jeshua 15.02.07, 07:55 Hmm, może partia i rząd powinny coś zrobić, żeby zapobiec wyludnieniu waszego katolickiego kraju? Np. zakazać wyjazdów za granicę i wprowadzić obowiązek posiadania co najmniej 4 dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: bzyk Re: Polak w 2030 roku IP: *.chello.pl 15.02.07, 08:02 Wniosek z tego artykułu, bzykajmy ile się da bez zabezpieczenia, aby urodziło się jak najwięcej dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oliveira Stąd właśnie brak edukacji seksualnej w szkołach IP: *.adsl.xs4all.nl 15.02.07, 08:32 > Wniosek z tego artykułu, bzykajmy ile się da bez zabezpieczenia, aby urodziło > się jak najwięcej dzieci. I najlepiej w jak najmłodszym wieku zacząć, żeby dużo urodzić. Stąd się bierze zakazywanie antykoncepcji, wmawianie, że wszystko załatwi modlitwa i czekanie do ślubu, a poza tym tylko uczennica ma być cnotliwa, a uczeń ma robić co chce. Po prostu pOsły wiedzą, że to w praktyce oznacza zachęcanie 13-latek do rozpoczynania życia seksualnego Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 zioło u was legalne, wiem.. 15.02.07, 10:24 ale albo palisz, albo piszesz na forum!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pohybel_kaczystom Wesołe jest życie staruszka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:49 "...mówimy tylko o prognozach, przewidywaniach ekspertów. Miejmy nadzieję, że się nie ziszczą" - mówi Łagodziński. Jasne nie przejmujmy się, po co się wysilać, jakoś to będzie. Jeszcze nigdy w Polsce się nie zdarzyło, żeby "jakoś" nie było - t.z.n. "bylejakoś". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: umiem liczyć Błąd! Ci staruszkowie mają dzieci! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 12:23 "Połowa z nich nie ma wnuków, WIELU TAKŻE DZIECI." Łatwo policzyć, że staruszkowie z artykułu to mniej więcej rocznik 1950. Czyli rodzili/płodzili dzieci najczęściej w latach '70 i '80. To był okres wyżu demograficznego! Czyli ci ludzie mają dzieci, często po kilkoro. Coś kiepsko z tymi przewidywaniami ekspertów... Odpowiedz Link Zgłoś
znajomy_jennifer_lopez Chyba 25 a nie 2,5mln i -10 a nie +10 st.C... 15.02.07, 13:40 Rządowy..., Instytut PAN i wszystko jasne Naukowcy usiedli 10 lat temu nad Odrami (nie mylić z rz. Odrą) i zaczęli liczyć. Nie zauważyli że 2,5 mln ludzi to w międzyczasie JUŻ wyjechało i że wg najnowszych badań od ok 2011 klimat ma się ochładzać - podobno za 50 lat czeka nas mała epoka lodowcowa (karczma na środku Bałtyku i te sprawy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leniwy plemnik Re: Chyba 25 a nie 2,5mln i -10 a nie +10 st.C... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 16:57 a w zwiazku z obnizeniem temperatury w kraju zacznie brakowac pradu i wegla co pociagnie za soba wzrost poczec na skutek tarcia sie polskich kobiet z polskimi chlopami w celu pozbycia sie uczucia nudy i wszechogarniajacego zimna.amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lama Re: Stąd właśnie brak edukacji seksualnej w szkoł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 15:33 wszystko pięknie, tylko że kościół wcale nie zakazuje antykoncepcji, kościół wogóle niczego NIE ZAKAZUJE, tylko zwraca nam uwagę, co jest grzechem a co nie - wybór należy do Ciebie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obywatel Bytomia - Re: Stąd właśnie brak edukacji seksualnej w szkoł IP: 85.198.214.* 21.02.07, 16:23 nie mam zdania na ten temat,ale lubię waszą gazetę :) Odpowiedz Link Zgłoś
slawekwrc Bzykanie :D 15.02.07, 11:53 Co do bzykania ile wlezie polecam Sens Życie wg Monty Phytona :D tam jest katolicka rodzina, która miała tyle dzieci, że sie w domu nie mieściły. Jest do tego fajna piosenka protestanta, który spiewa ze mozna sie bzykac ile wlezie bo on ma zezwolenie na uzycie gumek :D W każdym razie polecam film:D Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Bzykanie :D 15.02.07, 12:29 I fajny dialog tego protestanta z żoną. On jej tłumaczy, że katolicy mają tyle dzieci, bo wg ich religii po każdym stosunku muszą mieć dziecko. Ona mu odpowiada: "To tak jak my - kochaliśmy się 2 razy i mamy 2 dzieci". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koladam Re: Bzykanie :D IP: 83.238.130.* 15.02.07, 13:39 To Piosnka leciała bodajże tak "Every sperm is sacred every sperm is great... " czy jakos tak Michael Palin był ojcem rodziny katolickiej a Chapmen jego protestanckim sąsiadem. Piosneczka w każdym razie kapitalna, refren spiewa chłopięcy chór. Odpowiedz Link Zgłoś
parazyd Bzykanie bez zabezpieczeń 15.02.07, 15:01 zanim zdąży wywołać przyrost naturalny, wcześniej spowoduje całkowite wyludnienie (AIDS). I może własnie o to chodzi - problemy same znikną :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zosia Re: Bzykanie bez zabezpieczeń IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.02.07, 17:02 > zanim zdąży wywołać przyrost naturalny, wcześniej spowoduje całkowite > wyludnienie (AIDS). I może własnie o to chodzi - problemy same znikną :) No tak, propagowanie rozwiazlego stylu zycia nie moze dac wielu dzieci ale wiele sierot i owszem. Zreszta lewactwo ciagle placze ze Kosciol im zabrania uzycia kondomow i ze ciagle jest za malo skrobanek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Polak w 2030 roku IP: 134.146.212.* 15.02.07, 08:18 Problem polega między innymi na tym, że w wielu krajach temat ten jest przedmiotem poważnej debaty,wniosków i działań, a my bujamy się w skrajnościach od głęboko naukowych wywodów do debilnych wypowiedzi przedmówców Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echtom Re: Polak w 2030 roku IP: 153.19.98.* 15.02.07, 08:39 Trochę mi nie pasuje wiek staruszki do tego wyliczenia. Skoro urodziła się w roku 1950, dziecko urodziła gdzieś między 1970 a 1990, a wtedy przeważał model rodziny z 2 dzieci. Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w latach 60-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 09:36 > Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w latach 60-tych. jestes pewien? jestem z '77 i w moim roczniku jedynakow bylo calkiem sporo - a przeciez nasi rodzice to przelom lat 40 i 50. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: willy Re: Polak w 2030 roku IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.07, 09:59 > > Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w latach 60-tych. > jestes pewien? jestem z '77 i w moim roczniku jedynakow bylo calkiem sporo - a > przeciez nasi rodzice to przelom lat 40 i 50. oj nie prawda. jedynakow urodzonych w latach 70. jest relatywnie malo. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 11:53 To chyba zbieg okoliczności, że akurat w Twoim otoczeniu tylu jedynaków się znalazło. W każdym pokoleniu byli rodzice mający tylko 1 dziecko - chociażby ze względów zdrowotnych - natomiast trend 2+1 upowszechnił się po roku 1990. Ostatnie lata to raczej tendencja 2+0. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocznik 79 Re: Polak w 2030 roku IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.07, 15:35 fakt, sporo., ale zdecydowanie przeważały rodziny 2+2. ja wśród moich kolegów i koleżanek z podstawówki miałam może 3 czy czterech jedynaków (włączenie ze mną), ale za to już w LO w klasie chyba był oprócz mnie jeden jeszcze jedynak (na 38 osób). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klara Re: Polak w 2030 roku IP: *.nyc.res.rr.com 15.02.07, 22:05 Chyba mieszkales/as w miescie. Na prowincji ludzie mnozyli sie jak kroliki. Jestem rocznik '76, jedynacy w szkole to byly okazy muzealne. Odpowiedz Link Zgłoś
znajomy_jennifer_lopez Ty nie licz tyle, tylko bierz to na wiarę ;-)) 15.02.07, 13:45 w PL jest pewnie z 0,5% matematyków i 95% katolików. Dla kogo pisze "Metro" jak myślisz? Gość portalu: echtom napisał(a): > Trochę mi nie pasuje wiek staruszki do tego wyliczenia. Skoro urodziła się w > roku 1950, dziecko urodziła gdzieś między 1970 a 1990, a wtedy przeważał model > rodziny z 2 dzieci. Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w > latach 60-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Ludzie to nie krowy. 15.02.07, 09:32 Jesli rzady zajmuja sie rozmnazaniem swoich obywateli to tym gorzej swiadczy o rzadach. To nie sprawa politykow kto z kim i ile chce miec dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezpukla Re: Ludzie to nie krowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 11:25 Chyba nie czytałaś artykułu. Nie ma w nim ani słowa o tym, z kim kto ma mieć dzieci, natomiast to, że system emerytalny padnie z powodu zbyt małej liczby pracującej i za dużej liczby emerytów, powinno jak najbardziej być troską polityków (obywateli zresztą też. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Nie nie powinno. 15.02.07, 13:08 Moja emerytura powinna byc moja sprawa. Politycy nie powinni sie w to mieszac. No chyba ze uwazasz ze to lezy w ich gestii, ale wtedy nie oburzaj sie ze ci podwyzsza wiek emerytalny, zwieksza skladki, zmniejsza swiadczenia, oddadza czesc na swiatynie opatrznosci a czesc na koleje i drogi itd. Only in socialism. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pror-ok a może nie będzie roku 2030??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 08:26 pandemia wirusa albo meteoryt załatwi nas na cacy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nostre-damus Re: a może nie będzie roku 2030??? IP: *.240.198.212.Dial1.Phoenix1.Level3.net 15.02.07, 12:13 OBY!!! Jako niewierzacy modle sie o to codziennie. Jeden warunek: Chce to zobaczyc na 60" plazmie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: a może nie będzie roku 2030??? IP: 212.244.73.* 15.02.07, 12:20 Niezależnie od nas, rok 2030 będzie :-) Nie dajmy się zwariować :D K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blonDIE zza wschodniej granicy... IP: 217.96.13.* 15.02.07, 08:29 ... nas uratuja imigranci :) samotna babcia bedzie robic za nianke dla rosyjskich uchodzcow :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: outdoor Re: zza wschodniej granicy... IP: *.static.metro.comel-it.com 15.02.07, 08:56 w 2030 roku dziecino migranci zarobkowi będą wyjeżdżać z europy do Rosji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanys Re: zza wschodniej granicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:26 w 2030 bada auta na prund abo i inne ogniwa paliwowe wiec do tego czasu gospodarka rosyjska runie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: willy raczej na odwrot IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.07, 10:03 to Polacy beda jezdzili na wschod do roboty. juz pomalu zaczynaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezkasa W parku na ławce siedzi samotna staruszka czyli ja IP: *.b-m.pl 15.02.07, 08:51 Nie mam dzieci ani wnuków. Urodziłam się w Polsce, pod koniec XX wieku, w kraju, który narzekał na mały przyrost naturalny, ale nie zrobił nic w sprawie dofinansowania in vitro. Nie miałam kilkudziesięciu tysięcy na zabiegi in vitro, straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami. Nie szkoda mi pustej Polski za kilkadziesiąt lat - "jak dbasz, tak masz". Odpowiedz Link Zgłoś
jednorazowy3 nie prosciej adoptowac? 15.02.07, 10:06 nie prosciej adoptowac? kilkadziesiat tys na Twoja zachcianke to w tym kraju troche za duzo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: nie prosciej adoptowac? IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 15.02.07, 10:31 Co adoptować. Taki gó..arz za parę lat i tak jej powie: "Stara suko zamknij się. Nie jesteś moją prawdziwą matką, bo ona jeśli istnieje to na pewno mnie kocha, a oddała mnie do adopcji bo była biedna". Adopcje można sobie o kant tyłka potłuc. Odpowiedz Link Zgłoś
mariola112 Re: W parku na ławce siedzi samotna staruszka czy 15.02.07, 10:12 Podpisuję się pod Twoja historią bezkasa. Może nie tylko o samo in vitro chodzi ale o wszystkie metody wspomaganego rozrodu, o diagnostykę niepłodności itd. Wszystkie badania trzeba robić prywatnie i płacić wielką kasę! A ZUS płacę jak wszyscy! Dlaczego są pieniądze na leczenie alkoholików i narkomanów skoro oni niszcza życie swoje i swoich rodzin na własne życzenie? A ja tak bardzo pragnę mieć maleństwo ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orient Re: W parku na ławce siedzi samotna staruszka czy IP: *.ichf.edu.pl 15.02.07, 16:36 Nie miałam kilkudziesięciu tysięcy na zabiegi in > vitro, straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami. Nie łżyj. W jednej z najlepszych prywatnych klinik IVS kosztuje 5500 zł. www.novum.com.pl/index.php?p=u_cennik Jak cię na to nie stać to jak wychowasz dziecko? Urodziłam się w Polsce, pod koniec XX wieku, straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami. Może ci chodzi o wiek XIX, bo rodząc się w XX w miałabyś teraz 20-30 lat. > Nie szkoda mi pustej Polski za kilkadziesiąt lat - "jak dbasz, tak masz". Jak macie kłopoty z płodnością to znaczy, że natura wie co robi i macie dużą szansę kłopoty przekazać następnemu pokoleniu. A wina za pustą Polskę ponoszą burakowaci "byznesmeni" i inni "lyberałowie" którzy spowodowali, że ludzi po prostu nie stać na dzieci nie zaś brak refundacji IVS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 08:58 to przez jaroslawa k., takim przykladem swieci premier:D zoofil -zeby z kotami....:DDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niro Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:11 Wspolczesne ludziki chca zyc wygodnie i dostatnio.Dziecko a tym bardziej gromadka dzieci obnizaja standard.O dalszej przyszlosci swojej (opieka i towarzystwo dzieci,wnukow) na starosc- nie mysli sie wcale. Kiedy sie pomysli - jest juz za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Ludziki mysla ze panstwo im da na starosc. 15.02.07, 09:36 50 lat socjalizmu robi swoje. Po co tracic czas na dzieci, jesli nie ma z nich zadnego pozytku? Panstwo sie zaopiekuje na starosc. Da emeryture i opieke itd. Dawniej dziecko bylo niezbedne aby czlowiek mogl myslec o spokojnej starosci. Chcieliscie socjalizmu to macie efekty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orient Re: Ludziki mysla ze panstwo im da na starosc. IP: *.ichf.edu.pl 15.02.07, 16:39 Tylko dziwne, że przez te 50 lat socjalizmu nie było kłopotów z rozrodczością za to zaczeły się w kapitaliźmie. Spróbuj w sklepie zakupić głowiznę i przełożyć zawartość puszki mózgowej. Ideał to nie będzie ale zawsze lepiej ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar W ekonomii jest tak ze efekty sa widoczne po 16.02.07, 22:59 latach. Zreszta za komuny w Polsce nic nie bylo a ludzie nie ufali wladzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudi Re: Polak, nie skapowałeś brach IP: 212.126.26.* 15.02.07, 10:28 NIE będzie gromadki wnucząt, ani opieki dzieci-vide córka businesswoman w Szwecji. Nie m już czegos takiego jak cala wielopokoleniowa rodzina mieszkająca w jenym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 14:41 Gość portalu: niro napisał(a): > Wspolczesne ludziki chca zyc wygodnie i dostatnio.Dziecko a tym bardziej > gromadka dzieci obnizaja standard.O dalszej przyszlosci swojej (opieka i > towarzystwo dzieci,wnukow) na starosc- nie mysli sie wcale. Kiedy sie pomysli - > jest juz za pozno. Nie tyle chcą żyć wygodnie i dostatnio, ale w ogóle chcą żyć, a nie wegetować. Oczywiście dla każdego szczęście wygląda inaczej, ale dla większości życie bez własnego mieszkania, zagranicznych wakacji, sportów, płyt, kina itd. to nie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
mgz czy ci "naukowcy" nie slyszeli, ze ... 15.02.07, 09:07 ... pomiedzy rokiem 2010 a 2020 temperatura ma sie zaczac obnizac? A zatem rok 2030 moze byc juz calkiem zimny. "Naukowcom" sugeruje czytanie artykulow naukowych w pismach innych, niz GW, ZW czy Rz, to sie moze czegos ciekawego dowiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
ylemai nie ma w tym nic niepokojącego 15.02.07, 09:11 będzie więcej miejsca. trzeba tylko zgromadzić duże zasoby broni neutronowej, żeby hordy z Azji Południowo-Wschodniej nie chciały się przeprowadzić. I naprawdę, po co utrzymywać bezproduktywnych emerytów? System emerytalny, tak jak miał początek, musi mieć swój koniec. Kto nie pracuje, ten nie je. W świecie przyszłości nie może być miejsca na gnijącą starość. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka_dzika Re: nie ma w tym nic niepokojącego 15.02.07, 09:30 Widzę że autorzy raportu uważają że nasze społeczeństwo za 23 lata będzie tak homogeniczne jak teraz. Wątpię - właśnie ze względu na scenariusz który przedstawili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koladam przykłady z życia IP: 83.238.130.* 15.02.07, 09:26 Mój Wujek ma 3 synów urodzonych w początkach lat 80. Dwóch siedzi od kilku lat w Anglii - jeden nie wróci drugi z nich może wróci. Zostaje im 3 syn, któy na szczęście nigdzie się nie wybiera, tylko charuje jak wół od rana do wieczora. Wnuków sie oczywiście wujostwo jeszcze nie doczekali. Mój ojciec urodzony w czasie wojny ma 5 rodzeństwa (podobnie jak dziadkowie urodzeni przed i w trakcie I. wojny), wujkowie i Ciotki mają po 2, max. 3 dzieci, wnuków dopiero parę sztuk. Problem jest poważny, nie widze żeby była na ten temat jakaś poważna dyskusja w kraju, zainteresowanie władz. Becikowe jest śmiechu warte- te pieniądze byłyby lepiej wykoszystane np na dofinansownie In Vitro o którym pisała jedna z przedmóczyń na tym forum - in vitrop jest wszędzie w Europie, np. wCzechach dofinansowane. A Francja i Szwecja mają dobre wyniki w rozrodzie bo popiera się tam kobiety równocześnie pracujące i wychowujące dzieci - czyli żłobki, przedszkola, długie urlopy wychowacze itd.. Odpowiedz Link Zgłoś
swoboda_t Re: przykłady z życia 15.02.07, 17:17 Francja i Szwecja mają dobre wyniki, bo mnożą się tam na potegę kolorowi przybysze. Była kiedyś nawet w GW odpowiendia ststystyka dla Francji - francuzki rzeźbią detalicznie, arabskie kobiety idą w hurt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: camel tak jest teraz w Niemczech IP: 81.19.200.* 15.02.07, 09:26 w wielu malych miasteczkach zamyka sie szkoly bo nie ma dzieci. Wsie pustoszeja. Kilka lat temu sporo ludzi wyprowadzaalo sie z miest na wies, ale poniewaz wiekszosc ludzi ma samochody nie ma komunikacji miejskiej pomiedzy wiaoskami i miastami. Albo jest, tylko znkoma. Tymaczasem starsi ludzie, ktorzy nie moga juz jezdzic samochodem sa zdani na sasiadow. W wielu wioskach brakuj tez sklepow. Raz na tydzien lub na 2 dni dojezdza prywatny "bus" z zaopatrzeniem. Dlatego sporo ludzi zno wynosi sie z wiosek do miast. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: willy no, moze w ex-DDR... IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.07, 09:56 bo zachodnie landy dostaly potezny zastrzyk 3 mln mlodych ludzi ze wschodu + nastepne 3 mln przesiedlencow z CCCP. Na dokladke widac odwracanie trendu (tak jak to jest we Francji czy Szwecji) i coraz wiecej bialych (nie zadnych turasow) ma dzieci. Pensja za siedzenie na wychowawczym tez zrobila swoje. Wczoraj w radio mowili ze lepiej sie zameldowac wczesniej na porodowce i zarezerwowac sobie termin nawet jak sie ma rodzic za pare miesiecy. Dodajmy ze jak Niemcy otworza rynek pracy to wyciagna z Polski tez sporo mlodziezy tak jak teraz Anglia i Irlandia. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Naukowcy jak z koziej d...y trabka. 15.02.07, 09:28 Wg. takich naukowcow z bardzo powaznych badan z lat 70-tych i 80-tych wynika ze nie mamy juz podstwaowych surowcow (ropy, wegla, gazu) woda i powietrze sie skonczyly a my wszyscy wymarlismy. Ile jeszcze takich debilnych prognoz, zanim sie wam to znudzi? Odpowiedz Link Zgłoś
jusup Re: Naukowcy jak z koziej d...y trabka. 15.02.07, 13:19 Może ktos tu już to wrzucił (nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy), ale najwiekszą klasyką tego typu prognoz jest słynna prognoza z Francji połowy bodaj XVIII wieku - naukowcy wyliczyli wówczas, że w Paryżu w roku 1960 bedzie tyle dorożek, że nie wystarczy owsa dla koni w całej Europie - i że zbliżamy się do dramatu :) Owszem, zauważają naukowcy pewne tendencje, ale we wszystkich tego typu prognozaach prawdziwa jest ZAWSZE jedna reguła: "Może się spełnią, a może nie" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: socjolog Polak w 2030 roku IP: 195.47.201.* 15.02.07, 09:33 Powodów jest kilka: pogoń za karierą, kiepskie warunki socjalne i wzmożone wyjazdy za granice. Martwi mnie to, że młodzi ludzie (nierzadko z wyższym wykształceniem sfinansowanym przez państwo czyli nas podatników) wyjeżdżają za granicę i pracują na angielskich, belgijskich, francuskich i niemieckich emerytów. Przyszłość nie jest różowa, ale to tylko nasza wina. Polska przechodzi obecnie transformację i nic jej nie zatrzyma. To efekty kapitalizmu, których nie da się łatwo zniwelować. Ja osobiście nie zamierzam wyjeżdżać za granicę. Jeśli nawet to tylko na krótki okres. W naszym kraju może nie żyje się jak na zachodzie Europy, ale nie jest aż tak tragicznie. Czasem warto pomyśleć drogie panie i panowie, że kariera to nie wszystko. Cóż jednak zrobić jak Polakom odpowiada konsumpcyjny styl życia... Można się nabijać z wartości chrześcijańskich, ale one złe nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar E tam znowu kapitalizmu. 15.02.07, 09:50 Panstwo zapewnia emeryture i opieke na starosc to po co tracic czas i pieniadze na jakies dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: E tam znowu kapitalizmu. IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 15.02.07, 11:01 Państwo niczego nie zapewnia. Emerytury są niskie, będą jeszcze niższe więc nikt sie na emeryturze nie obłowi (podobnie jak na dzieciach). Nie wiem z czego bierze sie przekonanie, ze dzieci będą utrzymywać swoich rodziców? Już dziś rodzice musza poważnie pomagać dorosłym dzieciom które nie mogą związać końca z końcem to z jakiego powodu mogłoby byc odwrotnie. Z próżnego i Salomon nie naleje wiec zabezpieczanie sie w "dzieciach" na starosc ma moze wymiar ochrony przed samotnoscią ale z ekonomicznego punktu widzenia jest to dosc wątpliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Wszystko zapewnia 15.02.07, 13:10 Nwet bezplatne studia i opieke medyczna. Poczytaj konstytucje. Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Re: E tam znowu kapitalizmu. 15.02.07, 15:33 No wlasnie. Panstwo postawilo sobie zadania, na ktore sciaga ogromne podatki. Z tych zadan jednakze sie nie wywiazuje. Mimo tego setki Polakow dalej popiera rozne socjalistyczne idee. Jeszcze nigdzie na swiecie socjalizm nie zbudowal dobrobytu. Wielkim osiagnieciem jest juz to, ze gdzieniegdzie nie od razu zarznal dorobku poprzednich pokolen. Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 15:37 To nie efekty kapitalizmu (bo tego w Polsce nie ma) tylko socjalizmu, interwencjonizmu panstwowego, coraz wiekszego ograniczania wolnego rynku i coraz wiekszej liczby urzednikow strzegacych coraz bardziej szczegolowych i kretynskich przepisow. Mamy socjalizm i ten socjalizm jest coraz wiekszy, a ludzie dalej glosuja na socjalistyczne partie (bezboznych socjalistow z SLD, patriotycznych socjalisow z PiS, poboznych socjalistow z LPR albo wiejskich socjalistow z PSL lub Samoobrony). Partia kapitalistyczna to taka, ktora faktycznie by przeprowadzila deregulacje gospodarki, popieralaby wolny rynek, ograniczala by liczbe koncesji, zezwolen itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyszla staruszka Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:40 zakaz wyjazdow to bzdura - kazdy ma prawo sobie polepszyc byt. Trzeba tak zrobic, zeby młodzi chcieli -chcieć miec dzieci. Jest szansa, ze naplyna emigranci ze wschodu i zaadoptuja sobie staruszki na własność wzamian za obywatelstwo. Myslalam o zwiekszeniu swojej skladki emerytalnej-Zusowskiej - ale jak tak, to FIGA Z MAKIEM!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:48 tak ociepli się. Będziemy mieć taki klimat jak na wyspach brytyjskich. Czyli dżysto mokro nie przyjemnie. Nie ma cudów. Chcesz mieć temperaturę w zimie powyżej 0 wiąże się to wtedy z większą akywnością atlantyku. Czyli więcej niżów więcej opadów. A przy takiej temperaturze to nie będzie 13 (to raczej gdy będzie słońce ) a 6, 7 stopni. Czyli nic przyjemnego. Już wolę pogodę suchą, słoneczną no ale z mrozikiem. Acha no i lata będą w związku z tym chłodniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasqda1 Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:58 Eee... To wszystko takie teoretyzowanie. Czytałam wczoraj przypadkowo artykuł z brytyjskiego Newsweeka z 1983 r., gdzie przepowiadano, że w 2000 r. jedna trzecia ludności świata będzie mieszkać w miastach-olbrzymach (takich 30- milionowych) z małymi "wysepkami bogactwa i władzy") i ogromnymi slumsami z epidemiami cholery, trzydziestoprocentowym bezrobociem i ściekami na ulicach. Chyba niezupełnie się sprawdziło (a przewidywali na 17 lat w przyszłość - dzisiejszy artykuł sięga 23 lata w przód). Bo teraz proszę - trend się ma odwrócić - ludzie zamiast imigrować do miast, emigrują na wieś. Toż to własnie to, o co walczono wtedy. Czyli - wszystko w naturze reguluje się samo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak sobie Re: Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:12 Planowałam dwójkę dzieci o różnicy wieku 2-3 lata. Tymczasem straciłam pracę jak się okazało, że jestem w ciąży. Sprawę w sądzie o przywrócenie wygrałam po prawie 3 latach, a wynagrodzenie za okres ciąży po ponad 3. Cóż z tego jak do pracy i tak nie mam powrotu (nie da się opisać jakie szykany mnie spotykały ze strony pracodawcy przez cały okres trwania procesu sądowego). Tymczasem ze względu na zwrot zaległego wynagrodzenia za okres ciąży straciłam zasiłek wychowawczy. Chcielibyśmy mieć bardzo drugie dziecko, ale jak? Mąż zarabia 1000zł na rękę. To i tak nieźle, mogłaby być najniższa krajowa - choć oficjalnie na papierku jest. Mieszkanie na kredyt, tu też mamy więcej szczęścia niż większość młodych, bo je mamy - dzięki kredytowi zaciągniętemu wspólnie przez męża, jego i moich rodziców. Ale żeby nie było, mieszkanie to jeden pokój z maleńką kuchenką. Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie. Ale szukając pracy albo dostajemy ofertę najniższej krajowej lub niewiele wyższej i oszukane oferty półetatówki, albo mamy nie wystarczające doświadczenie albo za wysokie kwalifikacje. Mieszkamy w 250tyś mieście. No i jak decydować się na drugie dziecko? Rodzice też mają niepewną pracę, na razie pomagają a niedługo mogą sami potrzebować pomocy bo ich zakładom grozi likwidacja? Uważam, że egoizm to jest decydować się na drugie dziecko w takich warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudi Re: Polak w 2030 roku IP: 212.126.26.* 15.02.07, 10:34 jejku, straszne... i to chyba wszystko na temat przyczyn niskiego wzrostu naturalnego. A prpos artykułu, bardzo proszę panów z GUS-u o nieporównywanie tej zapaści cywilizacyjnej, czyli naszej ukochanej ojczyzny do Szwecji i Francji, bo to jest tak poirównywanie Burkina Faso do Szwajcarii! rudi.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takie wewn. fuj ! Re: Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:19 a my ciągle o wskaźniku, cóż z tego, że będzie więcej urodzin dzieci, jeśli będą rodzić się w biednych lub zapijaczonych rodzinach. To będą dzieci bez przyszłości, nie będą miały szansy zarobić na swoich rodziców albo takich ambicji. Dziecko nie może być przypadkiem, musi być zaplanowane świadomie, odpowiedzialnie, mieć szansę na godne życie, na samodzielność w przyszłości. Nikt rozsądny nie zdecyduje się na dziecko za jednorazowe 2000zł. Bo co będzie potem? Nikt nie będzie siedział w domu i bawił 6 dzieci za 1000zł. Ale jeśli będzie pewna praca, pensja, która starczy na czynsz, wyżywienie dojazdy do pracy i ekstra wydatki w postaci zimowych butów lub lekarstw i mieszkanie to nie ma przeciwskazań. Wszystko rozbija się o tą cholerną pracę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "Partia i rząd":-) Re: Polak w 2030 roku IP: *.ib.pwr.wroc.pl 15.02.07, 09:50 > Hmm, może partia i rząd powinny coś zrobić, żeby zapobiec wyludnieniu waszego > katolickiego kraju. Np. zakazać wyjazdów za granicę i wprowadzić obowiązek > posiadania co najmniej 4 dzieci "Partia i rząd" - dobre, he he. Aż mi się przypomniały stare czasy. A co do treści: Autorze postu, żadne ankazy-zakazy nie zmuszą ludzi do posiadania dzieci. Jeśliby je wprowadzić, to będzie oznaczać, że rzeczywiście wraca stare. PRL albo dzsisiejsze Chiny (z tą różnicą, że tam karzą za posiadanie zbyt wielu dzieci). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gliiii A gdyby tak... IP: 83.238.160.* 15.02.07, 10:17 wspaniały rząd: - zamiast śmiechu wartego becikowego stworzył warunki dla przyszłych rodziców - i tutaj minimum propozycji: 1.) urlop macierzyński - do 2 lat 2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety do skończenia przez jej dziecko min. 7 lat 3.) odliczenia na dziecko za: szkołę / dodatkowe kursy (im lepsze wykształcenie tym większy dochód, im większy dochód tym większa kasa dla pasożytów) leczenie/lekarstwa ubrania (dlaczego wszyscy producenci wyznają zasadę "rodzic nie kupi sobie ale kupi dziecku) Obliczyli, że wydatki rodziców na dziecko, do momentu pelnoletności to ok. 500.000 zł (czyli koszt 1 domu!!!) kolejne dziecko - kolejny dom - a taki "SYNGEL" to: - wydaje na siebie - na ogół emerytura dopada go na dobrym stanowisku kierowniczym z dobrą kasą, bo zamiast poświęcać czas dziecku robił karierę - jego emerytura jast 2 lub 3 razy większa od emerytury takiego przeciętnego rodzica i dzieci tego przeciętnego rodzica zamiast robić na emeryturę rodzica zasuwa na dużo wyższą emeryturę "SYNGLA", dlatego propnuję, aby SYNGLE (lub bezdzietni) byli zobligowani do posiadania 3 funduszu, z którego środki szły by na emeryturę SYNGLA Ten plan minimum jest do spełnienia zakładając, że: - pan jaśnie nam panujący prezydent: 1.) zrezygnuje z podgrzewanych chodników pod pałacem 2.) zrezygnuje z miliona komisji do spraw afer a zaczenie tych skończonych drani poprostu wsadzać za kratki, 3.) oszczędzi nam podatnikom kolejnych wyborów 4.) poda się do dymisji/zrezygnuje z urzędu i zabierze ze sobą swojego braciszka - niech wyjadą z kraju i zaczną błyskotliwą karierę w Burkina Faso pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kabak Re: A gdyby tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:34 Z całą niechęcią do p. prezydenta, jego podgrzewany chodnik według Twoich wyliczeń starczy na utrzymanie 1-2 dzieci. A jeśli kobiety nie będzie można zwolnić, to po prostu nikt jej nie zatrudni. A może Ty zatrudnisz za swoje pieniądze pracownicę, której nie będziesz mogła zwolnić, nawet jak sama zaczniesz bankrutować? I będziesz jej dokładać ze swojego osobistego majątku? Jeśli tak, to proszę bardzo - nie musisz czekać na ustawę. A co do ulg na ubranka dla dzieci, to w końcu wszyscy zapłacą więcej, żeby zatrudnić armię urzędników do kontroli faktur za sweterki. Ulgi na dzieci powinny być, ale w postaci zależności progów podatkowych od liczby dzieci - chyba że będzie podatek liniowy, co daj nam P. Boże, Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nie wypełniono pol Re: A gdyby tak... IP: *.toya.net.pl 15.02.07, 10:54 wybacz Kabak nie doczytałem Tojego postu - niepotrzebnie klepałem w kalwe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gliiii Re: A gdyby tak... IP: 83.238.160.* 15.02.07, 10:55 - wolne żarty - nie chodzi o utrzymanie pracownicy pomimo wszystko, tzn. firma bankrutuje a kobiecie nadal trzeba płacić, w takich sytuacjach powinien pomagać specjalny fundusz socjalny, państwo mogłoby coś takiego stworzyć - kobiety zwalniane są głównie z powodu urodzenia dziecka, bo lepiej jest zatrudnić panienkę SYNGLA, która jest dyspozycyjna 24h/dobę. - "urzędników do kontroli faktur za sweterki" - nie sądzę, że byłyby to olbrzymie koszty mając na uwadze, że kontrola odbywałaby się tylko w terminach "PIT-owych" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brb Re: A gdyby tak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 11:54 > - wolne żarty - nie chodzi o utrzymanie pracownicy pomimo wszystko, tzn. firma > bankrutuje a kobiecie nadal trzeba płacić, w takich sytuacjach powinien pomagać > specjalny fundusz socjalny, państwo mogłoby coś takiego stworzyć jasne, "panstwo" stworzy kolejny fundusz... nie zadne panstwo tylko MY naszymi pieniedzmi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nie wypełniono pol Re: A gdyby tak... IP: *.toya.net.pl 15.02.07, 10:51 1.) urlop macierzyński - do 2 lat > 2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety do skończenia przez jej dziecko min. 7 > lat hłe hłe hłe gwarantuję Ci że od dnia gdy wejdą w życie Twoje przepisy żadna młoda/potencjalna matka nie znajdzie zatrudnienia 3.) odliczenia na dziecko tu się zgadzam choć w zamian z natury mętnego systemu odliczeń lepsze byłoby (IMHO) dzielenie dochodów na wszystkich członków rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Remz to będzie tak: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.02.07, 12:42 >- zamiast śmiechu wartego becikowego >stworzył warunki dla przyszłych rodziców - >i tutaj minimum propozycji: >1.) urlop macierzyński - do 2 lat To już nikt nie zatrudni kobiety w zawodach wymagających stażu i wprowadzenia bo tak dziewczyna np 6 miesięcy będzie pracować, a kiedy sie już wszystkiego nauczy to sobie pójdzie rodzić, potem 2 lata pauzy, drugie dziecko kolejna 2 lata... I po co ją było szkolić? Ta propozycja to samobójstwo dal kobiet, zwłaszcza że jeszcze społeczeństwo już dziś przywalone kosztami opieki społecznej musi mamusie utrzymywać >2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety >do skończenia przez jej dziecko min. 7 >lat To tak samo jak wyżej - nikt nie zatrudni kobiety chyba że ta bedzie w okresie menopałzy. Żaden pracodawca nei jest samobójcą >3.) odliczenia na dziecko za: >szkołę / dodatkowe kursy >(im lepsze wykształcenie tym większy dochód, im >większy dochód tym większa kasa dla pasożytów) >leczenie/lekarstwa >ubrania (dlaczego wszyscy producenci wyznają zasadę >"rodzic nie kupi sobie ale >kupi dziecku) I po cholerę? Te miliony urzedników do sprawdzania pitów, sterty rachunków, te panie w sklepach które zamiast sprzedawać wypisują faktury - to jest ChoooooooooReeeeeee. Koszty trzeba ciąć a nie tworzyć przekombinowane prawo jak w Polsce, chcesz się potem zastanawić czy przypadkiem się nie walnełaś w Pit? Nie lepiej jest ogólnie obniżyć podatki (np Vat na wszystko 14%[tyle jest chyba minimum w Uni])a na na kazde dziecko w rodzinie ustawić dość wysoki próg kwoty wolnej od podatku? >- jego emerytura jast 2 lub 3 razy > większa od emerytury takiego przeciętnego >rodzica i dzieci tego przeciętnego rodzica >zamiast robić na emeryturę rodzica >zasuwa na dużo wyższą emeryturę >"SYNGLA", dlatego propnuję, aby SYNGLE (lub >bezdzietni) byli zobligowani do >posiadania 3 funduszu, z którego środki szły by >na emeryturę SYNGLA Dziś posiadanie dzieci jest nieopłacalne. To takie hobby i poświęcenie dla ojczyzny którego nikt nie docenia. Na problem coraz mniejszej dzietności dzieci jest prosty, wytmyślony system: - dziecko płaci swoje składki emerytalne z których ok 1/5 jest wypłacana rodzicom jako dodatek do emerytury, bez żadnego opodatkowania. Rodzic traci prawo do tego dodku kiedy: porzyci rodzinę lub nie płaci alimemntów, na wniosek dziecka które musi w sądzie udowodnić że dany rodzić zrobił cos co powoduje że mu się nie nalezy. Kiedyś chcieli to wprowadzić Szwedzi ale to było w latach 70/80 i podniósł się krzyk singli. Gdyby coś takiego wprowadzić każdy rodzić jest finansowo zainteresowany jak największą liczbą dzieci, jak najlepiej wykształconych czyli takich którzy mają szanse na duze dochody. Proste? Tylko trzeba mieć jaja żeby to wprowadzić. Najciekawsze że takie zmiany systemu emeytalnego nie rozbijają finasowo systemu, tylko powodują inny przepływ pieniędzy w tej samej lub podobnej masie. Bo dziś zarabiający też lwią częścią swoich składek finansują emerytury tylko czemu mają finansować w tym samym stopniu emerytury obcych ludzi zamiast swoich rodziców? Dla poprawienia dzietności potrzeba nie zwolnień, wyjątków, szczególnych praw tylko systemu: - niskich i stabilnych podatków ( w Polsce co roku coś się zmienia i jak tu zaplanowac przyszłosć), żeby ludzie wiedzieli że za 10,15 lat będą płacić podobne podatki i ze prawo się nie zmieni znacząco bo jak planowąc posiadanie dziecka gdy nic nie jest pewne - stabilnego prawa i znów niskich podatków bo to jest najlepsy gwarant zatrudnienia. Jak w Stanach - prawie cała produkcja z tego kraju już wyszła a bezrobocie wciąż jest tam minimalne. Także niskie koszty paliwa czyli niższe podatki powodują że u nich nie ma problemu braku komunikacji publicznej pomiędzy wioskami - państwo moze dotować żłobki i przedszkola tak by zostawienie dziecka kiedy rodzice pracują nie było problemem. W kazdym razie gdybym dziś miał wybierać co powinno być płatne a co bezpłatne to płatne powinne być wszyskie studia a żłobki i przedszkola bezpłatne. Bo studia jak sobie opłacisz to wiesz że pracujesz na własną przyszłośc i będziesz szanowac a bezpłatne czy prawie bezpłate żłobbki/ przedszkola to inwestycja państwa w obywateli i jeszcze uzyskanie dochodu/ składek emerytalnych od pracujących w tym czasie rodziców. per saldo to może być nawet opłacalne. Państwo może też oficjalnie nie opodatkowywać pracy np niani która dorabia sobie do emerytury. Dziś to jest szara strefa Państwo powinno wspierać tworzenie sielnych więzi rodzinnych. Dziś np mamy takie paradoksy: - skadka emeytalna nie jest przypisana do rodziny i nie wchodzi w skład majątku wspólnego małzonków. Wyobraźmy sobie dobrze zarabiającego męża który płaci składki i kobietę w domu. Gdy on umiera, mimo że w zasadzie należała by mu się wysoka emeytura, żona może tylko starać się o rentę, która wynosi zazwyczaj mniej mniż 1/2 tej naleznej emerytury. I ja tu decydowac się na wychowywanie dzieci? przy dzisiejszym systemie zostanie w domu z dziećmi jest podobnei ryzykowne finansowo jak hazard - gdy buduje się dom tzw wielopokoleniowy to tylko jedno pokolenie moze sobie odliczyć jakąś ulgę od podatku. Także jak odlicza się Vat na materiały budowlane to dla domu trójpokoleniowego nie można odliczyć sobie za 2 domy (mimo ze są to daw odrębne mieszkania) tylko za 1. A przecież takie domy wiele spraw załatwiają: dziadkowie póki mogą zajmują się chętnie wnukami, a potem przynajmniej do czasu gdy dziadkowe są dość sprawi nie trzeba domów opieki których utrzymanie jest dla gmin kosztowne. W Polsce mozna dużo zrobić dla zwiększenia dzietności. Problemem jest nasza gó..ana klasa polityczna, którą stanowi przedziwna mieszanka ludzi pazernych, małostkowych, pozbawianych wizji i charakteru. Pytanie czy to się kiedykolwiek zmieni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vladymir Re: to będzie tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 14:45 > płatne powinne być wszyskie studia a pomyślałeś czasem o ludziach z rodzin które ledwo wiążą koniec z końcem i nie stać ich na wysłanie dzieci na studia? Pomysł z odpłatnością edukacji w tym kraju wydaje mi się średniowieczny. Miesięczny koszt studiów zaocznych to niejednokrotnie ponad połowa średniej krajowej, a w wypadku kierunków typu medycyna (na AM w Łodzi 14000/rok) nawet więcej, wyobraź sobie, że studia dzienne kosztują też mniej więcej tyle - więc kto na nie idzie?? Nie najzdolniejsi, tylko najbogatsi, często niekoniecznie zbyt zdolni, ale potrafiący jakimś cudem obecnie dostać się na studia. Mam przykład z własnego doświadczenia - w mojej grupie (studiuję ekonomię) najbardziej starają się ci, których nie stać na zaoczne, natomiast nowobogaccy leją równo na wszystko, bo jak nie UŁ, to WSHE, albo inny wynalazek. Stypendium naukowe w wypadku studiów wieczorowych to nierzadko zaledwie równowartość opłaty za studia, a do tego doliczyć trzeba koszty dojazdu, owszem można pójśc do pracy, ale wtedy cięzko znaleźć czas na naukę, kiedcymusisz zasuwać na kasie w markecie, albo w jakiejś fabryce gdzie i tak pracodawca krzywo będzie patrzył, że nie przyjdziesz na obowiązkowe(choć płatne) nadgodziny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Remz Re: to będzie tak: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.02.07, 15:11 Wiesz najlepiej by było żyć w takim bogatym społeczeństwie że bezpłatne będą i studia i przedszkola. Ale napisałem: gdybym miał wybrać. Na całym świecie, takze w Polsce są kredyty studenckie. W stanach 1 rok studiów często kosztuje tyle co średnia krajowa/ rok czyli jakies 35k$ i jakoś uczelnie sa pełne. Dziś w Polsce mamy inną sytuację: na darmowych studiach studiują dzieci bogatych mieszczuchów z metropoli które nie ponoszą kosztów studiów/mieszkania / dojazdów i którzy mieli szczęscie urodzić się w bogatej rodzinie która zapewniła im dostęp do dobrej szkoły/ korepetycji/ inteligenckiego środowiska. Ci z małych miast i wsi nawet zdolni są na starcie przegrani a kasa z podatków idzie na tych których i tak stac na studia płatne. A pomyśl o ile były by tańsze studia gdyby wszyscy płacili przy utrzymaniu dzisiejszej kwoty subwencji oświatowej? Idziesz na studia - dostajesz kredyt. Państwo opłaca Ci ubezpieczenie. Np jak umrzesz to spłaca ten kredyt. A sam kredyt może nie być takim ciężarem gdy np odsetki weźmie na siebie gmina. Np gminy tworzyły by programy i konkurowały ze sobą: jedne by płaciły różen częsci odsetek o ile bedziesz płacił podatki osobiste w danej gminie. Wyjeżdzasz - przestajemy spłacać.... Oczywiście przy dzisiejszej różnicy zarobków wyjazdy dalej będą bardziej opłacalne ale przynajmniej kosztami wykształcenia wyszego nie obciążymy społeczeństwa, a zarobki powoli będą się zrównywać i kedyś wyjazdy nie będą już opłacalne. Rozwiązał by się problem dzisiejszy kiedy w sumie średniozamożne społeczeństwo płaci za nauke młodych ludzi a ci nie mają zadnych powodów by tu zostać tylko jadą za wiekszymi pieniedzmi. W ten oto skomplikowany sposób bedni mieszkańcy prowincji w Polsce B płacą za dostarczenie wykształconych pracowników zamożnym Londyńczykom Problem urodzeniem dziecka to problm własnie żlobka/przedszkola/ cioci czy babci która pomoże wychować dziecko a nie studiów Odpowiedz Link Zgłoś
lukaszjurek Re: to będzie tak: 15.02.07, 16:59 Remz: Gratuluję światopoglądu i ideologii. W 100% sie zgadzam. Tylko jedno "ale". Wielu wybitnych uczonych tego świata stwierdziło, że proces depopulacji jest nieunikniony w krajach tzw. postmodernistycznych. Patrz np. Dirc van de Kaa, który uważa, że konsekwencją rozwoju gospodarczego jest zjawisko tzw. drugiego prześcia demograficznego, w którym płodność kobiet drastycznie spada nie gwarantując prostej zastępowalności pokoleń, a długość życia się wydłuża, przez co dochodzi do starzenia i wymierania populacji (obliczono że przy wsp. płodności na poziomie 1,2- taki jest obecnie w Polsce- Europejczyce wyginą w 2240 roku; na temat sensu tej prognozy nie bede dyskutował, może sie okazać równie trafna jak przytoczona prognoza paryska- a propos nie dotyczyła ona liczby furmanek, ale końskiego łajna, w którym "utopić" miał się paryż przy rosnącej liczbie furmanek). Pytanie dlaczego w krajach ponowoczesnych spada płodność kobiet. Myślę że ciekawie na ten temat odpowiedział Buchanan w "Śmierci zachodu"- jest to efekt przede wszystkim wynalezienia w latach 60tych pigułki antykoncepcyjnej i liberalizacji prawa aborcyjnego, na dodatek działalność ruchów feministycznych i ideologii DINK (double income, no kids) itp. Twierdzi się, że proces drugiego przejścia jest nieodwracalny, a polityka rodzinna i kombinowanie z instrumentami polityki ludnościowej doprowadza do patologizacji życia społecznego (oddziaływują jedynie na niesprawne ekonomicznie warstyw społeczne). Nie zostało to jednak naukowo udoodnione i moim osobistym zdaniem rozsądna polityka rodzinna może nie zatrzyma negatywnych trendów, ale może je zancznie ograniczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: to będzie tak: IP: *.nyc.res.rr.com 15.02.07, 22:50 Wynaleznienie pigulki bylo jak najbardziej pozytywne, bo zmniejszylo liczbe niechcianych dzieci. Spowodowalo, ze mozna stawiac na jakosc, a nie na ilosc. Ludzie, ktorzy byli chcianymi dziecmi sa zdrowi emocjonalnie, pewni siebie, lepiej wyksztalceni, odnoszacy sukces, a wiec placa wyzsze podatki. Najczesciej tez sami maja chciane dzieci i przenosza pozytywne wzorce na kolejne pokolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: A gdyby tak... IP: *.nyc.res.rr.com 15.02.07, 22:39 Moja droga, ja jadlam kartofle z tluszczem, nosilam uzywana odziez i wyszlam na ludzi. Pierwsza w zyciu nowa rzecz kupilam sobie, gdy zaczelam pracowac. Nie musisz rozpuszczac dzieciaka, zeby byl wartosciowym czlowiekiem. A tym bardziej nie wymagaj tego od podatnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:05 Wszystkiemu winni rządzący gdyz dbają o swoje tyłki i swoich kolesi a młodzi wykształceni nie mają pracy ponieważ stołki zajmuja starzy kolesie rządzących poprzyklejani do stołków. Tak trzymać to wogóle nie będzie dzieci . Do kitu z takim życiem żal tych młodych ludzi wystrychnęli ich więc niech cierpią . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B. Polak w 2030 roku IP: 217.153.133.* 15.02.07, 10:05 A wg mnie w r. 2030 Polska będzie krajem wielonarodowościowym i przybysze z biedniejszych krajów będą opiekować się starcami i pacić na nasze emerytury, tak jak teraz w bardziej rozwiniętych krajach UE. Nie ma co panikować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orient Re: Polak w 2030 roku IP: *.ichf.edu.pl 15.02.07, 17:15 Strasznie płacą w tych "bardziej rozwiniętych krajach UE". Tyle, że nie oni a im się płaci zasiłki naiwniaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prefect Polska do zatrute przez komuchów IP: *.novartis.com 15.02.07, 10:09 i sypmatyków tego ruchu akwarium w którym powoli wszystko obumiera. Właściciel nie doświetla akwarium, nie karmi rybek i nie wymiania od lat śmierdzącej już wody, brakuje również powietrza do oddychania. Jednym słowem syf i dziadostwo. Odpowiedz Link Zgłoś
skodabodzio wszystko w rekach tej staruszki 15.02.07, 10:54 jezeli urodzi jedno dziecko a to dziecko nie bedzie mialo potomstwa to nie jest wina panstwa tylko tej staruszki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martable Re: wszystko w rekach tej staruszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 11:08 wszystko jedno i tak w 2012 będzie koniec świata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyzia Polak w 2030 roku IP: *.proxy.aol.com 15.02.07, 11:10 Pesymizm i narzekanie w niczym narowowi polskiemu nie pomoze! Pozytywne podejscie do zycia, wzajemny szacunek Polakow do siebie i tolerancja dla innych,pozbycie sie zawisci i zazdrosci, cierpliwosc w osiaganiu dobr materialnych(co wasze dzieci beda robic jesli Wy wszystko za nie zrobicie?), spedzenie czasu z rodzina, cieszenie sie zyciem codziennym nawet drobnymi sprawami,znalezienie nowych zainteresowan,przestanmy wreszcie mowic o pieniadzach i pracy, sa tez inne tematy do rozmow, wiecej wyrozumialosci i delikatnosci w sposobie porozumiwania sie z innymi. To wszystko sprawi ze nie bedziemy narodem niedostepnym i zachecimy inne nacje do pracy w naszym kraju ( podobnie jak my teraz pracujemy w UK, Niemcy, Szwecja, etc. Zastanowcie sie nad tym......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: Polak w 2030 roku IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 15.02.07, 11:20 Musielibysmy wszyscy przejsc na Islam, bo tam twoje postulaty sa normą, a bajką z 1000 i jednej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacus Polak w 2030 roku IP: *.gl.digi.pl 15.02.07, 11:11 No i dobrze, bo jak tu żyć w tym chorym kraju? Nasi dzielni rządzący robią wszystko żeby nam umilić tu pobyt, począwszy od tego że policja bierze ci kompa podczas pisania pracy mgr bo nie stać cie na windowsa+office, poprzez całkowity brak dofinansowań do obiadów, akademików, coraz droższe życie, mniejsze stypendia i dla garstki wybitnych, brak opieki medycznej, dużo chuligaństwa i brak perspektyw. Jedynie mamy plusy że nie mamy systemu totalitarnego i jak narazie istnieje jeszcze troche "wolności osobistej" i "wolności słowa" w innych krajach jest gorzej.... ale w większości jest dużo lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
miss_a kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 11:16 ze nie wpadl na nie nasz rzad, ktory prostymi rozwiazaniami sie nie para, bo ma rozne duzo bardziej wyrafinowane pomysly typu negowanie teorii ewolucji. 1) w naszym kraju ceny WSZYSTKIEGO POZA ZYWNOSCIA (a i ona drozeje) sa europejskie, a pensje w wielu zawodach co najmniej cztery razy nizsze od europejskich. prawne zmuszenie pracodawcow, aby wreszcie zaczeli ludziom godziwie placic za prace, z ktorej oni sami czerpia niewyobrazalne zyski, oraz podniesienie stawki minimalnej, byloby niezlym poczatkiem. 2) konsekwentne i surowe karanie roznych pomyslow pracodawcow typu zmuszanie do bezplatnych nadgodzin. w Europie to skandal, u nas - norma. wystarczy spelnienie tych dwoch prostych warunkow, i juz mysle ze emigracja mlodych sie zmniejszy. mlodzi ludzie nie dlatego do cholery uciekaja z tego kraju ze egzotycznych przygod szukaja, tylko po prostu wiedza, ze nie maja tu szansy na godna prace i place. a co do przyrostu naturalnego, to problem calkiem niezle moglaby ograniczyc 3) ochrona praw mlodych matek, np znowuz, surowe i konsekwentne karanie pracodawcow ktorzy dyskryminuja pracownikow przy rekrutacji ze wzgledu na plec, i zwalniaja mlode matki. stwierdzenia takie jak "mlode kobiety ktore chca robic kariere sa egoistkami" sa po prostu SMIESZNE. to nie 19ty wiek, drodzy panstwo, i malo ktora rodzina jest sie w stanie utrzymac z jednej pensji. a poza tym w dobie latwych rozwodow, gdy rozpada sie 30% malzenstw, plan na zycie w postaci pozostawania na utrzymaniu meza moze sie okazac dla takiej mlodej matki Polki potwornie niebezpieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 15:29 Droga pani... >1. prawne zmuszenie pracodawcow, aby wreszcie zaczeli ludziom > godziwie placic za prace, z ktorej oni sami czerpia niewyobrazalne zyski, oraz > podniesienie stawki minimalnej, byloby niezlym poczatkiem. "Stawka minimalna" to najgorsze swinstwo, jakie socjalisci robia ludzi. Oznacza to, ze student nie moze znalezc nigdzie legalnie pracy, bo nikt mu nie stawki minimalnej. Zmuszenie pracodawcow do placenia za prace zaowocuje tylko jednym: masowa ucieczka pracodawcow za granice lub rozwiazywaniem firm. Niewyobrazalne zyski to nie wiem skad sie biora: ci, ktorych znam, ledwo wiaza koniec z koncem. > ochrona praw mlodych matek, np znowuz, surowe i konsekwentne karanie > pracodawcow ktorzy dyskryminuja pracownikow przy rekrutacji ze wzgledu na plec, > i zwalniaja mlode matki. To znowu czyste socjalistyczne myslenie. Chroniac prawa mlodych matek autmatycznie powodujesz, ze sa mniej warte dla pracodawcy. Im bardziej mloda matka bedzie chroniona, im dluzsze bedzie miala gwarantowane urlopy itd tym mniej chetnie beda zatrudniali je pracodawcy. Jednym slowem - prezentujesz typowe socjalistyczne myslenie, ktore w skrocie da sie okreslic mianem zaklinania deszczu. Jezeli nie lubisz podlych pracodawcow, sama sprobuj zalozyc firme. Jak dasz juz sobie spokoj po kilku latach uzerania sie z roznymi przyklejonymi do stolkow biurokratow to inaczej spojrzysz na cala sprawe. To wlasnie to socjalistyczne myslenie (jest u nas wiecej daleko nakazow, zakazow, regulacji i urzednikow niz w 89r!) jest powodem, dla ktorego MILIONY Polakow uciekaja z naszego kraju tam, gdzie tych zakazow jest mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_a Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 19:12 pozwole sie nie zgodzic. a z socjalizmem, tyle tylko ze NIE w wydaniu wschodnio-, a zachodnioeuropejskim (np Szwecja) jak najbardziej sympatyzuje :) popatrzmy wlasnie na taka Szwecje: prawa pracownika sa bardzo dobrze chronione, pensje sa bardzo przyzwoite, o dyskryminacji mlodych matek nikt nawet marzyc nie smie. i co? swietny rozwoj gospodarczy, wysoki standard zycia, nikt za granice nie ucieka. czy naprawde uwaza Pan, ze takie wymagania jak 1) godziwa pensja, 2) godziwe warunki pracy i 3) brak dyskryminacji ze wzgledu na plec/potomstwo sa naprawde wygorowane? mi sie zdaje, ze to powinna byc NORMA. na Zachodzie tak jest, i jakos krachu gospodarczego nie zaobserwowalam. pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 16.02.07, 10:48 Pani miss, prosze zauwazyc, ze Szwecja NAJPIERW zbudowala dobrobyt a POTEM wprowadzila socjalizm. O tym wlasnie pisalem: wielki sukces, bo udalo im sie nie przezrec zdobyczy poprzednich pokolen. A dynamike PKB maja na poziomie 1.7%. 1) i 2) Nie ma czegos takiego jak godziwa i godziwe warunki pracy. Pracodawca daje tyle, by samemu zarobic. Nikt nie zaklada firmy po to, by prowadzic dzialalnosc charytatywna. Nie nalezy tez traktowac pracodawcy jako wredna malpe, ktorej jedynym celem na swiecie powinno byc zapewnienie pracownikom godziwej placy. Jezeli pracownik jest duzo wart i przynosi zyski, to przyklady wrednych kapitalistow pokazuja, ze bez bicia potrafia zapewnic warunki socjalne o jakich my nawet nie mozemy marzyc 3) Brak dyskryminacji -> co to znaczy? To znaczy, ze chce pani ograniczac wolnosc innych ludzi. Jezeli ja mam moja wlasna firme (nie mam, teoretyzuje) za ktora ryzykuje moimi wlasnymi pieniedzmi, to wtedy ja sam chce sobie dobierac pracownikow. Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mialby mi nakazywac, bym na przyklad zatrudnial 25% lysych, jezeli na przyklad z powodu glupiego przesadu lysych nie lubie. Wolnosc polega takze na tym, ze ma sie prawo do popelniania glupich pomylek. Poza tym, przeciez widac, ze w Polsce socjalizm spowodowal masowa ucieczke tysiecy ludzi. Nie wiem ilu pani ma znajomych, ktorzy mieli/maja wlasne firmy, ja kilku mialem i wiem ilu z nich machnelo reka i wyjechalo na zachod. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_a Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 16.02.07, 12:16 Drogi Panie, w dalszym ciagu pozwole sie sobie z Panem nie zgodzic. Pisze Pan, ze "Nie ma czegos takiego jak godziwa i godziwe warunki pracy. Pracodawca daje tyle, by samemu zarobic." Owszem, tylko ze mozna czerpac niezle korzysci z zatrudnienia pracownika, i placic mu niezle, albo czerpac rownie niezle korzysci z zatrudnienia pracownika i placic mu grosze. Dopoki wiec ma sie pracownikow zdesperowanych aby dostac jakakolwiek prace (w regionach ogarnietych wysokim bezrobociem, np) mozna im cynicznie placic glodowe pensje i samemu nabijac sobie kieszen. Pracowalam zarowno w Polsce, jak i za granica, i na wlasnej skorze odczulam roznice. Jako studentka uczylam angielskiego w malej firmie, i pod koniec umowy pracodawcy nie chcieli wyplacic naleznych mi pieniedzy. Byla to kwota 400-500 zlotych, tak wiec dla dorabiajacej dorywczo studentki dosc spora, dla wlascicieli prywatnej firmy--wlasciwie bez znaczenia. A tak sie sklada ze ludzie ci byli dalekimi znajomymi moich rodzicow, i wiem jaki standard ma dom, w ktorym mieszkaja, i jak dobrej marki jest samochod, ktorym jezdza, i moge Pana zapewnic, ze, gdyby mi uczciwie wyplacili te 400-500 zlotych, wiele by nie zbiednieli ;) Dla porownania w Hiszpanii, gdzie obecnie mieszkam, robilam niedawno tlumaczenia takze dla malej rodzinnej firmy. Zaplacono mi zgodnie z umowa, bardzo przyzwoicie. Po tym, gdy juz wykonalam prace, pracodawcy zadzwonili do mnie jeszcze kilkakrotnie na bardzo krotko, z prosba o kilka krotkich tlumaczen ustnych. Potraktowalam te kilka rozmow telefonicznych jako przysluge, poniewaz pracodacy byli dla mnie bardzo uprzejmi, i nawet mi do glowy nie przyszlo prosic o dodatkowe wynagrodzenie z tego tytulu. Pracodawcy za to sami zadzwonili do mnie, twierdzac ze bardzo im glupio ze tak mnie "wykorzystali" i dzwonili do mnie juz po zakonczeniu umowy, i zaproponowali, abym przyjela dodatkowe 100 euro zaplaty za te dodatkowa pomoc. A dodam, ze potrzebowali tlumaczki tylko jednorazowo, nie na dluzszy okres, wiec nie bylo to tak, ze jestem jakas wybitna i chcieli mnie za wszelka cene zatrzymac przy sobie ;) Po prostu, byli uczciwymi ludzmi i tyle. Co dalej--w Polsce bardzo, bardzo wielu moich znajomych skarzy sie na zmuszanie do bzplatnych nadgodzin, jest to wrecz norma. Wszyscy moi znajomi w Hiszpanii pracuja dokladnie tyle godzin, ile maja zapisane w kontrakcie. Jesli czasami, w drodze wyjatku musza zostac w pracy na nadgodzinach, w nastepnych dniach moga za to wziac czas wolny. Jedyny moj kolega ktory regularnie bierze nadgodziny, bierze je na wlasne zyczenie, i za kazda jest wynagradzany. W wakacje pracowalam takze w Hiszpanii w perfumerii z duzej ekskluzywnej sieci miedzynarodowej. Perfumerie tej marki mamy takze w Polsce, i zapewniam Pana, produkty sprzedawane w Polsce i w Hiszpanii kosztuja tyle samo, pracodawcy zbieraja wiec takie same zyski. Pracownicy pracuja tak samo ciezko i w tych samych warunkach w obu krajach. W Hiszpanii za prace na pelnym etacie zarabia sie na reke ok 900 euro, w Polsce nie jestem pewna, ale przypuszczam ze tak samo jak w innych sklepach na stanowisku ekspedientki, czyli okolo 800-max 1000 zl. Aha, 900 e za pelen etat to zadna tutaj rewelacja, pensja minimalna raczej :) Dziewczyna, ktora w Hiszpanii zarabia 900 e, jest spokojnie w stanie wynajac sobie pokoj w mieszkaniu o wysokim standardzie w centrum miasta (lub, jesli np zlozy sie z zarabiajacym tyle samo chlopakiem, moga wynajac cale mieszkanie), stac ja na calomiesieczne utrzymanie na calkiem niezlym poziomie, moze pozwolic sobie na wydatki typu elektronika, ubrania i kosmetyki niezlych marek, spokojnie moze odlozyc pieniadze na wieksze wydatki typu wyjazd na wakacje czy nawet motor. Jakos nie jestem w stanie sobie wyobrazic dziewczyny w Polsce, ktora z pensja 800-1000 zl bylaby w stanie zupelnie samodzielnie utrzymac sie na takim poziomie. 800 zl to jest prosze Pana przy obecnych wydatkach kieszonkowe ;) I jakos, prosze Pana, firmy hiszpanskie traktuja pracownikow z szacunkiem i placa im niezle, i naprawde nie widze zeby przez to biednialy. A jesli chodzi o Panski argument "Brak dyskryminacji -> co to znaczy? To znaczy, ze chce pani ograniczac wolnosc innych ludzi.", prosze wybaczyc, ale po prostu, jakkolwiek dlugo bym sie zastanawiala, chyba nie dojde o co Panu chodzilo i w jaki sposob BRAK dyskryminacji moglby ograniczyc czyjakolwiek wolnosc. BRAK dyskryminacji wymyslono po to, zeby ludzka wolnosc poszerzyc. Zreszta w zadnym cywilizowanym kraju nie dopuszcza sie juz prawnie (w praktyce, oczywiscie, roznie to bywa) dyskryminacji ze wzgledu na plec, rase i inne takie "czynniki niezalezne". A brak dyskryminacji mlodych matek jest niezbedny kazdemu krajowi, ktory nie chce, by jego populacja w krotkim czasie wymarla. No, chyba ze sie lansuje model bliskowschodni i zabrania sie kobietom pracy i zamyka sie je w domach, wtedy rzeczywiscie krzywa urodzen rosnie jak na drozdzach. Ale jesli sie zamknie 50% potencjalnych pracownikow w domach, to srednio widze przyszlosc gospodarcza takiego spoleczenstwa, prosze sobie zreszta popatrzec na Iran, Afganistan czy Bangladesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 19.02.07, 07:53 Pani miss_a, nie wiem czy Pani jeszcze to przeczyta, przepraszam, ze odpowiadam dopiero teraz - weekendy spedzam z rodzina. Prosze zwrocic uwage, ze nie ma co Pani porownywac warunkow w Polsce do Anglii. Anglia nie ma takiego bezrobocia, nie ma tez takiego gigantycznego dlugu publicznego. Jak mowilem, nie wiem ilu zna Pani przedsiebiorcow, ale wnioskuje, ze niewielu. Prosze zwrocic uwage, ze jezeli ktos placi pani na reke 2000, to znaczy, ze de facto on musi z wlasnej kieszeni zaplacic ponad 4000 zlotych. Do tego prosze dolozyc koszta wynajmu biura, towaru, podatki placone itd itd i zobaczy Pani, dlaczego nikt sie specjalnie nie spieszy do podwyzki. Innymi slowy, zeby zarabiala Pani 2000 na reke, musi Pani zarobic co najmniej 6 tysiecy dla swojego pracodawcy by on po prostu wyszedl na swoje (i jeszcze nic nie zarobil). Prosze mi uwierzyc, pracodawcy to nie swieci Mikolaje. I nie jest ich zadaniem robienie nikomu prezentow. Oni chca zarobic, i jezeli tego nie moga zrobic, to wyjezdzaja za granice, tak jak zrobilo to juz kilku moich kolegow probujacych zalozyc firme w kraju. Co do dyskryminacji, to proste. Prosze sobie wyobrazic, ze nie lubi pani lysych (calkowicie teoretycznie). To glupie i absolutnie irracjonalne, ale zalozmy, ze tak jest. Przychodzi do pani lysy do pracy. Nie chce go pani zatrudnic. W wolnym kraju to pani jest wlascicielka firmy i pani decyduje, czy lysego mozna zatrudnic czy nie. W kraju niewolniczym (aka socjalistycznym) obowiazywac musi oczywiscie brak dyskryminacji i lysy moze udowodnic, ze na stanowisko sie nadawal i w zwiazku z tym MUSI go pani zatrudnic. Pani postuluje, by wlasnie bylo to drugie rozwiazanie. Innymi slowy, ze pracodawca ryzykujacy wlasnym majatkiem nie moze sam sobie dobierac ludzi, tylko niektorych MUSI zatrudnic. Co do reszty, prosze zwrocic uwage, ze zatrudnienie mlodej kobiety jest obciazone dla pracodawcy pewnym ryzykiem. Mianowicie takim, ze mloda kobieta zajdzie w ciaze i nie bedzie jej w firmie przez pare ladnych miesiecy, lub nawet pare lat (wychowawczy). Co wiecej, ja znam kilka (nie jedna) kobiet, ktore zatrudnily sie TYLKO po to, by zaraz potem zajsc w ciazy i zachachmecic z zasilkami, pensjami itd. Pracodawca ALBO wiec rezygnuje z takiego pracownika, albo kompensuje sobie to ryzyko placac mu mniej. Pani postuluje, ze to ryzyko nie istnieje, albo jest nieetyczne zauwazania tego ryzyka. Jednym slowem reprezentuje pani dosc typowy, socjalistyczny tok myslenia, wedle ktorego PANSTWO MA COS ROBIC. Skutki tego widzimy naookolo - najwieksza chyba biurokracja w Europie, najwieksze chyba koszty pracy i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
januszz4 Winna Platforma 15.02.07, 11:18 Za brak dzieci winna jest Platforma i tarcza antyplemnikowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Kotu premiera trzeba podać wreszcie Panadol IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 15.02.07, 11:22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Knur Re: Polak w 2030 roku IP: *.acn.waw.pl 15.02.07, 11:24 Mieć dzieci w tak posranym kraju ? Nie, dziękuję, postoję. Przy pensji rzędu 1000 zł, przy obecnych cenach mieszkań, marnej opiece zdrowotnej...no chyba, że kogoś satysfakcjonuje poziom życia na poziomie cyganów czy innych ludów pierwotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lEn Re: Polak w 2030 roku IP: *.leuk.ses-americom.net 15.02.07, 15:46 daj spokój - pode mną mieszkają Cyganie - maja 2x większe mieszkanie niż ja, 2 merce, no i dwójkę dzieci które mają wszystko co chcą, poza tym są grzeczne i kulturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
padthai Polak w 2030 roku 15.02.07, 11:33 kobiety rodzac dziecko ryzykuja praktycznie wszystkim: - praca - nkit nie chce pracownic z dziecmi, - pozycja spoleczna - lepiej postrzegane sa kobiety robiace kariere niz wychowujace dzieci - pozycja majatkowa - mozliwosc utraty pracy, czeste rozwody, gorzej platne stanowiska pracy, czesto same musza utrzymac dziecko, jak sie zdecydowac na drugie? - wolnoscia - spoleczenstwo (w tym najblizsze otoczenie) zaczyna inaczej traktowac kobiety z dziecmi, przcierz staly sie matkami maja przedewszystkim dawac i poswiecac sie, - panstwo nie wspiera matek, nie chroni ich, a przeciez wsparcie dla matek to sparcie dla dzieci - jak sie przeniesc z dzieckiem do innego miasta w poszukiwaniu pracy i czuc sie w miare komfortowo? Rodzac jedno dziecko stajemy przed trudnym wyborem, a co dopiero myslec o drugim... Praktycznie dzisiaj wiekszosc kobiet z tym problemem zostaje sama. Wczesniej czy pozniej bedzie mogla polegac tylko na sobie, mieszkajac w tym malo przyjanym matkom kraju. Trudno utrzymac siebie, jakis komfort zycia, a co dopiero rodzine. Wysilek jaki dzis wkladaj kobiety w wyksztalcenie, zdobycie pracy, utrzymanie zwiazkow i zajmowanie sie domem jest olbrzymi i niedoceniany, a do tego powinny byc piekne i wypoczete.... Kobiety nie czuja sie bezpieczne, to wszystko mozna bardzo szybko stracic. Brac sobie na glowe do tego dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
marikaso Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 12:11 ja to mam tylko nadzieje, ze moje jedyne dziecko, jak juz sie wykształci, to wyjedzie z tego chorego kraju i potem ściągnie mamusie i tatusia do siebie;))) Na emerytury z ZUS czy innego ustrojstwa nie licze absolutnie- jestem rocznik 77... I zgadzam sie z tym co napisał(a) padhati- nie zaryzykuje kolejnym dzieckiem utraty pracy,a przez to pogorszenia warunków bytowych rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś