Dodaj do ulubionych

Do przemiłej Gabii

24.02.06, 21:35
Co nie co o relikwiach:

1) Szczątków krzyża, na którym umarł Chrystus, doliczono się grubo ponad
tysiąc, w tym jeden z nicg znajduje się od niedawna w Klebarku Wielkio pod
Olsztynem.

2) Około 150 kościołów wciąż twierdzi, że jest w posiadaniu przynajmniej
jednego ciernia z korony, która mogła mieć ich najwyżej 40. Korona cierniowa,
bez jednego ciernia, znajduje się w katedrze Notre Dame w Paryżu i pokazywana
jest w Wielki Piątek.

3) Krople krwi Chrystusa znajdują się m.in. w bazylice św. Marka w Wenecji, w
bazylice św. Krwi w Brugii (Belgia) oraz w rzymskich kościołach: Santa Croce,
Santa Maria Maggiore i San Giovanni in Laterano.

4) Niezwykłe bogata jest kolekcja gwoździ, którymi ciało Chrystusa miało być
przybite do krzyża. Ponad trzydzieści kościołów, w różnych miejscowościach
twierdzi, że posiada co najmniej jeden "oryginalny" gwóźdź. Po jednym mają:
kościół na Lateranie, św. Krzyża w Rzymie, św. Marka w Wenecji i katedra w
Mediolanie. W Krakowie, w Kaplicy Zygmuntowskiej jest jeden cały gwóźdź, a po
połówce mają: kaplica św. Kosmy i Damiana oraz kościół Świętej Trójcy.

5) Jeszcze do niedawna sporym wzięciem cieszył się kult świętego napletka.
Posiadaniem tego "autentycznego" chwaliło się aż trzynaście świątyń, m.in.
Santiago de Compostela w Hiszpanii i bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie.

6) W całej Europie bardzo rozpowszechnione są kryształowe fiolki z mlekiem,
którym Matka Boska karmiła małego Jezuska. Ich posiadaniem szczyci się wiele
miast we Włoszech, Francji i Hiszpanii. Kosmyk włosów Dziewicy Maryi znajduje
się w katedrze w Reims we Francji oraz w bazylice św. Marka w Wenecji. Święta
tunika, czyli fragment szaty, którą miała nosić Matka Boska podczas narodzin
Jezusa, obecnie przechowywana jest w katedrze w Chartres, we Francji oraz na
Lateranie. Pieluszka, w którą po narodzeniu został zawinięty Jezus, znajduje
się w kościele św. Dionizego w Paryżu. Strzępy tuniki z wełny (własnoręcznie
utkanej przez Matkę Boską), w którą Jezus był ubrany w drodze na kalwarię,
można oglądać w Trewirze w Niemczech. Pięć fragmentów drewna ze żłóbka , w
którym leżał mały Jezusek, jest co roku wystawianych na widok publiczny, z
okazji świąt Bożego Narodzenia w Santa Maria Maggiore w Rzymie.

7) Część stołu z Ostatniej Wieczerzy znalazła schronienie w rzymskiej bazylice
św. Jana na Lateranie, a kawałek stołu z wesela w Kanie Galilejskiej, jakimś
cudem zachował się w kościele św. Franciszka w Asyżu. Fragmenty obrusa z
Ostatniej Wieczerzy są w Lizbonie, w kościele św. Rocha oraz w kościele św.
Andrzeja w Krakowie - absurd absurdowi nierówny…

8) W Hiszpanii do dziś przechowywane jest pióro, które spadło ze skrzydła
archanioła Gabriela podczas zwiastowania. Katedra w Magdeburgu posiada
drabinę, na której kogut piał, kiedy Piotr zaparł się Chrystusa. W Santiago de
Compostela, przy grobie św. Jakuba Apostoła, jest ogon osła, na którym
Chrystus wjeżdżał do Jeruzalem. Na Lateranie przechowywana jest złota urna,
pełna manny, zebranej na pustyni. Dwa odciski stóp, pozostawione ponoć przez
Jezusa w bazaltowym kamieniu z Via Appia, znajdują się w kaplicy bazyliki św.
Wawrzyńca za Murami w Rzymie. Matka Boska, z kolei, ślad swojej stopy
zostawiła w skale, w miejscowości Bardo Śląskie, w Polsce. Kościół św. Krzyża
Jerozolimskiego w Rzymie ma mały palec niewiernego Tomasza, którym ów
niedowiarek dotknął ran Chrystusa.

9) Relikwie wcale nie musza być skromnych rozmiarów. Mogą być całkiem okazałe.
Dwie największe to: święty domek (bazylika Santuario della Santa Casa) w
Loreto i święte schody w bazylice św. Jana na Lateranie. Domek Loretański miał
być, według legendy, mieszkaniem Matki Boskiej, przeniesionym w 1295 roku z
Nazaretu, przez czterech aniołów. Scala Sancta, czyli zwudziestoośmiostopniowe
marmurowe schody, po których szedł Chrystus na spotkanie z Piłatem, w sposób
nie mniej cudowny, zostały przywiezione z Jerozolimy.

Jeżeli to wszystko miała by być prawda, to w miejsce rozwłóczenia tych relikwi
po całym świecie, ze względu na cześć im oddawaną stosunkowo rozsądniej było
by stworzenie muzeum "najprawdziwszych" relikwii w celu ich jak najdłuższego
zachowania dla potomnych.

Zapraszam do uzupełnienia tego szczatkowego wykazu.
Obserwuj wątek
    • sam_sob Re: Do przemiłej Gabii 25.02.06, 08:14
      Na rozterki związane z faktami, które przedstawiasz dobrym sposobem jest nauka
      prof. Tadeusza Kotarbińskiego jaką nam proponuje. I tak:
      "Odwagi osoby, która z narażeniem własnego życia rzuca się w ogień, by ratować
      płonących ludzi, odwagi człowieka, który ryzykuje własne bezpieczeństwo,
      karierę, aby przedstawić się, niesprawiedliwości, nie można postawić w jednym
      rzędzie z brawurowym narażeniem życia dla popisu, wyczynu. Laicyzacja
      światopoglądu sprawia, że zanika główny motyw chrześcijańskich dobrych
      uczynków, czyli tracą swoje oddziaływanie przykazania Boże. Wraz z wiarą
      zaczęła, w niektórych środowiskach, załamywać się etyka, bo ludzie wyzbywając
      teologii i dogmatyki chrześcijańskiej porzucają zarazem bezcenne wartości etyki
      chrześcijańskiej". W tym stanie rzeczy czy nadal uważasz, że za wszystko należy
      winić tych, co tolerują to, o czym piszesz i to, bez uwzględnienia tego, co na
      ten temat powiedział patron Uniwersytetu Wamińsko_Mazurskiego?
      • edico Re: Do przemiłej Gabii 25.02.06, 10:24
        Uważam, że jak zwykle piszesz bzdury.
        • Gość: Gabi Re: Do przemiłej Gabii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 11:58
          Największe bzdury są pisane pod szyldem "edico", polecam.
          A autorowi zalecam wiecej ruchu i powietrza.
          • edico Re: Do przemiłej Gabii 27.02.06, 18:44
            In nomine patri...
            • edico Re: Ksiądz podejrzany o wyłudzenie 3,2 mln zł 02.03.06, 03:23
              Do kwoty 3 mln 214 tys. zł wzrosła kwota, której wyłudzenie z konta
              Stowarzyszenia Oratorium Św. Filipa Neri w Tarnowie zarzuca tarnowska
              prokuratura księdzu Pawłowi P.
              tvp.pl/372,20060116291329.strona
        • Gość: sam_sob Re: Do przemiłej Gabii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 14:50
          A ty bez uzasadnienia twierdzisz,że pod latarnią musi być najdziemniej, bo tak
          ktoś kiedyś powiedział?:)))
          • edico Re: Do przemiłej Gabii 27.02.06, 18:47
            Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku (1878-1903) nie budzą w tym zakresie
            żadnych watpliwości, że to tylko:
            "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
            ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale
            bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się
            możliwe.
            Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i karania
            winnych."
    • edico Re: święte slowa :)) 25.02.06, 22:28
      "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
      przyniosło owoce".
      (św. Hieronim)
      • Gość: sam_sob Re: święte slowa :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 07:04
        Ci co kierują się w swoim życiu etyką, tak jak to prof. Kotarbiński i Jan Paweł
        II nauczali nie mają wątpliwości co do tego, że kłamstwo jest zaprzeczeniem
        prawdy i nie powonno się żyć wg. zasad proponowanych przez "łże-elity".
        • edico Re: święte słowa sam_sob'owej etyki :)) 26.02.06, 15:30
          "Chcecie soczystej lektury na wakacje? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają.

          "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w
          Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w
          Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół".
          Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika.

          "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o
          przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze
          szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi i
          kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce,
          aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i
          prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu
          świeże, smaczne kąski, np. cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się o
          nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w
          pobliskim burdelu.

          Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych
          (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt
          policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w
          Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże
          konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice
          molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej
          konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV
          Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy
          autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych
          czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce
          jest w istocie największą chorobą Kościoła.

          Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia
          reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił
          uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta,
          który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem
          wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może
          oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach
          sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku.
          Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje –
          kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi
          się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie.

          O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny
          wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków
          chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie
          diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak
          szczegółowej kontroli i takim rygorom.

          Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne.
          Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem.
          Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu –
          rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się
          namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny tylko
          wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy. Klemens
          Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z ladacznicą –
          dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w małżeństwie są
          tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej...

          Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż ustalenie,
          kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i liczne
          święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas Wielkiego Postu
          i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono pożycia z kobietą w
          czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36 dni po urodzeniu
          chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka mniejszej wartości.

          Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich) był
          pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu ciału,
          zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości współmałżonka.
          Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw. mnisia koszula, z
          otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano robienie "tego" w ciemności
          albo z zamkniętymi oczami.

          Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek
          z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni
          pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w
          każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w trakcie
          kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech uważano
          "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę. Oral
          karany był surowiej niż przerwanie ciąży...

          Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat,
          żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak
          uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia
          stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki
          homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do patologii
          – patrz część druga.

          Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty
          celibatariuszy nad rzeszą żonatych."
          • Gość: sam_sob Re: święte słowa sam_sob'owej etyki :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 07:23
            Pdobne problemy, o których piszesz przeżywali wysocy funkcjonariusze PRL-u.
            Moje pytanie jest takie: z jakiego powodu ich dyskryminujesz? Z przyjaźni?
            • edico Re: święte słowa sam_sob'owej etyki :)) 27.02.06, 10:08
              Jest mała różnica. Funkcjonariusze PRL-u funkcjonowali nie 2000 lat a 50 i nie
              zajmowali się wszędobylskim nauczaniem bardzo wątpliwych w praktyce jedynie
              słusznych WC i wynikającej z nich "najprawdziwszej" moralności, choć
              niewątpliwie zarówno ta jak i wsperana przez Piusa XII filozofia ma wiele
              wspólnego z gruntem, na których wyrosły.
              • Gość: * Re: Wielkie tradycje etyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 11:05
                Papież Jan VIII (872-882) odznaczał się nadzwyczaj zbrodniczym usposobieniem.
                Wyłączył on kler spod sadownictwa świeckiego i orzekł, ze kler ma prawo
                odwoływania się do papieża. Kiedy biskup z Neapolu własnemu bratu, księciu
                Neapolu, kazał wyłupić oczy za przychylność okazywana Saracenom, papież Jan
                VIII pochwalił te zbrodnie i wyraził się w sposób chrześcijańsko-
                biblijny: "Wyłupić trzeba oczy wywołujące zgorszenie." Na biskupa Atamasjusza,
                który był na przyjaznej stopie z Saracenami, rzucił klątwę, która zamierzał
                cofnąć tylko pod warunkiem, ze ten każe udusić wybitnych Saracenow w obecności
                legatów papieskich. Jeden z krewnych zabił tego papieża młotkiem dnia 15
                grudnia 882 r. Za panowania Jana VIII powstało w Rzymie sprzysiężenie, którego
                celem było wydać Rzym Saracenom. Głowa sprzysiężenia był biskup Posto Formosus,
                którego pozbawiono biskupstwa i wykluczono z Kościoła, a który mimo to został
                papieżem.
                • Gość: sam_sob Re: Wielkie tradycje etyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 11:12
                  I z pewnością pamięć o tych wydarzeniach jest polską racją stanu?
                  • Gość: * Re: Wielkie tradycje etyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 11:22
                    Polską racją stanu jest m.in. św. Stanisław ;((
                    • Gość: * Re: Wielkie tradycje etyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 11:32
                      "[Jan Paweł II] podkreśla z naciskiem, że ludzkość nie może żywić żadnej
                      nadziei na utworzenie trwałego ogólnoświatowego systemu, jeśli nie będzie miał
                      za swą podstawę chrześcijaństwa rzymsko-katolickiego.... "

                      "Chcemy czy nie, gotowi czy nie, wszyscy jesteśmy zaangażowani..."

                      "Rywalizacja toczy się tylko o to, kto utworzy ten pierwszy ogólnoświatowy
                      system rządów, jaki kiedykolwiek zaistniał wśród narodów ziemi. Dotyczy tego,
                      kto pozyska i posłuży się siłą autorytetu i kontroli zarówno nad każdym z nas
                      indywidualnie, jak nad nami wszystkimi w społeczeństwie...."

                      "Nasza droga życia, jako pojedyncze osoby i obywatele narodów; nasze rodziny i
                      prace; nasz zawód, : pieniądze; nasze systemy szkolnictwa, nasze religie, a
                      także nasze kultury; nawet symbole naszej narodowej tożsamości, które większość
                      z nas zawsze traktowała jako coś oczywistego - wszystko to zostanie radykalnie
                      i na zawsze zmienione. Nikt nie może być wolny od jego efektów. Ani jedna
                      dziedzina naszego życia nie pozostanie nienaruszona."

                      (Za: Malachi Martin, The Keys Of This Blood, 1990, ss. 15, 492)

                      Czy na prawdę nic to Ci nie mówi???
                      Przecież nawet pobieżna lektóra Biblii (a ja się jej dopiero trochę uczę)
                      wykazuje sporo wcale nie błachych wątpliwości. Ja oczywiście mogę błądzić
                      poszukując wyjaśniuenia, ale papieże typu Aleksander VI, Bonifacy VIII, Kalist
                      III, Formozus, Jan VIII i wieli wielu innych wypowiadających się jeszcze w
                      sprawach wiary ex catedra???

                      Przykre jest tylko jedno, że w ferworze tej krucjaty zapomina się o tym, co u
                      innychtak usilnie się krytykuje. Może słuszniej było by uszczęśliwić siebie
                      dając spokój innym? Osobiście proponuję zacząć budować tę własną domenę
                      szczęśliwość w oparciu o poznanie Biblii a nie głoszenie tego, czego tam wcale
                      nie ma.

                      Dla wyjaśnienia, autor Malachi Martin, który był profesorem Watykańskiego
                      Papieskiego Instytutu Biblijnego, jest ekspertem w kwestiach związanych z
                      kościołem rzymsko-katolickim.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19229470&a=19230556
                      • Gość: sam_sob Re: Wielkie tradycje etyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 19:01
                        Moim skromnym zdaniem, etyka pomaga tym, co chcą tego, by bez powodu nie
                        zaglądano im w okna. To taka zachcianka do odrobiny prywatności.
                        • edico Re: Wielkie tradycje etyki do poziomu okna 27.02.06, 19:10
                          Gość portalu: sam_sob napisał(a):

                          > Moim skromnym zdaniem, etyka pomaga tym, co chcą tego, by bez powodu nie
                          > zaglądano im w okna. To taka zachcianka do odrobiny prywatności.
                          Ponieważ zaglądanie do łóżka wykracza poza ramy tej etyki???
                          • Gość: sam_sob Re: Wielkie tradycje etyki do poziomu okna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 16:54
                            Okno to ramy, a w ramach daje się zamknąć zaledwie okruch prawdziwej etyki. Z
                            tego powodu poza jej ramy można zaglądać i do łóżka z reguły nie swojego. To
                            takie prawdziwe stosowanie zasad Kalego.
                            • edico Re: Wielkie tradycje etyki do poziomu okna 02.03.06, 03:34
                              Ksiądz Jerzy U. skazany na dwa lata więzienia za molestowanie nieletnich nadal
                              odprawia msze "święte". Decyzją biskupa trafił do parafii w podsłupskim Barcinie
                              jako "rezydent" - tylko czego?
                              • sam_sob Re: Wielkie tradycje etyki do poziomu okna 02.03.06, 08:08
                                edico napisał:

                                > Ksiądz Jerzy U. skazany na dwa lata więzienia za molestowanie nieletnich nadal
                                > odprawia msze "święte". Decyzją biskupa trafił do parafii w podsłupskim
                                Barcini
                                > e
                                > jako "rezydent" - tylko czego?

                                Ten przykład nie wyklucza tego, że większość jest inna. Wyjątki nie uprawniają
                                do formułowania reguł, tego kiedyś uczono w szkołach.
                                • edico Re: Wielkie tradycje etyki do poziomu okna 03.03.06, 01:20
                                  A od kiedy to ks, Jerzy U. jest takim wyjątkiem w tradycji kościelnej. W
                                  Irlandii wystarczyła godzinna audycja telewizyjna, by uruchomiono 450 procesów
                                  karnych dla takich wyjątków. W Katolandzie nie jest wcale inaczej, czego
                                  moherowo nawiedzeni nie mogą w żaden sposób dostrzec tej czarnej moralne
                                  dwuznaczności postępowania.
    • Gość: * "Zapach Padre Pio" - za złotówki :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 16:33
      Na różańcu "zapach Padre Pio" zarabia związana z imperium o. Rydzyka Fundacja
      Nasza Przyszłość.
      Rozstawia swoje namioty z dewocjonaliami na wszystkich imprezeach Radia Maryja,
      jej logo jest eksponowane na stronach internetowych mediów o. Rydzyka. W
      Szczecinku ma prywatne liceum i gimnazjum. Prowadzi też wydawnictwo i
      internetowy sklep z zestawami do satelitarnego odbioru Telewizji Trwam,
      książkami, czasopismami i gadżetami z logo RRM. Hitem sprzedażowym - jak
      czytamy w opisie produktu - jest "Różaniec Rodziny Radia Maryja - zapach Ojciec
      Pio".

      - Niesmczne handlowanie kłamstwem - komentują biskupi.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3186106.html
      • Gość: Ed Re: "Zapach Padre Pio" - za złotówki :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.03.06, 02:41
        Wiara w bajki umila życie. Wiara w istniejącego wroga upraszcza życie. A jak się
        ma już wroga, to człowiekowi lżej :))
        • Gość: sam_sob Re: "Zapach Padre Pio" - za złotówki :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 07:31
          Jakie to swojskie i prawdziwe.
          • edico Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) 02.03.06, 02:20
            Gość portalu: sam_sob napisał(a):

            > Jakie to swojskie i prawdziwe.

            Kłuje cię w piersi, choć lekarz mówi, że serce masz jak dzwon? Śnią ci się
            krwawe koszmary? A może bez żadnego powodu kłócisz się z żoną i bliskimi?
            Uważaj! To może być szatan! Potwierdzają to egzorcyści...
            www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3179046.html
            • sam_sob Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) 02.03.06, 08:06
              edico napisał:

              > Gość portalu: sam_sob napisał(a):
              >
              > > Jakie to swojskie i prawdziwe.
              >
              > Kłuje cię w piersi, choć lekarz mówi, że serce masz jak dzwon? Śnią ci się
              > krwawe koszmary? A może bez żadnego powodu kłócisz się z żoną i bliskimi?
              > Uważaj! To może być szatan! Potwierdzają to egzorcyści...
              > www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3179046.html

              To także brzmi swojsko.
              • Gość: * Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 13:35
                Można Ci tylko współczuć z powodu tych swojskich klimatów
                • Gość: sam_sob Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 14:16
                  Raczej współczuj tym co się nimi na co dzień zajmują. Ja wyrażam wyłącznie
                  zdziwienie z powodu ich przywoływania, to obecnie jest niczym innym, jak
                  anachronizmem.
                  • Gość: * Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 15:09
                    A od kiedy do taki wolny jesteś od fanatyzmu religijnego czy też systemowo nie
                    zaliczasz go do anachronizmów?
                    • Gość: sam_sob Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 22:30
                      Tak zgrubsza licząc, to "wolny od fanatyzmu" jestem już ponad czterdziestu lat.
                      Nie wiem tylko czy to dobrze czy źle według twoich kryteriów?
                      • edico Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) 03.03.06, 00:45
                        Gość portalu: sam_sob napisał(a):

                        > Tak zgrubsza licząc, to "wolny od fanatyzmu" jestem już ponad czterdziestu lat.
                        To widać, słychać i czuć :))

                        > Nie wiem tylko czy to dobrze czy źle według twoich kryteriów?
                        Jeżeli ktoś "idzie w zaoarte", świadczy to tylko o jego moralnej konduicji.
                        • Gość: sam_sob Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 07:33
                          Chyba odczuwasz braki w kondycji lub jeteś z grona koncypientów?:))
                          • edico Re: Szatan atakuja jak nigdy :)) 03.03.06, 12:31
                            Jesteś nadzwyczaj pryncypialny w swym czarnym humaniźmie.
                            • Gość: * Re: Hahahaha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 15:51
                              Ale to już było... na tym forum :))
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9664850&a=9664850
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=8317823&a=8343441
                              • Gość: sam_sob Re: Hahahaha... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 18:12
                                Dzięki za przypomnienie sprawy prowadzonej przez sędziego, który tak naprawdę
                                był tylko asesorem, a ten:
                                "Już nie aplikant, jeszcze nie sędzia
                                Asesor sądowy nie spełnia wszystkich gwarancji właściwych władzy sądowniczej.
                                Ale jednocześnie jest zrównany z sędziami sądów rejonowych w zakresie
                                orzekania, podlega, jak oni, tylko konstytucji i ustawom. Tak szerokie
                                kompetencje i tak potężna władza im powierzona nie są jednak zabezpieczone
                                identycznymi jak dla sędziów gwarancjami niezawisłości, bezstronności i
                                niezależności. W istocie między asesorem a sędzią zachodzi wiele różnic".
                                Tomasz Tadeusz Koncewicz, adiunkt w Centrum Prawa Europejskiego WPiA UG, Adam
                                Bodnar, doktorant w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW
                                • edico Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) 08.03.06, 18:57
                                  Sa_sob, wyprowadź się z tego Górowa, bo atmosfera wyraźnie Ci nie sprzyja.
                                  • Gość: sam_sob Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 19:12
                                    edico napisał:

                                    > Sa_sob, wyprowadź się z tego Górowa, bo atmosfera wyraźnie Ci nie sprzyja.

                                    Tak ci wyszło z fusów z wieczornego parzenia? Zamiast bawić się we wróżke
                                    zacznij samodzielnie myśleć i trochę czytać.:))
                                    • Gość: Gabi Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 22:56
                                      "sam_sob" nie przejmuj sie i gratulacje za normalne poglądy.
                                      edico coż dostaniesz po ryju.. tak na początek.. i tak cie znajde
                                      a zrobie to dla satysfakcji.
                                      • edico Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) 08.03.06, 23:39
                                        Odpowiem Ci sloeami Ojca Kościoła Tertulian (160-220), który pisał, że kobieta
                                        "To brama, przez którą wdziera się diabeł ". Nie wiem, czy miał rację i
                                        osobiście bardzo w to wątpię. Ale doskonale się mieści w Twej dogmatyce :))
                                        • Gość: sam_sob Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 17:42
                                          Twoje tłumaczenia są wyjątkowo podobne np. to tego:
                                          "Członek partii, którego krytykują za jakieś odchylenie, tłumaczy się - "Tak
                                          towarzysze, ja mam różne swoje poglądy, ale ja się z nimi absolutnie nie
                                          zgadzam!".
                                          • edico Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) 09.03.06, 18:41
                                            Rozmowy niedokończone
                                            ---------------------
                                            Ekspert RM:
                                            Miłość do Boga można wyrażać w rozmaity sposób. Na przykładmożna postanowić
                                            sobie: dziś nie nażrę się czekolady jak świnia.
                                            • Gość: sam_sob Re: To prawda jeśli udowodnisz to, że świnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 18:52
                                              może mówić.:))
                                              edico napisał:

                                              > Na przykład można postanowić sobie: dziś nie nażrę się czekolady jak świnia.




                                              • edico Re: To prawda jeśli udowodnisz to, że świnia 09.03.06, 18:56
                                                Młoda słuchaczka RM:
                                                - Odmawialiśmy koronkę do Najświętszego Serca, a do domu przyszedł pijany tatuś
                                                i zaczął kląć. Potem usnął... No to mamusia położyła na nim obrazek z Panem
                                                Jezusem. Od tego czasu już nigdy nie widziałam pijanego tatusia.

                                                o. Jacek:
                                                - Przestał pić?

                                                Młoda słuchaczka RM:
                                                - Nie wiem, bo w ogóle gdzieś zniknął.
                                              • Gość: przed_nikim_... Re: To prawda jeśli udowodnisz to, że świnia IP: 83.167.240.* 28.03.06, 02:57
                                                Włącz sobie audycję Rydzyka, a przekonasz się że może...
                                      • bartosz_kania Re: Hahahaha... - jak sam_sob potrafi czytać :)) 18.04.06, 16:21
                                        > edico coż dostaniesz po ryju.. tak na początek.. i tak cie znajde
                                        > a zrobie to dla satysfakcji.

                                        O to typowe zachowanie katolików. Jak coś im się nie podoba w poglądach innych
                                        osób, to gotowe są bić, byle tylko zmusić do przyznania im racji. Co za tragedia.
    • Gość: * Re: Św. relikwie na aukcjach w "eBay" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 12:50
      Na internetowej aukcji "eBay” można było np. niedawno kupić relikwie Krzyża
      Świętego za 1100 dolarów. Wystawiającym okazał sie Daniel Lopez Gonzales z
      Portoryko, który w liście do kupującego napisał: Jestem katolikiem, ale ślepo
      nie podążam za dogmatami mojej wiary. Przy czym warto zaznaczyć, że relikwia
      dotarła do kupującego wraz z certyfikatem wydanym przez Kongregacje do spraw
      Świętych w Watykanie. Gonzales znany jest jako kupiec relikwii. Owa drzazga
      Krzyża Świętego nie była pierwszą relikwia wystawiona na aukcje. I z pewnością,
      nie ostatnią.

      Obecnie najwyższe ceny na aukcjach internetowych uzyskują szczątki św. Teresy z
      Lisieux (dziesiątki tysięcy dolarów), która zmarła w 1897 roku i św. Izydora z
      Sewilli, arcybiskupa z VII w., który - o ironio - jest patronem buszujących po
      internecie :))

      Jan Chrzciciel miał 9 głów (tyle jest relikwii - każda przenajświętsza).:))))
      Znana jest także anegdota przytoczona przez Thomasa Serafina w "Catholic
      Digest”, w której to jeden z handlarzy oferował kupcom dwie czaszki Jana
      Chrzciciela. Jedna, gdy był dorosłym mężczyzną, a druga - tańsza - mniejsza, gdy
      był dorastającym pacholęciem.

      Oprócz tego, samych kości lewego podudzia św. Idziego doliczono się 127 szt!
      Czy to nie cud?
      Chyba tylko sześć piersi św. Agaty, którym wierni biją poklony, może się nieco
      równać z Idzim :)
      Natomiast kośćmi pochodzącymi od Piotra i Pawła można by obdzielić z powodzeniem
      kilkunastu mężczyzn, gdyby niektóre z tych cząstek nie należały do kobiet.

      Świętymi, a wiec także relikwiami dziś w Watykanie zajmuje sie Kongregacja do
      spraw Świętych. Na jej czele stoi Jose kardynał Saraiva-Martins. Warto dodać, ze
      jego sekretarzem jest nasz rodak arcybiskup Edward Nowak. Kongregacja prowadzi
      lub nadzoruje wszystkie procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne.
      • Gość: * Re: Ręka św. Jana Chrzciciela w Cetiniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 12:57
        Prawica św. Jana Chrzciciela jest świadkiem wielu największych wydarzeń
        historycznych.

        Po krwawej uczcie u Heroda, kiedy to ścięto głowę św. Janowi Chrzcicielowi, św.
        Łukasz ewangelista prosił o pozwolenie przeniesienia ciała św. Jana ze stolicy
        Samarii Sebaste do Antiochii, ale sebastianie nie chcieli się zgodzić. Już
        wtedy był silnie rozwinięty kult relikwii św. Jana. Łukaszowi udało się zabrać
        tylko prawą rękę św. Jana, tę, która ochrzciła Jezusa Chrystusa. Mieszkańcy
        Antiochii zgotowali jej uroczyste przyjęcie i przechowywali ją z wielkim
        pietyzmem, nie tylko dlatego, że odegrała ona tak wielką rolę w historii
        chrześcijaństwa, ale i dlatego, że słynęła z wielu potwierdzonych cudów.

        Kiedy znów doszło do napadów na chrześcijan i chrześciańskie świątynie,
        antiochijscy chrześcianie ukryli rękę św. Jana Chrzciciela. Ponieważ napastnicy
        nie odnaleźli tej świętej relikwii wysłano ich do Palestyny, do Sabaste, aby
        spalili znajdujące się tam ciało (bez głowy i prawej ręki) św. Jana Chrzciciela
        wraz z grobem i świątynią. Błogosławiony Symeon Metafast pisze, że patriarch
        jerozolimski, kiedy się dowiedział o tych planach, po kryjomu wysłał relikwie
        do Antiochii, a na ich miejsce położono kości innego człowieka. Napastnicy
        spalili i zniszczyli te kości wraz ze świątynią i grobem św. Jana.
        Po śmierci imperatora Juliana prawicę św. Jana wyniesiono z ukrycia. Kiedy
        Antiochię zajęli Agarowie, chrześciańscy carowie, chcieli za wszelką cenę
        przenieść rękę św. Jana do swojej stolicy, ale dopiero w X wieku, w czasie
        wspólnego panowania cara Konstantyna VII Porfirogenety (913-959) i jego
        krewnego Romana (920-944), jeden antiochijski diakon ukradkiem zabrał ze
        skarbca rękę świętego i pośpiesznie wyruszył z nią do Carigradu. Dopiero kiedy
        dotarł do Chaldikonu, miasta w północno-zachodnim rejonie Witynii, na brzegach
        Bosforu, pokazał obecnym chrześcijanom co przywiózł ze sobą. Natychmiast
        powiadomiono o tym carów. Odrazu wysłano do Chaldikonu łódź carską z
        patriarchem i senatorami na powitanie świętej relikwii, aby ją przenieść z
        wszelkimi honorami do carskiego grodu. Patriarch przez całą drogę trzymał
        świętą rękę w dłoniach. Kroniki zanotowały, że na wybrzeże przybyli carowie i
        cały naród jak na spotkanie ,,samego świętego Jana Chrzciciela, który
        niewidzialnie przychodzi z nieba”. Było to w przeddzień święta upamiętniającego
        Chrzest Jezusa w wodach Jordanu.

        Potem od ręki odjęto dwa palce. Jeden z nich podobno podarowano Studyckiemu
        Monasterowi Swiętego Jana, a teraz znajduje się w relikwiarzu w kształcie
        prawej ręki w Muzeum Otomańskim w Carigrodzie. Drugi palec car Teodor Laskiris
        ofiarował w 1219 r. serbskiemu św. Sawie, w czasie ogłoszenia samodzielności
        Cerkwi Serbskiej. Swięty Sawa złożył relikwię w monasterze w Żiczy, a potem
        została przeniesiona na Kosowo do Peci.

        Kiedy Turcy zajęli Carigrad palec przeniesiono do Włoch, a papież Pius XI dał
        go katedrze w Sienie, gdzie znajduje się do dnia dzisiejszego.

        Prawa ręka św. Jana Chrzciciela została w Carigrodzie, aż do przyjścia Turków.
        Mimo to, że relikwia była szanowana przez Turków, sułtan dał ją rycerzom św.
        Jana, którzy pilnowali świętych miejsc na Rodosie. W 1573 r. Turcy przepędzili
        ich na Maltę, gdzie przjęli nazwę Rycerzy Maltańskich. Napoleon rozwiązał Zakon
        Maltański, a rękę wraz z Cząstkami Krzyża Swiętego, obrazem Przeświętej
        Bogurodzicy Filerimońskiej oddano pod opiekę carowi rosyjskiemu Pawłowi I. Car
        rozkazał oprawić relikwie w złoto i drogie kamienie. Ostatni car rosyjski
        Mikołaj I Romanov przeczuwał niebezpieczeństwo, jakie relikwiom groziło ze
        strony bolszewików i dał je swojej matce Marii, aby je zawiozła do swojej
        ojczyzny Danii. Jej córki, wielkie księżne Ksenia i Olga, podarowały świętości
        metropolicie Antoniemu Chrapowickiemu, który potem relikwie przywiózł do
        Serbii, do Karłowców Sremskich gdzie zorganizowano Rosyjską Cerkiew
        Zagraniczną. Potem relikwie zostały umieszczone w kaplicy pałacowej w
        Belgradzie. Po II wojnie światowej król Piotr II opuszcza Belgrad, a relikwie
        przekazuje monasterowi w Ostrogu. Archimandryta klasztoru je dobrze schował
        przed Niemcami, a potem przed czarnogórskimi władzami komunistycznymi. Relikwie
        odnaleziono dopiero w 1952 r. i deponowano w kasie Urzędu Bezpieczeństwa w
        Titogradzie. W 1978 r. ręka św. Jana i Cząstki Krzyża Swiętego przeniesiono do
        monasteru na Cetinju, a obraz Bogurodzicy przekazano do muzeum. Relikwie
        spoczywają dzisiaj w specjalnie dla nich dobudowanej kaplicy św. Jana w
        cetińskim monasterze.

        • Gość: * Re: Relikwia Krzyża Chrystusowego w Tropiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:31
          Kościół w Tropiu posiada bezcenną relikwię Krzyża Chrystusowego, z tego
          drzewa, które odnalazła w Jerozolimie matka cesarza Konstantyna Wielkiego św.
          Helena.

          Jako 78-letnia kobieta podjęła się ona niezwykłego zadania. Mimo że
          Jerozolima, po zbudowaniu w jej miejscy przez cesarza Hadriana zupełnie nowego
          miasta, zmieniła wygląd, cesarzowa postanowiła podjąć gruntowne i systematyczne
          poszukiwania. Jako jakby prekursorka dzisiejszej archeologii, mając w ręce mapy
          i plany starego miasta, przeprowadziwszy wywiady i rozmowy z potomkami dawnych
          mieszkańców Jerozolimy i świadków wydarzeń na Golgocie, orientacyjnie ustaliła
          prawdopodobne miejsce ukrycia Jezusowego Krzyża. Usunęła najpierw z tego
          miejsca zbudowaną przez Hadriana świątynię ku czci bogini Wenus i rozpoczęła
          systematyczne przekopywanie ziemi i gruzów.

          Tak 14 września roku 327 doszło do odnalezienia świętego Drzewa. Pamięć o tym
          zdarzeniu jest obecnie co roku czczona 14 września jako uroczystość
          Podwyższenia Krzyża Chrystusowego.

          Cesarz Konstantyn, na wieść o dokonaniach swojej matki, oświadczył: "Nie ma
          słów odpowiednich, aby uczcić ten cud. Ogarnia bezgraniczne zdumienie na myśl,
          że święty dokument męki naszego Boga pozostał tyle lat ukryty pod ziemią, by
          zajaśnieć w chwili, gdy wróg rodzaju ludzkiego został pokonany" [zapisał
          Euzebiusz]. Zmarła cesarzowa została z woli cesarza pochowana w kościele św.
          Krzyża w Rzymie.

          Ówczesny biskup, patriarcha Jerozolimy św. Makary rozesłał cząstki tego Drzewa
          wszystkim ówczesnym kościołom, których było wówczas może zaledwie
          kilkadziesiąt, co publicznie ogłosił jego następca św. Cyryl Jerozolimski w
          kazaniu wygłoszonym w pobliżu Golgoty.

          Największe części przekazano patriarsze stolicy cesarskiej Konstantynopola, a
          także papieżowi w Rzymie. Z tych stolic mniejsze cząstki przekazywano później
          dalej, do nowo powstających kościołów, także w krajach słowiańskich.

          Cząstki tego krzyża, sporządzone może z jednej tylko poprzecznej jego belki,
          którą niósł Jezus, w wielkości takiej, jak je spotykamy w relikwiarzach (a w
          naszym relikwiarzu w Tropiu ma ona wymiary 2x2x5mm), mogły być tak liczne, w
          liczbie ponad milion sztuk, że gdyby nie uległy zniszczeniu, mogłyby się
          znaleźć nawet we wszystkich dzisiejszych świątyniach świata.

          Relikwiarz w tropskiej świątyni umieszczony jest przy wielkim zabytkowym krzyżu
          w nawie przy ścianie północnej. O tym krzyżu tutejsza opowieść mówi, że został
          wydobyty z wód Dunajca w czasie powodzi około 1700 r. i ma pochodzić z jakiegoś
          kościoła, zniszczonego przez tę powódź. Na tle różnych wydarzeń z przeszłości,
          odczytujemy to jako symbol, że ukrzyżowany Jezus dzieli dole i niedole
          tutejszego ludu. Np. podczas powodzi w roku 1997 i 1999 na terenie parafii
          zginęło aż pięciu ludzi (dwudziesta część wszystkich ludzkich strat w Polsce!),
          a w roku 1765 utopił się także tropski wikariusz, gdy przeprawiał się przez
          Dunajec dla spełnienia posługi duszpasterskiej.

          Podstawą biblijną kultu krzyża Chrystusowego, oprócz faktu, że był on zroszony
          krwią Chrystusa i stał się dla niego jakby ołtarzem ofiarnym, na którym bez
          reszty oddał się Ojcu i ludziom, są słowa św. Pawła Apostoła, wyrażone m.in. w
          liście do Galatów:
          "Nie daj Boże, abym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana
          naszego Jezusa Chrystusa" (Gal 6,14). Tylko dla pogan i jehowian krzyż, jego
          nauka i kult są nadal głupotą i zgorszeniem (1Kor 1).

          Uroczyste uczczenie relikwii krzyża praktykuje się w uroczystość Podwyższenia
          Krzyża 14 września oraz w trakcie nabożeństwa Drogi krzyżowej.
          • Gość: * Re: Relikwia św. Świerada w Tropiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:35
            Bardzo cennym przedmiotem kultu jest w tropskim kościele test także relikwia
            św. Świerada.

            Pochodzi ona z Nitry. Tam bowiem ciało św. Świerada, zmarłego 17 lipca ok. 1031
            r. pochowano w bazylice św. Emmerama. W trzy lata później w tym samym grobie
            pochowano też jego ucznia, św. Benedykta męczennika. O kult relikwii obydwóch
            świętych troszczyli się władcy królestwa węgierskiego. Np. król Gejza II w 1158
            r. obdarzył dotacjami kościół św. Emmerama, jako że w nim "spoczywają ciała
            świętych męczenników Świerada i Benedykta".
            Stefan V w 1271 r. ową fundację nie tylko ponawia, ale nadto funduje lampy, aby
            stale przed relikwiami płonęły. Po dobudowaniu w XIV w. do kościoła św.
            Emmerama katedry i rozbudowaniu jej w wieku XVII, grób ten przeniesiono pod
            ołtarz św. Barbary przy północnej ścianie katedry. Dziś jest on niedostępny.

            Z tego grobu niektóre kości w XVII w. przeniesiono do dużego relikwiarza, jakby
            skrzynki ze srebrnej blachy, przechowywanej w starej kaplicy (bazylice?) św.
            Emmerama, w niszy ściany przylegającej do prezbiterium katedry.

            Z niej właśnie pochodzi cząstka w naszym kościele.

            Ze Słowacji przywiózł ją potajemnie (czasy komuny!) w 1958 r. o. Tadeusz
            Grodniewski, redemptorysta z Tuchowa. Zostały uczczone w kościele w Tropiu
            podczas rekolekcji, które o. Grodniewski przeprowadził nieco później, w roku
            1959.

            W załączonym do relikwii liście z dnia 18.10.1958 r. biskup Nitry Edward Necsey
            napisał:
            "Dokumentem tym wiarygodnie zaświadczam, że pojemnik zawiera część z kości św.
            Świerada (Andrzeja), pustelnika i męczennika. Cząstkę tę własnoręcznie wybrałem
            z wielkiego relikwiarza kościoła katedralnego w Nitrze. Na poświadczenie tego
            wystawiłem i własnoręcznie podpisałem ten potwierdzający list. Dr. Edward
            Necsey, biskup, apostolski administrator nitrzański" (pieczęć).

            Tu trzeba dodać, że kolejny biskup Nitry, Jan Pasztor, ofiarował cząstkę
            relikwii św. Świerada w drewnianej kasecie, jako symbol, który łączy tamtejszą
            diecezję i archidiecezję krakowską, ojcu św. Janowi Pawłowi II, 6 kwietnia 1979
            r., a więc wnet po jego wyborze na Stolicę Piotrową.

            Obecnie tropski relikwiarz jest przechowywany w dawnym romańskim tabernakulum,
            w prezbiterium kościoła, na lewo od wielkiego obrazu ołtarzowego.

            Relikwia jest czczona co tydzień, w środę, podczas nowennowego nabożeństwa;
            błogosławi się nią pobożne grupy pielgrzymów oraz nowożeńców, zawierających
            związek małżeński w tropskiej świątyni.
            • Gość: * Re: Relikwia św. Kingi w Tropiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:38
              Święta Kinga, wraz ze świętym Stanisławem ze Szczepanowa i świętymi
              pustelnikami Świeradem i Benedyktem, jest patronką tarnowskiej diecezji.

              Zarazem jest św. Kinga zwana Panią Ziemi Sądeckiej. Prawie całą ówczesną
              Sądecczyznę, ze względu na jej osobisty wkład czynem i posagiem w ratowanie i
              utrzymanie państwa, otrzymała w 1252 r. od księcia Bolesława Wstydliwego na
              własność . Czuła się prawdziwą jej gospodynią, o czym świadczą liczne
              dokumenty, dotyczące jej spraw gospodarczych i administracyjnych, przez nią
              wydane.

              Nadto w tej ziemi ufundowała w 1280 r., i to wbrew przeszkodom, stawianym jej
              przez spadkobiercę Bolesława, Leszka Czarnego, klasztor klarysek
              starosądeckich, w którym później sama złożyła śluby zakonne. Jako klaryska
              miała nadal prowadzić sprawy gospodarcze klasztoru. Nadto jej przypisuje się
              wprowadzanie do liturgii polskojęzycznych pieśni, kazań i modlitw oraz
              rozwijanie opieki charytatywnej nad ludem sądeckiej ziemi.

              Choć Węgierka z pochodzenia, jest św. Kinga Polką z wyboru i Sądeczanką z
              umiłowania. Na tej ziemi zmarła w roku 1292; w klasztorze starosądeckim jest
              jej grób; w Starym Sączu papież Jan Paweł II dokonał w 1999 jej kanonizacji.
              Z tego względu obecność jej relikwii i kultu w tropskiej świątyni jest bardzo
              naturalna i dawna. Dziś trudno ustalić, od jakiego czasu cząstka jej relikwii
              jest czczona w kościele w Tropiu.

              Obecnie relikwiarz św. Kingi jest umieszczony w miejscu widocznym, na półeczce
              pod wielkim obrazem w prezbiterium, na lewo od tabernakulum, w sąsiedztwie
              relikwii innego sądeczanina - św. Świerada.

              Wierni z sądeckiej ziemi i pielgrzymi mogą stale mieć je przed oczami i czcić
              swoją Panią i Patronkę. Najbardziej uroczyście te relikwie czcimy w doroczne
              wspomnienie św. Kingi, a więc 24 lipca.
              • Gość: * Re: Relikwia bł. Matki Teresy z Kalkuty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:44
                Nie upłynął jeszcze rok od czasu wyniesienia na ołtarze bł. Matki Teresy z
                Kalkuty, bo stało się to zaledwie 19 października 2003 r., a nasze sanktuarium
                posiada już, od 20 sierpnia obecnego roku, jej relikwie. Przysłano nam ją ze
                stolicy Etiopii Addis Abeby, z domu zakonnego misjonarek miłości, gdzie
                przebywa i pracuje nasza parafianka, s. Danuta Pawlik. Relikwię tę domowi
                etiopskiemu przekazał postulator kanonizacji, o. Brian Kolodziejchuk, ze
                zgromadzenia misjonarzy miłości, w dniu aktu beatyfikacji w Rzymie.

                Przysłano ją na ręce biskupa Władysława Bobowskiego, rodaka z Tropia, z
                zaznaczeniem: "Na użytek diecezji". Diecezjalne sanktuarium w Tropiu jest więc
                właściwym miejscem dla tej relikwii.

                Pierwsze i niecodzienne uczczenie relikwii Matki Teresy dokonało się w Kalkucie
                13 września 1997 r., zaledwie osiem dni po jej śmierci. Ciało jej umieszczone w
                szklanej trumnie, przewieziono ulicami Kalkuty.
              • Gość: * Re: Relikwia św. Jana Vianneya IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:49
                Święty Jan Vianney od 1929 roku jest oficjalnie czczony w całym kościele jako
                patron proboszczów i duszpasterzy.

                Żył we Francji w podobnych naszym czasach latach pierwszych prób wprowadzenia
                na nowo Chrystusa w zdechrystianizowane środowiska ludzkie.

                Bezkompromisowa walka ze złem publicznym i osobista świętość przyczyniły się do
                społecznego i gospodarczego rozwoju małego Ars. Dla Ars ustanowiono w pobliżu
                kolejową stację dalekobieżnych pociągów ekspresowych, a w wiosce utworzono pięć
                hoteli dla pielgrzymów - czyli namiastka Rydzyka w 3RP!!!

                W kościele w Tropiu relikwiarz z cząstką kości św. Jana Vianneya umieszczony
                jest w miejscu widocznym, na półeczce pod wielkim obrazem w prezbiterium, na
                prawo od tabernakulum, za fotelem celebransa.

                • Gość: * Re: Relikwia św. Jana Vianneya IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:54
                  Jedenastowieczny, powstały przed rokiem 1083 węgierski Żywot św. Stefana
                  opowiada o tych wydarzeniach.

                  Ostatni okres jego życia, śmierć i pośmiertne cuda, w kwietniu 1064 r.
                  wiarygodnie opisał, zapewne dla celów kanonizacyjnych, biskup węgierskiego
                  miasta Pecs, bł. Maurus. Tenże, jeszcze jako żak szkolny, osobiście widział
                  świętego. Ale szczegóły jego pustelniczego życia poznał z opowiadań jego ucznia
                  Benedykta.

                  Śmierć św. Świerada nastąpiła zapewne l7 lipca, w dniu św. Aleksego, skoro wnet
                  potem właśnie na ten dzień w królestwie węgierskim i w Ziemi Krakowskiej
                  wyznaczono doroczne wspomnienie lub uroczystość jego "narodzin dla nieba".

                  • Gość: * Re: Relikwie św. Zachariasza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 13:59
                    Zachariasz był ojcem Jana Chrzciciela. Ciało Zachariasza, dnalezione "cudownie"
                    11 lutego 415 roku, przewieziono do Konstantynopola, gdzie ku jego czci
                    wystawiono bazylikę. W Rzymie, w bazylice Laterańskiej, ma się znajdować
                    relikwia głowy św. Zachariasza.
                    • Gość: * Re: Dla kogo jest "Słowo Boże" ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 14:04
                      Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek,
                      ===============================================================================
                      Chrystus Jezus,...
                      ===================

                      1 List do Tymoteusza 2:1-6
                      - - - - - - - - - - - - - -
                      1. Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania,
                      dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi:
                      2. za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie
                      ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.
                      3. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga,
                      4. który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania
                      prawdy.
                      5. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi,
                      człowiek, Chrystus Jezus,
                      6. który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym
                      czasie.
                      fotografika.i-csa.com/sokolow/jp2/papiez.html
                      • Gość: * Re: relikwia Papieża powędruje na Wawel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 14:20
                        Kardynał Zenon Grocholewski powiedział agencji ANSA, że po beatyfikacji
                        relikwia Jana Pawła II zostanie przekazana do katedry na Wawelu. Nie wyjaśnił,
                        jaka to będzie relikwia.

                        Zdaniem purpurata, o świętości Papieża świadczy to, że był on mistykiem i
                        człowiekiem głębokiej modlitwy.
                        • Gość: * Re: "Głos ludu to głos Boga, ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 14:27
                          ...jeżeli jest to głos rozsądku warto go wysłuchać”, powiedział biskup
                          pelpliński Jan Bernard Szlaga".

                          Na Górze Jana Pawła II w Peplinie gromadzą się wierni. Odbywają się też wspólne
                          nabożeństwa, zapala się tysiące lampek. Podobnie przy figurze Jana Pawła II,
                          która znajduje się w samym mieście.
                          • Gość: * Re: ale czyjego Boga??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 14:45
                            Przodkowo
                            Bierzmowanie w naszym kościele

                            Gdy w ubiegłym roku, w sierpniu, przodkowscy parafianie zaprotestowali przeciw
                            przeniesieniu na inną placówkę duszpasterską swego wikarego, ks. Waldemara
                            Pieleckiego, nasza reporterka była pierwsza na miejscu wydarzeń. Pierwsi
                            relacjonowaliśmy tamte wypadki.
                            Ludzie wtedy obronili swego wikarego, ale nowy proboszcz, „nie zagrzał” tu
                            długo miejsca - odszedł.
                            Czas demonstracji w Przodkowie i Pelplinie minął. Przyszedł nowy proboszcz ks.
                            Jerzy Kąkol. Wszystko się uspokoiło.
                            Czas pokazał, że protest wiernych w kurii nie został zapomniany. Biskup
                            diecezjalny
                            ks. prof. Jan B. Szlaga zdecydował, że przez 5 lat w Przodkowie nie będzie
                            można przyjąć sakramentu bierzmowania. Aby go dostąpić, młodzież miała jeździć
                            do pelplińskiej katedry.
                            O takim postanowieniu biskupa szeptano już od kilku miesięcy.
                            Wreszcie, w lutym i marcu temat podjęły gazety. Najpierw był reportaż w dodatku
                            do Gazety Wyborczej „Trójmiasto”. Potem sprawą zajął się Dziennik Bałtycki,
                            Kurier Kartuski i Głos Kaszub.
                            Dziś już wiemy, że sakrament bierzmowania młodzież przyjmie w przodkowskim
                            kościele 9 maja. Biskup wysłuchał prośby proboszcza.
                            Dowiedzieliśmy się o zmianie decyzji ordynariusza diecezji po tym, jak nowiną
                            ks. J. Król podzielił się z rodzicami dzieci „pierwszokomunijnych”. 17 marca
                            ogłosił to z ambony.
                            Nie do wszystkich widać dotarło, że coś się jednak zdarzyło, skoro Kurier
                            Kartuski 19 marca wieścił, że w kwietniu tysiące wiernych, nie tylko z
                            przodkowskiej parafii, pojedzie protestować do Pelplina.
                            Księdza J. Króla spotykam przed plebanią, gdy wraca z Drogi Krzyżowej. Pytam,
                            czy czuje satysfakcję? Uśmiecha się tylko. Mówi: - Porozmawiamy, gdy emocje
                            opadną. Poczekajmy jeszcze.
                            O komentarz poprosiliśmy dziekana kartuskiego ks. Andrzeja Miszewskiego.
                            - Dla przodkowian problem został rozwiązany pozytywnie. Decyzja ks. biskupa to
                            duszpasterski, ojcowski gest dobrej woli. Nie należało rozpatrywać całej tej
                            sprawy w kategoriach kary, ale przypomnienia o obowiązkach wiernych. Żyjemy w
                            czasach, gdy autorytety są deprecjonowane. Dla młodych ludzi, którzy
                            uczestniczyli w tych wydarzeniach, w tym proteście, jest to doświadczenie
                            tragiczne. Jaki w przyszłości będą mieli stosunek do autorytetów? Przodkowianie
                            mówią, że w tym konflikcie z ich strony padło słowo „przepraszam”, niemniej
                            uważam, że powinno zostać wypowiedziane serdeczne „przepraszam” - powiedział
                            ks. dziekan.
                            Czy przodkowscy parafianie czują się zwycięzcami? Zapewne tak, ale żal pozostał.
                            Rozmawiam z dwiema kobietami na ulicy:
                            - Nauczona jestem z domu, by nie mówić źle o księżach, ale biskup nie powinien
                            był tak postąpić. Zadra pozostała. Kościół reprezentuje przecież pewien etos -
                            mówi jedna.
                            - Kościół powinien przyciągać, nie odpychać - dodaje druga.
                            Mężczyzna, którego spotykam koło kościoła na moją prośbę o komentarz odpowiada
                            pytaniem:
                            - Co zawiniły tu dzieci?
                            Dzieci jednak nie pojadą „za karę”do Pelplina. Powinny tam pojechać w nagrodę -
                            zobaczyć skarby katedry, choćby obrazy ołtarzowe Hermana Hana, Jana Kriega, czy
                            Bartłomieja Strobla.

                            (Ryszard Leszkowski)
                            www.gazetakartuska.pl/Archiwum/Nr_12_2004/art_14.htm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka