Dodaj do ulubionych

TVN od kuchni

IP: *.eranet.pl 01.09.07, 14:25
świetny wywiad z Rzepy.
Pozostaje pytanie: Czy powstanie nowy kanał tematyczny TVN Beza?

Lepszy błazen niż Piszczyk

Wazelina strasznie szkodzi władzy. Lepszy jest wredny, bezczelny błazen, który
mówi prosto w oczy najgorsze rzeczy, niż obywatel Piszczyk.


Rz: Ogląda pan "Szkło kontaktowe"?

Janusz Rewiński: Trochę mi nie wypada. Mógłbym powiedzieć, że mieliśmy z
Krzysztofem Piaseckim w TVN program satyryczny "Ale plama" i odeszliśmy na
własną prośbę, ale przecież poszło o to, że politycy wyegzekwowali lojalność
od stacji, której dali koncesję, bo nic w naszym kraju, a zwłaszcza w
polityce, nie dzieje się przypadkowo.

Jaką lojalność ma pan na myśli?

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji była tworzona dzięki umowie między
liberałami z KLD i pistoletami z SLD. Panowie postanowili sobie nie wydzierać
władzy, tylko się nią podzielić. Jeżeli przypomni pan sobie, że w Polsce
wszystko musiało należeć albo do Legii, albo do Gwardii - to będziemy w domu.
Mirosław Chojecki nie grał w żadnym z tych klubów, dlatego koncesji nie
dostał, a Zygmunt Solorz i Mariusz Walter - i owszem.

A co to ma wspólnego z programem "Ale plama"?

Kiedy padło pytanie, jak przedłużyć panowanie dynastii Kwaśniewskich, Marek
Ungier rzucił koncepcję z Jolantą, królową Polski. Powstała charytatywna
fundacja, pojawiły się plakaty w szpitalach, pani kopała piłkę na stadionach,
uczestniczyłem w tym, bo mnie zapraszano. Eros Ramazzotti przyjeżdżał i
śpiewał. Zaczęły się występy w Dobrym Sercu TVN. I ludzie pięknie to
przyjmowali. Gdyby nie przeszkodził w tym ruch ekipy, która teraz jest przy
władzy, gdyby nie porozumiała się z Rydzykiem - przegrałaby.

A pan?

Poczułem się zaprzęgnięty do rydwanu pani Joli. Pani Jolanta zaczęła
występować w naszym programie! Niepostrzeżenie, jak mówi Gustaw Holoubek. To
było tak sprytnie zrobione, że pojawiała się w czasie przerwy na reklamy.
Ustawa o radiofonii i telewizji nakazuje, by nie trwały dłużej niż cztery
minuty, ale ten zapis obchodzi się, dając zapowiedź filmu albo występ dwóch
matek Polek działających na rzecz Fundacji Serduszko pod hasłem "Nie jesteś sam".

Z matkami nie było panu po drodze?

Chodziłem grzecznie do prezesa Mariusza Waltera, a później, gdy zaczęły się
problemy telewizji familijnej, do jego syna Piotra, który zastąpił ojca.
Zwierzałem się właścicielom, że mogę być małpą wynajętą za pieniądze, ale
dlaczego w naszym programie przerwa na reklamy jest tak długa i moi koledzy
nie mogą doczekać do piosenczyny, którą śpiewaliśmy na koniec. Pojawił się
kolejny problem, bo pani Jola nie zawsze mogła być w telewizji o godzinie 17,
kiedy emitowano "Ale plama". Mogła być wcześniej lub później, dlatego
zmieniano nam pory emisji, o czym nie wiedzieliśmy. Ktoś nam o tym życzliwie
doniósł, więc zapytaliśmy, o co chodzi, ale już nie pana prezesa, tylko pana
niższego szarżą. Mogłem znieść jak moją inteligencję robił na szaro
właściciel, ale jak zajął się tym szeregowy pan, który wciskał mi, że żaba
jest szorstkowłosa, tylko trzeba to dojrzeć, jak knypek rudy i kłamczuch,
zaczął mnie wozić na sankach, oszukać się nie dałem. Już wiedziałem, że pani
Jola nie może być w TVN o 17, bo wyjechała kopać piłkę na stadionie.

Wasz program szedł z taśmy, a pani Jolanta występowała na żywo?

Na żywo zaczęliśmy się spotykać z żoną właściciela, panią Bożeną - w
charakteryzatorni. Pytałem, czy nie za dużo dajemy pani Joli, królowej Polski?
Odpowiedzi nie było, dlatego zaczęliśmy psuć robotę, którą tak sobie sprytnie
Marek Ungier wymyślił. Kiedy zaczęło być gorąco z orlenami i benzynami, jak
gazety zaczęły pisać, że pan prezydent, jadąc przez Bielsko-Białą, spotkał się
z kim trzeba, skomponowaliśmy piosenczynę "Czerwone macki nad polską benzyną"
z pointą "Najwięcej zyska na tym Kulczyk z Gudzowatym". Zastanawiałem się, kto
zaprotestuje - kombatanci czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. I pani
Danuta Waniek poprosiła o taśmę z nagraniem. To napisaliśmy drugą
pioseneczkęNie ma niezastąpionych. Kiedy zaczęliśmy występować w Opolu, też
kogoś zastępowaliśmy, nie mając na początku żadnej świadomości, że wchodzimy w
miejsce kabaretu Owca czy Staszka Tyma. Politycy muszą mieć małpy, żeby robić
ludowi rozrywkę - "Pani Danucie Waniek bardzo się podobało nasze śpiewanie".
Usłyszeliśmy, żeby jej nie puszczać. Czy musimy to robić? Czyli pani Danuta
była już świętą krową. Na pożegnanie dano nam Wiktora, czyli nic plus zazdrość
środowiska. Podczas uroczystości prezesowi Walterowi i prezydentowi ITI
Wejchertowi siedzącym w drugim rzędzie powiedziałem wierszyk: "Życie nasze
byłoby nic niewarte, gdyby nie Wejchert i Walter".

A jaką pioseneczkę lub wierszyk napisałby pan o Telewizji Polskiej?

Pierwsze podejście w naszą stronę wykonał prezes Dworak. Były rozmowy i
pretekst do ich zerwania prościutki - za wysokie honorarium. Już za prezesa
Wildsteina prowadziła z nami negocjacje Gina Komasa. Pytałem, czy prezes wie o
naszych spotkaniach. A nie wiedział. To może się pan Bronisław dowie, że
nagraliśmy próbny program z piosenką, w której była zwroteczka "Ksiądz do
bezpieki raporty składał na tego, co mu się spowiadał". Poruszyliśmy ważny
problem, kiedy nie było jeszcze książki księdza Isakowicza. I to się
pracownikom TVP nie spodobało.

Nie ma cenzury, a nie może pan w żadnej telewizji powiedzieć, co myśli o Polsce.

Jest cenzura towarzyska. Wpływowi panowie się umawiają i nic nie można. Jeżeli
widzę Andrzeja Zarębskiego w pokoju ITI, gdzie pracuje jako doradca, jeżeli
panowie się spotykają w klubie byznes senter klab, to mają okazję, żeby
uzgodnić, kogo będziemy lansować, a kogo nie. Nie ma niezastąpionych. Kiedy
zaczęliśmy występować w Opolu, też kogoś zastępowaliśmy, nie mając na początku
żadnej świadomości, że wchodzimy w miejsce kabaretu Owca czy Staszka Tyma.
Maciej Szczepański nie cierpiał Jerzego Dobrowolskiego i jego komanda, a
politycy muszą mieć małpy, żeby robić ludowi rozrywkę. Taka jest polityka,
taka jest rozrywka.

Dlaczego Szczepański nie znosił Dobrowolskiego?

Były dwie koncepcje władzy. Siła spokoju opierała się na poczuciu, że są tak
silni, iż nic im aktorskie małpy zrobić nie mogą. Mówiono, towarzysze, jeśli
teatrzyki nam odbiorą władzę, to lepiej sami rozejdźmy się do domów. A inni
bali się swojego cienia, co dopiero śmiechu, który sprawia, że ludzie nie
czują strachu. Dobrowolskiego nie lubili, bo wymyślał takie absurdy, że nie
mogli go złapać za rękę, a ludzie rozumieli ten kod i śmiali się. Partia
czuła, że Dobrowolski jest inteligentem, który nimi gardzi.

Co cenzurowano najbardziej?

Największym tabu był Związek Radziecki, pierwszy sekretarz, a nawet górnicy,
bo to przecież parafia Gierka. Cenzorzy nie byli gamoniami, przeważali
poloniści albo prawnicy. Podpowiadali im koledzy z naszego środowiska. Żal mi
ludzi, o których się takie rzeczy mówi, dlatego nie będę wymieniał nazwisk.
Mówili, gdzie w tekście są pointy. Cenzorzy chcieli wiedzieć, kiedy ludzie się
śmieją, a były zakamuflowane albo rodziły się spontanicznie w kontakcie z
widownią. Cenzorzy brali kawałek i analizowali. Podam przykład dialogu z
Zenonem Laskowikiem. "Słyszałeś, że w Pile było trzęsienie ziemi? - Nie w
Pile, tylko w Chile! - Nie! Czile są tu! A piła leży tam!".

Pinochet był dyżurnym chłopcem do bicia gierkowskiej propagandy, a u nas nic
złego nie mogło się zdarzyć.

Stasiek Zygmunt napisał piosenkę o publiczności "Ty słyszysz więcej niźli
niosą słowa".

A czy była cenzura solidarnościowa?

Graliśmy w Teatrze Komedia sztukę Jonasza Kofty i Stefana Friedmana
"Fachowcy". Przyszli na spektakl działacze w biało-czerwonych szalikach,
ciotki rewolucji i mówili, że śmiejemy się z polskiego robotnika. Totalna
paranoja. Odwiedzali nas związkowcy z Huty Warszawa i sugerowali, że teatr
musi działać na zasadach demokratycznych, wszyscy aktorzy mieli mówić tyle
samo tekstu. Były głosowania w sprawie repertuaru. Szewcy, krawcy, technicy
mieli więcej gło
Obserwuj wątek
    • Gość: tomaszkiepurski Re: TVN od kuchni - Walter spik odpowiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 13:44
      w dzisiejszej Rz odpowiada prezes walter kresli wizerunek wspanialej
      stacji robiacej miliony i cholernego rywinskiego co tylko tracil
      widzow. Wytyka mu ze zamiast pracowal jadl (mlodemu spikowi nie
      wstyd)i programy byly przez to prowizoryczne.
      Broni pani joli k., bo w koncu jej fundacja zebrala xx milionow a ta
      rywinskiego nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka