Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    IP: *.ka.pwsz.in / *.pwsz.kalisz.pl 20.02.04, 14:49
    Czeka mnie większa oficjalna uroczystość połączona z bankietem w znacznie
    swobodniejszej atmosferze. Ogrrromny problem przede mną, co na siebie włożyć.
    Część oficjalna nie nastręcza mi najmniejszego problemu. Wiadomo-wizytowy
    garnitur, jewabna koszula, krawat w imię idei sobie podaruję. Ale całości tak
    się nie da opękać . Czasami człowiek jest zmuszony poddać się konwenansowi w
    imię wyższych racji. Koszmar; trza założyć kieckę. Odwołałam się do
    podszeptów podświadomości. Zaprojektowałam wspomniane, nieszczęsne
    przyodzienie.
    Jednobarwny topik z połyskiem , coś blisko ciała. Na to krótka narzutka lekko
    dopasowan, przewiązana w pasie, tak żeby nie za długa szarfa trochę zwisała,
    a trochę powiewała. Wyprostowane poduszkami ramiona, mogą być nawet lekko
    poszerzone. Rozszerzane dość mocno ku dołowi rękawy, naturalnie długie. Dół
    może być wykrojony asymetrycznie, wszyty w cieniutką żyłkę, aby leciutko
    falował, podobnie jak brzeg spódnicy. Ta będzie cięta z koła z całej
    szerokości tkaniny, może nawet z podwójnej szerokości. Ma się rozumieć
    wąziutka od talii po biodra.
    Tkanina musi być zwiewna, trochę przezroczysta o pastelowej kolorystyce
    rozmazanej tęczy albo rozcieczonych akwareli.
    Wyobraźcie sobie, jak taka kreacja się będzie prezentować wypełniona tańcem.
    Jasne, że nie KAŻDEJ.
    Buciki na słupku, nie barzo wysokim.
    Inenywniejsza pomadka z połyskie, wytszowane na czarno rzęsy, żadnych kresek,
    cieni, odrobina różu na śniadych policzkach. Acha, jeszcze subtelny, acz
    intensywny zapach ,najchętniej o słodkiej jaśminowej nucie, konwalia też moze
    być. Mnie i tak to za jedno.
    Kasztanowe włosy z połskiem, luźno rozsypane. Daj Boże, żeby zdążyły
    odrosnąć, tak by przykryć uszy. Na co dzień nie zaprzątam sobie głowy takimi
    duperelami. Zostawię to fryzjerce...
    To będzie to samo, co już kiedyś było. Kto by tam się dopatrywał przesunięcia
    w czasie. Może tam i dołączę, co ze złota, choć bardzo nie lubię.
    Wrazenia podprogowe murowane.
    A czy to modne czy nie guzik mnie obchodzi.Za to mundury są zawsze na czasie.

    Nie dam się wtłoczyć w garsonkę z rewersem ani długą, luźną tubę, choćby i
    była z brokatu, tak będzie przypominać worek na kartofle.
    Swoja
    Co o tym sądzicie?


    Obserwuj wątek
      • Gość: Moja Re: Kreacja IP: *.ka.pwsz.in / *.pwsz.kalisz.pl 21.02.04, 11:39

        Spodnie poszerzane od bioder,dołem niemalże spódnica, z lejącej granatowej
        tkaniny z nieznacznym połyskiem. Obcasy do nieba, wykluczone szpilki, mało
        dynamicznie wystukują rytm.
        Prosta, luźna nie za długa tonika z długimi rękawami na tyle od ciała, by nie
        krępowały ruchów. Migącząca tkanina spopielałym błękitem, chabrem zerwanym w
        południe i granatem nocy nad jeziorem. Cieniutenki złoty włos pod szyją, w
        uszach drobiny złota i stosowny pierścionek na palcu. Wolałabym srebro, ale w
        sztucznym świetle źle się prezentuje. Ma w sobie coś trupiego.
        Czerwona czupryna nie do uczesania i taki makijaż jakby go nie było.
        Nie pochylić głowę nawykłą do noszenia korony.

        Miałam kiedyś na sobie kiedyś ciuch całkiem podobny. Po pary głębszych panowie
        zdjęli marynary, podwinęli rękawy,krawaty już dawno służyły do stu innych
        rzeczy. I wtedy ktoś powiedział: kogoś tu brakuje...coś ty, Zorbę przecież
        tańczą wyłącznie mężczyźni...Podniosły się jednak protesty, szczególnie jeden
        głośny- mojego syna.
        I stało sie dobrze: wyprostować karki, wyprosować plecy i powciagać brzuchy.
        Cwiczymu panowie! Zorba to nie takie zwyczajne fajtanie nogami; to przeplatane
        kroczki za plecami, zatrzymanie nógi z podkreśleniem napiętej sylweki, stopy
        wyrzucane do przodu jakby się chciało strzepnąć uwierajacy but, wsparcie się
        ramionach ale i splot poza plecami. Stanowczo niedopuszczale patrzenie pod nogi.
        Jest rytm, jest muzyka. Starczy. One podpowiedzą każdy ruch i gest, włącznie ze
        zwróceniem głowy w jednakowym kierunku. Swobodne nadążanie za obłędniejącym
        rytmem, choć nie powiem, wymagające pewnego zacięcia.
        Pewnie wyszedł z tego jakiś taniec grecko- włosko-chorwacko-czasydzki...no i
        błyskały jatagany, tętniły kopyta, a czarne inkrustowane pistolety zatknięte za
        pas nadawały powagi.
        To byłam Ja.
        Wielkie marzenie mężczyzny: raz w życiu być Zorbą. Łatwo się na to nabrać
        niedorosłym panienkom. Dorosłe kobiety już wiedza, co będzie dalej:szukanie
        krawatu, ziewanie i kac, herbatka z cytrynką zaparzona przez żonę... Sztuczny
        coś i żałosne okazjonalny Zorba. _ Chłopiec na niedzielę_.
        Bywają też inni tancerze. Jednego z nich chciałam ogarnąć barwnym , motylim
        skrzydłem. Owszem, byłby zachwycony, lecz miałby potem w plecy za moje dobre
        chęci. Stanowczo nie tak.
        Już lepiej te barwne fatałaszki przerobić na nocną koszulkę.

        Nie macie wyograżenia, a cosik mi zdaje, że wiecie doskonale, jaki to potworny
        wysiłek dobrać coś w sam raz na taką okazję. Mam pełną szafę kiecek
        projektowanych przez niezłych stylistów. Tę jedyną muszę uszyć sama, według
        wlasnego pomysłu. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. To szaleńczo trudne. Nie
        ustapię. Taka albo żadna. W końcu zawsze jest wybór.
        Pozdrawiam
        Moja

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka