jaleo
11.09.05, 01:23
Z mezczyznami i stylem jest tak jak z mezczyznami i tancem, lub mezczyznami i
gotowaniem - albo sa zupelnie do kitu, albo rewelacyjni. Nie tak, jak u
kobiet, ktorym w wiekszosci udaje sie uplasowac sie gdzies po srodku, w
kategorii "ujdzie" ;-)
Kiedy zaczelam sie zastanawiac nad najbardziej stylowymi, najlepiej ubranymi
facetami, okazalo sie, ze wiekszosc z moich typow miala swoje apogeum w
czasach, kiedy mnie jeszcze na swiecie nie bylo, a jednak nawet dzis sa
ikonami stylu. Fakt, ze w tamtych czasach o "stylistach" jeszce nikt nie
slyszal, pewnie wyszedl im na dobre.
Oto moje typy (postacie rzeczywiste i kreacje filmowe):
Jimmy Hendrix - co tu duzo gadac. Wielokrotnie imitowany, nigdy nie
doscigniony. Mial facet fantazje w ubiorze (i najzgrabniejsze biodra
wszechczasow). A jego kozacka kurtka jest na topie na Jesien/Zime 2005.
Phil Oakley z Human League - Lata 80-te czesto sa nazywane "dekada, o ktorej
styl zapomnial". Zapomnial, bo siedzial w garderobie Phila Oakley.
Clint Eastwood w filmie "The Good, the Bad and the Ugly" i w ogole we
wszystkich swoich Spaghetti westernach. Za ten kapelucz i to poncho sama bym
sie dala pociachac.
Paul Weller - jeden z nielicznych "wspolczesnych" stylowych facetow. Chociaz
tez najlepiej wygladal w latach 80-tych. Po nim widac, ze on sie po prostu
potrafi sam stylowo i ciekawie ubrac, i nikt go nie "ubiera".
Samuel L. Jackson - troszke bez entuzjazmu go wpisuje, bo on jest w duzym
stopniu wykreowany na "cool" i jestem na 100% pewna, ze go stylista ubiera od
stop do glow. Ale jezeli tak, to ma dobrego styliste.
Bruce Springsteen w ostatnich kilku latach - tez chyba styliste jakiegos
sobie przygruchal, bo facet wyglada rewelacyjnie. A w jego wieku nie jest
tak latwo wygladac wciaz rockandrollowo, jakby wrzucil na siebie co popadnie
po ciemku, a nie jakby sie godzinami wysilal nad swoim image.
Z przykroscia musze stwierdzic, ze na mojej liscie zdecydowany brak
mlodszych panow. Moze dlatego, ze wszyscy sa teraz "wykreowani" na to czy
tamto, i to sie od razu rzuca w oczy. Jedyny chlubny wyjatek to John
Galliano, ale bycie kreatorem mody na pewno pomaga ;-)