Dodaj do ulubionych

Droga pani domu

    • Gość: ja Re: Droga pani domu IP: *.chello.pl 25.06.05, 09:37
      Prawdę powiedziawszy, to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Nie rozumiem
      roztkliwiania się nad niepracującymi kobietami wiodącymi strasznie ciężki żywot
      i mających zapracowanych mężów, którzy nie chcą im pomagać. A co z kobietami
      pracującymi zawodowo? Rozwiązują mnóstwo problemów w pracy, borykają się
      czasami z kłopotami zawodowymi, a potem większość z nich wykonuje w ciągu kilku
      godzin te same czynności, co niepracujące panie przez cały dzień. Nie chcę być
      źle zrozumiana - uważam że każdy ma prawo do swobodnego wyboru drogi życiowej,
      ale potem powinien ponosić konsekwencje tych wyborów. Moim zdaniem życie
      kobiety niepracującej zawodowo jest znacznie łatwiejsze i prostsze od życia
      kobiet aktywnych zawodowo. Bo co to znaczy wychowywać dzieci? To znaczy własnym
      przykładem pokazywać im jakie są konsekwencje wyborów życiowych. Nie wymaga to
      siedzenie z nimi 24 godzin. Znam wiele dzieci zapracowanych matek, które
      wyrosły na ludzi i dzieci mam siedzących w domu, które źle skończyły. A co z
      ograniczeniem horyzontów myślowych? Trudno mi sie dogadać ze znajomymi
      gospodyniami domowymi, bo nie interesują mnie zupy i kupy ich dzieci. Uff,
      trochę się zagotowałam, ale jak czytam o strasznym życiu pani, która drzemie do
      9, chodzi na spacery w ciągu dnia, pije kawusie z przyaciółkami i pomyślę o tym
      jak ja zasówam w pracy i po niej to mnie szlag trafia. Ale tak wybrałam, więc
      nie ma co narzekać. I nikt mi nie wmówi, że te panie ciężko pracują.
      • zyga2404 Re: Droga pani domu 25.06.05, 19:59
        Moja droga, po prostu ma Pani chyba taką karmę. W Pani wypowiedzi widzę pewną
        znaczącą niekonsekwencję - szlag panią trafia - a jednak Pani strasznie ciężko
        zasuwa i w domu i w pracy - jednocześnie stwierdza Pani, że to Pani wybór.
        Czyli że Pani chce tak żyć... I jeszcze chce Pani przekonać na swoim
        przykładzie własne dzieci, że warto tak żyć. (Koszmar i absurd - stąd się
        bierze też ta zawiść do "domowych kobiet". Żeby uzasadnić "swój wybór" musi
        Pani staraźć się upodlić inne kobiety, które zostały w domu. Napewno nie każda
        z nich uważa że dokonała właściwego wyboru, ale one na ogół nie deprecjomnują
        wartości innych tak jak te panie, które "poświęcają się", "zamęczają na dwóch
        etatach" itp. Poza tym w tym Kraju niestety kobieta nieraz często nie
        jest "kowalem swego losu". Często trafia na tzw "szklany sufit", mobbing nawet
        ze strony innych pań podlizujących się szefom. czy np rodzinie szefa. Po
        przejściach nawet woli zostać w domu chocby i z dyplomem wyższej
        uczelni...Odseparować się od tego cyrku. Ale na szczęście to chyba będzie
        musiało się skończyć, już się kończy...
        • Gość: ja Re: Droga pani domu IP: *.chello.pl 25.06.05, 22:35
          Witam,
          Nie widzę niekonsekwencji w moim rozumowaniu. Pracuję zawodowo - raz lżej, ale
          ostatnio - bardzo ciężko. Potem - praca w domu (na ogół dzielona z mężem, ale
          jednak pochłaniająca trochę czasu). I jakoś można to pogodzić. Ja nikogo nie
          deprecjonuję. Uważam po prostu, że panie nie pracujące na etacie mają łatwiej.
          Czy tak nie jest? A tymczasem roztkliwiamy się nad "niepracującymi", jakby
          tony węgla w kopalni dźwigały za miskę zupy. Nie jestem zawistna - nie
          wyobrażam sobie siedzenia w domu i ograniczenia moich ambicji do wypucowania
          chałupy i ugotowania obiadku mężusiowi. Chyba bym oszalała. Powtarzam - każdy
          wybiera swoją drogę życiową - ale potem niech nie narzeka. Ja - stwierdzam, że
          jest mi czasami ciężko - ale nie narzekam, bo robię to co chcę robić. Nie chcę
          też nikogo poniżać. Ale nudzi mnie znajoma, która cały czas opowiada, co
          zrobiła jej dwulatka. Ja chciałabym pogadać o fajnej książce czy filmie, a ona
          nie ma pojęcia o czym mówię. Jak chcę ją gdzieś wyciągnąć - a opiekunka do
          dziecka nie jest problemem - to nie ma ochoty; "wychodzi" tylko na zakupy. To
          miałam na myśli mówiąc o zawężeniu horyzontów. Pozdrawiam Szanownego Pana.
    • Gość: Zdzisio Re: Droga pani domu IP: *.ua / *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 09:39
      34 zeta za drzemanie?!?! To jakas paranoja [ja tyle mam za 2h] . Coz, widze ze
      nie bedzie mnie stac
      na zone czy dziecko. Olac to wszystko- nie dosc ze mnostwo problemow to jeszcze
      placic 1500 zeta miesiecznie. ;) Po cholere sie rozmnazac? Wole isc na piwko.
    • Gość: tania pracownica Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 09:48
      a co z cennikiem za specjalne usługi pani domu wykonywane na rzecz dla pana
      domu, zeby pan domu był zadowolony i z radością oraz energią działał na polu
      zadowalania pani domu poza zamkniętem terenem rodzinnego zoo?
      czekam na dalsze wyliczenia jak zwiększać wpływy do budżetu państwa, aby
      wyrośnięty jaś miał się gdzie uczyć i gdzie leczyć i gdzie spędzać wolny czas
      poza swoim rodzinnym zoo
    • Gość: alex Re: Droga pani domu IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.06.05, 09:49
      Z tym liczeniem to roznie bywa. Gdyby dodac do tych wszystkich prac jeszcze
      ze 2 stosunki dziennie po rynkowych cenach, by wyszlo na to, ze zawod zoy i
      matki (do ktorego nie potrzeba zadnego wyksztalcenia) wart jest miesiecznie ze
      10 tys zl, a przecietny facet to nieudacznik przynoszacy do domu 15% tego co
      wypracowuje jego zona i wlasciwie moglby zrezygnowac z pracy, a rodzina nie
      zauwazylaby szczegolnej roznicy.
    • Gość: Michel Jackson Madry czlowiek po szkodzie. IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.06.05, 10:07
      34 zl jest watra dzemka z malcem w jednym lozku.
      A mnie frajera kosztowalo to caly majatek...
    • Gość: alex Re: Droga pani domu IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.06.05, 10:28
      Jako specjalisty od controlingu proponuje podsumowac i zopotymalizowac procesy:
      1)34 zl drzemka z malcem
      2)15 zl wyjscie do zoo
      3)15 zl usypianie
      4)21 zl zabawa z Jasiem.

      Moja propozycje:
      Postarac sie jeszcze o Malgosie zeby sie bawila z Jasiem: oszczednasc 21 zl
      Pojsc do parku zamiast zoo (odpadaja koszty biletow): oszczednosc 15 zl.
      Po parku lazic tak dlugo az Jas zasnie: oszczednosc w kosztach usypiania 15 zl.
      Zapisac Jasia do churu. Nie jeden dyrygent za drzemke jeszcze zaplaci.
      Oszczednosc 34 zl.
      Ze 140 zl dniowki zostaje 55. (z tego polowa nie jest warta praktycznie nic bo
      wykonywana jest bez dodatkowego nakladu pracy)
      Zmywarka do naczyn pozmywa dodatkowy talez Jasia i Tatusia bez wysiku.
      Pralka (patrz na zmywarke). Odkurzanie (liczy sie powierzchnia mieszkania, a
      tatusia i tak nie ma w domu od rana do wieczora, wiec i nie brudzi)
      Obiad dla samej siebie gotuje sie tyle samo czasu co dla 3 osob. (No moze
      trzeba obrac 5 katrofli wiecej co trwa 3 minuty i jest warte z 50 groszy).

      W efekcie wychodzi 25 zl dziennie czyli 750 zl. I to jest cena rynkowa.
      (Za tyle znajde Ukrainke co to wszystko zalatwi).
    • Gość: HH co za bzdury!!! IP: *.swietochlowice.org / *.swietochlowice.org 25.06.05, 10:53
      jeśli już w ogóle matka inwestuje w dziecko, to tak naprawdę inwestuje w swoją
      przyszłość na starość, dlatego jakim prawem ktoś śmie zabierać pieniądze od
      ludzi nie posiadających dzieci aby dodawać tym drugim.
      • Gość: kogut_domowy bzdury - a może zwykła ludzka solidarność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 12:08
        Gość portalu: HH napisał(a):
        > jeśli już w ogóle matka inwestuje w dziecko, to tak naprawdę inwestuje w swoją
        > przyszłość na starość, dlatego jakim prawem ktoś śmie zabierać pieniądze od
        > ludzi nie posiadających dzieci aby dodawać tym drugim.
        Ci, którzy mają dzieci mają też mniej pieniędzy, gdyż mają większe wydatki.
        Wspomaganie słabszych (tu słabszych finansowo) to po prostu dobroczynność.
        • Gość: HH a może zwykła ludzka solidarność? jednak bzdury! IP: *.swietochlowice.org / *.swietochlowice.org 25.06.05, 12:29
          Przecież nikt mi nie dołoży z kasy państwowej do moich oszczędności na starość,
          więc dlaczego z moich pieniędzy ma się dofinansowywać inwestycję na starość
          innych. Każdy ma prawo do swojego sposobu inwestowania aby mieć z czego żyć i
          mieć opiekę na starość - ja oszczędzam inni wolą mieć dzieci. Więc ludzka
          solidarność tu nie ma nic do rzeczy - bo te cudze dzieci nie pomogą mi na
          starość, choćbym na nie teraz dopłacał nie wiadomo ile z moich podatków, które
          mógłbym przeznaczyć na zabezpieczenie własnej przyszłości.
          • Gość: kogut_domowy Re: a może zwykła ludzka solidarność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 13:25
            Myślę, że głodne dzieci trzeba nakarmić, bez pytania się: A co ja z tego będę miał?
            To tyle o samej IDEI dobroczynności i solidarności międzyludzkiej.
    • Gość: armiadom Re: Droga pani domu IP: *.com.pl / *.kler.pl 25.06.05, 11:25
      Po pierwsze opieki nad dzieckiem nie da się przeliczyć na pieniądze.Pracuję
      zawodowo od kiedy mój synek skończył 8 miesięcy i wiele bym dała za taki czas
      spędzony z nim.Bo drogie mamy "siedzące w domu" spróbujcie pójść do pracy
      ijeszcze po drodze załatwić to wszystko co załatwiacie teraz.Jak można
      przeliczyć na pieniądze wyjściem z dzieckiem na spacer czy do zoo ten czas jest
      bezcenny.Czemu nie przeliczacie na pieniądze czasu spędzonego na plotach z
      innymi mamami? Wtedy były byście bardzo bogate.Gdybym ja zdecydowała się
      na "siedzenie" w domu to boprosiłabym męża o płacenie 3-go filaru i problem
      emeryturki mamy z głowy.A zresztą jeszcze można pójść do pracy to że wychowuje
      się dziecko nie znaczy że nigdy nie będziecie pracowały.Trzeba wiedzieć czego
      się chce od życia i nie mieć pretensji o własne wybory i obarczać tym inne
      pracujące matki które potrafią znaleźć czas na spacer i wizytę na
      przedstawieniu szkolnym ,w którym moje dziecko gra główn rolę.Także powodzenia
      wszystkim mamom życzę i pozdrawiam
    • Gość: Pshemo Rzucam robotę, wolę siedzieć w domu w takim razie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 11:31
      Nawet za 3000 netto. Czekam na propozycje.
      ;)
    • Gość: Pshemo Coś jest warte tyle, ile ktoś chce za to zapłacić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 13:28
      niestety...
    • Gość: Karo22 Re: Droga pani domu IP: *.akademiki.uni.torun.pl 25.06.05, 14:19
      Dlatego kobiety walczmy o swoje prawa. Nie dajmy sie facetom. Ja w przyszlosci
      mam zamiar poswiecic sie karierze, na pewno nie bede gotowala, lepiej pujsc na
      stolowke z mezem lub oddzielnie 0zarbkow - gotowanie - zmywanie = 0zarobkow+
      koszt obiadow:). Chlopy do roboty w domuuuuuuuuuuu
    • monia420 a ja kiedyś wymyśliłam... 25.06.05, 14:41
      a ja kiedyś wymyśliłam (oczywiście coś totalnie abstrakcyjnego), że dobrze by
      było, gdyby to pracujący mąż/żona, wpłacacają od chwili sformalizowania związku
      pieniążki (jakiś odsetek dochodów) na specjalne konto (może w banku, może w ZUS-
      ie) i gdy jest potrzeba, gdy decydują, że któreś z nich będzie przez jakiś czas
      zajmowało się gospodarstwem domowym i wychowaniem dzieci, te pieniązki w
      jakiejś ustalonej kwocie wpływają na konto do ich dyspozycji lub na konto
      ubezpieczyciela (raczej to drugie). W ten sposób żona, która nie pracuje
      zawodowo, jest wynagradzana za pracę, choćby nawet w formie takiej, że ma
      opłacone minimalne składki emerytalne.
      Wydaje mi się, że okres o którym dyskutujemy jest dosyć krótki w stosunku do
      całego ustawowego czasu pracy. Wszyscy musimy zapracować na swoją ememryturę, w
      związku z czym wszyscy zajmujący się domem raczej powrócą do aktywności
      zawodowej. Ci, którzy zechcą pozostać w domu, powinni uzyskiwać wynagrodzenie,
      jednak od pracującego partnera, a nie od państwa.
      Mam nadzieję, że jasno przedstawiłam swój punkt widzenia. Pomysł powstał w
      mojej głowie z chwilą, gdy próbowała w ZUS-ie dowiedzieć się co zrobic, by
      wpłacać pieniądze na swoje ubezpieczenie i przyszłą emeryturę(mąż zgodził się
      nawet opłacać składki). Niestety okazałao się, że ktoś taki jak gospodyni
      domowa musi być zatrudniony i wtedy pracodawca musi wpłacać składki. W zasadzie
      (po przemyśleniu wszystkiego) moglam zatrudnić się u męża, jako gospodyni
      domowa, ale wiązało się to dla nas z dodatkowymi formalnościami, składka
      minimalna jest dosyć wysoka, a i tak pewnie okazałoby się, że nie da rady w ten
      sposób tego załatwić... W efekcie daliśmy spokój, zdecydowaliśmy się na dzieci
      jedno po drugim, żebym mogła szybciej wrócić do pracy. UWażam, że dzieci
      powinny wychowywać matki a nie nianie i przedszkola. Na ten pogląd pozwala mi
      to, że jakoś udaje nam się wiązać koniec z końcem. Nie bardzo wyobrażam sobie
      pozostawienie swoich maluchów pod okiem jakiejś obcej osoby, ale gdybym
      musiała... Do szcześcia brakuje mi w zasadzie poczucia bezpieczeństwa. Czas,
      który poświecam dzieciom nie liczy się do przyszłej emerytury, choć jest to
      praca ciężka i czasochłonna. Mamy, które piszą o kawie i plotkach to albo
      mistrzynie organizacji albo niedbaluchy.
    • Gość: bioder 34 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 14:59
      chciałbym dostawać 34zł za drzemanie Debilne wyliczenia
      • akrusz Re: 34 zł 25.06.05, 15:22
        Obrażanie się na taki wyliczenia jest obrazą dla własnej integogencji. Przecież
        intencją tego artykułu było zwrócenie uwagi na grupę społeczną, która jest
        socjalną szarą strefą. Jak inaczej zwrócić uwagę na ludzi (!), którzy:

        1. wykonują niemały wysiłek, którego nie można nazwać "rozrywką", a więc jest
        bliższy pojęciu pracy.
        2.
      • akrusz Re: 25.06.05, 15:27
        Obrażanie się na taki wyliczenia jest obrazą dla własnej integogencji. Przecież
        intencją tego artykułu było zwrócenie uwagi na grupę społeczną, która jest
        socjalną szarą strefą. Jak inaczej zwrócić uwagę na ludzi (!), którzy:

        1. wykonują niemały wysiłek, którego nie można nazwać "rozrywką", a więc jest
        bliższy pojęciu pracy.
        2. często muszą poświęcić dla tegoż wysiłku realizowanie się w sferze zawodowej
        (jeżeli jest kilkoro dzieci, staje się to konieczne, przynajmniej na jakiś czas)
        3. w opinii społecznej uchodzą za ludzi drugiej kategorii.

        Mówię oczywiscie o kobietach "nie pracujących/pracujących w domu", tych któe
        mają małe dzieci. Ta opinia społeczna, u nas rzeczywiście bardzo
        niesprawiedliwie spycha całą tę wielką grupę ludzkości na margines, koszty
        psychiczne są ogromne, wtedy łatwo o demoralizację i pokusy "nachapania się na
        socjalu". Panowie i Panie! Po prostu zwróćmy uwagę natoi jak żyje nasze
        społeczeństwo, jak się szanujemy nawzajem i jakie to znajduje odbicie w prawie.
        • Gość: abc Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 15:43
          34 zl za drzemanie??? Po co ta kobieta w ogole robi cos poza drzemaniem??? Na
          jej miejscu drzemalabym caly dzien i wziela sporo kasy.
          A tak na serio, wiem dokladnie, ze praca w domu lekka nie jest, ale ktos kto
          napisal ten artykul jest idiota. Po co to wyliczenie za drzemanie???
    • r.p.mcmurphy wytrzymywanie z medzaca zona...32 PLN/h 25.06.05, 15:26

    • Gość: Madda Re: Droga pani domu IP: *.chello.pl 25.06.05, 15:30
      dodajcie jeszcze kwote , potrzebną na ubezpieczenia mieszkania. 4.340zł + 400
      zł=4.740 zł zarabiam ,pracujac w domu = moja emerytura750zł= 5 tysięcy ponad a
      mąż zarobi 800zl, no i co on jest tym co to zarabia na dom a je4szcze z domu
      wyciąga na paliwo, na ac, oc , no to ile wart jest męzczyzna w domu ? a te złe
      jego miny,niezadowolenia,hymery ,znosić te jego zapijaczoną często mordę i
      wyzwiska...Wysłać takich na Marsa jaknajszybciej.....
    • Gość: abc Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 15:49
      mój drogi tak się składa że akurat GUS jest bardzo wysoko oceniany jako firma
      prowadząca badania statystyczne ale jak widzę to nie twoja branża więc się nie
      wypowiadaj...
      po drugie jeśli to takie brednie to wynajmij sobie opiekunkę do dziecka i
      sprzątaczkę i pod koniec miesiąca powiedz im że ni zapłacisz bo są bredniami,
      jak dostaniesz szmatą przez łeb to ci może przejdzie pisanie bzdur
      aha i jeszcze jedno...dolicz sobie koszt barabara ile to teraz ... 150 za
      godzinkę...??? :-)
    • Gość: cwana Zocha Jak rząd będzie płacił 3600 netto to nic tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 25.06.05, 16:38
      zatrudnić Ukrainkę, dać jej marny ochłap a samej wylegiwać się w ciepłych krajach.
      • zyga2404 Re: Jak rząd będzie płacił 3600 netto to nic tylk 25.06.05, 20:22
        Szkoda, ze bliżej nam (z tym traktowaniem kobiet, wzajemnym szacunkiem i innymi
        sprawami do Wschodu niż np do Holandii, gdzie ludzie dzielą się etatami, często
        pracują na pół, ćwierć etatu po to, żeby więcej mogło pracować. Gdzie kobiety
        mają zapewnione różne udogonienia jeżeli chodzi o czas pracy - po to, żeby
        mogły się zająć domem również. Jesteśmy niewolnikami, przez to, że sami się tak
        traktujemy, nas na świecie też tak traktują. A wystarczy troche wzajemnego
        szacunku, tolerancji dla innego wyglądu, odmiennego sposobu na życie, więcej
        solidarności kobiet. Mniej pazerności i zawiści , które toczą to społeczeństwo
        wypływają z wielowiekowej nędzy i rodzą następną nędzę (materialną ale i
        moralną). Wiem, co mówię...
    • Gość: adax1 Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 17:48
      nooo wręcz super, chciałbym mieć taką matkę, która codziennie przez 30 dni
      zabierałaby mnie do zoo. BREDNIE!! Chyba to jakaś posłanka LPR wyliczała
      • Gość: danny WARTOSC TO TYLE, ILE KTOS CHCE ZA TO DAC.. IP: *.server.ntli.net 25.06.05, 18:20
        jest wiele g... za ktore ludzie placa miliony; i odwrotnie - jest wiele cennych
        rzeczy za ktore nikt nie chce zaplacic. Wartosc i wartosc - dobrze pamietac o
        tej dystynkcji, ha, ha
        • zyga2404 Re: WARTOSC TO TYLE, ILE KTOS CHCE ZA TO DAC.. 25.06.05, 20:33
          Dlaczego wszystkie "domowe kobiety" według niektórych pań (tych na dwóch
          etatach) to osoby o ograniczonych horyzontach? Dlaczego Pani w urzędzie, która
          wykonuje jakieś rutynowe zajęcia ma mieć większe horyzonty umysłowe i
          zapotrzebowanie np. na kulturę, sztukę, wiedzę???
          • zyga2404 Re: WARTOSC TO TYLE, ILE KTOS CHCE ZA TO DAC.. 25.06.05, 20:42


            > Dlaczego wszystkie "domowe kobiety" według niektórych pań (tych na dwóch
            > etatach) to osoby o ograniczonych horyzontach? Dlaczego Pani w urzędzie,
            która
            > wykonuje zazwyczaj jakieś rutynowe zajęcia ma mieć większe horyzonty umysłowe
            i
            > zapotrzebowanie np. na kulturę, sztukę, wiedzę??? Nie oszukujmy się nie te
            panie które być może pracują na dwóch.(wielu ) etatach, ale są spełnione, ich
            praca jest interesująca, twórcza - nie one deprecjonują "domowe kobiety" tylko
            te, które są niezadowolone z dwóch etatów i na siłe muszą uzasadniać swój
            wybór. Współczuć można. Tym bardziej, że swoje niezadowolenie często topią w
            kieliszku czegoś znacznie mocniejszego od czerwonego wina. W samotności lub
            razem z innymi kobietami, które starają się we wszystkim naśladować facetów.
    • Gość: jj Re: Droga pani domu IP: *.chello.pl 25.06.05, 20:36
      wiec pozwolmy na zwiazki partnerskie osob tej samej plci i wszyscy beda rowni
      wobec siebie. zadnych klotni kto dzis zmywa i czyja praca jest warta wiecej.

      poza tym - wyliczenie gazety jest bledne. 3patyki to by dostawal facet na takim
      stanowisku. a kobieta najwyzej 1300. co jest normalne w naszym kraju....
    • Gość: sketch Re: Droga pani domu IP: *.ha.pwr.wroc.pl 25.06.05, 22:41
      pie..nie farmanzonów
    • Gość: Sandraśpią Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:07
      ja pracuje od godz.6 rano do godz.14 na pełnym etacie następnie po pracy
      opiekuję się chorym niepełnosprawnym mężem który jest bez nóg i bez palców u
      rąk kiedy ja jestem w pracy mąż musi sam sobie radzic chociaż mam 27lat pracy i
      wiek 50 lat jestem na pełnych obrotach i nie mam zdrowia żeby pracować 24 godz.
      na dobę do czego zmierzam uważam że nikogo to nie obchodzi ze opiekuję sie 20
      lat chorym mężem a matki narzekają ze wychowują dzieci i są bardzo zmęczone
      śpią ile chcą jak jest zimno to sobie siedzą w domu jeszcze żaden pracodawca
      nie stoi im za plecami też bym tak chciała żeby mi płacili za siedzenie w domu.
    • Gość: Sandra Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:18
      śpią lenie do południa chodzą cały dzień w szlafroku za siedzenie w domu
      jeszcze chca pieniędzy ciekawe za co niech wstają o 5 rano niech się wezmą za
      pracę a nie narzekają że im ciężko .Lenie zapracowane pilnowaniem swoich dzieci.
    • Gość: Beata Re: Droga pani domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:20
      lenie śmierdzące do roboty
      • Gość: Daga Re: Droga pani domu IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.05, 01:42
        Do tych co piszą "lenie śmierdzące"!!!!
        JESTEŚCIE NA POZIOMIE MATEK OGRANICZONYCH UMYSŁOWO, NIEPRACUJĄCYCH I
        NIEAKTUALNYCH KULTURALNIE!!!!
        Jestem matką "siedzącą" w domu. Siedzącą tylko wtedy, gdy mój bobas śpi i
        uporam się z tzw. pracami domowymi. Mam wtedy ok 1-1,5h dla siebie i inwestuję
        to w swój rozwój kulturalny,psychologiczny, naukowy... różnie można to nazwać;
        poprostu czytam dobą książkę zamiast "brukowca", oglądam programy tzw.
        popularno-naukowe typu Discavery i polskie poradniki o zdrowiu i rozwoju psycho-
        fiz. Może to skrzywienie zawodowe bo jestem pielegniarką.
        Te wszystkie informacje pozwalają mi na pełniejsze inwestowanie w dzieci -
        inwestowanie wiedzy, korygowanie "podwórkowego" - "urodziłam się przez pępek".
        Córka w 1 klasie jako jedna z kilkorga dzieci, dostała najlepszą opinę na temat
        wiedzy i zasad o współżyciu w grupie, społeczeństwie - byłam dumna i z niej i z
        siebie.
        Podziwiam pracujące matki i zastanawiam się, kedy one przekazują swoim dzieciom
        tą wiedzę, czy bazują tylko na przedszkolu i szkole?
        Nasze pociechy nie muszą być "dzieciakami z klasą" ale wolę by pamiętało, że
        dużo nauczyło się ode mnie a jesli ja coś przeoczyłam, to mogło ze mną
        swobodnie rozmawiać na KAŻDY TEMAT (bez odpychań z mojej strony, że jestem po
        pracy zmęczona)i wielokrotnie do maszych rozmów używamy słowników, encyklopedii
        (tego nauczyłam się od wychowawczyni mojej córki); NIE ZBYWAĆ DZIECKA-
        pokierować w odpowiednie miejsce by zaspokoiło swój głód wiedzy. TO WYMAGA
        CZASU, POŚWIĘCENIA I CIERPLIWOŚCI, które mam dzięki temu, że jestem na tzw.
        utrzymaniu męża.
        Takią inwestycje w dzieci da się przeliczyć na pieniądze dopiero, gdy one
        zaczną robić swojekariery zadowe, lub będą to wartości duchowe, gdy tak samo
        poświęcą się dla własnych dzieci.
        Finał.... rozwój społeczeństwa inteligentnego i matek potrafiących rozmawiać o
        aktualnościach kulturalnych podczas zmiany pieluchy u dziecka.
        ALE TEGO TRZEBA CHCIEĆ - ROZWIJAĆ SIĘ POPRZEZ ROZWÓJ DZIECI.

        Odnośnie wyceny prac domowych kobiet.
        Nie było by takiego tematu i problemu, gdyby mężczyzn było stać na godne
        utrzymanie rodziny z ich własnej pensji.
        Mąż zarabia ok1400 z nadgodzinami, wychodzi o 6.00 wraca o 18-22.00 również w
        soboty ;mimo,że w niedziele "leży bykiem" to nie odmawia dzieciom
        zainteresowania, którego się domagają a ja mam do zrobienia tylko obiad i to
        jest mój czas wolny - bo dzieci czieszą się ojcem i mnie prawie nie zaóważają.
        Wtedy zapominam o trudzie "kombinacji finansowych" co na kanapki, jaki obiad...

        Polityka prorodzinna powinna ustalić płacę minimalną na 2500zł netto bez
        wyróżnień damsko-męskich bo są samotni rodzice też (matki i ojcowie).
        Jestem za latami pracy do emerytury za urlop wychowawczy a składki do ZUS w tym
        okresie powinny być brane z połowy składek mężów - oni też się świadomie
        decydowali na rodzinę i kożystają z "nieroba - żony"; nie muszą biegać na
        zakupy, do przedszkola, bo dziś żona dłóżej pracuje i mają czyste mieszkanie z
        minimalnym wkładem własnym.
        Jeśli się dwoje kocha to nie robi się sobie wyrzutów jak tu wcześniej
        niektórzy, choć są chwile trudne i padają pretensje ale każdy problem da się
        roziązać- JEŚLI SIĘ WE DWOJE TEGO CHCE.
      • zyga2404 Re: Droga pani domu 26.06.05, 08:39
        Droga Pani Bato, Sandro... Czy aby nie ta sama sfrustrowana osoba pisała te dwa
        następujące po sobie posty??? Gratuluję "bardzo oryginalnego "pomysłu - he,
        he,he...A może jeszcze parę innych o tych leniach w szlafrokach ??? Nie czytam
        dokładnie takich postów...i n ie obrażają mnie one bo wiem o co biega...
        • Gość: ja Re: Droga pani domu IP: *.chello.pl 26.06.05, 18:38
          Drogi Pani Zygo - prosze przeczytać posta powyżej - niejakiej Dagi. jest to
          świetny komentarz do pańskiego stwierdzenia o nie deprecjonowaniu kobiet
          pracujących przez te niepracujące. "Kiedy one przekazują dzieciom
          wiedzę?", "Nie odpycham dzieci twierdząc, że jestem zmęczona po pracy". Mam
          wrażenie, że to te panie musząć jakoś uzasadnić brak zapału do pracy zawodowej
          usprawiedliwiają się dobrem dziecka i deprecjonują wartość matek-kobiet
          pracujących.
    • Gość: Tomek 34 zl za to zeby p@pa sobie drzemnala??!!!! IP: *.dsl.ksc2mo.swbell.net 26.06.05, 03:18
    • Gość: hh Re: Droga pani domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 09:00
      Cale szczescie ze narazie mam okres promocyjny :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka