Gość: rzepa
IP: *.adsl.inetia.pl
18.05.08, 10:24
Prezydent Olsztyna zostanie w areszcie
Mariusz Kowalewski 17-05-2008, ostatnia aktualizacja 18-05-2008 08:45
Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wystąpi do sądu o przedłużenie
aresztu dla podejrzanego o gwałt Czesława Małkowskiego, prezydenta
Olsztyna - dowiedziała się nieoficjalnie "Rz"
autor zdjęcia: Jakub Dobrzyński
źródło: Fotorzepa
Czesław Małkowski
+zobacz więcejSukces śledztwa "Rz"
Skandal w magistracie
Formalnie decyzja o tym, czy śledczy wystąpią do sądu o przedłużenie
aresztu dla Czesława Małkowskiego, zapadnie 31 maja. - Ale już dziś
wiadomo, że taka decyzja będzie podjęta. Wynika to z materiału
zgromadzonego w sprawie. Cały czas istnieje obawa matactwa, ale
przede wszystkim prezydentowi grozi wysoka kara - mówi nasz
informator.
Małkowski jest podejrzany o gwałt na ciężarnej urzędniczce oraz o
molestowanie podwładnych. Kilka dni temu prokuratura wystąpiła do
olsztyńskiego ratusza o przekazanie jej ksiąg wejść i wyjść do
ratusza z lat 2001 - 2003. Śledczy chcą też znać nazwiska
sprzątaczek oraz strażników, którzy w tamtym czasie pracowali w
ratuszu. - Z zeznań świadków i pokrzywdzonych wynika, że do
prezydenta w późnych godzinach wieczornych przychodziły kobiety.
Trzeba ustalić, kim były i po co przyszły - opowiada nasz rozmówca.
Ale już dziś wiadomo, że śledczy nie dostaną ksiąg wyjść i wejść. -
Ewidencja przepadła w dziwnych okolicznościach. Mówiąc krótko,
księgi zaginęły - informuje pracownik ratusza.
Na tym nie koniec. "Rz" dowiedziała się, że w najbliższych dniach
Małkowski może usłyszeć kolejne zarzuty w seksaferze. Wszystko przez
złożone przez urzędniczki dwa nowe wnioski o ściganie Małkowskiego.
Zeznania jednej z kobiet mogą być wręcz kluczowe. Według naszych
informacji urzędniczka opowiedziała śledczym o tym, jak Małkowski u
siebie w gabinecie chciał ją siłą zmusić do czynności seksualnych.
Kobieta się broniła, uderzając Małkowskiego rękoma. W tym czasie do
gabinetu prezydenta wszedł Andrzej Ryński, obecny wiceprzewodniczący
SLD. Według relacji kobiety Ryński miał powiedzieć: "Poczekam w
sekretariacie, jak skończysz wejdę".
Ryński od początku wybuchu seksafery twierdzi, że nie wiedział o
tym, co działo się w ratuszu. - Nie przypominam sobie - mówi Ryński.