misio_zalogowany
12.07.05, 14:32
Czasem mówi się o podobieństwie "Gazety Wyborczej" do "New York Timesa".
Jednak jak pokazują ostatnie wydarzenia są tu drobne, lecz istotne różnice.
Kilka dni temu dziennikarka "NYT" została aresztowana za odmowę ujawnienia
nazwiska swego informatora. W przeciwieństwie do swych
amerykańskich "kolegów" "Wyborcza" po skandalu z rzekomym gangiem w Komendzie
Głównej momentalnie zdemaskowała swych informatorów i wskazała ich paluchem -
to oni są winni, nie my.
Tak to bywa w sytuacjach ekstremalnych, codzienne wygłaszanie etycznych
frazesów nic nie mówi o prawdziwej naturze. Rzecz ciekawa, ale sytuacja ta w
niczym nie zmieniła polityki redakcyjnej "GW", pismo w dalszym ciągu uważa
się za autorytet moralny i dalej codziennie drukuje pouczenia. Szczególnie
pociesznie wygląda to krytykowanie "Faktu", najwyraźniej kundelki
z "Wyborczej" naprawdę wierzą że pracują w gazecie rzetelnej i prawdomównej.
Wprost uwielbiam czytywać teksty Teresy Boguckiej, przepełnione pogardą do
goniących za sensacją mediów. Pani Teresko, a może by tak zajrzeć w
lustereczko, ta megalomania może być szkodliwa dla zdrowia.
Tożsamość "Głębokiego Gardła" pozostawała przez 30 lat nieznana. Gdyby
przekazywał on dane "GW" pewnie już po tygodniu zostałby zdekonspirowany,
pewnie za "rzucanie niewiarygodnych oszczerstw na szanownego pana
prezydenta". Pewien jestem, że w najbliższym czasie najbardziej nawet szalony
człowiek nie zgłosi się do "GW" z żadną informacją. Zafajdani moraliści.
Jakież to wszystko żałosne, jakie marne.