Dodaj do ulubionych

Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106

    • Gość: nemo Kilka wrażeń... IP: 178.73.49.* 20.10.10, 20:34
      Warszawa. Urząd Pracy ul. Ciołka 10a. Drugie piętro, długi wąski korytarz, po obu stronach pokoje urzędników, w tym trzy w których należy zgłaszać się na obowiązkowe wizyty u pośredników pracy. Bezrobotni przydzieleni są do konkretnych pokojów na podstawie pierwszej litery nazwiska – każdy z pokoi obsługuje inną część alfabetu. W niewielkich pokojach teoretycznie działa do trzech stanowisk obsługi. Atmosfera na korytarzu koszmarna, przypomina jako żywo wnętrze U-boota z II wojny światowej po kilku tygodniach na morzu – ścisk, duchota, nerwowość, beznadzieja... Szpaler zgnębionych ludzi pod każdą ze ścian, środkiem z trudem przeciskają się oszołomieni brakiem tlenu szczęśliwcy, którzy mogą już się stąd wyrwać oraz pechowcy którzy dopiero przyszli odstać swoje w tej niepowtarzalnej atmosferze – jeśli będą mieli szczęście, wejdą na rozmowę z pośrednikiem pracy już po odczekaniu „zaledwie” około półtorej godziny, jeśli nie...

      Nie zawsze tak było. Jeszcze do niedawna pośrednicy pracy urzędowali w dużej sali na parterze, kolejkę do niej regulował elektroniczny system - każdy bezrobotny pobierał numerek i czekał na wyświetlenie swojego numeru na elektronicznej tablicy. Jasne i proste rozwiązanie. Obecnie nic takiego nie funkcjonuje, kolejki to jeden wielki chaos i stres, nieustanne pytania „kto ostatni do pokoju 2..?”, „kto za kim?”, „ile osób czeka?”. Wybuchają kłótnie, bo w kłębiącym się tłumie o pomyłkę nietrudno.
      Na parterze było dużo miejsca, tuż obok było wejście więc był stały dopływ tlenu. Jak koszmarnie jest obecnie, już pisałem...

      W wakacje ktoś w przebłysku „geniuszu” przemodelował cały system obsługi bezrobotnych i wtłoczył pośredników pracy na drugie piętro, gdzie warunki oczekiwania na wizytę urągają ludzkiej godności. Autorowi tej „wspaniałej” zmiany proponowałbym przyznać jakąś nagrodę z inwencję twórczą, nie wiem sam, może medal z pozłacanego kartofla?

      Mam wrażenie, że najwyraźniej, ktoś i w tym Urzędzie Pracy wyznaje podobną zasadę, jak niesławna lubelska: „Przecież to nie jest tak, że bezrobotny może być zarejestrowany bez żadnych wyrzeczeń.” To przecież takie „oczywiste”: Jeśli już ktoś tu się pojawia i zawraca głowę to powinien się liczyć z konsekwencjami – sam sobie winien, bo gdyby był dobry, to by nie musiał szukać pracy w Urzędzie Pracy. Niech bezrobotny czuje, że jest bezrobotny. Proponowałbym jeszcze w ramach „aktywizacji” bezrobotnych zamontować głośniki i puszczać licznie zgromadzonym non stop znany przebój w którym brzmią adekwatne do sytuacji słowa „są ludzie, to nie żart, dla których jesteś wart mniej niż zero”.

      Kiedy już zmaltretowany człowiek dotrze do biurka pośrednika pracy czeka go kolejna „przygoda” - oferty pracy jakie ma do zaprezentowania Urząd Pracy to mieszanina czystego surrealizmu i beznadziei. Cała masa z wymaganą biegłą znajomością jakiegoś azjatyckiego języka – wietnamski, chiński, urdu, mongolski... To jeszcze jest Europa? Ma się nieodparte wrażenie, że to co tu spływa nie nadaje się po prostu nigdzie indziej – najdziwniejsze zajęcia, najgorsza praca, najniższa płaca. Trzeba jednak wykazać się, że urzędnik działa... Nie ma nic pasującego do wykształcenia i doświadczenia zawodowego bezrobotnego? To poślemy go gdziekolwiek indziej, niech sobie pojeździ, pozwiedza miasto... Jeśli bezrobotny nie chce przyjąć takiego bezsensownego skierowania, to się go straszy skreśleniem z zaszczytnej listy bezrobotnych. Bierz co dają, nie grymaś. Jeśli już tu przyszedłeś, sam sobie jesteś winien.

      Skierowanie z Urzędu Pracy należy oddać z powrotem w terminie 7 dni – nie jest oczywiście ważne, że w owych siedmiu dniach mieści się sobota i niedziela lub jakieś święto w które to dni z założenia nic się nie załatwi. Zresztą może to faktycznie nie jest takie istotne bo i tak niestety najczęściej kiedy się takie skierowanie dostaje jest ono już nieaktualne. To nic, że wystarczy jeden telefon, by się o tym przekonać – trzeba mimo wszystko pojechać do miejsca w którym nie ma dla bezrobotnego pracy, by ktoś tam przystawił pieczątkę i się podpisał. Czasem trzeba w takie miejsce wybrać się nie raz, bo jednego dnia zostawia się skierowanie by ktoś władny przystawiać pieczątki je ostemplował, a innego się je odbiera. Podróżuje się z owym świstkiem papieru oczywiście na własny koszt – Urząd Pracy wydaje druki upoważniające do bezpłatnego używania komunikacji miejskiej, ale tylko na dzień w którym trzeba się obowiązkowo w owym Urzędzie zgłosić. Nie ważne, że to bez sensu, ważne że urzędniczy mechanizm sprawnie mieli bezrobotnych i można się wykazać ostemplowanymi papierkami na dowód swej ciężkiej pracy. A że bezrobotny po tym całym procesie nadal jest bezrobotny... Kogo to obchodzi?
      • Gość: ja Re: Kilka wrażeń... IP: *.chello.pl 20.10.10, 23:38
        Budynek Urzędu Pracy w Warszawie przy ul. Ciołka nie jest jego własnością a co za tym idzie Urząd musi dostosować się do tego co mu jest dane. Od kilku lat mimo walki o lepsze lokum po to aby petentom było wygodniej i w lepszych warunkach mogli poczekać na wizyte i spotkanie z urzędnikiem urząd nie może doprosić się o lepszy budynek a władze warszawy uważają, że tak jest dobrze. Także tutaj musisz udać się do osób, które decydują w ratuszu o tym, w jakichwarunkach przyjmowani są bezrobotni, być może Tobie uda się coś wywalczyć. Jak sam wiesz budynek nie nadaje się na Urząd Pracy a w zasadzie nie nadaje się na żaden urząd, przez który przewija się w róznych sprawach zapewne ponad 500 osób dziennie.

        Ponieważ w kolejce do rejestracji czeka sie dłużej niż w kolejce do pośrednika to rejestracja została przenisesiona na dół, gdyż osoby, które czekają na obowiazkową wizytę czekają na nią krócej.

        Zapewne osob, która podjeła decyzje o takiej zmianie nie siedzi ani na drugim piętrze ani na parterze a zawsze przysługuje Ci prawo do spotkania sie z tą osobą lub napisnia pisma w tej sprawie. Myślę, że przyniesie to większy skutek niż pisanie na forum.

        W Urzędzie, o którym mówisz nikt nie wyznaje takiej zasady. Jednakże urząd musi dostsować się do praw i obowiązków jakie na nim spoczywają i do jakich musi się stosować.

        Oferty pracy są jakie są z różnych powodów. jednym z nich jest obowiązek aktywizacji ludzi, którzy tej aktywizacji nie chcą. Jeśli byłbyś pracodawcą to zgłaszał byś oferty do urzędu, z którego załóżmy przyślą Ci 10 osób, z których to 5 mówi, że przyszło tylko po stempelek, bo oni chcą tylko ubezpieczenia zdrowotnego,2 były pod wpływem alkoholu 2 maja za daleko do pracy o dwa przystanki i w zasadzie tylko jedna jest chętna? żaden szanujący się pracodawca nie będzie zgłaszał oferty pracy, bo muię to nie opłaca, bo traci czas na ludzi, którzy pracować nie chcą. a czas to pieniądz. stąd nie ma "normalnych" ofert.
        Ponadto ustawodawca wymyslił sobie, że pozwolenie na pracę, czyli legalny pobyt w polsce będzie połączony z ofertą pracy. jednak musi bronić polskich pracowników, wiec jeśli polak nie podjemie pracy to można legalnie zatrudnić obcokrajowca. Stąd ofert z wietnamskim czy chińskim lub na prezesa z ukraińskim za minimalną stawkę.
        Jeśli ktoś zarejestrowany jest rok czasu to niestety, tzreba schować ambicje w kieszeń i iść do pracy takiej jaką nnie tyle daje Ci urząd, ale jaką daje Ci rynek. Jeśli ja miałbym kredyt na mieszkanie toszczerze mówiąc pracowałbym tam, gdzie by mi zapłacili jeśli w moim zawodzie pracy by nie było. Bank nie będzie się pytał, kiedy podejmę pracę w zawodzie jaki mam. A poza tym ile można być zarejstrowanym jako osoba bezrobotna (chodzi o czas a nie o ilość razy)? moim zdaniem maksymalnie 2 lata, bo jeśli po dwóch latach nie podejmujesz pracy z ofert, które masz do dyspozycji to znaczy, że nie chcesz skorzystać z pomocy państwa i dasz sobie rade w inny sposób.

        Wybacz, ale siedem dni (jak mówisz 5 dni) to moim zdaniem wystarczający czas, żeby rozliczyć się z oferty. Niby ile Twoim zdaniem powinno być? miesiac, dwa, pół roku?

        Co do bezpłatnego biletu to Urząd wnioskował również o bilet na przejazdy do pracodawcy, jednakże rada warszawy nie wyraziła na to zgody a jedynie zgodziła się na bezpłatny bilet na wiztę obowiązkową. znów musisz udać się do władz warszawy i zapytać się dlaczego tak jest.

        Rejstracja w jakimkolwiek urzędzie pracy jest dobrowolna, to znaczy, że każdy rejestuje się dobrowolnie i zgadza się na to, że ma pewne prawa i przywileje, ale także obowiązki. Być może urząd pracy nie jest efektywny, ale wynika to z wielu rzeczy a głównie z prawa. Mentalność ludzka też odgrywa ważną rolę. Bo jeśli ktoś potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego to gdzie idzie? do urzedu pracy. w takim razie powinno się zmienić nazwę na urząd ubezpieczenia i czasem pracy i wtedy byłoby to zgodne z prawdą.
        Aby urząd działał efektywnie trzeba niego wywalić ubezpieczenie zdrowotne lub jeśli musi być ono w urzędzie rozdzielić rejestracje zwiazana z pracą a rejestracje związaną z ubezpieczeniem. Wtedy też osoba, która przyjdzie po ubezpieczenie, będzie raz na trzy miesiące wpadać po przedłużenie a urząd będzie pracował z ludźmi, którzy tej pracy naprawdę szukają. Wtedy okaże się, że 50% osób albo więcej w ogóle nie szuka pracy a chce ubezpieczenie zdrowotne a co za tym idzie będzi można zwolnić troche osób z urzędu, bo po co ten, który tej pracy nie chce ma tyle kosztować.

        Na zakończenie powiem, że jeśli chcesz, żeby urzedu ie było po prostu się w nim nie rejestuj, jesli okaże się, że z jego usług korzysta 5 osób na krzyż to w końcu ktoś zobaczy, że nie ma to sensu i je zamkną, co dla obywateli i gospodarki będzie małą stratą. Przynajmniej w tej formie pracy nie mają racji bytu.
        • Gość: nemo Re: Kilka wrażeń... IP: 178.73.49.* 21.10.10, 01:19
          „Budynek Urzędu Pracy w Warszawie przy ul. Ciołka nie jest jego własnością a co za tym idzie Urząd musi dostosować się do tego co mu jest dane. Od kilku lat mimo walki o lepsze lokum po to aby petentom było wygodniej i w lepszych warunkach mogli poczekać na wizyte i spotkanie z urzędnikiem urząd nie może doprosić się o lepszy budynek a władze warszawy uważają, że tak jest dobrze. Także tutaj musisz udać się do osób, które decydują w ratuszu o tym, w jakichwarunkach przyjmowani są bezrobotni, być może Tobie uda się coś wywalczyć. Jak sam wiesz budynek nie nadaje się na Urząd Pracy a w zasadzie nie nadaje się na żaden urząd, przez który przewija się w róznych sprawach zapewne ponad 500 osób dziennie. „

          I co jeszcze ja „muszę zrobić” Twoim zdaniem? Sądząc po tym, jak dobrze znasz sytuację Urzędu Pracy na Ciołka chyba w nim pracujesz, więc pewnie wiesz kto w nim za co odpowiada, kto jest dyrektorem. Może napisz do tych osób, że muszą coś zrobić z tym za co odpowiadają i biorą pieniądze zamiast umywać ręce i sugerować, że to bezrobotni muszą „uzdrowić sytuację” w Urzędzie Pracy poprzez interwencję w ratuszu. Jeśli osoby odpowiedzialne za działanie Urzędu Pracy nie potrafią nim sprawnie zarządzać i zdają sobie z tego sprawę, że on się do niczego w tej formie nie nadaje to wybacz, ale co jeszcze robią na swoich stanowiskach? Skoro to co robią jest bez sensu, może powinny się podać do dymisji albo ktoś powinien ich zdymisjonować za niekompetencję?

          „Ponieważ w kolejce do rejestracji czeka sie dłużej niż w kolejce do pośrednika to rejestracja została przenisesiona na dół, gdyż osoby, które czekają na obowiazkową wizytę czekają na nią krócej. „

          Tylko, że przed ową katastrofalną reformą, której efektem są koszmarne warunki oczekiwania na wizytę u pośredników pracy na drugim piętrze Urzędu, rejestracja również odbywała się właśnie na parterze Urzędu, w miejscu gdzie aktualnie załatwia się sprawy papierkowe bezrobotnych. Jeśli już ktoś koniecznie chciał coś zmieniać, czy nie można było zamienić sali rejestracji bezrobotnych z salą pośredników pracy? Wtedy wszystko nadal odbywałoby by się we w miarę ludzkich warunkach na o wiele większej przestrzeni dostępnej dla oczekujących i w ramach komputerowego systemu numerków regulującego kolejkę. Nadal uważam, że ten kto dokonał takiej zmiany jak obecnie zasługuje na „kartoflany medal”.

          „Zapewne osob, która podjeła decyzje o takiej zmianie nie siedzi ani na drugim piętrze ani na parterze a zawsze przysługuje Ci prawo do spotkania sie z tą osobą lub napisnia pisma w tej sprawie. Myślę, że przyniesie to większy skutek niż pisanie na forum. „

          A mnie się jakoś wydaje, że dopóki ktoś nie napisze kilku słów prawdy na poczytnym publicznym forum takim jak to, o tym jak wygląda „życie wewnętrzne” Urzędu Pracy na Ciołka wszyscy tam zatrudnieni będą znakomicie udawać, że dobrze jest tak jak jest.


          „W Urzędzie, o którym mówisz nikt nie wyznaje takiej zasady. Jednakże urząd musi dostsować się do praw i obowiązków jakie na nim spoczywają i do jakich musi się stosować.”

          Mam nieodparte wrażenie, sądząc po tym co się w nim dzieje i Twoich wypowiedziach, że delikatnie mówiąc, Urząd nie bardzo się z tych swoich obowiązków wywiązuje...




          „Oferty pracy są jakie są z różnych powodów. jednym z nich jest obowiązek aktywizacji ludzi, którzy tej aktywizacji nie chcą. Jeśli byłbyś pracodawcą to zgłaszał byś oferty do urzędu, z którego załóżmy przyślą Ci 10 osób, z których to 5 mówi, że przyszło tylko po stempelek, bo oni chcą tylko ubezpieczenia zdrowotnego,2 były pod wpływem alkoholu 2 maja za daleko do pracy o dwa przystanki i w zasadzie tylko jedna jest chętna? żaden szanujący się pracodawca nie będzie zgłaszał oferty pracy, bo muię to nie opłaca, bo traci czas na ludzi, którzy pracować nie chcą. a czas to pieniądz. stąd nie ma "normalnych" ofert. „

          Oto i całe zło – a mnie się tak naiwnie zdawało, że oferty są beznadziejne a to przecież takie proste: bezrobotni są beznadziejni więc dlatego oferty pracy są beznadziejne. Nie wiem tylko jak można komukolwiek ze zgłaszających się do Urzędu wciskać jakiekolwiek skierowania, skoro w Urzędzie Pracy ma się świadomość, że oferty pracy nie zgłosi tu żaden szanujący się pracodawca? Czy to od razu widać, który ze zgłaszających się bezrobotnych jest wystarczająco beznadziejny na beznadziejną ofertę pracy? Pomyśleć tylko, że niektórzy przychodzą tu z naiwną nadzieją, że można tu jednak znaleźć pracę...

          A może zamiast biernie czekać na tych nieszanujących się pracodawców, którzy łaskawie cisną tu jakiś strzęp oferty, sami poprzez Urząd Pracy zaczniecie owych ofert szukać pośród tych pracodawców trochę bardziej się szanujących żeby nadać choć trochę sensu waszej pracy? Może tu też ratusz złośliwie podstawia Urzędowi nogę...


          „Ponadto ustawodawca wymyslił sobie, że pozwolenie na pracę, czyli legalny pobyt w polsce będzie połączony z ofertą pracy. jednak musi bronić polskich pracowników, wiec jeśli polak nie podjemie pracy to można legalnie zatrudnić obcokrajowca. Stąd ofert z wietnamskim czy chińskim lub na prezesa z ukraińskim za minimalną stawkę. „

          Super, wszyscy wiedzą że to fikcja ale przecież to nie nasza sprawa tylko „ustawodawcy”. Dobrze, że tym razem nie sugerujesz, że to ja muszę iść i tę sprawę z ustawodawcą załatwić...



          „Jeśli ktoś zarejestrowany jest rok czasu to niestety, tzreba schować ambicje w kieszeń i iść do pracy takiej jaką nnie tyle daje Ci urząd, ale jaką daje Ci rynek. Jeśli ja miałbym kredyt na mieszkanie toszczerze mówiąc pracowałbym tam, gdzie by mi zapłacili jeśli w moim zawodzie pracy by nie było. Bank nie będzie się pytał, kiedy podejmę pracę w zawodzie jaki mam. A poza tym ile można być zarejstrowanym jako osoba bezrobotna (chodzi o czas a nie o ilość razy)? moim zdaniem maksymalnie 2 lata, bo jeśli po dwóch latach nie podejmujesz pracy z ofert, które masz do dyspozycji to znaczy, że nie chcesz skorzystać z pomocy państwa i dasz sobie rade w inny sposób. „

          A jak to się ma do Twojego własnego stwierdzenia: „żaden szanujący się pracodawca nie będzie zgłaszał oferty pracy, bo mu się to nie opłaca, bo traci czas na ludzi, którzy pracować nie chcą. a czas to pieniądz. stąd nie ma "normalnych" ofert” – zastanów się, czy to na prawdę moja wina, że jestem długo zarejestrowany w Urzędzie Pracy skoro sam piszesz, że nie ma w nim „normalnych” ofert. I Ty masz czelność w takiej sytuacji sugerować „chowanie ambicji w kieszeń”? Mam wrażenie, że wy tam w Urzędzie swoje już dawno pochowaliście...

          „moim zdaniem maksymalnie 2 lata, bo jeśli po dwóch latach nie podejmujesz pracy z ofert, które masz do dyspozycji to znaczy, że nie chcesz skorzystać z pomocy państwa” – sam piszesz, że Urząd Pracy nie ma odpowiednich warunków do prawidłowego jego funkcjonowania, oferty pracy które przedstawia są „nienormalne” ale jednocześnie uważasz, że jeśli przez 2 lata nie przestanę być pomimo to w jakiś magiczny sposób bezrobotny to twoim zdaniem przez to, że to ja nie chcę skorzystać z „pomocy państwa”... Przepraszam, ale niby z jakiej „pomocy” skoro to wszystko fikcja i jedna wielka „tekturowa atrapa”?!

          „Wybacz, ale siedem dni (jak mówisz 5 dni) to moim zdaniem wystarczający czas, żeby rozliczyć się z oferty. Niby ile Twoim zdaniem powinno być? miesiac, dwa, pół roku?”

          Po cóż ta ironia? Zważywszy, że oferty są przeważnie i tak nieaktualne to faktycznie nie ma większego znaczenia, choć moim zdaniem nie powinno się w owych siedmiu dniach zawierać dni wolnych od pracy, bo to absurd – przecież nic w nie i tak nie można z potencjalnym pracodawcą załatwić...

          „Co do bezpłatnego biletu to Urząd wnioskował również o bilet na przejazdy do pracodawcy, jednakże rada warszawy ni
        • Gość: nemo Re: Kilka wrażeń... IP: 178.73.49.* 21.10.10, 01:22
          „Co do bezpłatnego biletu to Urząd wnioskował również o bilet na przejazdy do pracodawcy, jednakże rada warszawy nie wyraziła na to zgody a jedynie zgodziła się na bezpłatny bilet na wiztę obowiązkową. znów musisz udać się do władz warszawy i zapytać się dlaczego tak jest.”

          Dlaczego Ty ciągle uważasz, że za nieudolność Urzędu Pracy odpowiadam ja? Nie muszę nic za Urząd Pracy załatwiać, są tam w końcu zatrudnieni urzędnicy którzy za coś biorą pensję – może to oni powinni bardziej aktywnie wziąć się do pracy i tak długo drążyć sprawę aż zdołają ją załatwić?

          „Rejstracja w jakimkolwiek urzędzie pracy jest dobrowolna, to znaczy, że każdy rejestuje się dobrowolnie i zgadza się na to, że ma pewne prawa i przywileje, ale także obowiązki. Być może urząd pracy nie jest efektywny, ale wynika to z wielu rzeczy a głównie z prawa. Mentalność ludzka też odgrywa ważną rolę. Bo jeśli ktoś potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego to gdzie idzie? do urzedu pracy. w takim razie powinno się zmienić nazwę na urząd ubezpieczenia i czasem pracy i wtedy byłoby to zgodne z prawdą.
          Aby urząd działał efektywnie trzeba niego wywalić ubezpieczenie zdrowotne lub jeśli musi być ono w urzędzie rozdzielić rejestracje zwiazana z pracą a rejestracje związaną z ubezpieczeniem. Wtedy też osoba, która przyjdzie po ubezpieczenie, będzie raz na trzy miesiące wpadać po przedłużenie a urząd będzie pracował z ludźmi, którzy tej pracy naprawdę szukają. Wtedy okaże się, że 50% osób albo więcej w ogóle nie szuka pracy a chce ubezpieczenie zdrowotne a co za tym idzie będzi można zwolnić troche osób z urzędu, bo po co ten, który tej pracy nie chce ma tyle kosztować.

          Na zakończenie powiem, że jeśli chcesz, żeby urzedu ie było po prostu się w nim nie rejestuj, jesli okaże się, że z jego usług korzysta 5 osób na krzyż to w końcu ktoś zobaczy, że nie ma to sensu i je zamkną, co dla obywateli i gospodarki będzie małą stratą. Przynajmniej w tej formie pracy nie mają racji bytu.”

          I to jest kwintesencja nastawienia urzędnika Urzędu Pracy do bezrobotnego: „Jak ci się nie podoba, to się nie rejestruj”. Wybacz, ale mogę równie dobrze odpowiedzieć, że jak Ci się nie podoba praca w Urzędzie Pracy do z niej zrezygnuj. Może na Twoje miejsce przyjdzie ktoś, kto będzie umiał robić to co robisz lepiej i co ważniejsze będzie się mu to robić bardziej chciało.
    • Gość: expracownikPUP Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.chello.pl 20.10.10, 20:52
      Wypowiedź pani dyrektor odnośnie tego że Lublin testuje Syriusza to kłamstwo i lanie wody. W Katowicach Syriusza wprowadzono w styczniu 2010 roku. Były problemy ale z nimi sobie poradzono i system działa. Nie wiem jakiego programu używał wcześniej PUP Lublin ale to że nie da się przenieść danych z jednej bazy do drugiej to albo kolejna bzdura albo informatyk po prostu tego nie umie bo poprzedni program był tak przedpotopowy, że ci którzy go tworzyli są już na emeryturze i faktycznie jest problem z napisaniem programu przenoszącego dane.
      Jeden z wcześniejszych przedmówców powiedział że w Norwegii całość odbywa się przez internet. Fajnie, ale w Polsce to nie rozwiązałoby problemu, z dwóch podstawowych powodów:
      1. olbrzymia liczba osób zarejestrowanych w urzędach to osoby starsze nie tylko nie posiadające komputera i dostępu do internetu ale również nie potrafiące go obsługiwać, i panicznie się bojące że jak nacisną cokolwiek na klawiaturze, albo w ogóle go dotkną to popsują, komputer wybuchnie albo jeszcze coś gorszego.... (nie przesadzam wielokrotnie spotkałem się z taką postawą). Pamiętam sytuację gdy strona urzędu z ofertami pracy uległa awarii. Informatyk aby zapewnić dostęp do ofert przez internet ustawił przekierowania na stronę Publicznych Służb Zatrudnienia, która zbiera oferty ze wszystkich PUPów z kraju. I co??? I centrala urzędu została zablokowana telefonami ludzi skarżących się że nie wiedzą jak to obsługiwać.... nie potrafili wpisać do jednego okienka nazwy miasta a do drugiego nazwy zawodu.
      2. Polskie prawo wymaga złożenia podpisu, w przypadku PUPu podpis jest wymagany przy ofercie pracy jaką otrzymał, przy skierowaniu do pracodawcy itp. Tego wymaga prawo i dopóki ono się nie zmieni tak będzie. A żeby się zmieniło wszyscy muszą dostać nowe dowody osobiste z czipem i zeskanowanym podpisem, a nawet wtedy trzeba będzie mieć czytnik w domu żeby można go było użyć... a jak ktoś nie będzie miał to będzie musiał iść do urzędu i tak... (czyli na 100% wszyscy starsi bezrobotni...), a to że w Norwegii tak jest... przestanie być jak się Polacy zwalą i zaczną doić skarb królestwa z zasiłków...
      • Gość: Knur Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: 91.123.48.* 21.10.10, 08:48
        1. W krolestwie rozwiazali problem autoryzacji za pomoca numeru personalnego oraz specjalnego tokena, ktory generuje jednorazowe kody. I w ten sposob zalatwia sie wybor lekarza rodzinnego, otwarcie konta w banku, przemeldowanie i wszelkie sprawy zwiazane z tutejsza biurokracja. I zadne dowody z czipem nie sa potrzebne.
        2. A w te zwalenie sie stada dojacych zasilki Polakow to bym nie wierzyl. Bariera jezykowa stanowi tutaj dosc dobra zapore :)
        • Gość: expracownikPUP Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.chello.pl 22.10.10, 13:10
          W cale mnie to nie dziwi bo to wygodne rozwiązanie, w końcu wszystkie banki z dostępem do konta przez internet z niego korzystają i działa. Ale w PUP nie zadziała. Ponieważ jest wymagany podpis...., nawet gdyby zmieniono prawo i porozumiano się z bankami (tak zrobiło Królestwo Danii i tamtejsze strony kont bankowych dostały nową zakładkę e-administracji) to nie rozwiązałoby problemu. Bo masa starszych ludzi nadal będzie wymagała obsługi w okienku i nadal będzie wyżywać się na obsłudze, że zmusza się ja do przyjścia do urzędu, "a tam sąsiadka z mężem obala kolejne pół litra".
          Dwa od kiedy to bariera językowa jest problemem? Dadzą komuś na piwo (tak wiem ile kosztuje w Norwegii) i pójdzie z nimi jako tłumacz...
    • Gość: @ Ale urząd pracy nie jest od zwalczania bezrobocia! IP: *.magma-net.pl 20.10.10, 21:09
      Przecież oni żyją właśnie z tego, że istnieją bezrobotni.
    • hapesek Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 20.10.10, 21:09
      Pani rządząca tym urzędem powinna trafić na dywanik i dostać naganę, a potem do szkoły jakiejś trafić dla półgłówków. Bo jeżeli ona ma takie podejście do bezrobotnego, to jakie mają mieć jej podwładni? I urzad pracy moze nie mieć ofert pracy dla informatyka, ale ma miec dla niego ubezpieczenie itp nawet na te kilka dni, nawet jak ktoś jest bez pracy tylko 3 dni w ciagu 30 lat. Pani łaski bezrobotnemu nie robi.
    • arahat1 niedlugo wybory...tak wybrac aby kepa 20.10.10, 21:13
      musialby wczesnie wstawac do burakow zbierania...
    • Gość: Anatol Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.nplay.net.pl 20.10.10, 21:18
      Wcale się nie dziwię, że ukazał się taki artykuł. Rzeczywiście rejestracja w lubelskim miejskim Urzędzie Pracy to prawdziwa gehenna. Sam miałem przyjemność, a raczej nieprzyjemność "odstać swoje" już 3 razy w mojej krótkiej "karierze" bezrobotnego bez prawa do zasiłku. Oczywiście nigdy nie udało mi się za pierwszym razem zarejestrować. Może pokrótce streszczę ostatni przypadek który miał miejsce pod koniec sierpnia. Oczywiście kolosalna kolejka posuwająca się w zawrotnym tempie 15cm/15min. Pani która zniesmaczonych petentów co jakiś czas namawia do uczestnictwa w 3-dniowych zajęciach aktywizacyjnych, których propozycja w kontekście aktywizacji kolejki wygląda wręcz groteskowo. W głowie kłębi się natrętne pytanie po co po raz kolejny trzeba od początku wypełniać te karty i ankiety oraz przynosić znowu komplet dokumentów począwszy od dyplomu ukończenia uczelni, zamiast tylko donieść ostatnie świadectwo pracy i to jeszcze samodzielnie skserowane (bezsensowny dodatkowy koszt i szkoda drzew!). Po zarejestrowaniu, gdy uprzejmie zapytałem, gdzie moje zaświadczenie o nabyciu jakże zaszczytnego w tym kraju statusu osoby bezrobotnej, bo zawsze na koniec takowe podpisywałem, Pani bez pardonu wspomniała, o tym że mają teraz system komputerowy Syriusz i że mi przyjdzie pocztą. No i rzeczywiście po kilku dniach listonosz doręczył mi osobiście jedną stronę druku w kopercie z prośbą bym pokwitował tzw. żółtą zwrotkę, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż z tego co się orientuję listy polecone z potwierdzeniem odbioru to wydatek rzędu niespełna 6zł (co po przeliczeniu na jednodniowy "przerób" osób bezrobotnych w urzędzie daje niebagatelna sumę 1 zasiłku dla osoby bez prawa do niego, więc to się nazywa TANIE PAŃSTWO!?). Koszt jednej strony wydruku to ledwie grosze. No i tak po 6 godzinach i lekturze wierszy zebranych Herberta, bo to moje niezbędne wyposażenie w starciu z niewydolnym bo jakże inaczej go nazwać systemem rejestracji w lubelskim Urzędzie Mnożenia Statystyk zmęczony wróciłem do domu przeglądać w Internecie ogłoszenia pracy. Pamiętam jeszcze jedną wizytę tym razem po to, żeby jak to się mówi "pokazać buźkę" w wyznaczonym terminie w nadziei na to, że w końcu uda się Pani urzędniczce choć raz zaskoczyć mnie jakąkolwiek propozycją od potencjalnego pracodawcy (jeszcze nigdy się to nie zdarzyło zaznaczę), zamiast tego skwitowała, patrząc na moje dossier w ich papierach cytuję: "widzę, że Pan posiada dobre kwalifikacje, natomiast Pan nie kwalifikuje się na staż, więc nie mogę Panu nic zaproponować" o.0
      Korzystając z okazji, że być może do tych komentarzy zajrzy Pani Dyrektor chciałbym nie tyle skrytykować jej podejście do osób bezrobotnych, bo nie chcę powtarzać słów moich poprzedników, co wysunąć kilka sugestii, bo widzę, że może gdyby chwilę pomyślała jak i jej podwładni to wpadliby może na parę pomysłów co by usprawnić ich pracę i ułatwić życie petentom, na które ja potrzebowałem raptem kilku minut pisząc ten tekst:
      1. System pensji dla urzędników uwarunkowany ilością podpisanych za ich przyczyną umów z potencjalnymi pracodawcami (niech poczują co czują zwykli ludzie pracujący na akord, może wtedy nabiorą do nich więcej szacunku)
      2. Jeśli urzędnicy mają problemy ze sprawną obsługą komputerów, to może lepiej wystawić je na korytarz przed pokojem 106 z dostępem do Internetu i portali oferujących pracę.
      3. Co wtorek i piątek prenumerata 100 gazet np. Anonse włożone w drewniane szczypczyki do gazet i zawieszone na haczykach na całej długości 100-osobowej kolejki do pokoju 106 (to wydatek mniejszy niż codzienna korespondencja z jedną kartką papieru => patrz wyżej)
      4. Budka telefoniczna obok pokoju 106 z darmowymi rozmowami dla bezrobotnych i rozliczanie z billingów rozmów telefony każdego urzędnika, co ograniczy koszty rozmów na rzecz pokrycia kosztów rozmów inicjowanych z rzeczonej budki.
      5. Darmowe przejazdy komunikacji miejskiej dla bezrobotnych na liniach bezpośrednio dojeżdżających pod siedzibę Urzędu, coby aktywniej korzystać z zaproponowanych przeze mnie wyżej rozwiązań, które pozwolą na to, żeby te 6 godzin spędzonych w kolejce do pokoju 106, spędzić chociaż bardziej produktywnie. Kto wie może w trakcie tam siedzenia kilka osób znajdzie coś dla siebie i kolejka z czasem stanie się krótsza. Jak widać nie trzeba rewolucji, wystarczy czasami trochę pomyśleć, a przede wszystkim zmienić swoje skostniałe podejście.

      Pozdrawiam Panią Dyrektor i wszystkie Panie z pokoju 106.

      Anatol
      • Gość: traszka Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: 178.73.63.* 21.10.10, 06:01
        moj facet po 26 latach w stanach wrocil do Polski. poszedl do PUPu sie zarejestrowac. dyplom z uczelni ze stanow - nie wazny wg urzedniczki. swiadectwo maturalne gdzies posial wiec ostal sie matolek jako bezrobotny z wyksztalceniem podstawowym :) .. wprawdzie tylko na chwile sie zarejestrowal ale fakt faktem rozbawilo mnie to troche.. by the way. naprawde.. duze wyrazy uznania dla PUPu w Bialymstoku. bardzo mile i chetne do pomocy panie .. bylam mile zaskoczona...
        • Gość: KI Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.tktelekom.pl 21.10.10, 09:21
          PANI URZEDNICZKA PEWNIE ZARAZ BY CI DOGADALA A PO CO WRACAL Z TYCH STANOW SKORO TAK MU TU ZLE.
    • Gość: bert Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.in-net.pl 20.10.10, 21:21
      a dlaczego nie przez internet ta rejestracja ?
      skoro mogę załatwić konto bankowe bez wychodzenia z domu to mógłbym tez się w PuP-ie zarejestrować - potem tylko system ustala godzinę kiedy mam się zjawić aby potwierdzić wszelkie niezbędne im dane i gotowe - 10, może 15 minut i po kłopocie, niestety oni muszą sami wszystko wklepać i sprawdzić dane które już mają po raz następny - przecież historia zawodowa mi się nie zmieniła a mimo to muszę przedstawić jeszcze raz te same dokumenty

      inna sprawa ze gdy się tam kiedyś zarejestrowałem (tez kilka godzin) to następna wizyta okazała się stratą czasu, sadziłem iż skoro mnie tam zapraszają na konkretny dzień i godzinę to po to aby przedstawić mi jakąkolwiek ofertę pracy (nie koniecznie ta wymarzoną ale coś na zasadzie może Pan spróbuje czegoś innego), niestety zmarnowałem godzinę mimo iż byłem umówiony, a do tego poświecono mi mniej niż 3 minuty i złożyłem podpis na "liście", to wszytko - ani pytań jaki mi idzie, aby mnie gdzieś pokierować, absolutnie żadnej sugestii czy propozycji - tylko suche proszę tu podpisać i przyjść za miesiąc o godzinie - na końcu miłe "do widzenia" a na moje czy to wszystko zasępione - a czego Pan jeszcze chce -pracy mówię - w odpowiedzi zaskoczone spojrzenie, i hasło - zapraszam do tablicy - gdzie były 3 oferty dla osób z grupą inwalidzką oraz kilka ofert przy taśmie LG z 1,5 godzinnym dojazdem do pracy, gdzie myślenie jest nie wskazane, wręcz zabronione, oraz jedna oferta w firmie która nie płaci swoim pracownikom, bo jest w stanie upadłości ale ktoś musi jeszcze ich biznes doprowadzić do końca
      PUP to fikcja dla fikcji - bezrobocia w tym kraju trzeba szukać,
      pracę znalazłem po 3 tygodniach, zgodna z zamiłowaniem i dyspozycjami, sam sobie jestem szefem bo wyrwałem od PUP 19 tys na własna firmę i twierdze że warto.

      • Gość: oj biedaku bert Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.chello.pl 20.10.10, 23:48
        No widzisz, taki zły ten urząd a Ci pomógł i dał 19 tysięcy na własną działalność. niedobry urząd, oj niedobry. i biedaku, będziesz musiał jeszcze do niego wrócić i się rozliczyć, ale oczywiście to też bez sensu, bo po co masz tam jeżdzić i rozliczać się z wydatków za publiczne pieniadze.
        • Gość: bert Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.in-net.pl 21.10.10, 08:49
          akurat ta czesc urzedu jest jakby odosobniona od czesci dla bezrobotnych (nie chetnych do pracy) ja poszedłem do Pupu po prace a nie po ubezpieczenie itp. chciałem sie z tamtad wydostac jak najszybciej, aby czynnosci zwiazane z moja osoba "przestały martwic" urzedników
          owszem muszę odwiedzić urząd jeszcze 4 razy aby dostarczyć im dok. o prowadzeniu działalności, z tym ze to nie wiąże się z absolutnie żadna kolejka, zajmuje tyle co wejście do gabinetu i oddanie dokumentów (ze 3 minuty) - kasę która mi dali to kasa z unii wiec podatnicy niemieccy i francuscy mogli by mieć pretensje a polscy co najwyżej cieszą się ze maja jednego mniej w szeregach bezrobotnych, inna rzecz to zdobycie tej kasy, wypisałem dziesiątki (około 30) oświadczeń które chronią dupę lokalnej Pani dyrektor, a równocześnie absolutnie nie zdają egzaminu w życiu, i nie muszę się nimi nawet przejmować - np takie iż jeśli nie będę mógł sobie poradzić z wykonywana praca to zatrudnię kogoś kto sobie poradzi :) w moim imieniu
    • Gość: Krzysztof_Kraków Serdecznie dziękuję! IP: 213.17.128.* 20.10.10, 21:26
      Serdecznie dziękuję chłopakowi z Lublina i Michałowi Stangretowi oraz wszystkim osobom, które podjęły ten temat.

      Miałem do czynienia kilka razy z urzędem pracy w Krakowie, wizyty tam urągały godności człowieka jednak zabrakło mi motywacji i energii by próbować to nagłośnić i zmienić. Najważniejsze jest to że wreszcie ktoś poruszył temat KOMPLETNEGO braku przygotowania personelu do obsługi ludzie w tak tragicznej sytuacji jak bezrobotni.

      Jeszcze raz serdecznie dziękuje za walkę o godność innego człowieka a pracownikom urzędów (wszystkich) przypominam, że są pracownikami państwowymi, że ich pensje pochodzą ze składek każdego z Polaków i że praca jako urzędnik państwowy to jest służba - nie każdy do tego się nadaje.

      W tym miejscu chcę też podziękować tym życzliwym osobom pracującym w urzędach bo oczywiście nie można stosować uogólnień.

      Proszę nie odpuszczajcie w tej sprawie w żadnym z miast.
    • Gość: duh Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 21:32
      Kiedys tez rejestrowalam sie w UP. Poniewaz zdawalam sobie sprawe z tego, ze za moje ubezpieczenie beda placic inni podatnicy, wiekszosc z ktorych w tej samej chwili ciezko pracowalo, odstalam grzecznie swoje 4 godziny , zarejestrowalam sie, podziekowalam i wyszlam. Bylam bezrobotna - nie spieszylo mi sie do pracy, a poszukiwania ofert w internecie moglam przerwac na te pare godzin i kontynuowac po powrocie do domu. Nie rozumiem roszczeniowej postawy komentujacych - nie jestesmy bogatym krajem, a i tak juz dosc pieniedzy idzie na zasilki i urzedy pracy.Wieksza ilosc urzednikow lub reformy kosztują. Wybaczcie, ale bezrobotni maja czas na czekanie w kolejce. Jako bezrobotna bylam petentem, i uwazam, ze zrobiono mi przysluge, ze moglam miec za darmo ubezpiecznie, za ktore zaplacil kto inny. Pare godzin w kolejce w zamian to nie koniec swiata.
      • Gość: Krzysiek Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: 213.17.128.* 20.10.10, 21:43
        Niestety nie wiem skad ten pomysł u Ciebie że masz być wdzięczna i zarejestrowanie jako bezrobotnego jest jakąś przysługą - to jest normalne prawo obywatela Polski a to właśnie urzędnik pracuje za pieniadze podatników i to on powinien dbać o właściwą obsługe i dobre potraktowanie człowieka w trudnej sytuacji. Postawa nie jest roszczeniowa tylko normalna, tak samo należy mi się status bezrobotnego jak i każdemu innemu. A zachowanie urzędników z artykułu jest karygodne i w normalnej prywatnej firmie za takie traktowanie klienta kobieta już dawno by wyleciała.
        A kto ma ile czasu pozwól że każdy sam oceni, szczególnie przykładowy chłopak z Lublina który miał konkretne zajęcie. A takie udowadnianie komuś że skoro jest bezrobotny to ma od 7:30 stać w kolejce i sie cieszyć że wogóle będzie obsłużony wybacz ale nie mieści mi się w głowie. No w republice bananowej owszem.
    • ulanzalasem Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 20.10.10, 21:57
      Urzędasy jak zwykle robią łaskę z wykonywania swoich obowiązków?! Nie dziwne, skoro pseudo liberał Tusk zwiększył zatrudnienie urzędników o 10%...ten kraj stoi urzędasami jeszcze bardziej niż PRL ;)
      • Gość: Mwaruwari A co mówił Korwin-Mikke o UP ?? IP: 77.236.26.* 20.10.10, 22:09
        No co, drodzy Państwo spośród których Was tu piszących, jak zakładam, 90% to wyborcy PiS, SLD, PSL, Palikotów i PO ?? Nie pamiętacie? To czym prędzej odrobić tą pracę domową.
        • Gość: kobieta 50+ Chyba kpisz - Korwin nie ma sensownego programu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.10, 00:10
          Miałabym głosować na kogoś, kto chce mi odebrać prawo wyborcze, bo jestem kobietą. Uważa, że moje miejsce jest w domu, a nie w pracy (to byłaby zmiana na jeszcze gorsze, bo odbierałoby mi nawet jakąkolwiek nadzieję na pracę), a mojego niepełnosprawnego męża zamknąłby w domu, żeby nie zawadzał zdrowym?
          Takie poglądy Korwina (wielokrotnie wypowiadał się w tym duchu) dyskwalifikują go jako polityka w nowoczesnym państwie. Korwin jest takim samym przeżytkiem, jak jego muszka noszona na co dzień.
          Jego proste, żeby nie powiedzieć prostackie, recepty na naprawę państwa kojarzą mi się z próbą operacji mózgu przy pomocy siekiery.
          • Gość: Mwaruwari Kobieto 50+ IP: 77.236.26.* 22.10.10, 10:46
            Przykre jest to, że nie masz większego pojęcia o czym piszesz. Pewien madry facet, redaktor pewnej gazety, nie prawicowej, nie lewicowej, nie centrowej, nie związanej z polityką, mówił o większości tzw. podobnych do Ciebie wyborców - wazny jest dla nich "program". Masz 'program", jesteś kandydatem rzetelnym i poważnym. Masz "program", czyli co? Stek komunałów w wiekszości, potrzebnych doraźnie po to, by wzbudzić zaufanie podobnych Tobie wyborców. A jak jużsię je wzbudzi, jak zachecona "programem" podrepczesz posłusznie by postawić krzyzyk przy takim i takim nazwisku, stajesz się kochana niepotrzebna.

            Odebrać prawa wyborcze? Uważa, że Twoje miejsce jest w domu i niepełnosprawny mąż zawadza zdrowym, powiadasz? Poczytaj blog Korwinowy, bo przykro czytać banialuki jakie wypisujesz.
    • Gość: gość Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: 92.39.197.* 20.10.10, 22:52
      i właśnie dlatego ludzie którzy wydostali się(tak WYDOSTALI SIĘ)z tego absurdalnego kraju nie wrócą przez kolejnych Xlat...bo po co?żeby w każdej najbardziej błachej sprawie spędzać godziny na czekaniu?i niczego w tym czasie nie uzyskać?wolę już być kierowcą czy takim pogardzanym przez wielu zmywaczem na wyspach brytyjskich ale ze świadomością że WSZYSTKO można osiągnąć bez niepotrzebnych upodlających komplikacji w "urzędach"...czytam takie artykóły i tylko się upewniam w przekonaniu ze nie mam po co wracać do polandii...smutne
      • Gość: ROMEK Amen IP: *.pres.cable.virginmedia.com 20.10.10, 23:19
    • Gość: inż.mamoń Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.morag.vectranet.pl 20.10.10, 23:35
      ta baba ,niby dyrektorka urzędu /bez/pracy, to jest kolejny dowód na to że prl nie minął ,wręcz przeciwnie ,ma się bardzo dobrze i jest w rozkwicie.Można tu wynieniać wiele innych urzędów ,gdzie biurwy w podobny sposób "pracują".W 1990 r.kiedy komuna dogorywała w mediach slyszałem takie wzdychanie dziennikarzy ,prywaciarzy i innych ,którzy "poszli w politykę", że w końcu bedzie tak jak na zach.europy-urzędnik będzie musiał być uprzejmy wobec petenta,urzednik bedzie ponosił kosekwencje swoich błędnych decyzji i temu podobne oczekiwania.NIC Z TEGO .JEST JESZCZE LEPIEJ NIŻ ZA KOMUNY.A terażniejsza rzeczywistość przebija wszystkie filmy Bareii.Kiedyś taki jeden elektryk ,co potem został prezydentem PL chciał zrobić NATO bis,a wyszedł nam PRL bis.
    • Gość: kobieta 50+ Moje i moich znajomych doświadczenia z tym urzędem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 23:53
      1. Kilka lat temu duża ogólnopolska firma, w której pracowałam, zrobiła redukcje zatrudnienia w całej Polsce. Ja i kilka innych osób w Lublinie straciliśmy pracę. Nie zarejestrowałam się od razu, bo trafiła mi się akurat umowa o dzieło. Jak się skończyła, zebrałam wszystkie potrzebne dokumenty i poszłam się zarejestrować. W informacji okazało się, że na ostatnim świadectwie pracy jako powód rozwiązania umowy o pracę mam wpisaną podstawę prawną (numer artykułu i paragrafu odpowiedniej ustawy), a nie przytoczono treści tego paragrafu. Urzędnik kazał mi przynieść poprawione świadectwo i nic go nie obchodziło, że muszę je ściągać z kadr w Warszawie. Gdy zadzwoniłam do kadr mojej byłej firmy i powiedziałam, że zdaniem urzędu pracy mam źle wypisane świadectwo pracy, od razu zapytano mnie, czy dzwonię z Lublina! Okazało się, że moi koledzy, którzy rejestrowali się wcześniej, już takie rozmowy z kadrami odbyli i że świadectwa pracy były dla ludzi z całej Polski tak samo wypisywane i jedynie lubelski urząd ich nie zaakceptował!
      Z artykułu wynika, że teraz jest jeszcze gorzej, bo ja zarejestrowałam się już (!) po dwóch wizytach i jakichś trzech godzinach czekania, ale wtedy chyba były mniejsze kolejki. To że przez rok nie zaproponowano mi żadnej pracy ani żadnego szkolenia na przekwalifikowanie, to standard. Jak skończył mi się zasiłek, wyrejestrowałam się, bo nie miałabym z czego żyć (zarejestrowany bezrobotny nie ma prawa zarobić ani grosza np. na umowie o dzieło i nikogo nie obchodzi, z czego ma się utrzymać, skoro nie ma już prawa do zasiłku).
      2. Mój mąż jest niepełnosprawny. Pracował normalnie przez dwadzieścia parę lat, aż go zredukowali. Zarejestrował się jako bezrobotny. Ponieważ ma rentę i razem z nią ubezpieczenie zdrowotne nic od urzędu pracy mu się nie należało, z czego wynika jasny wniosek, że liczył na oferty pracy. Żadnej oferty nie dostał, miał natomiast obowiązek meldować się telefonicznie co dwa miesiące. Po roku czy dwóch tak się złożyło, że w tym terminie byliśmy zajęci przeprowadzką, mąż zapomniał o telefonie i zadzwonił tam dwa dni po wyznaczonym terminie. Niemiły urzędnik poinformował go, że zostanie wyrejestrowany i żadne argumenty do niego nie trafiały: ani to, że mąż i tak niczego z urzędu nie dostaje (ani zasiłku, ani ubezpieczenia). Wyrejestrowanie w takiej sytuacji nie ma najmniejszego sensu i sprawia wrażenie jedynie szykany wobec osoby niepełnosprawnej, niepełnosprawny musi na nowo się rejestrować, co jest dla takiej osoby szczególnie uciążliwe, a urzędowi dodaje dodatkowej pracy!
      Męża wyrejestrowano, a my doszliśmy do wniosku, że nie warto przechodzić gehenny ponownej rejestracji, skoro żadnych ofert pracy i tak urząd nie daje.
      Zwróćcie uwagę, że władze często mówią o ludziach fikcyjnie zarejestrowanych, którzy tak naprawdę nie są bezrobotni lub nie chcą pracować, a ja i mój mąż jesteśmy poszukującymi pracy ludźmi, którzy formalnie nie są bezrobotni. Takiej kategorii bezrobotnych (żyjących z konieczności z głodowych rent czy prac dorywczych) władze nie chcą zauważyć. I nie chodzi mi tu o przykopanie dzisiaj rządzącym, bo taka sytuacja ciągnie się od lat, tak samo było podczas rządów SLD i PiS.
      3. Parę lat temu moja znajoma dowiedziała się, że jest szkolenie dotyczące funduszy unijnych i chciała na to szkolenie pójść. Przy wypełnianiu jakiegoś formularza dotyczącego tego szkolenia urzędniczka namówiła ją, żeby podała jeszcze jakieś inne szkolenie alternatywne, z którego chciałaby skorzystać. Za namową urzędniczki znajoma wpisała szkolenie komputerowe, gdyż chciała się nauczyć podstaw obsługi komputera. Gdy nadszedł czas szkolenia, okazało się, że nie zakwalifikowano jej na szkolenie o funduszach, natomiast wysłano ją na szkolenie dla grafików komputerowych! Znajoma nie chciała tego szkolenia brać, bo nie miała pojęcia o komputerach i nie ma talentu plastycznego, ale postraszono ją, że zostanie wyrejestrowana, jeżeli odmówi. Okazało się, że jej grupa składa się prawie wyłącznie z takich komputerowo "niekumatych" i całe szkolenie było fikcją. Szkolenie należało ukończyć i nawet zdać jakiś egzamin, bo osoba, która zrezygnowałaby musiałaby zwracać jego koszt. W grupie były ze trzy osoby, które umiały pracować na komputerze i wybrały ten kurs świadomie. Przy pomocy tych osób reszta jakoś ten kurs zaliczyła, ale zapewne poza nimi nikt grafikiem komputerowym nie został (moja znajoma nie potrafi chyba nawet wstawić zdjęcia na Naszą Klasę).
      4. Kilka lat temu innej mojej koleżance mieszkającej w Lublinie urząd zaoferował pracę związaną z obsługą rolnictwa w gminie odległej od Lublina o prawie 100 km, do urzędniczki nie docierały żadne argumenty, ani że koleżanka ma wykształcenie humanistyczne, urodziła się i całe życie mieszka w mieście, więc o rolnictwie i wsi nie ma najmniejszego pojęcia, ani że dojazdy byłyby zbyt uciążliwe, bo koleżanka nie ma prawa jazdy i samochodu, ma za to prawie 50 lat i niezbyt dobry stan zdrowia. Urzędniczka straszyła ją wyrejestrowaniem w przypadku nieprzyjęcia oferty. Sprawa skończyła się dużą awanturą, urzędniczka dała za wygraną dopiero gdy koleżanka zagroziła, że pójdzie z tym do mediów. Koleżanka naprawdę chciała podjąć pracę, ale taką która miałaby jakiś związek z jej zawodem. Taką pracę zresztą sama sobie po jakimś czasie znalazła i pracuje do dziś.
      • Gość: Mwaruwari I jeszcze raz po Twoich doświadczeniach powtórzę IP: 77.236.26.* 22.10.10, 11:34
        co mówi Janusz Korwin Mikke - zlikwidować urzedy pracy, całe to towarzystwo rozgonić na 4 wiatry i uzdrowić resztę tych wrzodów, nowotworów i hydr, jakie toczą ten popieprzony dość mocno kraj.
    • Gość: nemo Urząd Pracy ul. Ciołka 10a Warszawa IP: 178.73.49.* 21.10.10, 01:32
      Odpowiedź dla "ja"
      „Budynek Urzędu Pracy w Warszawie przy ul. Ciołka nie jest jego własnością a co za tym idzie Urząd musi dostosować się do tego co mu jest dane. Od kilku lat mimo walki o lepsze lokum po to aby petentom było wygodniej i w lepszych warunkach mogli poczekać na wizyte i spotkanie z urzędnikiem urząd nie może doprosić się o lepszy budynek a władze warszawy uważają, że tak jest dobrze. Także tutaj musisz udać się do osób, które decydują w ratuszu o tym, w jakichwarunkach przyjmowani są bezrobotni, być może Tobie uda się coś wywalczyć. Jak sam wiesz budynek nie nadaje się na Urząd Pracy a w zasadzie nie nadaje się na żaden urząd, przez który przewija się w róznych sprawach zapewne ponad 500 osób dziennie. „

      I co jeszcze ja „muszę zrobić” Twoim zdaniem? Sądząc po tym, jak dobrze znasz sytuację Urzędu Pracy na Ciołka chyba w nim pracujesz, więc pewnie wiesz kto w nim za co odpowiada, kto jest dyrektorem. Może napisz do tych osób, że muszą coś zrobić z tym za co odpowiadają i biorą pieniądze zamiast umywać ręce i sugerować, że to bezrobotni muszą „uzdrowić sytuację” w Urzędzie Pracy poprzez interwencję w ratuszu. Jeśli osoby odpowiedzialne za działanie Urzędu Pracy nie potrafią nim sprawnie zarządzać i zdają sobie z tego sprawę, że on się do niczego w tej formie nie nadaje to wybacz, ale co jeszcze robią na swoich stanowiskach? Skoro to co robią jest bez sensu, może powinny się podać do dymisji albo ktoś powinien ich zdymisjonować za niekompetencję?

      „Ponieważ w kolejce do rejestracji czeka sie dłużej niż w kolejce do pośrednika to rejestracja została przenisesiona na dół, gdyż osoby, które czekają na obowiazkową wizytę czekają na nią krócej. „

      Tylko, że przed ową katastrofalną reformą, której efektem są koszmarne warunki oczekiwania na wizytę u pośredników pracy na drugim piętrze Urzędu, rejestracja również odbywała się właśnie na parterze Urzędu, w miejscu gdzie aktualnie załatwia się sprawy papierkowe bezrobotnych. Jeśli już ktoś koniecznie chciał coś zmieniać, czy nie można było zamienić sali rejestracji bezrobotnych z salą pośredników pracy? Wtedy wszystko nadal odbywałoby by się we w miarę ludzkich warunkach na o wiele większej przestrzeni dostępnej dla oczekujących i w ramach komputerowego systemu numerków regulującego kolejkę. Nadal uważam, że ten kto dokonał takiej zmiany jak obecnie zasługuje na „kartoflany medal”.

      „Zapewne osob, która podjeła decyzje o takiej zmianie nie siedzi ani na drugim piętrze ani na parterze a zawsze przysługuje Ci prawo do spotkania sie z tą osobą lub napisnia pisma w tej sprawie. Myślę, że przyniesie to większy skutek niż pisanie na forum. „

      A mnie się jakoś wydaje, że dopóki ktoś nie napisze kilku słów prawdy na poczytnym publicznym forum takim jak to, o tym jak wygląda „życie wewnętrzne” Urzędu Pracy na Ciołka wszyscy tam zatrudnieni będą znakomicie udawać, że dobrze jest tak jak jest.


      „W Urzędzie, o którym mówisz nikt nie wyznaje takiej zasady. Jednakże urząd musi dostsować się do praw i obowiązków jakie na nim spoczywają i do jakich musi się stosować.”

      Mam nieodparte wrażenie, sądząc po tym co się w nim dzieje i Twoich wypowiedziach, że delikatnie mówiąc, Urząd nie bardzo się z tych swoich obowiązków wywiązuje...




      „Oferty pracy są jakie są z różnych powodów. jednym z nich jest obowiązek aktywizacji ludzi, którzy tej aktywizacji nie chcą. Jeśli byłbyś pracodawcą to zgłaszał byś oferty do urzędu, z którego załóżmy przyślą Ci 10 osób, z których to 5 mówi, że przyszło tylko po stempelek, bo oni chcą tylko ubezpieczenia zdrowotnego,2 były pod wpływem alkoholu 2 maja za daleko do pracy o dwa przystanki i w zasadzie tylko jedna jest chętna? żaden szanujący się pracodawca nie będzie zgłaszał oferty pracy, bo muię to nie opłaca, bo traci czas na ludzi, którzy pracować nie chcą. a czas to pieniądz. stąd nie ma "normalnych" ofert. „

      Oto i całe zło – a mnie się tak naiwnie zdawało, że oferty są beznadziejne a to przecież takie proste: bezrobotni są beznadziejni więc dlatego oferty pracy są beznadziejne. Nie wiem tylko jak można komukolwiek ze zgłaszających się do Urzędu wciskać jakiekolwiek skierowania, skoro w Urzędzie Pracy ma się świadomość, że oferty pracy nie zgłosi tu żaden szanujący się pracodawca? Czy to od razu widać, który ze zgłaszających się bezrobotnych jest wystarczająco beznadziejny na beznadziejną ofertę pracy? Pomyśleć tylko, że niektórzy przychodzą tu z naiwną nadzieją, że można tu jednak znaleźć pracę...

      A może zamiast biernie czekać na tych nieszanujących się pracodawców, którzy łaskawie cisną tu jakiś strzęp oferty, sami poprzez Urząd Pracy zaczniecie owych ofert szukać pośród tych pracodawców trochę bardziej się szanujących żeby nadać choć trochę sensu waszej pracy? Może tu też ratusz złośliwie podstawia Urzędowi nogę...


      „Ponadto ustawodawca wymyslił sobie, że pozwolenie na pracę, czyli legalny pobyt w polsce będzie połączony z ofertą pracy. jednak musi bronić polskich pracowników, wiec jeśli polak nie podjemie pracy to można legalnie zatrudnić obcokrajowca. Stąd ofert z wietnamskim czy chińskim lub na prezesa z ukraińskim za minimalną stawkę. „

      Super, wszyscy wiedzą że to fikcja ale przecież to nie nasza sprawa tylko „ustawodawcy”. Dobrze, że tym razem nie sugerujesz, że to ja muszę iść i tę sprawę z ustawodawcą załatwić...



      „Jeśli ktoś zarejestrowany jest rok czasu to niestety, tzreba schować ambicje w kieszeń i iść do pracy takiej jaką nnie tyle daje Ci urząd, ale jaką daje Ci rynek. Jeśli ja miałbym kredyt na mieszkanie toszczerze mówiąc pracowałbym tam, gdzie by mi zapłacili jeśli w moim zawodzie pracy by nie było. Bank nie będzie się pytał, kiedy podejmę pracę w zawodzie jaki mam. A poza tym ile można być zarejstrowanym jako osoba bezrobotna (chodzi o czas a nie o ilość razy)? moim zdaniem maksymalnie 2 lata, bo jeśli po dwóch latach nie podejmujesz pracy z ofert, które masz do dyspozycji to znaczy, że nie chcesz skorzystać z pomocy państwa i dasz sobie rade w inny sposób. „

      A jak to się ma do Twojego własnego stwierdzenia: „żaden szanujący się pracodawca nie będzie zgłaszał oferty pracy, bo mu się to nie opłaca, bo traci czas na ludzi, którzy pracować nie chcą. a czas to pieniądz. stąd nie ma "normalnych" ofert” – zastanów się, czy to na prawdę moja wina, że jestem długo zarejestrowany w Urzędzie Pracy skoro sam piszesz, że nie ma w nim „normalnych” ofert. I Ty masz czelność w takiej sytuacji sugerować „chowanie ambicji w kieszeń”? Mam wrażenie, że wy tam w Urzędzie swoje już dawno pochowaliście...

      „moim zdaniem maksymalnie 2 lata, bo jeśli po dwóch latach nie podejmujesz pracy z ofert, które masz do dyspozycji to znaczy, że nie chcesz skorzystać z pomocy państwa” – sam piszesz, że Urząd Pracy nie ma odpowiednich warunków do prawidłowego jego funkcjonowania, oferty pracy które przedstawia są „nienormalne” ale jednocześnie uważasz, że jeśli przez 2 lata nie przestanę być pomimo to w jakiś magiczny sposób bezrobotny to twoim zdaniem przez to, że to ja nie chcę skorzystać z „pomocy państwa”... Przepraszam, ale niby z jakiej „pomocy” skoro to wszystko fikcja i jedna wielka „tekturowa atrapa”?!

      „Wybacz, ale siedem dni (jak mówisz 5 dni) to moim zdaniem wystarczający czas, żeby rozliczyć się z oferty. Niby ile Twoim zdaniem powinno być? miesiac, dwa, pół roku?”

      Po cóż ta ironia? Zważywszy, że oferty są przeważnie i tak nieaktualne to faktycznie nie ma większego znaczenia, choć moim zdaniem nie powinno się w owych siedmiu dniach zawierać dni wolnych od pracy, bo to absurd – przecież nic w nie i tak nie można z potencjalnym pracodawcą załatwić...

      „Co do bezpłatnego biletu to Urząd wnioskował również o bilet na przejazdy do pracodawcy, jedna
    • Gość: nemo Urząd Pracy ul. Ciołka 10a Warszawa cd. IP: 178.73.49.* 21.10.10, 01:33
      „Co do bezpłatnego biletu to Urząd wnioskował również o bilet na przejazdy do pracodawcy, jednakże rada warszawy nie wyraziła na to zgody a jedynie zgodziła się na bezpłatny bilet na wiztę obowiązkową. znów musisz udać się do władz warszawy i zapytać się dlaczego tak jest.”

      Dlaczego Ty ciągle uważasz, że za nieudolność Urzędu Pracy odpowiadam ja? Nie muszę nic za Urząd Pracy załatwiać, są tam w końcu zatrudnieni urzędnicy którzy za coś biorą pensję – może to oni powinni bardziej aktywnie wziąć się do pracy i tak długo drążyć sprawę aż zdołają ją załatwić?

      „Rejstracja w jakimkolwiek urzędzie pracy jest dobrowolna, to znaczy, że każdy rejestuje się dobrowolnie i zgadza się na to, że ma pewne prawa i przywileje, ale także obowiązki. Być może urząd pracy nie jest efektywny, ale wynika to z wielu rzeczy a głównie z prawa. Mentalność ludzka też odgrywa ważną rolę. Bo jeśli ktoś potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego to gdzie idzie? do urzedu pracy. w takim razie powinno się zmienić nazwę na urząd ubezpieczenia i czasem pracy i wtedy byłoby to zgodne z prawdą.
      Aby urząd działał efektywnie trzeba niego wywalić ubezpieczenie zdrowotne lub jeśli musi być ono w urzędzie rozdzielić rejestracje zwiazana z pracą a rejestracje związaną z ubezpieczeniem. Wtedy też osoba, która przyjdzie po ubezpieczenie, będzie raz na trzy miesiące wpadać po przedłużenie a urząd będzie pracował z ludźmi, którzy tej pracy naprawdę szukają. Wtedy okaże się, że 50% osób albo więcej w ogóle nie szuka pracy a chce ubezpieczenie zdrowotne a co za tym idzie będzi można zwolnić troche osób z urzędu, bo po co ten, który tej pracy nie chce ma tyle kosztować.

      Na zakończenie powiem, że jeśli chcesz, żeby urzedu ie było po prostu się w nim nie rejestuj, jesli okaże się, że z jego usług korzysta 5 osób na krzyż to w końcu ktoś zobaczy, że nie ma to sensu i je zamkną, co dla obywateli i gospodarki będzie małą stratą. Przynajmniej w tej formie pracy nie mają racji bytu.”

      I to jest kwintesencja nastawienia urzędnika Urzędu Pracy do bezrobotnego: „Jak ci się nie podoba, to się nie rejestruj”. Wybacz, ale mogę równie dobrze odpowiedzieć, że jak Ci się nie podoba praca w Urzędzie Pracy do z niej zrezygnuj. Może na Twoje miejsce przyjdzie ktoś, kto będzie umiał robić to co robisz lepiej i co ważniejsze będzie się mu to robić bardziej chciało.
    • Gość: KAROL Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.chello.pl 21.10.10, 06:08
      MŁODZI UCIEKAJCIE Z TEGO BANDYCKIEGO KRAJU !!! W KRAJU W KTÓRYM SĄ MAFIE , UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MA ŻADNYCH SZANS NA GODNE ŻYCIE !!! PO 41 LATACH PRACY ZOSTAŁEM ZWOLNIONY Z WINY ZAKŁADU PRACY ,MAFIA POLSKA WYŁUDZIŁA MOJE PIENIĄDZE ,NIBY JAKO SKŁADKI NA ZUS W KWOCIE PONAD 500.000 ZŁOTYCH , NIE MAM ŻADNYCH PRAW EMERYTALNYCH , A RZĄDZĄCY GANG PRZYZNAJE RODZINOM , KOLESIOM, RENTY SPECJALNE Z MOICH PIENIĘDZY , GDY TAMCI NIGDY NAWET GROSZA NIE WPŁACILI NA ZUS !!! W POLSCE NIE WARTO PRACOWAĆ LEGALNIE , EW. TYLKO SZARA STREFA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: b-stok Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.10, 08:34
      Po przeczytaniu nagłówka byłem pewien, że chodzi o PUP w Białymstoku :)
      U nas nie lepiej ;)
    • Gość: dids Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.chello.pl 21.10.10, 08:50
      W Olsztynie lepiej nie jest. Panie siedzą, fukają na ludzi, którzy szukają pracy i nie robią kompletnie nic, od roku nie przedstawiono ani jednej oferty pracy, mimo regularnych wizt. Na dwa trzy dostępne (w teorii) szkolenia nie można się zapisać; nic dziwnego, są raz na rok, przeznaczone dla 15, maks. 20 osób, a przecież synów i córki znajomych trzeba wcisnąć...
      To nie system komputerowy, to system sprzed tych kilkudziesięciu już lat, z którego nadal nie możemy się otrząsnąć.
      Powodzenia
    • Gość: niezarejestrowana Jak się dobija bezrobotnych w RP IP: *.icpnet.pl 21.10.10, 09:23
      Znam te procedury z autopsji, choć z innego miasta. System jest tak skonstruowany by człowieka maksymalnie upokorzyć i zniechęcić do rejestracji (wtedy rząd moze się wykazać mniejszą liczbą bezrobotnych niż w rzeczywistości)
      Od lat jestem bez pracy i nie rejestruję sie, bo nic mi to nie daje, a nawet pogarsza moją sytuację, ponieważ nie mogę wtedy podjąć żadnej pracy zleconej czy innej.
      Urzędy pracy to fikcja. Jeszcze nigdy nie udało mi się znaleźć pracy za pośrednictwem PUP. Jak chciałam zapisac się na szkolenie, to baby potraktowały mnie jakbym im złożyła nieprzyzwoitą propozycję i na żadne szkolenie się nie dostałam.
      (Chcialam iśc na szkolenie z przedsiebiorczosci by sie dowiedziec jak załozyc i prowadzic własną działalnosc gosp. A one mnie spytały czy umiem prowadzic działalnosc i czy kiedykolwiek prowadziłam. Odpowiadam - nie i własnie dlatego chce sie zapisac na szkolenie. A one na to, ze skoro nie prowadziłam nigdy i sie na tym nie znam, to po co mi szkolenie)
      Potem dopiero znalazłam szkolenie w ramach EFS (unijne) UP nie miał w tym żadnego udziału.
      Kiedyś zadałam pytanie mailem o jakąś duperelę, i miesiąc później dostałam wezwanie do UP (bez podania powodu wezwania) wyczekalam się kilka godzin nie wiedząc o co chodzi aż wreszcie się okazało, ze ktoś w koncu przeczytał tego maila i UP postanowił mi w ten sposob udzielic odpowiedzi na zadane miesiac wczesniej pytanie. Odpowiedź brzmiała: "Nie".
      Jakby nie mozna było odpowiedziec mailem (nb wczesniej juz sama znalazłam odpowiedz na tamto pytanie)
      Ponieważ wyszłam z bezrobocia bo SAMA znalazłam sobie szkolenie, nauczyłam się przedsiębiorczosci i załozylam działalnosc gosp, (która jednak po 2 latach musialam zlikwidowac gdy skonczył się ulgowy ZUS, bo bym zaczęła dokładać do interesu) okazało się ze nie mam prawa do zasiłku. Nie było więc sensu rejestrować się ponownie, pozostaję więc niezarejestrowana. Przynajmniej nie muszę przechodzic tych upokarzających procedur.

      UP powinny byc zlikwidowane a kasę na ich utrzymanie powinno się dać osobom które nie mogą pracować bo np opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem. Te osoby pracują 24h na dobę, bardzo ciężko, i dostają za to grosze. Jesli są do tego samotne, to często głodują, bo wszystko kosztuje a one nie mają żadnego dodatkowego dochodu. A przecież gdyby dziecko oddały do zakładu, to kosztowałoby to panstwo o wiele wiecej kasy.

      Wszystko w tym kraju jest postawione na głowie.
    • persephonix Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 21.10.10, 09:37
      Ta pani to karykatura urzędnika, jej zachowanie jest o tyle niepokojące, ze ona sama nie widzi w tym nic niestosownego.

      Półowa ludzi pracujacych w urzędzie ma niższe kwalifikacje niż osoby, które obsługują. Siedzą na stołkach załątwianych przez wujków, psiapsióły i mamy, za nędzną kasę, wiec odreagowują pogardą dla bezrobotnych. Typowe dla wielkiej kariery na małym stołku.

      Dwa - pewnie panią bardzo bolało, że to co pani wklepuje godzine do kompa, małolatowi i informatykowi zajełoby 10 min. Bo nie wklepuje szanowna pani PĄCZEKiKAWA innych danych niż te z karty, a tych z kolei nie jest tam wcale az tak wiele, nawet gdyby wklepywac je wielokrotnie.

      Trzy - urzędy kompletnie nie szanują petenta, wychodzą z założenia, że osoba bezrobotna ma cały dzień wolny i popija kawe, tymczasem wiele osób bezrobotnych dokształca się, chodzi na spotkania w sprawie pracy, miewa obowiązki domowe, najczęsciej znacznie więcej jako ktos, kto ma wiecej czasu. Nie skresla go to jako pełnowartosciowego pracownika.

      Wręcz słabo nada sie na dobrego pracownika, która jako bezrobotna nie ma nic innego do roboty jak stać 8h pod urzędem.
      Dlatego własnie opuszczam Polskę, sama w sobie nie jest zła, ale ilosc debilizmów zaczyna tu być mocno przytłaczająca, i jesli ktos wymaga sporo od siebie i innych, po prostu cierpi tu intelektualne katusze.

      Pani z urzędu życzymy mniej pączków, plotek i kawek, w prywatnej firmie prosze pani, nie zagrzałąby pani miejsca dłuzej niz 5 dni.
    • q-ku dla pensji w tym biurze tez potrezeba wyrzeczeń? 21.10.10, 09:43
      ta pani kierowniczka zdaje się z naszych podatków tam jest opłacana, może by się wzięła do pracy i też poniosła troszkę wyrzeczeń?
    • persephonix Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 21.10.10, 09:47
      dodam że urząd w takiej formie to archaizm,
      powinna być:

      1. całkowita rejestracja internetowa
      2. Baza danych ofert pracy, szkoleń (zapisy internetowe lub tel)
      3. Zaswiadczenia do druku

      i kilka osób do prowadzenia spotkan, szkolen i warsztatów.

      W GDYNI w UP jakis czas temu dowiadywałam sie o dotacje do włąsnej działalności, w małym pokoju wiedziały 2 ksiezne, z czego ta co mnie obsługiwała, młoda laska z wielkim kokiem była zajęta piłowaniem paznokcia. Dodatkowo okazało sie w trakcie rozmowy, że wiem na temat dotacji wiecej niz ona, tym samym nie była wstanie ona odpowiedziec na dosc istotne pytania.

      NIe była w stanie na jednej wizycie okreslic wszystkich dokumentów niezbędnych do wniosku. Więc co wizyta, zaskakiwała mnie nowymi pomysłami.

      Dlaczego tacy ludzie pracują w urzędach???? Niedouczeni, bez umiejetnosci pracy z ludźmi, bez kwalifikacji.

      UP Gdynia ogólnie biorąc nie jest taki zły, moze wydawac sie boski dla ludzi z niską wiedzą, małymi kwalifikacjami. NIe jestem alfą i omegą, jednakże niedouczenie i brak elementarnej wiedzy na temat tego co robią jest wysoce irytujący. I wystarczy dobrze p9oszperac w necie, w przepisach, aby miec wiedze wielkrotnie wiekszą niz panny za biurkiem.
      Pytania które miałam zostały wysłane do fundacji gospodarczej bo pani nie miałą pojecia bladego o dotacjach. Zanim częsciowa odp przyszła z fundacji (za co jestem wdzieczna), znalazłam odp w necie, ustawach i u doradcy podatkowo dfinansowego (koszt 120zł)


      po co są urzędy?
    • Gość: Pracujący Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: 195.85.249.* 21.10.10, 09:54
      Mam 27 lat. Za sobą 6 lat kariery zawodowej. Kończę studia. Dotychczas 3-4 razy byłem bez pracy (okresy 1-2 miesięczne). Nawet do głowy mi nie przyszło, aby rejestrować się w WUPie. Po co? Czas który bym tam stracił poświęciłem na poszukiwanie noramalnej pracy - przeglądanie ofert, wysyłanie cv, rozmowy z pracodawcami. Rejestracja w WUP to początek chronicznych problemów z pracą! Czy ktoś liczy że WUP znajdzie mu sensowną pracę? BZDURA! To są miejsca dla strukturalnie bezrobotnych z patologicznych środowisk którzy idą tam bo muszą... Nikt przy zdrowych zmysłach nie rozpocznie kariery zawodowej od takiej rejestracji!
      • kretek_bladzi Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 21.10.10, 10:25
        Gość portalu: Pracujący napisał(a):

        > Mam 27 lat. Za sobą 6 lat kariery zawodowej. Kończę studia. Dotychczas 3-4 razy
        > byłem bez pracy (okresy 1-2 miesięczne). Nawet do głowy mi nie przyszło, aby r
        > ejestrować się w WUPie.

        Otóż to.
        Bohater artykułu 26 lat, informatyk bezrobotny i w PUP? To musi być niezła fajtłapa, żeby energię marnować na wystawanie po kolejkach i smarowanie maili po gazetach czy portalach zamiast znaleźć sobie pracę. Chociażby cokolwiek, na przeczekanie, żeby rano nie mieć problemów z oglądaniem się w lustrze. Jeszcze pewnie z mamusią mieszka. Takiemu się nie dogodzi - zawsze będzie marudził.
        A co do ewidencji w PUP to bardzo dobrze, że zniechęcają młodych, sprawnych i wykształconych ludzi do wyciągania łapy po świadczenia, na które ja muszę zapi...ać 60 h w tygodniu
        • Gość: taki tam Re: Jak się dobija bezrobotnych w pokoju 106 IP: *.icpnet.pl 21.10.10, 11:11
          Temat dotyczył bardziej tego, jak pracują urzędy, aniżeli tego kim ów gość jest.
          Innymi słowy - artykuł był o urzędach, a nie o "gościu".

          To, że masz więcej szczęścia w życiu niż on, nie znaczy jeszcze, że więcej z życia rozumiesz.
        • Gość: Krzysiek myśl to nie boli IP: 213.17.128.* 21.10.10, 14:39
          Rejestrujesz sie w urzędzie pracy choćby aby mieć ubezpiecznie, dodatkowo jeśli przysługuje prawo do zasiłku to po to aby odebrać należne świadczenie. Nikt myślacy nie pozwoli sobie na to by nie mieć ubezpieczenia zdrowotnego. I nie masz prawa tak wyrażać się o innym człowieku, oby się nie okazało że jesteś większym fajtłapą niż on. Skad się tacy plugawi ludzie biorą... jeszcze będzie krytykował za to że mieszka z rodzicami gdy liczba osób żyjących w Polsce w ten sposób jest bardzo wysoka.
          • kretek_bladzi Re: myśl to nie boli 12.11.10, 20:04
            Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

            > Rejestrujesz sie w urzędzie pracy choćby aby mieć ubezpiecznie, dodatkowo jeśli
            > przysługuje prawo do zasiłku to po to aby odebrać należne świadczenie. Nikt my
            > ślacy nie pozwoli sobie na to by nie mieć ubezpieczenia zdrowotnego.

            Żeby mieć ubezpieczenie trzeba ruszyć d... sprzed komputera i pójść do (jakiejkolwiek) pracy. Jak nie ma w zawodzie to trzeba gdzie indziej przekiblować kilka miesięcy, rok czy kilka lat i w końcu trafi się wymarzoną okazję. KAŻDY pracodawca chętniej zatrudni operatora zmiotki w Lidlu niż etatowego bezrobotnego.

            > I nie masz
            > prawa tak wyrażać się o innym człowieku, oby się nie okazało że jesteś większy
            > m fajtłapą niż on.

            Być może jestem, ale... Życie biorę w swoje ręce i w ramach nadmiaru wolnego czasu śmiecę po portalach. Jako informatyk dałbym w czasie potrzebnym do redagowania postu korepetycję za kilkadzieisąt PLN.

            > Skad się tacy plugawi ludzie biorą... jeszcze będzie krytyko
            > wał za to że mieszka z rodzicami gdy liczba osób żyjących w Polsce w ten sposób
            > jest bardzo wysoka.

            Jeśli ci to nie przeszkadza to pozdrawiam - życzę czworaczków i żeby każde z nich mieszkało z tobą do (ich) czterdziestki.
    • Gość: ml tak jest wszędzie w urzędach pracy IP: *.retsat1.com.pl 21.10.10, 09:56
      W woj. łódzkim podobnie. kolejki, masę dokumentów do wypełnienia, dostarczenia, panie chyba pamiętają jeszcze czasu głębokiego komunizmu, a o profesjonalnej obsłudze klienta jeszcze chyba nie słyszały. No i ofert pracy ze hoho. cała jedna-na która jeszcze nie spełniałem wymagań, po prostu żenujące. i po co te urzędy są?
    • Gość: taki tam Proste rozwiązanie IP: *.icpnet.pl 21.10.10, 10:07
      Każdy ze stojących w kolejce, powinien dostać szansę na wykazanie, że można szybciej w tym urzędzie pracować. Jeśli będzie to robił szybciej niż pracownik UP, powinien zostać zatrudniony w UP, a dotychczasowy pracownik powinien stanąć do niego w kolejce po zatrudnienie.
      • Gość: x-men Re: Proste rozwiązanie IP: 178.213.56.* 28.10.10, 11:08
        Popieram, a tak ci urzędnicy czują się jak bogowie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka