Dodaj do ulubionych

Iwona ujawniona!

IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.05, 06:15
Otto: "Wszystkie dziewczyny ulepione są z tej samej gliny", i lecą na to
samo ;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: znudzony Iwona ujawniona! IP: *.chello.pl 20.05.05, 06:33
      ...no i co z tego? Nudy, nudy, nudy!
      • Gość: znudzony Re: Iwona ujawniona! IP: *.chello.pl 20.05.05, 06:35
        .. to powyżej odnosi się do treści artykułu.
    • Gość: Iśka Re: Iwona ujawniona! IP: 80.55.230.* 20.05.05, 08:10
      No no, toż to fajne romansidło do poduszki sie robi;-) hiiihi, ciekawe kto kogo
      będzie dalej wkrecać? Czekam na ciąg dalszy.
    • Gość: Don_Chrobot "Pokaż swą twarz, to zobaczymy coś wart" IP: 195.116.28.* 20.05.05, 09:20
      Ot i cała filozofia Pani Bugajskiej. Artykuł miał chyba być kontrolowaną wersją
      spojrzenia drugiej strony na autorkę. Kolejny raz Pani Iwona (wraz z nowymi
      postaciami: Panem Marcinem i Naczelnym Wójcikiem) dopuszcza się grubymi nićmi
      szytych mistyfikacji. Kiedy doczekamy się odrobiny prawdy w tej serii
      artykułów? Głupoty dla mas też trzeba pisać z głową. Pomijam już fakt, że
      historia opisana w artykule pokazuje ograniczność Pani Iwonki i ośmiesza motywy
      spotkania z "Nieznajomym" (Sepuku dziennikarskie?). Panie Marcinie, jeszcze
      można się wycofać, jest szansa dla Pana! ;-)
      W ramach pokuty cała redakcja może wysłać pocztówki WPROST do Putina...
      • Gość: magnolia do Don Chrobota - EMOCJONALNY CIEMNOGRÓD IP: 195.94.207.* 20.05.05, 09:35
        Tekst jest kiepski, ale randka mogla byc ciekawa, albo oboje wiedzieli że
        maja "odstawić" randkę. Ten tekst jest dla mnie bardzo, bardzo sztuczny....Ale
        z moich doswiadczen wynika, że ogolnie ludzie sa bardzo niekomunikatywni. Pare
        tekstow wczesniej napisalam w komentarzu do jednego z odcinkow "serialu" o
        randkach Pani Iwony Bugajskiej, ze powinnismy sie wiecej uczyć o wlasnej
        naturze i inteligencji emocjonalnej. Jakaś panna, Pani lub Pan odsądziła mnie
        od "czci i wiary", ze jestem produktem masowej psychologii i widocznie uważam,
        iz tylko życie w parach jest ok. Tymczasem ja po swoich spotkaniach z ludzmi z
        sieci mam po prostu tzw. niesmak. Wrazenia wizualne ktore dla nas wszystkich sa
        wazne staja sie tzw. ostatnia deska ratunku rozowych okularów....po prostu
        wolimy patrzeć na opakowanie niż na wnętrze rozmowcy....I NIKT MNIE NIE
        PRZEKONA że w kraju nad Wisla mieszkają sami ludzie dobrze wykształceni
        emocjonalnie, o wysokiej inteligencji emocjonalnej i duchowej. W sumie to jest
        najprostsza droga do zmiany swiata w ktorym zyjemy - zacząć od samych siebie. A
        i tego nam sie po prostu nie chce. Ten tekst jest tej sytuacji swiadectwem.
        Jesli już randka ma przebiegac dobrze lub bardzo dobrze nie mamy zielonego
        pojecia jak ja opisac aby byla wiarygodna nawet jeśli randkowicze nie
        wiedzieli, ze badaja sie nawzajem.
        A moze tak napisac jakiś artykul złozony z korespondencji mejlowej
        udostępnionej przez randkowiczów redakcji ? I z dodatkiem wlasnych komentarzy
        tych osob ? Moze to byloby bardziej rzeczywiste ?
        Obawiam sie ze obraz z takiej formy "eksperymentu" bylby jeszcze bardziej
        żalosny.
        NIE PODOBA MI SIE SZTUCZNOSC TEGO TEKSTU.
        Uważam, ze cos tu sie stało. Sztucznośc zawsze ukrywa albo jakas beznadzieje,
        albo cos zupełnie odwrotnego. I to wcale nie jest "medialne" bo
        przyzwyczailisny sie aby "medialne" były wylącznie sensacje. Ale mozna
        inaczej....Zawsze można. Polecam spojrzenie na "ograny" temat narodzin
        niechcianego dziecka w filmie "Jedwabna opowieść". Obala on schematy i mity ze
        to co trudne jest tylko beznadziejne, ze nie mozna znaleźc piekna w prostocie i
        codziennym życiu.
        • Gość: Don_Chrobot Re: do Don Chrobota - EMOCJONALNY CIEMNOGRÓD IP: 195.116.28.* 20.05.05, 10:09
          Zgadam się w zupełności... ale trudno oczekiwać emocjonalnych wulkanów przy
          odstawianiu takich "szopek". Plastikowe opowieści o miłości i nieszczere
          pinanie o jej poszukiwaniach. Obraża to poczucie estetyki i smaku osób
          jeżdżących rano metem, traktuje się ich jak motłoch, któremu takie głodne
          kawałki dają rozrywkę w drodze do pracy... METRO zarabia na reklamach, więc
          opinia czytelników o piśmie nie przekłada się wprost na rentowność, w końcu
          reklamodawcy zawsze się wmówi, że "codziennie rano czyta nas 100.000 osób".
          Kiszka.
        • Gość: ste Re: do magnolii - nie da sie tego zrobic IP: *.mad.east.verizon.net 20.05.05, 14:52
          wiesz, Twoj pomysl opublikowania korespondencji mailowej zmrozil mnie, bo
          wlasnie taka mysl chodzila mi po glowie;
          od pewnego czasu koresponduje z panienka
          z ktora nigdy sie nie spotkalismy
          i na spotkanie sie nie zapowiada,
          i jest to korespondencja, oglednie mowiac, ciepla,
          choc nie erotyczna;
          bylem kiedys zurnalista i rzecz jasna pomysl zrobienia publikacji
          z naszej wymiany listow wylagl mi sie w glowie;
          nasza korespondencja jest ciepla, intymna, naiwna, czasem infantylna,
          czasem mniej,
          ale jest szczera, bywa ze az nadto i wlasnie ten jej autentyzm
          nie pozwoli mi jej wykorzystac w zurnalistycznej publikacji,
          wiec sadze, ze kazda tego typu wymiana listow szczerych, autentycznych
          zostanie tam, gdzie powinna byc - miedzy dwojgiem ludzi;
          nie da sie opublikowac w gazecie tego, co ludzie pisza do siebie,
          jesli pisza z tzw. serca,
          slusznie sie zastrzegasz, ze nie da sie tego zrobic,
          bo sie nie da, a na pewno nie w gazecie,
          bo nie ma takiej gazety, ktora by nie byla za szmatlawa
          do korespondencji w ktorej jest szacunek i cos jakby tkliwosc
          miedzy partnerami
          • Gość: faakju niestety Iwonko IP: *.bctel.ca 20.05.05, 19:17
            dosc sie rozczarowalem Iwonko -bo na pierwszy rzut oka widac zes gdzies z
            Burakowa. Burakowa figure mozna ukryc ;pojsc na diete, zatrudnic trenerra od
            fitness na przyklad ,ale "buraczanej" facjaty sie nie zmieni .Co bys nie
            robila ,to twarzyczka ciagle wyglada jak kwit na wegiel. Teraz wcale sie nie
            dziwie ze Arab Cie olal. Arab mial w serduszku nadzieje na wysoka ,szczupla i
            delikatna blondynke ,a tu.....burak. No coz ,tak tez bywa.Ale oszczedz nam
            nastepnych obciachow zwiazanych z Twoimi randkami prosze . Albo wyslij na nie
            mniej buraczana kolezanke.
        • Gość: wsx sztuczny tekst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.05, 20:30
          na 100% nieprawdziwy, bo ... u Szwejka na obsluge czeka sie czasem 30 min. i
          dlatego przestalem tam chodzic pol roku temu. Tlumaczyli sie, ze zwolnili polowe
          kelnerow, ale co to mnie obchodzi. Szczegolnie, jesli po drugiej stronie Placu
          moge pojsc do Jachacego (lepsze jedzenie i obsluga, ktora umie zauwazyc, kiedy
          nalezy podac nastepne danie).

          A dla osob sklonnych wydac 100zl za normalny obiad jest jeszcze "delicja polska"
          na Pieknej, gdzie kelnerzy zachowuja sie jak duchy, a dania sa nie tylko
          smaczne, ale i oryginalne. Jesli ktos bedzie w poblizu, to naprawde polecam i
          nie radze marnowac czasu na czekanie u Szwejka.
    • potforrrek niezasłużony atak 21.05.05, 08:50
      Moim zdaniem wszelkie ataki na Panią Iwonę są zupełnie bezpodstawne. Co z tego,
      że opisała ona randki, które zapadły jej w pamięci? Przecież umawiała się z
      tymi facetami jako ona, myślę że gdyby spotkała odpowiednią osobę mogłoby
      przerodzić się w coś więcej. Nie generalizowała, że każda randka z osobą
      poznaną w Internecie jest nieudana, tylko postanowiła opisać niektóre z nich,
      te niebezpieczne, super nudne, albo ciekawe z jakiegoś powodu.
      Mistyfikację z Panem Marcinem w roli glównej uważam natomiast za wysoce
      niestosowną. Z tego co wiem ma stałą partnerkę i dziecko a tutaj takie zabawy z
      inną kobietą na boku... i zasłania się pracą.
      Wcale nie jest tak, że wszystkie kobiety chcą tego samego. Gdyby tak było, to
      każda randka by się ślubem kończyła, bo faceci zazwyczaj są na randkach prawie
      że jednakowi.
      Myślę, że osoby które napadają na Panią Iwonę po prostu zazdroszczą, albo nie
      mają poczucia humoru. Uważają też, że takie artykuły jak miłośc w internecie są
      niepotrzebne, a szkoda.
    • Gość: qq Re: Iwona ujawniona! IP: *.250.97-84.rev.gaoland.net 21.05.05, 19:10
      Najbardziej ubawil mnie komentarz ze nie trzeba byc ksieciem z bajki:
      dwa fakultety, bilisko wladzy, i najwyrazniej zamozny skoro na pierwszej randce
      w ciemno pozwolil sobie na wydanie takiej kasy ze dziennikarka pracujaca dla
      gazety o sporym nakladzie miala w oczach koniecznosc dzwonienia do kolezanki
      coby jej zyrowala rachunek.
      Tak na prawde niewiele trzeba zeby zadowolic Panne Bugajska :)
      • Gość: itias Re: Iwona ujawniona! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 19:23
        Daj spokój:) Przecież widać że to niezręcznie wymyślone zakończenie tej
        serii "randkowej". Nikt chyba nie sądzi, że pani Bugajska nie ma karty
        kredytowej, którą mogłaby się posłużyć w takiej podbramkowej sytuacji:)
    • Gość: autorrrrrrrrrr Re: Iwona ujawniona! IP: *.opusnet.pl / *.koniczynka.opusnet.pl 22.05.05, 10:06
      eeeeeeeeee , lekki "pasztecik" z tej Bugajskiej.......... heheheheh!
      • alex69 Re: Iwona ujawniona! 22.05.05, 14:46
        To wy jesteście buraki niewykształcone! Iwonka jest super!!!!!
      • Gość: maciej co tu za cymbaly sie wypowiadaja! IP: 150.254.112.* 24.05.05, 13:33
        Nie wszyscy ale wiekszosc:( Te pelne jadu wypowiedzi od osob, ktore
        najwyrazniej nigdy sie nie umawialy przez internet. Jest DOKLADNIE TAK jak
        opisuje p. Iwona, co potwierdzam jako stary netowy weteran.

        I nie rozumiem takiego punktu widzenia, ze autorka zaslugiwala na potepienie bo
        w artykulach "chlostala absztyfikantow". W koncu absztyfikanci pozostali
        anonimowi, a "chlostanie" nie bylo wysmiewaniem sie z nich, tylko opisaniem
        smutnej prawdy. Tak to wlasnie jest - wiekszosc osob spotykanych przez net ci
        sie nie podoba. Jak ktos sie nigdy w ten sposob nie umawial, to z artykulu p.
        Bugajskiej bedzie mial dobry obraz sytuacji. To jest dobry kawalek
        dziennikarskiej roboty.

        Zauwazmy tez ze p. Iwona byla uczciwa. Mimo ze pomyslem artykulu bylo opisanie
        jak to jest z randkami w necie, to autorka nie traktowala swoich partnerow
        jak "obiektow badawczych". W ogloszeniu pisala prawde o sobie i w tytule
        artykulu zapewne tez, w kazdym razie nie znajduje w tekscie nic, co by dawalo
        podstawy w to watpic. Nic tez nie wiadomo z relacji zeby klamala na swoj temat.
        Spotykala sie z ludzmi poprzez portale randkowe i gotowa byla sie zakochac na
        serio, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Wszystko co jest opisywane zgadza sie
        z moimi wlasnymi doswiadczeniami. Na tym tle akcja p. Marcina i wlasnych
        przelozonych autorki to zwykle kurestwo. Kobiete (i kolezanke na dodatek)
        powaznie choc publicznie szukajaca powaznego zwiazku, oklamali w jedynym celu
        publicznego osmieszenia jej i to jeszcze w dziedzine, w ktorej kobiety sa
        szczegolne czule. Z jedynego powodu, zeby podlizac sie najbardziej fujarowatym
        czytelnikom, ktorzy nie mogli zniesc ze ktos podobne im osoby nazywa
        wprost "fujarami" zamiast "interesujacymi inaczej".
        I czego sie dowiedzielismy z prowokacji p. Marcina? Ze p. Iwona zachowywala sie
        dokladnie tak samo jak w pisanych przez nia sama artykulach. Wartosc poznawcza
        i dziennikarska tego pseudoartykulu zatem = zero, po wielkiej demistyfikacji p.
        Iwony okazalo sie, ze p. Iwona wcale sie nie "mistyfikowala" i na serio kogos
        szukala. I zostaje tylko zlosliwy kopniak w tylek kolezanki, ktora nagle
        zaczela byc czytana czesciej niz inni "koledzy" dziennikarze.

        Rozumiem, ze GW jest w czolowce gazet tropiacych i demistyfikujacych ale trzeba
        uwazac, zeby zbyt czesto spotykajac sie z ch..mi samemu nie stac sie podobnym.
        Czego smutnym przykladem sa chyba wlasnie p. Marcin i jego przelozeni:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka