Gość: zainteresowana
IP: *.olsztyn.mm.pl
18.07.09, 23:16
Podzielę się moją przygodą w Bartołtach Wielkich i gościnnością
tamtejszych przedstawicieli wsi. Dzisiaj odbywa sie tam festyn
gdzie prowadzi sie nielegalny handel. Zajmuję sie sprzedazą
straganową. Soja obecność na festynie uzgodniłam z pania sołtys. Tym
samym odmówiłam swojego udziału w innych imprezach. Kiedy
przyjechałam do Bartołt okazało sie ze niejaka pani Katarzyna Suraj
w sposób skandaliczny - hamski- zwyzywała mnie, ze wogóle pytam o
miejsce gdzie moge rozstawic namiot. Twierdziła ze pani sołtys nie
ma nic do gadania bo to ona decyduje kto tu handluje- kobieta nalezy
do strazy wiejskiej. Po wymianie zdan zażądała ode mnie 100 zł na
rękę- to może mnie wpusci. Powiedziałam, że owszem zapłacę ale chcę
pokwitowanie, rachunek- bo legalnie rozliczam sie z fiskusem, mam
zarejestrowaną działalność. To dopiero rozwścieczyło kobietę,
powiedziała ze nie wyda potwierdzenia wpłaty, albo daję kasę albo
mam sie wynoscić. Po rozmowie z pania sołtys okazało sie ze szanowna
pani Suraj i jej ekipa same zakupiły w hurtowniach towar i zabrały
sie za handel- prawdopodobnie na na rzecz ,,strazy". Oczywiscie
handel bez rejestracji działalnosci, opodatkowania itp... Tak
traktuje sie u nas ludzi, którzy robia coś zgodnie z prawem...
Powodzenia w dzialalnosci ,,władzy" w Bartołtach Wielkich...