Gość: żorżbrassens
IP: *.gprs.plus.pl
30.12.08, 11:02
Nie w guście żony yada czas spędzać w samotności
Gdy on się uszlachetnia wpatrzony w wędki nić
Wierna naturze swej przyjmuje wszystkich gości
Honory domu im oddając w łóżku swym
Tak, rogacz z yada jest, hoduje piękne rogi
Miodowy miesiąc już niejeden trafił szlag
Nie są już świętem yada zabawy jego żony
Bo towarzystwo innych w siódmym niebie ma
Kontrakt małżeński ni yada osoba skromna
Nie budzą w żonie jego szacunku ni za grosz
A fakt, że cały las, to nic przy yada rogach
Dla jego pięknej żony jest najmniejszą z trosk
Z całego miasta walą wszyscy, co noszą spodnie
u yada każdy opierunek ma i darmo wikt
Kwiatki z ogrodu jego zrywa byle przechodzień
By w butonierce nosić hańbę jego i wstyd
Gdy umęczony wraca z wędką i ryb koszykiem
Zastaje z gołym gościem golutką żonę swą
Mógłby nieśmiało prosić: "Przykryjcie się choć listkiem"
Powiedzą mu że i tak się wstydzić nie ma co
Rozumie yad wszystko, owszem, lecz co by im szkodziło
Grzeczności trochę choć w stosunki swoje wnieść
Zapytać kulturalnie, jak tam na rybach było
I o yada zdrowie chociaż raz zatroszczyć się
Niewiele mu potrzeba, trochę delikatności
Dla męża, co z pokorą małżeństwa dźwiga krzyż
Rogacza się zazwyczaj na rękach wszędzie nosi
Bo szwagrów przecież łączy pokrewieństwa nić
Gdy siada do kolacji wtedy yada rywali
Stać jeszcze na bezczelność by gapić się mu w ryż
Byłoby szczytem gdyby za stołem mu siadali
Z rogacza wszystko ma lecz z Amfitriona nic
Że połowica wspólna wcale przecież nie znaczy
Że jadło i napoje wspólne muszą być
Niemal go zmuszają, by ich wyrzucał za drzwi
I wdzięczny jest gdy mu nie zabierają ryb
Może się cieszyć jeszcze, że nie są tak bezczelni
By go namawiać, żeby ze strzelbą włóczył się
"Rzuć stary to łowienie, choć z nami na jelenie"
Yad przecież sam nie będzie sobie strzelał w łeb