urban_legend
18.01.06, 22:01
Lata osiemdziesiąte. Mieszkałem w innej dzielnicy Warszawy a na Ursynowie
mieszkanie dostała nasza rodzina. Pierwsze odwiedziny: najpierw bardzo długa
podróż 195, potem równie długie szukanie bloku (wszystkie takie same) i mimo
wszystko wrażenie wyszło in plus. Czysto, spokojnie, dużo wolnej przestrzeni,
zieleń... tak wtedy było ;-) Oprócz tego była piękna, wiosenna pogoda i chyba
głównie z taką aurą Ursynów mi się będzie kojarzyć. Połowę spotkania
rodzinnego przesiedziałem w oknach lub na balkonie i aż szkoda mi było
wyjeżdżać. Ursynów zawsze był jakiś "lepszy", może dlatego że był nowy i
jeszcze nie zdążył poszarzeć i podupaść, jak inne dzielnice Warszawy.
Od tego czasu wiele się zmieniło i widzę dziś Ursynów zupełnie inaczej, nie
traktując go aż tak globalnie, jak kiedyś (było mi wówczas wszystko jedno czy
to Hebrsta, czy Polinezyjska). Zmieniły się ulice, zabudowa, komunikacja. Ale
pierwsze wspomnienie zawsze pozostanie.
A jak Wy spotkaliście się z Ursynowem po raz pierwszy?