Na tropie kserówek

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.10, 08:04
Obniżcie ceny książek, bo 50,- zł za cieniutką broszurkę to przesada! Później się dziwią, że ludzie wolą kserować niż kopiować nowe! Przemilczę fakt, że większość książek drukowana jest na papierze kiepskiej jakości i słabo klejona!!!
    • Gość: Adam. Na tropie kserówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 09:42
      jak mają ceny z kosmosu to rynek robi swoje .
      • tomalamas Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 10:12
        Jasne, same biedaczki... Napiszcie mądrale książkę, a później komentujcie. Wystarczy zamiast piwka albo imprezy kupić książkę i będzie git.
        • Gość: mzador Re: Na tropie kserówek IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.10, 11:09
          Tak kolego, 50 zł to rzeczywiście niewielka sumka. Tylko zauważ jeszcze, że student nie kupuje jednej książki, kupuje ich przynajmniej 5. 5x50=250. Co teraz? Nie idź na imprezkę I nie jedz obiadku przez tydzień? Dodaj sobie jeszcze VAT na książki, który niedługo podniesie ich cenę jeszcze bardziej.
        • Gość: Anna Re: Na tropie kserówek IP: 172.31.12.* 29.12.10, 12:08
          Jasne. W sesji 4 egzaminy. Na każdy obowiązkowo (średnio) 3-4 książki to się robi 600 zł. Na prawdę już bez przesady że zawsze trzeba mieć nową. Jakby w bibliotekach były dostępne nie byłoby problemu, ale uczelnia posiada jeden lub dwa egzemplarze a na roku 200 osób mających w tym samym czasie egzamin.....
        • norbertrabarbar Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 13:16
          Mnie już stać ale jak studiowałem informatykę to zdarzały się książki po 150PLN. Ale spoko, nikt nie potrafił tak pięknie kraść książek z księgarń, a jeszcze sobie ze sprzedawczyniami pogadałem... przy czym zawsze kupowałem jakiś tomik poezji za 10 zeta :D

          Ale to jeszcze nic... syn znajomej w technikum samochodowym musiał kupić książkę o silnikach samochodowych za bagatela 250PLN!!!
          • Gość: gosc Re: Na tropie kserówek IP: unknown 29.12.10, 16:01
            wow, ktoś się odbił od dna podkreślając, że już go stać na ksiązki. Dodatkowo wykorzystał zdobyte wcześniej umiejętności kradzieży. no i poezję czyta albo tylko kupuje.

            Co by nie było, pogratulować awansu z zatęchłej wsi do miasta która często się odbywa właśnie za pomoca zawodu informatyka
    • Gość: ja Na tropie kserówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 10:17
      Tracimy na sprzedaży, więc musimy ograniczyć nakład, czyli mniej zapłacić autorowi i podnieść cenę książki - mówi Barbara Jóźwiak, prezes wydawnictwa PWN.

      Ot, logika. A gdyby tak obniżyć (znacznie) ceny? Nie wiem, czy student, mając do wyboru: wypożyczyć kanałami książkę, pójść do punktu ksero, zostawić tam książkę, zapłacić za jej skopiowanie nawet ze 2 dychy, nie poszedłby po prostu do księgarni i za te 2 dychy po prostu jej nie kupił. Tak byłoby po prostu wygodniej.
      • sverir Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 12:37
        Byłoby wygodniej pod warunkiem, że byłoby to nadal dla wydawnictwa opłacalne. 20 złotych za druk 400 stronicowej książki wraz z okładką i kolportażem plus wynagrodzenie dla autora? Średnio to widzę.
    • Gość: Ania Na tropie kserówek IP: *.home.net / 192.168.1.* 29.12.10, 10:24
      Temat na czasie z powodu zbliżającej się sesji. Studiuję prawo i wczoraj uzupełniłam bibloteczkę. Książka do jednego przedmiotu - Europejskie Prawo Wspólnotowe 2 tomowe, 1 tom kosztuje 99 zł. Dobrze, że przedmiot jest typowo teoretyczny, czego nie można powiedzieć o przedmiotach takij jak m.in. postępowanie cywilne :
      kodeks 24.99, książka podstawowa najtańsza 49.90, postepowanie cywilne kazusy 49.90, testy i tabele 39.90 a to tylko jeden z 8 przedmiotów na roku. Są to podstawowe ksiązka dla studentów, nic poza podstawowy materiał.
      • Gość: k Re: Na tropie kserówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 10:44
        Kolega wyżej ci napisał: zrezygnuj z imprezki i będziesz miała na książki. Tak nawiasem mówiąc ten kolega chyba bardzo dawno studiował lub zgoła nigdy...
        • Gość: mzador Re: Na tropie kserówek IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.10, 11:12
          Nie imprezuj tyle Anka, miejże litość dla swojej wątroby. Tysiaki przepijasz w ciągu miesiąca, toż to chore jest!
      • sverir Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 12:30
        > kodeks 24.99, książka podstawowa najtańsza 49.90, postepowanie cywilne kazusy 49.90,
        > testy i tabele 39.90 a to tylko jeden z 8 przedmiotów na roku.

        Kupno kodeksu jest trochę bezsensowne - do ściągnięcia za darmo. Książka to sprawa oczywista - wielu wykładowców lubi pytać o tematy podjęte w poleconej przez niego książce, a czego w innej może nie być. Kazusy - sprawa również oczywista. Testy i tabele - bez sensu. Jeżeli egzamin ma formę testu, to wystarczy kodeks ewentualnie wsparty książką. Jeżeli formę ustną lub pisemną, to testy niczego nie dadzą. A jeżeli ktoś się upiera uczyć z testów, to książka lub kodeks niepotrzebne.
        A w ogóle to można załatwić sobie dostęp do Lexa.
    • slonce.speru Napisalem ksiazke dla studentow (20zl) 29.12.10, 10:57
      Na swiecie jest 100mln studentow a moja ksiazke kupilo tylko stu.
      Jestem stratny 1 999 998 000 zl - kto mi pokryje te straty??
      Myslicie ze latwo jest napisac taka ksiazke?
      • norbertrabarbar Re: Napisalem ksiazke dla studentow (20zl) 29.12.10, 13:18
        Łatwo.
    • Gość: tomspeed Re: Na tropie kserówek IP: 81.210.76.* 29.12.10, 11:06
      Wydawać więcek e-book i dawać rozsodną cenę.
      Ekolodzy będą zadowoleni, pisarz może mieć większą marżę a i studenci będą zadowoleni :)


      tomspeed.blox.pl/html
    • Gość: mól Na tropie kserówek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.10, 11:10
      No niestety jak książeczka wydana na papierze toaletowym i bez barwnych ilustracji w marnie poklejonej oprawie kosztuje 68zł to głupotą jest jej kupowanie.
      Wydawca zarobił by lepiej sprzedając ją za pół tej ceny. Bo w tedy nie opłaca się jej kopiować.
      A teraz jeszcze wacik w górę hi hi to się będzie kserowało hi hi
    • unhappy Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 11:25
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > Obniżcie ceny książek, bo 50,- zł za cieniutką broszurkę to przesada! Później s
      > ię dziwią, że ludzie wolą kserować niż kopiować nowe! Przemilczę fakt, że więks
      > zość książek drukowana jest na papierze kiepskiej jakości i słabo klejona!!!

      I w ten sposób nadają się tylko do ścięcia grzbietu i przerobienia na PDF :)

      Po wydawcach muzycznych i filmowych wydawcy książek to właśnie kolejni, którzy z przerażeniem odkryli, że ich model biznesowy został unieważniony przez postęp technologiczny. Będą go bronić przy pomocy detektywów i policji oraz prób zmiany prawa.
      • Gość: studencik_zoppot Re: Na tropie kserówek IP: 83.238.44.* 29.12.10, 11:35
        Właśnie! Czym szybciej autorzy i wydawcy przestawią się na e-booki tym lepiej. Z tym, że jeśli książki można będzie ściągać za jakieś ludzkie pieniądze (np. 10 zł za tytuł), to cała szajka wydawców, pośredników, księgarzy upadnie. Wiadomo więc, że będą czepiali się wszystkich możliwości, by do tego nie dopuścić.
        Mam nadzieje, że sami autorzy w końcu dojdą do wniosku, że zarobią tyle samo, jak nie więcej sprzedając publikacje w formie elektronicznej, gdzie po pokryciu kosztów serwera i obsługi sprzedaży nawet 90% z przychodu od każdej z publikacji trafi do ich kieszeni, a nie tak jak obecnie, po zapewnieniu zarobku kilki szczeblom pośredników - mniej niż 10%.
        • bosman_plama Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 14:49
          Spokojniej z tą "szajką wydawców". Książkę, nim się ją sprzeda, trzeba jeszcze zredagować, zrobić jej korektę, a potem całość złożyć tak, by była przyjazna dla użytkownika. Nikt tego za darmo nie zrobi. Podejrzewam też, że niewielu autorów umiałoby odpowiednio książkę złożyć, choć tego da się nauczyć, a i są darmowe programy do tego.
          Ale redakcji już sobie sam autor nie zrobi na pewno, bo co by to była za redakcja:).
        • Gość: EM Re: Na tropie kserówek IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 29.12.10, 20:07
          > 0 zł za tytuł), to cała szajka wydawców, pośredników, księgarzy upadnie

          wuhahaha. Ile masz lat?#
    • Gość: Magda No i obniżyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 11:39
      > Obniżcie ceny książek, bo 50,- zł za cieniutką broszurkę to przesada!

      Wydawcy przekonują, że zdobywanie wiedzy nie musi odbywać się kosztem autorów książek. Przez kilka lat PWN prowadziło akcję "Taniej niż ksero", w ramach której wydawane książki kosztowały tyle samo, a nawet mniej niż ich kopie. Teraz proponuje studentom dostęp do wielu akademickich publikacji w czytelni online, gdzie najtańszy 24-godzinny dostęp do książki elektronicznej kosztuje tylko 4,88 zł.

      Obniżyli, więc chyba mają moralne prawo ścigać?
      • unhappy Re: No i obniżyli 29.12.10, 11:47
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > > Obniżcie ceny książek, bo 50,- zł za cieniutką broszurkę to przesada!
        >
        > Wydawcy przekonują, że zdobywanie wiedzy nie musi odbywać się kosztem autoró
        > w książek. Przez kilka lat PWN prowadziło akcję "Taniej niż ksero", w ramach kt
        > órej wydawane książki kosztowały tyle samo, a nawet mniej niż ich kopie. Teraz
        > proponuje studentom dostęp do wielu akademickich publikacji w czytelni online,
        > gdzie najtańszy 24-godzinny dostęp do książki elektronicznej kosztuje tylko 4,8
        > 8 zł.

        >
        > Obniżyli, więc chyba mają moralne prawo ścigać?

        Zależy kogo?

        A co do akcji "taniej niż ksero". Po kiego grzyba WYDAWAĆ książkę? Jakiś czas temu potrzebowałem książki. W księgarniach online po 100 zł i nie byłoby to ŻADNYM problemem gdyby nie to, że ja jej potrzebowałem JUŻ. Bez czekania na przesyłkę. W końcu okazało się, że książka jest w publicznej bibliotece (wyszukane z katalogu online) 10 minut drogi samochodem :D

        Myślisz, że było mi żal wydawcy i stada pośredników? Nie. Trochę mnie rozśmieszyła ich głupota :D
    • jb_n Winni są też wydawcy... i nie chodzi o cenę... 29.12.10, 12:28
      Ostatnio rozmawiałem z jednym z profesorów PW, jednym z niewielu (dwóch? trzech?) specjalistów w swojej dziedzinie w Polsce (za granicą też nie ma ich wielu), z której mamy 4 przedmioty w toku studiów. Z literatury w języku polskim, która obejmowała by ten temat są cztery (sic!) książki. Wydane kilkanaście i kilkadziesiąt lat temu. Wznowione raz, też kilkanaście lat temu.

      Tenże profesor mówi, że około 10 lat po wydaniu jednej z tych książek, wydawca zgłosił się do niego, czy on by je odkupił, bo porozsyłali to do różnych miast, a tam tego nikt nie kupował (ciekawe dlaczego, skoro od zawsze studiować to można było tylko w Warszawie i Łodzi). Zaproponowali mu cenę księgarnianą. On nie kupił - bo co miałby z tym zrobić - gdyby kupował po 10 złotych, to po 10 złotych studenci by od niego starą książkę kupili, za cenę księgarnianą, która była do tego niesamowicie wygórowana, nikt od niego tego nie weźmie.

      Książka poszła na przemiał (zabawne, bo między innymi o tym była). A teraz zapraszam do zabawy: znajdź tę książkę. Teoretycznie jest w BN, ale jest wysłana do jakiejś innej biblioteki, jest na w Warszawie na Koszykowej i jeden z trzech tomów w moim instytucie. W antykwariatach dawno już tego nie widziano. Studentów na jednym roku jest 40. To jak mamy się tym podzielić, jeśli mamy tego nie skanować?

      Niech zatem wydawcy się nie dziwią, że ludzie kserują i skanują ich książki, skoro podręczniki akademickie do dziedzin, które można studiować w Warszawie i w Łodzi wysyła się do Białegostoku i Rzeszowa, a potem ze zdziwieniem przekazuje na przemiał.
      • Gość: gosc Re: Winni są też wydawcy... i nie chodzi o cenę.. IP: unknown 29.12.10, 16:06
        A coż to za tajemniczy kierunek?? Moze kolega sie podzieli ta tajemną wiedzą?
    • iwa01 Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 12:43
      Podręczniki są drogie ale i studenci rozpuszczeni. Każdą książkę muszą mieć na własność.
      Zrobienie dobrych notatek w czytelni przerasta możliwości wielu z nich. Też studiowalam. Zdarzały się sytuacje gdy trzeba się było zapoznać z tygodnia na tydzień na zajęcia z tekstem, ktory był dostępny w W-wie w jednym egzemplarzu i tylko w czytelni Biblioteki Narodowej. Na roku było 120 osób i daliśmy radę. Korzystałam regularnie z 8 czy 9 bibliotek.
      Teraz spora część studentów ma dostęp do wirtualnej czytelni- ibuk, dzięki abonamentom wykupywanym przez uczelnie.
    • ulanzalasem Na tropie kserówek 29.12.10, 12:54
      1. Każdy doktorek/profesor "każe" kupić swoją pozycję...cena od 20 do 60zł..student powinien się cieszyć, bo jak przyjdzie po wpis to dostanie przy okazji drugi wpis...do podręcznika ;)
      2. Ceny są jakby zmową, 5 podręczników w każdym to samo, (pomijam, że czasami trzeba wybrać ten jeden konkretny) a cena to 54,99 do 59,99...gdzie ta konkurencja? o.O
      Gdyby tak nie wypożyczać i nie kserować podręczników to co semestr/rok student musi wywalić jakieś 6-10 x 45 złotych średnio ;)
      3. Zdarza się i tak, żeby nie tylko ze względów merytorycznych niezgodnie z prawem studenci są zmuszani do kupna podręczników z danego roku - starszych nie akceptują, chyba że nie ma nowego wydania. Wtedy taki doktorek potrafi powiedzieć, że nie akceptuje już podpisanych-używanych podręczników...
      Za ww powinno się ludzi kształtujących przyszłe pokolenia wysyłać na semestr do pracy w jakimś kołchozie...
      • Gość: kasaja Re: Na tropie kserówek IP: *.acn.waw.pl 29.12.10, 14:07
        1. Do takich książek zawsze podchodzę z dystansem. Wielu studentów (nawet na 5 roku) od razu po wykładzie leciało bezmyślnie do księgarni i wykupowało cały nakład. Ja w tym czasie rezerwowałam kopię w bibliotece. Niestety w większości wypadków książki wykładowcy okazywały się... cóż... jakby to powiedzieć... do pupy. Ale znalazło się też kilka wartościowych, które kupiłam i mam do dzisiaj.
        2. Czasami nawet to samo słowo w słowo, a podręczniki różnych autorów (bądź tego samego) o różnych tytułach. Niestety trzeba kombinować (ale nie znaczy to od razu lecieć do ksero i bezmyślnie kopiować) czasami wystarczy się rozeznać w temacie. Może wystarczy skopiować tylko 1/2 rozdziały, a to nie jest nielegalne, ani moralnie naganne. Czasami naprawdę wystarczy godzina w bibliotece.
        3. Niestety są dziedziny w których nowy podręcznik jest obowiązkowy. Np. prawo, gdzie w ciągu roku potrafi się wszystko zmienić. Nie rozumiem co znaczy, że doktorek nie akceptuje używanych podręczników. To nie liceum, żeby sprawdzać kto się z czego przygotowuję. Jeśli tak jest to jedyne co pozostaje to zmienić uczelnię, bo szkoda czasu... i pieniędzy (w niektórych przypadkach)
      • Gość: ktosia Re: Na tropie kserówek IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.10, 14:39
        Co znaczy, ze "doktorek nie uznaje podpisanych podrecznikow?" Moze jeszcze oceny daje za ich posiadane?
        Oj, z podstawowka sie pomlilo...albo "student" sie mentalnie na tym poziome zatrzymal...
    • norbertrabarbar Biblioteki wypożyczają książki za darmochę :D 29.12.10, 13:12
      Jak to jest, że ja nie mogę ściągnąć zeskanowanej książki z internetu ale mogę ją sobie przeczytać za darmo z biblioteki? Czy wydawców to nie drażni, że biblioteki ich najnormalniej w świecie okradają?
      • unhappy Re: Biblioteki wypożyczają książki za darmochę :D 29.12.10, 14:39
        Na pewno drażni ale:

        1. Mają jeszcze odrobinę wstydu :)
        2. Skala zjawiska nie jest znacząca jak myślę.
        • bosman_plama Re: Biblioteki wypożyczają książki za darmochę :D 29.12.10, 14:53
          unhappy napisał:

          > Na pewno drażni ale:
          >
          > 1. Mają jeszcze odrobinę wstydu :)
          > 2. Skala zjawiska nie jest znacząca jak myślę.

          Swego czasu Ziemkiewicz pomstował, że się go okrada pożyczając jego książkę znajomemu. Ale czy to samo pisał o bibliotekach nie pamiętam.
          • unhappy Re: Biblioteki wypożyczają książki za darmochę :D 29.12.10, 15:09
            bosman_plama napisał:

            > Swego czasu Ziemkiewicz pomstował, że się go okrada pożyczając jego książkę zna
            > jomemu. Ale czy to samo pisał o bibliotekach nie pamiętam.

            Bo to chyba konserwatysta a oni generalnie mają pomieszane pod sufitem :D
    • Gość: Anna Na tropie kserówek IP: *.nyc.res.rr.com 29.12.10, 13:28
      Studiowalam psychologie ladnych pare lat temu-80 osob na roku. Ile ksiazek o tym samym tytule ma biblioteka? A jesli z 200-str. ksiazki trzeba przeczytac 2 rozdzialy to tez mialam ja kupowac? Studniowanie to nie liceum, gdzie uzywa sie podrecznikow, a ich liste dostaje przed wakacjami. Nie kazdy lubi czytac z ekranu, nie kazdy ma komputer i drukarke. Sama nie moge narzekac, bo na ksiazki w moim domu pieniadze sie zawsze znalazly-ale sa ludzie, ktorzy zyja na studiach na kanapkach z parowka.
    • Gość: LiMa Na tropie kserówek IP: *.noname.net.icm.edu.pl 29.12.10, 13:33
      Kupowałam podręczniki w czasie studiów, większość do tej pory posiadam na półce, ale były to głównie wydania PWN z "taniej niż ksero", w sumie nigdy nie spotkałam żadnego studenta z kserówkami Szackiego, Babbiego czy Turnera, bo z tych książek się korzysta przez całe studia i nawet po studiach jak się pracuje w zawodzie, każda ma ok. 1000 stron i kosztowała nie więcej niż 60zł. Oczywiście też sporo kserowałam książek, które były nie do kupienia, tak miałam przy swojej mgr, że potrzebowałam 4 książek w całości, które były ciężkie do zdobycia, jedną kumpel po znajomości wyniósł mi na godzinę do skserowania z WPiA bo tylko tam była i to w czytelni a potem od razu do ksero. Z chęcią chciałam je kupić ale jak wydano 100 egzemplarzy 5 lat temu to kupienie jest niemożliwością, a jak się z książki ma zamiar korzystać przez okres kilku miesięcy to ksero pozostaje jedynym wyjściem.
    • Gość: kasaja Na tropie kserówek IP: *.acn.waw.pl 29.12.10, 13:55
      Kupiła książkę z tej serii PWN, nawet się nie zastanawiałam. Szkoda, że więcej nie wydali, bo w wielu dziedzinach takich książek po prostu brakuje. Szkoda, że większość osób uważa, że książki/podręczniki muszą być super wydane. Wystarczy lekki papier i papierowa okładka (książka jest lekka i mniej kosztuje). Niestety takie wydawnictwa jak Beck, Lexis itp. uważają inaczej. Wydają książki, które i tak za 1-2 lata będą nieaktualne za 100 zł w górę. Po co? Ważne, żeby było tanio i trzymało się kupy. Jak ktoś chce, zeby mu na półce ładnie wyglądało to niech wyłoży kasę na twardą okładkę (ale takie osoby i tak nie będą korzystały z kserówek).
      Przyszło mi też sprowadzać książki z UK i US. Tam to dopiero są ceny. Za cienką monografię przynajmniej 25$ (u nas takie książki to ok. 30 pln), podręcznik 200 pln (dziękuję, skseruję - w bibliotece jest tylko jedna kopia, 5 miesięcy w kolejce do wypożyczenia).
      Inna sprawa, że w US dużo wydaje się na śliskim papierze w twardej okładce. Drogie jak cholera, ale trzymają się wieki. Przy uniwerkach jest dużo sklepów z używanymi podręcznikami, wszystkie księgarnie mają działy z używanymi książkami (nawet barns&noble/coś jak nasz empik). Studenci mają więc wybór. Może to jest jakieś wyjście.

      Ps. jak ktoś chce to znajdzie sposób. Moja koleżanka zawsze kupowała nowe książki i sprzedawała w październiku następnego roku. Wyszło jej, że nawet na tym zarobiła. Ja jestem typem zbieracza, ale powoli brakuje mi miejsca na nowe książki. Kseruję tylko w ostateczności.
      • Gość: jcx Re: Na tropie kserówek IP: *.nk-net.pl 29.12.10, 14:37
        Zarobiła kupując nowe książki i sprzedając jako używane - jasne. Chyba, że gratis robiła laskę.
        • unhappy Re: Na tropie kserówek 29.12.10, 14:40
          Gość portalu: jcx napisał(a):

          > Zarobiła kupując nowe książki i sprzedając jako używane - jasne. Chyba, że grat
          > is robiła laskę.

          Inteligencjo! Po wyczerpaniu nakładu cena może wzrosnąć jak najbardziej.
    • xnonorx Nie ma większego s$^%stwa niż ograniczanie dostępu 29.12.10, 14:23
      do wiedzy. No, może większym jest tylko tłumaczenie się jeszcze "potencjalnymi stratami".
    • Gość: Waligruszyn Na tropie kserówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 14:56
      Blalblabla.... Ostatnio bylem zmuszony przeczytac ksiazke, ktora byla wydana ostatni raz w 1971 roku. Nie ma jej w antykwariatach, na Allegro, bibliotekach itp. Poratowalem sie archiwum Allegro, dzieki ktoremu znalazlem kilka osob, ktore kupily na przestrzeni poltora roku taka ksiazke. Napisalem do nich maile, dostalem jedna odpowiedz. Udalo sie, ksiazka zostala mi wypozyczona. Ale to byl fart. A ile jest takich pozycji, gdzie nie da sie sprawy zalatwic w ten sposob???
    • Gość: Amy Re: Na tropie kserówek IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.10, 15:13
      Przykro mi, w tym kraju nie da sie kupować książek oryginalnych na studia. Poniżej kilka przykładów z życia studentki anglistyki :

      1. Książke do Leksyki (jedną z dwóch wymaganych - 67zł) kupiłam oryginalną. Na zajęciach okazało sie że książka...jest niewłaściwej edycji (2001 zamiast 2005!). Wprawdzie różnice ograniczają sie do kolejności zadań ale wykładowca stwierdził że wprowadzam niepotrzebny chaos.

      2. Książki do historii Anglii wymagane są 3 : jedna kosztuje 115zł bo ma 800 str, druga kosztuje 90 bo ma kolorowe obrazki a trzecia kosztuje 70 bo ma nikomu niepotrzebne kolorowe mapki. Dodam że na wykładach z żadnej książki nie korzystamy a ćwiczeń nie mamy.

      3. Pani doktor zarządziła zakup konkretnych ćwiczeń do opisówki. Na pierwszych kilku zajęciach sprawdzała czy napewno wszystkie są oryginalne, potem ani razu z nich nie korzystaliśmy. Czy robi jakąś różnicę fakt że książka była autorstwa właśnie pani doktor?

      4. Koordynator ds. przedmiotów praktycznych zamówił 80 książek do Leksyki (drugą z wymaganych), za 70 zł każda. Niestety pod koniec października pojawił sie problem bo...nikt książek nie kupił! Dlaczego? Ponieważ pan szanowny koordynator nie spytał sie studentów ile osób kupi książki od niego, ba, nawet nas nie poinformował że wogóle je kupił!

      Książka oryginalna - 80zł.
      Ksero - 15zł.

      Zgadnijcie, którą opcję wybrali studenci? Wiadomo. Pod koniec października dostaliśmy ochrzan od pana koordynatora za to że nie kupiliśmy zamówionych przez niego książek, przez co księgarnia sie na niego wkurzyła i "możemy więcej nie dostać takiego dobrego 25% rabatu jak w tym roku!". (Podliczmy, oryginalna książka 80 zł, po obniżce kosztowała 70zł. Ile to procent? Bo napewno nie 25...). Ponieważ studenci odmówili kupienia zamówionych książek, pan koordynator zarządził że od połowy listopada...mamy zakaz używania kopii, wszyscy muszą mieć oryginalne. Niestety (dla niego, na szczęście dla nas) książki zostały już dużo wcześniej odesłane do wydawcy. Studenci tak korzystają z ksero jak korzystali.


      A teraz pytanie za 100 pkt : Kto pracuje u wydawcy podręcznika? Bez komentarza.
    • aboutblank >>> No tak, przecież brakuje przwdziwych bandytów 29.12.10, 15:27
      trzeba łapać studentów za kserowanie.
      Na szczęście ci "detektywi" za wiele uprawnień nie mają i można ich odesłać z kwitkiem.
    • Gość: Iskra 80% ceny książki = hurtowia + księgarnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.10, 15:43
      Pracuję w miejscu, gdzie miesięcznie zamawia się setki książek - biblioteka. Jeszcze nie jakaś największa.
      Nasz rabat u hurtownika to 50%. Pracując w księgarni - też około 50%. Sieci większe do 60%.

      Czyli zostaje 40% z ceny.
      Z tego musi zarobić jeszcze hurtownik. Dajmy łaskawie 20%.

      Zatem realny przychód dla wydawnictwa (do rozdzielenia między autorów, redaktorów,składaczy i innych) - 20%. Realny koszt książki 30 zł - 6 zł.

      Zamiast narzekać obniżcie zdziercze marże. Ceny mogłyby spokojnie spać o 40%, nie odejmując niczego osobom tworzącym książki.
      I tak nagle 500 s. książka zamiast 60 zł, kosztuje 24. Dokładnie tyle co średnie ksero ze zbindowaniem.

      Da się? Da.

      Ale lepiej narzekać na brak przychodów.

      W Stanach chociażby rozwiązano to tak, że dla zwykłych ludzi są tanie wydania po kosztach, plus specjalne wydania dla bibliotek - solidniejsze.

      I o czymś świadczy fakt że obecnie sprowadzenie zza granicy tych samych tytułów co wydane w Polsce NADAL jest tańsze. Doliczając koszty wysyłki i inne.
      Nie można wytlumaczyć 30-40% przebitki opłatą za polskie wydawnictwo/tłumacza + koszty licencji.
    • magiza Na tropie kserówek 29.12.10, 20:44
      Niech zrezygnują z twardych opraw, grubych kartek, udostępnią druk na żądanie i obniżą ceny. a jeśli już wydawcy zebrali się do kupy, to mogą też spowodować powołanie organizacji, która będzie pobierała od każdej kserówki opłatę i dzieliła pomiędzy autorów, którzy zgłoszą u nich publikacje. Tylko to chyba trochę trudniejsze od ślepej pogoni za zyskienm.
Pełna wersja