r.richelieu
30.04.06, 21:34
Nieszczęśliwość, sfrustrowanie, brak zrealizowania się w życiu... Czy na
pewno jesteśmy tym co dajemy z siebie innym? Byt zanika zamknięty przez
nieśmiałość, choroby, czy nawet sfrustrowanie? Wartość zmniejsza się? Czy to
leniom zwyczajnie nie chce się doszukiwać tej wartości, bo to dla nich
wartościowe co podane na widelcu przed ich leniwy nos. Co więc z marzeniami
dawnych o zdobywaniu szczytów i sukcesów, gdy dzisiaj dupa przyssana do
komputera nie widzi dalej niż długość trzonka od widelca, na którym podano
jej rzeczywistość.
Nieszczęśliwy, niespełniony, niezrealizowany w życiu.. kto sam wybrałby sobie
taką opcję życia? Zdarzyło się i zdarzyć się może najszczęśliwszej z
dzisiejszych szczęśliwych młodych kobietek. Taka pewność, że na pewno mi nie,
ta jednoznaczność w ferowaniu wyroków. Młodzieńcza buńczuczność, z której się
wyrasta i którą chyba wszyscy przechodziliśmy lub przechodzimy. Tylko jeśli
ja-buńczuczny widzę w czyimś kompletnym chamstwie i buractwie jego
sfrustrowanie, a w czyimś sfrustrowaniu kompletne chamstwo i buractwo, to
chyba mimo młodego wieku zdolność kojarzenia szwankuje.
no ale oczywiście wolno mieć obniżoną zdolność kojarzenia, wolno to okazywać
i wolno nawet wykłócać się zażarcie o to, że jest się bystrym, dopóki są
chętni do kłótni.
I jakże modne określenie u tych, które z klapkami na ślepiach widzą tylko
swoją drogę: "jad". Drogie panienki, pisze się "jadł".