Gość: lalecznik
IP: *.dynamic.chello.pl
12.07.13, 19:47
Ostatnio na różnych stronach internetowych (np. hopaj) tudzież w dyskusjach na forach pojawiła się nowa moda. Antyislamizm. „Kupując kebaba sprowadzasz Araba!”, „Stop budowie meczetów w Polsce!” (?!), czy też sugestywne „Choć kochanie, mamusia poprawi ci bombę”. Raptem muzułmanów jest w Polsce ze 30 tysięcy. Ze dwa tysiące to „nasi” Tatarzy, skupieni w bodajże dwóch wsiach, z których pochodzi nasz narodowy pokrzepiciel serc – Henryk Sienkiewicz. Ze 25 tysięcy to Czeczeni, których po wojnie z Rosją rzuciło do nas. Meczetów w Polsce jest chyba 3 (Warszawa, Gdańsk, Poznań). Jeden się buduje. Nie graniczymy z krajem muzułmańskim, nie jesteśmy na trasie ich migracji, warunki socjalne w Polsce długo jeszcze będą skutecznym murem ekonomicznym. O co zatem u diabła chodzi?
Wydaje się, że pewna część naszego społeczeństwa usilnie przejawia zapotrzebowanie na wroga. Taką funkcję od dawna spełniają żydzi, jednak czasy się zmieniają, jest ich bardzo mało, i tylko wnikliwi obserwatorzy życia narodowego (np. Waldek) „są w stanie wyłuskać ich podskórne przedsięwzięcia”. Stąd też charakterystyczny dla polski antysemityzm platoniczny, czyli nienawiść do kogoś kogo się nie spotkało i de facto nie ma. Analogiczny będzie tutaj Polski Antyislamizm Platoniczny. Jednak w przeciwieństwie do antysemityzmu, ma on przesłanki do rozkwitu i jest gwiazdą wschodzącą. Irak, Afganistan,WTC, ibn Ladin, zamieszki we Francji czy ostatni atak maczetą w UK, to jest to co Polak widzi w ekraniku i zatem dają mu szansę na rozwój i urealniają zagrożenie. O ile hajlowanie i wieszanie sześcioramiennej gwiazdy na szubienicy jest zajęciem jedynie dla osobników o radykalniejszych poglądach, i tym samym społecznie alienowany, antyislamizm może być akceptowalny przez szerszą grupę nie narażając przy tym niechęć otoczenia, a może przeciwnie. Dlatego staje się modny w portalach dla nastolatków. Wedle zasady: jak będę antysemitą to będą patrzeć jak na faszystę, jak będę antyislamistą to jest cool bo staję się obrońcą demokracji i wolności. Należy do tego dodać tzw. obronę wiary chrześcijańskiej, co daje bardzo szerokie pole manewru.
Oczywiście nastoletni gimbus czy też obywatel, który intelektualnie zatrzymał się na tym etapie edukacji nie rozumie istoty dziejącej się rewolucji społecznej w muzułmańskich państwach Afryki Północnej. Nie rozumie trudu milionów muzułmanów dążących do przemian. Co najwyżej widzi w TV jakiś obcy mu tłum i jest mu przeciw, bo finansowany przez rodziców wyjazd do Egiptu staje pod znakiem zapytania. Polskie podręczniki do historii też nie wyjaśniają, że religia jest tylko jednym z elementów składowych kultury i bardziej przenosi to, co ta kultura (lub jej brak) tworzy. Nie dziwne, bo tym samym rzuciłoby nieprzyjemny cień na rodzime aspekty dewotyzmu i fundamentalizmu czego dobitny przykład dał ostatnio poseł Najjaśniejszej z ramienia PO, Godson (nomen omen), który wraz ze sporą rzeszą oczekuje cudu na stadionie narodowym wykonanym przez sprowadzonego specjalnie do tego celu afrykańskiego szamana spod znaku krzyża.
Do rodziców i dziadków. Zapytajcie się swoich nastoletnich latorośli. Możecie być zdziwieni.