Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    obgadywaczki na ulicach

    IP: *.lublin.mm.pl 16.06.05, 00:14
    Jechalam wczoraj autobusem, bylam ubrana w niziutkie jeansowe biodrowki i
    zwykly bialy podkoszulek,duze okulary i to tyle dodatkow. slysze za plecami
    rozmowe dwoch dziewczyn - 'K.... ja to bym jej pie..ela metamorfoze'.
    bardzo milo mi sie zrobilo...Moze jestem dziwna ale nie mam w zwyczaju
    komentowania ciuchow innych na ulicy, no chyba ze jakas panna naprawde sie
    osmieszy nie moge sie powstrzymac i cos powiem, ale nie obrazam nikogo.
    przykro mi sie zrobilo-i tak sobie pisze :)
    Obserwuj wątek
      • llora Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 00:18
        może to były jakieś tandetne dresiary...
        • emka81 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 01:08
          Takie "obgadywaczki" to ja najczesciej spotykam w autobusie.Mieszkam od
          niedawna hmm.. na wsi (wczesniej w samym centrum duzego miasta).Wsiadam do
          autobusu i czuje sie jak kosmitka -spojrzenia, szepty....Moze to dlatego ze
          ubieram sie zwyczajnie, a nie w porazajace wzrok roze, jaskrawe zielenie itd.
          • Gość: goldi Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 10:58
            mam ta sama sytuacje!nie znosze jezdzic autobusem wsiowo-miejskim:(
          • Gość: Ewa Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.05, 11:23
            ubierasz się zwyczajnie, czyli brzydko
            • Gość: mycha Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.icpnet.pl 20.06.05, 20:33
              dlaczego zwyczajnie musi znaczyc brzydko a niezwyczajnie dobrze?

              spodnie w kratke + koszula w paski + czapka w kropki to nie jest zwyczajny
              stroj, a na pewno nie wyglada ladnie.
      • Gość: Evita Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 08:51
        nie przejmuj się
      • Gość: Rympalek Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.comgraph.szn.pl 16.06.05, 09:15
        > nie mam w zwyczaju
        > komentowania ciuchow innych na ulicy, no chyba ze jakas panna naprawde sie
        > osmieszy nie moge sie powstrzymac i cos powiem

        Czyli jestes dokladnie taka sama jak one. Tylko co innego odczuwasz
        jako "smieszne".
      • gosiaqus Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 09:24
        'K.... ja to bym jej pie..ela metamorfoze'.
        metamorfoza- trudne słowo... :) wg stylistek z autobusu, miałaś duże braki w wyglądzie, spodnie bez przetarć zapewne i białego paska z ćwiekami, i bluzka nie różowa, a gdzie była mikro torebka?? a gdzie okularki w kolorze blue?? no ja nie wiem jak się tak moglas pokazac :D buahahaha
      • lucy215 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 09:31
        widziałam wczoraj scenkę na przystanku: dziewczyna w plisowanej spodnicy,
        czarnych rajstopach, lakierkach,w warkoczach-nawet nie oazowa ale widać że po
        prostu nie ma kasy kupowała obwarzanka u dwóch panien- blond grzywa,odrosty,
        solar,różowy szeleszczący dres. Jedna z nich ją obsługiwała, a ta druga na
        biedne dziewczę się po prostu bez pardonu gapiła z jednoznaczną miną.
        Kiedy odeszła zaczęły dosłownie pękać ze śmiechu i rzucac niewybradne
        komentarze.
        Popatrzyłyby się na siebie ambitne obwarzankarki.
        i to nie jest obgadywanie (ależ nie lubie tego słowa) tylko zwykłe chamstwo.
        • weronikaa89 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:45
          lucy215 napisała:

          > widziałam wczoraj scenkę na przystanku: dziewczyna w plisowanej spodnicy,
          > czarnych rajstopach, lakierkach,w warkoczach-nawet nie oazowa

          Mam pytanie, co macie do dziewczyn z oazy ? Czy to kolejny synonim bezguścia i
          zapadłej dziewczyny z prowincji, na dodatek biednej ? Bo spotykam się któryś
          raz z tym określeniem na tym forum. Sama należę do oazy i nie uważam żeby
          dziewczyny (w tym ja) ubierały się jakoś fatalnie. Piszecie tu o obgadywaniu
          itd. a to nie jest obgadywanie konkretnej grupy? Może jestem przewrażliwiona,
          no trudno. Więc powiedźcie mi bo może jestem niedoinformowana co
          znaczy "oazowy"?
          • facecja Re: obgadywaczki na ulicach 17.06.05, 22:41
            "oazowy" to chyba synonim "szary", "skromny", "bez wyrazu" w kategoriach mody
            w kategoriach innych oznacza np. "dewocję" a wersji hardcore nawet "nawiedzenie"
            słówko używane przez osoby, które chyba nie znają żadnego przedstawiciela ruchu
            oazowego, albo znali wiele lat temu. nie przejmuj się. ja jestem wiejska
            dziewczyna, a nie uważam się za synonim tandety i bezguścia ;)
      • totalna_apokalipsa Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:17
        W zasadzie to mozna takie obgadywanie przeżyć - kiedyś mój kolega, do którego
        wyglądu kazdy coś miał, umiał odparować taką ripostą, że człwiek się pokładał
        ze smiechu...Zresztą tutaj chodzi tylko o strój - o wiele gorsze jest jak ktoś
        ma goracą potrzebę skomentować Twoją prawą nogę, Twoję lewą nogę , twój nos,
        brzuch, tyłek itp... niedługo zaczną narzady wewnetrzne komentować!
        • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:23
          totalna_apokalipsa napisała:

          ... niedługo zaczną narzady wewnetrzne komentować!

          Komentują! Kiedyś paliłyśmy sobie spokojnie z przyjaciółką papierosy na ławce w
          parku a jedna pani do nas podeszła i spytała czy przypadkiem nie mamy czarnych
          płucek. Ale tak sympatycznie to powiedziała, że aż nam się miło zrobiło :)
      • mroofka2 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:33
        Totalne chamstwo, ale pamiętam takie scenki odkąd sięgam pamięcią. Czyli nic
        się nie zmieniło w tej kwestii, tylko ludzie jakby bardziej "odważniejsi" w
        wyrażaniu swoich odczuć:/
      • notwithstanding Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:35
        Tez czuje te spojrzenia,ubieram sie dosc nie typowo co nie znaczy ze
        tandetnie.Niektorzy sie tak patrza chodzby mieli sobie kark skrecic-zero
        kultury....dlatego tak nie lubie jezdzic autobusami(w polszcze;)
        • charade Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:51
          Dziś w autobusie gapiły się na mnie mama z nastoletnią (?) córeczką. Nie wiem
          jednak, czy z aprobatą, czy dezaprobatą i co dokładnie przyciagnęło ich wzrok.

          Ech, jak ja na przykład uwielbiam Londyn, gdzie można się ubrać i wyglądać bądź
          jak i nikt nie popatrzy z dezaprobatą i nie rzuci durnego komentarza, jak te
          c...pska w Polsce. Najwyżej się do ciebie uśmiechną i skomplementują.
      • aniabe13 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:44
        Były i będą obgadywaczki oraz komentujące. Trochę im chyba Jacyków namieszał w
        głowach i zaroiło się od "stylistek".
      • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:47
        Swoją drogą niedawno na ulicy dwie panienki gapiły się na mnie jakby im miało
        karki powykręcać i coś tam do siebie gadały. Ubrana byłam w jeansy, klapki i
        czarną koszulkę na szerokich ramiączkach. Ani okularów, paska, żadnych
        dodatków. O co mogło im chodzić do dziś nie wiem, bo aż obejrzałam się w
        lustrze czy brudna nie jestem, czy coś.
        Przychodzi mi teraz do głowy, że może z moją torbą coś nie tak, bo nie ma
        znaczków LV i jest jednak większa od kosmetyczki ;)
        • totalna_apokalipsa Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:52
          heh:) Ja mogę opowiadać o obgadywaczach przez parę dni. Jak zauwazyłam
          najbardziej rajcują obgadywaczy skórzane, czarne kurtki , paznokcie pomalowane
          na czarno, buty o nietypowym stylu itp...Generalnie zauwazyłam, że
          obgadywaczka krytykuje na innychwszystko, czego aktualnie na sobie nie ma...
      • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 10:58
        Zastanowiłam się uczciwie, czy ja przypadkiem nie gapię czasem zbyt nachalnie i
        doszłam do wniosku że zdarza mi się ale tylko wtedy kiedy coś mi się na kimś
        bardzo spodoba. Np. w drodze do pracy mijam się często z dziewczyną zawsze
        bardzo fajnie ubraną, najczęściej połączenie turkusu i brązu, ciuchy dobrej
        jakości, modne fasony. Miło mi na nią popatrzeć, platonicznie, bo nie lubię
        turkusu na sobie ale jej pasuje.
        Forumki, przyznać się, może to któraś z Was? ;)
        • greenhills Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 11:51
          Może to ja? A nawet jeśli nie, to fajnie, że komuś również podoba się
          zestawienie turkusu z brązem:-D
          pzdr
          • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 11:54
            greenhills napisała:

            > Może to ja? A nawet jeśli nie, to fajnie, że komuś również podoba się
            > zestawienie turkusu z brązem:-D
            > pzdr

            Jeśli to Ty, to zazdroszczę ślicznego zamszowego płaszczyka z paskiem. Plac 3
            Krzyży, Warszawa, okolice godziny 9 rano? ;)
            • lunalovelight Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 12:42
              jesli kobita, ktora widujesz, to brunetka, to moge byc to ja :).
              • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 12:51
                Szatynko-brunetka, ładnie opalona :)
                • lunalovelight Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 15:30
                  szatynko-brunetka, opalona troche, ale ja raczej sniada jestem sama z siebie :).
                  • krowa_w_kropki Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 15:41
                    A to może i to Ty. W takim razie pozdrawiam.
                    I, cholera, cholera, chyba też sobie dziś kupię coś turkusowego, bo mi ta
                    dziewczyna w oczach stoi :))) Ale na takie butki dające po oczach i tak nie
                    mogę sobie do pracy pozwolić niestety. Brązów mam od cholery.
                • lunalovelight Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 15:40
                  cholera :).
                  braz z turkusem tez nosze :).
            • greenhills Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 12:55
              To jednak chyba nie ja, ponieważ włosy mam intensywnie kasztanowo-miedziane, a
              płaszczyk taki raczej mało zamszowy (reszta się zgadza:-D) No cóż, ale miło
              było przez chwilkę pomyśleć, że przyciągam czyjąś uwagę:)
      • Gość: Polcia-kapelusik Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 11:53
        Moj chlopak-oczywiscie jeszcze jak nim nie byl;)wybral sie do z kumplem do
        Londynu.I w jakims pubiku grali w snokera i wpadla im w oko taka jedna.No i nie
        mogl nie skomentowac- Niezla dupa co??po posku ofkors;)
        na co ta dupa wlasnie odwrocila sie,usmiechnela i powiedziala"fajnie ze tak
        uwazasz"rowniez po polsku..........ZENADA.Biedny zalal sie rumiencem i juz
        slowa nie powiedzial.hihihi
        • Gość: m Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.saska.krakow.pl 16.06.05, 12:30
          sytuacja odwrotna. stoję sobie na przystanku Dworzec Głowny w Krakowie, w
          pobliżu dwie panie, jedna ze sporą nadwagą oraz dwaj chłopcy, rozmawiający po
          angielsku.

          chłopiec pierwszy, do chłopca drugiego, wskazując na panią z nadwagą: look,
          what an enormous ass!
          pani, odwracając sięm, do koleżanki: look, i've never seen a greatest idiot...

          [lub jakoś podobnie]
          • Gość: sabna Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.creativesupport.co.uk 16.06.05, 16:59
            Szczerze mowiac trudno mi w to uwierzyc, nigdy na zachodzie nie slyszalam
            podobnych komentarzy, nawet w zaciszu domowym czy tylko w soim towarzystwie.
            Nie zdarzylo sie by ktos komentowal czyis wyglad w sensie zlego ubrania, tuszy
            czy nie ogolonych nog.
      • Gość: ja1 Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 13:14
        Mnie spotkało chyba coś o wiele gorszego. Zdarzyło się to już pare lat temu,
        ale przypomniałam sobie to czytając powyższe posty. W centrum dużego miasta, na
        głównej ulicy, w biały dzień usłyszałam za swoimi plecami jak ktoś (chłopięcy
        głos) głośno wykrzykuje przekleństwa połączone z komentarzami na temat krzywych
        nóg, po jakimś czasie zrozumiałam, że idąca za mną osoba kieruje to wszystko
        pod moim adresem. Obróciłam się i zobaczyłam młodszą ode mnie o conajmniej
        kilka lat dziewuchę w towarzystwie 2-3 osób, które nie odzywały się wogóle.
        Zostałam obrzucona jeszcze gorszymi epitetami niż wcześniej (łącznie z
        pogróżkami, że zostanę pobita!). Nie powiedziałam ani słowa, myślałam tylko o
        tym, żeby zejść z oczu tej osobie, wejść do jakiegoś sklepu w którym się
        schowam. Było to dla mnie naprawdę bardzo przykre (a co do moich nóg kompleksów
        nie mam, może i trochę są krzywe, mi to nie przeszkadza).
        • kochanica-francuza Pocieszę cię,ja1 16.06.05, 13:59

          >
          > schowam. Było to dla mnie naprawdę bardzo przykre (a co do moich nóg kompleksów
          >
          > nie mam, może i trochę są krzywe, mi to nie przeszkadza).


          pewnie sama miała krzywe nogi - nie była przypadkiem w spodniach?

          A Ty miałaś kieckę i osoby mogły oglądać Twoje piękne nogi?
          Może się bała konkurencji?

          ludzie przypisują innym własne wady nawet...wyglądu - jeden z podstawówki
          wmawiał mi namiętnie,jakobym miała końską szczękę,podczas gdy to on miał
          najkońszą;-)chyba szczękę w szkole!



          a poza tym - rany boskie,współczuję...
          • proklityka Re: Pocieszę cię,ja1 16.06.05, 22:25
            Taak... moje dwie koleżanki, z których jedna miała duże stopy i niezbyt zgrabne,
            a druga miała halluksy, zawsze twierdziły, że mam brzydkie stopy, co jest
            nieprawdą - mam bardzo ładne stopy, a one mówiły , że mam "płetwy" - tak je
            określały. Dobrze wiem, że wypływało to z ich własnych kompleksów, dlatego nie
            bardzo te płetwy brałam serio.
      • marvellous Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 13:55
        To musiały być jakieś plastikowe dresiary:-/.
        Mnie najczęściej takie raczą morderczymi spojrzeniami..
        Trzeba to chyba po prostu olać.
      • regata7 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 14:07
        ja tam mam gdzieś czy mnie ktoś obgaduje.
        Ale wkurzyłay mnie niedawno dwie małolaty, zresztą brzydkie i brzydko ubrane,
        jak głośno krytykowały piękną dziewczynę w ciąży, pięknie, modnie ubraną.
        Do pięt jej nie dorastały, ale mundre były, że łoj!
        • regata7 i jeszcze 16.06.05, 14:14
          wkurzyłam się strasznie wieczorem w drugi dzień świąt wielkanocnych.
          Zadzwoniła moja mama właściwie z płaczem..., że wróciła z przystanku do domu,
          zrezygnowała z jazdy do kuzynki, bo jakiś typ ją na tym przystanku zwymyślał,
          za to, że stara, że gruba, że ma chore nogi, że siwe włosy... tak po prostu -
          podszedł i nawrzucał starej, bezbronnej kobiecie (70 l).
          Facet nie jest nienormalny, sam ma z 60 lat, mieszka w tym samym osiedlu, mama
          czasem go widuje z rodziną...
          Jak go dorwę, to...
          • kochanica-francuza Re: i jeszcze 16.06.05, 14:23
            regata7 napisała:

            > wkurzyłam się strasznie wieczorem w drugi dzień świąt wielkanocnych.
            > Zadzwoniła moja mama właściwie z płaczem..., że wróciła z przystanku do domu,
            > zrezygnowała z jazdy do kuzynki, bo jakiś typ ją na tym przystanku zwymyślał,
            > za to, że stara, że gruba, że ma chore nogi, że siwe włosy... tak po prostu -
            > podszedł i nawrzucał starej, bezbronnej kobiecie (70 l).
            > Facet nie jest nienormalny, sam ma z 60 lat, mieszka w tym samym osiedlu, mama
            > czasem go widuje z rodziną...
            > Jak go dorwę, to...


            Może złóż wizytę jego rodzinie?
      • martika19873 Kobiety 16.06.05, 14:41
        Heh mnie tez nie obchodzi to jak ktos sie ubiera,uwazam ze to czyjas prywatna
        sprawa i tyle. Piszecie ze dziewczyny poubierane na rozowo itp wysmiewaja sie z
        ludzi. Ja lubie chodzic na kolorowo, ubierac krotkie spodniczki i nietypowo
        zestawiac barwy, co jest powodem smiechu wielu dziewczyn
        wygldajacych "normalnie" (czyli powiedzmy tak jak ty Polinka). Naprawde nie
        wiem co kogo to obchodzi co mam na sobie. Wiec nie piszcie tu ze tylko
        dziewczyny w slodkich kolorkach,solarce,tipsach itp obgaduja ludzi. Tyle samo,
        a nawet jeszcze wiecej obsmarowuja ludzie ubrani "normalnie". Ja nie wiem
        jak,ale trzeba to jakos zmienic...Dziewczyny! Badzmy choc troche solidarne!
        • Gość: malinka Re: Kobiety IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.06.05, 14:45
          Ja nie nawidze tego obgadywania i patrzenia sie na wszystko-od podeszwy bo to
          czy masz gumke na wlosach.Co to kogo interesuje...Przykro,bardzo przykro bo
          spotkalam sie dziesiatki razy z komentarzami na moj temat...a nawet mnie nie
          znaja...
          • martika19873 Re: Kobiety 16.06.05, 14:47
            Tak,ja mam to samo...Kogo to obchodzi czy mam na sobie sukienke rozowo-czerwono-
            zielono-niebiesko-zolta?(no dobra nie mam takiej:P)Popatrzcie na siebie ludzie
            zamiast krytykowac!!
      • Gość: Kaloryfer Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.icpnet.pl 16.06.05, 14:50
        A ja coraz częściej zauważam obgadujące i komentujące głośno coraz młodsze
        dzieci, a obok rodzice, w najlepszym przypadku nie zwracają wogóle uwagi na to
        co mówi ich dziecko. Ostatnio byłem świadkiem, jak jakiś 7,8 - letni smarkacz
        powiedział głośno o otyłej kobiecie "Zobacza mama, ale zapasiona świnia, pewnie
        jej z d... jedzie". Mama wywaliła szczękę i zaczęła suszyć zęby w radosnym
        usmiechu. Myślałem, ze zatłukę bachora, a mamusie na dokładkę.
        • kawusia76 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 14:56
          cóz, zdarza mi sie komentować do męza czy koleżanki czyjes
          ubranie,fryzurę,buty, jednak robie to po cichu:)nie skomentowałabym czyjejs
          otyłosci,chorby,kalectwa czy chociazby niezgrabnych nóg bo co winna dziewczyna
          ze takie ma? dla mnie iryrujace jest bardzo kometowanie na ,,plus"- ostatnio na
          Nowym Swiecie zaczepiły mnie dwie dziewczyny pytajac gdzie kupiłam buty.
        • marvellous Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:32
          O kurde.
          Az mnie zatkało :/
      • martika19873 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 15:20
        W ogole jest to dziwne,bo ja patrze tylko na osoby ktore fajnie sie ubraly:D
        Nie rozumiem jak mozna sie gapic na cos co sie komus nie podoba. Czy to
        czerpanie jakiejs satysfakcji z cudzego wygladu? Ja tam wole widziec
        piekno...nawet jak np kumpela ubierze sie w sposob ktory mi sie nie
        podoba,zawsze znajde cos,za co moge pochwalic:)
      • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:02
        Ja mam na takie osoby doskonaly sposob, ktory najlepiej sie sprawdza w
        autobusie lub metrze: oto kiedy zdarza mi sie taka sytuacja wbijam w takie
        osoby wzrok i po prostu sie gapie, nieruchomo i bez przerwy. Malo kto potrafi
        zniesc cos takiego, zdarzalo sie, ze takie panny wysiadaly albo sie
        przesiadaly. Faktem jest, ze wymaga treningu, ale naprawde oplaca sie.
        Co do Londynu - to sie nie zgodze, mieszkam tu i jest dokladnie tak jak
        wszedzie, gapia sie i obgaduja:-), malo tego paluchami pokazuja sobie, np
        czyjes buty czy ciuchy. Robia to najczesciej czarne malolaty, niestety.
        Zdarzylo mi sie tez, ze zbluzgaly mnie na ulicy za... moja torebke.
        Na chamstwo najlepiej nie reagowac, ale np w autobusie czy metrze
        lubie 'potorturowac' takie pannice swoim spojrzeniem, uwielbiam jak sie pesza.
        • edavenpo Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:19
          Jazza - gdzie ty mieszkasz w Londynie ze masz takie przezycia z malolatami?!

          Z mojego doswiadczenia nikogo tu nic nie obchodzi i mozesz nosic co chcesz!

          Dlatego panny rozmiaru malego wieloryba nosza mini i sie nikt nie czepia ;-)


          ____

          Call the Fashion Police!
          • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:27
            Teraz mieszkam na poludniu, w okolicach Clapham i jest spoko, bo to bardziej
            wyluzowana dzielnica, ale jak dojezdzalam na Oxford Street do pracy metrem, to
            byla norma, serio :-). Mialam kilka przygod z malolatami, wlasnie takimi
            obrzydliwie grubymi w dzinsowych miniowkach :-). Pozdro z Ladka!!
            • edavenpo Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:38
              Masz racje - bezczelne malolaty to jest problem. Ja mieszkam w Islington i mam
              piekny blok komunalny pare ulic odemnie wiec gnojkow w dresach jest pelno! Mnie
              nie obgaduja ale mialam pare sciec z nimi bo moj jamnik nosil zima plaszczyk w
              szkocka krate wiec malolaty mialy z tym problem.

              Najlepsze sa te angielskie dresiary - Croydon facelift, pierscionki z zlota z
              Argosa, welurowy dresik i dwojka dzieci roznego koloru... ;-)))))))))))
              • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:47
                Oj kumam klimat, kumam, ja mieszkalam na Crouch End, wiec moj najblizszy
                przystanek metra to byl Finsbury Park: kilmat lancuchow grubych na dwa palce
                (Argos the best!!!), pierscionek na kazdym palcu, takie z napisami ze zlota i
                rozowe dresiki to jest to.
                Ze mna maja dresiary problem, bo po fryzjerskim nieudanym eksperymencie (w
                Tony&Guy zreszta) scielam wlosy na kilka mm dlugosci, no i byl problem, ofkors.

                A tak wogole wygieram sie na Metropolitan University, to kolo Ciebie hehehhe.
                Pozdrawiam :-)))
                • edavenpo Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:57
                  Toni and Guy - tell me about it!

                  Poszlam kiedys do T&G Academy ze niby fryzura za piec funtow, laska tam mnie
                  opitolila ze wstalam z fotela ze lzami w oczach!

                  Mam super fryzjerke, b. niedrogo a scina pieknie - pisz na priva jak chcesz do
                  niej kontakt - oczywiscie jak ci jez odrosnie. Pa ;-)
                  • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 17:07
                    edavenpo moje zbawienie, oczywiscie, ze chce, zaraz Ci wysle maila :-)))
                    Juz mi klaczki troszke odrosly, wiec wygladam normalnie, ale pani mnie
                    skrzywdzila bardzo, never again. Pozdr :-)
        • Gość: Klara Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.4web.pl 16.06.05, 16:45
          A ja mam pytanie? Jak trenowałaś gapienie się na ludzi? Bo ja choroba, łatwo
          się peszę, ale panmiętem, ze swego czasu moja szurnięta kolezanka to
          praktykowala, bo jezdzila z krańcówki na krańcówke.
          • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:53
            Gość portalu: Klara napisał(a):

            > A ja mam pytanie? Jak trenowałaś gapienie się na ludzi? Bo ja choroba, łatwo
            > się peszę, ale panmiętem, ze swego czasu moja szurnięta kolezanka to
            > praktykowala, bo jezdzila z krańcówki na krańcówke.

            Juz Ci mowie: to stary trik teatralny (pracowalam w teatrze wiec zdradzam :-)))
            Stan przed lustrem i w swoim odbiciu lustrzanym znajdz punkt na czole,
            dokladnie miedzy oczami. Wlasnie zabawa polega na tym, ze nie gapisz
            sie 'ofierze' w oczy, tym samym unikajac speszenia, a 'ofiara' ma wrazenie ze
            patrzysz jej prosto w oczy. W ten sposob mozna bardzo dlugo wytrzymac, wierz
            mi. Pozdrawiam!!
            • Gość: Klara Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.4web.pl 16.06.05, 16:57
              Oj słuchaj, jak Boga kocham, wypróbuję!:)))))))
              • jazza.nova Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 17:03
                Probuj, probuj, pomaga, serio :-)) Najpierw pocwicz w domu przed lustrem a
                potem daj czadu w razie potrzeby. Generalnie, jest to swietny sposob na
                wszelkiego rodzju powazne spotkania z wieksza liczba osob, do ktorych trzeba
                mowic, egzaminy etc, czyli, kiedy czlowiek sie peszy a sytuacja wymaga :-),
                takze polecam. Pozdr :-)))
                • marvellous Re: obgadywaczki na ulicach 20.06.05, 17:35
                  Ja ostatnio w autobusie robię tak, że patrze się przez szybę w autobusie ale
                  CENTRALNIE obok twarzy babki, dosłownie tak żeby odwróciła wzrok. Pomaga:))
      • przemkowa.b Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 16:36
        Dawniej,mając naście lat strasznie się przejmowałam.
        Dziś mi to zwisa, zawsze jak wsiadam do środka lokomocji miejskiej to się na
        mnie gapią, nie wiem czy z aprobatą czy z dezaprobatą...
        "Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził".
        A poza tym zwykle łażę z futerałem ze skrzypcami więc zwykle gapią się
        spojrzeniem pełnym zazdrości że robię to co lubię:)
        No i ten futerał pozwala mi na większy luz psychiczny, dorobiłam sobie
        filozofię, że skoro jestem artystką to mogę ubierać co chcę i nikt nie ma prawa
        mnie osądzać.
        I odkąd uwierzyłam w tę swoją filozofię, nie mam już problemów:)
      • Gość: k_m_m Re: obgadywaczki na ulicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:10
        mi się czasami też zdarza ocenić kogoś wygląd, ale zwykle jest to ktoś
        oryginalnie ubrany (jakieś ciekawe kolory, wzory) wtedy lubie z koleżanką
        powiedzieć jakąś pozytywną uwagę...nie lubie mówić o kimś kogo ubiór mi sie
        nie podoba bo teoretycznie każdy mam prawo mieć swój własny styl;) jaki by on
        tam nie był, ale ostatnio przeszła obok mnie panienka w bluzce bez brzucha i
        jeszcze troche;], stanowczo za krótkich dżinsowych szortach spod których
        wystawały dość duże obszary czerwonych koronkowych stringów (i kilka dodatków
        tego typu). PEWNE słowa odrazu rzucaja się na myśl:]
      • emka81 Re: obgadywaczki na ulicach 16.06.05, 21:33
        Polecam te metode-wlepiony wzrok w kogos, kto mnie mierzy spojrzeniem z gory na
        dol .Dziala!!Robie wtedy mine, ktore mowi:"Co sie tak gapisz???".Ale przyznam
        sie ze nie mam odwagi to wszystkich tej metody stosowac-zwlaszcza jak to jest
        grupka malolat. Boje sie ze mi gdzies w bramie buzke zmasakruja:)
      • Gość: aga KDT IP: *.chello.pl 17.06.05, 11:13
        Kiedyś w zimę poszłam do KDT, miałam na sobie przywiezione z Hiszpanii jeansy
        stylizowane na lekko (lekko!) poprzecierane, proste, podwinięte na ok 10 cm, do
        tego sportowe buty firmy DC (to takie ze skate shopu, nie ślizgają się na
        śniegu).
        W jednym ze sklepów sprzedawczyni i jej koleżanka (balejaż, tipsy, solarium)
        bezczelnie pokazywały paluchami zakończonymi tipsem z brylantami na moje nogi,
        gadały i śmiały się.
        Co z resztą nie było rozsądne z ich strony bo miałam zamiar kupić tam sweter
        ale oszołomiona ich bezczelnością wyszłam nic nie kupując. W sumie mogły mnie
        przecież obgadac jak wyjdę, ciszej, bez pokazywania paluchem...
        • krowa_w_kropki Re: KDT 17.06.05, 11:17
          Sprzedawczynie w KDT niestety takie właśnie są. Wybieram się tam dziś po klapki
          na lato (z tych co to nic nie kosztują i rozwalają się pod koniec lata), ale
          nie wiem czy jestem odpowiednio ubrana ;)
        • lumja Re: KDT 17.06.05, 11:32
          a ja jeszcze nigdy nie małam okazji słyszeć jakichs komentarzy na mój temat od
          kobiet (bo od facetow to często), ale moze sie mnie boja(choc pewnie pocichu za
          plecami mnie obgadują i ot pewnie im brzydsza tym wiecej ma do powiedzenia) bo
          ja podobno chodze jak gwiazda z dumnie podniesiona głowa i patrzę na wszystkich
          z góry;)). Poważnie, już wiele razy to usłyszałam np. od osób, które mnie
          wczesniej nie znały i jak poznały to okazało sie, że jestem ku ich zaskoczeniu
          sympatczna. Bo ponoc sparwiam wrażenie zrozumiałej.
          A ja po prostu tak juz chodzę z natury, przeciez nie zaczne sie garbic i
          chodzic ze spuszczona głową i na ugietych kolanach;)
        • kochanica-francuza Re: KDT 17.06.05, 12:42
          Gość portalu: aga napisał(a):

          > Kiedyś w zimę poszłam do KDT, miałam na sobie przywiezione z Hiszpanii jeansy
          > stylizowane na lekko (lekko!) poprzecierane, proste, podwinięte na ok 10 cm, do
          >
          > tego sportowe buty firmy DC (to takie ze skate shopu, nie ślizgają się na
          > śniegu).
          > W jednym ze sklepów sprzedawczyni i jej koleżanka (balejaż, tipsy, solarium)
          > bezczelnie pokazywały paluchami zakończonymi tipsem z brylantami na moje nogi,
          > gadały i śmiały się.
          > Co z resztą nie było rozsądne z ich strony bo miałam zamiar kupić tam sweter
          > ale oszołomiona ich bezczelnością wyszłam nic nie kupując.


          O rrrrrrrrrrrrrrrrrrrany!Ale prostaczki!!!

          Obawiam się,że mogły pomysleć,iż osoba tak "bez gustu"jak Ty nic nie znalazła w
          ich "wspaniałym" sklepie!;-)))))


          Może trzeba było jednak zwrócić uwagę?
      • Gość: ona DZIEWCZYNY a moze....: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 12:16
        poprostu sie na nas gapia bo nam czegos zazdroszcza,bo jestesmy ladne,zgrabne
        itd.troche optymizmu.A to ze nas obgaduja to ich problem -my jestesmy na
        wyzszym poziomie mentalnym i nieprzejmujemy sie:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka