Dodaj do ulubionych

Magiczny Olsztyn - Piechockiego

02.04.06, 21:35
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Magiczny Olsztyn - Piechockiego 02.04.06, 21:37
      Faktycznie magicznie to wyszło smile

      MaM w rękach 'Olsztyn Magiczny' Stanisława Piechockiego. Trzeba przyznać, że
      cięzka praca była przed Nim opisując tak dokładnie dzieje miasta. Zamieścił też
      spis alfabetyczny polskich i niemieckich nazw, które tak poszukiwałam i ulic,
      ale nie pomyśleli o mapie Olsztyna, tak bardzo przydatnej do takiego zestawu.
      Piechocki zaczął rozdział od Pałacu Burgrabiego, który sie kojarzy mieszkańcom
      z Klubem Garnizonowym koło zamku w którym odbywały się zabawy sylwestrowe oraz
      bale karnawałowe.
      No więc jakie losy były tego obiektu ?
      Pałac Burgrabiego położony przy ulicy Zamkowej 5 na malowniczej skarpie zaraz
      za mostem na Łynie. Został zbudowany w XVII wieku i zamieszkiwali go
      burgrabowie i wysocy urzędnicy administracyjni.
      Ten barokowy pałac 'Dom Burgrabiów' wielokrotnie przebudowywano po licznych
      zawirowaniach i pozarach. Najbardziej rozbudowany został w XX wieku przez
      ówczesnego własciciela Ernesta Haricha. Do końca II wojny światowej willa była
      własnością Harichów. Ernest, był posiadaczem dużej, która miesciala się w
      istniejącym do dziś budynku u zbiegu ulic Skłodowskiej-Curie i 11 listopada.
      Jego syn był pisarzem.
      Przed I wojną światową mieszkali w nim m.in. dowódca brygady w stopniu
      generała majora i jego adiutant oraz szef 10.Pruskiego Pułku Dragonów , major
      August von Schoenebeck, zastrzelony we własnym mieszkaniu przez innego oficera
      wskutek rywalizacji o kobietę. Od tego czasu dom okreslano mianem 'Willi
      Mordu". Ta sprawa zakończyła się głośnym procesem sądowym, które to wydarzenie
      stało się kanwą powieści 'Taniec zbrodni' i 'Bliźnieczki' węgierskiej autorki
      Zyte Fagyas. Ostatnim prywatnym właścicielem tej kamienicy była Else Lóffke,
      wdowa po byłym prezesie Sądu Krajowego w Olsztynie.
      cdn


      • rita100 Re: Pałac Burgrabiego 02.04.06, 21:39

        W 1945 roku budynek przeszedł na własnośc Skarbu Państwa RP i został
        przeznaczony na rezydencję wojewodów olsztyńskich. W 1948 roku przekazano
        mieszkanie Mieczysławowi Moczarowi - wiemy kim był Moczar. Jednak przeniósł sie
        Moczar w inne miejsce i kamienica została zajęta przez Wojewódzką Szkołę
        Partyjną PPR.
        Od roku 1950 dom jest we władaniu Ministerstwa Obrony Narodowej. Budynek
        stanowi siedzibę Klubu Garnizonowego i biblioteki. Zwany jest też potocznie i
        orginalnie 'Casablanca'.

        Tralala, jeśli masz tą książkę, to wiesz, że zajmiemy sie cudownym tematem -
        jarmarkami Jakubowymi, które zanikły, a które warto odbudować i tradycyjnie je
        obchodzić.
        A teraz czas popatrzeć na ten zabytek i zapraszam do oglądnięcia go na stronce
        Suda.
        www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=11&pg=0
        Przyznam , że nie jestem pewna czy to ten, bo Sud chyba nie zamieścił w swojej
        stronce tego zabytku, szukałam , szukałam i nic.
        Przyznam , że będąc w Olsztynie nie zwróciłam na niego uwage i po raz pierwszy
        poznaję taki zabytek smile


        • rita100 Re: Pałac Burgrabiego 02.04.06, 21:44
          Gość: tralala 15.11.05, 21:20 + odpowiedz


          Z dawnej świetności willi Haricha (pałacu Burgrabiego, czy też Casablanki)
          pozostały także stare drzewa rosnące przed budynkiem, od stronu zamku. Wyraźnie
          widać dawny układ alei prowadzącej do głównego wejścia.
          Jeśli rzeczywiście w trakcie remontu odnaleziono macewy, to warto by wróciły na
          swoje miejsce i zostały otoczone opieką. Szkoda, że już nigdy nie uda się
          odnaleźć nagrobków z cmentarza św. Józefa. Znikały stamtąd w latach
          osiemdziesiątych, i podobno też zostały wykorzystane przez przedsiębiorcę
          budowlanego *** (nazwisko zachowam dla siebie).
          • rita100 Re: Pałac Burgrabiego 02.04.06, 21:45
            Tralala, o parku nie wspomniałam , ale wiem , że rosną tam bardzo stare i
            zabytkowe drzewa. A co to sa macewy ?


            Gość: tralala 15.11.05, 21:53 + odpowiedz


            Park nad Łyną jest za pałacem, od strony ogrodowej, a od strony frontowej rosną
            dwa szpalery drzew (niestety, nie znam się na gatunkach)prowadzące do głównych
            schodów. Bardzo dostojne.
            Macewy to kamienne nagrobki żydowskie, takie stojące pionowo
      • rita100 Re: Magiczny Olsztyn - Piechockiego 02.04.06, 21:40
        Autor: Gość: sud
        Casablanca jest w remoncie. Będzie tam restauracja.
        Podczas remontu okazało się (a podobno niektórzy o tym wiedzieli), że wojsko tam
        kiedyś murek na zewnątrz wyłożyło macewami z cmentarza żydowskiego (to te płyty
        na zdjeciu).
        www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=11&idz=5555
        i bpkw napisał :
        Czy legendarna olsztyńska Casablanka znowu ożyje? Tak obiecuje jej nowy
        właściciel, a prace konserwatorskie już się zaczęły
        serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2720638.html
        No to temat mamy wyczerpany, zostaje nam czekac na koniec remontu smile


        • rita100 Re: Kuba z wieży dmucha 02.04.06, 21:41

          Kuba z wieży dmucha
          Stanisław Piechocki wspaniale opisuje Dzień św.Jakuba Starszego Apostoła
          patrona Olsztyna. i najstarszego tu kościoła. Ten dzień przypada na 25 lipca.
          Ten dzień już od czasów średniowiecznych do schyłku XIX wieku był szczególny
          dla Olsztyniaków. Było to najważniejsze święto Olsztyna, a że pora dogodna bo w
          lecie to i świętowanie było najczęściej pod gołym niebem. W świętowaniu wszyscy
          brali udział, bez względu na wyznanie, narodowość, wiek czy płeć. A ten
          szczególny dzień zaczynał się od samego wczesnego rana, kiedy to Olsztyniacy
          wcześnie wstawali i wyruszali do kościoła św. Jakuba, by wziąść udział w
          uroczystym nabożństwie ku czci tego patrona. Pózniej wszyscy zbierali się na
          Rynku Staromiejskim wokół Starego Ratusza oraz w okolicznych knajpkach z
          ogródkami, bo wiemy, że Olsztyn w tym czasie należał do najbardziej zielonych
          miast i aż do świtu bawiono się jedząc, pijąc, tańcząc i śpiewająć. Zwieży
          ratuszowej, ktora była przybrana flagami miejskimi rozbrzmiewały w tym dniu
          patetyczne choraty. Następnie na plac wtaczano trzy moździerze, z których
          oddawano salut. Wspaniale się bawiono, życie w Olsztynie tętniło i huczało od
          zabawy w tym dniu.

          W 1872 roku po raz ostatni zabrzmiał z wieży ratuszowej świąteczny hejnał.
          Według mieszczańskiego podania od tego czasu przez kilka następnych
          dziesięcioleci Kuba w dniu swojego święta dął w trąbę z wieży obecnej
          współkatedry. Oto ona w dzisiejszej krasie.
          www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=10&pg=0cdn

          • rita100 Re:Jarmark Jakuba 02.04.06, 21:42

            Największą artakcję festynu stanowił jarmark Jakuba. Liczne stragany z
            cudeńkami były roztawione wokół ratusza i to nie tylko kupców z Olsztyna ale
            również z innych miast w tym też Elbląga. Echo wspaniałych jarmarków nióśł się
            daleko i przyciągał wielu, wielu ciekawskich. Taki był Olsztyn lecz....
            Tradycja Świętego Jakuba zaczynała zanikać w drugiej polowie XIX wiku, kiedy to
            świętowanie połączono ze zbiorowym wypoczynkiem sobotnio-niedzielnym, wtenczas
            ludność zaczeła opuszczać Olsztyn i wyjeżdzali na imprezy na obrzeżach miasta w
            malownicze miejsca urokliwych jezior i lasów.
            Niestety nie wiele dały póżniejsze próby przywołania tej tradycji. Po II wojnie
            światowej 25 licpca był już li tylko dniem imienin Jakuba. Festyny wprawdzie
            odbywały sie huczne ale połączone ze znanym świętem PRL- 22 lipca co
            oznaczało , że charakter lokalny zanikł prawie całkowicie.
            W latach 60. i 70. podczas wakacji organizowano w śródmieściu Olsztyna imprezy
            artystyczne jak Młodzieżowy Lipiec Artystyczny, Olsztyńskie Dni Folkloru, Dni
            Olsztyna, jednak to były imprezy przejściowe, które nie ugruntowały tej
            tradycji. Dalsze lata też nie przyniosły przełomu w tej tradycji. Chociaż
            urządzano różne imprezy w Olsztynie - jednak z dawnym 'Świętem Jakuba", poza
            nazewnictwem niewiele miały współnego.
            Stara tradycja przeszła do lamusa "
            Czy aby napewno ? Czy możnaby ją przywrócić ? I jak to zrobić ? Kto tym
            powinien się zająć ?
            To są pytania na które cięzko otrzymać odpowiedź, ale czy napewno, czy napewno
            musimy zapomnieć o jednym , jedynym dniu Olsztyna, Olsztyna magicznego, gdzie
            festyn z jarmarkiem króluje, gdzie Kuba zagrałby na trąbce hejnał w tym dniu,
            gdzie odezwałyby sie duchy przeszłości , by całkowicie już nie zanikły tradycje
            tej ziemi.
            www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=3
            Tu jest Stary Ratusz pod którym były słynne jarmarki i wszystkie imprezy



            • rita100 Re: Park nad Łyną 02.04.06, 22:33
              Re: Park nad Łyną

              Park nad Łyną
              Wracając do Parku, to na skwerze , po drugiej stronie ulicy Zamkowej, naprzeciw
              Klubu Garnizonowego, znajduje się popiersie Mikołaja Kopernika, odsłoniete w
              tym miejscu 27 października 1946 roku.

              "Wokoło rozpościera się natomiast urzekającej wprost urody stary park miejski
              czyli Park Podzamcze, a zaraz po wojnie nazywany Parkiem im. Jakuba Prawina
              (pierwszego pełnomocnika rządu RP na Okręg Mazurski), potem zaś Parkiem nad
              Łyną. Rośnie tu ponad 50 gatunków i odmian drzew oraz krzewów o dużej wartości
              przyrodniczej. Są wśród nich piękne egzemplarze pochodzących z Ameryki
              Południowej drzew takich jak robinia biała, klon jesionolistny i jodła
              kalifornijska, które wspólnie z rodzimymi olchami, dębami czy wierzbami
              przydają temu zakątkowi Olsztyna swoistego, niepowtarzalnego uroku."

              A swoją drogą, jestem ciekawa jak wygląda taka stara jodła kalifornijska. Owego
              czasu posiadałam malutką w ogrodzie, a ponieważ sie bardzo rozrastała musiałam
              ją wyciąć, zaczym objął by mnie zakaz wycinania drzew .
              Ta jodła ma niesamowicie długie igły i jest naprawdę urokliwa. Ciekawe jak
              wygląda w Parku nad Łyną ?
              www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=11&pg=1

              • rita100 Re: Park nad Łyną 02.04.06, 22:34
                Gość: tralala 16.11.05, 20:20 + odpowiedz


                To popiersie Kopernika za zamkiem jest dowodem na to, że nie tylko koty mają
                więcej niż jedno życie. W 1946 dokonano ponownego odsłonięcia tego pomnika,
                który został zamówiony przez radnych miasta Olsztyna w 1913 roku, i wykonany w
                Berlinie przez Johannesa Goetza. Pierwsze uroczyste odsłonięcia pomnika,
                ustawionego wowczas przed zamkiem, od strony Starego Miasta (mniej więcej na
                tej wyskoności, co obecna ławeczka z Kopernikiem, ale po przeciwnej stronie)
                odbyło się w 1916 roku, w czterchsetlecie objęcia przez Kopernika funkcji
                administratora na zamku olsztyńskim. Poza cokołem i popiersiem było jeszcze
                zwieńczenie w stylu neogotyckim (Kopernik wygladał w tym jak świątek w
                kapliczce). Pod koniec wojny Niemcy przenieśli pomnik Kopernika do zamku - co
                się stało z kapliczką, nie wiadomo. Polacy ustawiając pomnik za zamkiem
                przekręcili cokół o 180 stopni - z tyłu do tej pory widoczne są ślady po dawnej
                tablicy, na której był napis 'Astronomus, Medicus, Clericus'. Z boku cokołu
                można także wypatrzeć nazwisko rzeźbiarza J. Goetz.
                Jak wygląda jodła kalifornijska - zapewne pięknie, ale ja z trudem odróżniam
                kilka podstawowych gatunków drzew, czego niepomiernie żałuję sad


                • rita100 Re: Kościoły i kaplice 02.04.06, 22:36

                  Tak, pomnik Kopernika przedwojenny był bardzo ładny i taki wzniosły, czytałam o
                  tym.

                  Jeszcze w XVIII wieku w Olsztynie istniały trzy średniowieczne kościoły i
                  cztery kaplice.
                  Były to :
                  - kościół św. Jakuba (obecnie współkatedra) +
                  - kościół św. Ducha (koło mostu św.Jana Nepomucena) -
                  - kościół św. Krzyża (w miejscu nowego Ratusza) -
                  Kaplice :
                  - kaplica św. Jerzego -
                  - kaplica św. Ducha -
                  - Kaplica Jerozolimska +
                  Wszystkie znajdowały sie przy dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej, nazywanej
                  wówczas Drogą Miłakowską.
                  - kaplica św. Jana Nepomucena , która znajdowała się w miejscu zbudowanego
                  później więzienia przy obecnej alei Piłsudskiego.
                  I piękne słowa autora 'Magicznego Olsztyna' Stanisława Piechockiego:
                  "Do dziś przetrwały jedynie współkatedra oraz Kaplica Jerozolimska. Pozostałe
                  budowle pogrążyły się w mrokach historii miasta. Odeszły, nie pozostawiając po
                  sobie utrwalonych w jakiejkolwiek formie wizerunków. Co więcej, do tej pory
                  nikt nie pokusił się, by odtworzyć ich dawne oblicza."
                  • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:37
                    Jak wynika z zachowanych opisów, bardzo skromnych, szczególnie interesująco
                    prezentował się kościół św.Krzyża stojący na dzisiejszym miejscu Nowego Ratusza.
                    Dokładna data budowy tego kościoła nie jest znana. Datuje się w XIV wieku.
                    Początkowo nbyła to budowla drewniana o konstrukcji ryglowej. W 1621 roku w
                    skutek wielkiego pożaru uległ zniszczeniu. Trzy lata później został on
                    odbudowany już z cegły. Na przełomie XVIII i XIX wieku kościołowi św. Krzyża
                    groziło zawalenie. Przetrwał do roku 1803, po czym został rozebrany. Na jego
                    miejscu powstał następnie cmentarz parafii św. Jakuba. Po odsprzedaniu parceli
                    w roku 1909 przez parafię magistratowi i likwidacji w 1911 roku cmentarza,
                    wzniesiono tu w latach 1012-1915 nowy ratusz.


                    • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:38
                      Jakie mamy pozostałości po tym kościele św. Krzyża ?
                      Mamy, coś mamy. A więc część inwentarza znajduje się do dziś w kościele św.
                      Jakuba. Możemy tam znaleź żyrandol w formie świecznika z poroża jelenia. A dwa
                      barokowe ołtarze boczne - ołtarz Matki Boskiej Bolesnej i ołtarz św. Andrzeja
                      zostały przeniesione do kościoła pod wezwaniem św.Wawrzyńca w podolsztyńskim
                      Gutkowie, gdzie przetrwały do chwili obecnej jako ołtarze boczne - z lewej i z
                      prawej strony.

                      Tralala, czy nie uważasz , że te bajania warmińskie właśnie często nawiązywały
                      do tego kościoła i do przewożenia pamiątek kościelnych w innne miejsca.
                      Nie jestem pewna i już się nie dowiemy czy Pan Piechocki miał w rękach to
                      opracownie studentów 'Bajki Warmii i Mazur' w gwarze ? Mógłby skojarzyć pewne
                      wydarzenia.


                      • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:38
                        Gość: tralala 17.11.05, 21:39 + odpowiedz


                        Rito, zajrzyj na str. 16 Magicznego Olsztyna - ciemne i mało widoczne,
                        niestety, zdjęcie bardzo pięknego tryptyku, który z kościoła św. Krzyża trafił
                        do św. Jakuba. Obraz przyciemniony przez stulecia i trzeba podejść bardzo
                        blisko, żeby wypatrzeć szczegóły, ale warto.
                        Z żyrandolem z poroża jelenia związana jest legenda (a także pewna anegdota),
                        • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:39
                          Masz rację Tralala, faktycznie w współkatedrze olsztyńskiej jest zachowany do
                          dziś tryptyk św. Krzyża, który stanowił ołtarz główny w nieistniejącym już
                          kościele św. Krzyża. Namalowany on został na desce w XVI wieku. W słoneczne dni
                          może być oglądany w blasku przebijającego się przez witrażowe okna ciepłego
                          światła, które tworzy niepowtarzalną atmosferę - jak napisał Piechocki -
                          tchnienie nieistniejącej już budowli. A w/g to warto się wybrać specjalnie i
                          zobaczyć na własne oczy ten duch przeszłości.
                          Oczywiście , że wstąpiłam do współkatedry w czasie mojej wizyty, ale
                          nieświadoma tej wielkiej jej wartości podziwiałam tylko za to , że jest, a nie
                          za to że właśnie w niej jest coś co powinno się poczuć. Dzięki Tralala za
                          zwrócenie tak ważnej uwagi i jak dobrze, że nie został ten ołtarz wywieziony do
                          konserwacji w Krakowie wink Choć zauważyłaś , tą wspaniałą wiadomość ?
                          Odnalazł się, teraz tylko trzeba czekać , aż będzie zawieszony w odpowiednim
                          miejscu ten obraz.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=32021236
                          • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:40

                            Gość: tralala 18.11.05, 20:53 + odpowiedz


                            na początek legenda o tym, skąd wzięło się poroże, z którego powstał wiszący
                            świecznik (teraz żyrandol) z olsztyńskiej katedzre, a wówczas w kościele
                            parafialnym św. Jakuba. Ponoć przed wiekami w gęstych lasach rosnących wokół
                            Olsztyna, w trakcie polowania pewien rycerz postrzelił z łuku dorodnego
                            jelenia. Ranne zwierzę uciekło w stronę miasta, i przez otwartą za dnia Bramę
                            Dolną (dziś już nieistniejącą)wbiegło na ulice miasta ostatkiem sił dotarło do
                            kościoła św. Jakuba, gdzie padło martwe na posadzkę. I właśnie poroże tego
                            jelenia dziś zdobi katedrę. No, ale skoro ten kadelabr przeniesiono z kościoła
                            św. Krzyża, znajdującego się poza murami średniowiecznego Olsztyna, to nie
                            wiem, czy w tej legendzie jest choć ziarnko prawdy.
                            Druga opowieść wydaje się jeszcze mniej prawdopodobna. Otóż podobno kiedy koło
                            żyrandola stanie zdradzany mąż, poroże skieruje się w jego stronę. O takim
                            przypadku jednak kroniki miasta milczą.
                            • rita100 Re: Legenda świetego Krzyża 02.04.06, 22:42
                              hehe, a ja myslę , że takie poroże zafundowała jakaś grzesznica męzowi wink))
                              I tu już zadziałała tajemnica spowiedzi wink) Ale fajne są te legendy.
                              Jutro zajmę się samy św. Jakubem, jako patrona Olsztyna.


                              • rita100 Re: Patron Olsztyna 02.04.06, 22:46
                                "Postać św.Jakuba Starszego ma dla Olsztyna znaczenie symboliczne. Jego
                                wizerunek wszedł do herbu miasta i pieczęci miejskich, przechodząc na
                                przestrzeni wieków liczne przeobrażenia. Święty ten stał się patronem obecnej
                                współkatedry oraz licznych nazw topograficznych w samym Olsztynie i najbliższej
                                okolicy jak: Jakubowo zwane też Wzgórze Jakuba (Jakobsberg), słynne dawne
                                miejsce sobotnio-niedzielnego wypoczynku olsztynian ; Dolina Jakuba
                                (Jakobstal), obszar na którym znajduje się Stadion Leśny. Imię Jakuba do 1945
                                roku miała ulica obecna Skłodowskie-Curie zwana ongiś Jakobstrasse. (No komu to
                                przeszkadzało , by tak drastycznie zmienić nazwę starej ulicy ? Wnioskuję o
                                przywrócenie nazwy smile.
                                Wciąż możemy podziwiać w olsztyńskiej współkatedrze rzeźbioną w drewnie i
                                polichromową figurę św. Jakuba Starszego Apostoła pochodzącą z dawnego
                                barokowego ołtarza głównego wykonanego w Elblągu w latach 1645-1650.
                                Św. Jakub Starszy został patronem Olsztyna za sprawą średniowiecznego kultu
                                tego świętego i związanym z nim pielgrzymek do Santiago de Compostela w
                                hiszpańskiej prowincji La Coruna.
                                Istniej również pogląd, że przy wyborze patrona Diecezja Warmińska wzieła pod
                                uwagę tego świetego, jako patrona, który wspomoże kapitułę w chrystianizacji i
                                pokonaniu napadających Warmię niewiernych.
                                Przypomnę , że św. Jakub Starszy jako pierwszy z Apostołów umarł w glorii
                                męczeństwa uznany za mesjonarza oraz krzewiciela ewangelizacji wśród
                                niewiernych i innowierców.
                                www.emazury.com/index.php?JEZ=pl&LIS=miasta&MENU=olsztyn&GL=olsztyn1
                                Dodam tylko, że postać patrona Olsztyna fascynowała od dzieciństwa Stanisława
                                Piechockiego , autora książki 'Magiczny Olsztyn'.
                                Tralala, wiesz ja jestem zaskoczona ogromem tematów olsztyńskich u
                                Piechockiego. Ja, właściwie myślałam , że Olsztyn malutki jest, że w jeden
                                dzień można go przelecieć, a tu czytając tą książkę, to nie wiem czy mi życia
                                starczy na te wszystkie zakamarki i tajemnice olsztyńskie smile
                                • rita100 Re: Patron Olsztyna 02.04.06, 22:47
                                  Tralala napisała :

                                  Oczywiście, jak tylko 'Olsztyn magiczny' wpadł mi w łapki, zaczęłam od
                                  oglądania zdjęć. Oglądam i oglądam i trafiam na stronę 21 - a to co? Gdzie w
                                  Olsztynie jest taki kościół? Zamurowało mnie kompletnie, i dopiero jak
                                  ochłonęłam, przeczytałam podpis - katedra w Santiago de Compostela! No to teraz
                                  wędruję do źródeł: zdjęcie rzeczonej katedry i pomnik św. Jakuba:
                                  www.sacredsites.com/europe/spain/santiago_de_compostela.html
                                  Oraz fragment tekstu: 'Legendy chrześcijańskie głoszą, że św. Jakub starszy,
                                  jeden z dwunastu apostołów Jezusa Chrystusa, pielgrzymował po całym Półwyspie
                                  Iberyjskim, niosąc wiarę chrześcijańską mieszkającym tu Celtom. Po swej
                                  męczeńskiej śmierci w Jeruzalem ok. roku 44 naszej ery, szczątki Jakuba zostały
                                  ponoć przewiezione do Hiszpanii i pochowane w sanktuarium. Jednak ze względu na
                                  prześladowania Rzymian, hiszpańscy chrześcijanie musieli świątynię opuścić, a
                                  wraz z wyludnieniem się tej okolicy dokładne położenie świątyni uległo
                                  zapomnieniu. W roku 813 lub 838 pustelnik prowadzony przez gwiazdę i niebiańską
                                  muzykę odkrył pochowane relikwie świętego.'
                                  Niestety, już następny akapit wyjaśnia - tę legendę należy włożyć między bajki
                                  i historie o hiszpańskiej rekonkwiście.

                                  • rita100 Re: Kamienica przy ul. Mrongowiusza 3 02.04.06, 22:49
                                    Czyli z Hiszpani przywędrował nam Św. Jakub patron Olsztyna. Oglądałam to
                                    zdjęcie , tylko nie w kolorze.

                                    Kamienica przy ul. Mrongowiusza 3
                                    Kamienica jak kamienica, ale jednak wyróżnia się spośród sąsiednich. Ma
                                    wyjątkowy szczegół elewacji, a więc w połaci dachowej umieszczony jest herb
                                    Olsztyna stylizowany przez nieznanego artystę.
                                    Na przełomie XIX i XX wieku , kiedy przystępowano do budowy kamienic , ulica
                                    nosiła nazwę Magisterskiej (Magisterstrasse). Kamienica została zbudowana w
                                    latach 1905-1910 z zamiarem kamienicy czynszowej czyli do wynajęcia mieszkań.
                                    Uroku dodają jej natynkowe zdobienia oparte na motywach botanicznych no i
                                    rewelacją jest już wspomniany umieszczony herb Olsztyna, którego kompozycja ma
                                    niepowtarzalne elementy. Przede wszystkim jest repliką postaci w najstarszych
                                    pieczęciach Olsztyna.

                                    Właścicielami domu od początku istnienia do 1945 roku byli Hugo i Olga
                                    Freisleben, włąsciciele kilku innych kamienic. Hugo Freisleben był nadto znanym
                                    olsztyńskim kupcem, prowadzący zanane sklepy z ubraniami przy dzisiejszej ul
                                    Kołłątaja 21. Czy włąsciciel nieruchomości udekorował kamienicę herbem i kto
                                    wpadł na ten pomysł , tego juz się nie dowiemy. Budynek spełniał funkcje
                                    mieszkalne, wynajmowano 10 mieszkań o średnim standarcie. Po 1945 roku
                                    zamieszkiwali go funkcjonariusze bezpieczeństwa. Potem kamienicą zawładną
                                    kwaterunek, przydzielając mieszkania w/g zasady jedno mieszkanie dla kilku
                                    rodzin. Aktualnie na parterze budynku funkcjonuje kilka firm, sklep z pieczywem
                                    i biuro podrózy.
                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=2&ido=54&pg=0
                                    O , rany, Tralala, to jest ta ulica , którą często przechodziłam w
                                    dzieciństwiewink))) Od teatru Jaracza, skręt w ul. Warmińską , a żeby dojść do
                                    Warmińskiej trzeba przejść ul. Mrongowiusza i wiesz, że ja tej nazwy ulicy
                                    nigdy nie mogłam zapamiętać.Te ulice mają coś w sobie, wąskie uliczki i te
                                    kolosy stojące, gdzie nigdy słońca nie było i te ciężkie bramy, gdzie za
                                    uchleniem kryły się duchy przeszłości. Och, jak sie bałam tych bram , czyli
                                    drzwi wejściowych. Piękny kawałek prawdziwej historii Olsztyna.



                                    • rita100 Re: Wieża z zegarem 02.04.06, 22:50
                                      Wieża z zegarem
                                      "Po pięćdziesięciu ośmiu latach przerwy na dach Starego Ratusza powróciła wieża
                                      zegarowa czyli jej wierna rekonstrukcja.
                                      Początki Starego Ratusza sięgają zarania Olsztyna Zbudowany został
                                      prawdopodobnie 1380 roku, podczas pożaru miasta 1621 Ratusz spłonął. Odbudowano
                                      go i rozbudowano w 1624 roku i wtenczas być może wzniesiono wieżę zegarową i
                                      ratuszową dzwonnice. Wieża była ciągle odrestaurowana i modernizowana, jako że
                                      była drewniana.
                                      Tu trzeba sprostować , że powtórnie Stary Ratusz objął płomień w 1942 roku i
                                      wieża uległa całkowitemu zniszczeniu, a nie w 1945 r.
                                      Po II wojnie światowej odbudowano szybko Stary Ratusz i w tej szybkości i
                                      braków finansów zrezygnowano z odbudowy wieży zegarowej, jak również z
                                      zagospodarowania gotyckich podziemi czyli lochów z sekretnymi przejściami. Ale
                                      o legendarnych lochach, następnym razem.
                                      Jeśli chodzi o zegary , które są również wizytówką miasta to trzeba wspomnieć
                                      że w 1930-1943 był zegar na wieży nowego ratusza wyposażony w kuranty. Jak jest
                                      teraz, nie wiem ?
                                      www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=3
                                      • tralala33 Plaża miejska 04.04.06, 19:45
                                        Nie mogłam się powstrzymać, żeby tego linku tu nie wkleić - oto jest, proszę,
                                        Plaża miejska opisana piórem Piechockiego
                                        www.wm.pl/Index.php?ct=olsztyn&id=243544
                                          • rita100 Re: Średniowieczne lochy 21.04.06, 22:27
                                            Jak głosi stare ludowe podanie, pod olsztyńską Starówką powinny być podziemia
                                            pochodzące z początków istnienia miasta. Łączyły ongoś siecią korytarzy
                                            gotyckie budowle Olsztyna - Stary Ratusz, zamek i kościół św. Jakuba. Ponoć
                                            znajduje się XIX wwieczna kronika, będaca rekonstrukcją dziejów miasta, ale
                                            niestety tajemnicę tą zabrał ze sobą już nieżyjący historyk Andrzej Wakara.
                                            Co mówi za tym, że takie lochy mogą być ?
                                            Znajdują się ponoć fragmenty dotyczące tajnych korytarzy i opanowania miasta i
                                            zamku przez Krzyżaków podczas wojny trzynastoletniej w XV wieku oraz wydarzeń
                                            przy dzisiejszej ulicy Okopowej (nazywanej ongiś Szańcami), podczas okupacji
                                            branderbursko-szwedzkiej.

                                            Co ciekawe Tralala, że Piechocki sam sobie zaprzecza pisząc , że 'ostatni
                                            wielki pożar Starego Ratusza miał miejsce w roku 1945', a sam w poprzednim
                                            rozdziale zwrócił nam uwagę , że błędnie ta data jest podawana, bo pożar
                                            nastąpił 1942. Ale to nic, wszystko się wybacza , a szczegolnie takie drobne
                                            ustereczki smile


                                            • rita100 Re: Średniowieczne lochy 21.04.06, 22:27
                                              No więc po tym pożarze, przystąpiono szybko do odbudowania Starego Ratusza i
                                              zrezygnowano z zagospodarowania piwnic przez zasypanie piaskiem i gruzem i tak
                                              zostawiono innym pokoleniom.
                                              Że piwnice były to dowodzi fakt, że w czasie targowisk wykorzystywano je jako
                                              magazyny. Niestety nad tym zagadnieniem nie prowadzili badań archeolodzy
                                              niemieccy, stąd nie wiadomo czy prawda to jest czy nie ?
                                              W 1972 roku zrobiono próbę wyjaśnienia zagadaki , próbowano dostać się do
                                              piwnic, odnaleziono gotyckie sklepienie wejściowe i fragment zasypanego
                                              korytarza.
                                              I na tym wszystko się kończy.
                                              Czy będa jeszcze badania archeologiczne, też nie wiemy. Wydaje mi się , że brak
                                              funduszy temu przeszkadza.
                                              Tralala, to musi być napewno zaplanowane, ustalone i tak jak w Krakowie kopią
                                              cały Rynek dla odnalezienia tajnych przejść tak i Olsztyn kiedyś musi dokopać
                                              sie do swoich tajemnic.
                                              "Jak dowodzi przypadek współczesnych odkryć korytarzy pod Starówką w
                                              Sandomierzu, przejścia podziemne równie dobrze mogą znajdować się pod Olsztynem"
                                              Stanisław Piechocki
                                              • rita100 Re: Średniowieczne lochy 21.04.06, 22:28
                                                Gość: tralala 23.11.05, 21:17 + odpowiedz


                                                Może jednak Piechocki się nie mysli? Może pisząc o ostatnim wielkim pożarze ma
                                                na myśli pożar per se, a nie spalenie Ratusza i większości Starego Miasta przez
                                                Armię Radziecką?
                                                Takie lochy byłyby niesamowitą atrakcją, ale nie do końca wierzę, że istnieją.
                                                Może z tego powodu, że zamek i miasto w średniowieczu były oddzielone murami,
                                                mostem zwodzonym i fosą, i to właśnie ze względu na bezpieczeństwo twierdzy.
                                                Trudno uwierzyć, żeby budowniczowie zamku, dochowując wszelkich starań, żeby
                                                budowla oparła się atakom, pod ziemią drążyli przejścia do miasta. ale kto wie?
                                                Może się jeszcze zdziwię?


                                                • rita100 Re: Złoczyńcy i kaci 21.04.06, 22:44
                                                  Mamy już kolekcję wspanialych pieśni warmińskich smileJak cos jeszcze będziesz
                                                  miała Tralala to zamieszczaj, lubię taką twórczość ludową.

                                                  Złoczyńcy i kaci
                                                  Najdawniejszym stałym miejscem kary śmierci w Olsztynie było wzgórze znane jako
                                                  Góra Szubieniczna (Galgenberg) znajdujące się na terenie dawnych nieużytków
                                                  zwanych Soja. Drugim urządzonym już pózniej w XVIII wieku miejscem straceń były
                                                  ugory położone przy obecnej ul. Bałtyckiej, naprzeciw jeziora Długiego.
                                                  Rozbójnicy i złodzieje byli powieszani, mordercy oraz sprawcy zbrodniczych
                                                  podpaleń najczęściej łamano kołem. Ścięcie toporem wykonywano sporadycznie ,
                                                  najczęściej za zdradę.
                                                  Stracenie skazańca poprzedzone było specjalnym orszakiem na wzór pogrzebowego
                                                  konduktu. Orszak taki składał się z idących na czele pachołków miejskich, za
                                                  którymi kroczyli bijący w bębny dobosze, obwieszczając mieszkańcom o ponurym
                                                  wydarzeniu. Następnie pachołkowie prowadzili skazańca , obok którego szedł
                                                  ksiądz, za nimi kroczył sędzia lub urzędnik sądowy. Na końcu konduktu podążał
                                                  wożny miejski , który zdawał sprawę z przebiegu egzekucji magistratowi. Na
                                                  końcu kolumna ludności, ktora wszystko to obserwowała. Tuż przed szubienicą
                                                  skazańca ładowano na katowski wóz, który od razu podstawiano pod stryczek. Po
                                                  udzieleniu złoczyńcy ostatniego słowa kat czynił swoja powinność.
                                                  Praktyką w Olsztynie było pozostawienie go na stryczku przez kilka dni, by jego
                                                  widok stanowił przestrogę przed przestępstwem.

                                                  Jak świat światem ludzie za zło byli karani. Jeszcze tak niedawno w Polsce była
                                                  kara smierci. To jest dyskusja niekończąca się , szczegolnie przy strasznych
                                                  przestępstwach. Nie jedni pomyśleli, że powinna ona być, ale lepiej nie
                                                  rozważać tej sprawy w tym wątku.


                                                  • rita100 Re: Złoczyńcy i kaci 21.04.06, 22:45
                                                    Gość: tralala 24.11.05, 20:27 + odpowiedz


                                                    Pod takim wątkiem nie pozostaje mi nic innego, jak wkleić mroczną balladę o
                                                    zbójcy, który poślubia dziewczynę po to, by ją ograbić i zabić:

                                                    Koniki zarżały,
                                                    z podwórka nie chciały,
                                                    bo o jej wielkim
                                                    nieszczęściu wiedziały.

                                                    Ujechał z nią mil
                                                    trzydzieści i cztery;
                                                    żadne do żadnego
                                                    słówka nie mówili.

                                                    Przemówiła Käsia
                                                    słóweczko do Jasia:
                                                    A dalekoż, Jaśku,
                                                    rodzineczka nasza.

                                                    Ty mnie się nie pytaj
                                                    o mojej rodzinie,
                                                    będziesz ty pływała
                                                    w dónaju, we trzcynie.

                                                    I zajechał ci z nią
                                                    z tatmej strony zdroja:
                                                    zewłócze Käsiecko,
                                                    twe bogate stroje.

                                                    I ujął ci ją czart
                                                    za jej cienkie boki,
                                                    i wrzucił ją w dónaj
                                                    bardzo też głęboki.

                                                    I zawadził jej się
                                                    fartuszek na kole;
                                                    ratujże mnie, Jaśku,
                                                    pocieszenie moje.

                                                    Nie na tom cię wrzucił,
                                                    bym cię miał ratować,
                                                    ty musisz, ty musisz
                                                    ten dónaj gruntować.

                                                    I ujrzał ją, ujrzał
                                                    brat w wysokiej górze:
                                                    spuśczył się do siostry
                                                    po jedwabnym sznurze.

                                                  • rita100 Re: Złoczyńcy i kaci 21.04.06, 22:46
                                                    Jak nic pasuje do tematu i pewnie do tamtych czasów. A ja dzis króciutko, bo
                                                    klawiaturka zajęta , a tymczasem zabiorę sie za olsztyńskich Cyganów - czyli do
                                                    białej plamy Romów na Warmii.
                                                    dobranoc
                                                  • rita100 Re: Tabory do nieba 23.04.06, 21:57
                                                    Losy Romów na ziemiach Warmii i Mazur były tragiczne. Ich wojenne losy owiane
                                                    są mgłą tajemnicy i stanowią białą plamę w historii.
                                                    Na teranie Prus pojawili się w XVI wieku przybywając z Mołdawii i Wołoszczyzny
                                                    oraz z Węgier. Zrazu zostali uznani za osoby niepożądane. Traktowano ich
                                                    niechętnie, a nawet wrogo. Ich populacja nieustanie się powiększała i w 1613
                                                    roku biskup warmiński nakazał wypędzić ich z Warmii. Jednak wkrótce pojawili
                                                    się ponownie. Z czasem Romowie od okresu wojen napoleońskich stali się już
                                                    obecną , acz niechętnie aprobowaną grupą etniczną Warmii. Jako , że nie umieli
                                                    pisać nie pozostawili po sobie żadnych żródeł pisanych. Jedynie z relacji
                                                    mieszkańców dawnych olsztynian i to mieszkających dziś w Niemczech możemy się
                                                    dowiedzieć, że tabory cygańskie dość często były widziane pod Olsztynem.
                                                    Krótkie pobyty mieli w stałych określonych miejscach. Jedno z nich znajdowało
                                                    sie przy dzisiejszej ul. Bałtyckiej, za wiaduktem kolejowym przy Dworcu
                                                    Zachodnim. Drugim miejscem była okolica Jakubowa. Obozowiska też rozbijali we
                                                    wsiach, często zatrudniani byli w gorzelniach przy maszynach. Trudnili się też
                                                    kowalstwem, handlem obwoźnym, wróżbiarstwem i muzykowaniem. Jednak ciagle
                                                    obawiano się kradzieży i oszukiwania.
                                                    Po wybuchu II wojny światowej tych co pozostali , nie opóścili Warmii
                                                    wywieziono do miejsc zagłady i obwieszczono, że Olsztyn jest wolny od Cyganów.
                                                    ("Allenstein zigeunerfrei")
                                                    Smutne ta historia Tralala.

                                                    Ale wiemy
                                                    Romowie żyją i są wśród nas.


                                                  • rita100 Re: Tabory do nieba 23.04.06, 21:58
                                                    Gość: tralala 25.11.05, 21:33 + odpowiedz


                                                    Rzeczywiście - nie wiem, czy poza tym jednym rozdziałem w książce Piechockiego
                                                    ktoś jeszcze pisał o Cyganach w Prusach, czy na Warmii lub Mazurach. ja na nic
                                                    takiego (drukowanego) nie trafiłam. A ten wóz cygański (dziś w Skansenie w
                                                    Olsztynku) widziałam - w środku jest tak ciasny i niski, że aż trudno sobie
                                                    wyobraźić, jak tam można było wysiedzieć, a co dopiero mieszkać. I na tle tych
                                                    wszystkich chat warmińskich, mazurskich i z Powiśla wygląda bardzo egzotycznie
                                                    i efemerycznie - istny przybysz z innego świata. Czasem na ulicach Olsztyna
                                                    widuję inny wóz cygański(a właściwie furgonetkę) z napisem Hitano. Wędruje nim
                                                    zespół z Olsztyna, który tańczy, śpiewa a wygląda tak, jak na tych zdjęciach:
                                                    www.mok.olsztyn.pl/hitano_03.htm
                                                  • rita100 Re: Tabory do nieba 23.04.06, 21:59
                                                    Tak o Romach w Polsce nic się nie mowi, a oni tak jak Żydzi przecież zostali
                                                    wyniszczeni.
                                                    A tu Tralala, jest sliczna cygańska ballada, nie mam melodi, ale same słowa sa
                                                    piekne, warto sobie je zanucić przy temacie Romów.

                                                    Re: Sinti i Roma
                                                    amfiza

                                                    Tonto el que no entienda Każdemu kto nie rozumie
                                                    Cuenta una leyenda Opowiada legenda
                                                    Que una hembra gitana Że cygańska kobieta
                                                    Conjuró a la luna Modliła się do księżyca
                                                    asta el amanecer Aż do świtu
                                                    Llorando pedia Płacząc go prosiła
                                                    Al allegar el dia Aby do nadejścia dnia
                                                    Desposar un calé Mogła poślubić
                                                    cale (cygan-
                                                    z rodu cale)
                                                    Tendras a tu hombre piel morena Będziesz miała męża o śniadej karnacji
                                                    Desde el cielo hablo a luna llena Z nieba przemówił księżyc w pełni
                                                    Pero a cambio quiero el hijo primero Ale w zamian chcę pierworodnego syna
                                                    Que le engendres a él Którego mu urodzisz
                                                    Que quién su hijo inmola Kto syna kocha
                                                    Para no estar sola Żeby nie być samotnym
                                                    Poco le iba a querer Będzie go kochał krótko
                                                    Estrebillo: -Refren
                                                    Luna, quieres ser madre Księżyc chce być matką ( w j.hiszp.r.ż.)
                                                    Y no encuentras querer Ale nie może znaleźć ukochanego
                                                    Que te haga mujer Który uczyni ja kobietą
                                                    Dime, luna de plata Powiedz mi srebrny księżycu
                                                    Que pretendes hacer co'un nino de piel Co zamierzasz począć z ludzkim dzieckiem
                                                    Hijo de la luna Syn księżyca
                                                    De padre canela nació un nino Ojciec dziecka o śniadej cerze
                                                    Blanco como el lomo de un armino Białe jak grzbiet gronostaja
                                                    Con los ojos grises en vez de aceituna O oczach szarych zamiast zielonych
                                                    Nino albino de luna Dziecko księżyca albinos
                                                    Maldita su estampa Przeklęta istota
                                                    Este hijo es de un payo To jest syn białego człowieka
                                                    Y yo no me lo cayo A ja tego nie przemilczę
                                                    Estrebillo -Refren
                                                    Y yo no me cayo A ja tego nie przemilczę
                                                    Gitano al creerse deshonrado Cygan myśląc, że jest zhańbiony
                                                    Se fue a su mujer cuchillo en mano Zaatakował swoją żonę nożem
                                                    De quien es el hijo? Czyje to dziecko?
                                                    Me has enganao fijo Zapewne mnie oszukałaś
                                                    Y de muerte la hirio I zranił ją śmiertelnie
                                                    Luego se hizo al monte Potem uciekł do lasu
                                                    Con el nino en brazos Z dzieckiem na rękach
                                                    Y alli lo abandono... I tam je zostawił
                                                    Estrebillo - Refren
                                                    Y en las noches W takie wieczory
                                                    Que haya luna llena Kiedy jest pełnia księżyca
                                                    Sera porque el nino este de buenas Zapewne jest bo dziecko śpi spokojnie
                                                    Y si el nino llora A kiedy dziecko płacze
                                                    Menguara la luna maleje tarcza księżyca
                                                    Para hacerle una cuna by zbudować mu kołyskę
                                                    Y si el nino llora A kiedy dziecko płacze
                                                    Menguara la luna maleje tarcza księżyca
                                                    Para hacerle una cuna... by zbudować mu kołyskę

                                                    Przyznasz , że słowa działają jak kołyska księzyca


                                                  • rita100 Re: Dworzec w cieniu kasztanów 23.04.06, 22:01
                                                    Dworzec w cieniu kasztanów
                                                    Jednym z pamiętnych obiektów w Olsztynie , do którego mam ogromny sentymeny,
                                                    poniewaz tam wsiadałam do pociagu, który mnie z Olsztyna wywióz na wieczność,
                                                    ponad 30 lat temu i kiedy po 30 latach przyjechałam do Olsztyna Dworca już nie
                                                    było. Tylko jakieś pudełko, ktore w żaden sposób nie przypominał dawny piękny
                                                    niemiecki Dworzec. Tramwaji też nie było , ale o tym po tym.
                                                    Początek prosperity kolei w Olsztynie datuje sie 1868 roku, kiedy Olsztyn stał
                                                    sie ważnym węzłem kolejowym.
                                                    Budowę Dworca Głównego wraz z ul. Partyzantów (dawniej Dworcowej) ukończono 1
                                                    grudnia 1872 roku. Oddanie obiektu było uroczyste, przy akompaniamencie salw
                                                    armatnich. Obiekt ten w ciągu 100 lat trzykrotnie zmienił swoje oblicze. Nie
                                                    był on wprawdzie jakiąś pompatyczną budowlą, ale miał swój styl. Wraz z
                                                    założeniem elektryczności w Olsztynie w 1907 roku uruchomiono pierwszą linie
                                                    tramwajową Nr 1, która poczatek miała na przystanku pod Dworcem i sobie
                                                    spokojnie biegła do Śródmieścia. Tak , ze już mniej było dorożek konnych i
                                                    zostały wyparte przez transport publiczny.
                                                    Ważne jest też, że wraz z zabudową Dworca, Olsztyn podzielił się na dwie
                                                    części - dlatego też część za torami odrazu została nazwania Zatorze i istnieje
                                                    do dziś i mieszka tam wielu naszych fajnych forumowiczów olsztyńskich smile
                                                    Wiem, wiem , ze długo pisze ale o tym też trzeba wspomnieć, że po oddaniu
                                                    obiektu Dworca, powstał śliczny skwer, a ulicę obsadzono kilkoma rodzajami
                                                    drzew. "Jeszcze po II wojnie światowej drzewostan mojej ul. Partyzantów
                                                    uchodził za najpiękniejszy w całym mieście. Latem korony drzew tworzyły tu nad
                                                    jezdnią i chodnikami unikatowej urody botaniczny baldachim."
                                                    To wszystko było przed wojną , a po wojnie budynek tak strasznie nie był
                                                    zdewastowany, więc szybciutko przywrócono go do stanu używalności, po czym , po
                                                    20 latach został rozebrany.
                                                    Tu Tralala łezki się potoczą, bo to największy szok dla powracających ludzi,
                                                    może dla bliskiej okolicy też, która zżyła sie z tym obiektem, która widziała
                                                    tych ludzi wywożonych, ta tragedię ludzi tej ziemi i tak lekką ręka - bach i po
                                                    Dworcu.



                                                  • rita100 Re: Dworzec - dworce ? 23.04.06, 22:04
                                                    Gość: tralala 26.11.05, 20:55 + odpowiedz


                                                    Rito - to chyba szósty zmysł, a może wiedziałaś? Że też właśnie dziś piszesz o
                                                    dworcu! Otóz, pierwszy, uroczyście witany przez burmistrza i ludność Olsztyna,
                                                    pociąg wjechał na dworzec w Olsztynie - tralala tra la la - 26 listopada 1872
                                                    roku. No to mamy rocznicę.
                                                    A czy jesteś pewna, że ten powojeny dworzec, to był ten sam budynek? Czy nie
                                                    było tych dworców trzy: pierwszy z XIX wieku, drugi z połowy XXw i obecny
                                                    szkaradek gierkowski. Tak to wygląda na zdjęciach. Ten drugi dworzec to jeszcze
                                                    pamiętam, ale bardzo mgliście. Najbardziej utkwiły m w pamięci obracane
                                                    rozkłady jazdy, przymocowane do takiego słupka pośrodku hali.
                                                  • rita100 Re: Dworzec - dworce ? 23.04.06, 22:05
                                                    Co za przypadek , no tak się złożylo niesamowicie , że w rocznicę , nawet tego
                                                    nie zauważyłam. Tak ten Dworzec był trzykrotnie przebudowywany, ale jakoś swój
                                                    styl zachował.
                                                    Jest nowy, ale czy Olsztyniacy mogą być z niego dumni ? Watpię. Takie pudełko
                                                    marketowe i nic więcej, nic tam nie można podziwiać, prostotę tylko, ale
                                                    turyści potrzebują też podziwu , bo dla podziwu przyjeżdzają.
                                                    W pamięci co starszych olsztyniaków zostaną szczegóły związane z dworcem z
                                                    tamtych lat jak pobliski postój dorożek konnych, postojem taksówek,
                                                    podświetlany słóp zegarowy, duże agawy w lecie na swerach, a także umieszczony
                                                    na klombie i każdego dnia modelowany z sezonowych kwiatków botaniczny kalendarz
                                                    z aktualną datą, bo wiemy , że dawniej Olsztyn mianował sie miastem cudownej
                                                    zieleni, a jak jeszcze dołaczymy plażę to ciiichuteńko zapłaczemy za tamtym
                                                    Olsztynem.
                                                    I tak skromnie wzniesiemy toast za pamięć, bo to wszystko kiedyś było.

                                                    Właściwie to ja tez mgliście go pamiętam, ale gdzieś oglądałam zdjęcia , a
                                                    teraz je nie mogę znaleź. Te zdjęcia mnie przypomniały mi jego widok, stąd
                                                    teraz trudno mi się przyzwyczaić do nowego.



                                                  • rita100 Re: Dworzec - dworce ? 12.10.06, 21:15
                                                    Cosik na tam Dworcu przystanełam. Trza go dalyj cióngnóńć.

                                                    Herbata w barze przy dworcu
                                                    smakuje zawsze tak samo
                                                    na główny przychodzą spóżnieni co rano

                                                    herbata w barze przy dworcu
                                                    sztuczna jak kubek z plastiku
                                                    na głównym pociąg przyjechał po cichu

                                                    Tak spsiewa Czerwony Tulipan
                                                  • gajowy555 Re: Dworzec - dworce ? 13.10.06, 14:50
                                                    No jó, mało chto łuż pamnianto jek rychtycznie banhof we Łolstynie wyglóndoł.
                                                    Tak mowam dlo Waju łobrazeczek :
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/normal_100_3418.jpg
                                                    i eszcze muzyczka do tygo...

                                                    media.putfile.com/Herbata-w-barze-przy-dworcu
                                                  • rita100 Re: Dworzec - dworce ? 13.10.06, 21:01
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/normal_100_3418.jpg
                                                    To je tyn psiyrszy dworzec, z cegły - to buł fejn Dworzec, szkoda, co sia do
                                                    dziś nie łostał. Pychtycznie poziem co w Kolobrzegu Dworzec sia lostał i w
                                                    Krakowie i só tera psianknó łozdobą mniasta.

                                                    Czy nie mógł nasz Olsztyński Dworzec zostć tak jak został kolobrzeski i łobacie
                                                    jaki fejn
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=249&pos=10
                                                    To samo w jinnych mniastach, tlu nie łu noju.
                                                  • rita100 Re: Tramwaje naszych wspomnień 15.10.06, 10:49
                                                    Następny temat melancholijny. Jeszcze sa ludzie , ktorzy pamiętają te
                                                    wspaniałe czerwone pojazdy.
                                                    Tramwaje uruchomiono w 1906 roku. Pierwsza linia biegła od Dworca Głównego do
                                                    Jeziora Długiego, druga od Ratusza do Jakubowa. Znikły z naszych ulic w 1965
                                                    roku, cichuteńko i niezauważalnie. Nikt nawet nie wie jak to się stało, owiane
                                                    tajemnicą bardziej, bo jak czytam to i Piechocki nie ma na to wytłumaczenia
                                                    logicznego. Po prostu one w Olsztynie musiały zniknąć, kiedy w innych miastach
                                                    tramwaje triumfowały. Ju teraz obchodzilibyśmy stulecie tramwajów w Olsztynie,
                                                    ale nam to nie dano. Ludnośc tłoczy sie w autobusach i wszystko jest dobrze.
                                                    Jedni budują drudzy burzą. Była też zajezdnia tramwajowa na alei Wojska
                                                    Polskiego, były stanowiska naprawcze, było też zatrudnienie dla Olsztyniaków. I
                                                    tak pod koniec 1907 roku zajezdnię opóściły pierwsze tramwaje w towarzystwie
                                                    fanfarów, festynów i przystrojone odświętnie. Miato się cieszyło, miasto
                                                    zaczeło żyć i rozwijać. Pracowało osiemnastu motorniczych i trzydziestu
                                                    konduktorów.
                                                  • rita100 Re: Tramwaje naszych wspomnień 15.10.06, 10:52
                                                    Gość: tralala 29.11.05, 20:08


                                                    Pierwszy uruchomiony po wojnie tramwaj wyruszył 30 kwietnia 1946 roku, na
                                                    trasie Dworzec Główny - Jezioro Długie. Pierwszymi honorowymi pasażerami byli:
                                                    prezydent miasta Tadeusz Pałucki, i aktorzy Teatru Miejskiego - Eugenia Śnieżko-
                                                    Szafnaglowa i - uwaga, uwaga - Jan Kurnakowicz. 26 maja tego roku wyruszy na
                                                    trasę drugi z wyremontowanych wozów, a miesiąc później oddana zostanie do
                                                    użytku druga linia: Ratusz - Jakubowo.
                                          • rita100 Re: Plaża miejska 15.10.06, 11:10
                                            "Jezioro Ukiel (Krzywe) jest największym olsztyńskim akwenem (381 h). Składa
                                            się z kilku basenów rozdzielonych cieśninami oraz półwyspami. Posiadają one
                                            tradycyjne orginalne nazwy, dziś już niestety nieużywane i zapomniane. Można je
                                            jeszcze znaleź na starych odręcznych mapach z 1946 r i warto przy tej okazji
                                            wspomnieć o nich.
                                            Zatoki noszą nazwy: Zatoka Kopernika, Łabędzia szyja, Pacyfik, Zatoka
                                            Grunwaldzka i Zatoka Miła.
                                            Cieśniny: Czarcie Wrota, Zakręt oraz Lwia Paszcza.
                                            Półwyspy: Korona, Ostry Róg i Orle Gniazdo.
                                            (Tralala, wspomnę przy tym, że klient opowiadał mi o dwóch orłach , które
                                            upatrzyły sobie pewien kamień i tylko na nim przebywały, codziennie w jednym
                                            stałym miejscu, to tak mi sie przypomniało, ale nie pamiętam o jakim miejscu to
                                            mowił)
                                            Nazwa jesiora Ukiel jest nazwą staropruską, wzięta z języka Prusów (auka -
                                            ofiara) Można ją spotkać w dokumencie pochodzącym z roku 1353, gdzie posłużono
                                            się formą "Aucel"
                                            Nie bedę już zanudzać o istnieniu gospody "Seestern" i jej ciekawej histori,
                                            ale musze wspomnieć o atrakcjach turystycznych w tym rejonie. A więc w pobliżu
                                            brzegów tego jeziora znajdują się pozostałości po domniemanych grodziskach
                                            pruskich. Dawne fortyfikacje w postaci rowów z wałami ziemnymi nazywane
                                            jako "Starym Szańcem", który rozpościera się między Uklem a Długim jeziorem."

                                            foto.moon.pl/zdjecie.php?id=13211
                                            • rita100 Re: Plaża miejska 15.10.06, 11:11
                                              Cudowne zdjęcie , profesjonalne, jak pisze Jarek Bukowski, trzy dni czekał by
                                              zrobić takie zdjęcie, ale i następne jest piekne. Szkoda tylko , ze dlugo się
                                              ładują.

                                              foto.moon.pl/zdjecie.php?id=13246&PHPSESSID=87adf5e28968202b15bae7ce64978a2d
                                              • rita100 Re: "Kasernopolis" 15.10.06, 11:14
                                                "Kasernopolis"
                                                Do roku 1945 Olsztyna miał potoczną nazwę "Kasernopolis", a to dlatego, że
                                                znajdowała się tu siedziba drugiego pod względem wielkości, po krolewieckim,
                                                garnizonu w Prusach wschodniach. Nasze miasto było miasto 'przyfrontowym'.
                                                Kiedy w 1912 roku utworzono w Olsztynie niemiecki 20. Korpus Armiijny prawie
                                                wszystkie kamienice były zasiedlone żołmierzami. Kiedy powołano w Olsztynie
                                                11. Dywizję Piechoty Wehrmachtu uznano, że trzeba wybudować specjalny do tych
                                                celów obiekt. I tak został wybudowany przy alei Wojska Polskiego 37, a
                                                ukończono budowę w 1936. Jak na ówczesne czasy obiekt był monumentalny i
                                                wzbudzał respekt. Od samego początku do dziś służy służbom mundurowym.
                                                Po wojnie mienie przejął Skarb Państwa. W 1950 roku uruchomiono też poliklinikę
                                                dla funkcjonariuszy i ich rodzin. Kompleks budynków przy alei Wojska Polskiego
                                                37 jest siedzibą olsztyńskiej polikliniki najdłużej. Pod koniec lat 80.
                                                rozbudowano placówkę.
                                                Od pewnego czasu w żargonie mieszkańców Olsztyna krążą nazwy dwóch placówek
                                                tego samego obiektu "stara poliklinka" i "nowa poliklinika".
                                                • rita100 Re: "Kasernopolis" 15.10.06, 11:16
                                                  Gmach "starej polikliniki", ma swoje stare tajemnice i ponoć czekają ciągle na
                                                  wyjaśnienia.
                                                  Jak wynika z relacji dawnego mieszkańca Olsztyna, obecnie mieszkającego w
                                                  Duisburgu (Niemcy) montera grupy budowlanej, podaczas naprawy instalacji
                                                  elektrycznej jako uziemienia użyto odnalezionej wtedy na strychu metalowej
                                                  płyty, pochodzącej ze zburzonego po II wojnie światowej niemieckiego pomnika
                                                  plebiscytowego, który znajdował się dwaniej w miejscu dzisiejszego pomnika
                                                  Bohaterom Walk o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne Warmii i Mazur. Płytę, będącą
                                                  emblematem , zakopano na trawniku przed "starą poliklinkią", gdzie
                                                  prawdopodobnie tkwi do dziś. Gdyby się zatem odnalazła, byłaby materialną
                                                  pozostałoscią po dawnym pomniku."
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Zamkowa 15.10.06, 11:19
                                                    Piechocki pisze, że przedwojenny Olsztyn był miejscowością turystyczną.
                                                    Świadczy o tym zawrotna liczba, bo około 2tys starych pocztówek oraz stosunkowo
                                                    duża liczka hoteli i pensjonatów (18), miejsc rozrywek i uciechy dla
                                                    podniebienia - restauracje (48) oraz kawiarnie (10).
                                                    Do najbardziej znanych i renomowanych była 'Kawiarnia Zamkowa' (Schloss-Cafe).
                                                    Znajdowała się przy dawnej ul.Zappelinstrasse 15, mająca nieco inny bieg niż
                                                    obecnie ulica 11 Listopada. Hehe, może znajdę jeszcze taką widokówkę starą,
                                                    gdzies taka stronka była z tymi widokówkami, musze pogrzebać w linkach.
                                                    Ta przedwojenna kawiarnia wyrózniała sie surowum i interesującym kształtem
                                                    budynku wybudowanego w latach 1905-10. Budowla wyrózniała się od innych
                                                    charakterystycznymi wieżyczkami oraz na połaci dachowej widniały trójkątne
                                                    szczyty. Kamienica należała do kupca Augusta Herrgotta.
                                                    Kawiarnia ta posiadała i sale konsumpcyjne i koncertowe i taneczne. Jak widzisz
                                                    Tralala dbano o turystów i zaspokajano i dusze i żółądki i oczy. Trzy
                                                    najważniejsze pokarmy dla turystów smile Jak pisze dalej Piechocki ta własnie
                                                    kawiarnia była reklamowana jako styl wiedeński gdzie królowała muzyka i taniec.
                                                    Była to najelegentsza kawiarnia Olsztyna. Działała ona do czasu wkroczenia
                                                    odziałów Armii Czerwonej 1945 roku. Padła ona pastwą płomieni, a po II wojnie
                                                    światowej nikt już nie był zainteresowany jej odbudową i ponoć w tym miejscu do
                                                    dzisiaj jest niezabudowany teren na którym jest skwer.
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Zamkowa 15.10.06, 11:22

                                                    napisała tralala33


                                                    A to ci zagadka - gdzie dokładnie była Kawiarnia Zamkowa. Nazwa ulicy zmieniła
                                                    się, i to dwukrotnie, po przecież po wojnie to była ul. 22 lipca, a teraz 11
                                                    listopada, a jedyny długo niezabudowany plac był niedaleko Ratusza. Niestety,
                                                    od kilku lat straszy tam kolejny wrzód na oku, czyli tak zwana czarna trumna,
                                                    nagrobek lub czarna perła. Paskuda co najmniej o jedno piętro za wysoka,
                                                    oklejona czymś czarnym, niby marmur ale bardziej jak lastriko. Jeśli to tam
                                                    była Kawiarnia Zamkowa, to zamiast pamiątkowego kamienia doczekała się
                                                    nagrobka! Ale warto by było sprawdzić numerację - może ta w przeciwieństwie do
                                                    nazwy ulicy nie uległa zmianie?
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Zamkowa 15.10.06, 11:23
                                                    tralala33


                                                    O to jest ten ohydnik w całej okazałości
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=2&ido=46&idz=2074
                                                    a na tym zdjęciu widać, jak psuje widok na Ratusz od strony Starego Miasta.
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=2&ido=46&idz=2115
                                                    Co nie znaczy, że właśnie na tym placu stała niegdyś Kawiarnia Zamkowa?
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Zamkowa 15.10.06, 11:26
                                                    tralala33 napisała:

                                                    Tu jest Zeppelinstrasse.
                                                    www.castlesofpoland.com/prusy/olsz_po033_de.htm
                                                    Może Kawiarnia Zamkowa to ten duży budynek po lewej stronie, z samego przodu?
                                                    Na parterze ma duże okna, szkoda tylko, że napisu nie da się odczytać. A z
                                                    opisu: 'Ta przedwojenna kawiarnia wyrózniała sie surowum i interesującym
                                                    kształtem budynku wybudowanego w latach 1905-10. Budowla wyrózniała się od
                                                    innych charakterystycznymi wieżyczkami oraz na połaci dachowej widniały
                                                    trójkątne szczyty.' - surowa jest, trójkątne szczyty - no, przynajmniej jeden
                                                    widać, ale gdzie te wieżyczki? Mniej więcej w tym miejscu jest teraz Inka, choć
                                                    bardziej cofnięta od ulicy.
                                                    Za to czarna paskuda została wybudowana tam, gdzie na odległym końcu ulicy, pod
                                                    Ratuszem widać taką kremowo-żółtą kamienicę. Nie jest to chyba Kawiarnia
                                                    Zamkowa?
                                                  • tralala33 Re:Kawiarnia Zamkowa 15.10.06, 20:50
                                                    Wtedy jeszcze szukałyśmy 'Zamkowej' restauracji. Teraz juz wiemy na pewno - to
                                                    właśnie ten budynek na zdjęciu. Dziś w tym miejscu, cofnięty bardziej do tyłu
                                                    jest budynek Inki - tam też początkowo była kawiarnia.
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:21
                                                    Tośmy wczoraj powertowali pocztówki olsztyńskie.
                                                    A dalej Piechocki pisze, że w latach późniejszych powojennych zaczeły rozkwitać
                                                    lokale gastronomiczne. Były lokale eleganckie jak "Staromiejska", "Andromeda",
                                                    czy "Parkowa". Restauracje jak "Nowoczesna", "Kolorowa" czy "Pod Żaglami" jak i
                                                    spelunki typu "Pod Koniem", "Zgoda" czy też "Tramp".

                                                    Dalej Piechocki pisze , ze w latach 1965-66 wybudowano dla Olsztyniaków przy ul
                                                    Nowowiejskiej kawiarnię "Inkę" z betonu, stali i szkła coś na wzór paczki
                                                    papierosów.
                                                    Takie obiekty miały ogromne wzięcie i swoją klientelę owego czasu, ale w latach
                                                    siedemdziesiątych przeistaczyła się Inka w spelunkę, knajpę i dobra renoma
                                                    prysła. No i cóż było zrobić z tą spelunką ? Władze Olsztyna stwierdziły , ze
                                                    najlepiej ją zniszczyć, zburzyć i postawić nowy, nowoczesny obiekt o
                                                    architekturze światowej. Tak więc w 1991 roku Inka została zamknięta i
                                                    pogrzebana w przeszłości a w 1999 roku powstała nowa Inka już jako super
                                                    archiktoniczny obiekt handlowy tuż przy Wysokiej Bramie.


                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:22
                                                    tralala33 napisała:


                                                    Przebudowę Inki obserwowałam najpierw z sympatią, bo ten stary klocek nie mógł
                                                    się podobać. zaczęło się nawet nieźle - od strony ul. Nowowiejskiego, coś na
                                                    kształt starych kamienic. Ale kiedy od frontu doczepiono tę gigantyczną,
                                                    blaszaną konserwę - zamarłam ze zgrozy. Uwaga, uwaga - ten sam archtekt miał w
                                                    planach zaprojektowanie czegoś na drugim końcu ulicy, przy skrzyżowaniu Pl
                                                    Jedności Słowiańskiej i Pieniężnego, tam gdzie teraz straszy pusty plac ze
                                                    strzeżonym parkingiem. W tej sytuacji grozi mi nawrót katatonii sad((
                                                  • tralala33 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:24
                                                    O, ale wydaje mi się, że stara Inka nie została zburzona, tylko gruntownie
                                                    przebudowana. Dopóki trwały prace miałam nadzieję na coś ładnego, szczególnie
                                                    bok budynku od strony ul. Nowowiejskiego wydała się ciekawą zapowiedzią. No ale
                                                    potem od frontu ozdobiono budynek ogromną, blaszaną 'beczką' i czar prysł.
                                                    Niejeden olsztyniak na takie architektoniczne cuda mowi 'sosaki'. To od
                                                    nazwiska architektów Sosak and Sosak wink
                                                    A w sobotnio-niedzielnej Rzeczpospolitej ciekawy artykuł o Czesławie Bieleckim.
                                                    Żeby Olsztyn kiedyś doczekał się takiego architekta!
                                                  • tralala33 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:29
                                                    He he - minęły miesiące a ja niemal słowo w słowo powtórzyłam wpis. Bo też nie
                                                    zmieniam zdania na temat tego, czym obdarza nas ta para architektów. Rito -
                                                    jakbyś zobaczyła ich dom (i jednocześnie pracownię) na Słonecznym Stoku. Ha,
                                                    Gargamel by z miłą chęcią w nim zamieszkał smile))
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:40
                                                    Czesław Bielecki, zgadza się i jeszcze dr. Zin - pilnuja Krakowa i zabytków.
                                                    Pewnie lubi zwracać na siebie uwagę wasz architekt. Oj, nie macie szczęścia do
                                                    architektów, choc zabytków gwołt i mozna by wzorować się na turystycznym
                                                    Krakowie. Wszystko tam się dopieszcza- nawet ten dworzec i market jakos mi
                                                    pasuje.
                                                  • rita100 Re:Kawiarnia Inka 15.10.06, 21:41
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Czesław Bielecki, zgadza się i jeszcze dr. Zin - pilnuja Krakowa i zabytków.
                                                    > Pewnie lubi zwracać na siebie uwagę wasz architekt. Oj, nie macie szczęścia
                                                    do
                                                    > architektów, choc zabytków gwołt i mozna by wzorować się na turystycznym
                                                    > Krakowie. Wszystko tam się dopieszcza- nawet ten dworzec i market jakos mi
                                                    > pasuje.

                                                    Oczywiście mówię o Krakowie - bo sensacja by obok dworca tak starego zrobić
                                                    Galerie Kraków, największa w Polsce. Oj, zmienił się Kraków przy dworcu na
                                                    korzyść.
                                                  • rita100 Re:Kościół Najświętszego Serca Jezusowego 15.10.06, 21:56
                                                    www.castlesofpoland.com/prusy/olsz_po040_de.htm
                                                    Kościół Najświętszego Serca Jezusowego zbudowany 1901-1903. Nad portalem
                                                    znajduje się piękna mozaika, wykonana 1008 roku. Całośc otacza łaciński napis:"
                                                    Połóż mnie jako znak na twoim sercu" Autorem mozaiki jest malarz z Królewca,
                                                    który podpisał się jako Gostek.

                                                    To ten kościół, cudowny - brak mi juz słów pochwalnych smile

                                                    Tralala dodała:
                                                    Kościół parafialny pw Najświętszego Serca Pana Jezusa przy obecnej ul
                                                    Kopernika, od paru lat wpisany na listę zabytków (nie wiem, czy nie w stulecie
                                                    powstania - a zbudowany został w latach 1901-1903 ze składek polskich
                                                    Warmiaków), od paru miesięcy pięknie podświetlony nocą.

                                                  • rita100 Re:Kościół Najświętszego Serca Jezusowego 15.10.06, 21:58
                                                    tralala33 NAPISAŁA:


                                                    Obawiam się, że przemiesza mi się historia kościoła z knajpkami, ale cóż
                                                    począć sad Niech i coś dla ducha i dla ciała będzie.

                                                    O historii powstania kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa pisze w swojej
                                                    najnowszej książce ‘Architektura i urbanistyka Olsztyna’, Andrzej
                                                    Rzempołuch:
                                                    W 1898 roku proboszcz od św. Jakuba, ks. Józef Teschner napisał odezwę do
                                                    Warmiaków: ‘Katolicy olsztyńscy jakoby w rozproszeniu żyją, bo posiadłości

                                                    poprzechodziły przeważnie w ręce innowierców, a wyżsi urzędnicy w rzadkich
                                                    przypadkach tylko są katolikami. Ludność katolicka jest bez wpływu i składa się
                                                    po większej części z ubogich. ... Tak więc, jeżeli pomoc nie nadejdzie,
                                                    wtenczas będzie Olsztyn utracony dla katolickiej Warmii. Dla tego błagam,
                                                    kochani bracia, kochane siostry warmijskie, dopomóżcie nam! Chodzi o to, ażeby
                                                    wystawić świątynią Najsłodszemu Sercu Jezusowemu i św. Rodzinie na pożytek
                                                    dusz, które w największem niebezpieczeństwie utracenia wiary Ojców.’

                                                    Zbiórkę na budowę kościoła rozpoczął poprzedni księdza Teschnera, dziekan
                                                    August Karau. W 1895 powołano pod jego przewodnictwem Komitet Budowy; tempo i
                                                    skutek olsztyńskich katolików do dziś są przedmiotem podziwu. Olsztyniaków,
                                                    którzy opodatkowali się na rzecz budowy kościoła, wspomogli wierni i księża z
                                                    całej diecezji. 10 czrewca 1901 roku rozpoczęto prace ziemne; po niespełna pół
                                                    roku stały już mury korpusu i prezbiterium. W latach 1901-1903 wydano na budowę
                                                    świątyni 448 000 marek.

                                                    Przedsięwzięcie o skali dotychczas w Olsztynie niespotykanej realizowano
                                                    własnymi siłami. Cegły konstrukcyjnej dostarczyły olsztyńskie cegielnie Ottona
                                                    Naujacka i Maksa Liona, licówki – cegielnia A. Schlütera w Kluczniku koło
                                                    Prejłowa. Jedynie glazurowane zielone i żółte kształtki sprowadzono z dolnego
                                                    Śląska. Prace kowalskie i ślusarskie wykonali Julius Reitzug jun. I Rudolf
                                                    Neuber, a pokrycia i detale blacharskie – Albert Heinrici. Jako głównych
                                                    wykonawców ksiądz Teschner zaangażował Alberta Scholza i Franciszka Sowę.

                                                    Autorem projektu był królewiecki architekt Fritz Heitmann. Bezpośrednim wzorem
                                                    były późnogotyckie świątynie z Ulm i Fryburga, ale wiele detali zostało
                                                    zaczerpniętych z rodzimej architektury warmińskiej, oraz z zamku w Malborku
                                                    (szczyt kaplicy św. Józefa, oraz arkadowe szczyciki prezbiterium) oraz z
                                                    kaplicy na zamku w Królewcu.



                                                  • rita100 Re:Kościół Najświętszego Serca Jezusowego 15.10.06, 22:00
                                                    I eszcze na kóniec Tralala dodała:

                                                    Dlatego wpadam tu tylko na chwileczkę, żeby zostawić zdjęcia z wnętrza kościoła
                                                    NSJ. O, i jeszcze korekta - na stronie parafialnej doczytałam, że ten kościół
                                                    jest na liście zabytków dużo dłużej niż od paru lat, a mianowice od 1988 roku.
                                                    Miłego oglądania smile
                                                    www.republika.pl/nspj_olsztyn/nspj_galeria.html
                                                  • rita100 Re:Kamienica przy Placu Bema 2 16.10.06, 21:53
                                                    Tak Plac Bema i jak i kamienice przy tym Placu przechodziły metamorfozę. Nie ma
                                                    drugiego miasta chyba w Polsce , gdzie by historia tak nagle wirowała i obiekty
                                                    zabytkowe nie były obiektami zabytkowymi a zabytki przechodziły z białych rąk
                                                    do czarnych i na odwrót. Przy tych zawirowaniach możemy tylko być dumni , że
                                                    kamienice zbyt nie ucierpiały, bo kamień to kamień wszystko zniesie, ale jednak
                                                    bez pomocy renowacji i ciągłego dbania może stracić urok. Do dzisiejszego
                                                    pokolenia należy dbanie o tego typu obiekty, które powinny być zapisane do
                                                    rejestru zabytków , a nie tylko chronione przez konserwatora. Konserwator to
                                                    czlowiek, jak każdy czlowiek przekupny i może się tak stać, że ktoś wybuduje
                                                    poddasze lub jakieś inne widzimisie, a w zabytek nie można już zmienić, musi
                                                    zostać tak jak w pierwotnym stanie. Tyle tytułu wstępu, bo wiem , że kamienice
                                                    przy Placy Bema stanowią zabytki klasy najwyższej i są jedne z nielicznych ,
                                                    ktore przetrwały wojnę.

                                                    Kamienica na Placu Bema 2 była kamienicą czynszową, włascicielem jej był
                                                    Ruchard Fuch, ale po wojnie jej żywot był burzliwy. Co ona nie pamięta ? hoho..
                                                    Oczywiście po II wojnie światowej obiekt został upaństwowiony i od tego czasu
                                                    mozna ją nazwać kamienicą metarmofoz. Od 1948 roku lokum miała Polska Partia
                                                    Robotnicza i rozwieszano na niej flagi partyjne i polskie , kamienica nabrała
                                                    żywego czerwonego koloru, a po schodach jej tam i nazad kursowali działacze
                                                    partyjni. W 1957 roku po schodach jej już chodzili tam i nazad petenci Wydziału
                                                    Finasowego Wojewódzkiej Rady Narodowej. W 1958 roku obiekt przejeło na krotko
                                                    liceum pielęgniarskie i schody znów były zatłoczone uczniami.
                                                    W 1962 kamienica przeszła w ręce Wyższego Warmińskiego Seminarium Duchownego
                                                    Hosianum. 1991 roku Seminarium zbyło kamienicę Zakładowi Ubezpieczeń na
                                                    Życie "Westa-Lift". Po upadku tego zakładu, kamienicę przejął następne
                                                    Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Polisa", ktore przystąpiło do remontu tej
                                                    kamienicy , ale nie ukończono, "Polisa " zbankrutowała i w 2002 r gmach kupił
                                                    warszawski bank planując urochomienie w nim biur swojego odziału i schody,
                                                    schody tej kamienicy już są napewno schodzone.... a na początku były drewniane.
                                                    Jak sie chodziło to aż drewno piszczało pod nogami z zadowolenia - to są
                                                    tajemne tajemnice starych kamienic.
                                                  • rita100 Re:Kamienica przy Placu Bema 2 16.10.06, 21:57
                                                    tralala33 napisała:
                                                    Rito, jeśli chcesz zobaczyć tę kamienicę na zdjęciu, zerknij na stronę 76
                                                    Magicznego Olsztyna. Także na stronie Suda jest cała seria fotografii, ale już
                                                    współczensych - podupadającej kamienicy Jest tylko jakiś drobny problem z
                                                    numeracją - tam jest oznaczona jako Plac Bema 1, a nie 2.
                                                    Coraz bardziej się sypie, a tu czytam, że Starostwo Powiatowe, urzędujące też
                                                    przy Placu Bema, ale w budynku z lat 50-tych, planuje przebudowę tego gmachu,
                                                    żeby go nieco postarzyć i wystylizować secesyjnie. Czy nie lepiej by było wydać
                                                    te pieniądze na remont tej pięknej kamienicy? A ten budynek po przeciwnej
                                                    stronie też ma swój styl - nawet jeśli się on komuś nie podoba i kojarzy ze
                                                    stalinizmem czy socrealem. Nic dobrego z takiej przebudowy nie wyniknie - ja
                                                    nie jestem z w stanie tego pojąć (choć byłam za przebudową bloków w Lidzbarku,
                                                    ale to pospolite bloki i nic im nie zaszkodzi).
                                                    No nic, przyznam, że ten pomysł z hotelem od dawna siedzi mi w głowie - tak
                                                    sobie marzę, że gdybym miała (nie wiem skąd) grube miliony, to bym z chęcią
                                                    urządziła pięciogwiazdkowy hotel w tej kamienicy - taki jak hotel George we
                                                    Lwowie, albo Bazar w Poznaniu, a może Grand w Sopocie czy Bristol w Warszawie.
                                                    A który hotel w Krakowie ma taką rangę? Ale po piewsze nie mamy armat (czyli
                                                    pieniędzy), a po drugie miejsce hałaśliwe, i nie bardzo wiadomo, gdzie ulokować
                                                    parking, no i czy budynek nie jest jednak za mały na taki cel. To może Pan
                                                    Starosta się zastanowi?

                                                    czy widziałaś już ten artykuł. Co za zbieg okoliczności (tylko,
                                                    że ja nie wierzę w coś takiego jak zbieg okoliczności - to fatum!)
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3105288.html

                                                    Do kamienicy przy pl. Bema wprowadzili się bezdomni. Ogrzewają się przy ognisku
                                                    rozpalanym wewnątrz budynku. - Boimy się, że zabytek spłonie - mówią
                                                    mieszkający tuż obok olsztyniacy.
                                                    JA TEŻ SIĘ TEGO BOJĘ. :-0

                                                    Finalizujemy właśnie transakcję kupna-sprzedaży - mówi Renata Osiecka z
                                                    Colliers International. - Powiadomimy oczywiście przyszłego nabywcę o tym, by
                                                    lepiej zabezpieczył budynek przed dostępem niepożądanych gości.

                                                    Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w zabytku ma powstać hotel. Wczoraj w
                                                    kamienicy przy pl. Bema pojawili się robotnicy, którzy zabezpieczali okna i
                                                    drzwi wejściowe.
                                                    A jednak nie hotel, tylko - nie wiem co - coś na kształt ekskluzywnego
                                                    biurowca. Byle szybko i jak najładniej, trzymam kciuki:
                                                    www.wm.pl/index.php?ct=olsztyn&id=807368

                                                  • rita100 Re:Kamienica przy Placu Bema 2 16.10.06, 22:08
                                                    Oj, niedobrze, już się wydawało, że nowy właściciel zaopiekuje się tą piękną
                                                    kamienicą, a tu taka nowina

                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3170489.html
                                                    W ostatni czwartek miejski konserwator zabytków dostał sygnały od mieszkańców
                                                    okolicznych budynków, że w kamienicy słychać odgłosy prac budowlanych. Tego
                                                    samego dnia, późnym popołudniem, urzędnicy razem z policją pojawili się w
                                                    kamienicy na pl. Bema 2. Potwierdzili, że zaczęły się w niej normalne prace
                                                    budowlane. - Zobaczyliśmy skute tynki na trzecim piętrze, częściowo zniszczone
                                                    sztukaterie, zaczęły się też prace w piwnicy przy fundamentach

                                                    No i ciekawie co się zmieniło od dnia 17.02.2006 roku ?
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=27
                                                  • rita100 Re: Plac Bema 12.11.06, 21:17
                                                    Plac Kopernika , dziś Bema pojawił sie w magisterskich dokumentach na początku
                                                    XX wieku jako plac z okalającą go zabudową komunalną złożoną z dużych i
                                                    pięknych kamienic. Stanowił on wówczas niepowtarzalny rodzaj skrzyżowania
                                                    pięciu ulic : Partyzantów, Limanowskiego, Kopernika, Kętrzyńskiego i
                                                    nieistniejącej dziś ulicy Stara Barczewska. Pośrodku placu urządzono coś w
                                                    rodzaju skweru z parkiem z alejkami i ozdobnymi drzewami i krzewami, trawnikami
                                                    i klombami. W 1923 roku postawiono tam pomnik ku czci żołnierzy poległych
                                                    podczas I wojny światowej. Pomnik ten przedstawiał klęczącego żołnierza
                                                    niemieckiego na wysokim cokole, otoczony kamiennymi schodami. Po minionej
                                                    wojnie w jego miejscu urządzono piskownicę dla dzieci.



                                                  • rita100 Re: Plac Bema 12.11.06, 21:19
                                                    A jaki pomysł miało miasto po II wojnie światowej na zagospodarowanie tego
                                                    Placu Bema ? Ano takie, że oprócz pamiętnej pisakownicy na tym miejscu miał
                                                    stanąć pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. Na szczęście postawiono go w innym
                                                    miejscu , przy dzisiejszej alei Piłsudzkiego. Ze względu na wielkiego i
                                                    cenionego artystę rzeźbiarza Xawerego Dunikowskiego pomnik ten powien stanowić
                                                    zabytek i tej karty historii, i stanowić symbol minionej epoki.
                                                    Plac Bema stał się teraz ważnym węzłem komunikacyjnym, ale nie pomyślano o
                                                    objazdach , o zachowaniu odrębności tego Placu i zaczęto go ciągle remontować.
                                                    Pierwszym pomysłem było zburzenie dziwiętnastowiecznego mostu żelaznego i
                                                    postawienie nowego. To jednak jest za mało, ruch wzamga sie na tym rondzie z
                                                    godziny na godzinę i staje się coraz bardziej niefunkcjonalne - na jaki pomysł
                                                    wpadną nasi samorządowcy, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć
                                                  • rita100 Re: Masz pozdrowienia od Hali :) 26.11.06, 20:31
                                                    Na miejscu dzisiejszego 'Manhattanu" była daniej Miejska Hala Targowa. Pojawiła
                                                    sie ona w latach 50. Przez około 30 lat była symbolem handlu róznego rodzaju.
                                                    Był tam kompleks pawilonów drewnianych. Obiekt był zadaszony, a w hali stoiska
                                                    na handel , na zewnatrz stoły do ogolnego handlu. Dodakowo przed ścianami stały
                                                    przekupki oferujące towar od ręki.
                                                    Jeszcze do dziś wielu olsztynian wspomina ta halę z czułością jako relikt tego,
                                                    co bezpowrotnie mineło. Właściwie to swoim widokiem przypominał obiekt - slamsy
                                                    i nie przynosiłu chluby miastu. Zawsze kojarzył się z brudem , smrodem. Ale
                                                    pomimo tego był tam największy ruch, a o miejscu nawet krązyły kawały.
                                                    'Jeden męższczyzna mówi do drugiego: "Masz pozdrowienia od Hali. Tamten
                                                    pyta; 'Od jakiej Hali ?' Na to pierwszy: 'Targowej' smile
                                                    Pod Halą również wróżyły Cyganki. Pod Halą odchodziły niejedne interesiki, tam
                                                    sprzedawano wszystko nawet groch z kapustą. Hala ze względu na bezpieczeństwo
                                                    została rozebrana w latach 80 i handel odbywał się pod gołym niebem, a 1992
                                                    roku rozpoczęto budowę 'Manhattanu' i ja tam byłam i nic takiego nie
                                                    zauważyłam. Normalny styl amerykański, luksus,przepych za to ceny już nie z
                                                    tamtych lat. "
                                                  • rita100 Re: Gniew świętego Jakuba 26.11.06, 20:34
                                                    W pierwszych latach II wojny światowej władze hitlerowskie nakazały pozyskanie
                                                    surowców strategicznych dla niemieckiej armii i przemysłu zbrojeniowego. Pod
                                                    hasłem "Ofiara narodu dla Rzeszy" do końca wojny masowo konfiskowano przedmioty
                                                    z metali szlachetnych bez względu na zabytkowość. Przetapiane miały być m.in.
                                                    wszystkie dzwony z brązu. Akcja ta nie omineła również Olsztyna. W 1943 roku
                                                    zdemontowano i zdjęto trzydzieści dzwonów stanowiących wyposażenie ratuszowych
                                                    kurantów.
                                                    Jedno wydarzenie odbiło się szczególnym echem w Olsztynie. ze względu na
                                                    wyjątkowy dramat i przebieg.
                                                    Opisywany dramat odbył się w kościele św.Jakuba dziś współkatedry.
                                                    Jak wynika z relacji dawnych olsztynian, w tym dwóch naocznych świadków
                                                    żyjących do dziś w Monachium i Dortmundzie, trudno było przede wszystkim znaleź
                                                    kogoś, kto ściągnął by dzwony z wieży tego kościoła.
                                                    W końcu zadania podjął sie jeden z miejscowych zakładów budowlanych. Przy
                                                    demontażu pomagał były pracownik tego zakładu przebywający akurat na urlopie
                                                    marynarz Kriegsmarine. Przebieg samego zdarzenia był bardzo spektaktularny.
                                                    Podczas odprawianej w dzień powszedni porannej mszy świętej panujący w kościele
                                                    spokój zakłócił nagły hałas. Okazało się, że właśnie zdejmowano dzwon.
                                                    Spuszczany dzwon o imieniu św.Jakuba zerwał łańcuch śmiertelnie raniąc
                                                    marynarza. Wpadł przez pochodzący z XVIII wieku otwór w stropie do kościoła.
                                                    Uszkadzając fragment stropu i posadzkę, rozpadł sie na dwie części.
                                                    Zaraz po wypadku marynarz dawał jeszcze znaki życia, lecz był już w stanie
                                                    agonii i skonał. Uszkodzony dzwon zabrano na przetopienie. Już wtedy miejscowa
                                                    ludnośc uważała grabież kościelnych dzwonów za świętokradztwo, zaś tragiczny
                                                    finał ściagania dzwonu jakubowego uznała za karę niebios.

                                                    Z Olsztyna zabrano wtenczas żelazny parkan okalający kościół, oprawę metalową
                                                    przypominającą kapliczkę pomnika Mikołaja Kopernika sprzed zamku. Jeszcze do
                                                    tej pory mozna ją podziwiać na starych widokówkach.


                                                  • rita100 Re: Gniew świętego Jakuba 26.11.06, 20:37
                                                    A tak opisuje swoje uwagi Piechocki:
                                                    " W roku 1996 podczas ziedzania zamku rodu von Bergów w Solingen (Nadrenia
                                                    Północna Westfalia) niespodziewanie natknąłem się na dzwon z Krolewca. Jak się
                                                    okazało, na dzwonnicę tego zamku trafił on ze składowiska w Hamburgu, gdzie
                                                    podczas wojny gromadzono dzwony w celu ich przetopienia. Niktóre przetrwały
                                                    wojnę i trafiały do parafii na terenie Niemiec Zachodnich. Zachowane dzwony
                                                    zostały już w znacznej mierze zidentyfikowane i skatalogowane. Nie jest zatem
                                                    wykluczone, że przynajmniej niektóre z nich w przyszlości mogą powrócić na
                                                    swoje pierwotne miejsce".
                                                  • rita100 Re: Plac Bema 3 - 4 26.11.06, 21:38
                                                    Trzeba wspomnieć , że Olsztyn pod koniec XIX i na przełomie XX wieku stulecia
                                                    przechodził niesamowity boom budowlany. W tym okresie rozbudowywano ulice,
                                                    inewestowano i dorabiano się wielkich fortun. To były piękne czasy dla
                                                    Olsztyna. Takim wielkim przedsiębiorcą był Robert Mrzyka, właściciel jednego z
                                                    największych zakładów murarsko- brukarskich. On to postawił ogromną rezydencję
                                                    z trzema klatkami schodowymi przeznaczoną pod wynajem czynszowy. Są to
                                                    kamienice oznaczone numerami 3,3/4,4,4a. Nie będę opisywaś szczegółów i detali
                                                    architektonicznych , bo się nie znam, ale proponuję spojrzeć na fotografię i
                                                    niech sam wzrok oceni to cudeńko. Piechocki , mimo, ze uprzedziłam jego myśli
                                                    zwrócił uwagę na klatkę schodową, która w budynku 4a ponoć jest zachowana do
                                                    dnia dzisiejszego w postaci rzeźbionej stolarki poręczy i drzwi.
                                                    Kamienica grzecznie spełniała funkcję mieszkań czynszowych, a część jej nawet
                                                    była przystosowana na rejencję, gdyż właściciel był też radnym miejskim. Razem
                                                    z nadburmistrzem Olsztyna Oskarem Belianem stworzyli Olsztyn potężny. Po
                                                    śmierci Roberta Mrzyka , wdowa Franziska odnajmowała lokale komendaturze wojska
                                                    20 Korpusu Armijnego.
                                                    Po II wojnie światowej gmachem zawładnęła służba zdrowia urządzając w nim swoje
                                                    placóki. I tak schody, schody przechodziły swoją historię. Jak jest dziś - nie
                                                    wiem.
                                                  • rita100 Re: Pałacyk ul.Dabrowszczaków 3 13.12.06, 20:13
                                                    Pałacyk ul.Dabrowszczaków 3
                                                    Willa ta obecny swój kształt otrzymała w roku 1907. Jej włascicielem był znany
                                                    w grodzie nad Łyną przełomu XIX i XX wieku fabrykant i własciciel cegielni Otto
                                                    Naujack.
                                                    Jest niesłychanie bogata dekorowana secesyjnymi elementami willa. Obiekt w roku
                                                    1989 wpisano do rejestru zabytków.
                                                    Przed wejściem do budynku gości wita ułożone z kolorwoych płytek łacińskie
                                                    pozdrowienia "SALVE" (witaj, bądź pozdrowiony) Dzięki szczęśliwemu zbiegowi
                                                    okoliczności obiekt ten w bardzo dobrym stanie przetrwał zawieruchę wojenną.
                                                    Ostanio ich gruntowną renowację przeprowadzono na koszt miasta 1996 roku z
                                                    inicjatywy miejskiego konserwatora zabytków. Proce wykonał artysta plastyk
                                                    Jacek Grudziński.
                                                    olsztyn.wm.pl/i/n/1ba6c59cf490424d7ee858b34eccaff1Kamienica_gc.jpg
                                                  • rita100 Re: Pałacyk ul.Dabrowszczaków 3 13.12.06, 20:17
                                                    Złocone sztukaterie, stolarka okienna i drzwiowa z motywami roślinnymi,
                                                    kolorowe witraże, kafle i wymyślne balustrady zdobią kamienicę przy ul.
                                                    Dąbrowszczaków 3. To perełka olsztyńskiej secesji. Miejski Ośrodek Kultury na
                                                    1500 metrach powierzchni stworzy nowoczesną siedzibę sztuk.
                                                    olsztyn.wm.pl/?main=15&c=121,3,14207,,4200
                                                    A to jeden z komentarzy internautów:

                                                    "Ta kamienica ,to perełka Olsztyna od zawsze!Moje siostrzenice (starsza 20,
                                                    młodsza 5 lat) wierzą (starsza wierzyła ,gdy była mała),że to zamek Królewny
                                                    Śnieżki.Dziewczyny będąc na spacerze w okolicy pałcyku zawsze wołały-O zamek
                                                    królewny! Fajne, nieprawdaż! "

                                                    No jó, fajne. To je prowda, nie fałsz ! mózi Gajowy
                                                    olsztyn.wm.pl/i/n/1ba6c59cf490424d7ee858b34eccaff1Kamienica_gc.jpg
                                                    A tu ten zameczek w szczególe i w ogóle- dodaje Tralala
                                                    jttp://www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=2&ido=18

                                                    A jó jutro dopoziem ciekawostki, bom i w żłobeczku tam buła i w przedszkolu.



                                                  • rita100 Re: Pałacyk ul.Dabrowszczaków 3 14.12.06, 21:01
                                                    Początkowo 'Pałacyk' służył wyłacznie celom mieszkalnym. Była to typowo willa
                                                    fabrykancka, na podobieństwo uroczych tego typu obiektów, jak: "Pałac
                                                    Burgrabiego" (obecny Klub Garnizonowy przy ul. Zamkowej 5) "Villa Beyer"
                                                    (wieloletnia siedziba TPPR przy ul. Szrajbera 1) czy chociażby rezydencja
                                                    rodziny Hermenau (Niepodległości 85). W okresie międzywojennym mieszkania były
                                                    podnajmowane, najczęściej adwokatom, notariuszom , lekarzom. W czasie ostatniej
                                                    wojny w willi znajowały się agendy hitlerowskich Schutzstaffeln SS.
                                                    Po wojnie znajdowały tam miejsce złobki, przedszkola o placówki służby
                                                    zdrowia. W 'Pałacyku było też przedszkole dla dzieci pracowników UBP, potem
                                                    przedszkole milicyjne, wreszcie miejski żłobek.

                                                    'Pałacyk' ten ma też, jak na stare tego typu budynki przystało swój pitawal.
                                                    Według ustnego przekazu w czasie gdy wynajmowano lokale mieszkalne UB-ekom, w
                                                    przybudówce na jej zapleczu, funkcjonariusz UB zamordował tam swoją
                                                    przyjaciółkę. O zabojstwie było wówczas głośno w całym Olsztynie, zaś kondukt
                                                    podczas pogrzebu ofiary liczył kilka tysięcy osób.
                                                    ----
                                                    Przygotujta mi moi mnili łobrazecki kamienicki ze smokami, bande ło niej
                                                    rozprawiać.
                                                    To je Dąbrowskiego 6 willa ze smokami.
                                                  • rita100 Re: ul Dabrowskiego 6 - willa ze smokami 16.12.06, 21:13
                                                    Dzianki Tralala
                                                    Budynek ul Dabrowskiego 6 - willa ze smokami
                                                    Budynek Dąbrowszczaków 6 zasługuje na szczególną uwagę, za względu na
                                                    interesująco udekorowaną paszczami smoków drewnianą loggię.
                                                    Willę wzniesiono w roku 1908 jako budynek wolnostojący. Do jego budowy użyto
                                                    czerwonej i zółtej cegły licowej. Posiada dwa skrajne ryzality zwieńczone w
                                                    kształcie hełmu. Na pierwszym piętrze znajduje się drewniany balkon o belkach
                                                    konstrukcyjnych dekorowany dwoma paszczami mitologicznych smoków. Z tej racji
                                                    willę określa się mianem domu ze smokami.
                                                    Obiekt w roku 1987 wpisano do rejestru zabytków.
                                                    Przypomninam link Suda
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=2&ido=60
                                                  • rita100 Re: ul Dabrowskiego 6 - willa ze smokami 17.12.06, 18:04
                                                    Budynek ten od samego początku służył celom mieszkalnym. Do roku 1945 mieściła
                                                    się tu Klinika chorób kobiecych prowadzona przez doktora Gustawa Kalmusa.
                                                    Po II wojnie światowej kamienicę przejął Skarb Państwa RP. dO POŁOWY LAT 50.
                                                    mieścił się tam Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, kasyno milicyjne i
                                                    biblioteka. Na drugim piętrze było nawet więziennictwo.
                                                    Kiedy wybudowano Komędę Wojewódzką na Partyzantów lokale przekazano
                                                    olsztyńskiemu środowisku dziennikarskiemu w ktorym urządzono klub z bufetem
                                                    cieszący się wielkim wzięciem. Bywali tam Mieczysław Szczepańki, Józef
                                                    Lewandowicz i inni artyści i tworcy.
                                                    Kiedy i dla tego środowiska otwarto nowe Dom Środowisk Twórczych (Mickiewicza
                                                    2) w drugiej polowie lat 60. w budynku ze smokami zagnieździły się placówki
                                                    handlowe jak słynny 'Komis". Kiedy 'Komis' upadł zamieścił się Sklep
                                                    Muzyczny "Elka"
                                                    Co się teraz tam mieści nie wiadomo do dziś ?
                                                    Ciekawe czy dalej kamienica jest własnością Skarbu Państwa ?
                                                  • gajowy555 Re: Dabrowszaków - oczywiściwe :) 18.12.06, 12:59
                                                    No jó, a teroz znowój só plany, coby łulicę Dąbrowszczaków łotworzyć i połączyć
                                                    z Patyzantów. Jo to bym zrobziuł jenakszy., coby Dąbrowszczaków buła takim
                                                    naszam sopockim "Monciakiem", abo łódzką Piotrkowską. Coby ołta tamój nie
                                                    jeździuły, a na szpacyr ludzie chodzili. No, trza gwołt psieniandzy w renowacje
                                                    psianknych kamianiczek włożyć, ale jeki by tan kawałek Łolstyna śliczniuchny buł...
                                                  • rita100 Re: Dabrowszaków - oczywiściwe :) 18.12.06, 19:51
                                                    Oj, dobrze mówicie, ta ulica zasługuje na inną nazwę i na główną promenade
                                                    Olsztyna. Przybyło by więcej atrakcji dla zwiedzajacych i zadbano by o nią
                                                    specjalnie. Zasługuje na miano najbardziej ciekawej ulicy, ulicy zabytkowej w
                                                    tym sensie , ze działo się na niej działo i sama jej historia nazwy ulicy ma
                                                    coś w sobie. Przecież to był też ulica i Cesarza i Stalina, a teraz nagle
                                                    Dąbrowszaków jest mianowana. Sam Piechocki poświęcił jej wiele miejsca o czym
                                                    bedziemy jeszcze pisać. Mam nadzieje , ze Rajcy Olsztyna nie przemianują jej na
                                                    JPII. Bo co za dużo to nie zdrowo, choć w okresie secesyjnym to bajecznie by to
                                                    wyglądało. smile
                                                    A cy ziecie moi mnili, że ten sam fabrykant Otto Naujack co posiadał cegielnie
                                                    w Olsztynie i wybudował na Dąbrowszczaków 3 'pałacyk'lub zwany
                                                    inaczej 'zameczek', wybudował też inną wille ?
                                                    Tak przygotujemy się do wejścia do budynku Dąbrowszczaków 10, budynek
                                                    zwany "Villa Fortuna"
                                                  • tralala33 Re: Dabrowszaków - oczywiściwe :) 18.12.06, 21:44
                                                    Kiedyś, w przedwojennym Olsztynie to rzeczywiście była główna aleja Olsztyna,
                                                    dziś nie wiem, czy by się to udało odtworzyć. Mało na niej sklepów - jest za to
                                                    sąd, policja, prokuratura - a to nie są instytucje, które chcemy zbyt często
                                                    odwiedzać wink Kilka banków, tylko jedna resturacja. Poza tym ciągle straszy
                                                    rujnowana kamienica 'Pod Samowarem', już jej chyba nikt i nic nie uratuje. No i
                                                    ten okropny zielony wieżowiec na rogu ul. Mickiewicza.
                                                    Co do nazwy - zajrzyjcie do sobotnio-niedzielnej Rzeczpospolitej, jest tam
                                                    artykuł o wojnie domowej w Hiszpanii, sporo też piszą o tych 'polskich
                                                    ochotnikach'. Paskudna historia.
                                                  • rita100 Re:Dąbrowszczaków 10 "Villa Fortuna" 19.12.06, 21:18
                                                    Dąbrowszczaków 10 "Villa Fortuna"
                                                    Przechodzimy do następnej secesyjnej kamieniczki czynszowej. Wzniesiona w
                                                    latach 1900-1901. Wybudował ją zamożny fabrykant Otto Naujack. Przeznaczony był
                                                    na luksusowe mieszkania i sklepy. Stanął on na planie litery 'L' jako budynek
                                                    trzykondygnacyjny z podworkiem, podpiwniczony, z wysokim poddaszem, murowny z
                                                    cegły czerwonej, częściowo otynkowany. Na jego interesujący wygląd wpływa także
                                                    wtopina w narożnik kwadratowa wieżyczka, przykryta blaszanym hełmem z lukarnami
                                                    i kutą w żelazie chorągiewką. Od frontu znajdują się dwa balkony z żelaznymi
                                                    balustradami. Całość wieńczy wielopałaciowy dach oraz metaloplaztyczne ozdoby.
                                                    Nad wejściem do części handlowo-usługowej, po lewej stronie na wysokości
                                                    drugiego piętra, w specjalnym kartuszu znajduje się, nie przyciągająca niestety
                                                    zbytnio wzroku, inskrypcja z nadaną kamienicy przed bez mała stu laty nazwą -
                                                    Villa Fortuna.
                                                    Budowla w roku 1987 formalnie uznano za zabytek.
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=20&idz=863
                                                  • rita100 Re:Dąbrowszczaków 10 "Villa Fortuna" 19.12.06, 21:20
                                                    Przed I wojną światową jedno z mieszkań zajmował Ferdinand Kirchner - prezes
                                                    Sądu Krajowego w Olsztynie. Drugie z mieszkań należalo do gen. mjr. Conrada von
                                                    Katzlera, dowódcy 37 Brygady Kawalerii olsztyńskiego garnizonu.
                                                    W okresie międzywojennym kamienica zmieniła właściciela, którym został Robert
                                                    Lutz, prowadzący na jej parterze duży sklep meblowy zwany "Domem Mebli"
                                                    Po ostatniej wojnie światowej kamienica zupełnie straciła charakter. Zmieniła
                                                    się na biurowiec i gmach urzedowy. Już 1945 roku ulokowała się tam Komęda
                                                    Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej, której pierwszą obsadę stanowiła grupa
                                                    funkcjonariuszy milicji przybyłych 7 kwietnia 1945 roku z Lubelszczyzny,
                                                    Radomia, Poznania i Bydgoszczy.
                                                    W tym momencie zaznacza Piechocki , że do końca czerwca tegoż roku zjechało 312
                                                    funkcjonariuszy MO.
                                                    Mieszkańcy Olsztyna przyjęli to poczatkowo nawet ten fakt z zadowoleniem,
                                                    ponieważ milicjanci chronili ich w tym czasie nie tylko przed rzezimieszkami,
                                                    ale często i przed dopuszczającymi się w stosunku do nich nikczemności
                                                    czerwonoarmistami, wobec których sami byli bezradni.
                                                    Kto dalej zamieszkiwał tą piękną 'Ville Fortune' ?
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Dąbrowszczaków 10 "Villa Fortuna" 19.12.06, 21:21
                                                    Następnie budynkiem zawładnęła Temida - olsztyńskie sądy. Od lat
                                                    sześdziesiątych lokatorzy kamienicy zmieniali się jak w kalejdoskopie. Rózne
                                                    instytucje zasiedlały. W czasach najnowszych obiekt był siedzibą m.in.
                                                    NSZZ "Solidarność" Obecnie użytkownikami tych pomieszczeń są rózne instytucje.
                                                    Kamienica użytkowana jest wciąż i wciąż, szkoda tylko , że w zapomnienie
                                                    odeszło już jej orginalne imię, króre może jeszcze powróci do łask, wszakże
                                                    fortuna kołem się toczy.

                                                    Psianknie Piechocki łukończył historie "Villi Fortuna", wszak fortuna kołem sia
                                                    toczy i eszcze nopewno przyjdzie cias na nió.
                                                    No ale ni kóńczym z ulicą Dąbrowszczaków, ulicą przy której mnieści sia Villa
                                                    Fortuna, bo jakby tu poziedzieć to i Fortuną pozinna sia nazywac ta ulica. Była
                                                    kedajś pełna blasku, czy eszcze bandzie ?
                                                    Chciałabym i bande przekonywać , ze ta ulica to ulica magiczna Łolstyna, ulica
                                                    ło chtórej rozpisał sia Piechocki i łón tyż ma swoją nazwę tej ulicy, no ale ło
                                                    tam potam. Zapewniam , co bandzie cikawie.
                                                  • rita100 Re: Dabrowszaków - oczywiściwe :) 18.12.06, 22:21
                                                    O ciajżka sprawa z przywruceniem godności tej ulicy, ale przy dobrej
                                                    urbanistyce to wszystko je możliwe. Zidzo to tak, coby zrobić z tyj ulicy
                                                    podobną do ulicy Kanoniczej w Krakowie. Czyli zacząc od święta tej ulicy i
                                                    zorganizować imprezy , łuroczystości, parady, dużo kawiarenek z parasolkami,
                                                    ogródkami, ogrodzeniami i to na okres letni jek narazie. Tak naczeli budować
                                                    nowy styl też sławetnego Kazimierza , dzielnicy życowskiej gdzie cały Kraków
                                                    sie przeniósł. Siedzenie nocne przy świeczkach, piekne kawiarenki.
                                                    I tak teraz Kazimierz jest najbardziej obleganą dzielnicą Krakowa , nawet
                                                    turystów. Coś chyba w tym kierunku musza robić i musza chcieć. To jest
                                                    najwazniejsze.
                                                  • rita100 Re: Dąbrowszczaków - oczywiściwe :) 20.12.06, 21:26
                                                    W XIX wieku dzisiejszą ulicę Dobrąwszczaków nazywano Szosą Barczewską. Jeszcze
                                                    przed I wojną światową przechrzczono ją na ulicę Cesarską (kaiserstrasse), by w
                                                    ten sposób uczcić rządy imiłościwie panującego' cesarza Wilhelma I, ktorego
                                                    monumentalny pomnik od 1901 roku stał po środku skweru przed ówczesnym
                                                    gimnazjum. Nazwa ta utrzymywala się do 1945 roku. Już w maju tegoż roku
                                                    patronem tej ulicy został Józef Stalin.
                                                    Okoliczni mieszkańcy wymyślili nawet powiedzenie:
                                                    że 'milościwie panującego' zastąpiono 'mrocznie panującym'.
                                                    Jak pisze Piechocki, że aż dziw że taka ulicę nie nazwano Bankową. Własnie na
                                                    niej istniało mnóstwo Banków. Po 1945 roku miały one siedzibę pod numerem 11,
                                                    28, 30 , 33, a wcześniej pod numerem 16.
                                                    A skoro mowa o bankach to ..... bedzie pewna sławna historyjka , ktorą
                                                    pamietają dani mieszkańcy Olsztyna.
                                                  • rita100 Re: Dąbrowszczaków - oczywiściwe :) 21.12.06, 20:37
                                                    A skoro mowa o bankach, to nie sposób nie wspomnieć o napadzie, o ktorym myśli
                                                    Tralala.
                                                    W roku 1961 społeczeństwo olsztyńskie poruszył napad na II Odział Miejski
                                                    Narodowego Banku Polskiego, który mieścił się przy ulicy Dąbrowszczaków 11. Nie
                                                    był to napad o charakterze rabunkowym kasy, lecz w celu zdobycia broni palnej.
                                                    Przebieg zdarzenia był typowy. Czterej młodzi sprawcy, podstępnie obezwładnili
                                                    strażnika, zabierając mu pistolet, z którego go następnie podczas ucieczki
                                                    postrzelili. Napastników niebawem ujęto. Czołowy ze sprawców w wyniku głośnego
                                                    wówczas w mieście procesu został skazany na karę 12 lat więzienia.
                                                  • rita100 Re: ul.Warmińska 23 03.01.07, 21:40
                                                    Sąsiednią ulicą Dabrowszczaków jest ulica Warmińska, jedna z najbliższych mi
                                                    sercu. Była to typowa ulica czynszówek. Kamienice czynszowe powstały tu
                                                    sukcesywnie do roku 1911. Przy ulicy tej , pod numerem 23, jest kamienica, ktora
                                                    pozornie niczym się nie wyróżnia spośród innych domów i mało kto wie, ze
                                                    mieściła się w niej kaplica baptystów. Od frontu widać osłoniete podcieniem
                                                    wejście i kuta w żelazie brama. W budynku tym znajdowała się kaplica oraz dom
                                                    zgromadzeń sekty ewangielickiej baptystów. W Olsztynie w okresie międzywojennym
                                                    odgrywali dużą rolę w działalności charytatywnej. Ostatnio kaplicę tą użytkował
                                                    Kościół Chrystusowy, urządzając w niej nabożeństwa.
                                                    ----------
                                                    Tyle pisze Piechocki, tylko jedną kamienicę pokazuje, a wydaje mi się, ze są tam
                                                    wszystkie prawie kamienice godne uwagi. Na rogu ulicy Samulowskiego i
                                                    Warnijskiej jest również kamienica z pięknymi wykuszami , balkonami.
                                                  • rita100 Re: ul.Warmińska 23 03.01.07, 21:52
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=31&pg=1
                                                    No zidzita co pianknuchne só te kamnienice. Ta ulica je troszeczke zaniedbana ,
                                                    ale i na nió przyjdzie cias. Tlo wyremontowac i przywrócić ji blask
                                                  • tralala33 Re: ul.Warmińska 23 05.01.07, 20:51
                                                    Na tym zdjęciu chyba najwyraż=źniej widzać wejście do kaplicy.
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=31&idz=3590
                                                    To brama tej wąskiej, ciemno-ceglanej kamienicy dokładnie pośrodku pierzei. Po
                                                    prawej stronie przy wejściu widać gablotkę, w której wywieszane są ogłoszenia -
                                                    bo jeśli się nie mylę, kaplica nadal jest czynna. Nie wiem wylko dokładnie,
                                                    jakie wyznanie ma tam swoje msze i spotkania. Kiedyś, kiedy jeszcze grałam na
                                                    pianienie, trafił do nas stroiciel. Praca zajęła mu sporo czasu i wdał sie w
                                                    dłuższą pogawędkę w moją mamą. Okazało się, że własnie należał do tego zboru
                                                    przy Warmińskiej i dokładnie tłumaczył czym ten kościół protestancki rózni się
                                                    od kościoła ewangelickiego (luterańskiego). Jeśli dobrze pamiętam, to określał
                                                    swój zbór jako 'ewangeliczny' w przeciwieństwie do 'ewangelicki' (tak, jak
                                                    kościół na Starym Mieście).
                                                  • rita100 Re: ul.Warmińska 23 05.01.07, 20:59
                                                    Drobna tylko zmianka nazewnictwa, a mozna by nie zwrócić uwagi nawet. Jeszce
                                                    pamiętam co na Warmińskiej miała swoje mieszkanie znana chyba malarka olsztyńska.
                                                    Popatrze dokładnie w ksiązce.
                                                    Ja pamiętam w związku z tą kaplicą jedno wydarzenie bardzo glośne w Olsztynie .
                                                    Piechocki o tym nie pisze. Otóż w wypadku autobusowym zginęło wiele ludzi, około
                                                    10 albo i więcej i pogrzeb odbywał się w tej kaplicy przy otwartych drzwiach.
                                                    Ludzie wchodzili tłumnie i oglądali trumny ustawione w sali , tłumy były
                                                    odwiedzać tą kaplice wtenczas.
                                                  • rita100 Re: ul.Warmińska 25 06.01.07, 19:59
                                                    ul.Warmińska 25
                                                    Elektyczna kamienica przy ul. Warmińskiej 23 stoi pośród typowych czynszówek XX
                                                    wieku. Z jej dziejami wiąże się jednak coś, co ją wyróżnia w anonimowym szeregu.
                                                    Tym czymś są wspomnienia i jej sławnych mieszkańcach i bywalcach. Budynek
                                                    wzniesiono w latach 1900-1903. Pierwszym właścicielem był znany olsztyński
                                                    przedsiębiorca budowlany Albert Scholz. W 1911 nieruchomość tą zbył na rzecz
                                                    Adeline Nitsch (rentierki), która władała nią do 1937, następnie od 1938-1945
                                                    była natomiast gmina ewangelicka.
                                                    Po wojnie budynek został oddany kwaterunkom.
                                                  • rita100 Re: ul.Warmińska 25 06.01.07, 20:00
                                                    W okresie międzywojennym mieszkały tu dwie bardzo sławne osoby Olsztyna.
                                                    Frieda Strohmgerg (1885-1949). Sprowadziła się do grodu Olsztyn z Bawarii.
                                                    Ukończyła akademie sztuk pięknych w Monachium a domu na Warmińskiej mieszkała w
                                                    latach 1910-1927. W swoim dwupokojowym mieszkaniu urządziła atelier w którym
                                                    gościła wielkie osobistości.
                                                    Uwaga - gościł tam również Erich Mendelsohn (architekt), pisarz Walter Harich i
                                                    dużo innych gości.
                                                    Sama Frieda Strohmgerg była malarką, bardzo popularną w mieście. Malowała
                                                    warmińskie krajobrazy, ulice i zaułki olsztyńskiej Starówki, zamek, a prace jej
                                                    zdobiły pomieszczenia samego ratusza.
                                                    "Wiosna nad Łyną", "Chłopi warmińscy" "Spojrzenie na nowy ratusz"
                                                    Tralala, to dobre do kóntku ło Żydach. Bo była Żydówka, wyszła za mąż za
                                                    lekarza, zamieszkali w Berlinie skąd uciekali, ale historia nie rozwiązała
                                                    tajemnicy gdzie stracili oboje życie. Zgineli ponoć.
                                                    Ciekawe czy choć obrazy po niej zostały w Olsztynie.
                                                    Zwróćmy uwagę na nasze ściany i obrazy. A może gdzieś wisi ...
                                                  • tralala33 Re: ul.Warmińska 25 06.01.07, 20:28
                                                    Zwróćmy uwagę na nasze ściany i obrazy. A może gdzieś wisi ...
                                                    Nie miałabym nic przeciwko wink
                                                    www.artinfo.pl/ostoya/17_aukcja/oferta_kat_01.htm
                                                    Pod numerem 44 FRIEDA STROHMBERG (1885 Schweinfurt - 1940 Belgia)
                                                    WIDOK NA WYSOKĄ BRAMĘ I KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA W OLSZTYNIE, przed 1914 r.
                                                    Olej, płótno; 77 x 60,5 cm
                                                    Sygn. l.d.: F.Strohmberg
                                                    Cena wywoławcza 12500 złotych
                                                  • tralala33 Re: Dom pod Smokami 15.02.07, 21:32
                                                    Łobaczta jaki psiankny łobarazeczek pokazał noma pon Andrzej Rzempołuch.
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/51,35189,3922258.html?i=0
                                                    I mondrze prazi coby tamoj nie stawiać modernego śklanego domu, lepsi te
                                                    łogródeczki porobzić jek to kedajś buło.
                                                  • rita100 Re: Pałacyk ul.Dabrowszczaków 3 11.01.07, 21:36
                                                    Oj, trzeba przyznać co bardzo ładnie mu to wyszło i bardzo wyraziście ze
                                                    szczegółowymi drobiazgami. To chyba są najpiękniejsze zdjęcia tych obiektów.
                                                    Czy tak naprawdę w rzeczywistości wyglądają te budowle ?
                                                    Aż nie do uwierzenia.
                                                    Nawet ta choinka na balkonie ze smokami bardzo fajnie wygląda jak dekoracja.
                                                  • rita100 Re: Dom Jana z Łajs "Burmistrzówka" 15.01.07, 21:06
                                                    Dom Jana z Łajs "Burmistrzówka"
                                                    nr 10 i 11 przy rynku Starego Miasta.
                                                    Jest najstarszym murowanym domem. Do dziś budynek ten ma podcienie o
                                                    charakterystycznych gotyckich , ostrych łukach. Dokument lokacyjny domu jest aż
                                                    z 1404 roku. Po licznych pożarach wielokrotnie odbudowywana.
                                                    Podobną kamienicą jest "Dom pod Sieniami", ktory podzielił los kamienic Starego
                                                    Miasta. Odbudowana po wojnie. Swoją siedzibę tam też miała pierwsza drukarnia
                                                    'Gazety Olsztyńskiej"
                                                    W "Domu pod sieniami", podobnie jak w pozostałych kamienicach pod arkadami we
                                                    wschodniej pierzei rynku, znajdują sie aktualnie mieszkania lokatorskie,
                                                    natomiast użytkowy parter zajmują dobrze znane współczesnym olsztyniakom
                                                    staromiejskie "Delikatesy"
                                                  • rita100 Re: Dom Jana z Łajs "Burmistrzówka" 15.01.07, 21:08
                                                    A to niespodzianka:
                                                    Z ciągiem kamienic stojących przy wschodniej krawędzi rynku, na szlaku ul.
                                                    Staromiejskiej i Prostej zwiazany jest ciekawy i mało znany szczegół.
                                                    Otóż podczas najazdu szwedzko-brandenburskiego w latach 1655-1657 wielokrotnie
                                                    przebywał w Olsztynie i komornictwie olsztyńskim burgrabia i hrabia Fabian III
                                                    zu Dohna-Lauck, pan na Ławkach koło Pasłeka oraz na Markowie koło Morąga, od
                                                    roku 1656 pełnomocnik elektora brandenburskiego na Warmię. Podczas swych
                                                    postojów w Olsztynie bywał on w renesansowej kamienicy przy drodze
                                                    królewieckiej, a więc tam, gdzie znajdował się dom Jana z Łajs.
                                                    Dłuższe pobyty Fabian III zu Dohna spędzał na zamku. Olsztyn i cała Warmia
                                                    bardzo go urzekły. Był zachwycony szczególnie miastem i to zachwycony do tego
                                                    stopnia, ze kiedy 1656 roku, po trwającej już kilka miesiecy okupacji, opisywał
                                                    swoje wrażenia, pełne one były zalu nad upadkiem Olsztyna i grabieżami.
                                                    Warto w tym miejscu wspomnieć, że Fabian III zu Dohna pochodzi ze starego i
                                                    rozgałęzionego, jednego z najpotęzniejszych na tych terenach, rodu magnackiego,
                                                    ktory w czasach krzyżackich osiadł na podbitych terytoriach Prusów, obejmując we
                                                    władanie rozległe latyfundia, poczatkowo tylko między Pasłekiem i Pieniężnem, a
                                                    potem na obszarze całych Prys Książęcych oraz piastując tu wiele wysokich
                                                    urzędów publicznych.
                                                  • tralala33 "Pod Samowarem" 21.02.07, 20:39
                                                    Przejeżdżałam dzisiaj ulicą Kajki przez Dabrowszczaków i własnym oczom nie
                                                    uwierzyłam. Tam na rogu stoi ta piękna niegdyś kamienica, dawniej z
                                                    restauracją 'Pod Samowarem', od lat w prywatnych rękach, jakieś pozory remontu,
                                                    przez okna widać niebo bo dachu już dawno nie ma. Tylko czekać, aż się zawali.
                                                    I dziś - patrzę, a tam na górze domurowali murek! Jakieś pół metra cegieł w
                                                    górę, ponad dawny dach. Po co? Chcą, żeby szybciej runęły mury czy naprawdę
                                                    zaczęli remont? A jeśli remont, to czemu podwyższają budynek? Nic z tego nie
                                                    rozumiem sad Na tym zdjęciu jeszcze nie ma tego budowlanego eksperymentu, ale
                                                    już widać jak zaniedbana jest ta kamienica.
                                                    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=19&idz=389
                                                  • rita100 Re: "Pod Samowarem" 21.02.07, 20:47
                                                    Tralala, poszukam coś o tej kamienicy, ale nie wiem. Przypuszczam , że kamienica
                                                    jest prywatną własnością. Ktoś kupił poddasze i za zgodą będzie robił nadbudowę.
                                                    Tak jest w naszej kamienicy, sprzedali poddasze i teraz budują nadbudowę.
                                                    Kamienica jest zabytkowa, a mimo to wyrazili zgodę. Jak ona będzie teraz
                                                    wyglądać , sama nie wiem. Jak można kamienice zmieniać , szczególnie ich stare
                                                    poddasze, które stanowią całośc zabytku.
                                                  • tralala33 Re: "Pod Samowarem" 21.02.07, 20:56
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Tralala, poszukam coś o tej kamienicy, ale nie wiem. Przypuszczam , że
                                                    kamienica jest prywatną własnością. Ktoś kupił poddasze i za zgodą będzie robił
                                                    nadbudowę.

                                                    Ta kamienica została sprzedana przez miasto prywatnemu inwestorowi (pożal się
                                                    Boże) z Warszawy. Tam nie ma co dobudowywać, bo tam nie ma już nie ma stropów
                                                    ani dachu. Zostały tylko gołe mury. A noju burgenmajster łod ciasu do ciasu
                                                    jamruje co kamnienica łodbzierze i nic sad((
                                                  • tralala33 Re: "Pod Samowarem" 26.02.07, 20:46
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Tralala, poszukam coś o tej kamienicy, ale nie wiem. Przypuszczam , że
                                                    kamienica jest prywatną własnością. Ktoś kupił poddasze i za zgodą będzie robił
                                                    nadbudowę.

                                                    Rito - chyba masz rację. przyjrzałam sie dziś temu murkowi, jest coraz wyższy -
                                                    najwyraźniej właściciel postanowił dobudować jedną kondygnację. Tyle, że ta
                                                    kamienica zupełnie zmieni wygląd. Można się jedynie pocieszać, że sie do końca
                                                    nie rozsypie.
                                                  • rita100 Re: "Pod Samowarem" 21.02.07, 20:51
                                                    Nikt nie beknie, bo to zabytki liczy się na jakieś klasy, a pewnie w tej klasie
                                                    jest coś takiego przewidziane. Może to nie jest zabytek , tylko otoczony ochroną
                                                    - to już co innego.
                                                  • fedar Re: "Pod Samowarem" 21.02.07, 22:28
                                                    Gdy tak czytam co wyprawia się z zabytkami, to myślę że przydałaby się Wam taka grupa zapaleńców - obrońców architektonicznego ładu. U nas taka grupka skupiona jest wokół serwisu arch.ciechanow.net.pl/forum/ . Ostatnio rozgorzała tam okrutna dyskusja n/t próby oszpecenia naszego zamku. Większość rasowych projektantów niezbyt z nimi - amatorami się liczy, ale też niektórzy inwestorzy pilnie śledzą tam echa swych poczynań, bo być skrytykowanym w "Architekturze Ciechanowa" to wstyd. Może i w Olsztynie taka społeczna inicjatywa by wypaliła?
                                                  • rita100 Re: "Pod Samowarem" 26.02.07, 21:04
                                                    Fedar - jest jednak różnica miedzy zamkiem a kamienicą. Kamienice ponoć mają
                                                    rózne klasy zabytkowości i tą sprawę zna konserwator. Można ją trochę zmienić z
                                                    przyczyn bezpieczeństwa. Jesli poddasze można było zagospodarować i ma
                                                    pozwolenie konserwatora i różne zgody to właściciel to wykorzystuje i buduje. To
                                                    samo mam w kamienicy blisko Dworca Głównego, nie jest ona zakwalifikowana do I
                                                    grupy dlatego zaczeli właściciele poddasza remont. Teraz sa różne nowości
                                                    budowlane , a przede wszystkim chodzi o lekkośc , by nadmiernie nie obciążać jej
                                                    materiałami budowlanymi - stąd pewnie to szkło sztuczne. Jak to wszystko bedzie
                                                    wyglądać , nie wiem - sama zobaczę, bo mam zdjęcia stare. Ta kamienica 'Pod
                                                    Samowarem' pewnie też tak ma.

                                                    A pamiętasz Fedar klopoty Svolo , jak jego konserwator pilnuje. Zamek to zamek.
                                                    Dobrze, ze walczycie o swój zamek tak oddanie i z sercem. A czyj on jest
                                                    własnością ?
                                                  • fedar Re: "Pod Samowarem" 26.02.07, 21:51
                                                    rita100 napisała:

                                                    > A pamiętasz Fedar klopoty Svolo , jak jego konserwator pilnuje. Zamek to zamek.
                                                    > Dobrze, ze walczycie o swój zamek tak oddanie i z sercem. A czyj on jest
                                                    > własnością ?

                                                    Zamek był tylko przykładem. Co prawda dyskusja o zamku ostatnio zdominowała forum, ale chodziło mi o to, że jeśli ktoś zbyt dowolnie sobie poczyna z przebudową niekoniecznie zabytkowej kamienicy, ale będącej elementem zabudowy historycznej, to na pewno ktoś go na forum obsmaruje. Ciechanów to małe miasto, a na forum zaglądają też znani ludzie.
                                                    Wracając do tematu: wygląda na to, że z kamienicą "Pod Samowarem" jednak wszystko jest w porządku.
                                                  • rita100 Re: "Pod Samowarem" 26.02.07, 21:53
                                                    Jek możem krytykować jek nie zidzielim projektu, tlo w budowie. łobaczym jek to
                                                    bandzie wyglódać. Może być fejn, może byc szpetnie. Cikawe cy je taka podobna
                                                    kamnienieca w Olsztynie coby porównać ?
                                                  • gajowy555 Re: "Pod Samowarem" 27.02.07, 13:21
                                                    No jó, tak doczkalim ciasów, co śćklane domy znowój powstawajó. Tak na dachu
                                                    pewnie bandzie łobserwatorium, i poni z pónem z Warsiawy, gziozdy bandó łoglóndoć.
                                                    Coby tlo z tygo dachu nie pospadali, bo wtenczas łuż ni bandzie tak psianknie...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka