Dodaj do ulubionych

Odpowiedź w sprawie D. SIMONIDES

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 15:42
Opole, dn. 16.03.2005.

Redakcja „Nowej Trybuny Opolskiej”
W związku z oświadczeniem senator Doroty Simonides, jakie ukazało się
we wtorkowym wydaniu „NTO” z 15 marca br., zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że
pani senator najwyraźniej kompletnie pogubiła się w chaotycznych i pełnych
niekonsekwencji próbach wywabienia najciemniejszej plamy na jej politycznym
życiorysie, za jaką należy uznać jej udział
w skandalicznie przeprowadzonej weryfikacji byłych funkcjonariuszy SB.
W opublikowanym niedawno wywiadzie dla „NTO” senator D. Simonides
utrzymywała, jakoby już po kilku dniach wystąpiła była z komisji
weryfikacyjnej, protestując w ten sposób przeciwko niewłaściwemu trybowi
pracy komisji. Zaintrygowani tymi niespodziewanymi „rewelacjami”
sformułowaliśmy pod adresem pani senator parę szczegółowych pytań, mających
na celu rozproszenie nurtujących nas w tej kwestii wątpliwości. Pytania te
zawarliśmy w obszernym liście otwartym, skierowanym do „NTO”, z kopią do
wiadomości „Gazety Wyborczej” w Opolu. Wkrótce potem, zapewne po zapoznaniu
się z treścią naszych pytań, pani senator zaczęła nagle wycofywać się z tego,
co powiedziała była w wywiadzie dla „NTO”, gubiąc się w sprzecznościach i
wypaczając fakty – nie tylko te sprzed piętnastu lat, ale i całkiem świeże. Z
wywiadu udzielonego przez senator D. Simonides dla „Gazety Wyborczej”
dowiedzieliśmy się oto, że pani senator – niczym w programie radia Erewań –
wystąpiła owszem z jakiejś komisji – ale już nie pamięta z jakiej, bo miała
okazję działać
w różnych komisjach. Obecnie zaś dowiadujemy się, że – wbrew swojej
wcześniejszej wypowiedzi dla „NTO” – pani senator nie ma faktycznie nic do
zarzucenia komisji, z której rzekomo wystąpiła była w proteście przeciwko
niewłaściwemu trybowi weryfikacji. Wręcz przeciwnie, pani senator chlubi się
nawet wynikiem weryfikacji, utrzymując – wbrew oczywistym faktom – jakoby
komisja potraktowała byłych SB-ków bardzo surowo.
Sprzeczności te jasno wskazują na to, że pani senator nie chce mówić
prawdy na temat swojego udziału w weryfikacji byłych SB-ków, lecz jedynie
stara się ratować swoją polityczną reputację poprzez nieudolne próby
zamazywania historycznej rzeczywistości. Ten sam wniosek wypływa z faktu, że
w oświadczeniu opublikowanym ostatnio w „NTO” senator D. Simonides w
niedopuszczalny sposób zafałszowała wypowiedź byłego ministra spraw
wewnętrznych, Krzysztofa Kozłowskiego, który – zgodnie z tym, co czytamy w
środowym wydaniu „NTO” z 2 marca br. – powiedział był, że weryfikacja byłych
SB-ków w naszym regionie miała przebieg bardzo łagodny i, że Opolszczyzna
okazała się jedynym województwem, w którym szefem UOP został były
funkcjonariusz SB. Senator D. Simonides utrzymuje natomiast jakoby K.
Kozłowski powiedział coś przeciwnego, mianowicie, że weryfikacja „po opolsku”
była bardzo surowa. Można od biedy przyjąć, że pamięć zawodzi kogoś po
piętnastu latach, ale podobne manipulacje w odniesieniu do czyjejś wypowiedzi
sprzed niespełna dwóch tygodni wskazują już na ewidentnie złą wolę osoby
uciekającej się do tego typu zabiegów. Po tym jak pani senator D. Simonides
wypaczyła wypowiedź K. Kozłowskiego nie mamy już cienia wątpliwości co do
tego, że całość jej wypowiedzi na temat sprawy weryfikacji byłych SB-ków
należy traktować z najdalej posuniętą nieufnością.
Pani senator Dorota Simonides jest dla nas osobą politycznie
niewiarygodną nie tylko
z racji popełnionych w przeszłości błędów i zaniedbań, ale także i przede
wszystkim z tego powodu, że – jak się obecnie przekonujemy – nie można mieć
zaufania do jej aktualnych wypowiedzi. Każdy może popełniać błędy i każdemu
można popełnione błędy wybaczyć,
o ile tylko zdobędzie się na odrobinę szczerości i samokrytycyzmu. Nie może
być jednak żadnego usprawiedliwienia dla prób dezinformowania i wprowadzania
w błąd swoich wyborców.
Nie znajdujemy też żadnych słów usprawiedliwienia dla aroganckiej
postawy parlamentarzystki, oburzającej się, że usiłujemy zadawać jej
kłopotliwe pytania, nie mając po temu stosownego upoważnienia. Ktoś raczy
zapominać, że upoważnienie takie posiadamy – jako miejscowi wyborcy – na mocy
samego aktu wyborczego, dzięki któremu pani prof. D. Simonides może sprawować
swój mandat senatorski. Jako wyborcy i obywatele demokratycznego państwa
polskiego mamy niezbywalne prawo rozliczania swoich parlamentarzystów z ich
działalności i możemy w tym celu zadawać im wszelkie niezbędne pytania.
Jeżeli prawda ta nie dotarła jeszcze do pani prof. D. Simonides po piętnastu
latach sprawowania przez nią funkcji senatora RP, to warto, by obecnie, u
progu nowych wyborów
parlamentarnych, zastanowiła się ona nad tym, czy powinna kandydować na
następną kadencję.
Pani senator D. Simonides zażądała od nas publicznych przeprosin.
Niestety, nie raczyła ona wyjaśnić, za co właściwie mielibyśmy ją
przepraszać. My sami tego nie wiemy. Wiemy natomiast za co pani senator
powinna przeprosić ogół swoich wyborców.

Zbigniew Bereszyński
Wiesław Ukleja
Obserwuj wątek
    • Gość: mrowka Re: Odpowiedź w sprawie D. SIMONIDES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:28
      ponowne kandydowanie? po takie wsypie? - nie wierze! PRAWDA NAS WYZWOLI pOzdrawiam
      • Gość: telegraph D. SIMONIDES na emeryturke IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.03.05, 21:04
        polityczna emerytura pani Simonides staje sie faktem. stop. dzieki bogu. stop.
        a czy duzo kasy bedzie na tej emeryturce dostawac zasluzona profesor od
        kroszonek? stop. oj duzo! stop. ale przynajmniej nie bedzie p-dolic bez sensu.
        amen
    • Gość: gg234 Re: Odpowiedź w sprawie D. SIMONIDES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 21:20
      Kompromitacja senator Simonides byłej komunistycznej posłanki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka