prezes_pan
17.02.08, 22:52
Taki to artykuł znalazłem właśnie w Życiu Warszawy. Nie jestem
fachowcem, ale na kilometr śmierdzi mi, że to artykuł na zamówienie
któregoś z warszawskich developerów. Czyli klasyczna krypciocha.
Co sądzicie?
--------------------------
Miasto łamie prawo w parku Pod Skocznią
Marcin Hadaj, ak 17-02-2008, ostatnia aktualizacja 17-02-2008 21:09
Czy urzędnik Ratusza może działać poza prawem, przyznać się do tego
i nie ponosić konsekwencji swoich działań? W Warszawie może. Tak
właśnie działa Marek Mikos, p.o. dyrektora Biura Architektury i
Planowania Przestrzennego.
autor zdjęcia: Kamiński Jakub
źródło: Fotorzepa
+zobacz więcejChodzi o zagospodarowanie terenu na Mokotowie – w
okolicach Puławskiej, al. Wilanowskiej i al. Sikorskiego – znanego
jako teren pod Skocznią. Mikos, podejmując działania łamiące
przepisy, torpeduje przemienienie zaniedbanego wielohektarowego
terenu w cywilizowaną część Warszawy.
19 grudnia 2007 roku Mikos podpisał dokument, w efekcie którego na
czas nieokreślony wstrzymane zostało wydawanie decyzji o warunkach
zabudowy na całym wspomnianym terenie. Argumentuje to faktem
wyłożenia do wglądu dla wszystkich zainteresowanych projektu planu
zagospodarowania tzw. parku Pod Skocznią. Sęk w tym, że plan
przygotowywany od ponad ośmiu lat zostanie uchwalony lub nie. Nikt
nie wie również kiedy (jeśli w ogóle).
Tym samym Mikos utrudnia życie setkom właścicieli okolicznych
gruntów ze stowarzyszenia Szopy Polskie, którzy od dawna chcą
sprzedać swoje działki deweloperom, a ci planują tu m.in. tzw.
miejskie wille, czyli kilkukondygnacyjne budynki dopasowane do
okolicy.
Straty ponosi też wielu deweloperów, którzy już część gruntów
kupili. Ale ponieważ nie ma planu, budowali na zasadzie dobrego
sąsiedztwa. Teraz – przez decyzję Mikosa – budować nie mogą, a
klienci czekają na swoje mieszkania.
Z opinii prawnej prof. Adam Jaroszyńskiego z Uniwersytetu
Warszawskiego wynika tymczasem jasno, że za opieszałość Markowi
Mikosowi może grozić spora kara. „Funkcjonariusz publiczny, który
nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu prywatnego,
podlega karze do trzech lat pozbawienia wolności (art. 231 KK)” –
pisze profesor. Z opinii wynika też, że urząd nie może zwlekać z
wydawaniem warunków zabudowy, nawet jeśli jeszcze nie ma planu
zagospodarowania danego miejsca. Za zwłokę grożą finansowe kary
także Ratuszowi.
A co na to wszystko Marek Mikos? – Wiem, że to działanie można
oceniać jako pozaprawne, mogą być z tego kłopoty. Ale niedługo plan
będzie gotowy i kłopoty się skończą – mówi. Chyba, że ktoś o łamaniu
prawa przez miejskiego urzędnika poinformuje prokuraturę.
Źródło : Życie Warszawy