Gość: Olaj
IP: *.acn.pl
08.06.04, 07:15
Hee he he, mnie trochę daleko do Imeldy Marcos, ale coś tam mam.
Zaraz, zaraz, powyrzucałam nawet kilka starych par, roniąc rzewne łzy, chlip,
chlip, i zostały:
- sandałki Zara z ciemnego jeansu na wąziutkim koturnie
- sandałki z brązowej skóry Ryłko (styl kowbojski - serio)
- sandałki ze srebren skóry jakieś włoskie
- japonki na korkowym koturnie z Venezii
- sandałki na małym koturnie, niebieskie, zamszowe, z Gino Rossi, ale import
z Hiszpanii
- dyżurne Ryłki z zapięciem wokół kostki - do tańca :))
- ekstra pantofelki na wielkie wyjście, czarne, Oppus chyba, lata 50te
- zwykłe niebieskie sandałki z Kameleona
- beżowe pantofle 5th Avenue
- wsuwane klapki czarne Ryłko
- celowo-świadomie kiczowate różowe pantofelki Montocostam (z prawdziwej
skóry, a co)
- czarne Reeboki
- płasko-wygodne "sportowate" sandały khaki Montrex Adventure
- niebieskie mokasyny zamszowe Ecco
- wsuwane buty czarne But-S
- czarne, skórzane pantofle jak męskie, tylko na obcasie
- beżowe tenisówki z Reserved
- promocyjne japonki Welli, kiczowato różowe i bardzo wygodne
- z przeceny w Terranovie fioletowe kowbojskie botki (nie wiem po co, bo ich
nie noszę)
zaglądałam do szafy, przyznaję, w trakcie robienia powyższego spisu i sama
się dziwiłam, że jeszcze coś i jeszcze coś!
zimowe - jedna para polskich ocieplanych butów :))))
Mój luby ma jedne Martensy, jedne HD ostatnio nabyte i jedne Fila. Ups.