Dodaj do ulubionych

Karuzela z cenzurkami

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 08:16
Pomysł ze zmianą bardzo mi się podoba. Pozdrawiam zabka
Obserwuj wątek
    • Gość: JUSTUS Mizerna polska edukacja IP: 217.76.112.* 04.02.10, 16:57
      Mamy w Polsce ponad 400 uczelni i niemal 2 mln studentów.
      Powinniśmy być dumni, bo stawia nas to w czołówce krajów
      europejskich. Jednak jak zwykle, tak i tym razem nie przekłada się
      to na jakość. Jak i czego uczona jest dzisiaj polska młodzież?
      Szperając w internecie doszukałem się też innych danych. A
      mianowicie: tylko dwie polskie uczelnie znalazły się w rankingu
      szanghajskim i to ulokowały się w czwartej setce na 500
      klasyfikowanych szkół wyższych na świecie, natomiast w zestawieniu
      europejskim wylądowały poza pierwszą setką.
      Marna wiedza, marna kasa
      W zasadzie nie potrzeba nawet takich rankingów, by ocenić poziom
      wykształcenia dzisiejszej młodzieży. Wystarczy przejrzeć fora, na
      których wypowiadają się młodzi ludzie.
      Polszczyzna forumowiczów przyprawia o zawrót głowy, a raczej o
      mdłości. Błędy ortograficzne stają się normą, interpunkcja - poza
      kropką nie istnieje - a o pozostałych zasadach lepiej się nie
      wypowiadać.
      Jedyne, czego nie brakuje w dzisiejszych szkołach, to rozbudzania
      wśród młodzieży ambicji finansowych. Młody człowiek, kończąc
      uczelnię, chciałby od razu zarabiać duże pieniądze, bo nikt nie
      powiedział mu na studiach, że za marną wiedzę dostaje się marne
      pieniądze. Co jest tego powodem?
      Nie wiadomo, co kto umie
      Wydaje się, że nasz system edukacyjny. Jednak każdy system tworzony
      jest przez ludzi, więc jest on taki, jacy ludzie go stworzyli.
      Kiedyś dostanie się do szkoły średniej wymagało zdania egzaminów
      wstępnych, teraz są jakieś testy zdawane w gimnazjach i tak
      naprawdę kadra szkoły średniej nie ma żadnego wpływu na ocenę
      przychodzących do niej nowych uczniów..
      Wiadomo też, że nauczycielowi gimnazjalnemu zależało będzie, by jak
      najwięcej jego uczniów zaliczyło ten test dobrze, bo ma to wpływ na
      ocenę jego pracy, a niejednokrotnie również na dalsze
      funkcjonowanie szkoły.
      Szkoła średnia więc postawiona jest w sytuacji z góry narzuconej i
      na wstępie nie ma żadnej możliwości zweryfikowania wiedzy
      przychodzących do niej uczniów.
      Matura jak klasówka
      Edukacja w szkole średniej przebiega dla wszystkich średnio
      pracowitych miło, przyjemnie i wesoło. Uczyć wiele się nie trzeba,
      bo jakąż wiedzą może pochwalić się człowiek, który lektury poznaje
      z opracowanych skrótów, matematyki nie musiał się uczyć, bo nie
      było jej na maturze, no i sam tak naprawdę wybiera, co chciałby
      zdawać kończąc szkołę.
      Matura przypomina raczej średniej trudności klasówkę sprzed
      kilkudziesięciu lat. Co np. ma udowodnić maturalny egzamin pisemny
      z języka polskiego? Temat uczeń dostaje na początku roku szkolnego
      i całym jego zadaniem jest zreferowanie go. I co to ma być?
      Umiejętność opowiadania? Takie rzeczy to kiedyś dzieci umiały już w
      szkołach podstawowych.
      Egzamin z języka obcego to parodia. Znam ludzi, którzy po angielsku
      nie potrafią dogadać się nawet w sklepie, a maturę z tego języka
      zdali. No cóż, ile trzeba wiedzieć, żeby opisać skromny obrazek i
      żeby zrozumieć tekst czytany przez lektora?
      Koło toczy się w dół...
      Bądźmy szczerzy, do zdania angielskiego wystarczyłoby chyba, aby
      taki uczeń przez okres nauki w szkole średniej obejrzał kilkanaście
      angielskich filmów. Z nich nauczy się tych kilku słów, by zaliczyć
      maturę z anglika.
      Z taką wiedzą bez najmniejszego trudu, ponieważ można obecnie
      składać dokumenty na ile uczelni i ile kierunków się chce, młody
      człowiek trafia na studia. Nie jest tajemnicą, że ilość słuchaczy
      ma bezpośredni wpływ na finanse uczelni. Co robi więc uczelnia?
      Zaniża poziom, aby skupić u siebie jak największą liczbę studentów
      (czyt. środków finansowych).
      I tu koło się zamyka. Byle jak wyedukowany nauczyciel „kształci”
      później nasze dzieci. I jak to z kołem bywa, toczy się samo.
      Przerażające jest, że w polskim przypadku coraz szybciej i w dół.
      Matura sprzed lat
      Kiedyś, jak już wspomniałem, naukę w szkole średniej zaczynało się
      na podstawie zdanego egzaminu wstępnego. Składał się on z pisemnych
      egzaminów z języka polskiego i matematyki oraz ustnego egzaminu z
      przedmiotu ustalonego przez szkołę, a nie ucznia.
      Natomiast matura kończąca naukę składała się egzaminów pisemnych z
      języka polskiego, matematyki oraz ustnych - również z języka
      polskiego, przedmiotu obowiązkowego oraz jednego wybranego sobie
      przez ucznia. Zasadą było, że na egzaminie pisemnym uczeń ma
      wykazać się wyobraźnią, znajomością zasad języka i literatury.
      Czym więcej napisał, tym na lepszą ocenę mógł liczyć. Nie było
      ograniczeń jakimiś rubryczkami i ramkami. Na egzaminach ustnych nie
      było opowiadania obrazów i wygłaszania 15-minutowych referacików po
      wcześniejszym 10-miesięcznym przygotowaniu (!).
      Byle jak, byle co...
      Losowało się zestaw 3 pytań, było 15 minut na przygotowanie się i
      należało zachwycić komisję egzaminacyjną swoją wiedzą i elokwencją.
      Wszyscy zdawali te same przedmioty, więc późniejsze porównywanie
      wiedzy poszczególnych maturzystów nie nastręczało nikomu żadnych
      trudności.
      Co więcej: zdana matura nie była sama w sobie przepustką na studia.
      Absolwent miał możliwość złożenia dokumentów tylko na jedną
      uczelnię i jeden kierunek.
      W końcu matura zwana była egzaminem dojrzałości, więc od człowieka,
      który ją posiadł, wymagało się dojrzałych decyzji z wszelkimi ich
      konsekwencjami, a nie jak teraz - maturzyści składają swoje
      dokumenty niejednokrotnie na kilkanaście zupełnie przypadkowych
      kierunków.
      Wniosek z tego prosty: byle gdzie, byle co, byle studiować i tak
      oto mamy przypadkowych nauczycieli, marketingowców, politologów itd.
      A co to jest logiczne myślenie?
      Wracając do głównego wątku: po złożeniu dokumentów należało
      ponownie zdać egzamin wstępny składający się z egzaminów pisemnych
      i ustnych.
      Przebycie takiego sita egzaminacyjnego eliminowało miernoty. W
      końcu kiedyś zależało nam na ludziach wykształconych, a nie na
      posiadających dyplomy.
      Młody człowiek po przebyciu takiej ścieżki edukacyjnej ma jednak
      dosyć wysokie oczekiwania. Spowodowane jest to faktem, że brak
      matematyki na maturze nie wyrobił w nim prostego zachowania, które
      zwie się logicznym myśleniem.
      Nie dyplom, lecz wiedza
      Kiedyś człowiek po studiach zajmował częstokroć eksponowane,
      wysokie stanowiska, a obecnie pracuje na zmywaku na Wyspach i to
      pod warunkiem, że uczył się angielskiego, a nie tylko przygotowywał
      do matury z niego.
      Nauczony, że papierek z poprzedniej szkoły otwiera mu drzwi do
      kolejnej, dedukuje sobie, że dyplom otwiera mu możliwość zarabiania
      godziwych, dużych pieniędzy.
      Jednak wtedy dopiero dowiaduje się, że tak naprawdę zwykło się
      wynagradzać wiedzę, a nie coraz mniej wart dyplom szkoły wyższej!!!

      • ludwikowiec A te prywatne "uczelnie" 08.02.10, 12:26
        wszystkiego i niczego?
        Na początku lat dziewięćdziesiątych wystarczyło znaleźć odpowiedni budynek,
        ustalić czesne, obiecać wykładowcom większą kasę niż na państwówce i wio!
        Oczywiście przyjmowano wszystkich jak leci, w końcu dyplom stał się towarem jak
        każdy inny...
        Wtedy jakoś środowisko nie lamentowało że poziom spada, sami pchali się do tych
        fabryk magistrów zarządzania bo przecież dodatkowe pół etatu nie zaszkodzi. A że
        właściciel "uczelni" kazał puszczać na egzaminach wszystkich jak leci bo to
        przecież $$$? A co tam!
        Każde za****ie ma obecnie szkołę wyższą (czasem kilka) do której garną się
        matołki z maturą ledwie zdaną... Biznes to biznes, co nie? Co z tego, że masowo
        wypluwają z siebie magistrów i licencjatów którzy potem "realizują się"
        polecając herbatę w markecie...

        Ostatnio zlikwidowano pobór do wojska, więc te fabryki zaświadczeń do WKU
        zaczynają odczuwać, że nadchodzą ciężkie czasy. Do tego dojdzie niż i mamy
        exodus tych polskich wynalazków...
        Mamy wykształcone społeczeństwo? Ja bym powiedział, że raczej "dyplomowane".
        Wykształcenie gdzieś się w tym wszystkim pogubiło...

        Podobno mamy ambicje, i podobno chcemy mieć wykształcone społeczeństwo. Ja
        jednak myślę że prościej byłoby dodawać dyplomy do gazet, jak błyszczyki,
        koraliki itd. Taniej, a efekt ten sam.
      • Gość: głos Re: Mizerna polska edukacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 14:35
        Popieram Justusa. Zastanawia fakt, czy to, co się, dzieje nie jest
        zamierzonym działaniem w celu doprowadzenia do zupełnego zidiocenia
        społeczeństwa. Wszak glupszym łatwiej się manipuluje. Od uczniów i
        studentow nie wymaga się wiele, żeby nie powiedzieć nic (przykład:
        od studenta marketingu i zarządzania w Częstochowie na angielskim:
        policzenia do 10). Jeśli ktoś czegoś wymaga, jest tym najgorszym dla
        ucznia/studenta(wiadomo), dla władz szkolnych/uczelnianych(nabór!
        perspektywa pracy), dla rodziców(utrudnianie życia ukochanemu
        dziecku). Zaklęte koło nieuctwa, olewactwa, promowania miernot na
        rzecz statystyk.Tymczasem ktoś pozoruje pracę i reformy, próbując
        zmieniac coś, co od lat funkconuje dobrze w myśl powiedzenia,,co by
        tu jeszcze spieprzyć, Panowie"
      • Gość: lukass Re: Mizerna polska edukacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:01
        niestety justusie 90% z tego co napisałeś to czysty populizm.

        O nowej maturze z polskiego to chyba na forum przeczytałeś. Ustna bowiem to
        najmniej istotna rzecz i z własnego doświadczenia wiem, że na uczelniach, przy
        rekrutacji, nikt na nią uwagi nie zwraca.

        Nie jest też prawdą co napisałeś o tym, że można składać dokumenty na ile się
        chce uczelni. Maksymalnie można na 3 uczelnie bo każda chce oryginał dyplomu
        maturalnego a 3 dostaje absolwent. Poza tym za rekrutację na uczelni trzeba
        zapłacić co najmniej 80 złotych, a na niektórych kierunkach ponad 120. To też
        skutecznie odstrasza tych co to nicy wszędzie składają.

        Więc niestety rozpisałeś się, ale takimi ogólnikami i populizmami, że szkoda w
        całości czytać.
    • Gość: Mądrala Karuzela z cenzurkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 18:47
      Zamiast istotnymi sprawami się zająć, ważny jest kolor i rysunek na
      świadectwie. ABSURD.
    • Gość: artur Karuzela z cenzurkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 16:36
      Zgadzam się z tym co opisał Justus. Nie mogę poświęcić jednak tyle
      czasu co On, dlatego podpisuję się równiż pod jego wypowiedzią z
      wyrazami uznania i szacunku. artur
      • Gość: Jan Re: Karuzela z cenzurkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 19:55
        Jak tylko pamięcią sięgnę, to każda "reforma" szkolnictwa przynosiła
        więcej szkody niż pożytku. Zacząłem to śledzić od czsów reformy min.
        Kuberskiego. Nie przypominam sobie, aby choć raz MEN wymyślił coś
        sensownego. Przypuszczam, że w tym przypadku, chodzi o powołanie
        Departamentu (ok. 50 urzędników i 3-5 dyrektorów) zajmujących się
        kolekcjonowaniem wzorów świadectw.
    • kaspera Re: Karuzela z cenzurkami 08.02.10, 09:02
      Pomysł jest totalnie poroniony. Całkowicie podzielam opinię Broniarza, to stworzy wyłącznie jeden wielki zamęt i ułatwi fałszerwstwa.
    • Gość: Izabela Karuzela z cenzurkami IP: *.adsl.inetia.pl 08.02.10, 09:12
      NIE ZGADZAM SIĘ Dosyć tych bzdur! Z tych wszystkich pomysłów tylko
      coraz gorszy poziom edukacji w tym kraju. Urzędnicy MEN!!! Lepiej zajmijcie
      się likwidacją gimnazjów i przywróceniem zniszczonego systemu szkolnego, który
      był zdecydowanie bardziej efektywny. I to zaraz! Za rok mój syn skończy 6
      klasę. Zamiast świadectwa z "rysuneczkami" wolałabym, aby mógł jeszcze 2 lata
      uczyć się w tym samym, bezpiecznym, znanym sobie środowisku.
      Czas dojrzewania nie jest dla młodych ludzi (i dla ;) ich rodziców)łatwym
      okresem. Wrzucenie ich wszystkich do tego tygla - gimnazjum - doprowadziło do
      wielu patologii. Wróćmy do bezpieczniejszego!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: tl Karuzela z cenzurkami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 10:28
      Co wniesie ta zmiana? Urzędnicy chcą pokazać, że są potrzebni.
      Będzie to kolejna wielka reforma Pani minister.
    • Gość: wawik Karuzela z cenzurkami IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 11:45
      Co za paranoja! Czy oni w MEN nie mają nic do roboty!
    • Gość: mgr Matura to pamiątka ze szkoły - bedzie ładniejsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 12:17
      bo z obrazkami. buahaha
      Dokumenty instytucji państwowych (szkoły) powinny mieć cechy dokumentu
      urzędowego. W prywatnych mogą sobie robić laurki np. ze shrekiem
    • gianka Karuzela z cenzurkami 08.02.10, 12:22
      Nie od dziś wszak wiadomo, że jesteśmy ekonomicznym tygrysem Europy,
      po co się więc finansowo ograniczać?

      Za każdym razem dziwi mnie fakt, nad jakimi pierdołami potrafią
      debatować ludzie na wysokich stołkach. I biorą za to pieniądze.
    • Gość: Marek Urzędniczy idiotyzm IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.10, 12:26
      po co zmieniać cos co dobrze funkcjonuje i się sprawdza? Czy nie ma
      ważniejszych spraw w edukacji tylko rysunki na swiadectwach?
      Zaiste , nie rozumiem tych kolejnych "reform" w szkolnictwie...
    • Gość: rabbit Karuzela z cenzurkami IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.02.10, 13:54
      www.youtube.com/watch?v=cud_k9f6tqk
    • computerro Reklamy, ludzie, reklamy! 08.02.10, 14:32
      Dyrektor będzie mógł umieścić na świadectwie reklamę proszku do
      prania albo kawy, świadectwo szkolne to przecież tylko dodatkowa
      powierzchnia reklamowa, która dotąd w kapitalistycznym świecie
      niepotrzebnie się marnowała!

      Absurdalny i szkodliwy pomysł. Dla rozwoju dziecka najważniejsza
      jest STABILNA sytuacja. Dla szkół i dla nauczycieli też potrzebna
      jest stabilna sytuacja a zmiany ministerstwa powinny dotyczyć tylko
      tego, co potrzebne. Nie należy robić zmian dla samych zmian.

      Łatwiej będzie sfałszować świadectwo. Ale to nie jedyny problem.
      Zróżnicowane świadectwa będą pogłębiać różnice społeczne.
      Przedstawiając przyszłemu pracodawcy wysadzane brylantami świadectwo
      ze złotym hafterm od razu wskazujemy, jak wysoko ustosunkowanych
      posiadamy rodziców i dlaczego warto wybrać właśnie nas a nie
      kandydata z mniej "wypasionym" świadectwem
    • Gość: Belfer B.dobry pomysł,ale biurokracja go zniszczy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 21:28
      Świadectwa przejściowe w danej szkole nie mają żadnego znaczenia poza
      informacyjnym-dokumentem jest arkusz ocen(!).Jeśli uczeń zmienia
      szkołę, to i tak stara szkoła przesyła nowej ten arkusz.Jakoś ważne
      jest tylko świadectwo końcowe,ale i tu ochrona przed fałszerstwem to
      dane kontaktowe pozwalające rzecz sprawdzić u wystawcy, a nie jakieś
      szczególne zabezpieczenia.Zupełnie niepotrzebne są na świadectwach
      liczne pieczątki, podpisy, numery,daty rad pedagogicznych
      itp.bzdety.To tylko marnotrawstwo czasu wychowawców.Dla małych dzieci
      za to owszem dyplomy powinny być,jak to dla dzieci,ozdobne;-)
    • kaczynska.ja Re: Karuzela z cenzurkami 10.02.10, 08:52
      Ja uważam, ze to nie jest dobry ponmysł. Powinien być standard ogólnokrajowy
      umożliwiający tylko jakąś kosmetykę. Jestem za wolnością, różnorodnością, ale tu
      powinno być to narzucone.
      Pozdrawiam-marko


      quiz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka