Gość: PRASA Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.chello.pl 06.07.06, 12:31 Warszawka....,to strasznie rozległa nazwa.Siedzą trzy panie na deptaku-jedzą czereśnie-dookoła pełno wyplutych pestek.Przepraszam,zkąd panie są? z WARSZAWY .Rzeczywiście,to widać.Za chwilę jedna z "PAŃ" czy u ciebie w "Grójcu"postawili megasam,a u ciebie w "Łaskach" nowy kościół? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alamaut przyczynek do wiesniactwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 12:39 Znam wielu bardzo porządnych kulturalnych i serecznych ludzi z Warszawy.Przyjażnie się z nimi szanuje ich...Takich ludzi jednak nie zauważa sie gdyż poprosty szanuja innych i nie wchodza im w drogę..Oni nie są "WIESNIAKAMI" z cała pewnością.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaziu Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.solidex.com.pl / *.solidex.com.pl 06.07.06, 12:32 Wkurza mnie takie gadanie. Prawda jest taka, że 90% warszawskiej inteligencji wymordowali Niemcy w czasie drugiej wojny światowej. Jestem warszawiakiem od wielu pokoleń. Większość obecnych dumnych warszawiaków to element napływowy ze wsi, z małych miasteczek. Dochrapali się trochę pieniędzy kupili dresy, beemki i opowiadają że są z Warszawy. Wstyd mi za nich i wkurzam się bo potem normalnym ludziom przykleja się etykietki. Więc powtarzam. To nie warszawiacy. To prostaki, które przyjechały tu dla kasy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warmar Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.crowley.pl 06.07.06, 12:45 A co te prostaki maja wspólnego z Warszawiakami tylko to że kiedyś matka przywiozła ich do warszawy i jeszcze prosiła maszyniste zeby nie gwizdał bo ich wystraszy. Jacy Oni sa warszawiacy co maja wspólnego z Warszawa poza tym że ich to miasto przygarnęło .To część motłochu pseudo Warszawiaków albo warszawaików co w Warszawie są od 2 lat i udaja cwaniaków Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 06.07.06, 12:51 zawsze reagowałem alergicznie na hasło "warszawka" i starałem się bronić "uciśnionej" części naszego narodu-warszawiaków! do ubiegłego roku..dopiero wtedy odkryłem, czym naprawdę jest "warszawka". JEDNO WIELKIE CHAMSTWO!i mówiac pejoratywnie WIOCHA! prawda jest jednak złożona. warszawiacy sami w sobie niczym sie nie różnią od reszty świata, najgorsi są ci,z komplekasami, którzy dopiero co zjechali z miasteczek i wsi..dostali prace w makdoladzie czy innym kerfuże i zgrywają PANÓW z wielkiego miasta...Oj,drżyjcie narody! i właśnie dlatego nie jeżdżę na Mazury :-[ Odpowiedz Link Zgłoś
figurka_z_porcelany Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 06.07.06, 13:29 drzejms-buond napisał: > do ubiegłego roku..dopiero wtedy odkryłem, czym naprawdę jest "warszawka". > JEDNO WIELKIE CHAMSTWO!i mówiac pejoratywnie WIOCHA! Matkojedyno. Tyle lat żyłeś w nieświadomości... Jak dokonałeś tego odkrycia ? Pzdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawiak Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 12:47 to nie do pomyślenia ci warszawicy to marchwiacy może Łomianki ? może Wołomin? może inna pobliskie miasto prawdziwy WARSZAWIAK nie mówi od progu ,bo ja z WARSZAWY i dba o przyrodę przepraszam za tych chamów i nie mogę niestety gwarantować że się to niepowtórzy pozdrawiam MAZURÓW i piękne jeziora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malignok Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.tvk.torun.pl / *.tvk.torun.pl 06.07.06, 12:47 Szkoda że wiekszość komentarzy tutaj przekształciła się w spór na temat czy to Warszawiak to największy cham czy tez nie. Przeciez to akurat najmniej ważne. Tymczasem może zamiast obrzucac się wzajemnie inwektywami zając by się rzeczywistym problemem pt. cham ogólnopolski( bo chamy sa wszędzie) który zaśmieca Mazury i zatruwa wakacje innym. Co można zrobic z ludźmi którzy mają w nosie innych i środowisko? Jak można przywrócic dawny czar Mazur? Ale oczywiście łatwiej się obrażać nawzajem... Odpowiedz Link Zgłoś
gieel Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 06.07.06, 12:48 kiedyś na kanale przed nami płynął swojego rodzaju "pociąg" - jedna łódka holowała za sobą dwie. płynęli zygzakiem - od brzegu do brzegu, tak by nie można ich było wyprzedzić. zgadnijcie na jakich rejestracjach były te łódki? innym razem na Niegocinie padł nam silnik. noc się już zbliżała, a na Venusie ciężko się - jak pewnie wiecie -pagajuje :)) na szczęście przepływała obok sportinka. poprosiliśmy żeby nas podcholowali. zgodzili się, ale za piwo, co zastrzegli zanim chwycili od nas cumkę. też byli z warszawy. ale przynajmniej można się z nich pośmiać, zwłaszcza jak "robili" patent na bazarze WE WARSZAWIE i cumują się na sztywno na Guziance :) potem panikują, jak łódka zaczyna zwisać na brzegu śluzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
fan.zdm Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 06.07.06, 19:00 > kiedyś na kanale przed nami płynął swojego rodzaju "pociąg" - jedna łódka > holowała za sobą dwie. płynęli zygzakiem - od brzegu do brzegu, tak by nie > można ich było wyprzedzić. zgadnijcie na jakich rejestracjach były te łódki? > > innym razem na Niegocinie padł nam silnik. noc się już zbliżała, a na Venusie > ciężko się - jak pewnie wiecie -pagajuje :)) na szczęście przepływała obok > sportinka. poprosiliśmy żeby nas podcholowali. zgodzili się, ale za piwo, co > zastrzegli zanim chwycili od nas cumkę. też byli z warszawy. > > ale przynajmniej można się z nich pośmiać, zwłaszcza jak "robili" patent na > bazarze WE WARSZAWIE i cumują się na sztywno na Guziance :) potem panikują, jak > > łódka zaczyna zwisać na brzegu śluzy :) No popatrz, popatrz... A wiesz, ilu ja widziałem prostaczków na numerach D, Y, I, SW czy RA? I jaki według ciebie z tego wniosek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: selekta To nie Warszawiak, to - niestety - Polak IP: 212.120.157.* 06.07.06, 13:01 Polakom wydaje sie, ze zyja w normalnym, europejskim kraju i tylko bieda odroznia ich od zachodu. Patrzac na zachowanie Polakow, ktorzy maja pieniadze, na to, jak traktuja obsluge w sklepach i knajpach, nawet nie chce sobie wyobrazac, co bedzie, gdy kiedys wszyscy poczuja kase. Wszak Polak to panicho, chamstwo jest elementem jego stylu i przychodzi mu naturalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
andulka7 Re: To nie Warszawiak, to - niestety - Polak 06.07.06, 13:19 Gość portalu: selekta napisał(a): > Polakom wydaje sie, ze zyja w normalnym, europejskim kraju i tylko bieda > odroznia ich od zachodu. Patrzac na zachowanie Polakow, ktorzy maja pieniadze, > na to, jak traktuja obsluge w sklepach i knajpach, nawet nie chce sobie > wyobrazac, co bedzie, gdy kiedys wszyscy poczuja kase. Wszak Polak to panicho, > chamstwo jest elementem jego stylu i przychodzi mu naturalnie. Niektórzy miezkańcy cywilizowanych krajów europejskich na występach gścinnych w innych krajach też zachowują się skandalicznie. Wyczyny młodych Anglików na Ibizie to już klasyka gatunku. Podobnie niektórzy, podkreślam NIEKTÓRZY, Skandynawowie w Polsce. Tak się dzieje chyba wszędzie na świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: selekta Re: To nie Warszawiak, to - niestety - Polak IP: 217.173.110.* 06.07.06, 14:23 To prawda, ale nigdzie nie spotkalem sie z takim przyplywem chamskiej buty wraz z kasa, jak w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
andulka7 Re: To nie Warszawiak, to - niestety - Polak 06.07.06, 15:39 Gość portalu: selekta napisał(a): > To prawda, ale nigdzie nie spotkalem sie z takim przyplywem chamskiej buty wraz > z kasa, jak w Polsce. Jeśli mieszkasz w Polsce, to zrozumiałe, że widzisz głównie polskie chamstwo. Hiszpanie na Ibizie widzą zapewnie głównie chamstwo angielskie i być może są zdania, że takiego nie ma nigdzie na świecie :) Mieszkając za granicą można mieć jaką taką skalę porównawczą obserwując zachowanie przedstawicieli różnych nacji. Choć takie obserwacje chyba też nie są zupełnie obiektywne - Polaka obserwujemy odruchowo bo słyszymy rodzimy język. Czy będziemy drobiazgowo analizowali zachowanie się np. Duńczyka, którego języka w ząb nie rozumiemy, a który może akurat po pijaku zachowywać się równie hałaśliwie jak nawalony Polak ?? Przyjęłabym, że opisywane w tym wątku zachowania w tzw "europejskiej kulturze" (ależ to zabrzmiało...) są nieobce żadnej nacji i chyba żadna sie szczególnie nie wyróżnia. Może Azjaci (mam na myśli Daleki Wschód) mają inaczej, są jakoś bardziej zdyscyplinowani, wyróżnia ich samokontrola, inna kultura po prostu. Choć czytałam gdzieś, że młodzi Japończycy buntują się przeciw właściwym ich kulturze rygorom, a jeśli się wyrwą z Japonii w krąg "kultury europejskiej" to dopiero potrafia zrobic dym - tak się potrzebują wyszaleć, odreagować.... Z każdego z nas czasem jakiś demon wychodzi. Wszystko zależy od czasu, miejsca, okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: selekta Re: To nie Warszawiak, to - niestety - Polak IP: 217.173.110.* 06.07.06, 17:35 Prawde mowiac, mieszkam w Irlandii i wyjechalem z Polski w duzym stopniu ze wzgledow kulturowych. Polskie chamstwo ma charakter agresywny, "zachodnioazjatycki". Przeklada sie to na takie drobiazgi, jak zachowanie na drodze, rozpychanie w tlumie. Chodzi m. in. o sposob traktowania osob mniej uprzywilejowanych, czyli np. obslugi sklepowej przez zamoznych chamow, ktorzy wyrastaja jak grzyby po deszczu. Nie spotykam sie z takim zachowaniem na zachodzie. Polska jest spoleczenstwem bardzo kastowym, posiadanie wiekszych pieniedzy sytuuje Polaka w wyzszej swerze - manifestuje on to chamskim traktowaniem innych z gory. Oczywiscie uogolniam, ale po to, by wyciagnac pewne charakterstyczne i niestety typowe zachowania. Irlandczycy pija tak, ze Polakom daleko do nich, Dublin jest najbardziej zarzyganym miastem, jakie widzialem w Europie (a widzialem pare), "spiacy" na chodniku pijaczkowie (i pijaczki) to standard. Mimo to, prawie nie spotykam tu chamstwa podobnego polskiemu (chyba, ze w wykonaniu Polakow i przybyszow z krajow posowieckich). Ludzie sa przyjazni, przypadkowo potraceni na ulicy sami pierwsi przepraszaja. Nocny autobus w weekend jest pelen podpitej mlodziezy, ale atmosfera w nim jest radosnie-wycieczkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: To niestety prawda Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.parp.gov.pl / *.crowley.pl 06.07.06, 13:20 Tyle tylko, że Ci jak podkreślają z Warszawy w większości są z miejscowości okalajacych Warszawę albo w stolicy mieszkają od bardzo krótkiego okresy czasu. Ci których rodziny mieszkają w Warszawie o paru pokoleń nie identyfikują się z Warszawką wręcz przeciwnie wstydzą się, że są ze stolicy. Ja na przykład mówię, że jestem z centralnej Polski. Jak ktoś naciska na dokładniejsze określenie to mówię, że z Kabat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Warszawka jest jak Ruskie IP: 82.148.37.* 06.07.06, 13:21 zenada po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
simr1979 Re: Warszawka jest jak Ruskie 06.07.06, 13:30 Gość portalu: Wojtek napisał(a): > zenada po prostu. Masz rację - a wiesz dlaczego ? Bo pół Warszawy to import z warmińsko mazurskiego...;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Warszawka jest jak Ruskie IP: *.pl 06.07.06, 13:34 hehehe :) znałam kiedyś kolesia z Mazur, twierdził, że skoro nie ma koszy na śmiecie to znaczy, że śmietnik jest wszędzie. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: john Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 13:24 To nie rodowici warszawiacy .To chamy które sprowadziły się do Warszawy ,a teraz wracaja do siebie by się pokazać.Sprawdzcie skąd pocodzą ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAN Z WARSZAWY Biura turystyczne kuszą promocjami. IP: *.chello.pl 06.07.06, 13:40 Według tego artykułu każdy warszawiak, to cham i gbur " z urodzenia ". Zamiast wydawać pieniądze w tym brudnym, zacofanym strukturalnie Giżycku wybierzcie sobie wczasy za granicą. Wydacie tyle samo kasy, a będziecie się znacznie lepiej bawić i podziwiać znacznie ładniejsze krajobrazy i zabytki. A kiedy będziecie już na miejscu nikt nie nazwie Was na powitanie chamem i gburem, albo krawatem z Warszawki, tylko mając na uwadze Wasz zaplanowany wypoczynek postara się, abyście czas swojego urlopu spędzili jak najmilej i być może ponownie kiedyś przyjechali zauroczeni w to samo miejsce zostawiając swoje dobrze wydane pieniążki. A kto nie ma odpowiedniego podejścia, ten nie zarobi na turystach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawa Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.jjs.pl 18.08.06, 14:52 Zgadzam się z Tobą w 100 % Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raisa Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 06.07.06, 13:26 Oczywiście, co złe i niekulturalne, to przyjezdni, ci nowi. Tyle tylko, że problem my-starzy-warszawiacy-od-pokoleń i ci-nowi-ze-wsi oraz prowincja, czyli to co poza Warszawą, nie jest niczym nowym. Z zarozumialstwem warszawiaków stykałam się dużo wcześniej, w latach 80, zanim nastąpiła taka ogromna migracja do stolicy. Jako ośmioletnie dziecko dowiedziałam się od równieśników, że pochodzę z prowincji, gdy powiedziałam, że przyjechaliśmy z Wrocławia. Zwroty „u nas w stolicy”, czy też ostentacyjne „my jesteśmy z warszawy” nie należały do rzadkości. Rodzice zaczęli unikać miejsc, do których licznie zjeżdżali mieszkańcy Warszawy takich jak Zakopane, Międzyzdroje, Mierzeja Helska, Mazury. Rodzice kuzyna przenieśli się do Warszawy w 1973 roku z małej miejscowości. Oczywiście, co złe i niekulturalne, to przyjezdni, ci nowi. Tyle tylko, że problem my-starzy-warszawiacy-od-pokoleń i ci-nowi-ze-wsi oraz prowincja, czyli to co poza Warszawą, nie jest niczym nowym. Z zarozumialstwem warszawiaków stykałam się dużo wcześniej, w latach 80, zanim nastąpiła taka ogromna migracja do stolicy. Jako ośmioletnie dziecko dowiedziałam się od równieśników, że pochodzę z prowincji, gdy powiedziałam, że przyjechaliśmy z Wrocławia. Zwroty „u nas w stolicy”, czy też ostentacyjne „my jesteśmy z warszawy” nie należały do rzadkości. Rodzice zaczęli unikać miejsc, do których licznie zjeżdżali mieszkańcy Warszawy takich jak Zakopane, Międzyzdroje, Mierzeja Helska, Mazury. Rodzice kuzyna przenieśli się do Warszawy w 1973 roku z małej miejscowości. Dzieci ze szkoły przezywały go wieśniakiem jeszcze przez kilka lat. Nie tak dawno oglądałam powtórkę programu KOT. Występują w nim różnej maści artyści, ludzie podobno wykształceni i reprezentujący elitę warszawską. W programie padło stwierdzenie, że KOT wyjechał gdzieś daleko i wszyscy zaczęli się zastanawiać dokąd. Komuś zaświtało, że to było jakieś zapomniane przez ludzi miejsce, „koniec świata”(dokładnie takie stwierdzenie padło). Okazało się, że Krzysztof Ibisz, bo to on był KOTem, wyjechał do Wrocławia. Utkwiło mi w pamięci, bo pochodzę z tego miasta. Choć może i mieli rację, bo z drugiej strony, to z Wrocławia do Warszawy dalej jak do Pragi, czy Berlina, a to też stolice europejskie. Warszawa pracowała na opinię zadzierających nosa gburów od lat, to nie jest problem związany z napływem nowych mieszkańców w ostatnim czasie. To, że ktoś ma złe zdanie o mieszkańcach stolicy wcale nie wynika z kompleksów, jak to niektórzy twierdzą, raczej z przykrych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Moze by tak Pani Lipinska pomogla zadzialać coś IP: 217.153.97.* 06.07.06, 13:29 w sprawie statków pływających po Nidzkim, który objęty jest strefą ciszy, co nie przeszkadza jednak by dyskoteki pływały po nim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Woj69 Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 13:29 Proszę odróżniać warszawiak od zamieszkały w Warszawie. Warszawiak nigdy nie był chamem. Dewizą warszawiaków było "być grzecznym dla grzecznych" Prawdziwych warszwiaków opisuje S. Grzesiuk. Obecnie warszawiacy w Waszawie stanowią niewielki procent. Można tylko żałować że chamstwo tak się rozpleniło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osia Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: 62.233.250.* 06.07.06, 13:52 Tak sie zachowuje całkiem spora grupa powojennych;-) "warszawiaków" i tak sie zachowuje całkiem spora część mieszkańców innych miast, wsi, regionów. Np. w weekendy na góry w płd-zach. Polsce wchodza mieszkańcy Wrocławia i innych miast. I co? Ścieżki prowadzące na te góry są dosłownie usiane paierkami, butelkami, niedopałkami, puszkami po piwie, foliami po batonach- wszystkim! Masa chamusiów smieci i uważają to za normalne ( pewnie nawet nie widza tych śmieci), zarządzajacy tymi terenami nie widzą natomiast celowości sprzątania tego śmietnika. Idą sobie ludzie po 2-6 osób, a gdy sie czlowiek na nich przyjaźniej spojrzy- patrzą, jak na świra. Trochę starszych, wytrawnych turystów powie "dzień dobry" lub odpowie na nie, zdecydowanej większości lepiej "nie zaczepiać";-). Po prostu Polska jest chamska i taka prawda, dobija mnie to, wstydzę się tego, żałuje, ż etak dlaeko nam do Skandynawów z ich przyjaznością w stosunku do siebie i szacunkiem do przyrody i porządku. Wracając do Warszawy- ci z moich znajomych, którzy tam wyjechali, już w czasach licealnych wykazywali sie większym niz przeciętny tupetem, bezczelnością, a często również chamstwem- niestety. Współczuję prawdziwym Warszawiakom, bo znam tam kilka takich osób i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że są to świetni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skwaszony Re: Odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 14:07 LOTOS - olej dynamicznych ludzi ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S/y Nieśmiały Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 13:54 Swego czasu poplynąlem jachtem do Kamienia nad Beldanem aby nabrac wody do kanistra.Będąc ok.1,5 m.od pomostu,poprosilem syna (6-lat):podaj cumę dziobową temu Panu co stoi na pomoście.A ten pan do mnie:jak nie umiesz podchodzić,to najpierw się naucz.Ja rzucilem dwa słowa;Suk....syn warszawiak.Odzew był natychmiastowy.TYLKO NIE SUK...SYN.Zostałem bez wody. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ?? Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.kl.amwaw.edu.pl 06.07.06, 14:15 ale z tego,co napisałeś,wynika,że to Ty naubliżałeś człowiekowi ("..Suk....syn warszawiak").Czyli to Ty jesteś bucem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kane haha sama prawda! Warszafka i wszystko jasne IP: *.compower.pl 06.07.06, 13:55 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiothunter Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 13:56 Niestety ta ludnośc na codzień mieszka w Warszawie! To samo chamstwo w sklepach restauracjach i na ulicach. Więc Mazury nękane przez 2 miesiące w roku to nie takie straszne. Co MY mamy powiedziec?! Zresztą, ta cała chamska ludożerka mieszka w stolicy od niedawna - kazda stolica kazdego kraju ma zawsze więcej ludnosci przyjezdnej niż rdzennej, czy to Londyn czy Bukareszt... W warszawie zaczyna byc przyjemnie od piątku do niedzieli albo w czasie świąt. Wtedy mieszkańcy Warszawy jada do domów rodzinnych nakarmic swinki i kurki w domu rodzinnym pędząc swoimi 20-to letnimi starymi poniemieckimi brykami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAN Z WARSZAWY Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.chello.pl 06.07.06, 14:00 > W warszawie zaczyna byc przyjemnie od piątku do niedzieli albo w czasie świąt. > Wtedy mieszkańcy Warszawy jada do domów rodzinnych nakarmic swinki i kurki w > domu rodzinnym pędząc swoimi 20-to letnimi starymi poniemieckimi brykami. O tak. Wtedy nareszcie Warszawa przestaje śmierdzieć zapachem gnoju. Tylko wyjazdówki się korkują, jak jadą po wałuwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.chello.pl 06.07.06, 14:18 zgadza sie, wystarczy popatrzec na e7 np. Jestme ostatnio podłamany tym bo w nowej pracy wszyscy, łacznie z szefem oddziału są spoza Warszawy. Podobno prace dostalem bo rekrutacja nie skapnela sie ze Wawer to warszawa. eh. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zmijka Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: 195.218.5.* 06.07.06, 23:07 Wlasnie maja kurki i swinki i do tego stare auta nie to co warszawska ekstraklasa -piszcie tak dalej i sami wystawicie sobie lepsze swiadectwo niz autorka artykulu,bo istotnie jesli kolczyk w pepku ma byc znakiem rozpoznawczym to biada nam-warszawiakow wiecej niz chinczykow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max warszawska hołota?60% ludzi w wawie jest z Waszych IP: *.chello.pl 06.07.06, 14:13 warszawska hołota?60% ludzi w wawie jest z Waszych wsi i miast, miasteczek. Pracowalem w 6 firmach i w kazdym spotkanie kogos z warszawy, urodzonego w warszawie bylo praktycznie niemozliwe - pelno ludzi z krakowa, elblaga, białegostoku, czesc z ogolnie wroclaw i nizej sląski takie tam. Malo ludzi z pólnocy. Ale to nie warszawiacy tylk oprzyjezdni, plujacy na warszawe, majacy ja gdzies, narzekajacy tylko jakie to miasto zue i niegoscinne. Sami sie tak urządziliscie i narzekacie. Hołota wyjazdowa , na mazurach czy gdzis do w duzej czesci przybłędy z okolic warsZawy i całej polski, ktore porpacowałyt w warszawie , pomieszkaly te 2 miesiace a potem chulaj dusza juz jako warszawiak, do ludzi. Wstym im powiedziec ze zpipidówka sa i dra ryjki ze "som warszawiakami". Prosze patrzec w dowód takiego "warszawiaka" gdzie był urodzony a dopiero potem narzekac na warszawe. Mimo iz w 3 pokoleniu, jestem z warszawy (w połowie nawet w czwartym, rodzina dziadka mieszkała w warszawie od 1867 roku) nigdy niepluje na chodnik, nie slucham bardzo lgosno umpa umpa w samochodzie, nie nosze dresów i nie jestem chamem. Sam nie lubie tej warszawki czyli udawanych mieszkancow warszawy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zmijka Re: warszawska hołota?60% ludzi w wawie jest z Wa IP: 195.218.5.* 06.07.06, 22:59 Wlasnie w tym tkwi sedno sprawy-mieszkancow Warszawy ktorzy moga powolac sie na warszawskie korzenie od Warsa i Sawy jest i bylo niewielu.Zawsze tez z tego tytulu zadzierali nosa.Moze i najpierw w cieply sposob-w koncu Warszawa to miasto heroiczne i niewatpliwie wyjatkowe.Samymi warszawiakami jednak stolicy nie zaludnisz-ludzie przyjezdzali do pracy ,na studia bo byli potrzebni.Widac nie doswiadczyli milego przyjecia i tak jak w wojsku odgrywaja sie na mlodszych kolegach.Poprzez dziesieciolecia fenomen ten sie zwielokrotnil i zdegradowal.Widac to z pogardliwych postow.Kazdy pokazuje paluchem innego gorszego warszawiaka bo Ci "prawdziwi" to przeciez wzor cnot. Bogactwo stolicy i poziom zycia w znacznej mierze wypracowuja wlasnie ci stanowiacy wiekszosc przyjezdni -i jeszcze do tego staja sie kozlem ofiarnym? Bo nowobogaccy i niekulturalni i zle ubrani? Gdyby stolica narzucala inny styl pewnie by tacy nie byli. Tylko blagam nie przenoscie nam stolicy...moze wzniescie raczej kolejne muzeum-- chamstwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Turystka 2 Klasy Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: 195.218.5.* 06.07.06, 14:23 Komentarz do atrykulu Pare lat temu zdarzylo nam sie odwiedzic to mile ,wspomniane w artykule miejsce gdzie na drzwiach wisi obiecujaco brzmiaca tabliczka "Nie mamy czasu dla ludzi ktorzy nie maja czasu" Jedzonko owszem pyszne ale podawane w tempie baru szybkiej obslugi kelnerka coraz bardziej natretna i niecierpliwa-ledwo dostalismy kawe juz zagladala nam do filizanek W koncu poprosilismy o zabranie na wpol pelnych filizanek i opuscilismy lokal....Przy wyjsciu okazalo sie ze miejsca potrzebne byly dla .....grupy austriackich rowerzystow.Bylismy w osiem osob i tez zostawilismy jak to sie mowi sporo kasy w zamian za co wyszlismy rozczarowani. A wystarczyloby gdyby wlascicielka po prostu powiedziala nam ze ma problem z miejscem i wszystko byloby inaczej.Lokal ma dobra prase a ja nieprzyjemne doswiadczenia.Warszawiacy maja zla prase ale zdarzaja sie z pewnoscia chlubne wyjatki.Mieszkancow Mazur, ktorych spotkalam podczas moich ostatnich wakacji w tej czesci swiata nie zaluje Tak sie sklada, ze mieszkam za granica ale cala rodzina mowi po polsku.Bardzo chcialam mezowi pokazac piekne Mazury ,ktore pamietam z dziecinstwa-niestety ci,ktorzy mowia po polsku sa czesto traktowani jak klienci drugiej kategorii obsluga czesto bywa opryskliwa.Jesli nie jest sie Niemcem to nalezy udac sie w inne miejsca na wakacje.Opryskliwosc, chamstwo i pazernosc, ktorej doswiadczylismy nie od warszawiakow tylko od tzw. miejscowych sprawily ze nie chcemy tam wracac i nie polecamy Mazur tutejszym znajomym.Niestety wspolczesne Mazury takie jakich doswiadczylismy zasluguja na warszawke.Ciekawam czy toalety na dworcu w Gizycku dalej sa tak samo obrzydliwe i tak samo drogie...(i czy dalej jest cennik z myciem i bez mycia rak- dowod mazurskiej kultury?) Oczywiscie spotykalismy sie tez z mila obsluga w calkiem zwyczajnych sklepikach czy jadlodajniach. Z artykulu wynika ze ci co placa moga brudzic i halasowac-narzeka sie na nich ale toleruje.A moze jednak korzystniej byloby przepedzic to cale bractwo i przywrocic Mazurom ich romantyczny urok.Prawdziwie zamozni ludzie placa wiele za mozliwosc spedzania wakacji w miejscach wyjatkowych.Moze lokalne wladze zaczna prowadzic bardziej dalekowzroczna polityke turystyczna.Do tego czasu Mazury Adieu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 14:30 Oni są potrzebni, ale najlepiej by było, gdyby zamknęli się w swoim prostackim getcie, w którym mierzy się człowieka grubością jego portfela i o ile to cliche, o tyle w odniesieniu do mieszkańców stolicy ma piękne zastosowanie. Najśmieszniejsze jest to, że oni myślą, że rządzą światem, że są lepsi, mądrzejsi i przy tym zaślepieniu nie potrafią zauważyć, że to z nich właśnie śmieje się cała Polska - ta prowincjonalna jak i inne miasta, m. in. wspaniały Kraków. Pewnego razu do dziadka mojej żony, który ma dwa domy z kawałkiem plaży, kładką itd., zajechało BMW z wiadomym nabytkiem w środku. Dziadek był człowiekiem już posuniętym w wieku, babcia także, dlatego tych wakacji nie wynajmowali mniejszego domku, co często robili wcześniej (wynajmując domek m. in. warszawskim aktorom, ludziom naprawdę barzo miłym i kulturalnym). Młodzian jął argumentować dziadkowi, że chciałby wynająć domek, bo przyjechał na wakacje, nie może nigdzie znaleźć noclegu i tak dalej. Dziadek stanowczo nie chciał się zgodzić, na co sfrapowany warszawiak w końcu, jako argumentu ostatecznego (o którym pisze się także w powyższym artykule) użył: "Ale ja jestem z Warszawy", na co dziadek szybko odparował: "A gdzie to jest?". I tak trzeba traktować niemiłych warszawiaków (wszak mieszkają tam też wspaniali ludzie, choćby Jerzy Pilch, który przeprowadził się tam z Krakowa), ludzi nierzadko mieszkających w stolicy kilka lat, pochodzących z wiosek - stąd ich duma. To sytuacja podobna do mieszkańców Nowej Huty w Krakowie, których przodkowe zostali to "miasta bez Boga" ściągnięci z wielu małych wsi, po czym zaczęli wprowadzać te wiejskie zwyczaje, łącząc je z dumą życia w dużym mieście. I tak można było na balkonach zobaczyć hodowane świnie, a w wannach chociażby różnego rodzaju bulwy roślinne. Przecież tak właśnie można poznać pochodzenie ludzi, choćby poprzez gwizd. Ile razy słyszeliście dresianych młodzian, jak gwiżdżą jeden na drugiego celem przywołania? To zwyczaj sprowadzony z gór, gdzie tym sposobem przywoływali się pastuszkowie. Nie zrozumcie mnie źle, ja nie atakuję wiejskich obyczajów, bo jestem wielkim miłośnikiem jak najmniejszych miejscowości, znam zalety życia bliżej natury. Jestem raczej przeciwnikiem ludzi, którzy z tymi zwyczajami żyją w dużym mieście, przy czym nierzadko wracając do rodzinnych stron udają światowców, nie zdając sobie nawet sprawy z faktu, że mimo miejsca zamieszkania ich zwyczaje zostały zupełnie inne, nie przystające do miejsca. To zachłyśnięcie się "światem", często też sprobowanie pierwszych niemałych pieniędzy - to wszystko deprymuje, bo też skąd mają tacy ludzie wiedzieć na co wydawać te pieniądze? Oni są trochę jak sroki, kupując to, co droższe i bardziej błyszczące. Czytają gazety typu Cosmopolitan czy Playboy, które równie dorbze utrwalają żenujące obyczaje, chociaż pozują na gazety światowe i na poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
warszawianka_jedna Re: Warszawiacy 06.07.06, 15:03 nawet nie wiesz jak mi ulżyło, właśnie mi uświadomiłeś, że 2 miliony warszawiaków jest jedyną społecznością w 40 milionowym kraju, która jest chamska, puszy sie na kazdym kroku i myśli tylko o pieniądzach. To wspaniale wiedzieć, że pozostałe 38 milionów społeczeństwa jest kulturalne, skromne i przyjazne. Mam tylko jedno pytanie. Po co ta cała reszta do nas się pcha? Dlaczego zjeżdżają do Warszawy ci kulturalni ludzie, żeby stać się chamami? Przeciez to powinien być dla nich wstyd, że mieszkają w Warszawie. Dlatego jako warszawianka, której część rodziny zginęła w powstaniu a pozostała część została wygnana, zgadzam się z tobą w kwestii zamknięcia miasta, przed kulturalną napływową ludnością.Będziemy się kisić we własnym sosie a na rękawach nosić naszywki "uwaga warszawiak". Może to coś da? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAN Z WARSZAWY Re: Warszawiacy IP: *.chello.pl 06.07.06, 15:11 Taa. A jacy zaradni, pomysłowi, przedsiębiorczy ci przyjezdni. Szkoda tylko, że w swoich rejonach tacy nie są i pchają się tutaj po ochłapy brudząc chodniki butami umazanymi łajnem. A potem jadą na wiochę służbowym samochodem, w gajerku i chwalą się " wiejskim dziewczynom " jakimi to są dyrektorami w tej odległej, wielkiej Warsiawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.06, 16:19 Właśnie dał Pan wyraz temu, o czym mowa w artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.06, 16:22 Prosiłbym o dokładne przeczytanie mojego posta nim zacznę być krytykowany, bo zdawało mi się,że wyraźnie napisałem o generalizacji, o miłych mieszkańcach stolicy itd. Czuję, że Pani oskarżenia są trochę wymyślone. A co do kultury to owszem, Pilch przeniósł się do Warszawy (dla pracy, "Polityka", teatr), ale jednak najwięksi wybierają Kraków na miasto, w którym chcą umrzeć. Wystarczy wspomnieć wspaniałego poetę Miłosza, poetkę Szymborską, Adama Zagajewskiego który kilka lat temu wrócił do Krakowa ze Stanów, a nawet wielkiego milośnika Lwowa, pana Lema. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hip To nie są ludzie z Warszawy!!! IP: *.aster.pl 06.07.06, 14:33 Nieprawda, nieprawda, nieprawda!!! Tak się właśnie zachowują ci, którzy do Warszawy przyjechali wczoraj! Normalni mieszkańcy Warszawy kiedy wyjeżdżają nie przyznają się do swojego miasta, żeby nie wzbudzać do siebie niechęci. Wystarczą zdradzające wszystkich tablice rejestracyjne! Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek A kto tu mówi o 'dresach'? 06.07.06, 14:45 Przeczytajcie jeszcze raz początek artykułu: *** Zagadka na lato. W pępku ma brylant, na nogach dresy, na szyi złoty łańcuch. Szarżuje na drogach i w wodzie. Ciągle powtarza "odpoczywam, proszę mi nie przeszkadzać. Kto to jest? *** Nie może tu być mowy o typowych 'dresach' czy 'dresiarzach'. Przecież oni nie znają słowa "Proszę".... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan to jak mówić nawet jesli mieszkam w Wawie 6 lat? IP: *.chello.pl 06.07.06, 14:51 Mam mówić: - u nich w Warszawie? - tam w Warszawie? - u mnie? - w tej Warszawie? - w tamtej Warszawie? - u siebie w Warszawie? No to w koncu jak? moze coś się ustali, co? Skoro "u mnie w Warszawie" wywoluje pianę na paszczy to jak mam się wyrażać skoro sam mieszkam w Warszawie 6 lat? Mogę już mówić "u mnie w Warszawie" bez problemowo czy może dopiero po 15 latach? może dopiero moje dzieci mogą tak się zwracać? ale tekst pt "u nas w Krakowie" albo "my we Wrocławiu" nie wzbudza takiej piany prawda? podobnie "u nas w Olsztynie"... więc "U mnie w Olsztynie" jest dobre czy żenujące? no bo sam nie wiem. Coś mi sie zdaje że problemem pani redaktor są nie tyle "gbury z Warszawy" tylko ona sama. Jeszcze jedna uwaga - jak ktoś zauważył - to wspaniale że są gbury z Warszawy bo Warszawa z przysiółkami dookoła to jakieś 2 mln ludków wiec 38mln - 2 mln daje 36 mln kulturalnych, spokojnych, porządnych, czystych i nie dresiarkich obywateli. Sam cud i miód jaka wydała ziemia Piastów i Jagiellonów. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAN Z WARSZAWY Re: to jak mówić nawet jesli mieszkam w Wawie 6 l IP: *.chello.pl 06.07.06, 14:56 Mój sąsiad przez 6 lat mieszkał w USA, a pozostałe 49 spędził klatkę obok - w bloku na warszawskim Mokotowie. Mimo to do dziś mówi: " u nas w Ameryce ". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan no tak, ale tekst "u nas w Holandii" IP: *.chello.pl 06.07.06, 15:20 np. wkrewił moją durną ciotkę. To było na chrzcinach jednego z moich kuzynów i jak to rodzina przyjechała na uroczystość kuzynka jednej z moich ciotek. No i opowiadając o Holandii normalnie mówiła "no bo u nas w Holandii" to cos tam coś tam. Np. "u nas w Holandii można kupić polskie meble które są ładne i maja dobra renomę". Na Jowisza - ona mieszkała w tej Holandii 15 lat, wyszła za mąż z Holendra, miała tam dom i dzieci. No to jak miała mówić? No była Polką ale "u nas w Holandii" no to chyba był dla niej normalny tekst. Dla mojej ciotki i tak było źle. Jak już wyjechała była potwornie oburzona w stylu "co z niej k...wa z Holenderka?". No ale jak ktoś ma nierówno pod sufitem, węszy spisek i ma kompleksy to cokolwiek by się nie mówiło i tak będzie źle. Dlatego wychodze z załozenia - jeśli ktoś ma problem że mieszkam w Warszawie a nie jestem stąd i mówię "u mnie w Warszawie" to to jest jego problem. Normalni ludzie nie mają takich idiotycznych problemów i nie wkładają 2mln osób do 1 wora. Odpowiedz Link Zgłoś
fan.zdm Re: to jak mówić nawet jesli mieszkam w Wawie 6 l 06.07.06, 19:04 > Mam mówić: > - u nich w Warszawie? > - tam w Warszawie? > - u mnie? > - w tej Warszawie? > - w tamtej Warszawie? > - u siebie w Warszawie? Widzisz, ja na Mazurach miałem bardzo prosty sposób na takich ciekawskich, których pierwszym pytaniem było "skąd jesteście". Zawsze odpowiadałem: "a, z tamtej łajby...". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elwin Oberza Pod Psem IP: 195.164.0.* 06.07.06, 14:59 akurat Pani wlascicielka tego miejsca (nalezy dodac ze uroczego), nie powinna sie wypowiadac na temat kultury. Po dlugiej wycieczce po parku w Kadzidlowie z 2 dzieci zawitalismy do Oberzy na chwile odpoczynku. Po 2 godzinach potrzebowalismy rowniez zalatwic potrzeby fizjologiczne. Na pytanie gdzie jest lazienka, pani wlascicielka odpowiedziala: "A sa Panstwo naszymi klientami?". Odpowiedzielismy, ze jeszcze nie ale zamierzamy, po czym Pani laskawie wslazala droge do WC. Ja wchodzac do domu w ktorym znajduje sie oberza powiedzialem grzecznie (jak zawsze) "Dzien dobry", na co Pan wlasciciel, spojrzal na mnie z nad opuszczonych na koniec nosa okularow i nie raczyl odpowiedziec. Na koniec, po obiedzie (bardzo smacznym zreszta, widocznie kucharz jest lepszym fachowcem niz wlasciciele), okazalo sie ze zostalismy oszukani na marne 10 zl. Zamiast soku do piwa, Pani policzyla nam normalne soki, ktorych nie zamawialismy. Wszystko to w otoczce bliskosci natury, spokoju, relaksu i "artystycznego klimatu" A szkoda, bo miejsce naprawde ladne Odpowiedz Link Zgłoś