Dodaj do ulubionych

21.37 - De mortuis nisi bene

IP: *.olsztyn.mm.pl 02.04.06, 18:42
Jan Paweł II to Wielki Człowiek, ale jednak człowiek. Zmarł jak każdy i nikt
mu nie zaoszczędził upokorzenia starości ani cierpienia człowieka chorego.
Jeśli nawet przyjąć, że w nagrodę odszedł do Ojca, to ten Ojciec jawi się
nieco wirtualnie. Przypomina mi to współczesnego ojca wielu dzieci, który z
powodu bezrobocia dopuszcza absolutną nędzę i upokorzenie swoich dzieci. Jest
jednak różnica, bo ten Ojciec mógł wszystko a wobec swego nie musiał się
kierować zasadą, że zemsta jest rozkoszą bogów.
Jan Paweł II to Wielki Polak, ale jednak Polak. Całe życie reprezentował parę
wyłącznie polskich cech i w ich doskonaleniu osiągnął mistrzostwo. Wezmę
pierwszy lepszy przykład: w oparciu o żarliwą religijność dochodził do
ustalenia prawdy na jakiś temat. A potem już był nietolerancyjny - dla innych
poglądów na ten temat i dla przeciwników jego poglądu. Trochę było to
widoczne podczas pontyfikatu, ale z powodu braku mechanizmów demokratycznych
w Kościele, prawda znana jest tylko niektórym. Z tych niektórych tylko
jezuita Obirek cokolwiek powiedział, ale przypłacił to swoją karierą.
Obecny „kaczym” to krasnale w reprezentowaniu tej cechy. A ile to złej krwi
robi. I dziwię się, że elita katolicka woła o pojednanie. Z kim chcecie się
pojednać, jeśli niszczycie przeciwników. Z kim chcecie się pojednać, jeśli
przeciwników eliminujecie z zatrudnienia? Pojednajcie się najpierw sami z
sobą, tzn. własne charaktery pogódźcie z Ewangelią. Zróbcie przegląd tych
zasad, zobaczcie, co do powiedzenia miał Papież, a potem zaproponujcie nam
równe zasady współżycia. Wasza tolerancja to tylko przyzwolenie dla nas na
niegodne życie.
Jan Paweł II to Wielki Papież, ale jednak papież. To znaczy, że nie mógł
posunąć Kościoła w teraźniejszość. Ale i nie chciał, bo Kościół
uwspółcześniony straciłby wpływ na politykę. Nie byłoby konkordatów i itp.
zniewoleń. A szkoda, bo łatwiej byłoby wielu krajom, w tym naszemu. Pomógł
wprawdzie zdemontować system komunistyczny, ale na zasadzie ostrego
pogłębienia różnic światopoglądowych. Tzw. pokolenie JPII jest niestety
nijakie, bo albo ma słomiany zapał, albo wnosi nietolerancję we wszystkie
szczegóły życia. Jest to pokolenie JPII jako sama forma, bez treści. Jest to
powielenie katolicyzmu zwanego kiedyś ludowym, później maryjnym - tym razem
nagranym na odtwarzaczu MP3.
Jan Paweł II to Wielki Aktor, ale jednak aktor. Wspaniale reżyserował własną
rolę. I trzeba przyznać, że był aktorem a nie komediantem. I w tym
aktorstwie, właściwym misterium sceny religijnej, przeistoczył nasze wady w
zalety. Po prostu, zaprzągł je w skład dumy narodowej. Jeśli mówimy,
że „kochamy cię Ojcze Święty”, to znaczy, że czujemy to, iż polskie wydało
cię plemię a ty wszystkie znamiona plemienne wziąłeś z sobą. Już nie mamy ani
wad, ani przywar. Jesteśmy dobrymi i wspaniałymi ludźmi. Z wdzięczności
zrobiliśmy wszystko, o czym myślałeś. Nie możesz umrzeć, musisz być wiecznie
żywy, bo kto za nas będzie myślał…
W rocznicę śmierci JPII wspominam ten medialny kociokwik, jaki miał miejsce
we wszystkich mediach rok temu. Tym razem już o dziewiątej rano otrząsnąłem
się z tej służalczości mediów. Wyłączyłem wszystko, co może do mnie mówić o
Wielkim Człowieku, Polaku, Papieżu i Aktorze.
Obserwuj wątek
    • bpkw 21.37 - De mortuis nil nisi bene 02.04.06, 20:52
      O 21.37 zapale znicz i bede wspominac, przy dzwiekach dzwonow olszynskich
      kosciolow, najwspanialszego czlowieka ; ja Polak i ja wierzacy "inaczej". W
      przeciwienstwie do tych, ktorzy niedawno uganiali sie w koszulkami z napisami
      "nie plakalem po smierci papieza", ja plakalem...
      • bpkw Re: 21.37 - De mortuis nil nisi bene 02.04.06, 20:54
        Mialo byc "w koszulkach". Sorry...
        • muraszka1 Re: 21.37 - De mortuis nil nisi bene 02.04.06, 21:01
          o 21:37 zapale swiatelko pamieci
    • Gość: czepialski Re: 21.37 - De mortuis nisi bene IP: 80.51.241.* 03.04.06, 08:35
      Do łacinnika: nic nie ujmując powadze tematu, który poruszyłeś, jeśli już
      odpisujesz się jako "łacinnik" i używasz łacińskich cytatów - rób to bez
      błędów. Poprawne zdanie w topicu brzmieć bowiem powinno: De mortuis NIL nisi
      bene - o umarłych dobrze albo WCALE (mówmy). A nie mówisz głupio...
      • Gość: łacinnik Re: 21.37 - De mortuis nisi bene IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 08:52
        Jestem „łacinnikiem” w sensie kultury Zachodu, jak to się mówiło za czasów
        wypraw krzyżowych, a nie w sensie znajomości łaciny jako takiej. Ale i ta
        wiedza nie jest mi obca. Pomyłka jest oczywiście możliwa, ale czynię ją
        świadomie i z powodu literackich uproszczeń.
        Sam pomysł "Nie mówić źle o zmarłych" zawdzięczamy Chilonowi, filozofowi
        greckiemu. Łacińskie przysłowie zawdzięczamy natomiast Plutarchowi. W
        literaturze ma ono różne wersje:
        De mortuis aut bene aut nihil
        De mortuis nihil nisi bene
        De mortuis nil nisi bene
        De mortuis…nisi bene
        I tego się trzymam, chociaż dyskusji dalszej nie podejmę…
      • edico Re: Ten tor, sani tor 04.04.06, 02:35
        Kra krę mija...
    • Gość: sprawozdawca rm Re: 21.37 - De mortuis nisi bene IP: *.olsztyn.mm.pl 03.04.06, 19:36
      Słyszałem, że JPII wysłał swego sługę, wielebnego Chucka Norrisa by nakazał
      Platformie Obywatelskiej bezwarunkowe wejście w koalicję z PiSem.
      • Gość: zyz Re: 21.37 - De mortuis nisi bene IP: *.olsztyn.mm.pl 03.04.06, 20:19
        Ale Jarosław Kaczyński zabronił Chuckowi rozmów.
    • edico Bene vertat, quod agis! 03.04.06, 21:03
      Poruszasz bardzo istotne problemy fundamentalizmu polskiego katolicyzmu.
      Wspomniany ojciec Stanisław Obirek (człowiek o bogatej wiedzy i wykształceniu,
      doktor habilitowany, profesor w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej
      Ignatianum w Krakowie) dokonał rzeczy niesłychanej publicznie krytykując Jana
      Pawła II. Kleszy lament w tej kwestii był tradycyjny i można go skwitować w
      jednym zdaniu - "Stasiu, od tej nauki w głowie ci się poprzewracało".

      Bardzo zasadne pytania nad przyszłością postawiła Gazeta Wyborcza pisząc"
      "[...] co w takim razie czeka nasz kraj, skoro fundamentaliści - dziś już de
      facto nami rządzący, będą chcieli coraz więcej?
      [...] Żeby powstrzymać fundamentalizm należałoby go opisać precyzyjnie i
      bezlitośnie - jako ruch posługujący się nowomową jako ideologią, jako fenomen
      psychospołeczny. Nie da się tego zrobić, nie krytykując Kościoła, nie da się
      krytykować Kościoła nie krytykując Papieża [tymczasem] ... nasi intelektualiści
      zanadto zaangażowali się w przeszłości w tworzenie mitu Karola Wojtyły i jego
      nauki społecznej".
      Gazeta Wyborcza, 6.10.1992 r.
      • Gość: sam_sob Re: Cytuje pan komentarz "Gazety", za który IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 08:01
        nie ponoszę odpowiedzialności!. To moja refleksja po twojej wypowiedzi i
        wypowiedzi Leszka Millera, na temat wiarygodności niektórych opinii:
        "Późnym wieczorem, w przeddzień opublikowania artykułu, który uruchomił lawinę,
        zadzwonił do mnie syn. - Słuchaj - powiedział wyraźnie poruszony. - Byłem w
        restauracji i przy nieodległym stoliku słyszałem rozmowę głośno zachowujących
        się ludzi. Wynikało z niej, że są to dziennikarze 'Gazety Wyborczej". Byli w
        znakomitych humorach, dużo pili i wznosili toasty za to , że nazajutrz
        dopier.... Millerowi. Na drugi dzień ukazała się publikacja pełna przeinaczeń i
        nieścisłości. (...)". Podobnych sytuacji w życiu doświadczyłem sporo i nadal
        podobnie zachowujących się dziennikarzy spotykam w naszym warmińsko-mazurskim
        krajobrazie prasy codziennej. Czy nadal mam bezkrytycznie powtarzać wszystko to
        co nam "oni" wciskają w jedynie słusznym ich interesie?
      • Gość: łacinnik Re: Bene vertat, quod agis! IP: *.olsztyn.mm.pl 05.04.06, 17:47
        Dziękuję za życzenia, żeby na dobre wyszło to, co robię. Ale jest mi to raczej
        obojętne, co na co wychodzi. Dlaczego?
        Po pierwsze, za nic mam wszystkie te ideologie, które eksploatują pobożne
        życzenia. A to, co robię jest tak niedostępne dla wielu, że skala
        zarówno „dobra”, jak i „zła” jest bliska zeru. Nadmienię tylko, że w sprawie
        tych pojęć zarówno Platon, jak i Augustyn łżą jak bure dorny. Chyba, że
        świadomie uprawiali ideologię. Wtedy jednak nic mnie to nie obchodzi. I z tej
        pozycji patrzę na religię, jako na ideologię pośledniego gatunku. Jednak jak to
        w kulturze bywa, czasami z podziwem odnoszę się do tego, co religia czyni z
        człowiekiem – uczestnikiem tejże kultury. To jednak, co podziwiam w tym
        względzie zostało osiągnięte przez odsunięcie od świata. Zdarza się to w
        odosobnieniach, w zaciszach monastyrów, itp. Tam religia jest jakąś propozycją
        dla odmiany życia. Dla ludzi „z tego świata” religia nie ma żadnej sensownej
        propozycji, oprócz tego, że jest ideologią. A sensowność ideologii polega tylko
        na tym, że jest narzędziem władzy. W niektórych rękach bardzo skutecznym
        narzędziem. I tak niestety widzę działalność JPII. Widzę, oceniam i nie
        wyrzucam sobie, że moje widzenie może wyjść na dobre, czy na złe. W
        kulturze „dobro” i „zło” mają tylko znaczenie dla tych, którzy je widzą, a ja
        tego nie widzę. Owszem, widzę „uczciwość”, czy „łajdactwo”, ale nie kwalifikuję
        ich jako dobro czy zło. Te pojęcia są mi inaczej potrzebne… Naoliwiają one
        rachunek kulturowych zysków i strat.
        Po drugie nie mam takich ambicji, aby cokolwiek wychodziło na dobre. Nie mam
        żadnych życiowych zgorzknień, ale uważam, że Polska jest krajem, któremu można
        dobrze życzyć, ale dla którego nie warto nic robić. Polska jest krajem chorym i
        żywienie tego nowotworu zarówno w postaci religijnej ideologii jak i w postaci
        Opus Kaczei jest popieraniem Matrixu dla biednych i pozbawionych pleców i
        Ewangelii dla bogatych i pozbawionych rozumu. Polska jest krajem, w którym role
        rozdają kulturowi analfabeci, dlatego zarówno „Kapitał”, jak i „Rerum Novarum”
        zostały przydzielone do „sławojek”. A tam czytanie z życia to raczej czynność
        marginalna… chyba, że zdarzy się zaparcie.
        I w tym miejscu czas, by odwzajemnić życzenia. Niechże ten kraj zamiast
        nieszczęść wszelkich ideologii dopada raczej zaparcie. I wtedy na długie lata
        wystarczy środków na coroczne obsrywanie się z powodu jakiejś rocznicy. Takiej,
        czy innej, to już nie ma znaczenia.
    • Gość: Czytelnik De mortuis na wszelki wypadek bene IP: *.olsztyn.mm.pl 07.04.06, 17:57
      Aż się prosi, żeby ktoś napisał moralitet, pt. "Według Judasza". Polityka
      pasuje... Znalezisko w Egipcie pasuje... Tylko Panasa brak...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka