Gość: pablo
IP: *.chello.pl
07.05.09, 08:06
To nie są związkowcy, ale przebierańcy, aparatczycy na
etatach, "walczący" o swoje synekury, muszą pokazać masom
związkowym, że coś robią. To są popłuczyny po "Solidarności".
Odchodzą od biurek w ekstra gabinetach a po przyjeżdzie na miejsce
zadymy wkładają związkową jaskrawą kamizelę i już są walczącymi
robotnikami, związkowcami, tracącymi miejsca pracy !! Śmiechu
warte !! To jest "Antysolidarność". I za ich przywileje my mamy
płacić podatkami, dopłatami do stoczni i kopalń !!