Dodaj do ulubionych

Pytanie do starszych dziennikarzy

15.04.03, 01:17
Drodzy starsi koledzy!
Proszę Was o odpowiedź na następujące pytania:
Jakie kryteria stosują szefowie dobrych gazet centralnych zatrudniając
młodych dziennikarzy (młodych wiekiem, lecz nie doświadczeniem zawodowym)?
Czy istnieją jeszcze szefowie "idealiści":-))), tzn. tacy, dla których
najważniejszy jest talent młodego dziennikarza, iloraz inteligencji, poziom
wiedzy, szacowne cechy :-))), takie jak odpowiedzialność zaradność,
kreatywność, kultura osobista etc.; szefowie, którzy biorą pod uwagę i cenią
to, że (przyszły)pracownik "dobrze rokuje na przyszłość"??? I czy fakt, że
osoba dwudziestokilkuletnia pisze tak samo, a nawet lepiej niż niektórzy
ludzie z 20-30 letnim stażem ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego
znaczenia?
Dziennikarz, jak wielu z Was zaznacza, musi mieć mocny charakter i siłę
przebicia? Jak zdefiniowalibyście te dwa "zjawiska" - właśnie w odniesieniu
do pracy w mediach?
Pozdrawiam serdecznie! :-)
Obserwuj wątek
    • jazzik69 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 15.04.03, 14:10
      free79 napisała:

      > Drodzy starsi koledzy!
      > Proszę Was o odpowiedź na następujące pytania:
      > Jakie kryteria stosują szefowie dobrych gazet centralnych zatrudniając
      > młodych dziennikarzy (młodych wiekiem, lecz nie doświadczeniem zawodowym)?
      > Czy istnieją jeszcze szefowie "idealiści":-))), tzn. tacy, dla których
      > najważniejszy jest talent młodego dziennikarza, iloraz inteligencji, poziom
      > wiedzy, szacowne cechy :-))), takie jak odpowiedzialność zaradność,
      > kreatywność, kultura osobista etc.; szefowie, którzy biorą pod uwagę i cenią
      > to, że (przyszły)pracownik "dobrze rokuje na przyszłość"??? I czy fakt, że
      > osoba dwudziestokilkuletnia pisze tak samo, a nawet lepiej niż niektórzy
      > ludzie z 20-30 letnim stażem ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego
      > znaczenia?
      > Dziennikarz, jak wielu z Was zaznacza, musi mieć mocny charakter i siłę
      > przebicia? Jak zdefiniowalibyście te dwa "zjawiska" - właśnie w odniesieniu
      > do pracy w mediach?
      > Pozdrawiam serdecznie! :-)

      Uważam, że wyłącznie istnieją tacy szefowie idealiści. Innych nie spotkałem.
      No może w jakimś Halo, gdzie najważniejsza była siła przebicia (przez płot u
      Lindy).
      Nie wyobrażam sobie, że mogą być inni szefowie. Znam większość szefów w
      polskiej prasie.
      Czego nie chcą?
      - Żeby kandydat na dziennikarza przedstawiał im jakieś CV, jakieś swoje
      wycinki z prasy lokalnej, szkolnej, studenckiej. Nie chcą tego czytać i nie
      mają czasu;
      - Żeby kandydat nie zawracał im niepotrzebnie dupy;
      Czego chcą?
      - Żeby kandydat po zaprezentowaniu się osobistym (no bo często można
      stwierdzić, czy jest czy nie jest oszołomem, obcując przez pierwsze 11 minut z
      człowiekiem), a więc, żeby po zaprezentowaniu się osobistym wyszedł z redakcji
      do miasta i WRÓCIŁ z ciekawym, pomysłowym, fajnie napisanym tekstem. Czy to
      będzie warszawska Gazeta Stołeczna (GW) czy Żwierciadło.

      Oni niczego innego nie chcą.
      Podoba mi się to: - Proszę stąd wyjść! - mówi szef.
      - Jak to?! - pyta kandydat.
      - Proszę wyjśc i wrócić kiedy pan(i) chce!
      - Jak to?!
      - Proszę wyjść i znaleźc temat, i wrócić z ciekawym tekstem.
      To wszystko. To bardzo dobra praktyka.

      Oczywiście potem w praniu wyjdzie, że kandydat Kafka pisze przez "w" i że
      nigdy go nie czytał (Niestety, młodzi dziennikarze NIC niemal nie czytają - w
      swej większości - poza tym autorem "Alchemika", Coello, i jeszcze mówią, że to
      wybitny pisarz albo, że to dobra literatura. Aha, i jeszcze znają Dzienniki
      Briget Jones. Ale powiem Ci szczerze: jak znasz Dzienniki Briget Jones, to pół
      biedy. Jednak jak OCZEKUJESZ z niecierpliwością na drugą część tych
      Dzienników albo umierasz z ciekawości, co też napisała w następnej książce
      Grochola, to jesteś raczej kandydatką (em) na dziennikarza Pani Domu, Na Żywo
      i innej konfekcji. Owszem, można tak żyć i pracować, ale warto mierzyć wyżej).

      Nie znam osób 20-letnich, które piszą lepiej, niż 30-letnie.
      1. Przede wszystkim uzywają za dużo słów! (Więcej - znaczy mniej).
      2. Nie potrafią stosować w tekście zaskoczeń.
      3. Nic ciekawego nie zostawiają sobie na pointę tekstu.
      4. Kurcze pieczone, NIC nie czytają, no naprawdę nic. A powinni jedną ksiażkę
      tygodniowo!
      No i... no i... Ale już nie będę wypisywał, bo mi się nie chce.
      Pozdrawiam.
      • free79 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 15.04.03, 18:49
        jazzik69 napisała:

        > free79 napisała:
        >
        > > Drodzy starsi koledzy!
        > > Proszę Was o odpowiedź na następujące pytania:
        > > Jakie kryteria stosują szefowie dobrych gazet centralnych zatrudniając
        > > młodych dziennikarzy (młodych wiekiem, lecz nie doświadczeniem zawodowym)?
        >
        > > Czy istnieją jeszcze szefowie "idealiści":-))), tzn. tacy, dla których
        > > najważniejszy jest talent młodego dziennikarza, iloraz inteligencji, pozio
        > m
        > > wiedzy, szacowne cechy :-))), takie jak odpowiedzialność zaradność,
        > > kreatywność, kultura osobista etc.; szefowie, którzy biorą pod uwagę i cen
        > ią
        > > to, że (przyszły)pracownik "dobrze rokuje na przyszłość"??? I czy fakt, że
        >
        > > osoba dwudziestokilkuletnia pisze tak samo, a nawet lepiej niż niektórzy
        > > ludzie z 20-30 letnim stażem ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego
        > > znaczenia?
        > > Dziennikarz, jak wielu z Was zaznacza, musi mieć mocny charakter i siłę
        > > przebicia? Jak zdefiniowalibyście te dwa "zjawiska" - właśnie w odniesieni
        > u
        > > do pracy w mediach?
        > > Pozdrawiam serdecznie! :-)
        >
        > Uważam, że wyłącznie istnieją tacy szefowie idealiści. Innych nie spotkałem.
        > No może w jakimś Halo, gdzie najważniejsza była siła przebicia (przez płot u
        > Lindy).
        > Nie wyobrażam sobie, że mogą być inni szefowie. Znam większość szefów w
        > polskiej prasie.
        > Czego nie chcą?
        > - Żeby kandydat na dziennikarza przedstawiał im jakieś CV, jakieś swoje
        > wycinki z prasy lokalnej, szkolnej, studenckiej. Nie chcą tego czytać i nie
        > mają czasu;
        > - Żeby kandydat nie zawracał im niepotrzebnie dupy;
        > Czego chcą?
        > - Żeby kandydat po zaprezentowaniu się osobistym (no bo często można
        > stwierdzić, czy jest czy nie jest oszołomem, obcując przez pierwsze 11 minut
        z
        > człowiekiem), a więc, żeby po zaprezentowaniu się osobistym wyszedł z
        redakcji
        > do miasta i WRÓCIŁ z ciekawym, pomysłowym, fajnie napisanym tekstem. Czy to
        > będzie warszawska Gazeta Stołeczna (GW) czy Żwierciadło.
        >
        > Oni niczego innego nie chcą.
        > Podoba mi się to: - Proszę stąd wyjść! - mówi szef.
        > - Jak to?! - pyta kandydat.
        > - Proszę wyjśc i wrócić kiedy pan(i) chce!
        > - Jak to?!
        > - Proszę wyjść i znaleźc temat, i wrócić z ciekawym tekstem.
        > To wszystko. To bardzo dobra praktyka.
        >
        > Oczywiście potem w praniu wyjdzie, że kandydat Kafka pisze przez "w" i że
        > nigdy go nie czytał (Niestety, młodzi dziennikarze NIC niemal nie czytają - w
        > swej większości - poza tym autorem "Alchemika", Coello, i jeszcze mówią, że
        to
        > wybitny pisarz albo, że to dobra literatura. Aha, i jeszcze znają Dzienniki
        > Briget Jones. Ale powiem Ci szczerze: jak znasz Dzienniki Briget Jones, to
        pół
        > biedy. Jednak jak OCZEKUJESZ z niecierpliwością na drugą część tych
        > Dzienników albo umierasz z ciekawości, co też napisała w następnej książce
        > Grochola, to jesteś raczej kandydatką (em) na dziennikarza Pani Domu, Na Żywo
        > i innej konfekcji. Owszem, można tak żyć i pracować, ale warto mierzyć wyżej).
        >
        > Nie znam osób 20-letnich, które piszą lepiej, niż 30-letnie.
        > 1. Przede wszystkim uzywają za dużo słów! (Więcej - znaczy mniej).
        > 2. Nie potrafią stosować w tekście zaskoczeń.
        > 3. Nic ciekawego nie zostawiają sobie na pointę tekstu.
        > 4. Kurcze pieczone, NIC nie czytają, no naprawdę nic. A powinni jedną ksiażkę
        > tygodniowo!
        > No i... no i... Ale już nie będę wypisywał, bo mi się nie chce.
        > Pozdrawiam.


        Jazzik,
        wielkie dzięki za odpowiedź :-))), rady cenię i wezmę pod uwagę. Ale
        straszliwie zszokowała mnie Twa niewiara w to, że młodzi mogą czytać, do tego
        coś ambitnego.:-))) Nie podchodźmy do rzeczy zbyt stereotypowo (z tym
        sprowadzaniem wszystkiego do BJ to chyba troszkę przesada) :-)) Ja, podobnie
        jak większość moich młodych znajomych, jednak czytam! I to chyba zbyt dużo. :-
        )))) (P.S. Ulubiony autor: Dostojewski (Kapuściński też, ale pewnie powiesz, że
        specjalnie ;-), jednak wcale nie, bo jego książki robią na mnie ogromne
        wrażenie), natomiast nie cierrrrrpię wirtuozów słowa i sensu z cyklu:
        Masłowska, Pilch, Gretkowska !!!!!!!

        Pozdrawiam! :-) Free

        • felix.lynx Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 21.04.03, 14:01
          Witam serdecznie.

          Dopiero dzis, zupelnie prypadkiem trafilem na to forum i... az oniemialem. Nie codzien zdarza sie, zeby ktos w ogole
          wspominal o prasie i panujacej w niej rzekomej wolnosci oraz o dziennikarstwie. Nie jestem pierwszej mlodosci -
          niedawno udalo mi sie obchodzic 52. urodziny. Troche doswiadczenia wiec mam. Bylem dziennikarzem - chyba
          dobrym bo zdobylem za swoje pisanie kilka nagrod, wydalem 2 ksiazki, szykuje trrzecia. I jak myslicie - czy taki
          dorobek otwiera mi drzwi do redakcj, a naczelni bija sie o moje teksty? Wprost pzreciwnie. Do chwili zdobycia
          pierwszych nagrod mialem co robic - pisalem tu i owdzie, sporo. Zarabialem niezle. Ale diabel mnie podkusil i
          napisalem kilka tekstow lepiej, niz poprzednio. Posypaly sie nagrody. Po pierwszej redakcja dla ktorej ja zdobylem
          zerwala ze mna wspolprace. Po kolejnych - nawet najgorsze pisma brukowe nie zamawiaja moich tekstow.
          Dlaczego? Poniewaz mam zupelnie nieznana mlodym dziennikazrom sklonnosc do pisania prawdy i tylko prawdy - a to
          oznacza ze nie umiem pisac pod dyktando. I pewno sie nie naucze. Komuna mnie tego nie nauczyla - dlatego
          pierwszy w zyciu tekst opublikowalem w prasie oficjalnej dopiero w 1990 roku. Przedtem - publikowalem tylko
          drobnym drukiem, na powielaczach.

          Kogo wiec uznaja naczelni za dobrych dziennikarzy???

          Po pierwsze: takich, ktorzy sie nie wychylaja i pisza to co im sie kaze.
          Po drugie: takich, ktorzy wesza za tania sensacja dobra dla gawiedzi, a nie dla wyrobionego, wymagajacego
          czytelnika.
          Po trzecie: takich ktorzy daja soba manipulowac.

          Napisalem kiedys bardzo ostry tekst o obchodzeniu polskiego prawa przez tzw. sponsorow. Tekst spadl, poniewaz
          naczelny uznal ze "szkodzi on interesom redakcji". Jezeli tekst demaskujacy nieprawidlowosci zycia czy jak ten -
          ewidentne lamamnie prawa - szkodzi interesom redakcji - to dla kogo jest prasa?

          O wolnosci prasy napisalem bardzo obszerny tekst: "Kim jestesci dla mediow" i opublikowalem w Internecie w formie
          listu otwartego. Chyba jeszcze gdzies jest nadal dostepny. Jaki byl na niego odzew??? Kilku czytelnikow przyslalo mi
          gratulacje i... kilka nastepnych redakcji odmowilo wspolpracy. Pisanie prawdy nie polaca.

          Zachecam mlodych adeptow fachu do tego, zeby jak ognia wystrzegali sie pisania prawdy, chyba ze chca zasilic
          szeregi dobrych, czyli bezrobotnych dzieniikarzy.

          No i na zakonczenie pytanie: ile procentowo tekstow jednego dziennikarza moze nie ujrzec nigdy swiatla
          dziennego??? W moim przypadku jest to ponad 80% i z pewnoscia nie jest to jeszcze rekord Polski.

          Pozdrawiam serdecznie.

          Ryszard Jakubowski
          ryszard.jakubowski@sferia.net


          PS. Z gory przepraszam, jezeli dlugo nie bede odpowaiadal na listy na tym forum - zagladam tu bardzo rzadko. Dlatego
          podaje swoj adres e-mail - na prywatna korespondecje odpowiadam zawsze i szybko.
    • tintin Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 15.04.03, 15:12
      > Czy istnieją jeszcze szefowie "idealiści":-))), tzn. tacy, dla których
      > najważniejszy jest talent młodego dziennikarza, iloraz inteligencji, poziom
      > wiedzy, szacowne cechy :-))), takie jak odpowiedzialność zaradność,
      > kreatywność, kultura osobista etc.; szefowie, którzy biorą pod uwagę i cenią
      > to, że (przyszły)pracownik "dobrze rokuje na przyszłość"???
      Zgadzam sie. Wyłącznie sa tacy. Ale przede wszystkim liczy sie to czy umie
      pisac. Albo chce się nauczyć.

      I czy fakt, że
      > osoba dwudziestokilkuletnia pisze tak samo, a nawet lepiej niż niektórzy
      > ludzie z 20-30 letnim stażem ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego
      > znaczenia?
      Otóż nie ma osób w tym wieku które potrafią pisać. Natomiast oczywiscie
      istnieja setki, jesli nie tysiące dwudziestoparolatków którzy UWAŻAJĄ że
      potrafią pisac (bo skończyli dwa fakultety, znaja pięc jezyków etc). Oczywiscie
      znam dziennikarzy z dlugim stazem którzy równiez nie potrafią pisac, ale maja
      przynajmniej sieć kontaktów, rutyne, a w głowie mała encyklopedię ludzi,
      zdarzeń, faktów.
      Z tego co wiem, wszyscy szefowie z radoscią zatrudniliby młodego zdolnego
      dziennikarza. Tylko nie moga go znaleźć. Młodzi rzeczywiscie nic nie czytają,
      nic nie wiedzą, nie przychodzi im do głowy żeby się pouczyc,
      poczytać "technicznie" teksty. Dla tych co spotkałem pisanie to po prostu cos
      na kształt dyktanda w szkole. Kazdy potrafi przeciez pisać, no chyba że to
      analfabeta :)))
      To ze nic nie potrafia to pół biedy. W końcu można się nauczyć. Gorzej że teraz
      kazdy jest przekonany że on wszystko umie, tylko ci idioci go nie doceniaja (to
      chyba się wzieło z "Idola" "Drogi do Gwiazd" etc. jednym słowem takie
      amerykanskie przekonanie ze ja potrafie spiewać/pisac/ a tylko ci debile w jury
      nie mogą się na mnie poznac. No to spróbuję gdzie indziej w innym show czy
      konkursie. I zamiast brać lekcje śpiewu czy czytac ksiazki, uczyc sie pisac,
      ida spróbowac gdzieś indziej.
      To wiekszy temat zreszta. Bo w samej Warszawie są tłumy młodych po prywatnych
      uczelniach, stazach za granicą, znajacych jzyki, komputer etc. Wydaje się im że
      powinni natychmiast dostac robote. problem w tym ze nie potrafią pisać i
      absolutnie nie moga tego zrozumieć. Jak to! przeciez mam imponujace CV, bylem
      na stazach, dzialalem w organizacjach, znam angielski, franscuski, japonski i
      suahili. To prawda, tylko nie potrafią pisać, nie chcą się nauczyć bo przeciez
      juz umieją, no i NIE CZYTAJĄ. A dziennikarz naprawde musi, nawet jesli wszyscy
      inni uznali ze czytanie jest przestarzale. A akuratn czytania nie da sie
      nadrobic w miesiac. jak ktos nie przeczytal ilus tam ksiazek, nie czytal od lat
      gazet, tygodnikow, zbiorow reportazy, to w miesiąc ani w rok tego nie
      nadrobi.
      • alberto27 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 16.04.03, 03:25
        Jako starszy, 27 letni dziennikarz powiem Ci, że w mojej redakcji (domyśl się
        jakiej) najlepiej piszący nie znają języków cywilizowanych i są świetni w
        pisaniu.

        Hanna Krall ok. 60 lat - ledwiusieńko z tego co wiem - podtawy angielskiego,
        Lidia Ostałowska ok. 40 lat - raczej nic poza polskim,
        Wojciech Tochman - ok. 35 lat - ledwo niemiecki,
        Jacek Hugo-Bader - ok. 45 lat - żaden zachodni (zna rosyjki),
        Mariusz Szczygieł - ok. 35 lat - żaden zachodni (zna czeski),
        Teresa Torańska - ok. 60 lat - nic, poza polskim,
        Piotr Najsztub - ok. 45 lat (już nie pracuje ale długo pracował) - nic, poza
        polskim.
        Nikomu z nich nie wyszły redakcyjne kursy angielskiego!
        A popatrz jak dobrze piszą.
        A porozmawiaj sobie z nimi: pełna kultura literacka. Wiedzą wszystko o
        literaturze, a historia reportażu w jednym palcu.
        Tylko porozmawiaj z nimi, to zaraz się zorientujesz, że nie ma to żadnego
        znaczenia czy znają języki.
        Tak dobrze piszą, że redakcja pozwala im na tłumaczy jeśli korzystają z
        angielskiego.
        Natomiast uważam, że każdy dziennikarz powinien znać dwa języki obce, tylko
        nie jest to żadna przepustka do dobrego pisania.


        • xavier11 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 18.04.03, 20:50
          Ostanio słyszałem, że powszechnym stereotypem jest również optymistyczna wiara
          w to, że studia dziennikarskie pomagają w zajęciu się tą profesją (w Newsweeku
          posunięto się do stwierdzenia, że wręcz utrudniają). Chciałbym w związku z tym
          zapytać kto z szanownego grona redaktorów, wyżej wyszczególnionych przez mojego
          przedmówcę, ma wykształcenie dziennikarskie, a kto nie.

          A co do popularności literatury u młodzieży (a konkretniej jej braku), to nie
          jest wcale tak tragicznie. Może nie czytamy już tak wielu książek, ale przecież
          statystyki popularności tygodników politycznych u młodych są obiecujące.

          Zresztą widząc najnowsze hity wydawnicze w stylu bełkotu Masłowskiej (swoją
          drogą powinni do jej książek dołączać jakieś preparacje bo ciężko coś
          zrozumieć), wcale nie dziwię się, że czytelnictwo w naszym kraju jest takie
          słabe.

          • oryginal Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 19.04.03, 01:20
            Z wymienionych dziennikarzy wiem jedynie, że:
            Hanna Krall - absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim (1955r.)
            Wojciech Tochman - dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim
            Piotr Najsztub - abolwent Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu
          • anahella Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 21.04.03, 14:38
            xavier11 napisał:

            > Ostanio słyszałem, że powszechnym stereotypem jest również optymistyczna
            wiara
            > w to, że studia dziennikarskie pomagają w zajęciu się tą profesją (w
            Newsweeku
            > posunięto się do stwierdzenia, że wręcz utrudniają).

            Mysle, ze raczej odstreczaja mlodych ludzi od tego zawodu. Jestem redaktorem
            graficznym w prasie kolorowej od bardzo wielu lat. Kiedys myslalam o karierze
            dziennikarza. Zadalam na zaoczne studia w polowie lat 90-tych. To byla
            najnudniejsza szkola w moim zyciu. Przez rok na cwiczeniach napisalismy tylko
            jeden tekst. Fajne byly jedynie zajecia z komunikowania masowego w pierwszym
            semestrze. Gloryfikacja Trybuny jako jedynego slusznego dziennika w kraju w
            tamtych czasach to przesada.

            Nie wiem czy Neewswek nie przesadzil z tym utrudnianiem. Musze przyznac, ze
            nisko cenie ten tygodnik. Robia wiele bledow merytorycznych wynikajacych z
            niechlujstwa redaktorow.
          • alberto27 Kto z nich ma wykształcenie dziennikarskie??? 22.04.03, 02:33
            proszę bardzo:

            Hanna Krall - Wydział Dziennik, UW skończony;
            Wojciech Tochman - Wydział Dziennik UW, skończony
            Mariusz Szczygieł - Wydział Dziennik UW, skończony (nawet tam teraz ma zajecia
            z reportażu)
            Teresa Torańska - Wydział Dziennik UW, skończony

            Tylu z wykształc. dziennik.

            Hugo-Bader - Wydział Historii UW, skończony (był nauczycielem i wagowym w
            skupie trzody chlewnej);
            Pior najsztub - ASP, malarz.
    • free79 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 18.04.03, 23:56
      Również jestem pod wrażeniem "geniuszu" Masłowskiej :-))). Szkoda silić się na
      podawanie argumentów leżących u podstaw tej "entuzjastycznej" oceny... I nie
      wiadomo, czy wypada, czy nie wypada zgadzać się z Pilchem ;-))), bo to chyba on
      był głównym inicjatorem przyznania Paszportu "Polityki" (!!!) tej nowatorskiej
      istocie, niezwykłej indywidualności, nadziei polskiej literatury ;-))).
      Cóż, "są rzeczy w niebie i na ziemi..." :-)))

      (Ostatnio znalazłam w jakiejś recenzji porównanie (zrównanie) Masłowskiej
      z ..... Przybyszewskim! :-))))))))))))))))))))))))))

      Ciekawe, gdzie Masłowska ze swoim Paszportem zajedzie? :-) Oby jak najdalej od
      nas.
    • dwunasty Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 21.04.03, 21:05
      free79 napisała:

      > Drodzy starsi koledzy!
      > Proszę Was o odpowiedź na następujące pytania:
      > Jakie kryteria stosują szefowie dobrych gazet centralnych zatrudniając
      > młodych dziennikarzy (młodych wiekiem, lecz nie doświadczeniem zawodowym)?
      > Czy istnieją jeszcze szefowie "idealiści":-))), tzn. tacy, dla których
      > najważniejszy jest talent młodego dziennikarza, iloraz inteligencji, poziom
      > wiedzy, szacowne cechy :-))), takie jak odpowiedzialność zaradność,
      > kreatywność, kultura osobista etc.; szefowie, którzy biorą pod uwagę i cenią
      > to, że (przyszły)pracownik "dobrze rokuje na przyszłość"???

      Oczywiście, że tak. Tego wymaga rynek i chwała mu za to. Jeśli przegapi się
      kogoś dobrego to pójdzie do konkurencji. Jeśli jesteś dobra, masz duże sznase.

      I czy fakt, że
      > osoba dwudziestokilkuletnia pisze tak samo, a nawet lepiej niż niektórzy
      > ludzie z 20-30 letnim stażem ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego
      > znaczenia?

      Oczywiście, że ma. Zaraz będziesz miała wrogów...

      > Dziennikarz, jak wielu z Was zaznacza, musi mieć mocny charakter i siłę
      > przebicia? Jak zdefiniowalibyście te dwa "zjawiska" - właśnie w odniesieniu
      > do pracy w mediach?

      Mocny charakter niekoniecznie. Pisaniem się przebijasz, nie charakterem.

      > Pozdrawiam serdecznie! :-)
    • free79 Re: Pytanie do starszych dziennikarzy 22.04.03, 20:59
      O tym, co rozumiecie pod hasłem: silny charakter u dziennikarza, zapytałam
      dlatego, że wielu niestety pojmuje to jako siłę przebicia - pazurami :-)).
      Osobiście uważam że siła tkwi w spokoju, zimnej krwi i umiejętności
      niedziwienia się niczemu :-). Niektórzy dziennikarze koncentrują się
      na "wielkim krzyku", a tymczasem ci, którzy najgłośniej krzyczą, najszybciej
      się wypalają. Poza tym spokój zwiększa u dziennikarza koncentrację, a także
      jego autorytet u rozmówców :-).
      Strasznie się cieszę, że mój Przedmówca podkreślił, że rynek potrzebuje przede
      wszystkim dobrych. :-) Warto więc troskliwie "hodować" narybek dziennikarski, w
      ten sposób kiedyś wyrosną z młodych prawdziwe rekinki :-). A gazetki będą coraz
      lepsze, będą sie przez to lepiej sprzedawały, dochody wzrosną. ;-) Zatem myślmy
      perspektywicznie i inwestujmy w młodych. :-)

      NAPRAWDĘ WARTO!!! :-)) Pozdrowionka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka