nikitka78
06.01.07, 18:00
Wchodzę do sklepu i mówię pani jakich spodni szukam. Ona na to, że owszem są
ale brązowe za to przecenione (nie były jednyne). Okazało się, że akurat mój
rozmiar, leżały jak na mnie szyte, super cena. Chcę zapłacić a pani mówi, że
to pomyłka, że przekreślona cena na metce jest ceną rzeczywistą, a ta nowa to
jakaś pomyłka.
Zadzwoniła do innego sklepu żeby się upewnić: tak to pomyłka.
Trochę się wkurzyłam i mówię że czegoś tu nie rozumiem, sama mówiła że są
przecenione a teraz kiedy chcę płacić to mówi coś innego i że chcę rozmawiać
z kierownikiem sklepu (ona jest kierowniczką), z właścicielem (ma dzis święta
i nie odbiera telefonów).
Jedyne co może mi zaproponować to upust 20% (na metce jest 60%).
Już chciałam powiedzieć, że wezmę ale z upustem 50% (cena taka jak w
pozostałych przecenionych spodniach) gdy usłyszałam, że ona przeprasza,
weźmie to na siebie i sprzeda mi w "pomylonej cenie".
Kupiłam, ale zgłupiałam kompletnie :-/