Dodaj do ulubionych

Przedszkole przenocuje malucha

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.09, 11:06
Egoiści - po co wam te dzieci? Przecież tylko wam przeszkadzają,
prawda?
Obserwuj wątek
    • Gość: feliX Przedszkole przenocuje malucha IP: *.com.pl 13.01.09, 11:12
      Koszmar. Rodzice, opamiętajcie się. Dziecko nie ma guziczka "stand by". Jeżeli
      ktoś się decyduje na dziecko, musi umieć rezygnować z wielu rzeczy, w tym z
      ponadnormatywnej pracy i robienia kariery kosztem malca.

      Patologiczna rodzina to nie biedna rodzina, tylko taka, w której brakuje
      miłości. Tu mamy przesłankę która wskazuje, że patologia gości w bogatych,
      wielkomiejskich domach.
      • rydzyk_fizyk Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:16
        Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i
        uczynili ją sobie poddaną...
        • tekameka a na procesie o potrójne zabójstwo, adwokat 13.01.09, 14:50
          oskarżonego 16-latka powie:
          "Przecież on pochodzi z DOBREJ rodziny, nie rozumiem jak to mogło się stać, to MUSI być nieprawda, przecież wszyscy znamy jego RODZICÓW"
      • halev Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:15
        Gość portalu: feliX napisał(a):

        > Patologiczna rodzina to nie biedna rodzina, tylko taka, w której brakuje
        > miłości. Tu mamy przesłankę która wskazuje, że patologia gości w bogatych,
        > wielkomiejskich domach.

        W bogatych wielkomiejskich domach zdarzają się wszelkiego rodzaju patologie.
        Szkoda mi tych dzieciaków...
        • Gość: miu Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.acn.waw.pl 13.01.09, 12:46
          Oto skutki silnej POLSKIEJ spolecznej presji zeby miec dziecko, bo
          bez dziecka nie ma szczescia, a kobieta jest wybrakowana.
          Taka presje wywieraja mamy (przyszle babcie), siostry, ciocie,
          kolezanki z pracy. A potem dziecko staje sie przedmiotem. jak sie
          nie ma czasu/miesca w zyciu, to sie wystawia na balkon.
          • 0skar Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 13:23
            Nie, to presja by robić karierę zamiast zająć się malcem wtedy gdy
            najbardziej tego potrzebuje.
          • Gość: marta Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 11:56
            no wlasnie i to jest to uprzedmiotowienie dziecka, o ktore chodzi Kosciołowi
            Katolickiemu, tylko zwolennicy in vitro nie rozumieja. Ja nie twierdze,ze ludzie
            zdecydowani na in vitro beda podrzucac swoje dzieci instytucjom. ale chodzi mi o
            to, ze to jest przyklad uprzedmiotowienia dziecka. tak samo jak uprzedmiotawia
            dziecko przeswiadczenie ludzi ze im sie dziecko nalezy i ze maja do niego prawo.
    • Gość: Miki Rurk Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:13
      Matoły. Zanim się namnażaliście trzeba był myśleć i nie byłoby żalu 3 lata
      później, że dziecko nie ma z tyłu głowy wyłącznika.
    • Gość: daro strach sie bac - co za debile IP: *.devs.futuro.pl 13.01.09, 11:15
      Dziecko dla tych kretynow po prostu kolejny rekwizyt, cos jak telewizor, komputer, auto, itd bo moze nie wypada nie miec, skoro reszta snobow wokol juz sobie takie male zabawne stworzonko skombinowalo.
      • Gość: nioma Re: strach sie bac - co za debile IP: *.marciniak.pl 13.01.09, 11:20
        biedne sa takie dzieciaki.
        mam znajoma - traktuje swoje dziecko jak kolejny element w
        terminarzu, odbira poznym wieczorem z przedszkola, w drodze do domu
        dziecko zasypia na tylnym siedzeniu samochodu, wiec przenosi go domu
        i tyle. To jej caly kontakt z dzieckiem.
        Jesli sie jzu decydujemy na dzieci to musimy im poswiecic czas.
        Ja zrezygnowalam z pracy na pierwsze trzy lata zycia mojego syna,
        wrocilam do niej dopiero jak poszedl do przedszkola. Znalazlam prace
        (dotad szukalam az znalazlam) w godzinach 8-16. Moze nie zarabialam
        kokosow ale moglam byc dzieckiem, posiwecic mu czas, zajac sie nim.
        • Gość: ziutek brawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:45
          to jest to!
          • Gość: zzz Re: brawo IP: 195.205.44.* 13.01.09, 12:24
            Brawo Brawo! A jak mąż ma taką pracę która nie starcza na utrzymanie rodziny, a
            mamusia znalazła pracę nie dla pieniędzy a by godziny się zgadzały? Albo
            samotnie ktoś wychowuje dziecko? Idioci - kazdego sytuacja jest inna
            • Gość: j Re: brawo IP: *.sikornik.net 13.01.09, 13:24
              Jak jesteś w takiej sytuacji, to Cię nie stać na takie przedszkole...
            • Gość: kate Re: brawo IP: *.dsl.bell.ca 13.01.09, 14:25
              Jak ktos samotnie wychowuje dziecko to z tego cennika jaki podali to
              watpie by sie rzucil na miejsce w owym przedszkolu.
      • vitmik to co oni robią z dzieckiem w wakacje 13.01.09, 11:23
        kiedy szkoły i przedszkola nie są czynne?
        co w przerwach świątecznych i feriach?
        a w weekendy?
        Też pracujemy z żoną, raz wracamy o 16 raz o 18 ale dziecka nie zostawiamy na
        noc w żłobku.
        Nie wierzę, że osoby które stać na czesne 1350 zeta miesięcznie nie stać na
        opiekunkę dla dziecka.
        O dziadkach nie wspominam, bo z tego widać te wszystkie osoby opisane w artykule
        to przyjezdni, których rodzina została daleko od stolicy.
        Cóż, nowobogackie snoby z sianem w szpilkach i kozjebkach ;)
        • Gość: hello3 mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:44
          prywatne przedszkola i złobki pracują w ferie i wakacje. To firmy
          jak każde inne, musza przynosić zysk. Tylko weekendy i święta mają
          wolne. 1350 to mniej niż opiekunka.
          • vitmik opiekunka mojego dziecka za opiekę przez 13.01.09, 12:01
            35-40 godzin w tygodniu ma 150 złotych plus extra kasę kiedy musi zostać dłużej.
            Czyli 2 razy mniej niż to czesne.
            • kiddo5 Błagam cie powiedz że żartujesz!!!!!!!!!!!!!1 13.01.09, 12:16
              Za 35-40 godzin PRACY w tygodniu śmiesz się przyznawać że płacisz komuś 150
              złotych?? 150 ZŁOTYCH??????? To szczyt pazerności. Gdyby w Polsce ustalono próg
              płacy minimalnej to już byś siedział/ła.
              • sokolasty Re: Błagam cie powiedz że żartujesz!!!!!!!!!!!!!1 13.01.09, 12:19
                "35-40 godzin w tygodniu ma 150 złotych"

                Tanio jak barszcz.

                Nie oceniam, stwierdzam fakt.
              • jimmyjazz Re: Błagam cie powiedz że żartujesz!!!!!!!!!!!!!1 13.01.09, 13:25
                kiddo5 napisała:

                > Gdyby w Polsce ustalono próg płacy minimalnej

                A to nie ustalono? To jakaś nowość. Ustawa przestała obowiązywać?

                > to już byś siedział/ła.

                W jakimś kraju za to zamykają?
            • Gość: qwer Re: opiekunka mojego dziecka za opiekę przez IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 12:17
              To chyba jakiś robot opiekuje się twoim dzieckiem a te 150pln. to płacisz za
              jego serwis i ładowanie.
            • Gość: tata Re: opiekunka mojego dziecka za opiekę przez IP: 130.138.227.* 13.01.09, 12:33
              150 tygodniówki???
              To chyba jakaś naiwna zgodziła się na taka stawkę.
              Ja przez jakiś czas miałem opiekunkę i powiem szczerze wstydziłbym się płacić za
              jej pracę mniej niż 7-8 zł za godzinę (300/tydzień). No ale ja nie jestem
              warszafffka...
              • vitmik płacę 5 złotych na godzinę i tyle 13.01.09, 13:06
                dziecko w tym czasie i tak śpi 3 godziny więc jestem dziennie 15 złotych w plecy ;)
                opiekunka dostaje czasem drobne prezenty, je u nas obiad, nie sprząta, nie
                gotuje, nie prasuje. bawi się z dzieckiem, karmi je, przewija i usypia.
                wszyscy są zadowoleni.
                Mamy zamiar płacić jej więcej ale bez przesady, nie więcej niż 10 zeta za godzinę.
              • Gość: nikusia Re: opiekunka mojego dziecka za opiekę przez IP: *.128.75.234.static.crowley.pl 13.01.09, 14:28
                JESTEŚ GŁUPI/A W WAWIE ZA OPIEKUNKĘ PŁACI SIĘ MIN. 1500 ZŁ/MC, jeśli
                znajdziesz taką, która za 10 godz. dziennie (dojazd do pracy),
                będzie chciała robić za twoją kwotę, a niech tam będę rozrzutna
                podwoję twoją stawkę, daj znać, nikusia999@gazeta.pl, mam 3 dzieci,
                z tego w domu do opieki 20 m-czna dziewczynka,
              • Gość: 4g63 Re: opiekunka mojego dziecka za opiekę przez IP: 213.77.0.* 13.01.09, 14:55
                > 150 tygodniówki???

                sam zarabia pewnie 150 na godzine, a komuś tyle daje na tydzień, to skurw***l jeba** i jak ten kraj ma być normalny, to nie dmokracja tylko niewolnictwo
                • vitmik Re: opiekunka mojego dziecka za opiekę przez 13.01.09, 21:51
                  skur..iela je....banego to sobie poszukaj w rodzinie yntelygencjo w pierwszym
                  pokoleniu,znad Narwii czy innego Pułtuska
                  a jeśli chodzi o zarobki to zarabiam razem z żoną niewiele ponad 3000 na rękę bo
                  oboje zapier..lamy na państwowych posadach
                  wynika z tego że na opiekunkę przeznaczamy 1.5 naszych miesięcznych dochodów
                  rozjaśniło się w główce?
            • Gość: WelcomeToHell Ja oferuje 2500/m-c i od miesiecy opiekunki nie ma IP: 193.254.155.* 13.01.09, 14:50
              ..nie moge znalezc za chiny ludowe.

              Ale pewnie dlatego ze musialaby jezdzic na zadupie Wawy :)
              Albo jedne wyjechaly na Wyspy a inne zajely sie bardziej intratnym zajeciem jak
              prostytucja.
    • alpepe idioci, nie rodzice 13.01.09, 11:20
      węża wystarczy nakarmić raz na parę miesięcy, ryja nie drze, ubrań nie nosi,
      ponoć przywiązuje się do człowieka, jak się znudzi, można z niego zrobić
      pieczeń i buty.
      Po co komu dziecko? Węża niech sobie sprawi, zaoszczędzi na przedszkolu, a i
      pochwalić się nim można, jak przyjdą znajomi, wprawdzie wąż wierszyka nie
      wysepleni, ale ma inne zalety.
      • Gość: Ala Re: idioci, nie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 21:38
        Gdybyś musiał/a pracować do 19:00 lub 20:00 to byś inaczej śpiewał/a; Dziecko trzeba kochać ale trzeba też UTRZYMAĆ
    • camparis Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:20
      Przedszkole mojej córci otwarte jest do 16:45. Często się zdarza, że
      stojąc w korkach, nie mogę dojechać na czas. Przydałoby się otwarte
      dłużej, choćby do 18. Wiem, że odbierałabym ją tak późno dopiero
      wtedy, gdy naprawdę bym musiała. A wyjazdy organizuję tak aby móc ją
      ze sobą zabrać. Jeśli nie mogę to zawsze zostaje u babci lub cioci.
      W otoczeniu które zna i które lubi. A ja jestem pewna że jest
      bezpieczna. No i mogę do niej zadzwonić kiedy tylko mam na to ochotę.
      • alpepe Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:28
        Ty byś odbierała, ale inni to i na 10 dni by dziecko zostawili, na dłużej też,
        jakby się dało.
    • Gość: pawel Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.gre.pl 13.01.09, 11:20
      To koszmar , ci rodzice nic a nic nie różnią się od zwykłych
      alkoholików którzy też pozostawiają swoje maluchy, niestety ale to
      też nazywa się pożucenie (emocjonalne) i z tym też należy zrobić
      porządek.
      • nioma Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:23
        ja mialam umowe z sasiadka.
        W przedszkolu bylo upowaznienie i jesli w drodze z pracy wydarzyl
        sie wypadek, korek, blokada (cokolwiek co poznialo moj powrot) to
        dzwonilam do sasiadki i ona odbierala mojego syna z przedszkola.
        Raz tez dzwonilam do przedszkola (sasiadki nie bylo) z informacja,
        ze spoznie sie po odbior. Pani wychowawczyni zaczekala ale co
        najwazniejsze, powiedziala mojemu synowi, ze mama jest w drodze ale
        troszke sie spozni. Dzieki temu syn sie nie denerwowal.
        • Gość: pm Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.ip.netia.com.pl 13.01.09, 11:45
          jak tak czytam opinie tych 'strasznie oburzonych' rodziców, to zaczynam się
          zastanawiać jakie będą wyniki ich 'wychowania'?

          W szczególności ciekawi mnie, na jakiego mężczyznę wyrośnie 'laluś', którego w
          przedszkolu trzeba zapewniać, że mamusia już w drodze, żeby się biedaczek nie
          denerwował?
          • sandwich1 Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:38
            Wyrośnie na takiego mężczyznę jak Ty. Głupiego.

            Sandwich
            ojciec trójki maluchów
          • thana203 Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 14:01
            Ta mama nauczy dziecko szanować innych, czego ciebie najwyraźniej nie nauczono.
            Rozumiem, że jak się z kimś umówisz, i wiesz, że się spóźnisz, to go nie
            zawiadamiasz? Niech sobie czeka...
            Mama potraktowała dziecko z takim samym szacunkiem, jak każdą inną osobę -
            uprzedziła, że się spóźni. I bardzo dobrze zrobiła. W przyszłości syn też ją
            uprzedzi, gdy się mu wypad z kolegami przedłuży.
            Nie ma lepszego sposobu wychowywania dziecka niż własny przykład. Ciekawe, czego
            nauczy się twoje dziecko od ciebie?
          • Gość: kate Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.dsl.bell.ca 13.01.09, 14:35

            Dlaczego lalus?Przedszkole to do 6 czy 7 lat to taki dzieciak ma juz
            byc amerykanskim twardzielem jak Rambo albo Straznik Teksasu?
            Czlowieku wlacz myslenie.
    • Gość: stanislaw to jest chore! IP: 217.153.104.* 13.01.09, 11:21
      Na broń trzeba mieć pozwolenie, a ja uważam, że pozwolenie powinno być
      wymagane na posiadanie dzieci! Po co mieć dziecko skoro potem zostawia się je
      obcym ludziom pod opiekę? W imię zdobywania pieniędzy i robienia kariery?
      Czyżby rodzice myśleli, że kasa i markowe ciuchy zastąpią dziecku miłość
      rodziców? Chore!
      • Gość: JarosławJerzy Re: to jest chore! IP: *.aster.pl 14.01.09, 19:19
        Gość portalu: stanislaw napisał(a):

        > Na broń trzeba mieć pozwolenie, a ja uważam, że pozwolenie powinno być
        > wymagane na posiadanie dzieci! Po co mieć dziecko skoro potem zostawia się je
        > obcym ludziom pod opiekę? W imię zdobywania pieniędzy i robienia kariery?
        > Czyżby rodzice myśleli, że kasa i markowe ciuchy zastąpią dziecku miłość
        > rodziców? Chore!

        A co zastąpi dziecku jedzenie i dach nad głową?
    • Gość: pati Przedszkole przenocuje malucha IP: *.as.kn.pl 13.01.09, 11:23
      I dobrze.Nie tylko egoiści mają dzieci - egoiści pójdą sie nachlac i zostawią
      dzieci z sąsiadem pijakiem, który zarżnie dzieciaka siekierą, lub z konkubentem,
      który walnie pięscią w brzuch.moi rodzice bez problemu zostawiali mnie i brata
      bez opieki na cała noc j jak to studenci bawili sie- ja miałam 6 lat a mój brat
      2 /jestemy juz po 40-ce/, całe szczęście nigdy nic sie nie stało...
      Natomiast jeszcze do niedawna np.we Wrocławiu funkcjonowało państwowe
      przedszkole całodobowe - wielu rodziców pracuje na różne zmiany- lekarze,
      pielęgniarki, piekarze, MPK.czy oni są egoistami, dlatego ze maja dzieci?Czy
      dlatego, ze mają nieodpowiedni zawód?Egoistami określę ludzi, którzy bez
      skrupułów poprosza np.dziadków o systematyczne całonocne dyzury i opieke nad
      dziecmi po czym regularnie sie bawią.Ale godząc pracę z wychowywaniem dziecka -
      i płacąc za fachową opiekę /na taką formę musiał dac zgodę sanepid, kuratorium,
      rada miejska etc.../ czy są gorsi od ludzi, którzy wynajmują nianie czy
      opiekunkę - tez na całą noc?
      Pozdrawiam wszystkich pracujących rodziców.
      Niepracująca mama, która cieszy się z faktu, ze może byc utrzymywana przez męża
      opiekując sie 3 fajnych, dających w kośc dzieci
      • asik_cz Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:36
        Chore jest zostawianie dziecka na kilka dób w przedszkolu.
        Ale nie przesadzajmy twierdząc, że wszyscy rodzice, którzy nie
        pracują od 7-15 to egoiści.
        W moim mieście publiczne przedszkola sa czynne od 6.30 do 15 lub
        (jedno) do 16. "Trafic" w te godziny moga tylko rodzice pracujący 7-
        15. Co z pracownikami sklepów czynnych do 18? Co z rodzicami
        pracującymi na zmiany 6-14 lub w biurach 8-16? Czy to nie jest
        chore, że muszą płacić komuś (nie wszyscy maja usłużne babcie i
        sąsiadki) żeby odbierał ich dziecko o 15? A ta presja gdy
        przylatujesz przed czwarta, a pani siedząc za biurkiem mówi o Twoim
        dziecku "siedzi jak ta sierotka sam od godziny" (!!!!)
        Świetlica w szkole 8-15. Przerwy na święta 2 tygodnie, zaraz potem
        ferie 2 tygodnie, walacje dwa miesiące. No pewnie, że byłoby fajnie
        móc cały ten czas poświęcić 7-latkowi, ale chyba niewielu na to stać.
        Jak komus przeszkadza całodobowe przedszkole, to niech nie korzystya
        z pomocy lekarskiej w nocy, albo spyta taka lekarkę, kto pilnuje jej
        dzieci, gdy ona robi na 24 godzinnych dyżurach - egoistka.
        Umiar we wszystkim.
      • Gość: ak Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:49
        Myślę, że egoistami ludzie nazywają tych rodziców, którzy nie
        potrafią swojego życia dostosować do potrzeb dziecka. Którzy dziecko
        traktują jak przedmiot podrzucając go notorycznie do przedszkola na
        kilkanaście godzin albo o zgrozo na noc. Jest różnica dla dziecka,
        czy noc spedzi w domu czy poza nim. Stała opiekunka da
        bezpieczenstwo plus znane otoczenie. Potem rodzice i dzieci cierpia
        bo nie ma miedzy nimi więzi. Znam taką rodzinę, gdzie dziecko było u
        dziadków przez pierwsze dwa lata życia (nie z koniecznosci tylko z
        wygodnictwa). Teraz jako dorosłe jest traktowane jako przeszkoda,
        rywal i co tam jeszcze. Absolutny brak uczuć i więzi.
        • Gość: anna Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 13:43
          Wreszcie będzie normalność. Lepiej dziecko zostawić w przedszkolu niż pijackiej
          rodzinie , bo znajomi lub sąsiedzi .
      • marajka Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:15
        Nie widzisz różnicy w zostawieniu dziecka na noc, bo taka praca a zostawieniu na
        10 dni, czy całą dobę bo kariera?
    • Gość: dziadek Przedszkole przenocuje malucha IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 11:24
      To tylko kapitalizm z bandydzką twarzą.
      • Gość: tata Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:34
        MASAKARA.
      • Gość: gosc Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 11:34
        "bandydzką"??

        Dziadek-analfabeta?
        • Gość: dziadek Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 13:48
          Pomyliłem się, kapitalizm z ludzką twarzą.
      • 3cik Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:39
        Niektórych nawet socjalizm nie nauczył ojczystego języka...
    • Gość: mahadeva Przedszkole przenocuje malucha IP: *.dfqs.pl 13.01.09, 11:31

      z jednej strony nieodpowiedzialnym sie wydaje takie traktowanie
      dzieci, az chce sie powiedziec, ze jesli ktos nie ma czasu dla
      dziecka, to nie powinien go miec
      z drugiej strony, jakis przyrost naturalny musi byc, no nie? ja sama
      nie chce miec dzieci i jestem wdzieczna tym, ktorzy je maja, ktos
      bedzie pracowal na moja emeryture
      • Gość: zdzis gratulacje, ciekawe kto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:41
        przyjdzie do ciebie na 80-te urodziny? Sąsiadka babinka taka jak ty?
        Nie, ona będzie wolała spędzać czas ze swoją RODZINA, dziećmi i
        wnukami. A Ty bedziesz SAMA. Jesteś chyba za młoda, zeby wiedzieć
        jak buduje się rodzinę.
        • Gość: JarosławJerzy Re: gratulacje, ciekawe kto IP: *.aster.pl 14.01.09, 19:23
          O, kolejny, który uważa, że tylko jego wizja tego, jak powinno się żyć, jest
          słuszna... :-/

          Ja nigdy nie chciałem mieć dzieci (i nadal nie chcę) gdyż 1. nie nadaję się
          psychologicznie, 2. odziedziczyłyby po mnie parę schorzeń które potrafią mocno
          utrudnić życie, 3. nie stać mnie.

          I co? Będziesz mnie oceniał? A może zajmij się własnym życiem zamiast oceniać cudze?
    • Gość: roro po co takim rodzicom są dzieci? IP: 193.111.166.* 13.01.09, 11:31
      jako zabawka? bo znajomi też mają...? bo była moda aby mieć dziecko?
      przecież to jest chore, zostawiać dzieci na pare dni w przedszkolu
      bo musze zostać w pracy...ludzie to weźcie ślub z pracą i pracę
      traktujcie jako swoje dziecko ale nie krzywdźcie maluchów!!!!
    • Gość: karoshi Przedszkole przenocuje malucha IP: *.sferia.net 13.01.09, 11:33
      A co niby branża ma do dzieci?
      To rodzic/e nie potrafi uporządkować sobie życia. Dlaczego karze za to dziecko?
      Też pracuję w "mediach" i też mam dziecko w przedszkolu.
      Mam moralesa, kiedy odbieram je 15 min później niż zawsze.

      Układam swoje życie pod dziecko, nie odwrotnie.
    • Gość: wułe Zabrac im prawa rodzicielskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:33
      nie zasługują na dziecko. dziecko jest ważniejsze niż spotkanie czy
      praca po godzinach w korporacji. Trzeba umieć zrezygnować z kilku
      PLN premii.
      • Gość: Maciek Re: Zabrac im prawa rodzicielskie IP: 212.160.240.* 13.01.09, 12:50
        wiesz w wielu przypadkach to nie kilka PLN premi lecz praca. Ciekawe
        czy podzielisz się swoja pensja jak ktos straci pracę i nie będzie
        miał co do gara włożyć. Wiesz może masz pracę gdzie sprawa dotyczy
        tylko paru złotych premi lecz wielu ludzi ma pracę gdzie premia to
        jakis potwór z bajki i nikt nigdy czegoś takiego nie widzial ani nie
        słyszał.
        • Gość: kaszka Re: Zabrac im prawa rodzicielskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 13:47
          PLN a E)
    • czarny.henryk Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:35
      Może tłumaczyć wreszcie dosadnie że dziecko to koniec wolnego czasu, koniec
      spontaniczności, koniec seksu , wyjazdów, czasu dla znajomych, kariery, tylko
      robota żeby na nie zarobić i opieka godna super rodzica na najbliższe paręnaście
      (szesnaście, osiemnaście?) lat?
      Może nie każdy chce żeby dziecko było jedynym elementem życia przez najbliższych
      paręnaście lat?
      Wydaje mi sie czytając te komentarze że na forum siedzą tylko zwariowane mamy co
      siedzą w domu z dziećmi i mają masę czasu na promowanie swojego sposobu na życie.
      potem dziwia sie że kobiety mniej zarabiają. Przecież nie warto w nie
      inwestować, awansować, bo z dnia na dzień wykształcenie, szkolenia, kariera do
      kieszeni bo przyjemniejsze jest bawienie dzieci.
      • Gość: janqq jakbyś mial dziecko to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:39
        byś zrozumiał
        • czarny.henryk Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 11:48
          > byś zrozumiał

          Pitu pitu, mam akurat dwójke dzieci. Płacę opiekunce za odbieranie jednego dziecka ze żłobka drugiego z przedszkola a potem za zajmowanie się nimi do 19:00. Małżonka kończy jeszcze później. Życie rodzinne to weekendy. Po prostu nie zwariowaliśmy na punkcie dzieci jak większość bywalczyń forum gazety
          • bambussi Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 11:56
            czarny.henryk napisał:

            > Pitu pitu, mam akurat dwójke dzieci. Płacę opiekunce za odbieranie
            jednego dzie
            > cka ze żłobka drugiego z przedszkola a potem za zajmowanie się
            nimi do 19:00.
            > Małżonka kończy jeszcze później.

            to jest po prostu CHORE - dziecko to nie zabawka, za takie coś
            powinni was pozbawić praw rodzicielskich...

            > Życie rodzinne to weekendy.

            mam nadzieje że to samo usłyszysz na starośc od swoich dzieci - jak
            bedziesz cały tydzień leżal gdzieś jak śmieć i moze w weekend któreś
            z nich sobie o tobie przypomni

            > Po prostu nie zwar
            > iowaliśmy na punkcie dzieci jak większość bywalczyń forum gazety

            do po co do ku...-nędzy sobie je zrobiliście - jak się ma dzieci to
            się wariuje na ich punktie (bo po to są) a jak się nie chce wariować
            tylko robić kariery to było sobie yorka kupić

            żal mi twoich dzieci - emocjonalnie okaleczane od najmłodszych lat
            przez nieodpowiedzialnych egoistów... straszne
            • czarny.henryk Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 12:06
              > mam nadzieje że to samo usłyszysz na starośc od swoich dzieci - jak
              > bedziesz cały tydzień leżal gdzieś jak śmieć i moze w weekend któreś
              > z nich sobie o tobie przypomni

              To taka stara piosnka rożnej maści nieudaczników, od razu plany jak to dzieci zajmą się nimi na starość, a innymi nie zajmą :) Szczególne jak się pogoni won partnera z którym należało by spędzać starość, bo sie ma czas tylko dla dzieci.
              Dzieci są po to żeby przygotowywać im samodzielne własne życie. Dzieci dla zajmowania się rodzicami to robi się Chinach i w Indiach.
              • sokolasty Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 12:23
                "jak się ma dzieci to
                się wariuje na ich punktie (bo po to są)"

                Co? Dzieci są od tego, żeby rodzice mogli na ich punkcie wariować? I
                Ty piszesz o yorkach?
              • sokolasty Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 12:24
                czarny.henryk:
                "Może tłumaczyć wreszcie dosadnie że dziecko to koniec wolnego
                czasu, koniec spontaniczności, koniec seksu , wyjazdów, czasu dla
                najomych, kariery, [...]"

                Ale o tym w "Mama i ja" nie napiszą.
                • bambussi Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 14:20
                  a muszą pisać - to chyba jest oczywiste - może nie koniec, skoro
                  rodzi się dziecko to potrzebuje naszego czasu a doba nie jest z
                  gumy, więc przeznaczając okreslony czas na dziecko robimy to kosztem
                  czasu na karierę, wyjazdy, znajomych itd...

                  to jest oczywiste, skoro niektóryz tego nie akceptują to czemu
                  decydują się na dzieci??? po to żeby potem oddać je do domu dziecka
                  tylko z ładniejszymi zabawkami (tak należy traktowac zostanienie
                  dziecka na 10 dni w przedszkolu)

                  "rodzina weekendowa" to NIE JEST RODZINA
                  • Gość: WelcomeToHell przeznaczając okreslony czas na dziecko robimy to IP: 193.254.155.* 13.01.09, 15:00
                    ... tez kosztem czasu dla malzenstwa.
                    Stad rosnaca fala rozwodow. Dzieci sa trendy ale CO DALEJ ?!?

                    A najwiecej czasu w Wawie zzeraja dojazdy w nieludzkich warunkach uliczkami tego
                    miasta. Oczywiscie wladza pomyka na sygnale z obstawa BOR wiec ma w d.. korki
              • Gość: Zuza Re: jakbyś mial dziecko to IP: 195.205.44.* 13.01.09, 12:31
                W pełni się zgadzam!Po pierwsze dobre wychowanie dzieci nie jest gwarancją na
                opiekę na starość - choćby z tego tytułu że mogą wyjechać za granicę i ułożyć
                sobie tam życie. Po drugie kierowanie się taką maksymą jest dopiero szczytem
                samolubstwa - mieć dzieci by Ci dupę na starość podcierały?
                • Gość: WelcomeToHell mieć dzieci by Ci dupę na starosc IP: 193.254.155.* 13.01.09, 15:08
                  ..podcieraly ?

                  No nie pewnie za 20-40 lat Owsiak zajmie sie emerytami w tym kraju z
                  bieda-emeryturami w portfelu wszyscy starzy ludzie wynajma se opiekunki za
                  3-4k/m-c :)
                  W tym zasr kraju wlasnie na dzieci liczyc mozna i trzeba bo na pewno nie na
                  panstwo. Nie koniecznie na bezposrednia opieke ale na KASKE.

                  Ja sam doplacam co m-c 500 pln do emerytury mojej mamy bo inaczej jadlaby chleb
                  z mlekiem !
                  • czarny.henryk Re: mieć dzieci by Ci dupę na starosc 13.01.09, 18:06
                    > W tym zasr kraju wlasnie na dzieci liczyc mozna i trzeba bo na pewno nie na
                    > panstwo. Nie koniecznie na bezposrednia opieke ale na KASKE.

                    Narób zatem dużo dzieci na wszelki wypadek. Bo jakieś może wywinąć numer,
                    wyjechać robić karierę za granicą, mieć własne życie lub narobić własnych dzieci
                    tyle że nie będzie czasu zasuwać wokół ciebie.
              • bambussi Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 14:24
                nikt nie mówi że dziecko jest po to żeby tylko zajmowało się na
                starosć rodzicami, ale dziecko wychowywane w "weekendowej rodzinie"
                nie będzie miało takiego odruchu nawet jeśli będzie taka potrzeba...

                to co ty prezentujesz to stara śpiewka takich, co to myślą że są w
                życiu niezniszczalni - zawsze będą piękni, młodzi i bogaci - a potem
                przychodzi starośc bida i choroba i wtedy jakoś nie mają skrupułów
                jak ktos im tyłek podciera...

                ja wolę rodzinę wielopokoleniową, ty wolisz weekendową - kto miał
                rację okaże się jak dojdziemy do 70-tki...
                • Gość: nikusia Re: jakbyś mial dziecko to IP: *.128.75.234.static.crowley.pl 13.01.09, 14:43
                  a ja mam trójkę, zmieniłam godz pracy 7-15, rzadko zostaję po godz,
                  ale mam opiekunkę do dzieci młodszych i wieczny problem kto odbierze
                  córkę ze szkoły (do domu daleko 3 km), po południu dzieci mają swoje
                  zajęcia, sport, w domu są ok. 18.00 (3 razy w tyg) nie oglądają TV,
                  tata przychodzi na kolację 19.00 - wspólny posiłek, rozmowy do
                  20.00. kąpiel młodszych, czytanie, 21.00 rozmowa z córką. 21.30 czas
                  dla męża.
                  raz w mies min. wychodzimy sami, co drugi weekend wyjeżdżamy na
                  wycieczki lub do rodziny albo ona do nas. wspólne wyjścia na basen,
                  łyżwy itp. życie kręci się wokół dzieci - raz w mies wyjścia to mało
                  ale decydując się na dzieci świadomie ...chyba wiesz co robisz
                • rikol Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 15:15
                  Gdyby rzeczywiscie czas spedzony z dzieckiem decydowal o wychowaniu, najlepsze
                  wyniki mialyby rodziny, gdzie oboje rodzice sa bezrobotni. A tak nie jest, bo
                  nawet jesli rodzice spedzaja z dzieckiem 24 godziny na dobe, to przez wiekszosc
                  tego czasu niczego dziecka nie ucza - i wcale dzieci z takich rodzin nie
                  opiekuja sie czesciej swoimi rodzicami na starosc. Wystarczy spojrzec na wyniki
                  badan, ile ludzie ze soba ROZMAWIAJA - jesli dobrze pamietam, ojcowie rozmawiaja
                  z dziecmi 10 minut dziennie, przecietnie. Potem ktos sie dziwi, ze dzieci maja
                  lepszy kontakt z matka - a przeciez to jest oczywiste, jesli sie przeanalizuje
                  statystyki. Nie jest wazne, czy siedzisz z dzieckiem w domu 24 godziny, ale czy
                  chodzisz z nim na plac zabaw, czy na spacery, czy bawicie sie wspolnie, gracie.
                  Dla dziecka nie jest wazne, ze mama stala w kuchni przez 2 godziny i
                  przygotowywala zdrowy obiad - dla dziecka jest wazne WSPOLNE przygotowywanie
                  smacznego obiadu.

                  Mysle, ze problem wynika z obecnego systemu pracy - jesli ktos pracuje od 9.00
                  do 18.00 (8 godzin z przerwa na obiad), potem po drodze robi zakupy (np.
                  spozywcze), wraca do domu o 19.00 czy 20.00 - nie zostaje juz czasu na zycie
                  rodzinne. Ludzie w takich warunkach nie sa w stanie stworzyc normalnej rodziny,
                  nie ma czasu na rozmowe. Oczywiscie, jesli ktos chcialby zredukowac czas pracy,
                  zostalby zwolniony. A za nadgodziny czesto sie nie placi, mimo ze to nielegalne.
                  Obecnie w polsce promuje sie model pracy z USA - 80 godzin tygodniowo, a jesli
                  dasz rade, to wiecej. Niewielu ma odwage powiedziec, ze to jest chore i rozbija
                  rodzine. Polacy smieja sie z Francuzow, ale tam pracuja 7 godzin dziennie,
                  dzieki temu maja godzine wiecej czasu wolnego. To akurat wystarczy, zeby
                  porozmawiac z dzieckiem o tym jak bylo w przedszkolu czy przeczytac bajke.

                  Ja uwazam, ze 24-godzinne przedszkola to idealny system dla np. lekarzy czy
                  pielegniarek, czy policjantow, ale tez osob, ktore maja 'dziwne' godziny pracy,
                  np. od 12.00 do 20.00 (np. w sklepach).
                  • czarny.henryk Re: jakbyś mial dziecko to 13.01.09, 18:02
                    > Obecnie w polsce promuje sie model pracy z USA - 80 godzin tygodniowo, a jesli
                    > dasz rade, to wiecej. Niewielu ma odwage powiedziec, ze to jest chore i rozbija
                    > rodzine. Polacy smieja sie z Francuzow, ale tam pracuja 7 godzin dziennie,
                    > dzieki temu maja godzine wiecej czasu wolnego. To akurat wystarczy, zeby
                    > porozmawiac z dzieckiem o tym jak bylo w przedszkolu czy przeczytac bajke.

                    Mam samotną przyjaciółkę z dzieckiem we Francji. Tam jest faktyczna opieka państwa. Ponieważ ma dziecko pracuje na pół etatu w szpitalu. Dzięki temu może odebrać dziecko, ale za te pieniądze plus jakieś dodatki na dziecko (nie ma alimentów) jest w stanie utrzymać siebie i dziecko. U nas to przecież niemożliwe.
                  • Gość: A Chore IP: *.chello.pl 14.01.09, 22:50
                    > Ja uwazam, ze 24-godzinne przedszkola to idealny system dla np. lekarzy czy
                    > pielegniarek, czy policjantow, ale tez osob, ktore maja 'dziwne' godziny pracy,
                    > np. od 12.00 do 20.00 (np. w sklepach)


                    Bardzo szczerze wątpię czy są rodziny gdzie oboje rodzice są policjantami, lekarzami czy czym tam jeszcze i na dodatek oboje mają dyżury w te same noce.
                    Jak jedno jest w pracy to drugie jest w domu no nie?
                    To po co oddawać na noc?

                    Dla mnie to jest straszne i bardzo żal mi tych dzieci.

                    A jeszcze zdanie w artykule żze to dziecko które zostało na 10 dni - nie było problemu bo odwiedzali je dziadkowie(!!!!!!!!!!!)
                    Do cholery co to za dziadkowie!!!!!!!!!!! Nie wziąść dziecka do siebie???????????????

                    Koszmar.
          • Gość: hella Re: jakbyś mial dziecko to IP: *.icpnet.pl 13.01.09, 12:06
            trzeba umieć znaleźć złoty środek. nie trzeba się zamykac dla świata, ale też trzeba umieć tak przemeblowac swoje życie, zeby dla malego człowieka znalazł się czas nie tylko w weekendy i żeby ten mały człowiek poznawał świat z rodzciami a nie z obcymi osobami.
            poczekaj, az Twpje dzieci dorosną i zobaczymy jaki bedzieci mieli super kontakt - prędzej czypóźniej wam wypomną, że nie was nigy nie było.
            weekendowa rodzina to za malo, aby wytworzyć prawidziwe więzi rodzinne...
            ale to zrozumiecie z żoną później, jak będziecie mieli nastolatki w domu
      • Gość: leets więc po co ci dziecko? IP: *.chello.pl 13.01.09, 11:42
        nie wiem jak trzeba być pustym, by zdecydować się na dziecko i
        jednocześnie nie chcieć stracić niczego z tzw "młodzieńczej
        wolności", żadnej imprezki, wyjazdów w góry itp.. Więc po co komuś
        takiemu dziecko, skoro nie chce go wychowywać i opiekować się nim?
        Czy wychodząc za mąż/żeniąc się, też nie zdajecie sobie sprawy, że
        trzeba będzie dochować wierności właśnie tej jednej osobie? ..nie
        rozumiem
      • Gość: makijaki Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.sferia.net 13.01.09, 11:46
        Chyba nie zrozumiałeś.
        Nie chodzi o to czy i dlaczego ktoś chce albo nie chce mieć dziecka.
        Jeżeli nie chcesz - twoje prawo.
        Chodzi, o to, że jeżeli ktoś się decyduje na dziecko, to niech go używa zgodnie
        z instrukcją obsługi.

        :) Z drugiej strony, to nie podoba mi się, że moje dzieci będą na Ciebie
        zarabiały kiedy będziesz w wieku emerytalnym.
        I proszę, nie odpowiadaj że masz trzeci filar.
      • Gość: feliX Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.com.pl 13.01.09, 11:58
        koniec wolnego czasu – w dużej mierze
        spontaniczności – nie, dlaczego?
        seksu - puknij się.
        wyjazdów - nie, po prostu są inne.
        czasu dla znajomych - na pewno duużo mniej.
        kariery - częściowo tak.

        manipulacja polega na mieszaniu prawd, półprawd, stereotypów i kłamstw.
        • Gość: nikusia Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.128.75.234.static.crowley.pl 13.01.09, 14:53
          dodaj zmieniasz profil znajomych, szukasz tych z dziećmi. chociaż my
          zapraszamy do domu wieczorem gdy dzieci usną, wychodzimy tylko raz w
          mies
        • Gość: WelcomeToHell polska rodzina weekendowa ! IP: 193.254.155.* 13.01.09, 15:20
          Jak sie nie ma gosposi to KIEDY posprzatasz mieszkanie-dom ??
          Kiedy zrobisz zakupy, cos pzry domu zrobisz, naprawisz ?
          WSZYSTKO DZIEJE SIE KOSZTEM CZASU DLA DZIECKA NIESTETY.
          Nawet zona w weekend gotujac spedza 2x2h w kuchni a dziecko przed TV.
          Life is brutal.
          A ja ide "na wycieczke" do marketu (czego akurat nienawidze) ale w Wawie nie ma
          innych atrakcji poza parkami i marketami + zakupy kiedys zrobic trzeba !

          PO DZIECKU KONIEC:
          > wolnego czasu – TAK ! Choroby dziecka, zwolnienia, zabawa, dojazdy do
          p-szkola, uwiazanie w domu...
          > spontaniczności – TAK ! bo wszystko trza lepiej planowac (pakowac rzeczy dla
          dziecka, planowac czas podrozy, nawet te cholerne weekendy trza planowac)
          > seksu - jasne ze TAK ! Jesli para naprawde nie byla goracymi kochankami przed
          dzieckiem co to w parku, pociagu, na plazy, na pralce i na wszstkie sposoby to
          po dziecku bedzie bankowo 1x na miesiac bo dochodzi stres i mega-zmeczenie i ..
          brak czasu.
          > wyjazdów - WYJAZDY moga byc ale bardziej kosztowne i bardziej stresogenne lub
          zostaw dziecko i poczucie winy...
          > czasu dla znajomych - TAK (zero) chyba ze oni tez maja dzieci w podobnym wieku
          > kariery - TAK ! Choroby dziecka, zwolnienia, mniejsza elastycznosc
      • Gość: ela Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.ists.pl 13.01.09, 13:15
        Ciebie powinny dzieci oddac do przytułku,bo szoda dla ciebie czasu.
      • Gość: kaszka Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 13:51
        Kariera,pieniądze ,dzieci i zdesperowane matki po kilku latach opieki nad
        dziećmi . Może jesteśmy słabym ,NARODEM.
    • Gość: minio A fe jaka nieładna reklama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:38
      przedszkola tego Pana. Czyzby miał znajomych w GW, którzy wstawili
      to w najważniejsze wiadomości. Wstydź się gazeto!
    • Gość: mama 5-latki Nie ma nic złego w rozsądnym korzystaniu z takiej IP: 145.248.195.* 13.01.09, 11:40
      Wszystko mozna opisać tak, żeby wywołać powszechne oburzenie. Jak
      mówi własciciel przedszkola rodzice korzystaja czasem z oferty
      nocnej, ale nie jest to w żaden sposób przechowalnia. Ci, którzy sie
      tak oburzają maja pewnie dziadków pod nosem, do których w kazdej
      chwili moga odstawic swoje pociechy i mieć czas na
      pracę/zabawę/rozrywkę. Niestety, nie każdy ma taka mozliwość, a w
      wyjątkowych sytuacjach jakoś trzeba sobie radzić. Jedyne zagrożenie
      to naduzywanie takiej oferty przez rodziców, ale czy inni nie
      nadużywaja dziadków ? Znam wiele par, które w tygodniu pracuja do
      późnych godzin wieczornych a w weekendy podrzucaja dzieci do
      dziadków bo musza odpocząć w spokoju...
      • Gość: hela Nie rozumiesz problemu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:47
        Chodzi o to, że decydując się na dziecko powinno się przebudowac
        swoje życie zawodowe. Powiedzieć czasem STOP szefowi. To lepsze niż
        za kilka-kilkanaście lat załować, że nie spędzało się więcej czasu z
        dzieckiem
        • Gość: JarosławJerzy Re: Nie rozumiesz problemu. IP: *.aster.pl 14.01.09, 19:34
          Gorzej tylko, jeśli to powiedzenie STOP będzie oznaczało bezrobocie...
      • bambussi naprawde nie widzisz róznicy 13.01.09, 11:51
        pomiędzy zostawieniem dziecka u dziadków a w przedszkolu???

        Gość portalu: mama 5-latki napisał(a):

        > Jedyne zagrożenie
        > to naduzywanie takiej oferty przez rodziców, ale czy inni nie
        > nadużywaja dziadków ? Znam wiele par, które w tygodniu pracuja do
        > późnych godzin wieczornych a w weekendy podrzucaja dzieci do
        > dziadków bo musza odpocząć w spokoju...

        nie widzisz różnicy między pobytem dziecka w RODZINIE a w
        INSTYTUCJI??

        dla mojej córki nocleg u dziadków jest najlepsza zabawą i sama
        ich "naciąga" na takie weekendy, natomiast perspektywa pobytu w
        przedszkolu o pół godziny dłużej niż zwykle (bo np. danego dnia nikt
        nie może przyjść po nią o tej standardowej 16-tej) wywołuje u niej
        płacz...

        dziecko to obowiązek i powinno się to zrozumiec ZANIM ktoś się na
        nie zdecyduje - bo albo dziecko albo wielka kariera i szampańska
        zabawa (przynajmniej przez te pierwsze 5 lat) - nie można zjeść
        ciasta i mieć ciastka
        • Gość: mhm Re: naprawde nie widzisz róznicy IP: *.cec.eu.int 13.01.09, 14:35
          powiedziec stop szefowi? Tylko mnie krew zalewa, kiedy ja musze w
          pracy zostac do 20, bo osoba, w ktora realizuje projekt o 16 musi
          odebrac dziecko z przedszkola... Argument: ty mozesz zostac, bo nie
          masz meza, dziecka... To samo z wakacjami, przerwami swiatecznymi -
          jako osoba bez rodziny (ale nie samotna!!!!!!) nie mam zadnych praw,
          musze jezdzic w delegacje na wygwizdowo (bo przeciez oni nie maja z
          kim dziecka zostawic)...
          Przedszkole jest lepsze niz matka, ktora 'poswieca sie' i zostaje w
          domu - moj chlop ma fobie spoleczna, bo do 7 roku zycia siedzial z
          rodzenstwem w domu... a matka miala misje do spelnienia - jak
          wrocila do pracy po 15 latach przerwy, to tak zaniedbywala rodzine,
          ze jej wlasny maz wystapil o rozwod... I tak kochajaca i
          poswiecajaca sie mama rozbila rodzine
    • Gość: Julia Przedszkole przenocuje malucha IP: 195.189.204.* 13.01.09, 11:43
      Okropność. Ja mam 2 dzieci i z przedszkola były odbierane przed
      opiekunkę o 14:00 i już w domu razem z opiekunką czekały na mój
      powrót o 18:00. Nie miałam serca trzymać ich w przedszkolu cały
      dzień. Ważne! Nie jestem "bogata", jestem samotną matką bez
      alimentów, moja pensja nie jest zła ale też nie są to kokosy.
      Opiekunkę opłacałam kosztem wielu wyrzeczeń - obiady jedzą tylko
      dzieci, ja kanapki, ubrania dla siebie kupuję rzadko, mocno się
      zastanawiam czy mogę kupić książkę (raczej szukam okazji na Allegro
      i dzięki temu czytamy dużo), do kina też chodzimy rzadko. Ale za to
      dzieci wiedzą że codziennie po obiedzie idą do własnego domu. To
      dla mnie najważniejsze na świecie. Nie rozumiem po co ludzie mają
      dzieci skoro oddają je do przechowalni. Musimy pracować i zarabiać
      ale dziecko wszystko zmienia i zanim się urodzi musimy ustalić plan
      kto i jak się nim zajmie. Rodzice muszą być odpowiedzialni.
      • Gość: kurdeczek Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: 80.51.74.* 13.01.09, 11:49
        Nie gadaj glupot o braku obiadu :D zrezygnuj z internetu i bedziesz miala co
        jesc :_)
        • Gość: Julia Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: 195.189.204.* 13.01.09, 12:21
          Internet mam tylko w pracy i mogę z niego korzystać w celach
          prywatnych podczas przerwy obiadowej. W domu mnie na to nie stać.
          Więc nie gadam "głupot". Nie chodzę z kolegami do bufetu tylko jem
          kanapki.
      • Gość: nikusia Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.128.75.234.static.crowley.pl 13.01.09, 14:50
        a moje dzieci chodzą do takiego przedszkola, że muszę je
        wyciągać "siłą", teraz mój synek jest zakochany w Ani, która jest
        dłużej w przedszkolu. i co zrobić??? są mamuśki które pędzą odebrać
        dzieci i ....zostawiają je w domu przed TV, to ja już wolę kiedy on
        bawi sie w przedszkolu tangramem
    • Gość: heat Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:47
      Nasze przedszkole otwarte jest do 16 i uważam że działa za krótko, standardem
      powinna być co najmniej godz. 17, bo wielu rodziców pracuje do 16. Co ciekawe
      kiedy przychodzę odebrać mojego smyka między 15.30 a 16.00 (3,5 roku), jest tam
      już tylko 3-5 dzieci, większość odbierana jest przez babcie chyba po obiedzie.
      Natomiast kolosalnym nieporozumieniem jest dla mnie przerwa wakacyjna w
      przedszkolu, czy ja mam w pracy wakacje przez 2 miesiące?? Gdzie mam wtedy
      przerzucać Bartka?
      Co do pozostawiania dzieci na noc w przedszkolu, żłóbku - tragedia... Sami wiemy
      z doświadczenia, że tym co dzieci potrzebują najbardziej i najmocniej i za czym
      najbardziej tęsknią jest nasza obecność przy nich, nie zastąpi tego super sala z
      super panią i super zabawkami, dziecko może mieć 100 zabawek, a kiedy mamy i
      taty brak, smutek i tęsknota.
      Pozdrawiam wszystkich rodziców :)
    • Gość: Matka Przedszkole przenocuje malucha IP: 213.192.66.* 13.01.09, 11:49
      Nie jestem wzorową matką, ale poraziła mnie wiadomość o odwiedzinach
      w całodobowym przedszkolu cioci i dziadków. Co to jest za szambo
      emocjonalne? Dziecko ma ciotkę i dziadków i siedzi w gó...anym
      przedszkolu 10 dni? Matko takie praktyki nadają się do prokuratury.
      I niech mi tu nikt nie pierdzi o "różnych sytuacjach rodzinnych". Na
      biednego nie trafiło. 24h przedszkola to jakaś cholerna
      patologia...Nie mogę...szlag mnie
      trafia.........AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • bambussi Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 11:59
        dokładnie - czyli są dziadkowie a mimo to dziecko siedzi w trochę
        lepiej wyposażonym domu dziecka??????? koszmar....

        w szwecji rodzice już by mieli opiekę społeczną na karku i albo by
        zmienili nawyki albo...
      • czarny.henryk Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:00
        > emocjonalne? Dziecko ma ciotkę i dziadków i siedzi w gó...anym
        > przedszkolu 10 dni?

        Chyba masz po prostu mało wyobraźni.
        My też mamy dziadków na których możemy liczyć sporadycznie. Jedna babcia chociaż jest w wieku emerytalnym, prowadzi jeszcze prace badawcze, pisze i publikuje, jeżeli weźmie dzieci na spacer na plac zabaw albo zostanie z nimi wieczorem raz na jakiś czas to wszystko. Moja matka ma nowego męża i od paru lat wspólnie podróżują i wydają jego majątek na rożne szaleństwa i mają i generalnie inne plany niż zajmowanie się wnuczkami dłuzej niż godzinkę czy dwie. I czy można mieć do nich o to żal?
        • rayenne odpowiadam na pytanie. 13.01.09, 12:06
          Można.
          • Gość: zuza Re: odpowiadam na pytanie. IP: 195.205.44.* 13.01.09, 12:36
            A dlaczego mieć żal? Odchowali swoje dzieci i mają czas (i pieniądze) by
            nacieszyć się jeszcze życiem! Na forum panuje jakaś cierpiętnicza maniera -
            urodziliśmy się by spłodzić dzieci i je wychować (najlepiej rezygnując z pracy i
            swoich przyjemności), odsapnąć kilka lat a następnie rzucić się ponownie w wir
            obowiązków przy wnukach - odbiło wam? Czy wy do cholery nie macie żadnych pasji,
            marzeń, planów?
            • czarny.henryk Re: odpowiadam na pytanie. 13.01.09, 13:09
              > nacieszyć się jeszcze życiem! Na forum panuje jakaś cierpiętnicza maniera -
              > urodziliśmy się by spłodzić dzieci i je wychować (najlepiej rezygnując z pracy
              > swoich przyjemności), odsapnąć kilka lat a następnie rzucić się ponownie w wir
              > obowiązków przy wnukach - odbiło wam

              Przecież to katolicka retoryka umartwiania się od wieków. Każda okazja jest dobra żeby znaleźć okazje do umartwiania się.
              • Gość: marta Re: odpowiadam na pytanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 12:03
                to po co dzieci, skoro nikt nie ma dla nich czasu? to jest uleganie jakims
                ciemnogrodzkim-katolickim presjom w takim razie.
            • rayenne kwestia proporcji 13.01.09, 13:13
              MOJE marzenia, moje plany, moja kariera, moje życie, moje
              zainteresowania, mój czas wojny, moje uczucia, moje, moje, moje ...
              ja ja ja ja ja ja ja ja. Jezu. Tak się da żyć?
              • Gość: vita Re: kwestia proporcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 14:11
                Rayenne, "moje" jest ważne, bo kiedyś tam, when all is said and done, zostajesz sama ze sobą. Dzieci i tak mogą się od ciebie odwrócić, męża możesz stracić, przyjaciele mają też swoje życie, a ty musisz siebie znosić. Lepiej nie mieć do siebie o nic żalu, mieć swoje pasje, swoje uczucia, swoje plany i być w zgodzie z samym sobą; nie żyć dla kogoś (a przynajmniej nigdy całkowicie dla kogoś) tylko przede wszystkim dla siebie. Nie wymagać, żeby ktoś nam się rewanżował za troskę czy zainteresowanie, nie liczyć na innych, liczyć na siebie. Tak się da żyć, nawet mając dzieci, tylko trzeba pogodzić się z tym, że są to osobne byty, nie zawsze będą częścią naszego życia.
                • Gość: marta Re: kwestia proporcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 12:09
                  tak i najlepiej te osobne byty izolowac od siebie juz od zarania, zeby soe za
                  bardzo nie przyzwyczajaly, zeby tez uwazaly ze moga liczyc tylko na siebie, i ze
                  nikt inny nie ma prawa liczyc na cokolwiek od nich. Wszystko w gumowych
                  rekawiczkach i polane chloroksem.
                  Trzeba rozroznic polecia: co innego jesli ktos czegos od kogos oczekuje, bo
                  uwaza ze mu sie nalezy cos od innej osoby; co innego jesli wie,ze moze na te
                  osobe liczyc, bo to jest zaufanie, przyjmowane od kogos.
                  I jesli sie nie nauczy czlowieka tego, ze bedac w relacji z innymi ma sie prawo
                  liczyc na nich ale i oni moga liczyc na ciebie - to w przyszlosci ten czlowiek
                  bedzie biednym, samotnym egoistą. Na tym polega wspolnota, spoleczenstwo,
                  podstawa wiezi plemiennej, ludzie mogli na siebie LICZYC.A czlowiek oferuje
                  siebie bezinteresownie o tyle o ile czuje sie kochany akceptowany czyli wie ze
                  ma w kims oparcie. Jesli tego oparcia nie ma liczy tylko na siebie i odgradza
                  sie murem od innych.
            • Gość: [pikaczu a ja odpowiadam zuzi IP: *.aster.pl 13.01.09, 13:24
              nie dramatyzuj - dziecko nie oznacza życia w klasztorze, ale nie
              oznacza też, że dziecko jest na samym końcu, po pracy i (hehe)
              karierze...

              na dziś model jest taki, że ludziki siedzą i się op... pół dnia, a
              potem się nie wyrabiają z robotą i gdzieś od 15 słyszę, jak zaczyna
              się dzwonienie do drugich połówek i licytacja kto odbierze dziecko z
              przedszkola... ręce opadają...

              zresztą ogólna refleksja: praca jest tylko po to,aby sobie coś do
              garka włożyć. sensem życia jest dziecko (jak ktoś się na nie
              zdecydował oczywiście), rodzina (żona, rodzice, rodzeństwo), własne
              cztery litery (hobby, zainteresowania, pasje), otocznie typu własna
              wioska - a robota jest na końcu, jako konieczny dodatek.

              tworzenie odwrotnej piramidy jest głupie.

              ps. miałem kiedyś kumpla w work, który na biurku miał mega wypasiony
              budzik. taki duży, z 2 dzwonkami (old school;). myk polegał na tym,
              że o 17 dzwonek dzwonił tak, że całe piętro podskakiwało. kolega zaś
              wstawał i pakował rzeczy, po czym spokojnym krokiem kierował się do
              windy. miał (sorry za wyrażenie) jaja, w przeciwieństwie do reszty
              open space, która patrzyła na niego z podziwem, ale siedziała i
              dłubała przy kompie, bo bała się wyjść przed szefem, który jak się
              później okazało siedział w pracy, bo był w trakcie paskudnego
              rozwodu i nie miał gdzie wrócić...

              ja sam budzika na biurku nie mam, ale o 17 jadę do domu - do żony i
              dzieci. i od tej godziny mam w poważaniu problemy klientów, którzy
              cały dzień siedzieli na dupie, a po 17 przypomnieli sobie o
              problemie (najczęściej bardzo pierdołowatym).

              każdemu takie podejście polecam - dopiero wtedy się żyje pełną
              piersią...

              acha - uprzedzając: nie pracuję w urzędzie miasta, tylko w robicie,
              za którą wielu dałoby się pokroić. w korporacji - mordorze też można
              zachowywać się normalnie.

              pozdrawiam
              [pikaczu
              • p.pirx Re: a ja odpowiadam zuzi 13.01.09, 14:34
                Gość portalu: [pikaczu napisał(a):
                > zresztą ogólna refleksja: praca jest tylko po to,aby sobie coś do
                > garka włożyć. sensem życia jest dziecko (jak ktoś się na nie
                > zdecydował oczywiście), rodzina (żona, rodzice, rodzeństwo),
                własne
                > cztery litery (hobby, zainteresowania, pasje), otocznie typu
                własna
                > wioska - a robota jest na końcu, jako konieczny dodatek.

                Zasadniczo zgadzam się z taką filozofią życiową, ale mam jedno
                zastrzeżenie. Mając dziecko jestem zobowiazany poza miłością,
                wychowaniem i czasem poświęcanym na wspólnych zajęciach zapewnić mu
                godne warunki życia. Poza ostatnim obowiązkiem wcześniejsze mieszczą
                się w zakresie cech charakterologicznych, które można określić jako
                podstawowe, żeby być dobrym ojcem. Pozostaje ten ostatni obowiązek -
                utrzymać dziecko, może w porównaniu z tamtymi nie jednoznacznie
                ważniejszy, ale na pewno nie mniej ważny i wynikający z
                odpowiedzialności rodziców za swoje dzieci. Jeżeli samotna matka
                zaiwania na dwóch etatach, żeby utrzymać swoje dzieci, to mam uznać,
                że jest podłą egoistką i nie nadaje się na matkę? Bzdura! Jest
                wspaniałą matką, która potrafi się poświęcić dla swoich dzieci.
                Jeżeli nie spędzam ze swoim dzieckiem tyle czasu ile powinienem, to
                wynika to tylko z faktu, że sam poświęcam się po to, żeby mu w życiu
                nie brakowało niczego.
                Nie chcę patrzeć jak patrzy łakomym wzrokiem na rzeczy, które inne
                dzieci mają, a on też powinien mieć, tyle że mnie nie stać. We
                wszystkim trzeba zachować umiar. Oceniacie innych oceńcie siebie
                samych. Co zrobiliście, robicie, żeby wasze dziecko miało np.
                ułatwiony start w dorosłe życie? Zapewnicie mu bez pieniędzy dobre
                wykształcenie, poznanie świata, swobodę w kontaktach z ludźmi? Może
                pracując 8 godzinek, lub nie pracując wybieracie właśnie to co dla
                was jest wygodniejsze?
                Pogadamy za paręnaście lat i sprawdzimy, czyje dzieci są w lepszej
                sytuacji.
                • Gość: marta Re: a ja odpowiadam zuzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 12:18
                  zastanow sie, kochany co mowisz. Zapitalasz zeby twoje dziecko mialo najnowszy
                  model komorki? markowe ciuchy? komputer albo plaptopa, zeby nie zazdroscilo
                  innym dzieciom RZECZY? Bo jak ma te RZECZY, ktore maja inne dzieci to jest od
                  nich szcześliwsze??? albo tak samo szczesliwe?
                  I jak ma dzien zapełniony zajeciami dodatkowymi, ktore maja je przystosowac do
                  zajmowania pierwszego miejsca we wszystkim to tez jest szczesliwe? Jest
                  szczesliwe jak nie widzi ojca tyle czasu ile by moglo widziec, bo tata zarabia
                  na jeszcze wiecej RZECZY dla tego dziecka?
                  A moze czlowiekowi czasem przydaje sie to, ze nie ma tego co zapragnie, bo
                  spelnione pragnienia szybko powszednieja. Moze lepiej jak czasem nauczy sie, co
                  to jest porażka i ze nie musi byc najmadrzejszym i najlepszym uczniem w klasie.
                  Zycia nie da sie zaprogramowac. Jedyne co mozna dac dzieciom trwalego, co da im
                  oparcie na cale zycie jest miłosc rodziców. Przypomnijcie sobie swoje
                  dziecinstwo, bo pewnie jestesmy w tym samym wieku, Pokolenie koncóki lat 70tych.
                  Bylo biednie, nie bylo niczego, czy byliscie nieszczesliwi? Czy teraz to,ze
                  mozecie miec wszystko czyni was szczesliwymi?
              • Gość: marta Re: a ja odpowiadam zuzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 12:12
                tak trzymac pikachu :)
        • Gość: feliX Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.com.pl 13.01.09, 12:08
          > Moja matka ma nowego męża i od paru lat wspólnie p
          > odróżują i wydają jego majątek na rożne szaleństwa i mają i generalnie inne pla
          > ny niż zajmowanie się wnuczkami dłuzej niż godzinkę czy dwie. I czy można mieć
          > do nich o to żal?

          żal może nie. można im co najwyżej współczuć i próbować pomóc.
          • Gość: Maciek Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: 212.160.240.* 13.01.09, 15:17
            CZy tylko Twój sposób postrzegania świata jest ok? Może jednak
            pozwól innym zyć tak jak oni chca a ty zyj tak jak ty chcesz.
            Wkurzajacy sa Ci wszyscy moralizatorzy o jedynym słusznym stylu i
            sposobie zycia nie zauwazyli, że świat składa sie z ludzi o róznym
            sposobie patrzenia na świat i róznych potrzebach.
        • jarolug Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:46
          Do Czarny.henryk -> nieźle Cię rodzice "wytrenowali", że uważasz to za normalne.
          "Nie garb się, nie płacz, nie zawracaj mi głowy".

          Właściwie to nawet nie chce mi odpisywać ... najwyraźniej mamy różne poglądy na
          kwestię wychowania dzieci.

          Piszesz tak jak by coś wycięło Ci funkcje odpowiedzialne za emocje.

        • nika_j Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 12:48
          Żal? Pewnie nie, biedacy tak samo pewnie byli wychowywani. Znieczulica jest
          dziedziczna. Dziecko, traktowane jak bagaż, dokładnie tak samo traktuje swoje
          dzieci i nie widzi w tym nic złego.
          Ja osobiście mam wiele marzeń. Odkąd mam dzieci, marzenia te uwzględniają także
          je. Nie jestem szurniętą mamuśką bez ambicji, jestem po prostu rodzicem i tego
          nie żałuję. Dzieciaki nie są dla mnie balastem. Można się zastanawiać, po co
          rodzicom dzieci, natomiast chyba nikt nie ma wątpliwości, że po to dzieci mają
          rodziców, żeby byli z nimi wtedy, kiedy są potrzebni.
        • bambussi Re: Przedszkole przenocuje malucha 13.01.09, 14:35
          Można
        • Gość: marta Re: Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 12:01
          mozna
          To przykre ze ta nieczulosc jest dziedziczona.
          Jesli czlowiek wychowa sie w domu, gdzie kariera byla wazniejsza od dziecka, to
          takie zachowanie nie bedzie dla niego niczym odrazającym.
          W takim razie lepiej nie miec dzieci niz wychowywac je bez rodziny.

    • Gość: sma jeb*** zarobasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:53
      naprodukowali se dzieciory to tera problem,
      byznes ys byznes wiec najlepiej by bylo sprzedac dziecko turkom
    • bergman1 od moich sąsiadów dzieci wychwują do 17 dziadkowie 13.01.09, 11:56
      do piątku,a vekend ci rodzice imprezują .Czy tak powinni postępować rodzice?
      • Gość: asid Re: od moich sąsiadów dzieci wychwują do 17 dziad IP: *.ovh.net 13.01.09, 12:26
        Tak. Bo posiadanie dziecka to nie tylko poświęcenie mu wszystkiego i
        podporządkowanie się jego potrzebom.
        • czarny.henryk pokolenie egoistów 13.01.09, 13:02
          > Tak. Bo posiadanie dziecka to nie tylko poświęcenie mu wszystkiego i
          > podporządkowanie się jego potrzebom.

          jasne, i właśnie tak rośnie pokolenie egoistycznych maminsynków, przyzwyczajonych że wszyscy tańczą wokół ich i potrzeby innych sie nie liczą, reagujących agresją jak ktoś nie jest wstanie dla nich wszystkiego innego poświecić
          • bambussi Re: pokolenie egoistów 13.01.09, 14:32
            to proste pytanie - PO CO ci dzieci, skoro masz je gdzieś, obchodzą
            cię tylko twoje potrzeby, opiekę i tak powierzyłeś innym osobom - PO
            CO???

            dzieci to nie kury nioski, nie wystarczy je hodować żeby mogły potem
            mogły przeżyć normalnie dorosłe życie - żeby przekazać im pewnien
            system wartości trzeba z nimi BYĆ nie tylko w weekendy...

            (jak już dorosną pokaż im ten wątek)
            • Gość: Maciek Re: pokolenie egoistów IP: 212.160.240.* 13.01.09, 15:19
              Czarny Henryk ma rację. Jak patrzy się na tych rodziców którzy
              trzęsa się nad rtymi dziećmi i spełniaja wszelkie zachcianki to
              scyzoryk sie otwiera. a potem całe społeczeństwo musi znosić małych
              a potem duzych terorystów oczekujacych, ze wszyscy są na ich
              skinienie. Ci dziadkowie, rodzicie, ciocie i wujkowie pochyleni nad
              tymi swoimi małymi geniuszami to dramatyczny widok współczesnej
              cywilizacji.
          • Gość: cytryna to przykre - biedne dzieciaki IP: *.broadband.pl 13.01.09, 15:18
            Nie zdziwię sie jak te dzieci, gdy dorosną pozbędą się niewygodnych
            rodziców umieszczających i w "domach pogodnej starości". Na szacnek
            i miłość dziecka trzeba sobie zapracować....
    • Gość: aga33 Przedszkole przenocuje malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 12:03
      jestem osobą samotnie wychowującą dziecko, dziadkowie są wciąz czynni zawodowo
      Więc wydaje mi sie że takie przedszkola mają sens a krytyczne opinie na ten
      temat wydają tylko ci co nie mają dzieci
    • rayenne spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohenryka) 13.01.09, 12:04
      ... wszystko kiedyś procentuje :) kiedyś te dzieci, którym pokazano
      w ten sposób CO jest w zyciu najważniejsze, też wybiorą taką opcję:
      szalony wyjazd na narty w Wigilię - a podstarzała niepasująca do
      folderowych wakacji i byc może owdowiała mamusia lub tatuś - do
      przechowalni dla staruszków. I niezależnie od tego, czy przytułek
      dla niepotrzebnych nikomu ludzi będzie sie nazywał wydumanie i
      chwytliwie (takie są nazwy dla japiszonów :): "Laboratorium
      ducha", "Pracownia umysłu", "Słoneczna jesień" - będzie to tylko
      bardziej luksusowo opakowana odmiana samotności, porzucenia, bycia
      niepotrzebnym. Nawet gdyby podawano tam kawior i szampana, ręczę Ci,
      że większość czułaby się potwornie smutno. Koloryt życia polega
      między innymi na tym, co nieosiągalne (czyli to, z czego czasem
      trzeba zrezygnować). Ale również na tym, co odkrywa się "w zamian".
      Pozdro
      • czarny.henryk Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen 13.01.09, 12:13
        > w ten sposób CO jest w zyciu najważniejsze, też wybiorą taką opcję:
        > szalony wyjazd na narty w Wigilię - a podstarzała niepasująca do
        > folderowych wakacji i byc może owdowiała mamusia lub tatuś - do
        > przechowalni dla staruszków.

        Rozumiem że różnica jest taka że ty rezygnujesz z nart, wakacji i umartwiasz się na zapas już dziś oczekując egoistyczne ze twoje dzieci zrezygnują tak samo za paręnaście lat?

        Ja nie rezygnuję i nie mam zamiaru obciążać podobnymi moje dzieci.
        • Gość: feliX Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.com.pl 13.01.09, 12:24
          świetnie. poczytaj sobie podręczniki psychologii rozwojowej ile czasu i jakiego typu kontaktu potrzebuje dziecko do prawidłowego rozwoju. czy weekendy (nie wszystkie jak sądzę, no bo przecież trzeba się wyrwać?) wystarczą.

          potem zadaj sobie inne pytanie - z czego BYŁBYŚ W STANIE zrezygnować dla swojego dziecka, gdybyś uświadomił sobie, że na prawdę tego potrzebuje. To pokaże chierarchię wartości w twoim życiu. potem nie pozostanie ci nic innego jak popaść w samouwielbienie lub... spalić się ze wstydu.
          • Gość: mhm Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.cec.eu.int 13.01.09, 14:36
            a ile z was kochajace i poswiecajace kazda chwile dla dzicka Mamuski
            wlacza swoim dziciom Mini Mini na wiecej niz 10 minut dziennie...
        • Gość: kiki Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.net.autocom.pl 13.01.09, 12:27
          Wspaniała wypowiedż ale kto z młodych wezmie sobie to do serca.Teraz są młodzi
          starość jest w sąsiedztwie na ulicy ich to nie dotyczy.Kariera,przyjemności to
          się liczy. Dzieci do przechowalni.
        • Gość: rayenne Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.aster.pl 13.01.09, 13:05
          Nie rezygnuję, tylko inaczej organizuję. Zmieniłam pracę (choć
          finansowo gorzej na tym wychodzę, mam dużo czasu dla domu i
          dziecka),mąż świetnie zarabia - taką decyzję podjęliśmy razem (ja
          pracuję teraz w nienormowanym czasie). Mogę więc o 15.30 odebrać
          dziecko z przedszkola i pobawić się z nim na placu, wzięłam też "na
          siebie" jego zainteresowania. Mamy czas na własne życia i
          zaninteresowania (zorganizowaliśmy sąsiadkę "ciocię" - opiekunkę,
          która raz lub dwa razy w tygodniu może zostać wieczorem z synkiem -
          uwierz, choć pewnie nie muszę Cię przekonywać, wszak ty też masz
          opcję "stałej" i związanej z dziećmi opiekunki, to o wiele lepsze
          niż "instytucja", choćby przez to, że dziecko jest we własnym
          domu!!!), mamy normalnych znajomych, przyjaciół, swoje
          zainteresowania (ja po wielu latach skończyłam drugi "wymarzony"
          dawno kierunek studiów: psychologię na SWPS, mąż nurkuje). Wakacje
          spędzamy razem (tata z ekipą do wody i na rafę, my z młodym albo coś
          zwiedzamy, albo pławimy się w basenach; jeśli nurkowania są w tu i
          decydujemy się na wspólny wypad - my spadamy na kajaki (akurat
          niedaleko bazy jest Krutynia) czy rowery. Jeśli jadę z młodym na
          basen, biorę swój własny kostium i sobie pływam (dziecko jest na
          zajęciach z grupą przedszkolaków). Niegdyś byłam zalataną panią
          dziennikarz, brylującą na biznesowych bankietach a w domu, często
          późną nocą ograniczałam się do naciskania guziczka w czajniku
          bezprzewodowym. I to było fajne na tamten czas. Bo widzisz, NA
          WSZYSTKO jest czas. Kiedy byliśmy młodzi, faktycznie, nie
          decydowaliśmy się na dzieci, bo musieliśmy zadbać o to, żeby mieć
          gdzie mieszkać, ustabilizować swoje pozycje zawodowe. A po
          trzydziestce piątce ... no wiesz, to w pewnym sensie jest czas
          zbierania plonów :) Ja zdecydowałam sie na nowy,
          mniej "czasochłonny" zawód ze względu na dziecko (planujemy też
          drugie), dzięki niemu wracam do tego, o czym kiedyś marzyłam :))) a
          co skutecznie mi odradzano. Pozwoli mi to na skoordynowanie kariery
          z pozostałymi aspektami życia: rodzinną i społeczną. Kiedyś tak nie
          było, co więcej, nawet nie miałam takiej potrzeby: po prostu życie
          było jednowymiarowe.
          Naprawdę żyjecie pełnią życia spędzając je wyłącznie w pomieszczeniu
          biura? Czy serio, te week-endy zapewniają waszemu związkowi bliskość
          (optymalną dla was, wszak każda para ma inną) - skoro większość
          życia (problemów ale i radości, sukcesów, porażek, trudnych ale i
          fajnych chwil) spędzacie ze współpracownikami? To nie prowokacja, to
          tylko pytania ....
          A co do drugiej części pytania: może mam nienormalną rodzinę, ale u
          mnie to po prostu naturalne, że starsi (babcia, dziadek) mogą liczyć
          na opiekę ze strony młodszych. Ty to postrzegasz jako: wyrzekanie
          się, porzucanie... a ja jako zrobienie miejsca dla kogos i dalsze,
          inne, ale równie fajne i wartościowe życie. Kiedy moi dziadkowie
          byli już starsi (byli dość dzianymi rolnikami, mieli niegdyś
          olbrzymie gospodarstwo) i oddali ziemię w zamian za emeryturę, tata
          pomógł im przeprowadzić się blisko miejscowości, w której
          mieszkalismy. Mieli tam ładny mały dom, moi rodzice pracowali
          zawodowo, dziadkowie, póki mogli, w zamian za fizyczną pomoc w
          obowiązkach "odwdzięczali" się opieką nade mną, jakimiś fajowymi
          niedzielnymi obiadami, długimi spacerami itp. Żyje jeszcze moja
          babcia (prawie 96 letnia) i chętnie wszyscy (rodzice na codzień, my
          podczas wakacji czy w niektóre weekendy) wpadamy do niej i pomagamy
          tacie (czynią tak również siostry taty). Zarówno ja jak i mój mąż z
          całą pewnością zaopiekujemy się też naszymi rodzicami, gdyby zaszła
          potrzeba wspólnego zamieszkania czy stałej opieki (wszystko się da
          zorganizować). Ja też oczekuję, że więź która mnie łączy z synem
          zaprocentuje kiedyś. Nie chodzi o to, że "hoduję" sobie pielęgniarza
          czy sponsora i również nie o to, żeby go ubezwłasnowolnić
          emocjonalnie: to,na co liczę, to miłość, zainteresowanie, szacunek i
          chęć kontaktu ze mną oraz to, że nasza relacja (mówię również o
          mężu) będzie dla niego inspiracją i życiowym kompasem. A do tego,
          niestety, potrzeba czasu, nie da się niczego zbudować w 15 minut
          dziennie (choć wielu współczesnych psychologów "rozgrzesza"
          twierdzeniem, że efektywnie wykorzystane pół godziny znaczy więcej
          niż "nijakie" 10). Serdecznie pozdrawiam, Magda
        • rayenne Czarnyhenryku 13.01.09, 13:08
          Nie rezygnuję, tylko inaczej organizuję. Zmieniłam pracę (choć
          finansowo gorzej na tym wychodzę, mam dużo czasu dla domu i
          dziecka),mąż świetnie zarabia - taką decyzję podjęliśmy razem (ja
          pracuję teraz w nienormowanym czasie). Mogę więc o 15.30 odebrać
          dziecko z przedszkola i pobawić się z nim na placu, wzięłam też "na
          siebie" jego zainteresowania. Mamy czas na własne życia i
          zaninteresowania (zorganizowaliśmy sąsiadkę "ciocię" - opiekunkę,
          która raz lub dwa razy w tygodniu może zostać wieczorem z synkiem -
          uwierz, choć pewnie nie muszę Cię przekonywać, wszak ty też masz
          opcję "stałej" i związanej z dziećmi opiekunki, to o wiele lepsze
          niż "instytucja", choćby przez to, że dziecko jest we własnym
          domu!!!), mamy normalnych znajomych, przyjaciół, swoje
          zainteresowania (ja po wielu latach skończyłam drugi "wymarzony"
          dawno kierunek studiów: psychologię na SWPS, mąż nurkuje). Wakacje
          spędzamy razem (tata z ekipą do wody i na rafę, my z młodym albo coś
          zwiedzamy, albo pławimy się w basenach; jeśli nurkowania są w tu i
          decydujemy się na wspólny wypad - my spadamy na kajaki (akurat
          niedaleko bazy jest Krutynia) czy rowery. Jeśli jadę z młodym na
          basen, biorę swój własny kostium i sobie pływam (dziecko jest na
          zajęciach z grupą przedszkolaków). Niegdyś byłam zalataną panią
          dziennikarz, brylującą na biznesowych bankietach a w domu, często
          późną nocą ograniczałam się do naciskania guziczka w czajniku
          bezprzewodowym. I to było fajne na tamten czas. Bo widzisz, NA
          WSZYSTKO jest czas. Kiedy byliśmy młodzi, faktycznie, nie
          decydowaliśmy się na dzieci, bo musieliśmy zadbać o to, żeby mieć
          gdzie mieszkać, ustabilizować swoje pozycje zawodowe. A po
          trzydziestce piątce ... no wiesz, to w pewnym sensie jest czas
          zbierania plonów :) Ja zdecydowałam sie na nowy,
          mniej "czasochłonny" zawód ze względu na dziecko (planujemy też
          drugie), dzięki niemu wracam do tego, o czym kiedyś marzyłam :))) a
          co skutecznie mi odradzano. Pozwoli mi to na skoordynowanie kariery
          z pozostałymi aspektami życia: rodzinną i społeczną. Kiedyś tak nie
          było, co więcej, nawet nie miałam takiej potrzeby: po prostu życie
          było jednowymiarowe.
          Naprawdę żyjecie pełnią życia spędzając je wyłącznie w pomieszczeniu
          biura? Czy serio, te week-endy zapewniają waszemu związkowi bliskość
          (optymalną dla was, wszak każda para ma inną) - skoro większość
          życia (problemów ale i radości, sukcesów, porażek, trudnych ale i
          fajnych chwil) spędzacie ze współpracownikami? To nie prowokacja, to
          tylko pytania ....
          A co do drugiej części pytania: może mam nienormalną rodzinę, ale u
          mnie to po prostu naturalne, że starsi (babcia, dziadek) mogą liczyć
          na opiekę ze strony młodszych. Ty to postrzegasz jako: wyrzekanie
          się, porzucanie... a ja jako zrobienie miejsca dla kogos i dalsze,
          inne, ale równie fajne i wartościowe życie. Kiedy moi dziadkowie
          byli już starsi (byli dość dzianymi rolnikami, mieli niegdyś
          olbrzymie gospodarstwo) i oddali ziemię w zamian za emeryturę, tata
          pomógł im przeprowadzić się blisko miejscowości, w której
          mieszkalismy. Mieli tam ładny mały dom, moi rodzice pracowali
          zawodowo, dziadkowie, póki mogli, w zamian za fizyczną pomoc w
          obowiązkach "odwdzięczali" się opieką nade mną, jakimiś fajowymi
          niedzielnymi obiadami, długimi spacerami itp. Żyje jeszcze moja
          babcia (prawie 96 letnia) i chętnie wszyscy (rodzice na codzień, my
          podczas wakacji czy w niektóre weekendy) wpadamy do niej i pomagamy
          tacie (czynią tak również siostry taty). Zarówno ja jak i mój mąż z
          całą pewnością zaopiekujemy się też naszymi rodzicami, gdyby zaszła
          potrzeba wspólnego zamieszkania czy stałej opieki (wszystko się da
          zorganizować). Ja też oczekuję, że więź która mnie łączy z synem
          zaprocentuje kiedyś. Nie chodzi o to, że "hoduję" sobie pielęgniarza
          czy sponsora i również nie o to, żeby go ubezwłasnowolnić
          emocjonalnie: to,na co liczę, to miłość, zainteresowanie, szacunek i
          chęć kontaktu ze mną oraz to, że nasza relacja (mówię również o
          mężu) będzie dla niego inspiracją i życiowym kompasem. A do tego,
          niestety, potrzeba czasu, nie da się niczego zbudować w 15 minut
          dziennie (choć wielu współczesnych psychologów "rozgrzesza"
          twierdzeniem, że efektywnie wykorzystane pół godziny znaczy więcej
          niż "nijakie" 10). Serdecznie pozdrawiam, Magda
          • czarny.henryk Re: Czarnyhenryku 13.01.09, 13:35
            > dawno kierunek studiów: psychologię na SWPS, mąż nurkuje). Wakacje
            > spędzamy razem (tata z ekipą do wody i na rafę, my z młodym albo coś
            > zwiedzamy, albo pławimy się w basenach; jeśli nurkowania są w tu i
            > decydujemy się na wspólny wypad - my spadamy na kajaki (akurat
            > niedaleko bazy jest Krutynia) czy rowery. Jeśli jadę z młodym na
            > basen, biorę swój własny kostium i sobie pływam

            Jeśli tak piszesz, to nie wiem czy czasem syn nie zajął emocjonalnie miejsca należne partnerowi towarzyszeniu ci w życiu, co zresztą jest typowe w modelu polskiej rodziny.

            > zbierania plonów :) Ja zdecydowałam sie na nowy,
            > mniej "czasochłonny" zawód ze względu na dziecko (planujemy też
            > drugie), dzięki niemu wracam do tego, o czym kiedyś marzyłam :))) a
            > co skutecznie mi odradzano. Pozwoli mi to na skoordynowanie kariery
            > z pozostałymi aspektami życia: rodzinną i społeczną. Kiedyś tak nie
            > było, co więcej, nawet nie miałam takiej potrzeby: po prostu życie
            > było jednowymiarowe.

            Twoja wypowiedź jest ciekawa i jakże inna od większości tutaj która to zamiast szukania własnej drogi wypośrodkowania celów w życiu żąda podporządkowania wszystkiego dziecku "bo tak trzeba". A tak naprawdę to wcale nie dla dziecka tylko dla własnej przyjemności realizowania się jako matka

            • bambussi Re: Czarnyhenryku 13.01.09, 14:27
              > Jeśli tak piszesz, to nie wiem czy czasem syn nie zajął
              emocjonalnie miejsca na
              > leżne partnerowi towarzyszeniu ci w życiu, co zresztą jest typowe
              w modelu pols
              > kiej rodziny.

              :) :) :) :) :) :)

              uważasz że partner jest ważniejszy niż dziecko...

              :) :) :) :) :) :)


              • czarny.henryk > uważasz że partner jest ważniejszy niż dziecko.. 13.01.09, 14:36
                > :) :) :) :) :) :)
                >
                > uważasz że partner jest ważniejszy niż dziecko...
                >
                > :) :) :) :) :) :)

                Pamiętam jak na szkole rodzenia prowadząca mamom mówiła żeby koniecznie o tym
                nie zapomnieć. Bo dziecko ma być dla rodziców na jakiś czas, a partner na całe
                życie.

                Oczywiście jest to odosobniony pogląd i śmieszny oczywiście, świat zwariowanych
                mamusiek uważa że partner jest potrzebny żeby mieć i dołożyć się do dziecka,
                które będzie potem z mamusią będzie przez całe życie :)
                Czyż nie?
                • Gość: doktor plama Re: > uważasz że partner jest ważniejszy niż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 14:46
                  henryku, przybijam piątkę, zgadzam się całkowicie z każdym twoim postem. więc już nie będę dublować treści, a ty pisz dalej, aż do znudzenia! może do niektórych mamuś cudownych "fasolek" a później "maluszków" i "bejbików" coś dotrze?
                • bambussi Re: > uważasz że partner jest ważniejszy niż 13.01.09, 14:48
                  czarny.henryk napisał:

                  > Bo dziecko ma być dla rodziców na jakiś czas, a partner na całe
                  > życie.

                  ale na który czas, bo według mnie dzieciństwo dziecko powinno
                  spędzać z rodzicami a usamodzielnić się jak dorośnie...

                  skoro nie widzisz powodu żeby zajmować sie dzieckiem teraz, jak jest
                  małe, to kiedy wg. ciebie następuje ten czas kiedy dziecko "jest dla
                  rodziców", będziesz się nim zajmował jak będzie miało 40 lat bo
                  teraz jak ma 5 lat to musisz się wyszaleć?

                  > Oczywiście jest to odosobniony pogląd i śmieszny oczywiście, świat
                  zwariowanych
                  > mamusiek uważa że partner jest potrzebny żeby mieć i dołożyć się
                  do dziecka,
                  > które będzie potem z mamusią będzie przez całe życie :)
                  > Czyż nie?

                  a nie wiem co uważają zwariowane mamuśki, jestem facetem, ale nie
                  wyobrażam sobie żebym miał swoje potrzeby stawiać ponad potrzeby
                  mojego dziecka - kiedys, jak będzie starsze i zdolne do
                  samodzielnego życie owszem, ale nie kiedy ma 6 lat i w życiu
                  najbardziej potrzebna jest mu obecność rodziców, a nie zimny chów
                  weekendowy...
                  • czarny.henryk Re: > uważasz że partner jest ważniejszy niż 13.01.09, 18:33
                    > skoro nie widzisz powodu żeby zajmować sie dzieckiem teraz, jak jest
                    > małe, to kiedy wg. ciebie następuje ten czas kiedy dziecko "jest dla
                    > rodziców", będziesz się nim zajmował jak będzie miało 40 lat bo
                    > teraz jak ma 5 lat to musisz się wyszaleć?

                    Ja uważam się swoimi małymi dziećmi zajmuję i staram się wszystko pogodzić. To ty sugerujesz że jest inaczej. Natomiast to dla ciebie wręcz zabawne jest że partner powinien być ważniejszy, a że praca przy posiadaniu dziecku nie jest wcale ważna to dla większości to oczywistość.
            • nika_j Re: Czarnyhenryku 13.01.09, 15:15
              czarny.henryk napisał:


              > Twoja wypowiedź jest ciekawa i jakże inna od większości tutaj która to zamiast
              > szukania własnej drogi wypośrodkowania celów w życiu żąda podporządkowania wszy
              > stkiego dziecku "bo tak trzeba". A tak naprawdę to wcale nie dla dziecka tylko
              > dla własnej przyjemności realizowania się jako matka
              >

              Co za wygodna "psychologia". Nie można mając dziecko traktować go tak, jakby go
              nie było. Ale sądząc po niektórych, zapewne właśnie część dzieciaków tak jest
              traktowana - jakby ich rodzice w ogóle nie przyjmowali do wiadomości, że zostali
              rodzicami. Nie ma niczego złego w zmianie priorytetów po zostaniu rodziców. I
              nie ma to nic wspólnego z rozpieszczaniem czy zaspokajaniem przyjemności w byciu
              matką. Po prostu, czy się to Tobie podoba czy nie, małe dzieci potrzebują
              rodziców właśnie wtedy, kiedy są małe, a nie wtedy, kiedy rodzic znajdzie dla
              nich chwilę czasu. Czas dorosnąć. Potem, kiedy dzieciaki będą w szkole - kto Ci
              broni poszaleć? To tylko kilka lat, kiedy można zbudować jakąkolwiek więź. Ale
              po co, skoro jedynym celem dla niektórych jest jak najszybsze wypchnięcie
              dziecka z domu. Tyle że to wypchnięte dziecko będzie kalekie psychicznie,
              niestety. Obkupione w gadżety, wychowane w elitarnym przedszkolu na ogrodzonym
              osiedlu, dowożone i odwożone. I niekoniecznie marzące o weekendzie z rodzicami,
              których nie zna.
              • czarny.henryk pogodzenie różnych RÓL w życiu 13.01.09, 17:53
                > rodzicami. Nie ma niczego złego w zmianie priorytetów po zostaniu rodziców. I
                > nie ma to nic wspólnego z rozpieszczaniem czy zaspokajaniem przyjemności w byci
                > u
                > matką. Po prostu, czy się to Tobie podoba czy nie, małe dzieci potrzebują
                > rodziców właśnie wtedy, kiedy są małe, a nie wtedy, kiedy rodzic znajdzie dla
                > nich chwilę czasu.

                Pewnie nie ma nic złego. Ale my tu mówimy o agresywnym narzucaniu takich priorytetów dzieckocentryzmu innym. To jest jakaś demagogia, bo rozumiem ze na przykład drugie trzecie dziecko to kosztem czyjego czasu? Oczywiście pierwszego dziecka? Nie widziałaś zazdrosnego rodzeństwa robiącego sobie krzywdę i na złość z zazdrości? Umówmy sie skupianie życia na jednym dziecku to raczej zaspokajanie egoistycznych potrzeb macierzyństwa matki nie potrzeb dziecka.

                Przecież bycie dorosłym polega na tym żeby pogodzić role męża, rodzica, pracownika, kariery zawodowej itp, zawierając rózne kompromisy.
                Niestety rola matki polki przyćmiewa wielu kobietom wszystko inne, a potem narzekania że mężowie świnie odchodzę kiedy żony odstawiają ich na boczny tor, pracodawcy świnie nie chcą matek zatrudniać, dobrze płacić ani awansować bo podobnie praca idzie przy dziecku na boczny tor od razu, a osoby artykułu to wyjątki.
                Matki które usiłują pogodzić rolę pracownika, męża i rodzica zamiast wspierane są społecznie generalne atakowane jak na tym forum, króluje duch katolickiego poświecalnictwa.
                • nika_j Re: pogodzenie różnych RÓL w życiu 13.01.09, 18:04
                  Nie rozumiem. Sama jestem kimś, kto godzi rolę rodzica, pracownika i partnera,
                  mam więcej niż jedno dziecko, jestem daleka od dzieckocentryzmu, ale nigdy nie
                  pozwoliłabym sobie na obronę takiej postawy, która pozwala zaniedbywać dziecko
                  dla swojej kariery. Bo zostawianie dziecka przedszkolnego w obcej placówce na
                  noc czy wręcz kilka dni uważam za zaniedbanie swoich rodzicielskich obowiązków.
                  Jeśli jest dwoje rodziców, nie ma takiej opcji, żeby któreś z nich nie było w
                  stanie poświęcić w ciągu doby kilku godzin ze swojego życia zawodowego dla
                  dziecka. Mój nastoletni syn świetnie pamięta, że kiedyś raz, został ostatni w
                  przedszkolu, bo tata spóźniał się z odbiorem. Mogę sobie wyobrazić, co czuł,
                  patrząc, jak wszystkie dzieci poza nim idą do domu i mogę sobie wyobrazić, co
                  czuje dziecko, widząc, jak wszystkie inne dzieci wracają na wieczór do swojego
                  domu, a ono zostaje w przedszkolu. Nawet jeśli to jest fajne przedszkole. Nikt
                  mi nie wmówi, że jest mu fajnie i że nie pozostawi to żadnych śladów na jego
                  psychice (no chyba że woli przedszkole od swojej własnej rodziny, swojego
                  własnego kąta w domu, swoich zabawek itd).
                  Sam powiedziałeś - kompromis. Zatem nie tyko dziecko musi się dostosować do
                  rodzica, ale i rodzic do potrzeb dziecka. Im mniejsze dziecko, tym gotowość na
                  kompromis ze strony dorosłego musi być, siłą rzeczy, większy.
                  • czarny.henryk kto dziś pracuje do 15:00 ???? 13.01.09, 18:26
                    > dla swojej kariery. Bo zostawianie dziecka przedszkolnego w obcej placówce na
                    > noc czy wręcz kilka dni uważam za zaniedbanie swoich rodzicielskich obowiązków.
                    > Jeśli jest dwoje rodziców, nie ma takiej opcji, żeby któreś z nich nie było w
                    > stanie poświęcić w ciągu doby kilku godzin ze swojego życia zawodowego dla
                    > dziecka.

                    Primo zapominasz że coś koło 30% to samotni rodzice w tym bodajże 3% ojcowie. Zakładam ze twoim zdaniem oni mają przechlapane na własne życzenie.
                    Żona pracuje często na noc a ja wyjeżdżam służbowo. Sporadycznie dzieci zostają z opiekunką, wiec sytuacja nie jest wydumana, nawet jeśli rodzice się przejmują.

                    W ogóle jak odbieram dziecko, to ile odbierających to ich rodzice? Większość to babcie i opłacone opiekunki! Kto dziś pracuje w nowoczesnym społeczeństwie do 15:00 zeby o 16:00 - 16:00 odebrać dziecko? Tylko państwowi urzędnicy, budżetówka i nauczyciele chyba? Jaki to procent rodziców?
                  • Gość: Asia Re: pogodzenie różnych RÓL w życiu IP: *.hsd1.il.comcast.net 13.01.09, 20:43
                    Mieszkam w Chicago od 10 lat. Kiedys towarzyszylam klasie mojej
                    corki na wycieczce do ksiegarni. Bylo mi przykro widzac, ze niektore
                    dzieci nie maja ze soba pieniedzy by kupic sobie ksiazke. Jak
                    powiedzialam o tym nauczycielce ona odparla: "It's OK. Musza sie
                    nauczyc, ze nie zawsze dostaje sie w zyciu to czego sie chce."
                    I tak jak dziecko zateskni kilka godzin za rodzicami to nic sie nie
                    stanie. Nauczy sie moze bardziej rozumiec wartosc tego, ze
                    przychodza, ze sa kiedy wreszcie przyjda.
                    Tutaj w Stanach widze obserwujac rozne nacje, ze my Polacy za
                    bardzo trzesiemy sie nad naszymi dziecmi, otaczajac je ochronnym
                    murem, ktory czesto nie pozwala im stac sie pewnym siebie,
                    niezaleznym czlowiekiem, ktory SAM moze cos osiagnac.
      • Gość: MUERTE Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.range86-166.btcentralplus.com 13.01.09, 13:51
        BRAWO! PRZEMYŚLANA ODPOWIEDŹ NA ARTYKUŁ.
      • Gość: matka polka Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: 87.205.145.* 13.01.09, 14:26
        Pięknie:) Lepiej bym tego nie ujeła...
      • Gość: jołanna Re: spoko spoko :) (i pozdrawiam pana czarnegohen IP: *.gorzow.mm.pl 13.01.09, 20:31
        wow, super mądra wypowiedź popieram i pozdrawiam:)
    • Gość: Kala Przedszkole przenocuje malucha IP: 217.153.207.* 13.01.09, 12:08
      Norma. Kiedy ja byłam mała rodzice mnie zostawiali od czasu do czasu na noc u
      Babci, żeby mieć czas dla siebie. Wtedy zupełnie mi się to nie podobało - nie
      czułam też szczególnej więzi z Babcią (to mi do dziś zostało). Teraz ich
      rozumiem i wcale im się nie dziwię.
      A że zamiast Babci jest komercyjna usługa w przedszkolu też mnie nie dziwi,
      skoro jest zapotrzebowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka