Dodaj do ulubionych

Pozytywny przyklad...

20.05.03, 11:48
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030520/publicystyka/publicystyka_a_7.html


Jak nie zadziala to tutaj jest sciagniete z RP:


Wiceburmistrz Ostródy zaprosił ekipy telewizyjne akredytowane w Brukseli na
eskapadę po regionie

Jaki ten kraj ładny

IWONA TRUSEWICZ

Na Warmię i Mazury zjechały ekipy telewizyjne z Brukseli. Dziennikarze
obejrzeli region, zachwycili się jego przyrodą, potrawami i gościnnością
mieszkańców. Wiceburmistrz Ostródy Olgierd Dąbrowski, który wpadł na pomysł
ich zaproszenia, zaciera ręce: - Ludzie nas zobaczą w telewizjach i
przyjadą - mówi zadowolony.


- Wszyscy chcieli jechać. Bo to pierwsza taka inicjatywa polskiego
samorządu - mówi Marek Orzechowski, korespondent TVP akredytowany w Brukseli.

Do Ostródy przyjechały ekipy niemieckiej państwowej ARD, prywatnej SAT1 i
PRO7, amerykańskiej CBS News, hiszpańskiej TVE. Reportaże zamówiły też
telewizje Holandii, Austrii, Belgii i Danii.

Bez spotkań z proboszczem

- Jestem pozytywnie zaskoczona - przyznaje Elizabet Pyrich reporterka i
producentka programu "60 minutes" w amerykańskiej telewizji CBS.

Pyrich do tej pory reportaże o życiu w Polsce kręciła na Mazowszu. - Tam nam
zawsze robiono spotkanie z proboszczem, a ludzie byli smutni i depresyjni. W
gospodarstwach chłopi przekonywali nas, że oni wiedzą wszystko najlepiej, że
to, co polskie, jest najlepsze, choć wokół panował brud i smród. Tutaj jest
inaczej. Ludzie otwarci na nowości, chętnie wprowadzają zmiany, szybko się
uczą. Gospodarstwa, nawet te biedne, są czyste i zadbane - mówi.

Siedzimy nad jeziorem Dąbrawa, przy którym kilkanaście lat temu było pole
kartofli rolnika Józefa Matczaka, a dzisiaj jest pole golfowe właściciela
dużych zakładów mięsnych Józefa Matczaka. Dobiegający sześćdziesiątki
Matczak to człowiek, o którym znajomi mówią, że ciągle idzie do przodu, uczy
się i zmienia. Pierwszą firmę zarejestrował w Dąbrównie przy ulicy Stalina w
1947 roku. Teraz w swoich zakładach zatrudnia 315 pracowników, ma 50 mln zł
rocznego przychodu, najnowocześniejsze maszyny, korzysta z unijnych
programów. A że receptury wędlin ma tradycyjne, nic dziwnego, że kiełbasy i
szynki od Matczaka rozchodzą się bardzo dobrze.

Pochodzący z Kolonii dziennikarz prywatnej SAT1 Carsten Hadler z apetytem
zajada karkówkę z grila przyrządzoną przez kucharza Matczaków. Patrzy na
jezioro otoczone wstęgą lasów i przyznaje, że Mazury to dla niego odkrycie.
Zapewnia, że tego lata przyjedzie tu na wakacje.

Dzyndzałki na obiad

W Karczmie Warmińskiej w Gietrzwałdzie młode akordeonistki w ludowych
strojach przygrywają gościom do obiadu. Michael Grytz, brukselski
korespondent niemieckiej państwowej telewizji ARD rozgląda się po wnętrzu
zastawionym starymi szafami i malowanymi w kwiaty kuframi, przedmiotami
codziennego użytku, których warmińskie gospodynie używały sto lat temu,
przystrojonymi wieńcami zbóż i ziół. - W Brukseli rozmawiamy o czymś, czego
nikt z nas nie doświadczył. Tutaj mamy szansę zobaczyć na własne oczy, jak
wygląda Polska, o której tyle się słyszy i rozmawia - przyznaje nakładając
na talerz dzyndzałki i warmińskie plince.

Michael był w Polsce przed dziesięciu laty. - Natura pozostała ta sama, ta
sama gościnność i dobre jedzenie, ale widzę dużo nowych, ładnych domów,
gospodarstw. Ludzie się zmienili. Są dynamiczni, z pomysłami - ocenia.

- Wszyscy chcą nas ugościć jak najlepiej, więc gdybym chciała wszystkiego
popróbować, to bym nie miała czasu na pracę - śmieje się ruda i piegowata
Silke Zeiller z Kolonii, nakładając sobie na talerz karpia w zalewie z octu
z cebulą. - Biesiady zajmują za dużo czasu. Mogłoby go być więcej na rozmowy
z ludźmi.

Silke jest w Polsce pierwszy raz, choć jej korzenie sięgają leżącej za naszą
wschodnią granicą Lidy, w której przed wojną urodził się jej ojciec.

Największe wrażenie zrobiła na niej granica z Rosją w Bezledach. - Pierwszy
raz widziałam, że wojskowi sprawdzają każdy samochód, chodzą patrole z
psami, poczułam atmosferę strachu. Ludzie czekający w kolejce milczeli,
patrzyli ponuro, wyglądali na zmęczonych - dodaje.

Wydry o świtaniu

W gminnym gimnazjum w Lipowie wiejskie dzieci śpiewały po francusku,
przygotowały krótki program i były tak wzruszające, że Elizabet Pyrich
uroniła łzę.

- Rozmawiałem z ośmiorgiem dzieci. Opowiadały, że ich rodzice pracują w
Ostródzie. Żadne nie było z rodziny rolniczej - dziwi się Michal Mocek z
największej czeskiej gazety "Mladej Fronty Dnes".

Zaskoczyły go inicjatywy lokalnych samorządów, ich zaangażowanie w promocję
Unii. - W Czechach nie mamy tak wielu przygotowań. Promocją zajmuje się
ministerstwo, ale niewiele się dzieje - przyznaje.

Za mostem na Kanale Ostródzko-Elbląskim piaszczysta droga skręca w leśny
zagajnik, za którym wyłania się "Biały Domek", posiadłość Łucji i Wincentego
Buczków, gdańszczan, którzy swoje miejsce na ziemi odnaleźli w maleńkim
mazurskim Wielimowie. Odremontowali zrujnowane gospodarstwo i zajmują się
agroturystyką. - Jestem tu szczęśliwa - przyznaje pani Łucja stawiając na
uginających się od jadła stołach ogórki z czosnkiem własnego wyrobu.

Andre Kasprzak z TV Planing Komisji Europejskiej próbuje domowego ciasta. -
Wyjechałem z Polski w 1972 roku. W Belgii skończyłem szkołę operatorską,
potem dziennikarstwo filmowe i od 1976 r. zajmuję się Wspólnotą Europejską -
opowiada. Jest oczarowany Mazurami. - Jaka ta Polska ładna - wzdycha.

- Gdy nakręciłem dwa tysiące trzechsetne zebranie unijnej komisji,
postanowiłem zwolnić tempo. Teraz myślę, by tutaj wrócić i nakręcić coś
niezwykłego. Oczarował mnie Kanał Ostródzko-Elbląski i zrobię wszystko, by
Unia przekazała pieniądze na jego renowację i pogłębienie - deklaruje.

Wiceburmistrz Olgierd Dąbrowski przygotował się na atak ostródzkiej
prawicy. - Na pewno zapytają, ile gminę kosztował pobyt dziennikarzy. Ale
ich zaskoczę. Większość kosztów pokryli sponsorzy. Płaciliśmy za transport,
posiłki. A korzyści idą w setki tysięcy euro, bo ludzie obejrzą w
telewizjach nasz region. Jestem pewien, że zechcą tutaj przyjechać -
argumentuje. -
Obserwuj wątek
    • Gość: Andulka Re: Pozytywny przyklad... IP: *.kprm.gov.pl 20.05.03, 13:17
      Nareszcie coś optymistycznego :)))
      Od razu z wiekszą chęcią wracam do swojej roboty
      • Gość: pioter Re: Pozytywny przyklad... IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 20.05.03, 13:48
        O w mordkę, ale Olgierd namieszał. Aż mi miło! :o)
        • Gość: Andulka Re: Pozytywny przyklad... IP: *.chello.pl 20.05.03, 19:36
          Pioter, co to do cholery są te dzyndzałki. Sam je chyba zachwalałeś kiedyś na
          forum - ktoś pytał o warmińską kuchnię. Tylko mi nie mów że mam sama przyjechać
          i sprawdzić bo to trochę daleko i pociąg się tam nie zatrzymuje. A kilka
          przesiadek dla dzyndzałek - no nie wiem, nie jestem harcerką. Kiedyś pewnie
          sprawdzę jeśli dorwę jakąś podwodę ale na razie mi objaśnij. I te inne takie
          cytowane w tekście - też nie wiem, co to.
          • Gość: pioter Re: Pozytywny przyklad... IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 20.05.03, 19:59
            Andulko, jakby ci to powiedzieć ... dzyndzałki to .... a, przyjedź i spróbuj,
            to będziesz wiedzieć! ;o)
            • Gość: Andulka Re: Pozytywny przyklad... IP: *.chello.pl 20.05.03, 20:18
              Przecież napisałam, że KIEDYŚ przyjadę. Zresztą już kiedyś byłam w
              Gietrzwałdzie i bardzo mi sie podobało. Ale to było przed 10 laty i nie wiem
              czy tam wtedy była ta knajpa z dzyndzałkami.
              Więc CO TO SĄ DZYNDZAŁKI !!!???
              • Gość: pioter Re: Pozytywny przyklad... IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 20.05.03, 23:23
                Jest to rodzaj klusek.
                • Gość: sud Re: Pozytywny przyklad... IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:30
                  Wprawdzie nie dowiesz się, co to dzyndzałki, ale zobaczysz czy tam byłaś.
                  www.karczma.pl/
                  • Gość: Andulka Re: Pozytywny przyklad... IP: *.chello.pl 21.05.03, 07:33
                    Dzięki za foto, nie przypominam sobie takiej karczmy, albo jej wtedy jeszcze
                    nie było albo akurat nie byłam głodna :)
                • Gość: Andulka Re: Pozytywny przyklad... IP: *.chello.pl 21.05.03, 07:34
                  Gość portalu: pioter napisał(a):

                  > Jest to rodzaj klusek.
                  No, to już jakiś konkret :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka