lets2flyag7
31.10.07, 14:19
Trafilem wreszcie na forum naszej "szkolki niedzielnej" i
super "Strony nieoficjalnej" wraz z mozliwosciami nostalgii na
klikniecie.Dzieki!
Przestudiowalem forum, encyklopedie i artykul o osiedlu nad Jeziorem
Dlugim. Oto kilka uwag korygujacych na goraco, co do powyzszej
lektury.
1. Bracia blizniacy Boguccy z ul. Morskiej, nie sa blizniakami,
urodzeni w 1950 i bodajze w 1948.
2. Ogrodek Jordanowski nie zostal utworzony w ca.1958 roku, ale w
1954 roku. Mam fotografie z podpisana data. Budowa byla spoleczna w
wiekszej czesci, pod haslami w imie Lenina i zmarlego Stalina.
Autentyczne, wiem o tym z pierwszej reki, a wlasciwie ust jednego z
uczestnikow i organizatorow tej inicjatywy. Budowali miedzy innymi
mlodzi Szafarewiczowie i inny kwiat owczesnej mlodziezy. A propos
uwag o tej rodzinie w encyklopedii, ocieraja sie o pomowienie i
skandalizowanie, nawet wedlug prawa o ochronie danych osobowych. W
ogole operowanie nazwiskami i sypanie plotkami czasami zakrawa na
zlosliwosc i bardzo duza pamiec selektywna.
3. Temat niewypalow, a teraz nowomodnych niewybuchow, jest stary jak
Las Miejski po wojnie. Wiosna 1963 roku byl artykul w Glosie
Olsztyna, dotyczyl duzej akcji saperow w lesie przy "gorze" Smierc.
Wywieziono wtedy cala ciezarowke tego paskudztwa.
4. Pisano o p.Janinie Pokorskiej, animatorce zycia kulturalno-
teatralnego szkoly. Trzeba dodac, ze chodzi o znakomita Pania
Profesor jezyka polskiego LO2 w Olsztynie i innych szkolach srednich
od samego poczatku po wojnie do lat 70.
Tyle co do lektury. Teraz pozwole sobie stwierdzic, ze w materialach
forum i encyklopedii, gorka ulicy Rybakow, ta za przychodnia i
przedszkolem, jest we wspomnieniach "niedopieszczona". A wiec
sprobuje. Czy ktos pamieta Bambi w ogrodzie na Rybakach? Dzieci
odprowadzane do przedszkola nie mogly sie oderwac od widoku
nakrapianej sarenki, biegajacej i pasacej sie za plotem. Potem byl
to mlody jelonek z rozkami, ktory dzielnie walczyl i dal sobie rade
z okolicznymi psami. Jelonek mieszkal w naturalnych warunkach, bo
byl to prawdziwy "tajemniczy" dziki ogrod, bez dzialek i
przystrzyzonych klombow, ale z roslinnoscia alpejska ad naturam i
wspanialych slodkich winogronach, pnacych sie z przodu domu i
najlepszych na calym osiedlu jablkach papierowkach, ktore
multum "gosci", nawet z Baltyckej, uwielbialo. W tamtym wspanialym
ogrodzie, jedynym w okolicy gdzie nie trzeba bylo uwazac na rosliny
uzytkowe, bawily sie swobodnie wszystkie dzieci z sasiedztwa na
gorce Rybakow.
Tyle na razie, Kochani!