o futrach ciąg dalszy

IP: *.kra.cdp.pl / *.crowley.pl 02.01.03, 18:44
Kiedy rozpocząłem jakiś czas temu wątek nt. reklamowania futer w Wysokich
Obcasach zostałem obsobaczony przez trzeźwo myślącą część społeczeństwa, że
się czepiam Wyborczej i w ogóle powinienem żyć w rezerwacie(te opinie były
najdelikatniejsze). Dzisiaj ta sama Wyborcza w Dużym Formacie publikuje tekst
Szczygła o okrucieństwie myśliwych wobec zwierząt.
Niekonsekwencja w działaniach Gazety to mało powiedziane, potępiają
sukinsynów których bawi widok brodzącego krwią zwierzaka, a zaraz potem za
parę groszy pomagają mu zrobić na swojej okrutnej zabawie świetny interes
    • Gość: Luk Re: o futrach ciąg dalszy IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 18:48
      DZis znowu w "Obcasach" niezly pojkaz mody futrzanej...
      • Gość: Andulka Re: o futrach ciąg dalszy IP: *.chello.pl 04.01.03, 19:06
        A może to sztuczne? Melduję, że ja od zawsze noszę sztuczne futra. Lżejsze o
        parę kilo oraz o kilka stów albo tysiecy.

        A tak na marginesie: dlaczego większość z nas uważa za normalne jedzenie mięsa,
        noszenie skórzanych butów, torebek, pasków. Nawet skórzane kurtki nie budzą
        sprzeciwu a futra - tak. Czy hodowanie zwierząt po to, żeby je zjeśc jest ok. a
        po to, by się nimi okryć jest złe? Można załozyć palto z tkaniny ale można też
        nie jeść mięsa. Człowiek ma uzębienie roślinożercy a nie drapieżnika. Zaczął
        jeść mięso, bo to był najszybszy sposób na przyswojenie niezbednych organizmowi
        składników.
        Wiec jak to z nami jest? Swoista schizofrenia?
        Uwaga! Nie prowokuję. Zapraszam do wymiany poglądów.
        • brzoza2 Re: o futrach ciąg dalszy 04.01.03, 19:31
          Poruszyłaś powazny i bolesny problem.
          Na przykład - karpie. Przed świetami przetoczyła się przez media żarliwa i
          zaangażowana dyskusja na temat humanitarnego usmiercania karpi przed wsadzeniem
          ich do wigilijnej galarety. Mądre głowy debatowały,czy lepiej nieszcęśnika
          potraktować siekierką na oczach klienta, czy też pod ladą, czyli humanitarnie.
          Dla kogo humanitarnie?
          Ostatni przykład z końmi - ratuje sie zwierzęta z tafli lodowej tylko po to,
          aby za chwile wysłac je w morderczym transorcie na rzeź do spragnionych
          świeżego końskiego mięsa Włochów.
          Kaczki, gęsi, kurczęta - tuczone w nienaturalny sposób i urągających
          człowieczeństwu warunkach.
          Śliczne malutkie świnki pokazywane dzieciom jako słodkie różowe maskotki i
          symbol wszystkiego, co urocze i pełne wdzięku. Ostatnio w prasie widzaiłam
          wyprodukowany gdzieś pasztet z wizerunkiem na etykiecie uradowanego ryjka
          prosiaczka.
          Itp, itd - przykładów jest mnóstwo.
          Dobrze to określiłas: schozofrenia. Mało tego - obłuda, zakłamanie, nawet
          oszustwo w celach czysto komercyjnych.
          Wybaczcie emocje - zawsze mnie to ruszało i ciesze się, że sa tacy jak Andulka,
          którzy myślą podobnie.
          Kto jeszcze?
          • Gość: Andulka Re: o futrach ciąg dalszy IP: *.chello.pl 04.01.03, 19:38
            A przed świętami supermarket w najbardziej ekskluzywnej stołecznej galerii
            handlowej zorganizował konkurs łowienia karpia. Nieszczęsne ledwo żywe ryby
            skłębione w jakimś cebrzyku łowione na haczyk przez klientów.
            Szczególnie "nęcone" do tej zabawy były dzieci.
            A to wszystko w ramach PROMOCJI świątecznej :(
            • brzoza2 Re: o futrach ciąg dalszy 04.01.03, 21:28
              Tak sie składa, że ludzie w wiekszości potrafią jedynie formułowac wspaniałe
              teorie, nie stosując sie do nich w praktyce. Łatwo jest bowiem ładnie mówić,
              konstruowac okrągłe zdania na temat ochrony zwierząt, ich traktowaniu itp.
              Gorzej z realizacją. Mówienie na ten temat jest na czasie, na topie, jest
              modne.
              Ale tylko mówienie - ile jest tego w rozmaitych programach wyborczych
              kandydatów na kandytadów, tworzacych sie lub istniejących juz partii. I na tym
              koniec.
              Czy ktos widział kiedyś oczy ubabranej po pachy w gnoju, niemiłosiernie chudej
              i kijem pędzonej do zagrody krowy?
              Albo oczy świni, słyszącej z sąsiedniej komórki skowyt zarzynanej właśnie
              koleżanki, kuzynki, siostry?
              Szkoda czasu na takie rozmowy? Demagogia?
              ---
              <<<~~~~~~~~~~~>>>
Pełna wersja