monaga
20.02.10, 20:25
Piszę zdegustowana. Nie rozumiem fenomenu "siecióswek". Po
odstawieniu Młodego na poranek w multikinie przeszłam się wczoraj po
Galaxy w Szczecinie i dochodzę do wniosku, ze szkoda czasu i kasy na
te "wizyty". Uwierzycie? Trafiłam na otwarcie Zary i choć
przechadzałam się kilkakrotnie po jej sklepach (swiadomie piszę nie
o salonach tak modnych ostatnio) w innych miastach, to
to "wydarzenie" skłoniło mnie do tego postu.
Szkoda, że brakuje w naszym kraju jakiegos ministerstwa od spraw
estetyki i pozoleń na fanchisingu łącznie. Po co kolejny sklepik
tego typu, skoro obok mamy H&M, Top Secret albo Carry? Ta sama
jakość - marna zresztą , a ceny w stosunku do jakości z kosmosu.
Przykład? Marynarki beżowe w cenach 160-200 zł (ze zszytymi klapami,
żeby nie straciły fasonu podczas transportu) badź spódniczki albo
spodnie z bawełny pomieszanej z czymś innym albo też sweterki
rozpinane, wkładane przez głowę i golfy w kolorach szaro-burych z
marnej jakości mieszanki bawełnianej. Po co to? Brakuje sklepów z
dobrymi jakosciowo ubraniami (nie mówię o kaszmirach i jedwabiach,
ale dobrych mieszankach bawelnianych) po normalnych cenach. Chodzi
mi o to, żeby można było np. kupić bluzkę koszulową za cenę ok. 100-
150 zł, bawełnianą basic do 40 zł, spódnicę za 80-100 zł bez obawy,
że po pierwszym praniu będą do wyrzucenia. Dziwię sie tym tłumom na
wczorajszym otwarciu, bo takie sklepy nie maja naprawde nic do
zaoferowania. Młodym dziewczynom nie, bo dla nich jest tam stanowczo
zbyt drogo (jak na ciuch na jeden sezon), a dla trochę starszych -
bo marna jakość. Mam wrażenie, że tak samo można sie ubrać w Tesco
albo w Real, tyle że za niższą cene. Nawet jeśli to dosłownie
nieprawda, to tak to widzę. Ciekawa jestem Waszych opinii. I sorry,
jesli kogoś uraziłam. Ide na Małysza! Pa!
Pozdrowienia!