kochanica-francuza
12.08.05, 17:25
No nie mogę się powstrzymać... Wyglądałam jak szympans na wakacjach, a mojej
sprawdzonej fryzjerki akurat nie było, więc pognałam do salonu "Hest" w Alejach...
Salon na różowo( w pięciu odcieniach, żeby było subtelniej)
. Szatnia(!). Pani szatniarka, lat 50, z pomarańczowymi tipsami, z dezaprobatą
zerka na mój T-shirt i sztruksy.
W kiblu muzyczka, w tle "La isla bonita", 80 % obsługi platynowoblond, 90 %
klientek robi sobie pasemka , balejaże i koloryzacje...
Pani fryzjerka platynowoblond AUTOMATYCZNIE sięga po jakiś żel czy lakier,
nawet NIE PYTA, czy sobie życzę, hehehe...
Na szczęście tylko "porządkowałam fryzurę", więc nic tipsiarskiego mi na łbie
nie zrobiła. Ale salon śmieszny.;-)