Dodaj do ulubionych

Absolwentowi zostaje tylko call center

IP: *.stk.vectranet.pl 27.11.09, 15:13
Jakby nie było, do tej pory trwał okres obron, i jeśli ktoś się obronił, otrzymał dyplom. Pod pewnym względem wydaje mi się to naturalne, że takich osób przybyło na nasz rynek pracy.
Po drugie - dlaczego przedstawiono los 2 humanistów??
Może wykażę się ignorancją, ale skoro takie kierunki sobie wybrali, to nie dziwię się, że mają teraz problemy ze znalezieniem pracy...
Interesowałaby mnie sytuacja ludzi również po kierunkach ekonomicznych itp.
Na szerszej grupie przedstawienie jakiegoś trendu staje się bardziej prawdopodobne.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pracodawca Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 10:37
      "Uważał, że bez problemów znajdzie pracę, np. biurową: zna
      angielski, umie obsługiwać komputer." Właśnie to jest
      symptomatyczne: absolwenci z "mgr przed nazwiskiem" tyle potrafią.
      No to lepiej zatrudnić licealistę, bo potrafi tyle samo.
      • Gość: zbg Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 188.33.238.* 29.11.09, 12:57
        Samo określenie "obsługiwać komputer" wskazuje, że facet bardzo życiowo się
        pomylił. Obsługiwać to można króla, a komputerami ludzi się posługują.
        • Gość: puolalainen Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.aster.pl 29.11.09, 13:06
          co ty bredzisz madralo, komputer jak najbardziej sie obsluguje. A 'instrukcja
          obslugi' to moze istrukcja dla blaznow krolewskich jak rozbawic pana?
          • Gość: gruby Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 91.123.169.* 29.11.09, 13:22
            dla komputera powinny byc instrukcje posługi :D
    • Gość: a Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 29.11.09, 10:41
      Powiedźcie jeszcze jakie szkoły pokończyli ci ludzie....Narobiło się szkół i szkółek wyższych co wyssały z młodych ludzi ciężkie pieniądze w zamian za iluzję wykształcenia. Teraz zbieramy tego żniwa. Część z tych młodych ludzi powinna zabrać się za robotę po szkole średniej a nie marzyć o dyplomie. Teraz byli by dobrze opłacanymi i doświadczonymi pracownikami (również fizycznymi) z całkiem niezłą pensją a tak zostali bezrobotnymi magistrami.
    • Gość: Absolwent Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 83.143.100.* 29.11.09, 11:03
      A ja skończyłam studia inżynierskie które nauczyły mnie czegoś konkretnie i
      co?? Nikt nie chce mi dać pracy w zawodzie bo nie mam wymaganego rocznego
      doświadczenia... Paranoja! Nie jestem odosobnionym przypadkiem... I niech w
      mediach nie pierniczą, że dla inżynierów jest praca. Może i jest ale chyba nie
      w tym kraju...
      • Gość: sf Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.chello.pl 29.11.09, 11:05
        ale jakie konkretnie studia kolego?

        no i fakt - pierwszy rok po studiach do nauka młodego ciągła jest.
        • Gość: Absolwent Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 83.143.100.* 30.11.09, 23:19
          Jestem inżynierem zarządzania jakością i technologią. Z miesięczną praktyką w
          zawodzie zdobytą podczas studiów.
          Mimo, że obecnie pracuje w zupełnie innej branży poszerzam swoje kwalifikacje w
          wyuczonym zawodzie z nadzieją, że w końcu uda mi się zdobyć wymarzoną pracę.
      • Gość: g Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.kokarda.pl 29.11.09, 12:13
        > Nikt nie chce mi dać pracy w zawodzie bo nie mam wymaganego
        > rocznego doświadczenia...
        A stażów, praktyk, nie było?
        • Gość: gruby Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 91.123.169.* 29.11.09, 13:23
          byly ale za darmo, wiec nie psulem rynku
      • prawdziwy.jonek Re: Absolwentowi zostaje tylko call center 29.11.09, 14:05
        Gość portalu: Absolwent napisał(a):

        > A ja skończyłam studia inżynierskie które nauczyły mnie czegoś konkretnie i
        > co?? Nikt nie chce mi dać pracy w zawodzie bo nie mam wymaganego rocznego
        > doświadczenia... Paranoja! Nie jestem odosobnionym przypadkiem... I niech w
        > mediach nie pierniczą, że dla inżynierów jest praca. Może i jest ale chyba nie
        > w tym kraju...

        wyksztalciuchu po studiach inzynierskich zapamietaj sobie jedno ze i tak
        bedziesz wykorzystywal maksymanie 10% tego co sie nauczyles, oraz zapamietaj bo
        wiecej nie bede powtarzal, sto razy wiecej wiedzy daje 1 rok praktyki od nawet 5
        lat studiow, i jeszce jedno, myslales ze przed nazwiskiem bedziesz mial inzynier
        to juz sie beda bic o ciebie na rynku? chlopcze takich jak ty jest na peczki i
        musisz sobie zasluzyc na to zebys byl postrzegany na rynku, po prostu kapitalizm.
        • Gość: ax Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 14:25
          No dobra, ale skąd on ma wziąć do doświadczenie, jeżeli nikt go nie
          chce zatrudnić bez doświadczenia? To istny paragraf 22. Poważne
          firmy w normalnych krajach SZKOLĄ I PRZYUCZAJĄ pracowników.
          • Gość: tomasz Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.smrw.lodz.pl 29.11.09, 16:34
            1 rok praktyk/ 5 lat studiów= 2 m-ce praktyk rocznie. Jakiś problem?
            Jak ktoś się budzi z ręką w nocniku na 5tym roku, to jego problem.
            • Gość: jbk Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.range86-146.btcentralplus.com 29.11.09, 19:47
              Z dzieleniem kiepsko. Moze mozg sie przemeczyl i zamiast praktykowac trzeba bylo
              na wakacje pojechac.
    • Gość: prawie absolwent praca w zawodzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 11:13
      Szczerze mowiąc troszkę dobija mnie, że każdy chciałby znaleźć pracę w
      zawodzie. Ja akurat kończę właśnie (ustalony termin obrony dwóch magisterek)
      zdecydowanie najlepszą uczelnię w Polsce w pewnej dziedzinie (mniejsza o to
      jaka to dziedzina, ale od ponad 5 lat nie widziałem rankingu, w którym by nie
      była pierwsza). Oczywiście dziennie.
      Mimo tego nie zależy mi wcale, żeby znaleźć pracę w swoim fachu... Preferuję
      zdecydowanie znaleźć dobrze płatne zajęcie, które będzie mi sprawiało frajdę,
      a nie spinać pośladki, żeby tylko znaleźć pracę w swoim fachu.
      Jeszcze co do frajdy, to uważam, że aby stwierdzić, czy dana praca sprawia
      przyjemność, trzeba najpierw tego spróbować, a nie stwierdzać na wstępie, że
      taka praca to na pewno mi się nie będzie podobała.
      Może to brutalne stwierdzenie, ale jeżeli nigdy nie wyszorowałeś kibla, to nie
      mów, że tego na pewno nie mógłbyś robić! Przykład może ekstremalny, ale moim
      zdaniem prawdziwy...
      • Gość: Asia33 Re: praca w zawodzie? IP: *.toya.net.pl 29.11.09, 13:52
        Cieszę się że choć jedna osoba ma takie elastyczne podejście. W czwartek brałam
        udział w Targach Pracy jako wystawca - młode osoby są tak uczepione "pracy w
        zawodzie wyuczonym na studiach" (a po tzw. zarządzaniu i marketingu jaki ma się
        zawód???) że nie chcą rozmawiać o prawdziwej pracy. Żyją ułudą - uczelnie wcale
        nie przygotowują do ZAWODU - uczą tego co potrafią wykładać profesorowie.Nie
        twierdzę że to źle - szkoła ma uczyć myślenia i jak się uczyć. Przecież nie jest
        w stanie przekazać wiedzy stosowanej w danej firmie/organizacji.
      • Gość: ax Re: praca w zawodzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 14:24
        Jest tylko jeden problem, dziecko: musi znaleźć się pracodawca,
        który będzie chciał dać Ci pracę sprawiającą Ci frajdę.
        • Gość: prawie absolwent Re: praca w zawodzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 17:10
          Chyba nie czytałeś dokładnie tego co napisałem... Trzeba najpierw spróbować,
          żeby wiedzieć, czy coś Ci sprawia frajdę, a nie zachowywać się, jak opisany w
          artykule polonista - jestem polonistą, więc tylko praca w wydawnictwie mnie
          interesuje...
          Napisałem o frajdzie aby podkreślić, że ważniejsze od tego czy pracujesz w
          zawodzie jest to, czy to co robisz sprawia Ci satysfakcję i przynosi odpowiedni
          (i do oczekiwań i do sytuacji na rynku) dochód...
        • Gość: Asia33 Re: praca w zawodzie? IP: *.toya.net.pl 29.11.09, 19:21
          Mimo że pracuję w dużej firmie (robię to co sprawia mi frajdę choć nie
          kształciłam się w tym kierunku) z uznaniem patrzę na moją przyjaciółkę która
          mawia: w dzisiejszych czasach, jeśli nie dają ci pracy o jakiej marzysz,
          powinieneś taką pracę sobie "stworzyć". Są też tacy twórcy... P.S. Dzieckiem nie
          jestem od dawna, choć mąż czasami mawia że jestem "jak dziecko" lub cieszę się
          "jak dziecko - potraktuję to jako komplement.
    • Gość: Ro ... IP: *.aster.pl 29.11.09, 11:43
      Język angielski jest znany lepiej lub gorzej przez większość młodych ludzi, a jego znajomość potrzebna do codziennej pracy biurowej nie musi osiągać poziomu CPE. Komputer potrafią obsługiwać prawie wszyscy ludzie, którzy wychowali się lub pracowali i nadal pracują w dobie informatyzacji. To nie jest początek lat 90 XX wieku, żeby znajomość angielskiego i obsługi komputera traktować jak fetysz, który zdecydowanie pomaga w zdobyciu pracy.
      • Gość: jok Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 17:11
        w 100% się zgadzam!
    • Gość: rikitiki Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 92.0.240.* 29.11.09, 11:43
      Co za bzdury!
      Panowie absolwenci spedzili 5 lat studiujac za pieniadze podatnikow.Jestem
      gotowy zalozyc sie o dobra flaszke ze przy wyborze kierunku studiow nie
      pomysleli o tym co beda robic za 5 lat.
      System "bezplatnych" dziennych studiow - fundowany w rzeczywistosci przez
      podatnikow (takze tych ktorych dzieci nie pojd anigdy na studia) jest fikcja i
      wielkim zlodziejstwem oraz promowaniem postaw kompletnie nieodpowiedzialnych -
      jak ci mlodziency wlasnie. Niech sie ciesza ze maja rodzicow gotowych ich
      dalej utrzymywac. Kiedy slysze ze nie podejma sie pracy ponizej ich
      "kwalifikacji" to mnie skreca.
      A jakie oni maja kwalifikacje? Potrafia opowiedziec nam o roznicy pomiedzy
      Spinoza a Kantem?
      Znam wielu ludzi z wyzszym wyksztalceniem w Anglii ktorzy podejmuja sie
      jakiejkolwiek pracy by tylko sie utrzymac, placic rachunki i wejsc na rynek
      pracy - by pozniej znalezc lepsze i bardziej dochodowe zajecie. Wiec kiedy
      slysze marudzenie mlodych zdrowych facetow, robi mi sie niedobrze
      Teraz podatnicy maja doplacac do ich przekwalifikowania?
      Kiedy skonczylem studia, nie bylo niczego w moim zawodzie, podjalem prace jaka
      byla, by doksztalcajac sie i zdobywajac doswiadczenia znalezc po jakims czasie
      prace o ktora mi chodzilo.
      • Gość: ax Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 14:28
        Wybór filozofii czy socjologii jako kierunku studiów to oczywiście
        idiotyzm. NIe zmienia to faktu, że 90% ofert pracy w tym chorym
        kraju to akwizycja, call-center itp. Gdyby ci ludzie skończyli
        informatykę czy anglistykę, to pracy w tych zawodach by od tego nie
        przybyło. Też mieliby "wolność wyboru" - pracować w telecentrach
        albo wcale.
      • Gość: jop Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.chello.pl 29.11.09, 19:43
        Ja po studiach zdecydowałem się zamieszkać od razu na wynajętym mieszkaniu z narzeczoną.z dorywczej pracy na studiach i stypendiów mieliśmy odłozone na 5-6 miesiecy bardzo skromnego zycia(czyli na start)więc nie mogłem pozwolic sobie na luksus bycia bezrobotnym.Z dyplomem magistra składałem oferty gdzie się dało. Odezwali się ze stacji benzynowej. Tam tez jako magister się zgłosiłem i korona z głowy mi nie spadła gdy na nockach trzeba było zamiatać podłogi, czyścić kible po klientach czy tez zbierać papierki i pety wokół stacji.Przychodząc tam pomyślałem "2-3 miesiące i znajde coś lepszego"-przesiedziałem tam ponad rok, nauczyłem się pracować i dopiero wtedy znalazłem coś bliższego tytułu magistra(tak mozna nazwać siedzenie za biurkiem). Dzis mam mieszkanie na kredyt,żone w ciązy i jest całkiem fajnie. a te doswiadczenie wspominam bardzo miło i cieszę się że nie miałem tzw. ambicji tylko od razu zacząłem robić na siebie :-) i wszystkim wykształciuchom też to polecam bo najgorzej jest nie robić nic!!!!!!
    • Gość: Wykrztałcony Bo dyplom uczelni często nic nie wart! IP: *.chello.pl 29.11.09, 11:49
      Młodzi od 20 lat, idą na studia nie dla wiedzy, a żeby mieć papier.
      No to mają papier - toaletowy!

      Wcale mi ich nie żal. Mnie na studia stać nie było, musiałem iść do roboty po
      maturze matkę chorą utrzymać.
      Wszystko co umiem nauczyłem się dzięki internetowi i Empikowi.
      Teraz jestem wysokiej klasy specjalistą IT, a oprócz tego mam bardzo szeroką
      wiedzę na wiele tematów, dzięki temu wiem jak świat działa i potrafię się w
      nim odnaleźć.

      Chrzanić polskie szkoły. Niczego w nich nie uczą.
      W Państwowych profesura ma wszystko w dupie, a w prywatnych chodzi tylko o kasę.

      Dopóki nie zmieni się nastawienie samych studentów, nie zmienią się uczelnie.

      Na szczęście kończy się era gdzie pracodawcy patrzyli na papier.
      • Gość: kotfilemon Re: Bo dyplom uczelni często nic nie wart! IP: 188.115.10.* 29.11.09, 12:18
        Rany boskie, Panie "wykRZtalcony" nie goraczkuj sie tak....

        WykSZtalcenie sprawa bardzo indywidualna, a polskie uczelnie sa zupelnie ok (mam
        porownanie z kilkoma europejskimi..) ....
      • Gość: puolalainen Re: Bo dyplom uczelni często nic nie wart! IP: *.aster.pl 29.11.09, 12:20
        a ten byk w twoim nicku to tak dla żartu i przekory, rozumiem? tak tylko pytam...
        • Gość: WykRZtałcony Re: Bo dyplom uczelni często nic nie wart! IP: *.chello.pl 29.11.09, 13:35
          Tak, z przekory.
          Żeby nie było że z racji osobistych doświadczeń jestem wrogiem wyższego
          wykształcenia - znam doskonale niemiecki i angielski, i mam spore kontakty z
          obcokrajowcami - patrzyłem na oferty zagranicznych uczelni i ich efekty, i
          porównywałem z polskimi. Przykład?

          Niemal cały internet w Polsce, jest zbudowany przez ludzi którzy sami się
          wszystkiego nauczyli.

      • steady_at_najx Re: Bo dyplom uczelni często nic nie wart! 29.11.09, 13:03
        No... patrzac na Twoj nick mozna powiedziec ze jestes "wykrztalcony", to prawda.
        • Gość: Jasiek Re: Bo dyplom uczelni często nic nie wart! IP: *.chello.pl 29.11.09, 16:57
          W jakim świecie Wy żyjecie?
          Gość napisał bardzo dobrego posta ale znalazła się masa fachowców od ortografii.
          Tylko, że żaden głową nie ruszy i nie pomyśli, że autor posta szuka właśnie takich pierdół co łykają wszystko jak pelikany.
          Ironia - znacie w ogóle takie pojęcie?

      • mara571 z ciekawosci zapytam co twoje certyfikaty 29.11.09, 16:46
        Jakie masz?
        W koncu tam nie wymagaja dyplomu, trzeba tylko zdac "pare" testow.
    • Gość: Arek Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 12:18
      Nie dziwię się, że pracodawcy preferują osoby z DOŚWIADCZENIEM. Wiem po sobie
      jak również z doświadczania innych osób, że po studiach człowiek w zasadzie nie
      jest przystosowany do wydajnej pracy w jakimkolwiek zawodzie. Nawet jak się
      trafi na super zdolnego pracownika, to wejście w rytm pracy wymaga czasu.
      Dopiero po 2, 3 latach można powiedzieć, że coś się sobą reprezentuje.

      Jest taki test to sprawdzający siebie. A mianowicie. Jeżeli, niezależnie od
      wyuczonego zawodu np. informatyka, prawnika, ekonomisty, mówimy sobie: "Nigdy
      nie mógłbym pracować jako handlowiec. Nie nadaję się do tego" to znaczy że nie
      nie masz jeszcze doświadczenia. Kazda praca to ciągłe "sprzedawanie siebie".
      Jezeli ktoś jest na tyle pewny, że potrafi sprzedać w dobrym świetle swoją osobę
      w zawodzie w który pracuje, to znaczy że ma już doświadczenie
    • Gość: bol statystyki oszukuja IP: *.aster.pl 29.11.09, 12:21
      statystyki nie oddadza prawdy jesli:
      -ludzie sie wyrejestrowuja jako bezrobotni, bo tak wygodniej
      urzedowi pracy i tym ludziom (sam sie wyrejestrowalem tak na 1,5
      roku kiedys),
      -ludzie oszukuja, ze sa bezrobotni ale pracuja na czarno.

      I jak tu wierzyc statystykom.
    • nikodem_73 Inflacja magistrów 29.11.09, 12:24
      To naprawdę takie dziwne, że magister filozofii ma problemy ze znalezieniem pracy?

      Przecież teraz w dowolnym większym mieście wystarczy rzucić kamieniem i trafi
      się albo w magistra, albo w studenta.

      To niestety efekt uboczny "wyrównywania szans" - im więcej ludzi będzie miało
      tytuł magistra tym mniej będzie on wart. Może wreszcie czas głośno powiedzieć,
      że "budowanie statystyk" (bo tak fajnie można w gazecie napisać, że mamy tylu
      studentów - prawda?) nie służy niczemu innemu jak "budowaniu statystyk". Bo co
      z tego, że obecnie 50% młodych idzie na studia? Nie dość, że przez to obniża
      się poziom studiów, to jeszcze ich ukończenie później niczego nie zmienia.

      Tylko w kraju ślepców jednooki jest królem.

      A obecnie "znajomość angielskiego i obsługi komputera" posiadają niektórzy
      10latkowie, zatem sądzenie, że jest to gwarantem zatrudnienia jest co najmniej
      niepoważne.
      • Gość: Ma-ryja Re: Inflacja magistrów IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.09, 18:36
        > To naprawdę takie dziwne, że magister filozofii ma problemy ze znalezieniem pracy?

        Trzeba byc nie tylko filozofem, ale jeszcze miec leb nie tylko do strzyzenia
        wlosów. Kiedys poznalam nawet doktora filozofii, ktory otworzyl sobie swoja
        praktyke "filozofii stosowanej", mial tabliczke na domu z godzinami przyjec.
        Mozna bylo pojsc do niego i za oplata podyskutowac o takich czy innych
        kwestiach. Opowiadal, ze na brak klientów nie narzeka.
        Moze zalozmy gielde pomyslow dla tych wszystkich socjologow, polonistów,
        lingwistów, komparatystów, krytykow filmowych i innych nieszczesnych absolwentów
        lub studentów "sztuki bez chleba", ale za to z przerostem ego. Bo jak im bozia
        dala tylko tak waski zakres postrzegania swiata, ze poza wlasnym kierunkiem nic
        na prawo i lewo nie widza, a do tego co pod nimi, to sie nie zniza, to nalezy im
        pilnie pomoc. A nuz zmarnuje sie jeszcze jakis niedoszly Nobel w McDonaldzie
        przy zmywaku? Toz by sie nie dalo przebolec.
    • cisza-jak-ta call center, akwizytcja,pseudo stanowiska kirownic 29.11.09, 12:27
      ze w funduszach emerytalnych, sprzedarz ksiazek na prowizje - to
      czeka na absolwenta studiow humanistycznych. Ścisłowcy maja nieco
      łatwiej,. NAjlepiej funkcjonują fryzjerzy, kucharze ogolnie tez
      mowiac pracownicy fizyczni. NIe jestem zarejestrowana od kilku
      miesiecy. Jestem po studiach, czekam na obrone doktoratu. Pracy
      szukam 600 km od domu, nad morzem, bo na moim G. Ślasku mentalnosc
      prostych robotnikow nie pozwalana kozystanie z zabiegow masazu,i nie
      mowie tu o erotycznym,ale leczniczym. Odp. bo po co mi to?
      • Gość: kabak dr także dają analfabetom? IP: *.acn.waw.pl 29.11.09, 12:43
        To już bardzo smutne, jeśli ktoś, kto nie umie poprawnie kilku zdań
        napisać po polsku, będzie miał tytuł doktora. Dawniej za trzy błędy
        ortograficzne oblewało się maturę. Trzy błędy w długiej pracy, nie w
        kilku zdaniach!
        • Gość: cisza-jak-ta bo dr nadaje sie za prace i zasługi nie ortografie IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:10
          • Gość: borkacz Re: bo dr nadaje sie za prace i zasługi nie ortog IP: *.not-set-yet.ntli.net 29.11.09, 15:24
            tak, to prawda, ale tytul zobowiazuje do przyzwoitego poziomu
            wypowiedzi, zarowno w mowie jak i pismie. prosze sie podszkolic.
            • Gość: cisza-jak-ta tlumaczyc sie moge zmeczeniem materiału:) IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:31
        • Gość: gruby Re: dr także dają analfabetom? IP: 91.123.169.* 29.11.09, 17:25
          Bo za komuny troche logiki w dzilaniach wladz mimo wszystko mozna bylo sie doszukac. Obecna bylejakosc wszystkiego w naszym kraju jest porazajaca :)
      • Gość: Asia33 Re: call center, akwizytcja,pseudo stanowiska kir IP: *.toya.net.pl 29.11.09, 13:48
        Ten fragment o obronie doktoratu to chyba prowokacja? Bo piszesz jak niedoszły
        absolwent szkoły podstawowej (no chyba że jakość kształcenia AŻ TAK SIĘ OBNIŻYŁA
        odkąd skończyłam studia...)
        • Gość: cisza o dysleksjach i dysgrafiach inteligencja nie IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:13
          slyszala, ale zapomnialam na studiach uczy sie dyletanctwa, wiec co
          wymagam.
          • Gość: aaa dysleksja jest wymówką IP: 195.82.180.* 29.11.09, 15:38
            Na maturze dyslektycy są TAK SAMO rozliczani z ortografii jak reszta.
            Różnica polega na tym, że mają więcej czasu na sprawdzenie błędów.
            • Gość: cisza niekoniecznie. Natomiast czemu czepiacie IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:42
              sie bledow,jakbyscie sami ich nie popełniali?????? Tacy idealni
              jestescie>???? W tej wypowiedzi liczy sie tresc,forma, błędy maja w
              tym momencie mniejsze znaczenie.
              • Gość: aaa Re: niekoniecznie. Natomiast czemu czepiacie IP: 195.82.180.* 29.11.09, 16:30
                Gość portalu: cisza napisał(a):

                > sie bledow,jakbyscie sami ich nie popełniali?????? Tacy idealni
                > jestescie>???? W tej wypowiedzi liczy sie tresc,forma, błędy maja w
                > tym momencie mniejsze znaczenie.

                Ja akurat odnosiłem się do Twojej wypowiedzi. Ale skoro pytasz to odpowiem Ci, że forma ma takie samo znaczenie jak treść i dużo mówi o autorze.

                Re: niekoniecznie.

                Możesz to rozwinąć?
                • Gość: cisza dysfunkcje utrudniaja zycia. NIe zycze ich nikomu IP: *.chello.pl 29.11.09, 17:53
                  Natomiast tresc jest istotniejsza, bo wyraza pewna wartosc. Owszem
                  bledy wplywaja na ogolna ocene, nie zaprzecze. Jednak dla mnie
                  wieksza wartosc ma w sobie zawartosc merytoryczna, niezaleznie czy
                  jest to praca naukowa,czy wypowiedzna forum, gdziebełkot przebija
                  bełkot. w pierwszym poscie nieswiadomie pewne błedy popelnilam,tylko
                  jesli celowo robi je jeden z forumowiczow,ludzie kpia i daja sie
                  nabrac, tudziez zastanawiaja, po co. Jednak gdy błędy,ktore popełnia
                  statystyczny POlak,napisze zwykły ktoś, od razu wyzywany jest od
                  analafabetow. Smutne.
                  • Gość: kabak Zacząłem, więc skończę IP: *.acn.waw.pl 29.11.09, 18:22
                    1. Nie ma co tłumaczyć błędów zmęczeniem. Pisanie na forum nie jest
                    obowiązkowe i jeśli ktoś jest zmęczony, to powinien iść spać a nie
                    siedzieć na forum. Poza tym dawny inteligent nawet zbudzony w środku
                    nocy wiedziałby, jak się co pisze.
                    2. Dostępne są słowniki, także online, i jeśli ktoś ma problemy, to
                    powinien z nich korzystać.
                    3. Poza ortografią jest jeszcze logika. Jeśli doktorant
                    przeciwstawia pojęcia "statystyczny Polak" i "zwykły ktoś"
                    to już nie jest to wynik dysleksji ani zmęczenia, ale właśnie
                    sprawa "zawartości merytorycznej".
                    • Gość: cisza i prowokacja sie udala hehehehe IP: *.chello.pl 29.11.09, 18:35
                      • Gość: aaa smutna próba... IP: 195.82.180.* 29.11.09, 18:56
                        ...wybrnięcia z żenującej sytuacji? ;)
                        • cisza-jak-ta a jak:) 29.11.09, 19:00
                          ehehheh, trzeba zachowac twarz tracac glowe heheheeh
                  • Gość: aaa Re: dysfunkcje utrudniaja zycia. NIe zycze ich n IP: 195.82.180.* 29.11.09, 18:54
                    Trzy razy musiałem przebrnąć przez te przydługie zdania i źle postawione znaki interpunkcyjne, żeby odgadnąć o co Pani chciała napisać.

                    Pani wypowiedź jest najlepszym dowodem na to, że jeżeli forma wypowiedzi jest byle jaka to zawartość merytoryczna się gubi.



                    • cisza-jak-ta to rozumiem,ze mam do czynienia z kims 29.11.09, 19:11
                      inteligentnym.... . Co do interpunkcji, oprocz takiej typowej
                      zgodnymi z zasadami, jest jeszcze interpunkcja na wyczucie, zgodna
                      z rytmemzdania czytanego. Ale co ja tam bede wiecej mowic,przeciez
                      jestem w Panstwa oczach analfabeta, aleza toz tyt magistra hehehe.
                      Swoja droga, zastanawiajace jest dlaczego tak sie uczepiliscie
                      błędów? Nie macie nic innego do powiedzenia w zadanym temacie? Brak
                      przemyslen? Smutne.Moze my -analfabeci mamy cokolwiek do powiedzenia
                      merytorycznego, prawdziwego. Zamiast jezdzc po mnie jak po tzw.
                      burej suce zajmijcie sie mysleniem, bo to pododbno ma przyszlosc.
                      eheheh. BO tak naprawde w tych komentarzach nie ma za grosz
                      odniesienia do tego co napisalam w komentarzu do tekstu. QWszyscy
                      przyczepili sie do ortografii czy stylistyki, a gdzies umknął sens
                      całej wypowiedzi, bo nagle stało się najważniejsze "Rz"
                      czy "ż", "ó", czy "u"......

                      Jakby to było najistotniejsze.
          • Gość: Asia33 Re: o dysleksjach i dysgrafiach inteligencja nie IP: *.toya.net.pl 29.11.09, 19:27
            Słyszała bo skończyła psychologię i nawet zna objawy. Wszystkie zaburzenia
            rozwojowe (dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia i dysleksja) dotyczą nie więcej
            niż 2% dzieci w wieku szkolnym. To o wiele mniej niż osób które mają przekonanie
            tudzież dokument że takie zaburzenie ich dotyczy.
      • Gość: @@@ ten doktorat to pewnie ze "sprzedaRZy"? IP: 77.236.0.* 29.11.09, 15:09
        jezusie najsłodszy, co za buractwo! Ach, prawda: to certyfikowani dyslektycy z
        zaświadczeniem o dysleksji!
        • Gość: cisza czepiacie sie dupereli bo tak najfajniej IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:15
          nie majac nic do powiedzenia w powyzszym temacie.
    • Gość: DoradzamSpołecznie Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.09, 12:30
      Uwaga - raz na zawsze wbić do głowy - zanim ruszysz na marketing,
      psychologię albo dziennikarstwo:
      Pracę znajdą przez najbliższe 25 lat:
      - lekarze (wszystkich specjalności, wtym tomatolodzy)
      - farmaceuci (mgr, ale też technicy)
      - informatycy (zwłaszcza IT, helpdesk i projektanci www)
      - prawnicy
      - budowlańcy
      - inżynierowie (zwłaszcza absolwenci mechaniki, elektroniki,
      telekomunikacji)
      - pielęgniarki i położne
      - specjaliści d/s rachunkowości i podatków
      - mechanicy samochodowi (od absolwenta zawodówki po inzyniera)_
      • Gość: zbg Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 188.33.238.* 29.11.09, 13:04
        Zapomniałeś o najstarszym zawodzie świata.
        • Gość: gruby Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 91.123.169.* 29.11.09, 17:27
          najstarszym zawodem jest zawód złodzieja
          • Gość: ftm Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 94.254.142.* 29.11.09, 19:47
            > najstarszym zawodem jest zawód złodzieja

            No w sumie racja, ale tuż po nim jest jeszcze ten drugi, bo złodziej musiał na
            coś wymienić łupy.
      • Gość: nn Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 13:08
        No tak, ale co z tymi naprawdę zdolnymi humanistami? Wśród dwustu
        osób przyjętych na pierwszy rok polonistyki jest kilkunastu bardzo
        zdolnych i jeden perdyspozycjami do bycia wybitnym.
        Dla pracodawców ich dyplomy i dyplomy ich mniej zdolnych kolegów
        znaczą dokładnie tyle samo: mało.

        Nie odsądzajcie od czci i wiary wszystkich ludzi, którzy kończyli
        studia humanistyczne i teraz nie mogą znaleźć pracy.
        • Gość: ax Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 14:33
          Wybitny studend polonistyki powinien się chyba zająć pisaniem jako
          pisarz, dziennikarz, redaktor itp. Nie jest to praca na etacie.
          • Gość: gruby Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 91.123.169.* 29.11.09, 17:32
            Wybitni studenci powinni zostawac na uczelniach.
            Firmom bardzo rzadko trzeba kogos wybitnego bo co niby taki mialby robic? 99% zadań np w informatyce to klepanie przy ktorym niewiele trzeba myslec i wybitni sie do tego nie nadaja.
            • Gość: edek Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 89.100.45.* 29.11.09, 19:33
              > 99% z
              > adań np w informatyce to klepanie przy ktorym niewiele trzeba myslec


              klepac to sie mozesz po dupie,
              nie masz pojecia o czym piszesz a sie udzielasz,
              informatyka to dziedzina nauki i co moze byc dla ciebie szokiem, osoba, ktora
              konczy informatyke nie jest informatykiem

      • Gość: aaa Skąd to wywróżyłeś? Z fusów? IP: 195.82.180.* 29.11.09, 15:31
        Parę zastrzeżeń mam

        > - prawnicy

        Jasne jak najpierw załapiesz się na aplikację

        > - budowlańcy

        Tyle, że bez uprawnień jesteś nikim, a zrobić uprawnienia też nie
        jest tak różowo, bo firmy szukają ludzi z uprawnieniami - koło się
        zamyka.

        > - inżynierowie (zwłaszcza absolwenci mechaniki, elektroniki)

        Sprawę już opisywałem parę postów wcześniej, ale powtórzę-
        zapotrzebowanie jest tyle, że na ludzi z wiedzą i doświadczeniem. A
        te po studiach jest -w obecnych warunkach- zdobyć bardzo trudno.
        Błędne koło - nie masz pracy bo nie masz doświadczenia, nie masz
        doświadczenia bo nie masz pracy.

        Oczywiście ci najlepsi znajdują robotę, zahaczą się w dużej firmie,
        poprzez praktyki i staż. Pytanie co z resztą? Nie po to się przecież
        kształci tysiące inżynierów, żeby zatrudnienie znalazła garstka.

        > - mechanicy samochodowi (od absolwenta zawodówki po inzyniera)_

        Absolwent zawodówki, technik do obsługi aparatury diagnostycznej
        owszem, ale inżynier? Do czego? Do prowadzenie własnej stacji
        diagnostycznej wcale nie potrzebna jest wiedza techniczna, a raczej przedsiębiorczość.
        • Gość: czap Re: Skąd to wywróżyłeś? Z fusów? IP: *.cable.smsnet.pl 29.11.09, 16:17
          Masz nieaktualne dane - obecnie na aplikacje dostaje 70 procent zdających.
          • Gość: aaa Re: Skąd to wywróżyłeś? Z fusów? IP: 195.82.180.* 29.11.09, 16:34
            Gość portalu: czap napisał(a):

            > Masz nieaktualne dane - obecnie na aplikacje dostaje 70 procent zdających.

            A tak z ciekawości - jaki procent rzeczywiście kończy aplikację?
            • Gość: iza Re: Skąd to wywróżyłeś? Z fusów? IP: 95.108.36.* 29.11.09, 17:08
              jeszcze nie wiadomo.
      • Gość: aa Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 95.108.36.* 29.11.09, 17:04
        a prawnicy to niby w czym?
        • Gość: gruby Re: Zdradzę Wam - za darmo - po czym jest praca! IP: 91.123.169.* 29.11.09, 17:35
          Jak to w czym? Przeciez z obecnych przepisow nic sie nie da zrozumiec bez znajomosci prawniczego belkotu i godzin analizy. Nawet prawnicy maja zreszta watpliwosci o co w tym wszystkim chodzi.
    • Gość: logika Jacy absolwenci, taka robota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 13:00
      Mój syn skończył w tym roku studia i ma pracę, wprawdzie na umowę o dzieło, ale w pierwszym miesiącu zarobił ok. 1500 na rękę. Później zarobi jeszcze lepiej, bo dostał dodatkowe grupy i bierze zastępstwa. Jest lektorem w szkole językowej ma uprawnienia do nauczania dwóch języków. Szukając pracy, odwiedził kilka szkół językowych (ok. 8-10), w trzech zaprosili go na rozmowę kwalifikacyjną, dwie szkoły chciały go zatrudnić. Przyjął ofertę tej lepszej. Pracę załatwił sobie sam z ogłoszenia, bez żadnych znajomości. Tak się złożyło, że mój kuzyn jest właścicielem szkoły językowej i próbowałam tam synowi załatwić pracę, ale tam go nie chcieli, choć do jego umiejętności nie mieli zastrzeżeń. Nie wiem, co im nie pasowało, może kuzyn bał się, że syn będzie chciał jakoś to pokrewieństwa wykorzystywać. W rezultacie syn zatrudnił się u konkurencji, w szkole z dużymi tradycjami, mającej dużo lepszą pozycję na rynku, gdzie zapewne też lepiej zarobi.
      Jak widać od znajomości ważniejsze są kwalifikacje.
      • Gość: 1500 Re: Jacy absolwenci, taka robota IP: *.chello.pl 29.11.09, 13:23
        faktyczne 1500 netto na umowę o dzieło to faktyczne bardzo dużo :)
      • Gość: Asia33 Re: Jacy absolwenci, taka robota IP: *.toya.net.pl 29.11.09, 13:55
        Ten mit konieczności posiadania "znajomości" aby coś osiągnąć pokutuje "dzięki"
        takim osobom jak Pani - próbującym "załatwić" komuś pracę. Idąc tą drogą Ameryką
        długo jeszcze nie będziemy...
    • Gość: ag może gdyby pokończyli politechniki IP: *.chello.pl 29.11.09, 13:45
      i kierunki techniczne na nich, a nie jakieś filozofie.
      • Gość: misiu pysiu Re: może gdyby pokończyli politechniki IP: *.multimo.pl 29.11.09, 14:01
        No pokonczyli i roboty nie maja ;) np 3 ( mgr inz ) moich kolegow- jeden wylecial i od pol roku szuka. Chociaz konczenie politologii, w dzisiejszych czasach to niezbyt dobry pomysl. jesli juz, to zawody prawnicze, okolo prawnicze, nadajace sie do przekwalifikowania. No niestety, matematyczny sposob opisywania swiata nie jest tak interesujacy jak filozoficzny. I piszac " jakies" , zostales automatycznie zaliczony do klasy ignorantow debili ;) PS nie konczylem "jakiejs" filozofii , tylko sie nia zywo interesuje. Tobie tez polecam, rozszerzysz swoje ciasne horyzonty ;)
      • Gość: aaa bzdura IP: 195.82.180.* 29.11.09, 15:17
        Po pierwsze: nie każdy nadaje się na studia techniczne. Tak jak nie
        każdy nadaje się na studia humanistyczne

        Po drugie: przez żenująco niskie progi punktowe,na politechnikach już
        teraz jest wystarczająco dużo ludzi, którzy się nie nadają do pracy w
        zawodzie.

        Po trzecie: nie wiem skąd się biorą te pogłoski o górach złota i
        niezliczonych ofertach pracy dla inżynierów. Praca jest owszem - dla
        specjalistów, problem w tym, że po żadnych studiach nie jest się
        specjalistą. Z ofertami pracy dla absolwentów jest znacznie gorzej.
        • mara571 a moze byloby lepiej juz w czasie studiow 29.11.09, 17:07
          pomyslec o przyszlym pracodawcy?
          Praca w niepelnym wymiarze godzin, praktyki w czasie wakacji?
          Zaloze sie, ze takich absolwentow firmy chetnie zatrudnia.
          • Gość: aaa nie jest to takie proste IP: 195.82.180.* 29.11.09, 17:40
            mara571 napisała:

            > Praca w niepelnym wymiarze godzin

            Zakładając, że jesteś po trzecim roku (wcześniej ilość zajęć i ich rozmieszczenie praktycznie uniemożliwia pracę w tygodniu) i wygospodarujesz tyle czasu, że nie ucierpią na tym projekty, sprawozdania i systematyczna praca i tak trudno jest znaleźć pracodawcę który zechce Cię zatrudnić na parę godzin w tygodniu.

            >praktyki w czasie wakacji?

            Tutaj sprawa też nie jest taka prosta. Wszystko jest fajnie jak mieszkasz w tym mieście gdzie odbywasz praktyki, albo rodziców stać na to żeby Cię utrzymywać (wynajem pokoju+wyżywienie) przez dwa- trzy miesiące trwania praktyk. Poza tym sporo jest osób które w wakacje pracują po to żeby mieć pieniądze na utrzymanie w roku akademickim.
    • Gość: misiu ptysiu Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.multimo.pl 29.11.09, 13:54
      a mnie zaproponowano szkolenie... z metod efektywnego szukania pracy... a skladalem wniosek o szkolenie z zakresu ksiegowosci i kadr... z naciskiem na ksiegowosc... ehh szkoda gadac. Ucza kogos , jak rozmawiac z pracodawca... tylko ze ja jestem po studiach wyzszych i mialem podstawy psychologii i negocjacji na studiach- cale dwa semestry. Te problemy byly dokladnie omawiane. I nie w tym tkwi problem. Szkolenia - tak, ale dajace konkretne umiejetnosci.
    • Gość: anonymous Polska post-RWPG narazona na kolonializm wizowy US IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.09, 14:09
      Postsowiecka Polska o dochodzie per capita 50% RFN i zdewastowana przez ZSRR
      do braku mikrotechnologii krzemu narazona na wyzysk taniej, wyksztalconej sily
      roboczej, kolonializm wizowy USA. Polskie uczelnie bez koputeryzacji,
      internetyzacji i laboratoryzacji duzo ponizej poziomu USA i starej Unii
      Europejskiej.


      Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja
      w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej
      Unii Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za
      kazda cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej
      zmuszani przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie
      wchodza do 1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od
      pierwszej 400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin:
      www.arwu.org/. Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w
      pierszej 500-tce a uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi
      Stanowemu Utah, rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w
      zachodnio-centralnych stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z
      najwyzszych komforcie zycia w USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw.
      dziedzinach high-tech tzn. wyzszych techologii jak np. brak powszechnego
      bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow
      domowych na biurku kazdego, brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak
      samowystarczalnosci w elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak
      umiejetnosci produkcji wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory
      wyklucza konkurencyjnosc uczelni technicznych. Kiedy na poczatku lat 80-tych
      na witrynach szweckich sklepow pojawila sie Amiga ze screen-saverem
      zanglujacym trojwymiarowymi w czerwono-bialo szachownice pileczkami, a
      internet przez telefon Micronet800 byl juz dostepny w wielkiej brytanii dla
      komputerow domowych jak Atari czy ZX Spektrum przez modem VTX5000, komputer
      osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i byl dostepny tylko w kilku i to tylko
      w wojewodzctwie warszawskiem. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze
      studiami po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest
      zauwazenie w USA tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania
      przez USA taniej sily roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w
      kesonach wodnych) z krajow w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie
      poziomu naukowego z niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami
      stanowymi rekrutowanej z absolwentow i nizszej kadry naukowej pragnacej
      wyemigrowac za wszelka cene z powodu nedzy. Sa to atomowo-rakietowe kraje z
      nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo
      zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku
      do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle
      atomowych ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL
      bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR ukladu RWPG i Ukladu Warszawskiego byla
      takim krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny.
      Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie
      pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni.
      Pracuja oni pod grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy.
      USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub
      wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research
      assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w
      amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora
      z uczelni prywatnej. Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela
      Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w
      kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych nielegalnych
      imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna
      sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje ktore naprawde sa
      niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym
      szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi
      przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje
      kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie
      kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub nielegalnymi pakowniami miesa
      lub rezniami i stad trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w
      USA lub starej EU.
    • Gość: Mati Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.09, 14:14
      Studiować się NIE OPŁACA! Nikt nie ma odwagi się do tego przyznać. Teraz
      mydlą oczy, że po kierunkach technicznych jest praca.Ciekawe co wymyślą gdy
      wszyscy się rzucą na studia techniczne. Pewnie wymyślą,że za mało jest
      blondynów-PARANOJA.
      • kasterekastere Tarcza antyrakietowa: 2 rakiety wybuchną w Słupsku 29.11.09, 16:50
        i Stalowej Woli, inne
        na Ukrainie. Strefa śmierci 1 rakiety 500 km. Tak chce Steinbach i
        Jaruzelski. Opisał Tymiński. Jaruzelski zasłużył na kulę w łeb. Na co
        czekacie?
        Najwięcej zboczeńców wyprodukował Breżniew i Gierek - dachy azbestowe
        z
        eternitu, wodociągi, azbest w gumie, wykładzinach, tapczanach, odzież
        i tynki
        akrylowe itd. Wielki popęd, impotencja, kazirodztwo. HiV od azbestu
        lub od
        brodawek i pieprzów. Jaruzelski zabił Wyszyńskiego, z Glempem
        gwałcił go, uczył się na księdza? Trzeci papież jest Żydem. Jan Paweł
        I i
        oszust z USA okradli kościół na 2 mld. dol. Nie ochrzczony Wojtyła
        był agentem
        Hitlera. Korki świerkowe w uszach chronią przed śpiączką,
        zapaścią, śmiercią. Graby wokół łóżka na głowę - las. Sosna i brzoza
        leczą
        gangrenę. Zabili Gomułkę i Chruszczowa, rządzą wisielcy.
        • Gość: puolalainen Re: Tarcza antyrakietowa: 2 rakiety wybuchną w Sł IP: *.aster.pl 29.11.09, 17:28
          przepraszam, czy kolega jest schizofrenikiem? tak tylko pytam z ciekawosci...
    • Gość: anonymous Polska post-RWPG narazona na kolonializm wizowy US IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.09, 14:14
      Postsowiecka Polska o dochodzie per capita 50% RFN i zdewastowana przez ZSRR
      do braku mikrotechnologii krzemu narazona na wyzysk taniej, wyksztalconej sily
      roboczej, kolonializm wizowy USA. Polskie uczelnie bez koputeryzacji,
      internetyzacji i laboratoryzacji duzo ponizej poziomu USA i starej Unii
      Europejskiej.


      Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja
      w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej
      Unii Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za
      kazda cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej
      zmuszani przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie
      wchodza do 1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od
      pierwszej 400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin:
      www.arwu.org/. Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w
      pierszej 500-tce a uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi
      Stanowemu Utah, rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w
      zachodnio-centralnych stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z
      najwyzszych komforcie zycia w USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw.
      dziedzinach high-tech tzn. wyzszych techologii jak np. brak powszechnego
      bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow
      domowych na biurku kazdego, brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak
      samowystarczalnosci w elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak
      umiejetnosci produkcji wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory
      wyklucza konkurencyjnosc uczelni technicznych. Kiedy na poczatku lat 80-tych
      na witrynach szweckich sklepow pojawila sie Amiga ze screen-saverem
      zanglujacym trojwymiarowymi w czerwono-bialo szachownice pileczkami, a
      internet przez telefon Micronet800 byl juz dostepny w wielkiej brytanii dla
      komputerow domowych jak Atari czy ZX Spektrum przez modem VTX5000, komputer
      osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i byl dostepny tylko w kilku i to tylko
      w wojewodzctwie warszawskiem. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze
      studiami po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest
      zauwazenie w USA tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania
      przez USA taniej sily roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w
      kesonach wodnych) z krajow w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie
      poziomu naukowego z niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami
      stanowymi rekrutowanej z absolwentow i nizszej kadry naukowej pragnacej
      wyemigrowac za wszelka cene z powodu nedzy. Sa to atomowo-rakietowe kraje z
      nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo
      zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku
      do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle
      atomowych ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL
      bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR ukladu RWPG i Ukladu Warszawskiego byla
      takim krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny.
      Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie
      pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni.
      Pracuja oni pod grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy.
      USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub
      wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research
      assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w
      amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora
      z uczelni prywatnej. Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela
      Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w
      kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych nielegalnych
      imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna
      sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje ktore naprawde sa
      niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym
      szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi
      przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje
      kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie
      kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub nielegalnymi pakowniami miesa
      lub rezniami i stad trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w
      USA lub starej EU.
    • Gość: otis Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.chello.pl 29.11.09, 14:18
      WIDAJ W RZECZYWISTOSCI!!!!!!!!! Trzeba było isc na konkretne studia a
      nie biadolic teraz ze ciezko. Smiesza mnie ci wszyscy ktorzy wybrali
      sie do liceum a potem na jakies smieszne studia humanistyczne gdzie
      niczego wartosciowego co moglo by sie w zyciu zawodowym przydac nie
      ucza. Jak sie cale zycie idzie na latwizne to trzeba sie pogodzic z
      tym ze potem bedzie ciezko sie zylo. Trzeba bylo sie uczyc matmy i
      fizyki isc na politechnike a nie cale zycie sie opierdzielac a teraz
      biadolic ze nie ma sie zadnych umiejetnosci poza czytaniem
      poezji:)))))))))))))). Dodam ze mam gleboko gdzies ortogirafie
      stylistyke i to jaki wiersz napisal mickiewicz. Posiadam konkretne
      umiejetnosci po politechnice i dzieki nim zarabiam konkretna kase o
      ktorej mozecie tylko pomazyc obiboki:)
    • Gość: Gość Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 188.33.208.* 29.11.09, 14:18
      Mi najbardziej podoba się tytuł tego artykułu "Absolwentowi zostaje tylko call center". Dla autora tego artykułu praca w CC to coś poniżającego?
      Znam wiele osób pracujących w CC, zarabiają różnie od kilku do kilkunastu tysięcy. Nie znam aktualnych danych (już tam nie pracuję), ale swego czasu jakieś 30% to były osoby z wyższym wykształceniem. Sam nigdy nie pracowałem w CC, ale czasami miałem i mam okazję posłuchać rozmów i stwierdzam, że to ciężka praca.
      Sam przerwałem studia po trzecim roku (wtedy nie miałem możliwości kontynuowania studiowania na dziennych, a zaocznych/wieczorowych nie było). Z obecnym doświadczeniem nie mam problemu ze znalezieniem pracy. Śmieszą mnie absolwenci np. informatycy (sieciowscy/programiści) przychodzący na rozmowę kwalifikacyjną i żądający np. 10 tys. Propozycja 3 tys. to dla nich prawie obraza. Ja zaczynałem od kilkuset złotych miesięcznie, po roku zarabiałem 3,5 tys., po dwóch 5 tys., po trzech latach ponad 7 tys. itd.

      Trochę więcej pokory. Po pierwsze żadna praca nie hańbi - są osoby które odnalazły się w CC i pracują tam już np. 10 lat. Po drugie, trzeba jakość wejść na rynek, przez pierwszy rok pracodawca z reguł dokłada do pracownika.
    • Gość: zaza Absolwentowi zostaje tylko call center IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:14
      bez znajomości pracy się nie dostanie, nie łudźcie się, obserwujcie tylko - na
      wielu stanowiskach siedzą ludzie bez wykształcenia, choćby w telewizji.
      Chociaż tam powinno się szczególnie mieć kwalifikacje.Czytam, że nowa żona p.
      Pazury marzy o doktoracie choć jeszcze studiów nie ma. Poprzednia żona też nic
      nie miała, ale już jest po prawie, ma swoja kancelarię, choć przyjeżdżając do
      Polski pracowała w sferze rozrywkowej, nie mając nic wspólnego z poważną
      działalnością.Bez koneksji nie ma szans w naszym kraju.Skończysz studia a i
      tak będziesz akwizytorem.To smutne.
      • Gość: gruby Re: Absolwentowi zostaje tylko call center IP: 91.123.169.* 29.11.09, 18:27
        skonczylem studia, nie mam znajomosci i pracuje w zawodzie
        to, ze znajomosci maja znaczenie jest normalne, tak jest na calym swiecie
    • Gość: cisz a zebys IP: *.chello.pl 29.11.09, 15:49
      wiedzial buraczku, ta sprzedarz bywa spżedażą,
      sprzedarzom,sprzedażom,spżedażom,spżedażom.... jakies inne sugestie?
    • Gość: Che Bzdura IP: *.gdynia-laczpol.mm.pl 29.11.09, 15:50
      Witam
      Ponad rok temu skoczyłem studia techniczne, a mianowicie elektrotechnikę. Pracy szukałem przez około 4 miesiące, w akcie desperacji zadzwoniłem do firmy branży elektrycznej i poprosiłem, żeby mnie przyjęli na praktykę, albo staż z urzędu pracy. Tak się stało, że dostałem pracę na umowę zlecenie. Przez kolejne trzy miesiące pracowałem za 12zł/h od 8 do 12 godzin dziennie (czasami też w sobotę i niedziele), a robiłem różne rzeczy, asystowałem przy uruchomieniu systemu ładunkowego na jednostce pływającej, przyklejałem etykiety w rozdzielnicach, wykonywałem instalację elektryczne w budynkach. Aktualnie jestem odpowiedzialny za instalacje elektryczne i oświetlenie na dużej budowie, mam pod sobą kilka osób, umowę na czas nieokreślony i pensje 3,5tys. Praca jest tylko trzeba mieć trochę szczęścia, wytrwałości i być pracowitym.
      • Gość: txt Re: Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 16:15
        Hmm, ja pracuje w duzej firmie, biore udzial w rekrutacjach
        (jako "klient" osob z dzialu HR, ktore je dla mnie przeprowadzaja) i
        powiem szczerze: oprocz doswiadczenia, wiedzy, dyplomu trzeba miec
        tez troche zwyklego szczescia: sa firmy, ktore daja szanse
        absolwentowi chcaccemu pracowac praktycznie z darmo i jesli sie
        sprawdzi, daja mu prace, ale sa tez firmy, ktore zwyczajnie zeruja
        na takich zdesperowanych osobach, zatrudniaja jednego, jak on straci
        zapal, to nastepnego, potem nastepnego i interes sie kreci...
      • Gość: EM Re: Bzdura IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 29.11.09, 19:36
        Nie ma sprawy, zeby zaczynajac pracowac przez pare miesiecy zarabiac niskie
        stawki. Tylko, ze sporo pracodawcow woli zerowac na osobach poszukujacych pracy,
        przyjmujac jednego po drugim po kolei na staz.
    • nick.zastepczy O kierunkach studiów i późniejszej pracy... 29.11.09, 16:00
      Prawda jest taka - studiuj to, co Cię interesuje, natomiast znaj się dobrze na czymś/ukończ kursy, szkolenia, itp. z dziedziny, na którą jest aktualnie zapotrzebowanie na rynku. Np. trzon znanej mi dużej polskiej firmy, to informatycy/programiści/administratorzy - wielu z nich nie ma studiów tego typu, wśród nich całkiem liczną grupę stanowią absolwenci kierunków totalnie nietechnicznych, jak choćby muzycy, co nie przeszkadza im pracować jako wyżej wymienieni. Da się, tylko trzeba chcieć i coś umieć. A fakt faktem - pogodzić kierunek studiów z zainteresowaniami, to najlepsza rzecz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka