Dodaj do ulubionych

Ja, telemarketer na stałym zleceniu

IP: *.180.86.173.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.09.11, 08:24
Bohater artykułu to nieudacznik. Gospodarka rozwija się przecież wspaniale, Donek się uśmiecha i obiecuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: guść Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 62.77.195.* 19.09.11, 08:26
      Przeczytałem ten tekst i się nie dziwie że nikt go nie chce przyjąć:
      (najbardziej mi brakowało pieniędzy na: - Wakacje.
      3 błędy w jednym zdaniu:

      zdanie rozpoczęte nawiasem; z małej litety; po dwukropku nie stawiamy myślnika

      Nie będę wskazywał innych błędów, bo ten artykuł to żenada.
      • Gość: szmatan Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.11, 09:42
        za każdym razem gdy na forum pojawia się post taki jak twój, Bóg zabija małego kotka
        • Gość: xyz Ale jaja. IP: 87.204.209.* 19.09.11, 10:06
          Ten pracownik w rzeczywistości nie istnieje. Jak można nie mieć żadnego doświadczenia po 5 latach prac? W rzeczywistości ludziom nie chce się pracować. Produkcja w Polsce jest tak duża, że nie ma jej czym wywozić. Ale ona sama sie nie robi. Stoją za nią ludzie, których ktoś jakoś zmusił do roboty.
          • Gość: mzb Ale bzdury w tym artykule IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 19.09.11, 11:52
            Jeśli dla kogoś marketing = sprzedaż, to nic dziwnego że nie może znaleźć pracy :)
            • Gość: Inżynier Ale pitolenie... Szukam pracownika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.11, 12:11
              Szukam do firmy budowlanej kogoś z dość dobrą znajomością programu MS Project. - (najlepiej po Politechnice) może być absolwent BEZ DOŚWIADCZENIA.
              Czy to problem się tego programu nauczyć? Ja nauczyłem się w tydzień.
              Program dość prosty a jakoś nie bardzo można pracownika znaleźć.
              Gdzie ? Łódź. Pieniądze ? 3 000 brutto.
              • Gość: Heh Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika IP: 193.163.248.* 19.09.11, 12:49
                Tyle ze do zarzadzania projektem trzeba miec troche wiecej wiedzy niz sama znajomosc obslugi MS Project. No chyba ze szukasz kogos, kto wklepuje dane. Ale do tego nie trzeba miec wyzszych kwalifikacji.
                • Gość: zzz smutne IP: 195.82.180.* 20.09.11, 13:19
                  Ciężko rzucać jakieś sądy na kolesia, o którym wiadomo tylko tyle, że skończył studia, podyplomówkę i zna angielski. Jeżeli tylko tyle ma do wpisania w cv to się nie dziwie,że nie potrafi znaleźć pracy.

                  Facet ma problem bo każdy by chciał siedzieć sobie 8 h w klimatyzowanym biurze, przed własnym komputerem i telefonem za 2 tys. na rękę.
                  • big.ot Re: smutne 20.09.11, 13:47
                    Czemu do cholery wyznacznikiem 'trudności' znalezienie zatrudnienia jest ilość wysłanych cv!?

                    Jak się wysyła byle gdzie jedno klepnięte CV to się nie dziwię, że większość trafia do kosza, a tylko sporadycznie pojawiają się zaproszenia na rozmowę, chyba tylko po to żeby pani z 'ejcz aru' zapracowała na wypłatę.

                    Wysyła się dokumenty aplikacyjne tylko do tych firm które rzeczywiście nas interesują, sporządziwszy wcześniej cv pod kątem danego stanowiska/firmy i list motywacyjny (co umiem, czego się nauczyłem, czego oczekuję).

                    Wykształcenie wykształceniem, ale bez pomysłu na siebie to nawet absolwent informatyki może mieć problem ze znalezieniem wartościowej pracy.
                    • maith Parę pomysłów 20.09.11, 16:34
                      Fakt - lepiej wysłać 5 dopracowanych cv, tam gdzie naprawdę jest się wymarzonym pracownikiem niż 500 gdziekolwiek.

                      Moim zdaniem człowiek, który potrafi (jako telemarketer) wciskać ludziom ciemnotę, tym bardziej ma szansę (jako kandydat) dobrze się przedstawić.

                      Ja bym nie rezygnowała z wpisywania zleceń, skoro są dziś takie popularne, tylko wrzuciłabym je w jednym miejscu zbiorczo (bez dat, za to z zaznaczeniem, że przez cały czas robiłeś to samo, albo wykorzystywałeś powiązane ze sobą umiejętności).

                      Tak czy inaczej warto mieć samemu pomysł na siebie. Wtedy łatwiej zdobyć pracę (bo jeśli się na czymś dobrze znasz, to wiesz, jak możesz pomóc potencjalnemu pracodawcy). Ale wtedy też warto pomyśleć założeniu małej firmy. Na początku może być jednoosobowa. Jeśli jesteś niedoceniany, a naprawdę dobry, to własna firma jest najlepszym rozwiązaniem.
                  • Gość: elo sorry - mylisz sie IP: *.cableplus.com.cn 21.09.11, 05:59
                    nigdy bym komus nie oddal 1/3 swojego zycia za 2000 PLN miesiecznie. Za to nie mozna przezyc, w dodatku nie ma sie juz czasu na realizacje swoich pomyslow.
                    Zeby bylo weselej - chce zeby ktos mi polozyl 20 metrow plytki i zjawiaja sie kolesie ktorzy twierdza ze zrobia to w jeden dzien (wlasnie za 2000 PLN) - twierdze ze ktos kto umie pracowac i ma wyzsze wyksztalcenie bez zadnego problemu polozy plytki - natomiast pajac od ukladania plytek raczej prezentacji sprzedazowej nie zrobi.

                    Dlaczego wiec zgadzacie sie podejmowac prace za takie pieniadze?
              • Gość: Też inżynier Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika IP: *.146.41.115.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.09.11, 12:54
                Za 3 000 brutto to sam sobie pracuj po Budownictwie :D
              • jibik Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika 20.09.11, 10:52
                To czemu nie zatrudnisz kogos bez znajomosci tego programu i nie dasz tygodnia na nauke?
                • Gość: k Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika IP: *.toya.net.pl 20.09.11, 12:39
                  Nie no, jak to. Nie podpowiadaj mu, bo on woli siedzieć i kwękać, że nikt się nie chce nauczyć, choć to takie proste przecież. W ogłoszeniu pewnie też nie wspomina o zarobkach, żeby nikogo nie zachęcić niepotrzebnie.
                  • pi_rez Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika 20.09.11, 13:49
                    bo to on nauczył się w tydzień, prezes - mistrz firmy. cieć potrzebuje 4 tygodnie żeby dowiedzieć się co to jest projekt a potem drugie tyle ms project. problem jest w tym że obsługi takich programów nikt nie uczy, są drogie, mało popularne. na mojej uczelni (SGH) to tylko po specjalizacji wymagają umiejętności obsługi takich programów i to nie jest uczelnia techniczna. Ja umiem obsługiwać ms project, ale pracy za 3k brutto się nie podejmę bo 1,3k zł dostaje za prawie nic, 200zł w fantach a jako fizyczny mogę dorobić 15zł/h na czysto, trzeba mieć tylko fach w ręku i wiedzę.

                    FCE to żaden certyfikat, ramki B1- C1 , nie podał wyniku więc pewnie B1 czyli żadna znajomość
                    • Gość: okulele99 Re: Ale pitolenie... Szukam pracownika IP: 194.181.2.* 20.09.11, 15:18
                      no jeśli ms project uznajesz za mało popularny to może lepiej pracuj dalej na budowie bo wstyd cię do biura wpuścić.
      • Gość: bazyli Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.morag.vectranet.pl 19.09.11, 09:56
        Czy ty jesteś dyplomowanym polonistą ,czy nawiedzonym.
        To jest artykuł o szukaniu pracy ,i jakie są realia szukania pracy w tym kraju.
        Jak chcesz się popisywać swoją wiedzą z z interpunkcji ,ortografii to wejdź na inne forum.
        Wychodzi na to ,że twoje zrozumienie tekstu w artykule jest żadne.I to jest właśnie żenada.
        • grundol1 Spacja zawsze o przecinku, nigdy przed 19.09.11, 12:02
          Spacja zawsze o przecinku, nigdy przed. Podobnie z kropką.
          • Gość: PO Re: Spacja zawsze o przecinku, nigdy przed IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 15:08
            zapewne PO przecinku:)
        • kazik12groszy Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 02.11.11, 14:25
          dokładnie zamiast skupiać się na komentowaniu ortografii oraz interpunkcji, może jednak warto zająć się treścią artykułu?
      • Gość: dzizas Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.toya.net.pl 20.09.11, 12:36
        Młotku, a ciebie jaki idiota przyjął? Jesteś tak "bystry", że nawet nie zauważyłeś, że bohater artykułu nie jest jego autorem, ale już klepiesz sarkastyczne uwagi na temat umiejętności tego człowieka. I nie piszemy niczego "z małej liteTy", ale "małą literą", ty purysto językowy z bożej łaski.
      • Gość: :P Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dialog.net.pl 20.09.11, 13:59
        A Ty myślisz przygłupie, że to on pisał ten artykuł ? Czy może redaktor...
        • Gość: dex Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.emea.ibm.com 20.09.11, 17:17
          Redaktor na pewno go nie pisał, tylko dziennikarz. Rola redaktora jest inna.
    • Gość: M Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.11, 08:30
      Nic dziwnego, że mamy ujemny przyrost naturalny.
    • Gość: piotr Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.96.80.218.telemedia.pl 19.09.11, 08:37
      klasyczne jeczenie. trzeba bylo myslec o pracy wybierajac kierunek studiow. albo zmienic profil po paru latach porazek. 'chce ale sie boje' to sie nazywa zycie i na pewnym etapie ma tak kazdy czlowiek.
      do gazety: zacznijcie pisac o ludziach, ktorzy cos soba reprezentuja.
      • Gość: witek Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 195.8.220.* 19.09.11, 08:51
        Miał facet pracując na umowę zlecenie za 1000 zł robić może doktorat z administracji siecią?
      • Gość: bartek Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 178.73.29.* 19.09.11, 11:53
        > klasyczne jeczenie. trzeba bylo myslec o pracy wybierajac kierunek studiow. alb
        > o zmienic profil po paru latach porazek.

        klasyczna neoliberalna ideologia. jakby wszyscy zmienili profil na uznawany za dobrze płatny, to przestałby on być dobrze płatny. społeczeństwo musi jakoś sensownie funkcjonować jako całość.
        • Gość: Marcin Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.wum.edu.pl 20.09.11, 11:44
          Jakby ludzie nie zmieniali zawodów na takie, które są potrzebne, to nadal mielibyśmy fabryki produkujące dyliżanse (dotowane przez UE), a na każdej ulicy mieszkałby kowal.
          Obudź się komunisto.
      • Gość: logik Opowiadasz kolego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.11, 12:33
        Dla przykładu 7-8 lat temu wszyscy krzyczeli "idźcie na administrację, wejdziemy do UE, będzie od cholery pracy dla urzędników". No i co? Praca jest ale dla kolesiów. 4-5 lat temu wszyscy szli na bankowość, bo po tym miała być praca. No i co? Banki zwalniają na potęgę. Dzisiaj ludzie studiują informatykę, ale ilu tych informatyków w Polsce będzie potrzebnych? Już teraz zaczyna dla nich brakować pracy.
        • Gość: aq Re: Opowiadasz kolego IP: 80.50.134.* 20.09.11, 10:17
          Wiesz dla dobrego informatyka pracy nigdy nie zabraknie, moj kochany szuzka pracy max tydzien czasu. BO JEST DOBRY. i nie bierze bylejakiej posadki, w ciagu tyg kilka rozmow i wybirera najlepsza :)
        • Gość: SK Re: Opowiadasz kolego IP: *.ntlworld.ie 20.09.11, 16:27
          Nawet w kryzysowej Irlandii niedobor pracownikow na rynku IT jest spory
          www.siliconrepublic.com/careers-centre/item/23650-viral-campaign-to-highlight
        • Gość: nico Re: Opowiadasz kolego IP: *.multi-play.net.pl 20.09.11, 22:25
          Dla informatyków po studiach policealnych to rzeczywiście pracy może nie być za dużo.
          Ale po dobrej uczelni w wiekszym mieście (np. Kraków) to można przebierać w ofertach.
    • Gość: kk Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.chem.uw.edu.pl 19.09.11, 08:38
      "Absolwent nauk społecznych (...)" i wszystko jasne. Beznadziejnie wybrany kierunek studiów który de facto niczego nie uczy i nadaje się później właśnie do pracy w telemarketingu. Szczególnie kiedy się jest jednym z wielu, a nie najlepszym. Taki mgr bez sensu.
      • Gość: ... Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.szczecin.mm.pl 19.09.11, 08:47
        A to się akurat zgadza, wiem bo sama mam takie wykształcenie, chciałam dobrze, nie chodziło mi o pracę za wielką kasę, działka społeczna powiedzmy. Nie udało się:( Chciałabym się przekwalifikować, ale nie wiem na co, pogubiłam się i nie mam pojęcia w jaki kierunek zainwestować żeby znowu się nie przejechać....
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:13
          Jest nisza do wykorzystania - zawsze rentowna, i pewna - zakładać domy opieki dla starszych osób. Gdybym miała zapała i zdrowie, i zaczynała dopiero życie, to bym to zrobiła - a tak - sprzedaję pomysł:)
        • Gość: Paulina Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.customer.telia.com 19.09.11, 11:10
          zainwestuj w jezyki i znajdz nisze. skonczylam filozofia (!) z komunikacja i teraz mam bardzo dobra prace w miedzynarowej firmie IT w Sztokholmie. Oczywiscie zarobki sa bardziej niz zadawalajace i mieszkam na granica. Studia nie sa tak wazne, liczy sie determinacja, dodatkowe kwalifikacje i troche szczescie, czego Tobie zycze z calego serca.
          • rabart Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 20:34
            I tak za darmo sobie pojechałaś do tego Sztokholmu?
            • Gość: Jumper Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.12-3.cable.virginmedia.com 20.09.11, 03:07
              No proszę cię, przestań...
    • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 08:42
      Nie wiem czego się gość spodziewa.
      Ma gó...ane wykształcenie. Sorry, ale nauki społeczne + podyplomówka z marketingu to jest obecnie nic, bo takie studia może zrobić każdy bez większego wysiłku. Znajomość języka też pewnie przeciętna (FCE to ja zrobiłem w gimnazjum bez problemu, a w cale dobry z angielskiego się nie czuję, to jest poziom 'komunikatywny').

      Generalnie wykształcenie na poziomie dłuższego miesięcznego kursu z marketingu, a gość chciałby od razu na wejście stałą umowę, merca C-klasę, i pewnie ajfona 45gss. Takie artykuły o życiowych pierdołach mnie irytują. Trzeba było się uczyć, a nie bawić w nauki społeczne i zdobywać doświadczenie w sensownych firmach (Choćby w formie bezpłatnych praktyk) i autor nie miałby tego problemu.

      I Donki kondonki czy inne Kaczuszki nie mają tutaj nic do rzeczy.
      • ppo Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 09:13
        chciałby od razu na wejście stałą umowę, merca C-klasę, i pewnie ajfona
        > 45gss.

        > Ma gó...ane wykształcenie

        Rozumiem, że w tym zasranym kraiku podłych ludzi, którzy się wzajemnie nienawidzą, pensja rzędu 500 euro należy się jedynie profesorom?

        > . Znajomość języka też pewnie przeciętna

        Pewnie tak. Kto znał języki, to wypie...ł z tego syfu już dawno do normalnych krajów.
        • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 09:26
          > Rozumiem, że w tym zasranym kraiku podłych ludzi, którzy się wzajemnie nienawid
          > zą, pensja rzędu 500 euro należy się jedynie profesorom?

          Nie, ale prawda jest taka, że pracy za 2k na rękę jest w bród, jak się zatrudni do pracy fizycznej gdzieś na budowie (Kuzyn co prawda w Gdańsku bez większych problemów jak musiał dorabiać to sobie za 16 zł/h znalazł robotę, inny kumpel w stoczni też za kilkanaście zł/h więc da się. ) to będzie te 2k miał.
          Ale taki 'wykształcony' gość oczywiście takich rzeczy robił nie będzie bo tam trzeba pracować.

          Gówniane wykształcenie odnosi się nie do tytułów, ale branży która jest przesycona już miernej jakości absolwentami kiepskich uczelni o zerowych umiejętnościach. Gwarantuje Ci, że gdyby facet miał sensowne marketingowe wykształcenie, jakieś MBA czy coś w ten deseń to bez problemu w Krakowie robotę by znalazł.
          • Gość: Jasio Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 09:39
            MBA to nie jest wykształcenie szlachetny panie. MBA to utrwalenie zdobytej wiedzy zawodowej. Jak ktoś zrobił ciurkiem wszystkie możliwe szkoły od podstawówki do MBA a nie skalał się po drodze pracą to dla pracodawcy który na rozmowach nie zadaje sztampowych pytań nadal jest nic nie warty. Oczywiście o 2 tysie znacznie łatwiej. Tyle że ten MBA kosztuje(średnio) 32 tysie.
          • Gość: pogromca_kretynów Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.27.rev.vline.pl 19.09.11, 10:04
            Hmmm a ja mam znajomych z MBA (i z Krakowa) i szukają pracy ponad pół roku - za wysokie wykształcenie na nasz rynek.
            • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 10:08
              Tylko wykształcenie, bez doświadczenia wiele też nie da. Ci z moich znajomych co wybrali tego typu studia SGHY czy inne właściwie już od początku starają się o rozmaite praktyki, czy prace dorywcze dla większych firm, żeby zwiększać swoje kwalifikacje i konkurencyjność.

              Z kierunkami technicznymi też jest podobnie. Jak masz magistra inżyniera i zero doświadczenia to perspektywy znalezienia pracy są istotnie słabsze.
              • Gość: gość Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.stk.vectranet.pl 19.09.11, 11:47
                faktem jest , że gość nawet nie miał g...wykształcenia. zero! mój syn w tym roku skończył studia. w praktyki bawił się i w czasie studiów pracował , język angielski płynnie ,niemiecki - no cóż to język drugi rodzinny więc bezproblemowo. skończył studia ale w ich czasie niepołakomił się na stypendium fundowane ( od 1500 - 2000) dzięki czemu mógł sam sobie poszukać pracodawcy. nieśmiało wysłał w pierwszym tygodniu cv do pięciu firm - odpowiedziały trzy , pierwsza odpadła - praca w biurze i zarobki od 2500 ...z trzecią firmą nawet nie rozmawiał - druga go połknęła: wymogiem język , studia dzienne i to na odpowiedniej uczelni i doświadczenie zawodowe , ale w jakiejkolwiek branży.nad przyjęciem oferty zastanawiał się ułamek sekundy. pracuje od maja, ma stałą umowę zarabia tyle co ja po 25 latach pracy ( a nie jestem telemarketerem i na zarobki nie narzekam!) po trzech miesiącach ze stałą umową służbowe auto , o laptopie czy telefonie nie wspominając ......tylko on nie poszedł na nauki społeczne , czy inną etnografię, tylko zapierdziełał na uczelni technicznej, robiąc projekty, pracując i ucząc się intensywnie. oczywiście miał i czas na impry i szaleństwa , ale naprawdę podziwiałem go jak się uczył. i wydaje mi się , że jest ustawiony na starcie doskonale! dlaczego? bo jeśli młody człowiek zaczynając swoje dorosłe , samodzielne życie potrafi od początku odłożyć kasę to jest to dla mnie szok, a on ma z czego parę tysięcy odłożyć. minusem tej pracy jest to , że prawdopodobnie w przyszłym roku poleci na kontrakt do azji.... i to nie tej wymarzonej a raczej tej dzikszej.
                • humanista123 Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 12:31
                  nie bój, nie bój, jeszcze przyjdą redukcje etatów...
                  • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 12:41
                    humanista123 napisał:
                    > nie bój, nie bój, jeszcze przyjdą redukcje etatów...

                    Przyjdą to przyjdą. To poszuka innej pracy i znajdzie. Bo tacy ludzie nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy. Zaletą wykształcenia technicznego na poziomie jest to, że jak już posiada się doświadczenie zawodowe to pracę się wybiera, a nie o nią żebrze.
                    Pracodawcy nawet z sąsiednich branż widzą, że taka osoba może się szybko i łatwo dokształcić i dokwalifikować.
                    • humanista123 Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 12:58
                      posiedzisz rok albo na bezrobociu albo na umowach-zleceniach albo w marnej, nudnej, wkurzającej pracy to będziesz inaczej mówił... Na razie masz klasyczną reakcję euforyczną "zrobiłem dyplom, jestem Bogiem rynku pracy" - rzecz dość częsta wśród "o mało co" absolwentów.

                      No i ta fantastyczna pogarda dla "humanistów" - tych leniwych idiotów, którzy nie zasłużyli na dostąpienie technicznego nieba. To na razie masz opanowane do perfekcji. Polska norma, niestety.
                      • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:14
                        > posiedzisz rok albo na bezrobociu albo na umowach-zleceniach albo w marnej, nud
                        > nej, wkurzającej pracy to będziesz inaczej mówił... Na razie masz klasyczną rea
                        > kcję euforyczną "zrobiłem dyplom, jestem Bogiem rynku pracy" - rzecz dość częst
                        > a wśród "o mało co" absolwentów.

                        Mimo wszystko wydaje mi się to mało prawdopodobne. Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego w najbliższym czasie miałbym wylądować na bezrobociu, nie mam też większych oporów przed przekwalifikowywaniem się, czy jakby była konieczność podjęciem pracy fizycznej.

                        > No i ta fantastyczna pogarda dla "humanistów" - tych leniwych idiotów, którzy n
                        > ie zasłużyli na dostąpienie technicznego nieba. To na razie masz opanowane do p
                        > erfekcji. Polska norma, niestety.
                        Tutaj nie chodzi o żadne techniczne niebo. Jest sporo kierunków humanistycznych, które umożliwiają podjęcie sensownej pracy i często w dalszej perspektywie nawet lepsze zarobki niż inżynierowie. Na pewno jednak nie należy do tych kierunków zarządzanie i marketing, ani np. socjologia. Smutna prawda jest taka, że aby zrobić tam dyplom nie potrzeba nawet minimum wysiłku i to się potem mści. Dlatego irytuje mnie biadolenia takich "humanistów" (Bo z prawdziwymi humanistami nie ma wiele wspólnego), że a bo to ja mam magistra, dyplom, czemu nikt mnie nie chce.

                        Prawie wszyscy moi znajomi którzy studiują kierunku humanistyczne uwijają się i szukają różnych możliwości rozszerzenia swojego doświadczenia 'zawodowego'. Biorą udział w projektach zlecanych przez różne instytucje, robią darmowe praktyki etc. I takie studiowanie kierunków humanistycznych rozumiem. Większość z nich bez problemu poradzi sobie na rynku pracy i spora część będzie zarabiać więcej ode mnie. Ale między takimi humanistami, a opisywanym w artykule 'humanistą' jest przepaść.

                        Prawda jest taka, że trochę łatwiej znaleźć pracę bumelantowi po polibudzie niż bumelantowi po kierunkach humanistycznych. I jeden i drugi nie będzie miał łatwo, a z kolei sensowna inteligentna osoba z pomysłem na życie sobie poradzi czego by nie studiowała bądź nie.

                        • Gość: Heh Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: 194.0.236.* 19.09.11, 13:25
                          Od kiedy to zarzadzanie i marketing jest kierunkiem humanistycznym? Czy aby zrobic analize rynku trzeba byc humanista? Prosze nie myl pojec. Zarzadzanie i marketing to szeroki kierunek, po ktorym nie zostaje sie przedstawicielem handlowym/telemarketerem, czy inaczej mowiac telefonista. Do tego wystarczy technikum handlowe. To ze duzo ludzi bez pomyslu studiuje marketing, to smutny fakt, ale marketing czy zarzadzanie to znacznie wiecej niz telefoniczna sprzedaz tandety.
                          • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:43
                            Oj tam. Wiadomo o co chodzi. To nie moja wina, że w forumowej nomenklaturze każdy kto nie studiuje czegoś ścisłego, prawa, medycyny, stomatologii, weterynarii to humanista.

                            Ja się zupełnie zgadzam, że problemy zarządzania i marketingu to nie są pierdoły i dobry specjalista od tych spraw jest równie cenny jak dobry inżynier czy lekarz. Chodzi generalnie o to, że w naszej polskiej rzeczywistości owo przykładowe ZiM wybierają rzesze leserów którzy nie mają pomysłu na to co ze sobą zrobić. Podobnie jest z socjologią, psychologią, politologią czy stosunkami międzynarodowymi. Z tego też powodu studia są w miarę lekkie (Bo przecież Uniwerek/Wyższa Szkoła Stonki Ziemniaczanej nie będzie zwalniała studentów dzięki którym jeszcze istnieje) a jakość wykształcenia kiepska i często oderwana od rzeczywistości. Mój ojciec obecnie pracuje dorywczo na uczelni prowadząc wykłady z zarządzania i coachingu i załamuje ręce nad poziomem (Oczywiście jak oblał połowę za nieznajomość podstaw to wylądował na dywaniku u dziekana).

                            Podsumowując, jestem świadomy tego, że i marketing, i zarządzanie to znacznie więcej niż sprzedaż tandety, aczkolwiek gro polskich absolwentów tych kierunków do niczego innego się specjalnie nie nadaje.
                            • mama_myszkina Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 20.09.11, 16:58
                              Oj tam. Wiadomo o co chodzi. To nie moja wina, że w forumowej nomenklaturze każdy kto nie studiuje czegoś ścisłego, prawa, medycyny, stomatologii, weterynarii to humanista.

                              Polecam słownik wyrazów obcych. Tak się sklada, że prawo jest kierunkiem z gruntu humanistycznym, natomiast zarządzanie i marketing na pewno nie. Tak właśnie upadają społeczeństwa - przez brak wiedzy na tematy elementarne czyli regres.
                              • Gość: Jagul Prześmiewca Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: 188.141.71.* 20.09.11, 20:58
                                > Polecam słownik wyrazów obcych.

                                To w słowniku wyrazów obcych będzie definicja prawa jako kierunku z gruntu humanistycznego? A ja myślałem, że tam znajdzie się takie jednostki leksykalne jak "absztyfikant", "rekuperator" albo "android".
                        • misself Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:59
                          iwanme napisał:

                          > Jest sporo kierunków humanistycznych
                          > , które umożliwiają podjęcie sensownej pracy i często w dalszej perspektywie na
                          > wet lepsze zarobki niż inżynierowie. Na pewno jednak nie należy do tych kierunk
                          > ów zarządzanie i marketing, ani np. socjologia.

                          Ale wiesz, że zarządzanie to nie jest kierunek humanistyczny, tylko ekonomiczny?

                          > Smutna prawda jest taka, że aby
                          > zrobić tam dyplom nie potrzeba nawet minimum wysiłku

                          Potrzeba i to więcej niż minimum.
                          Jedni mają "laborki", projekty i kolokwia na każdych zajęciach, inni muszą przeczytać i zinternalizować po 800 stron tekstów tygodniowo, napisać esej, przedyskutować używając sensownych argumentów, zrobić badania i wyciągnąć z nich wnioski.

                          Patrząc po moich znajomych widzę, że ci pierwsi mieliby spore problemy na studiach humanistycznych - takie same, jak ci drudzy na miejscu tych pierwszych.

                          A na rynku pracy są potrzebni zarówno ci, którzy wiedzą, o co chodzi w programowaniu, jak i ci, którzy umieją sklecić kilka poprawnych zdań.
                          • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 14:13
                            > Ale wiesz, że zarządzanie to nie jest kierunek humanistyczny, tylko ekonomiczny
                            > ?

                            W teorii tak. W Polsce na większości Wyższych Szkół Umiejętności Wszelakich raczej humanistyczny ;).

                            > Potrzeba i to więcej niż minimum.
                            > Jedni mają "laborki", projekty i kolokwia na każdych zajęciach, inni muszą prze
                            > czytać i zinternalizować po 800 stron tekstów tygodniowo, napisać esej, przedys
                            > kutować używając sensownych argumentów, zrobić badania i wyciągnąć z nich wnios
                            > ki.

                            Proszę nie traktuj mnie jak debila i nie licz na to, że uwierzę, że przeciętny student zarządzania i marketingu czyta i internalizuje na zajęcia 800 stron tekstów tygodniowo.

                            > Patrząc po moich znajomych widzę, że ci pierwsi mieliby spore problemy na studi
                            > ach humanistycznych - takie same, jak ci drudzy na miejscu tych pierwszych.
                            Część pewnie tak.
                            Ale to dalej niczego nie zmienia.

                            > A na rynku pracy są potrzebni zarówno ci, którzy wiedzą, o co chodzi w programo
                            > waniu, jak i ci, którzy umieją sklecić kilka poprawnych zdań.
                            No argument here.
                            Ja nie mówię, że humaniści nie są potrzebni bo to że są potrzebni jest oczywiste. Mówię, że błędem jest wybór studiów humanistycznych/ekonomicznych tylko po to, żeby jakieś były.
                      • mama_myszkina Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 20.09.11, 16:56
                        Zgadzam się z Humanistą 123

                        Cechą dobrze funkcjonującego społeczeństwa jest SAMOSWIADOMOŚĆ. Za samoswiadomość, kulturę, dziedzictwo itp odpowiadają zaś humaniści. Kraj, w którym liczy się jedynie technika to nie jest państwo ale fabryka, kombinat, korporacja. Dobrze to widac na przykładzie krajów Skandynawskich (gdzie z resztą mieszkam). Szwedzka minister ostatnio powiedziała, że imigranci, w przeciwieństwie do Szwedów mają kulturę, dziedzictwo, historię, poczucie solidarności. Moimz daniem przesadziła, ale fakt faktem, że społeczeństwo bez humanistów to społeczeństwo puste, które przędzej czy później ulegnie unicestwieniu. Dobrze pokazuje to przykład zamkniętego środowiska bankierów i tego, co zrobili światowej gospodarce.

                        Jesli się komuś wydaje, że studia humanistyczne są łatwe, to zapraszam.
                • Gość: 71 Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 13:30
                  Za 5, góra 7 lat powiedzą że jest za drogi, za stary i że się już nie rozwija (nie rokuje). Wymienią go na nowszy model. Z nową pracą będzie ten problem, że będą bali się go zatrudnić, niewiele będzie firm spełniających jego wymagania i będzie się ścigał wśród równych sobie. Nie koniecznie ten wyścig wygra.
                  • Gość: Heh Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: 194.0.236.* 19.09.11, 13:43
                    Jesli nie bedzie sie rozwijal ani mial zadnych sukcesow na stanowisku, to zwolnia go, ale nie ze wzgledu na wiek. Dyskryminacja ze wzgledu na wiek jest nielegalna, wiec nalezy poprosic o argumentacje na pismie i zglosic pracodawce w PIP. Za to zwalnianie prqacownikow nieproduktywnych jest jak najbardziej na miejscu. Jesli sie nie rozwijasz to znaczy ze sie cofasz.
                  • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:45
                    Może tak będzie tego nikt nie wie. Natomiast wśród znajomych moich rodziców jest dość sporo inżynierów wszelakiej maści już dość długo pracujących i jeszcze chyba, żaden z nich nie miał podobnej sytuacji.

                    Jeżeli inżynier po 5-7 latach się nie dokształca i nie rozwija to niestety sam jest sobie winien bo myśl techniczna ciągle idzie do przodu. W takim przypadku nic dziwnego, że wyleci. Tylko czemu miałby się nagle przestać rozwijać?
                • misself Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:52
                  Gość portalu: gość napisał(a):

                  > ......tylko on nie poszedł na nauki społeczne , czy inną etnogra
                  > fię, tylko zapierdziełał na uczelni technicznej, robiąc projekty, pracując i u
                  > cząc się intensywnie.

                  Gratuluję Ci syna i jego sukcesu życiowego, ale weź pod uwagę, że nie każdy chce osiągnąć aż taki sukces - są ludzie, którzy będą zadowoleni z tych 2,5 tys. netto w biurze po naukach społecznych.

                  Kłopot polega na tym, że:
                  1. Nie każdy ma warunki, żeby iść na uczelnię techniczną - mogłabym zostać np. księgową albo ekonomistą, ale gro pensji musiałabym wtedy wydać na terapię, bo byłabym głęboko nieszczęśliwa w takiej pracy.
                  2. Ludzie, którzy mają inne wykształcenie niż po uczelni technicznej, też muszą żyć i pracować - wymaganie pensji wyższej niż 1000 zł to nie jest żądanie z kosmosu.
                  3. Gdyby wszyscy szli na uczelnie techniczne, rynek by się nasycił bardzo szybko inżynierami i wtedy też byłby problem z pracą.
                  • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 14:05
                    >są ludzie, którzy będą zadowoleni z tych 2,5 tys. n
                    > etto w biurze po naukach społecznych.
                    I są ludzie którzy tyle w biurze po naukach społecznych bez problemu zarabiają.

                    > 1. Nie każdy ma warunki, żeby iść na uczelnię techniczną - mogłabym zostać np.
                    > księgową albo ekonomistą, ale gro pensji musiałabym wtedy wydać na terapię, bo
                    > byłabym głęboko nieszczęśliwa w takiej pracy.

                    To już jest inna sprawa. Pewnie, że każdy by chciał aby praca była zarazem hobby, ja na przykład mimo, że po telekomunikacji, gdybym mógł za podobne pieniądze pracować w ogrodnictwie to bez wahania bym się zamienił. (Chociaż telekomunikacje też jakośtam lubię).
                    Za przyjemną pracę też się płaci (np. niższą pensją). Ale tak było od zawsze.

                    > 2. Ludzie, którzy mają inne wykształcenie niż po uczelni technicznej, też muszą
                    > żyć i pracować - wymaganie pensji wyższej niż 1000 zł to nie jest żądanie z ko
                    > smosu
                    Nie jest. Za 1000 zł zatrudnią Cię wszędzie bez żadnych kwalifikacji. W Toruniu miejski urząd pracy w ramach aktywizacji bezrobotnych oferował prace porządkowe (nie tylko sprzątanie ulic) od ręki za coś od koło tysiąca na rękę. Zgłosiły się 2 osoby pomimo trwającej miesiąc akcji informacyjnej.
                    Bo "za darmo" nikt roboty w Polsce nie ruszy.

                    > 3. Gdyby wszyscy szli na uczelnie techniczne, rynek by się nasycił bardzo szybk
                    > o inżynierami i wtedy też byłby problem z pracą.
                    To już inna sprawa. Ale łatwiej inżynierowi zostać sprzedawcą niż sprzedawcy zostać inżynierem.
                    • rabart Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 20:37
                      . Za 1000 zł zatrudnią Cię wszędzie bez żadnych kwalifikacji.
                      Skończyłem dwa kierunki studiów, znam dwa języki obce(w tym CAE wyższy od tego opisanego w artykule) i takiej pracy szukam już od ponad 2,5 roku. Bredzisz.
                      • Gość: dorotek Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: 85.222.55.* 20.09.11, 16:55
                        Przeczytaj uważnie: bez żadnych kwalifikacji.

                        Jeżeli wykreślisz te studia (choćby jeden kierunek) i certyfikaty to przyjmą cię wszędzie: w sklepie, na produkcji, w magazynie, w pizzerii i dadzą 1200-1500 zł netto na początek i umowę o pracę.
                • Gość: beto Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.ip.netia.com.pl 20.09.11, 13:50
                  To nawet syna nie potrafisz ustawić, tylko kazałes mu harować i lazic po firmach?
                  Pierdoly jakies o Azji wypisujesz, to musi wyjezdac za chlebem?
          • misself Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:44
            iwanme napisał:

            > Nie, ale prawda jest taka, że pracy za 2k na rękę jest w bród, jak się zatrudni
            > do pracy fizycznej gdzieś na budowie

            Nie każdy może pracować fizycznie, wiesz?
            Jestem silna jak na kobietę, ale i tak nie wytrzymuję próby sił nawet ze słabym mężczyzną - to normalne, nie jestem sportowcem ani kulturystą.
            • iwanme Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę 19.09.11, 13:55
              Praca fizyczna nie musi przecież oznaczać noszenia ciężarów. Przykładowo kumpel na stoczni pracował malując jakieś tam elementy wyposażenia statków. Stawka też kilkanaście złotych za godzinę. Prawda, że tego typu praca jest raczej dorywczą, ale kobieta może zrobić kurs fryzjerski, wynająć się do pomocy starszym osobom (Nota bene dobrze płatna praca). Przypuszczam, że jest jeszcze wiele innych opcji które mi by nie przyszły do głowy bo wymieniam właściwie takie co wiem, że jacyś znajomi się tym zajmują.

              Nawet mam kumpla który pracuje w tak pogardzanym tu przez wszystkich McDonaldzie, po półtorej roku już całkiem znośnie tam zarabia i nie musi zasuwać przy frytkach.

              No tak, ale skoro stanowisko nie jest kierownicze, a pensja niższa niż 3k to według sporej części jest to już praca "za darmo"
              • Gość: qwerty 3k pln to nawet nie jest 1k euro. IP: *.jmdi.pl 19.09.11, 15:18
                To JEST praca za darmo! Godzą się na nią tylko ci, którzy z różnych przyczyn nie mogą/nie chcą wyjechać do normalnych krajów. Najczęstszą przyczyną jest brak znajomości języków obcych.
                • rabart Re: 3k pln to nawet nie jest 1k euro. 19.09.11, 20:41
                  Żeby wyjechać za granicę, trzeba mieć pieniądze.Niestety.
        • Gość: idiot Re: Nie, debilu, facet chciałby 2 tyś na łapę IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.11, 17:29
          to przeczytaj łaskawie jakie miał marzenia przed kryzysem - 5000 zł.

          chciałbym wyciągać taką kasę za nic. niestety tak dobrze nie ma. W dodatku facet nie ma wykształcenia (ma wykształcenie śmieciowe), nie ma doświadczenia (ma doświadczenie śmieciowe), aby jakoś wegetować zrobił sobie podyplomówkę (i żeby było śmieszniej - też śmieciową).

          no wiesz co? nie chcę być wredny ale za takie spartaczenie sobie życia nawet durne 500 euro wydaje się być super kwotą. Rynek go ocenia na połowę tej stawki (i tak być powinno).

          Facet jest rozgoryczony, bo w sumie wytworzył sobie jakieś sztuczne wyimaginowanie o sobie:
          1) jest inteligentny i wykształcony bo skończył studia i ma studia podyplomowe (w zasadzie poprawnie, ale gdyby to był Oksford a nie wyzszy instytut lansu i bansu, są już szkoły za granicą gdzie legalnie możesz zrobić doktorat w 10 miesięcy i masz pełne prawo tytułować się doktorem - to zwyczajnie w świecie na tym samym polega - dobre wykształcenie kosztuje i jest 'trudne' do zdobycia)
          2) myśli, że skoro jest młody i przebojowy to należy mu się gruba kasa (w zasadzie nie jest ani młody ani przebojowy, karierę rozpoczął od tyłka strony i w dodatku bez wielkich osiągnieć)
          3) myśli, że zna języki obce (nie zna, a przynajmniej nie w większym stopniu niż przypadkowy inny człowiek w jego wieku i z podobnym wykształceniem - studia wyższe lub podyplomowe)
          4) jest zły, że go ludzie wykosztują - niech zrobi w firmie obroty 500% normy to dostanie bonusa. Może nie po pierwszym miesiącu, może nie po dwóch, ale po roku takiej charówki pewnie coś dostanie (może nawet podwyżkę do tych upragnionych 2 tys na łapkę?) - na razie to mu się nie chce, a w pracodawcach widzi tylko samo zło. Nie podoba mu się casting na sprzedaż siebie (głośne chwalenie się osiągnięciami czyli jak się zaprezentować - istota marketingu!), nie podoba mu się, że za bezowocną pracę ludzie nie chcą mu płacić...

          ludzie - więcej normalności - samiście chcieli system, w którym rządzi wiedza i pieniądz. Macie taki system. I nagle się okazuje, że jak tatuś do firmy nie przyjmie, to strasznie trudno się przebić... coś niesamowitego!

          Rodziny się zachciewa przy takim wykształceniu i przy takich zarobkach.... krowy doić a nie rodzinę zakładać. Ja mam potem z moich podatków jego dzieci sponsorować (w domyśle - utrzymywać darmozjada?) - nie dziękuję, ledwo mi do pierwszego wystarcza i nie pozwolę się bardziej okradać (zadłużać państwa, etc jak zwał tak zwał).

          Myślcie dalej takimi kategoriami to będzie weselej!
      • Gość: wkurzony Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 91.208.93.* 19.09.11, 09:30
        Nie każdy jest synem nowobogackiego kmiecia albo pochodzi z czerwonej nomenklatury. Nie każdy jest tak biegły i zdolny by zrobić FCE w gimnazjum. Nie każdy powiadam, każdy zaś jest godny tego by za uczciwą pracę dostawać uczciwą płacę. Czasy feudalnego niewolnictwa minęły już dawno i jeśl tego nie widzisz możesz pewnego dania obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości.
        • zmichalg1 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:36
          Tak, tak... najlepiej od razu wznieś w górę czerwony sztandar i na barykady, by po obaleniu znienawidzonego wyzysku wprowadzić własny. To już było przerabiane.
          Gdyby się człowieczkowi chciało za młodu uczyć (kierunki TECHNICZNE), a nie tylko udawać, że się uczy (kierunki tzw. "humanistyczne"), to teraz o inżyniera firmy by się zagryzały, a psycho-socjo to mają na pęczki i nie mają dla nich żadnych propozycji.
          • rj Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:44
            >dyby się człowieczkowi chciało za młodu uczyć (kierunki TECHNICZNE), a nie tyl
            > ko udawać, że się uczy (kierunki tzw. "humanistyczne"), to teraz o inżyniera fi
            > rmy by się zagryzały,

            Zgoda w 100%.
            Przestańcie studiować na wszelkiego rodzaju społeczno-humanistycznych kierunkach, bo będzie Was tyle, że będziecie nadawać się tylko do sadzenia bratków na rondach.
            Dla przykładu moja krótka historia:
            mgr - fizyka
            dr - fizyka
            Specjalistyczny lab zajmujący się technologią półprzewodników.
            Poniżej 8k zł. NETTO już nie schodzę.

            Tak więc BRAĆ SIĘ DO NAUKI, a nie do "studiowania".

            Pozdrawiam
            RJ
            • Gość: :) Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 09:53
              A mnie już ostro irytują docinki typu : studiuj na kierunkach technicznych bo po humanie nic nie będziesz miał. Nie prawda. Prawda jest taka, że znam mnóstwo absolwentow agh którzy pracy w zawodzie nie mają, bo przejechali się na micie studiów technicznych.
              A co do tego czy humanistyczny kierunek gwarantuje kase, odpowiem prosto. Firmy zatrudniające architektów, inżynierów itd. zazwyczaj zarządzane są przez ludzi po kierunkach humanistycznych, i to się nie zmienia. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej spotykacie hrowca- po socjologii albo innym waszym zdaniem śmieciowym kierunku. Sami pomyślcie- może humanistów jest mniej ale nie znaczy to że zarabiają gorzej na rynku pracy.
              • rj Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:05
                > A co do tego czy humanistyczny kierunek gwarantuje kase, odpowiem prosto. Firmy
                > zatrudniające architektów, inżynierów itd. zazwyczaj zarządzane są przez ludzi
                > po kierunkach humanistycznych, i to się nie zmienia. Podczas rozmowy kwalifika
                > cyjnej spotykacie hrowca- po socjologii albo innym waszym zdaniem śmieciowym ki
                > erunku. Sami pomyślcie- może humanistów jest mniej ale nie znaczy to że zarabia
                > ją gorzej na rynku pracy.

                Wszystko prawda.
                Trudno by było nie spotkać humanistów i socjologów w polskich firmach, skoro tyle ich się produkuje. Problem w tym, że jest ich o dużo za dużo i przez to jest im dużo trudniej znaleźć pracę. Rynek może wchłonąć tylko określoną ich ilość, reszcie zostaje telemarketing albo akwizycja. Natomiast technologowie są naprawdę potrzebni tylko niestety wiąże się to z ciążka pracą/nauką na studiach i jeszcze kilka lat po nich.
                Na 100% mogę powiedzieć, że rynek wchłonie wszystkich technologów materiałowych bo w Polsce powoli odbudowuje się przemysł materiałów półprzewodnikowych.

                Pozdrawiam
                RJ
              • Gość: DNA Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.bb.dnainternet.fi 19.09.11, 10:24
                Gdybym mógł się cofnąć to:
                1. Wyjechałbym studiować od razu do anglii,
                albo
                2. Zostając w polsce - poszedłbym na techniczne studia wieczorowe a rano dorabiał prostą pracą przez parę godzin.

                Wyraźnie widać że na rynku zrobił się przesyt ludzi po kierunkach humanistycznych. Choćbym miał zagryźć zęby na miejscu młodych ludzi poszedlbym na polibudę.
                Pracy w polsce nie ma - za to na zachodzie wręcz odwrotnie.
              • Gość: Pasti Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.180.103.31.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.09.11, 13:04
                Oszem - HRowcy i cała reszta tych "menedżerów" od siedmiu boleści jest po humanach i rekrutują ludzi po technicznych - problemy w tym że Ci drudzy zarabiają 4 razy więcej :D
                • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 13:16
                  Tak do końca nie jest. Pracownicy wysokich technologii zarabiają dużo, ale daleko im na przykład do zarobków na wyższych stanowiskach kierowniczych.

              • Gość: ula Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 200.70.18.* 20.09.11, 23:15
                szczerze mowiac nie wiem skad wzielas ta informacje: "zazwyczaj zarządzane są przez ludzi po kierunkach humanistycznych". pracuje dla S&P i mam codziennie kontakt z dziesiatkami raportow, a tym samym orientuje sie mniej wiecej w tym kto zasiada w kadrach zarzadzajacych. zakladajac, ze informacje zawarte w raportach sa wiarygodne, 90% czlonkow zarzadow i rad nadzorczych to: inzynierowie i ekonomisci, a pozostale 10% to - zgadza sie- prawnicy, czyli humanisci. oczywiscie dane podaje "mniej wiecej" bo nidgy tego nie badalam, ale naprawde bardzo rzadko widze w zarzdach humanistow.
            • Gość: Tomasz 8k netto to ja mam ze średnim wykształceniem... IP: *.xdsl.centertel.pl 20.09.11, 18:55
              Nie dziwie się, że jest taki syf na rynku pracy, skoro człowiek z doktoratem i wiedzą specjalistyczną godzi się pracować za takie pieniądze...
          • Gość: milia Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 213.156.124.* 19.09.11, 10:51
            nie, nie ma problemu w studiowaniu przedmiotów humanistycznych o ile ma się na siebie jakiś pomysł. Ja skończyłam nauki społeczne, ale od początku wiedziałam co chcę robić po studiach. Poszerzałam więc wiedzę tam, gdzie wiedziałam, że przyda się w przyszłości, a resztę tylko zaliczałam (na zasadzie Zakuć Zdać Zapomnieć). Również czas studiów wykorzystywałam na praktyki studenckie - podczas gdy moi koledzy ze studiów wakacje wykorzystywali do tzw. odpoczynku, ja zdecydowaną większość wykorzystywałam na bezpłatne lub nisko płatne praktyki w interesujących mnie firmach (pracowałam aby zdobyć doświadczenie, a nie po to aby, jak wielu innych, zarobić na wakacje). Na przełomie czwartego i piątego roku dostałam propozycję aby po praktykach zostać na umowę zlecenie co chętnie przyjęłam, a po zdobyciu dyplomu dostałam stałą pracę (najpierw pół etatu, a potem cały etat). Co ważne - cały czas wiedziałam do czego dążę (dokładnie, a nie jakieś niejasne stwierdzenie, że chce się pracować w marketingu) i osiągnęłam to 3 lata po studiach (pracę zmieniałam już jako specjalista w swojej dziedzinie). Dlatego sorry, ale naprawdę nie ma znaczenia jakie studia kończysz o ile masz jakiś konkretny pomysł na swoją pracę zawodową

            • zmichalg1 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:08
              Dodaj jeszcze jeden warunek: o ile będzie zapotrzebowanie na rynku.
              Sęk w tym, że humaniści mnożą się jak króliki. Sądzę, że lada chwila nawet tych, jak to określasz, "z pomysłem", będzie tyle, że i dla nich zacznie powoli brakować miejsca an rynku.
              Sorry, ale rynek nie jest z gumy i wszystkich, nawet "z pomysłem", nie wchłonie.
              A technika cały czas idzie do przodu i dla "technicznych" miejsca będzie jeszcze dłuuuuugo...
          • Gość: bartek Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 178.73.29.* 19.09.11, 11:59
            to niemożliwe, żeby wszyscy studiowali kierunki techniczne, po prostu większość ludzi nie ma takich uzdolnień. a nawet gdyby mieli, to wtedy te kierunki przestałyby być dochodowe.
          • Gość: 71 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 13:45
            "> Tak, tak... najlepiej od razu wznieś w górę czerwony sztandar i na barykady, by
            > po obaleniu znienawidzonego wyzysku wprowadzić własny. To już było przerabiane
            > ."
            Właśnie, najwyraźniej nie wszyscy wyciągają wnioski z historii. Czy musimy znowu wszyscy przez to przechodzić? Znam parę zamożnych osób, nawet sympatyczni są, szkoda by ich było.
            Na zachodzie niektórzy zrozumieli, że zbytnia pazerność jest zagrożeniem dla samych pazernych. To wszystko jest do wyliczenia z kartką i ołówkiem, można skorzystać z gotowych opracowań. Czy na prawdę nie można uczyć się na błędach?
            No chyba, że prewencyjnie zamkniecie wszystkich bezrobotnych w łagrach. A co z tymi na umowach śmieciowych? też do łagru? A może wytruć - pozbędziecie się zagrożenia?
            Co proponujesz? bo my chcemy pracować, a rachunki same się nie zapłacą, tyle tylko że za darmo nie będziemy pracować.
        • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:43
          > Nie każdy jest synem nowobogackiego kmiecia albo pochodzi z czerwonej nomenklat
          > ury.
          I widzę, że nie każdy ma choć trochę kultury osobistej.
          Może Cię to zdziwi, ale zdobycie dobrego wykształcenia w Polsce wcale nie wymaga, ani ogromnych zasobów gotówki, ani protekcji kogokolwiek. Wymaga natomiast dość sporego nakładu pracy. U mnie w domu nigdy się nie przelewało i prawie całą młodość chodziłem w używanych ciuchach po rzeszy kuzynów i znajomych.

          >Nie każdy jest tak biegły i zdolny by zrobić FCE w gimnazjum.
          Sorry, ale bez przesady. FCE to jest właśnie poziom gimnazjum. U nas w gimnazjum FCE zrobiła praktycznie cała klasa poza paroma osobami którym szkoda było pieniędzy. I wszyscy co poszli zdali bez problemu.
          • Gość: Heh Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 194.0.236.* 19.09.11, 10:52
            Co sie tak uczepiliscie FCE? FCE to byl sukces na CV 20 lat temu. Ale juz 15 lat temu przestal miec jakiekolwiek znaczenie. Po co wogole jakies certyfikaty? Ja nie mam zadnego certyfikatu, a pracuje w miedzynarodowej firmie gdzie jezykiem oficjalnym jest j. angielski. Na interview zaptytali o poziom jezyka, a nastepnie zaczeli po prostu ze mna po angilesku rozmawiac. Certyfikaty ich nie interesowaly. Prawdziwy specjalista HR nie bedzie zadal FCE, jesli moze osobiscie sprawdzic znajomosc jezyka. Tyle, ze najpierw musi ten jezyk znac. A jesli chodzi o goscia z artykulu, to domyslam sie, ze nie potrafi sie sprzedac na rozmowie, skoro wkolko powtarza te same wyuczone odpowiedzi.
            • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:19
              Właśnie w tym charakterze pisałem, że FCE znaczy tyle co nic. Teraz też uważam, że szkoda było marnowania pieniędzy rodziców bo normalna jest sytuacja:

              -Zna Pan angielski?
              -Znam.
              -Więc nie ma Pan nic przeciwko, aby rozmowę przeprowadzić po angielsku?
              -Nie mam.
              -So......

              I to, że ktoś biadoli jak to nie może znaleźć pracy bo on ma FCE to tylko o nim kiepsko świadczy;)
        • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:54
          Gość portalu: wkurzony napisał(a):

          > Nie każdy jest synem nowobogackiego kmiecia albo pochodzi z czerwonej nomenklat
          > ury. Nie każdy jest tak biegły i zdolny by zrobić FCE w gimnazjum. Nie każdy po
          > wiadam, każdy zaś jest godny tego by za uczciwą pracę dostawać uczciwą płacę.

          Od kogo ma dostawać tą pracę? Kto ma płacić? Nie ma obowiązku dawania pracy. A jeśli ktoś uważa że tak powinno być to niech zakłada firmę i daje pracę.

          > Czasy feudalnego niewolnictwa minęły już dawno i jeśl tego nie widzisz możesz pe
          > wnego dania obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości.

          Feudalnego niewolnictwa? 20% podatków lub 25% tzw pańszczyzny, tzw wolnizna nawet na lata (zwolnienie z podatków), brak obowiązkowych ubezpieczeń, darmowe zezwolenia budowlane itd itp. Owszem, zakaz zmiany pracy, ale to zazwyczaj w zamian za wolniznę. Sporo było wolnych pracowników jeśli po wprowadzeniu się gdzieś nie decydowali się na ulgi. Feudalne niewolnictwo? Teraz mamy dużo gorzej.
      • zmichalg1 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:33
        W 100% popieram.
        Podstawa to WYKSZTAŁCENIE a jak się je ma ŚMIECIOWE, to i umowa też jest niewiele lepsza.
        To, co gość o swoim pisze, już daje wiele do zastanowienia. Idę o zakład, że pewnie skończył jakąś tzw. PWSWKoF czyli Prywatną Wyższą Szkołę Wyciągania Kasy od Frajerów a takich "absolwentów" do firm zgłaszają się stada.
        A do tego jeszcze "humanista". Żal d... ściska... Tego śmiecia na rynku jest tyle, że obecnie zapotrzebowanie na psychologów czy socjologów jest mniejsze niż na... psychopatów i socjopatów.
        Szanowny pan telemarketer niech więc sobie teraz w brodę pluje, że w szkole podstawowej i średniej nie chciało mu się uczyć matematyki, zaś po maturze wybrać uczelni TECHNICZNEJ, gdyż po niej ze znalezieniem pracy nie miałby większych problemów.
        Rynek wchłonie każdą niemal ilość inżynierów, zaś humanistami - rzyga.
        • Gość: realista A kto wam chleb upiecze, inżyniery! IP: *.jmdi.pl 19.09.11, 10:56
          Kto wasze dzieci nauczy mówić po polsku inaczej niż "poszłem, wzięłem, ludzią" (znam wielu mgr inż., którzy tak mówią!). Nie mówiąc już o nauce innych języków (u "technicznych" to też mocno kuleje). Był już taki w latach 70, co miał wizję Polski jako "kraju inżynierów". Wielu z nich (średnio-starsze pokolenie) od lat nie pracuje w zawodzie. Nie ma w pl przemysłu, ośrodków badawczo-rozwojowych itp.
          • zmichalg1 Re: A kto wam chleb upiecze, inżyniery! 19.09.11, 11:04
            Gdybyś czytał ze zrozumieniem, to byś tego nie wypisywał.
            Nie twierdzę, że humaniści są zbędni. Twierdzę, że jest ich zdecydowanie za dużo i stąd takie bezrobocie wśród absolwentów onych kierunków.
            Twierdzę też, że jest wielki niedosyt absolwentów po studiach technicznych.
            A chleb mi upiecze linia technologiczna skonstruowana przez inżyniera po "polibudzie".
            • Gość: piorek Re: A kto wam chleb upiecze, inżyniery! IP: 134.134.139.* 19.09.11, 12:41
              po chemii tez?
        • rabart Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 20:38
          Rynek wchłonie każdą niemal ilość inżynierów
          Nie wchłonie. Co więcej są i bezrobotni inżynierowie teraz. A będzie lepiej.
          • wymiatator1 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 11:56
            Mylisz inżynierów z absolwentami politechnik. Nie spotkałem się jeszcze z bezrobotnym inżynierem, a sam nigdy nie byłem w urzędzie pracy (urzędzie pośrednictwa pracy???).
            Trzeba coś umieć - wtedy brakuje czasu na sen i wydawanie zarobionych pieniędzy.
        • Gość: czuły barbarzynńca Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.11, 13:28
          Człowieku, snujesz mit, w który chcesz wierzyć, ale który nie do końca ma coś wspólnego z prawdą. Prawdą jest, że inżynierów potrzeba coraz więcej, ale w Chinach. Tam się, dziś wymyśla, projektuje i produkuje. Nasza gospodarka coraz bardziej opiera sie na usługach, a tu inżynierów nie potrzeba. Mój ocjciec - inżynier całe życie męczył mnie, że to jedyne sensowne wykształcenie a dziś przyznaje, że chyba sie mylił. Z pośród znajomych z mojego rocznika (81), połowa została inżynierami, druga połowa, wraz ze mną kończyła studia humanistyczne. Ci pierwsi zawsze sie ze mnie śmiali, że oni to poważnie studjują, a ja to się zajmuję pseudo-nauką bez przyszłości. I dzisiaj po paru latach na rynku pracy widzę, że ci drudzy radzą sobie dużo lepiej i zarabiają więcej. Ja osobiście dzięki kulturoznawstwu i socjologii, czyli twoim zdaniem "śmieciowym" kierunkom, nauczyłem się mysleć nieszablonowo i kreatywnie co ułatwia mi teraz pracę kreatywnego w agencji reklamowej. I uwierz mi żaden z moich kolegów informatyków czy inżynierów wykonujących jakieś dziwne orwellowskie normy ISO i przestrzegających żałosne japońskie zasady pięciu "P" nie może nawet marzyć o zarobkach pracujących ze mną kolegów i koleżanek po filozofii, psychologii, historii sztuki czy Akademii Sztuk Pięknych. Z tego co wiem to wszyscy absolwenci z mojego roku na studiach (kulturoznawstwo) mają pracę, czego nie można powiedzieć o wszystkich znajomych inżynierów z Politechniki. Może dlatego, że my się "kształciliśmy" i uczyliśmy myśleć, jednocześnie wiedząc, że same studia nam pracy nie zagwarantują, zamiast poznawać jedyne słuszne rozwiązanie na "przyszłościowym" kierunku.
          • Gość: elo bredzisz synku IP: *.cableplus.com.cn 21.09.11, 14:50
            inzynierowie w firmie w ktorej pracowalem zarabiali po 20 k PLN miesiecznie plus benefity i bonusy. Ja jakko inzynier sprzedazy (bez wyksztalcenia inzynierskiego :-D) zarabailem niekiedy ponad 430 k PLN rocznie.

            polscy reklamiarze mozecie tylko o takich zarobkach pomarzyc - no ale trzeba wiedziec jak sie zatrudnic.

            Teraz uznalem ze praca dla kogos to strata czasu i zajalem sie swoim biznesem.
      • Gość: nim Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.marsoft.net 19.09.11, 12:36
        a tobie pewnie tatus lub inny wujek prace załatwił cwaniaczku
      • Gość: gość Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.polimex.net 19.09.11, 15:21
        Komentarz godny ćwoka
    • szary212 Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 08:54
      Dziwię się tym którzy uważają tego chłopaka za nieudacznika. W normalnym państwie niemal każdy może znaleźć jakąkolwiek pracę, by się utrzymać - chociaż, aby utrzymać rodzinę, trzeba czasem mieć tych prac co najmniej dwie. Ale jego nikt nie przyjmie np. do McDonalda, bo jest za dobrze wykształcony. Nikt go też nie przyjmie na etat do Korpo, bo nasze państwo doi z pracodawców, i nikt na etat nie chce przyjmować, bo za dużo kosztują. Ten chłopak nie jest przecież leniem - próbował pracować by zarobić, ale to okazało się totalnym paradoksem, paragrafem 22. Inna sprawa, że młodzi (nie wszyscy) są w większości roszczeniowi i bezczelni , chcą wszystko już i dużo, etacik i luz.To są wewnętrzne sprzeczności. A co do HR-u- jestem osobą w wieku klasycznie średnim, i parę lat temu usiłowałam (wbrew sobie, w ramach eksperymentu) zdobyć pracę w Korpo. Panna psycholog która mnie przesłuchiwała, miała tak na oko 17 lat. Była strasznie przemądrzała i jednocześnie przestraszona. Z pogardą patrzyła na mój hippisowski plecaczek - poszłam ubrana normalnie, z ciekawości, jak zareagują. Z ulgą wyszłam stamtąd, udzieliwszy wielu fałszywych odpowiedzi na pytania wskazane w artykule, i z jeszcze większą ulgą dowiedziałam się, że się nie nadaję. Dziś Bogu dziękuję,że nie dostałam tej pracy. Młodym radzę - idźcie do McDonaldów, tam są standardy amerykańskie, jasne procedury, proste ścieżki awansu - można dużo.
      • Gość: Mark Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.11, 09:04
        Ależ pracy jest pełno. Mój znajomy ma firmę budującą ogrodzenia i oferuje na początek 2000 zł netto, a po przyuceniu można zarobić 3000-4000 zł! I co? Musi zatrudniać emerytów, bo żaden młody nie chce pracować fizycznie. Wszyscy najchętniej pracowaliby w biurze i pierdzieli w stołek, bez względu na kwalifikacje intelektualne.
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:10
          A kobiety z językami, wykształcone, zdolne, łatwo uczące się, pracowite, z doświadczeniem w wielu branżach, matki, ze zmysłem technicznym - ten znajomy przyjmuje? Obawiam się, że nie. Tylko młodzi faceci na dorobku, zapewne. Młodzi mają łatwiej, naprawdę praca jest. Gorzej z takimi jak ja, z doświadczeniem, wiedzą, ale w wieku niezatrudnialnym - bo mózgu sobie wyprać nie pozwalamy tak łatwo, no i więcej byśmy za to nasze doświadczenie, i słusznie, chcieli zarabiać.
        • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:13
          Stary, daj namiar z dziką rozkoszą będę pracować za 2000 na rękę.
        • Gość: Monarchista Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 213.17.138.* 19.09.11, 12:29
          Gość portalu: Mark napisał(a):

          > Ależ pracy jest pełno. Mój znajomy ma firmę budującą ogrodzenia i oferuje na po
          > czątek 2000 zł netto, a po przyuceniu można zarobić 3000-4000 zł! I co? Musi za
          > trudniać emerytów, bo żaden młody nie chce pracować fizycznie. Wszyscy najchętn
          > iej pracowaliby w biurze i pierdzieli w stołek, bez względu na kwalifikacje int
          > elektualne.

          Masz rację. Często słychać pełne nienawiści skomlenie "młodych, wykształconych, z duzych miast", że to emeryci kradną im pracę. A ja mam dla nich jedno pytanie: dlaczego pracodawcy wolą zatrudnić emeryta, który ponoć jest "stary, niereformowalny, nie zna się na komputerach" (taki stereotyp), itp., zamiast zatrudnić "młodego wilka"? Musi się im to opłacać, nie tylko dlatego, że nie muszą płacić ZUS, bo żaden pracodawca nie zatrudni pracownika, jeżeli nie przyniesie mu to określonech korzyści.
    • Gość: ddd Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 08:57
      Ale dlaczego 31-letni magister z podyplomowymi z marketingu marzy o etacie zamiast założyć własną działalność gospodarczą? Wtedy może rozdawać etaty na prawo i lewo.
      • rabart Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 20:39
        Dlatego że jak większość ludzi, chce pracować u kogoś. Standard w każdym normalnym kraju. Tylko pewna grupa ludzi nadaje się na prowadzenie własnego interesu.
    • Gość: a Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 110.3.241.* 19.09.11, 08:59
      Jakie wykształcenie taka praca. Zamiast marnować czas na takie studia lepiej było iść do normalnej pracy fizycznej. Po 10 latach pracy byłby już zawodowo ustawiony, z wyrobionymi kontaktami i znajomościami w branży. Znam wiele osób, które po szkole średniej poszły prosto do pracy i mają się o wiele lepiej niż tacy nijacy studenci. Albo dobry kierunek albo do roboty.
    • szary212 Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:05
      Kierunki studiów, jakie należy wybierać:
      - inżynier, architekt, budowlaniec
      - lekarz, dentysta
      - It-man
      - jakikolwiek kierunek trudny, mocno specjalistyczny, związany ze służbą zdrowia, jedzeniem, umieraniem, budowaniem, komunikacją IT,
      To się sprawdza na Zachodzie - ale u nas każdy chce być w marketingu, bo to banalne studia - a inżynierskie są piekielnie trudne, i no sama praca też "brudna". Nikomu się nie chce tych kierunków studiować - ale po tym zawsze jest praca.
      • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:17
        inzynier ,tylko jeszcze mi powiedz jakiej specjalnosci.)
        naiwnoscia jest myslec ,ze w kraju bez przemyslu i raczej ubogiego inzynier bedzie zarabial kokosy...
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:27
          Inżynier - budowlaniec, mechanik, informatyk(ale taki prawdziwy) chociażby; naprawdę jest popyt na te zwody; wystarczy przejrzeć ogłoszenia.
          A kto zarabia na początek jakieś kokosy? I dlaczego miałby? Z jakiej racji? Czy wyście z kosmosu pospadali? Ma się należeć tylko za to, żeście sobie postudiowali? Kto na Zachodzie od razu po studiach dostaje Bóg wie jaką pracę? Każdy zaczyna na dole, i jak jest dobry, to pnie się w górę, pracą i ciągłym kształceniem.
          • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:50
            Inżynier - budowlaniec, mechanik, informatyk(ale taki prawdziwy) chociażby; na
            > prawdę jest popyt na te zwody; wystarczy przejrzeć o
            ok a teraz popatrzmy na kierunki zamawiane i rozwiniete ale za granica:
            iznyniera srodowiska ,biotechnologia ,iznynieria mtaerialowa ,chemiczna 'voila:)
            sa jakies oferty w Polszy?
            niente
            • Gość: inz_srodowiska Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.net-serwis.pl 19.09.11, 10:12
              akurat inżynieria środowiska jest tu kiepskim przykładem - pod tą troszkę mylącą nazwą kryje się wiedza z zakresu wszelkich instalacji budowlanych, oczyszczalni ścieków itp., a więc to też budownictwo. Sam pracuje dopiero dwa lata i mam 3 tys. na rękę, a bezrobotnych kolegów też nie mam...

              choć co do biotechnologii i inż. chemicznej to słyszałem, że faktycznie jest kiks...
              • Gość: mgr inż. Chemik Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.11, 11:56
                > choć co do biotechnologii i inż. chemicznej to słyszałem, że faktycznie jest ki
                > ks..

                Dokładnie. 80% po Chemii to bezrobotni. Przynajmniej w Poznaniu. Może na Śląsku jest trochę lepiej.
                Ale co się dziwić rocznie chemię w Poznaniu kończy ok. 600 osób. z czego sama polibuda to ok.200, a ogłoszeń o pracę jest naprawdę mało.
                Kierunki są ustalane pod prace podawcze profesorów a nie pod zapotrzebowanie rynku.

                Najbardziej mnie wk.. że obecnie jest nagonka na studia inżynierskie, nie mówiąc że większość kierunków to jest i tak kiła...
            • rj Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:30
              > iznyniera srodowiska ,biotechnologia ,iznynieria mtaerialowa ,chemiczna 'voila:
              > )
              > sa jakies oferty w Polszy?

              Jak najbardziej.

              RJ
      • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:18
        Potwierdzam.
        Sam jestem studentem telekomunikacji od połowy 4tego roku studiów pracuję już na etacie i co jakiś czas dzwonią do mnie z różnych firm bo jestem polecany przez kumpli z roku którzy również praktycznie wszyscy pracują. W moim środowisku studentów/prawie absolwentów/ absolwentów
        telekomunikacji, elektroniki i automatyki (Wspólnie zaczynaliśmy studia, część się już obroniła, ja ze względu na pracę dopiero w październiku) wygląda to w ten sposób, że jeżeli ktoś chce iść do pracy to po prostu idzie (No chyba, że jest naprawdę nieogarnięty). I pewnie na początku nikt się nie spodziewa kokosów, ale 2-3 tysiące na rękę za etat można dostać bez problemów, ci najbardziej obrotni dają radę nawet znaleźć pracę za dwa razy tyle.

        No, ale na studiach kiedy znajomi na psychologii mieli 17 godzin zajęć tygodniowo i zbijali bąki ja miałem 35 i zapierdzielałem.

        Tą architekturę tylko raczej ostrożnie bym polecał, bo wcale nie łatwo jest się przebić na rynku pracy.
        • Gość: kornik Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.171.196.178.static.crowley.pl 19.09.11, 09:34
          A ile wg ciebie jest w stanie wchłonąć nasz rynek specjalistów od telekomunikacji? Co, wszyscy mamy kończyć ten kierunek, bo tam jest praca? Nie rozumiesz istoty rzeczy: nasz rynek pracy jest chory.
          • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:49
            Z tego co obserwuję to jeszcze sporo. W mniejszych miastach jest gorzej. Ale duże miasta przyjmują chętnie. Po telekomunikacji nie trzeba pracować wyłącznie u Plusa, Orange czy TMobile. (Tam, akurat dostać się jest cholernie trudno)

            Zresztą sensowniejsza będzie odpowiedź na to pytanie: "Na pewno więcej niż po marketingu, socjologii, historii i psychologii".

            Pewnie, że takie wykształcenie nie daje automatycznie pracy, ale jak ktoś się stara, robi praktyki (Bezpłatne praktyki w dużej ilości to podstawa na takich studiach), robi projekty i wystawia je do konkursów to nie musi się zamartwiać o znalezienie pracy.
            • Gość: Heh Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 194.0.236.* 19.09.11, 11:17
              Po pierwsze, marketing nie jest nauka humanistyczna. To biznes, analizy rynkowe, research, etc. Po drugie ja mialam na marketingu i zarzadzaniu przynajmniej tyle samo godzin tygodniowo co na kierunkach technicznych. To nie jest wyznacznik niczego. Po trzecie, marketing daje dosc szeroka wiedze na temat biznesu, co daje dodatkowe punkty u pracodawcy, oczywiscie jesli pracownik jest w stanie byc elastyczny. Po czwarte na obecnym rynku pracy nie liczy sie dyplom, czy FCE, tylko zarzadzanie projektem, umiejetnosc szybkiego dostosowania do zmian i sukcesy zawodowe - czyli nie na jakich stanowiskach sie pracowalo, tylko co sie osiagnelo. Poza tym liczy sie wyjatkowosc, nie przecietnosc. Gosc sam przyznaje ze powtarza te same regulki podczas interview, moze nie potrafi sie sprzedac? Moze jest jednym z tlumu, zamiast byc jednym w swoim rodzaju? Ciekawe zainteresowania tez sa istotne, ale zamiast zastapic teorie wzglednosci sportem, dodalabym sport do wlasnych zainteresowan, jesli oczywiscie byloby to moje hobby. Hobby latwo sprawdzic, jesli na CV jest pustym slowem. A moze gosc po prostu powinien sam zaaplikowac o prace w HR i zobaczyc jak to jest, co sie liczy u kandydatow a co nie? I mowie to jako zdecydowana przeciwniczka HR - uwazam ze ludzie w HR maja zdecydowanie za malo kompetencji i za duzo wladzy. Ale to juz inna broszka.
          • Gość: Kalkulator zobacz ile wydajesz na telekomunikację i IT ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.11, 12:13
            teraz w Polsce jest więcej aktywnych kart SIM niż obywateli, do tego dochodzą kablowe linie telefoniczne, usługi DSL (Neostrada itp.), telewizja kablowa, transmisja danych z systemów monitoringu miejskiego i wiele wiele innych.

            Wiele osób wydaje nawet 10% (i więcej) swojej pensji na usługi telekomunikacyjne (telefon + internet), więc pracy dla specjalistów z tej dziedziny nie zabraknie przez wiele lat.
            • Gość: Rokkk Re: zobacz ile wydajesz na telekomunikację i IT ? IP: *.assecobs.pl 19.09.11, 13:25
              Aby kłaść kable pod internet nie trzeba magistra.
              Aby skonfigurować ruter dla małej sieci osiedlowej wystarczy google i wiedza jak myszką klikać...

              A pracy dla ludzi po technicznych też nie ma w niektórych miejscach... to że jest w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu to o wiele za mało...
            • Gość: zzzz bueheheheh IP: 195.82.180.* 20.09.11, 13:26
              Człowieku nie wiesz najwyraźniej nic o absolwentach telekomunikacji, jeżeli dla ciebie to tylko telefony komórkowe i neostrada tudzież pochodne.....
      • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:20
        szary212 napisała:

        > Kierunki studiów, jakie należy wybierać:
        > - inżynier, architekt, budowlaniec

        Są niepotrzebni. Pomijam, że z reguły nic nie potrafią - nawet liczyć. Nie inżynierowie są potrzebni tylko fizyczni pracownicy.

        > - lekarz, dentysta

        Kolejna porażka. Nie masz rodziny czy znajomych nie zrobisz stażu.

        > - It-man

        Kolejne mity o dobrych zarobkach w działach IT? Technologią Informacyjną nazywa się każdą dziedzinę informatyki.

        > - jakikolwiek kierunek trudny, mocno specjalistyczny, związany ze służbą zdrowi
        > a, jedzeniem, umieraniem, budowaniem, komunikacją IT,

        Mam durne pytanie po co studiować kilka lat jakąś specjalizację? Tylko po to, by dostawać oferty pracy w handlu z dziedziny w którejś ktoś zostal specjalistą?

        > To się sprawdza na Zachodzie - ale u nas każdy chce być w marketingu, bo to ban
        > alne studia - a inżynierskie są piekielnie trudne, i no sama praca też "brudna"
        > . Nikomu się nie chce tych kierunków studiować - ale po tym zawsze jest praca.

        Po tych kierunkach nie ma pracy. I nie chodzi o jakieś roszczenia. Nie będę się dziwił małolatowi kiedy wybiera kierunek humanistyczny kiedy widzi, że jego ojciec po politechnice skręca jakieś śrubki za 1400 brutto. Trochę realizmu.
        • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:36
          > Są niepotrzebni. Pomijam, że z reguły nic nie potrafią - nawet liczyć. Nie inży
          > nierowie są potrzebni tylko fizyczni pracownicy.

          Pierdzielisz. Mnie tam nie interesuje czy są potrzebni czy nie. Ważne, że robota jest.

          > Kolejna porażka. Nie masz rodziny czy znajomych nie zrobisz stażu.

          Znowu gadasz głupoty. Staż państwo zapewnia wszystkim absolwentom i każdy szpital jeśli ma miejsca stażystów przyjmuje bo za nich nie płaci. Gorzej z wymarzoną specjalizacją, ale generalnie z zatrudnieniem nie ma problemów żadnych.

          > Kolejne mity o dobrych zarobkach w działach IT? Technologią Informacyjną nazywa
          > się każdą dziedzinę informatyki.

          Zarobki są dobre, tylko trzeba coś umieć. Sam mam parę kontaktów do gości którzy aktywnie pracowników poszukują. Warunek: Trzeba coś umieć.

          > Po tych kierunkach nie ma pracy. I nie chodzi o jakieś roszczenia. Nie będę się
          > dziwił małolatowi kiedy wybiera kierunek humanistyczny kiedy widzi, że jego oj
          > ciec po politechnice skręca jakieś śrubki za 1400 brutto. Trochę realizmu.

          Nie mam chyba kumpla który zarabia mniej niż 2k na rękę (5 rok telekomunikacji). Tzn ja zarabiam 1300, ale na pół etatu na stałej umowie o pracę i to wyłącznie dlatego, że nie oddałem jeszcze magisterki i moje oficjalne wykształcenie to "średnie" bo jestem na studiach jednolitych jeszcze i nawet inżyniera nie mam. A pracy szukać nie szukałem, tylko szef firmy w której kiedyś w wakacje robiłem praktyki zadzwonił do mnie czy nie jestem zainteresowany.
          W trakcie roku pracy miałem już 5 ofert z innych firm (Finansowo lepszych, ale praca mniej ciekawa), więc jeśli ktoś jest chociaż trochę kumaty (Bynajmniej nie uważam siebie za osobę jakoś szczególnie uzdolnioną) to bez problemu pracę znajdzie.
        • louve86 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:39
          "> - lekarz, dentysta
          Kolejna porażka. Nie masz rodziny czy znajomych nie zrobisz stażu."

          Nie znasz się ale się wypowiesz. Staż po studiach otrzymuje z urzędu każdy. Pracę w POZ po stażu też ma każdy, a jak ktoś napisze LEP lepiej to ma szanse zostać specjalistą. Ponieważ rezydentury opierają się na LEPie to wpływ rodziny znajomych jest żaden. No ale lepiej krytykować bardziej pracowitych że są lekarzami tylko z powodu znajomych / rodziny.

          • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:32
            > Nie znasz się ale się wypowiesz. Staż po studiach otrzymuje z urzędu każdy. Pra
            > cę w POZ po stażu też ma każdy, a jak ktoś napisze LEP lepiej to ma szanse zost
            > ać specjalistą. Ponieważ rezydentury opierają się na LEPie to wpływ rodziny zna
            > jomych jest żaden. No ale lepiej krytykować bardziej pracowitych że są lekarzam
            > i tylko z powodu znajomych / rodziny.

            Tak. Najłatwiej zarzucić komuś nieznajomość. X lat w obecnym WUM faktycznie dyskredytuje moją wiedzę. Masz rację :D
            • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:04
              To co piszesz dyskredytuje Twoją wiedzę. Co jak co, ale ze stażami lekarskimi w Polsce nie ma większych problemów. Owszem jak ktoś ledwo zda LEP to może się nie dostać, akurat do tego szpitala który sobie wymarzył. Ale pisanie, że staż lekarski można dostać wyłącznie po znajomościach po prostu mija się z prawdą.

              I praca X lat na WUMie nic tutaj w tej kwestii nie zmienia. Nie zaklinajmy rzeczywistości. W przypadku specjalizacji wygląda to już trochę inaczej, ale dalej nie jest aż tak tragicznie. (Aczkolwiek sporo się tutaj różni w zależności od województwa)
              • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:28
                > Ale pisanie, że staż l
                > ekarski można dostać wyłącznie po znajomościach po prostu mija się z prawdą.

                Touche - mój błąd - skrót myślowy.
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:49

          >
          > Po tych kierunkach nie ma pracy. I nie chodzi o jakieś roszczenia. Nie będę się
          > dziwił małolatowi kiedy wybiera kierunek humanistyczny kiedy widzi, że jego oj
          > ciec po politechnice skręca jakieś śrubki za 1400 brutto. Trochę realizmu.
          >
          >
          -----------
          Przez takich "realistów" jak Ty, mamy kraj taki, jaki mamy. Każdy chce zarobić, ale byle się nie narobić. Każdy chce być mgr, ale żeby nie trzeba było się uczyć. Domyślam się, że jesteś cwany i obrotny, i masz własną działalność. Zapewne też uważasz, że takie bzdety jak sztuka,literatura, poezja, czy muzyka poważna nie powinny istnieć, bo są nierentowne, a pisarze, poeci, artyści w ogóle - to głupie darmozjady. I że ludzi naiwnych, idealistów, nieobrotnych, należy zrzucać ze skały w niemowlęctwie, żeby nie zabierali powietrza takim rzutkim "realistom", jak Ty.
          • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:42
            szary212 napisała:

            > Przez takich "realistów" jak Ty, mamy kraj taki, jaki mamy.

            Nie, przez takich jak Ty. Mam 4 techcznine zawody w łapie. Zarabiam nieźle. Na czarno.
            Jestem jednym z lepszych specjalistów w dwóch branżach, zatrudnia się mnie po cichu i poprawiam po specjalistach.

            > Każdy chce zarobić,
            > ale byle się nie narobić. Każdy chce być mgr, ale żeby nie trzeba było się ucz
            > yć.

            Motto życiowe młodych Polaków. Niestety wychowałem się za PRLu - mam ideały.

            > Domyślam się, że jesteś cwany i obrotny, i masz własną działalność.

            Jesteś w błędzie. Działalność, owszem, prowadziłem kilkanaście lat temu - jeśli idzie o moje zdanie nigdy więcej.

            > Zapewne
            > też uważasz, że takie bzdety jak sztuka,literatura, poezja, czy muzyka poważna
            > nie powinny istnieć, bo są nierentowne, a pisarze, poeci, artyści w ogóle - to
            > głupie darmozjady.

            Z miejsca zarzucasz mi coś co nie jest prawdą. Od lat 90tych dla artystów jako człowiek techniczy wspierałem ich ekspansję w sieci - m.in. udostępniając potężne wówczas (kiedy prowadziłem działalność hostingową) przestrzenie na macierzach dyskowych. Dzisiaj jestem jednym z nich - rysownikiem, malarzem.
            Pytanie mam do Ciebie - w przeciwieństwie do Twojego malkontenctwa i trollowania - co stało się Twoim udziałem, by ich wesprzeć (jeśli nie jesteś jednym z nich)?

            > I że ludzi naiwnych, idealistów, nieobrotnych, należy zrzuc
            > ać ze skały w niemowlęctwie, żeby nie zabierali powietrza takim rzutkim "realis
            > tom", jak Ty.

            Życie i kolejne rządy nauczyły mnie realizmu.
        • Gość: dirk gently Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.eclipse.put.poznan.pl 19.09.11, 10:06
          Dziwne, jestem inżynierem, zacząłem pracę na drugim roku, od trzeciego roku niemal wszyscy koledzy pracowali. Teraz nie mogę narzekać na brak ofert, ani wysokośc pensji nie musi być głównym kryterium wyboru. Co innego jak potrzebowaliśmy w formie zatrudnić dobrego inżyniera - to był dramat żeby kogoś sensownego znaleźć.
      • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:22
        szary212 napisała:

        > Kierunki studiów, jakie należy wybierać:

        A ja myślę że każdy kierunek jest dobry pod warunkiem że studiuje się coś czym się interesuje.
        Znam ludzi po naprawdę banalnych lub egzotycznych kierunkach którzy na start zarabiają więcej niż średnia krajowa.
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:39
          A, bo widzisz, kierunki egzotyczne chwytają oko pracodawcy, i z taką osobą chce się rozmawiać, już z czystej ciekawości - to już jest noga w drzwiach; co się wtedy podczas interview ugra, to już zależy od kandydata. Wielu nie jest zapraszanych nawet na rozmowę. Co do "kierunków banalnych" - zależy po jakiej jest się uczelni, co się ma w CV oprócz oceny bdb z egzaminu magisterskiego.
          Generalnie zgadzam się - jestem idealistką, i sama to zrobiłam - że trzeba studiować to, co się lubi - wtedy zawsze będzie się dobrym w swoim zawodzie, a konkurencję odwali się autentycznością, wiedzą i zapałem. No i ciężką pracą:)
          • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:44
            > A, bo widzisz, kierunki egzotyczne chwytają oko pracodawcy, i z taką osobą chce
            > się rozmawiać, już z czystej ciekawości - to już jest noga w drzwiach; co się
            > wtedy podczas interview ugra, to już zależy od kandydata. Wielu nie jest zapras
            >
            taa jasne ,pwoiedz to absolwentom archeologii czy filologii chorwackiej .
            :)
            zapewniam cie ,ze pracodawca ma gleboko gdzies egzotyke ich kierunku.
            • Gość: Monarchista Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 213.17.138.* 19.09.11, 13:00
              simply_z napisała:

              taa jasne ,pwoiedz to absolwentom archeologii czy filologii chorwackiej .

              Chyba, że pracodawca chce robić biznes w byłej Jugosławii, wtedy absolwent filologii chorwackiej może mieć jakieś szanse.
          • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:48
            > Generalnie zgadzam się - jestem idealistką, i sama to zrobiłam - że trzeba stu
            > diować to, co się lubi - wtedy zawsze będzie się dobrym w swoim zawodzie, a kon
            > kurencję odwali się autentycznością, wiedzą i zapałem. No i ciężką pracą:)
            a co studiowalas:)
            • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:01
              Daaaawno temu - anglistykę, kiedy to był jeszcze kierunek "ekskluzywny' a angielski słyszało się na żywo tylko w Voice of America. Przez lata byłam nauczycielką i tłumaczką, wtedy to było b. rentowne - dziś jest inaczej, języka ludzie uczą się niemal przez osmozę. Ja go studiowałam ze względu na literaturę anglosaską - w tym raczej kasy nie ma:) Ale też wiele lat spędziłam za granicą, gdzie zapierniczałam w najróżniejszych zawodach. Ale zawsze pisałam na boku - moim marzeniem było pisać książki - i się udało:), nie tylko pisać, ale i wydawać - uwaga, bez znajomości:)
              • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:00
                w takim razie gratuluje spelnienia marzen:)
      • Gość: kornik Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.171.196.178.static.crowley.pl 19.09.11, 09:30
        Takie porady-pierdy zawsze mnie rozczulają. Nie każdy może być inżynierem, specjalistą IT itd. Nie każdy ma ku temu zdolności, chęci, zainteresowania. Gdyby wszyscy nimi byli, to mielibyśmy stado bezrobotnych absolwentów uczelni technicznych. Społeczeństwo i państwo potrzebuje obywateli wykształconych w różnych kierunkach. Rzecz jest w czym innym: w normalnym państwie obywatel ma możliwość rozwoju w kierunku swoich zainteresowań i szansę godnego utrzymania się z uczciwie wykonywanej pracy niezależnie czy jest inżynierem, sprzedawcą, czy kulturoznawcą. W Polsce stoi wszystko na głowie.
        • louve86 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:42
          j się interesuję indianistyką. I co, państwo ma mi zapewnić godziwą pracę (jako kto?) i płacę za studia związane z kierunkiem moich zainteresowań?
          • mrarm Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 16:59
            Ależ przecież nikt Ci, poza państwem, ściągającym prawie połowę z Twoich zarobków, nie przekszadza! Możesz organizować obozy indiańskie, możesz zbierać i sprzedawać zioła, możesz uczyć, wykładać, pisać książki - gwarantuję, że znajdzie się WIELU takich, dla których te rzeczy będą ciekawe, np. ja (lubię Sat-Okha). Gorzej, że żeby założyć działalność, musisz się starać przez jakiś tydzień (powiedzmy kilka wizyt w urzędzie) - wydać trochę kasy, to potrwa.. a potem podatki - no cóż, pewnie nie uśmiecha Ci się zakładanie działalności.. Widzisz już różnicę między porządnym państwem a państwem bandyckim? :)
          • Gość: vv Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.rzeszow.mm.pl 20.09.11, 20:06
            nie obraź się ale jak w taki prostacki sposób rozumiesz wypowiedź poprzednika to jesteś b.ograniczony intelektualnie.
        • Gość: Rince Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.cs.put.poznan.pl 19.09.11, 09:47
          "Nie każdy może być inżynierem, specjalistą IT itd. Nie każdy ma ku temu zdolności, chęci, zainteresowania."

          Nie każdy więc musi zarabiać więcej niż 1000zł.
        • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:56
          Śmiało, polecam więc Francję lub Hiszpanie. Tam bezrobocie młodych ludzi jest o wiele wyższe niż nasze.

          Nie trzeba być inżynierem lub specjalistą IT. Koleżanka skończyła weterynarię i sobie radzi bez problemu, jej siostra kończy sinologię i już na nią sobie ostrzą ząbki importerzy, znajoma właśnie będzie się broniła z japonistyki też problemów z pracą żadnych.
          No, ale przecież tam trzeba się uuuczyć.... A na marketingu i zarządzaniu? Śmiech na sali.
          • Gość: :) Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 213.86.244.* 19.09.11, 10:50
            na pewno po sinologii tlumy chetnych biegna po kolezanke.
            mam kolege po japonistyce ,cos nieco wiem o tym:)
            poza tym chinski ma tylko wtedy sens jesli czlowiek uczy sie go od dziecinstwa ewentualnie spedzie kilka lat za granica ,w ogole wszystkie jezyki azjatyckie.
            • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:58
              Gość portalu: :) napisał(a):

              > na pewno po sinologii tlumy chetnych biegna po kolezanke.
              > mam kolege po japonistyce ,cos nieco wiem o tym:)

              Póki co rynek nie jest jeszcze nasycony sinologami. Fakt że ich przybywa, ale zapotrzebowanie też rośnie.

              > poza tym chinski ma tylko wtedy sens jesli czlowiek uczy sie go od dziecinstwa
              > ewentualnie spedzie kilka lat za granica ,w ogole wszystkie jezyki azjatyckie.

              Dobrze że pracodawcy o tym nie wiedzą :)

              • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:03
                >
                > Dobrze że pracodawcy o tym nie wiedzą :)
                >
                gorzej z,e chinczycy wiedza ,a rozmowy i tak prowadzi sie po angielsku:)
                • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:16
                  > gorzej z,e chinczycy wiedza ,a rozmowy i tak prowadzi sie po angielsku:)
                  A co ma język angielski do rzeczy? Przecież sinologia to nie tylko nauka języka chińskiego. I bez przesady, praca po tym jest.
                • Gość: Heh Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 194.0.236.* 19.09.11, 12:14
                  Nie upraszczaj pracy jedynie do rozmowy. Co z specyfikacjami produktu? Dokumentacja handlowa? Instrukcjami? Etykietkami? Znajomoscia kultury chinskiej? Kontaktami z bankiem chinskim i agencjami rzadowymi? Kazdy importer z Chin Ci powie, ze mnostwo przy tym pracy. Nie mowiac, ze angielski chinczykow jest na poziomie angielskiego w Polsce 30 lat temu.
                • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 15:07
                  simply_z napisała:

                  > > Dobrze że pracodawcy o tym nie wiedzą :)
                  > >
                  > gorzej z,e chinczycy wiedza ,a rozmowy i tak prowadzi sie po angielsku:)

                  Owszem, ale dużo chętniej rozmawiają z ludźmi którzy mogą porozumieć się po chińsku. Poza tym jak już napisali przedpiscy - nie chodzi tylko o rozmowę. Nawet rozmawiając z chińczykiem po angielsku jest problem z komunikacją jeśli nie ma się pojęcia o uwarunkowaniach kulturowych, piśmie itd itp.
                  W każdym razie - teza że chiński albo uczony od dziecka albo w ogóle jest błędna. Po co inaczej robiliby np. studia nauczycielskie dla obcokrajowców?
                  • simply_z Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 21:58
                    Owszem, ale dużo chętniej rozmawiają z ludźmi którzy mogą porozumieć się po chi
                    > ńsku. Poza tym jak już napisali przedpiscy - nie chodzi tylko o rozmowę. Nawet
                    > rozmawiając z chińczykiem po angielsku jest problem z komunikacją jeśli nie ma
                    > się pojęcia o uwarunkowaniach kulturowych, piśmie itd itp.
                    > W każdym razie - teza że chiński albo u
                    odpowiedz sobie na pytanie ile jest dialektow w Chinach ,ktore są niczym odrebne jezyki ,
                    pd.oszwem wolą chinczykow po filologii angielskiej np;)
        • szary212 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:05
          Prawda:)), sto procent. Kraj nasz stoi na głowie. Dlatego porady dotyczą kraju jaki jest, a nie idealnego, w jakim wszyscy chcielibyśmy żyć:(
      • kelderek Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:34
        A powiedz mi geniuszu do kogo sa kierowane oferty pracy w portalach - nie wiesz? ja ci powiem: DO SPRZEDAWCÓW JAKIEGOKOLWIEK GÓWNA!!!
        Nikt nie szuka inżynierów tylko tokarzy i frezerów (1800 brutto)
        Nikt nie szuka lekarzy bo ci mają prywatne gabinety (i już pochwytane po znajomości etaty)
        IT-mani to tylko tacy w trakcie studiów z 5 letnim doświadczeniem w 3 językach i 2 bazach danych (ale dostają 8000 brutto i socjal)
        Architektów jak mrówków - każdy chałupe może zaprojektować (Z lego na przykład).
        Jedynie budowlańców do noszenia wiaderek faktycznie potrzeba ale nie licz na 4 patole do łapy przy 400 godzinach w miesiącu.
        • latajacy_talerz Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:47
          kelderek napisał:

          > A powiedz mi geniuszu do kogo sa kierowane oferty pracy w portalach - nie wiesz
          > ? ja ci powiem: DO SPRZEDAWCÓW JAKIEGOKOLWIEK GÓWNA!!!

          Szkoda, że malkontenci nie czytają, nie dyskutują tylko atakują. Swoją drogą szukając pracy wywaliłem zdjęcia z CV, bo na miejscu z taką gębą to tylko do handlu mnie chcą :(
        • iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 11:12
          > A powiedz mi geniuszu do kogo sa kierowane oferty pracy w portalach - nie wiesz
          > ? ja ci powiem: DO SPRZEDAWCÓW JAKIEGOKOLWIEK GÓWNA!!!
          > Nikt nie szuka inżynierów tylko tokarzy i frezerów (1800 brutto)
          > Nikt nie szuka lekarzy bo ci mają prywatne gabinety (i już pochwytane po znajom
          > ości etaty)
          > IT-mani to tylko tacy w trakcie studiów z 5 letnim doświadczeniem w 3 językach
          > i 2 bazach danych (ale dostają 8000 brutto i socjal)
          > Architektów jak mrówków - każdy chałupe może zaprojektować (Z lego na przykład)
          > .
          > Jedynie budowlańców do noszenia wiaderek faktycznie potrzeba ale nie licz na 4
          > patole do łapy przy 400 godzinach w miesiącu.

          Bo też nikt nie będzie specjalnie szukał poważniejszych pracowników na 'portalach'. Firmy zajmujące się branżą techniczną rekrutują pracowników na uczelniach, bądź zamieszczają informację o poszukiwaniu pracowników na swoich stronach. Czasami w serwisach z ogłoszeniami o pracę też się coś pojawi, ale generalnie o te lepsze oferty trzeba się dowiadywać samemu. Przypuszczam, że podobnie jest z wyższymi stanowiskami w innych dziedzinach gospodarki również. I żadna szanująca się firma nie będzie dawała ogłoszenia na szefa działu sprzedaży do Anonsów.
    • gwozdziu2 Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:12
      Facet stara się o pracę polegającą na nękaniu ludzi i kradnięciu ich czasu. Nie ma siły, żeby było mi go żal...
    • bigkaraluch Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:24
      JEGO WYNIK

      31:0
      No może 31:2 1 punkt za studia ,drugi na zachętę : )
      typowy nieudacznik
    • Gość: lolek Koleś jest nieudacznikiem IP: *.89.123.210.static.crowley.pl 19.09.11, 09:40
      nic więcej, wydawało mu się że w czasie prosperity nogi boga złapał a tak naprawde jest niewiele wart. Ja jako młoda osoba nie mogę narzekać na brak pracy. Praca jest tylko trzeba jej dobrze poszukać. Pracy trzeba szukać bardzo dokładnie, nie jest rozwiązaniem wysyłanie 200 takich samych cv i łudzenie się, że ktoś chociaż odpowie.
      • freelancer.org.pl Re: Koleś jest nieudacznikiem 19.09.11, 10:05
        Dokładnie. Lepiej napisać 5 bardzo dobrych, dostosowanych do danego ogłoszenia i tylko na stanowiska, które nas faktycznie interesują, a nie uprawiać mailing do pracodawców. Co się dzieje z mailingami wszelkiej maści? Lądują w spamie, a w tym przypadku od razu w koszu.
        • Gość: Tantrum Czasami "mailing" daje efekty. Sam tak wysłałem IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:42
          kiedyś CV do firmy bez podania konkretnego stanowiska, po dwóch dniach zadzwonili do mnie, a następnego dnia po telefonie, po 15-minutowej rozmowie z dyrektorem, dostałem skierowanie na badania lekarskie ;-).

          Ale posiadam konkretne twarde umiejętności.
      • Gość: Tryton Też mam takie wrażenie. IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:45
        Dodatkowo ma przeświadczenie, że samo skończenie studiów powinno mu dać mozliwość przebierwania w ofertach i pensję 2x średnia krajowa na początek. Zapomina, że nauki społeczne to dziś kierunki śmieciowe, które można studiować w każdej szkole, która ma w nazwie przymiotnik "wyższa", niewiele warte na rynku pracy.
    • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 09:47
      Ja się wcale nie dziwię że on nie może znaleźć pracy. Brakuje mu dwóch podstawowych rzeczy.
      Nawet nie wspomniał o podstawowym fakcie: na czym się zna, co potrafi, w czym jest dobry.
      Nie ma żadnego celu. On po prostu nie wie co chciałby, lub co mógłby robić. Tzn ma cel ale zupełnie rozbieżny z celami pracodawców.
      Jego celem jest zarabianie pieniędzy. Tymczasem celem działania firm nie jest zatrudnienie ludzi i wydanie na nich pieniędzy. To tylko środek do realizacji innych celów. Więc już na starcie nasz bohater i pracodawca mają inne priorytety.

      Gdyby jego celem była praca na konkretnym stanowisku, zajmowanie się konkretną dziedziną w jakiejś firmie itp. szybko znalazłby wspólny język z firmą która kogoś takiego potrzebuje, bo z punktu widzenia firmy byłby przydatny. Na jakie stanowisko zatrudnić człowieka który chce robić "cokolwiek" aby płacili? Oczywiście że na najniższe.

      Podsumowując. Człowiek ma 31 lat. Zerowe doświadczenie w robieniu czegokolwiek konkretnego. Brak konkretnego wykształcenia. Jest malkontentem. W niczym nie jest dobry. Zadowala się "planem minimum". (już by się lepiej nie chwalił tym FCE, to świadczy o tym że poprzestaje na najniższych poprzeczkach) Po prostu nie jest przydatny, jego zatrudnienie nie przełoży się na zwiększenie skuteczności działania firmy.

      Rady z artykułu są raczej chybione. W końcu udziela ich człowiek bezrobotny.
      Swoją drogą taka roszczeniowa postawa jest zabawna. "Oni" nie chcą dać pracy. Tylko kto to są "oni"? To są często tacy sami ludzie jak szukający, absolwenci różnych dziwnych kierunków próbujący coś zrobić samodzielnie. Tych "onych" jest po prostu za mało bo większość chce dostać pracę. Jakoś mało jest chętnych do zostania pracodawcami.


      • Gość: Adam Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 83.238.5.* 19.09.11, 10:23
        Mam 32 lata, mgr inż. Informatyk, pracowałem w swoim zawodzie (Informatyka) przez 3 miesiące na umowę zlecenie za 300-400 zł w jednej firmie, serwisach za najniższą krajową dwa lata. Po za tym mam tytuły Technik Elektronik, Technik Informatyk, Mechanik maszyn i urządzeń górnictwa odkrywkowego.
        Postanowiłem spróbować w innej branży motoryzacja i się udało, oczywiście CV musiałem poprawić żeby mieć tylko zawodówkę. Czasy teraz mamy takie że praca jest tylko trzeba mieć kwalifikacje, trzeba się uczyć, przestawiać. Nawet na pilota helikoptera czy sprzedawcę poduszek z gęsiego puchu jeśli zajdzie potrzeba.
        Spotkałem się z opinią że teraz mamy takie czasy jak w Ameryce w latach 30-tych gdy był kryzys, a pracy po prostu nie było. Co o tym myślicie ?
        • asmok6 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:46
          Gość portalu: Adam napisał(a):

          >. Czasy teraz mamy takie że praca jest
          > tylko trzeba mieć kwalifikacje, trzeba się uczyć, przestawiać. Nawet na pilota
          > helikoptera czy sprzedawcę poduszek z gęsiego puchu jeśli zajdzie potrzeba.

          Dokładnie. Ja się przestawiłem z administracji SCO na elektronikę cyfrową. Po drodze musiałem się też nauczyć pełnej księgowości bo potrzebne było wsparcie informatyczne dla kilku firm. Część pracy robiłem w ramach własnej DG, niestety splajtowało mi się, głównie ze względu na brak ludzi. A konkretnie ze względu na to że przychody były zbyt niskie żeby zatrudnić specjalistów. Takie życie.

          > Spotkałem się z opinią że teraz mamy takie czasy jak w Ameryce w latach 30-tych
          > gdy był kryzys, a pracy po prostu nie było. Co o tym myślicie ?

          Sporo zakresów działalności niestety się nie opłaca, bo przynoszą zbyt małe zyski żeby rozsądnie zapłacić ludziom. Trzeba pamiętać o tym że pracownik może dostać od 20% do max 40% kasy którą trzeba przeznaczyć na utrzymanie stanowiska. Mimo tego zapotrzebowanie na pracę nadal jest, ale albo za niepoporcjonalnie niskie do wiedzy pieniądze, albo jest przeładowanie pracą, albo w zakresach w których zarabia się na masówce, lub ma duże marże.
      • Gość: Heh Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 194.0.236.* 19.09.11, 12:43
        W zupelnosci sie zgadzam. W dodatku gosc klamie w CV, i otwarcie sie do tego przyznaje, zamiast sie wyrozniac, stara sie jak najbardziej zrownac z ogolem. I na koniec chwali sie dyplomami i certyfikatami, a nie faktycznymi osiagnieciami. Nie dziwie sie pracodawcom, ze nie chca czlowieka, ktory zmienia prace jak rekawiczki, wysyla 200 identycznych CV, jest przecietny, nic nie osiagnal - ale chce samochodu, laptopa, komorki, i wysokiej pensji. A co w zamian? Wieczny malkontentyzm?
    • Gość: zooza Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.range109-156.btcentralplus.com 19.09.11, 09:57
      FCE - dość dobry poziom języka angielskiego. Ha ha - piszcie dalej taki bzdety, a Ci którzy to maja jeszcze w to uwierzą i potem się będzie trzeba za nich wstydzić.
    • Gość: MWzWM Dzięki twardej polityce Tuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.11, 10:00
      zlikwidujemy umowy śmieciowe.

      Głosujcie na nas lemingi!
    • freelancer.org.pl Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:03
      Bardzo podobny tekst do listu z wysokich obcasów pt.: Jestem niewolnicą. I jeszcze raz to napiszę - żeby znaleźć rozsądną pracę, trzeba się w czymś specjalizować. Jest to możliwe nawet po kierunkach humanistycznych, ale trzeba się trochę wysilić, żeby zdobyć jakąś specjalistyczną wiedzę w danej dziedzinie. Skończyły się czasy, kiedy do pracy brano jak leci wszystkich z wyższym wykształceniem. A poza tym sama praca bez etatu wcale taka zła nie jest, chociaż czasami trzeba mieć nerwy ze stali...
      • Gość: Wojtek Re:to kamień do szyi?czy samemu do komory gazowej? IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 12:01
        Czy każdy, kto chce mieć na chleb, zupę i skarpetki, musi być albo murarzem, albo mieć dwa fakultety i znać 4 języki? Wiesz, gdyby tacy, jak tu się wypowiadają, wyłącznie rekrutowali do pracy w firmach, bezduszni, cyniczni, z pogardą dla innych, to mając jakąś przerwę w toku zatrudnienia, jakieś problemy ze zdrowiem, 35-40 lat skończone - nic tylko pytać, gdzie są samoobsługowe komory gazowe. Wchodzisz, zamykasz się, naciskasz czerwony guzik i już w tym momencie drzwi się nie otworzą ani z wewnątrz, ani z zewnątrz. A komora po 10 minutach wysyła SMS do odpowiednich służb, żeby znów przysłały karawan. I postawić takie coś w każdym mieście Polski powyżej 100 tys. mieszkańców (bo nie wszędzie głęboka rzeka i klasyczne rozwiązanie z kamieniem nieskuteczne) - ci z mniejszych niech sobie dojadą. W miastach ponad pół miliona po parę sztuk, żeby kolejki nie powstawały - bo ktoś nie wytrzyma perspektywy godziny czekania i się powiesi na pobliskim drzewie. Taki Auschwitz o architekturze rozproszonej. Na pewno miałbyś i umiejętności i moralność, aby za odpowiednią kasę dopomóc w jego budowie.
        Człowiek z artykułu nie chce średniej krajowej za nic, chce jej 60% w stałej pracy.
        Ile tzw. wypadków czy to samobójstwa z powodów ekonomicznych, pewnie nigdy nie myślałeś? Cóż, Kuroń czy Balcerowicz i Mazowiecki 20 czy 14 lat temu też nie.
        • iwanme Re:to kamień do szyi?czy samemu do komory gazowej 19.09.11, 12:15
          "Człowiek z artykułu nie chce średniej krajowej za nic, chce jej 60% w stałej pracy."

          I nie powinien mieć żadnego problemu z jej znalezieniem jeśli dobrze poszuka. Tylko niech się nie spodziewa, że dostanie robotę od razu za pełną kasę. Teraz paromiesięczne okresy próbne są normą i dają na nich rzeczywiście śmieciowe stawki.
          • Gość: Ax222 Re:to kamień do szyi?czy samemu do komory gazowej IP: 213.192.80.* 19.09.11, 13:40
            Sam sobie przeczysz. Bo albo można wyżyć z pracy (i wtedy nie ma problemu), albo pracuje się poniżej kosztów utrzymania.

            Pragnę też zauważyć, że specjalizacja g daje, jeśli posiada się wysokie kwalifikacje w wąskiej branży, która akurat jest nasycona...
        • semihora Re:to kamień do szyi?czy samemu do komory gazowej 19.09.11, 12:27
          > Czy każdy, kto chce mieć na chleb, zupę i skarpetki, musi być albo murarzem, al
          > bo mieć dwa fakultety i znać 4 języki?

          Wreszcie ktoś mądry się w tym wątku wypowiedział. Już straciłam nadzieję na jakiś głos rozsądku.
          • iwanme Re:to kamień do szyi?czy samemu do komory gazowej 19.09.11, 12:35
            > > Czy każdy, kto chce mieć na chleb, zupę i skarpetki, musi być albo murarz
            > em, al
            > > bo mieć dwa fakultety i znać 4 języki?
            >
            > Wreszcie ktoś mądry się w tym wątku wypowiedział. Już straciłam nadzieję na jak
            > iś głos rozsądku.

            Pewnie, że nie każdy. Problem mają głównie Ci co mają te dwa fakultety i 'znają' parę języków, więc w ich mniemaniu jakakolwiek praca fizyczna im nie przystoi, a biadolą że nie są zatrudniani mimo, że nie mają de facto żadnych umiejętności.

            Mój kolega skopał maturę, nie dostał się na studia, więc poszedł do roboty w porcie przy przeładunku i innych pierdołach, teraz po paru miesiącach dostał podwyżkę i bez mała 2k na rękę dostaje. Bez żadnego fakultetu i znajomością angielskiego na poziomie matury podstawowej (Zero).
    • Gość: gość Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.users.attu.pl 19.09.11, 10:13
      Nie wiem czy już nie można się nie rozwijać w pracy. Może ktoś by chciał tylko pracować i dostać z 2500zł netto. Moje zainteresowania nie pokrywają się z pracą czy to źle. Mam wrażenie że jesteśmy terroryzowani przymusem robienia kolejnych kursów studiów podyplomowych itd. oczywiście poza godzinami pracy tak aby nie kolidowało to pracą. Kursy na które wysyła nas pracodawca w godzinach pracy uważam za normalne
    • freelancer.org.pl Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:25
      Skoro pisze blogi, to powinien temu zajęciu się bardziej poświęcić, chyba że są to kolejne narzekania, jak to mu ciężko pracę znaleźć... Ale może na takie jęczące kółka wzajemnego wspierania się w biedzie też są potrzebne. A na blogach można zacząć zarabiać. Sądzę, że przy dużej ilości wpisów i etatowym blogowaniu mógłby w miarę szybko wyrobić swoje wymarzone 2k miesięcznie z reklam.
    • persephonix Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:27
      polecam bohaterowi arta wyjazd z kraju, zostawienie w d*pie wszystkie te prolemyi dziwne komentarze, w Uk mozna pracowac za znosne pieniadze, bez laski i bez malkontenctwa, warunki pracy i podejscie do czlowieka tysiac razy lepsze, w PL tak nei bedzie nawet za 30 lat...

      ludzie normalniejsi... stres zredukowany o ponad polowe...
      a na starosc jak niczego sie nie dorobisz, bedziesz zgnusnialym czlowikiem ktoremy zycie ucieklo na walce o podstawy, nikt nie bedzie pytal "dlaczego"?
    • Gość: ma-ryja Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 93.217.96.* 19.09.11, 10:38
      Trzeba bylo studiowac na politechnice i zostac inzynierem, ale z jajem. Wtedy mogla bym ci zaoferowac dziesiatki stanowisk. Ale jak ktos idzie po najmniejszej linii oporu, studiuje nauki spoleczne - a czym sie to je? i nie wie, co potem bedzie robil, to sam sobie winien.
      Najgorsze jest to, ze wszyscy - rowniez nasz bohater - szukaja pracy, aby mile przezyc do nastepnego pierwszego, a nie wyzwan i nie sa stanie powiedziec, co ich interesuje, w czym sa dobrzy,( bo oni sa najlepsi i najwspanialsi), nie maja zadnej wizji wlasnej przyszlosci i na wybranym stanowisku, jedynie tylko wymagania o roszczenia.
      Jestem w stanie przyjac teologa na etat specjalisty, byle mi wiarygodnie przedstawil, ze to jest ta osobowosc, na ktora ja od dawna czekalam. Nie mowie tu o "gwiazdach", cwaniaczkach, wodolejach- porazajaco elokwentnych bez substancji mozgowej w tle, bo takich nie potrzebuje - mowie o ludziach majacych pokore przed wyzwaniem i wspolpracownikami oraz przekonujaca osobowosc. A fachowosc da sie dorobic. Problem polega na tym, ze fachowcami mozna brukowac ulice, a osobowosci ze swieca trudno znalezc. To jest bol i ograniczenie rozwoju firmy i polskiej gospodarki.
    • Gość: Dlugi kij Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.fbx.proxad.net 19.09.11, 10:41
      Urodzilem sie w Warszawie , mam zatem empiryczne podejscie w kwestii wyzysku burkow z prowincj - mam na mysli jedynie nieokrzesanych pajacow w garniturkach i diwkach z korporacji.
      Jest mi zal bohatera powyzszego artykulu , atoli mlody facet walczy z woda na mlyn. Jestesmy spoleczenstwem zdegenerowanym , nie akceptujacym niepowodzen innych . Bo my juz sa Amerykany ? Z ufnoscia niemowlecia , kal traktujemy jak zloto. Niewazne , ze gowno , wazne , ze korporacyjne i nienaturalnie przeniesione na polski , slowianski grunt.
    • Gość: prowincjusz Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.fbx.proxad.net 19.09.11, 10:46
      Taaaa!szkoda goscia ,ale nie ma co dywagowac. Facio predzej czy pozniej otrzyma swoja szanse. Zgadzam sie , ze rozwydrzenie wsrod pseudo menedzerow jest powszechne.To dresy przebrane w garnitury ,albo te curwy z korporacyj _ wydepilowane blonbostwa z tipsami! Mozgi maja wielkosci orzecha wlosiego - po.... obrzeku!
      • rabart Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 20:30
        Albo umrze w biedzie, to również możliwe. A nawet bardziej.
    • Gość: strażnik Ja, telemarketer na stałym zleceniu masterplan IP: *.pulsmedycyny.com.pl 19.09.11, 10:56
      Sytuacja o której pisze Metro i rekrutacje masowe to sprawa Firmy Masterplan, Żaneta Ptak-Kostecka wraz z mężem pseudo szefem Marian Kostecki.
      Zapraszają do budynku do sali konferencyjnej 30 osób na raz, i każdego zmuszają do opowiadania o sobie prywatnych rzeczy. Nie polecam, werbują do firmy motoryzacyjnej na sprzedaż części samochodowych przez telefon.

      Oto linki do tej firmy Masterplan:
      masterplan.pl/onas/bio_zpk.php
      masterplan.pl/onas/bio_mjk.php
    • carr.amboll Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 10:58
      też mam 31 lat, również jestem po naukach społecznych [socjologia] i - last bu not least - pracuję w marketingu.
      - pracę rozpocząłem już na II roku studiów [dorywczo, na zlecenie, ale regularnie przez pozostałe 4 lata studiowania]
      - wiedziałem, że: na rozmowę należy przyjść przygotowanym tzn. uzbrojonym w wiedzę o firmie, o tym, co miałbym robić oraz o oczekiwaniach pracodawcy wobec mnie.
      - wiedziałem również, że: należy się dobrze ubrać [schludny garnitur, czyste i obcięte paznokcie, czyste zęby]. Należało patrzeć prosto w oczy, co miało oznaczać/oznaczało, że pracodawca wiedział, że ja rozumiem, o czym on mówi. Poza tym: kultura osobista, świadomość własnych gestów, słuchanie.
      - nie spodziewałem się kokosów od razu. Jako nowy człowiek na rynku pracy nie oczekiwałem dobrych warunków. Oszczędności na poziomie 10 tys. [tak! udało mi się! i to bez wsparcia rodziców!] pozwoliły mi na podjęcie na podjęcie pracy w Warszawie za 800zł [nędzna kawalerka]. Po pół roku ciężkiej harówy [branża okołohandlowa], zaproponowano podwyżkę, wyższe [żadne tam aj waj] stanowisko. Oczywiście nie było mowy o żadnej umowie bezterminowej.
      - po 2 latach zmieniłem pracę. Na lepszą. Doświadczenie, choć mizerne zaprocentowało. Ale to nie było to. Zmieniłem na inną, gorzej płatną, ale z większym potencjałem [obszar typowego marketingu]. Przez 4 lata nabyłem odpowiedniego doświadczenia, zarobki oczywiście szły co jakiś czas do góry, stanowiska również ulegały zmianie, ale należało spróbować gdzie indziej.
      - dzięki i nabytemu doświadczeniu [potrafiłem udowodnić obecnemu pracodawcy, że znam się na tym, czego on od ludzi na moim stanowisku oczekuje], i ogólnej kulturze osobistej [staram się o nią dbać i oczekuję tego od innych - na pozór mało istotna rzecz, ale jednak przeważająca w wielu momentach; nie jestem typem bezczelnego fightera], jestem tu, gdzie jestem.

      Nie masz pracy? Nie wiem jak to możliwe, serio. Galerie handlowe są pełne ogłoszeń o pracę, nie mówiąc już o hipermarketach [spożywcze, budowlane itp]. Żadna praca nie uwłacza. Jeśli jesteś ambitny, to i z najmniej wymagającej pracy, którą rozpoczynasz na kasie (świetna nauka na przyszłość), jesteś w stanie zawędrować wyżej [tym bardziej, że we wszystkich sieciówkach jest możliwość odbycia stażów menadżerskich lub innych szkoleń - ambitni zostaną dostrzeżeni, ale nic za darmo, trzeba o swoje walczyć!].

      Dopóki nie masz dzieci i kredytu na karku możesz pracować więcej. Cholera, jakie możesz... MUSISZ pracować więcej. Nie 8 wygodnych godzin, a 12. No niestety. Nawet na Zachodzie [a jak, liznąłem tam pracy przez kilka miesięcy i znam ludzi, którzy tam rozpoczynali pracę] nikt nie daje niczego za darmo. Musisz udowodnić, że jesteś wart odpowiednich pieniędzy. Niech nikt nie ściemnia, że w tym przypadku w Polsce jest inaczej. Bo nie jest.

      Aha, NIGDY nikt nie załatwił mi żadnej pracy. Żadne kumoterstwo nie wchodziło w grę i wszystko co mam (i co mogę stracić) zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie, swojej pracy, wysiłkowi i podjętym decyzjom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka