Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P

      • myhabibi Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 10.01.07, 21:42
        Rok urodzenia 1975!
        No a ja w 1990 mialam trwala:=)
        a jakies takie adidasy na bialej podeszwie + turkus+fiolet tez byly!
        i dekatyzowana spodnica z Bazaru Rozyckiego, ostatni krzyk mody ze wstawkami z
        koronki:=)
        A dlugie kweiciste spodnice z INDIA-Marketu tez byly i meskie skorzane sandaly:=))
        TAKIE BYLY CZASY!!!:=)))
        • hanoli Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 00:05
          też wstydzę się trwałej, robiłam sobie wtedy tzw. mokrą włoszkę, ohyda! ale
          wtedy to baaardzo modne było - takie strąki pozlepiane żelem...
      • pianazludzen megawstyd - koszulka NKOTB 10.01.07, 23:37
        o boze, przypomnialam sobie i az mnie zmrozilo - wielka powyciagana koszulka,
        bila, z nadrukiem przedstawiajacym moj ulubiony wtedy zespol New Kids on the
        Block, przy czym nadruk byl okropny, czarno-bialy, jakby odbijany na kiepskim
        ksero. dodam na usprawiedliwienie ze mialam wtedy jakies 10 lat:)
      • kulinarna Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 09:08
        Kiedys modne byly "kominy". Takie rury nakladane na szyje i naciagane na glowe.
        Pomysl doskonaly i zdarzaly sie rzeczywiscie piekne.Ale nie moj...bo moj
        jasnoniebieski zrobila mi mama na drutach i zamiast pieknie zwisac...obklejal
        mi glowe niczym gumka na intymnosciach. Probowalam to rozciagac ale
        zabezpieczone bylo bardzo...
        W moich czasach zaczynalo sie Owsiakowe "Uwolnic słonia" i nie wiedzac czemu
        mialam dzinsowa kamizelke....pomalowana w znaczace napisy farbami. A na
        kurteczce (piekna czarna dzinsowa krociutka) nosilo sie 25 znaczkow z Leninem.
        ...duzo opowiadac...
      • kas2 jeszce welurowy dres w fioletową panterkę N/T 11.01.07, 09:09

      • dzikoozka Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 09:18
        Ooooo w latach kryzysu to dopiero sie działo ;))))
        getry w kolorach tęczy
        siatkowe koszulki
        koszulki z cekinami
        a najgorsze..... spódniczki z falban z farbowanych pieluch tetrowych... załamka
        • zoraz Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 09:36
          kiecki falbaniaste to były ze wstążek szyte, ale pamietam też w latach osiemdziesiątych w pewexach "szły" koszule nocne, takie białe długie T-szirty z krótkim rękawkiem i nadrukiem na klacie. Majętne modnisie nosiły to latem w charakterze kiecki. Kosztował ten rarytas paręnaście dolców :)
      • lilarose Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 09:49
        - wściekle niebieskie, błyszczące legginsy z lycry. Byłam wtedy z nich
        strasznie dumna. Potem miałam takie srebrne - ohyda
        - flanelowe koszule (ile to się podwędziło tacie), latem z wyprutymi rekawami,
        noszone do wszystkiego (wtegy był na czaeie styl grunge)
        - bluza z myszką miki w komplecie z legginsami
        - za duży dres i czapeczka z daszkiem z napisem Chicago Bulls
      • oxy_gen_86 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 13:11
        Taaakkk smoczki:)) JA nosilam jeszcze delfinki - roznej wielkosci i w kazdym
        kolorze.
        • ataeigna1 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 13:23
          aaa, smoczki. no własnie. ja swoje nosiłam na tęczowej sznurówce. i jeszcze te
          zwierzaki przyczepiaki. jak one się nazywały ;)?
          poza tym na przykład lycry w kolorowe ciapki do szarej bluzy od dresu z
          dalmatyńczykiem, jeansowy komplet z cekinami ze stadionu, buty Buffalo, których
          nie było w Polsce,więc kupiłam je sobie na obozie językowym w Austrii drugiego
          dnia pobytu i do końca wyjazdu żyłam prawie o chlebie i wodzie. nie wspominając
          już o tym, że jak wróciłam to nosiłam je tylko przez chwilę, bo nikomu się nie
          podobały....;> poza tym jeansy z jakimiś obciachowymi napisami po bokach,
          kapelusz !!! ( w podstawówce !! chyba w 5 klasie.. taki marszczony,jakby
          zamszowy, kojarzycie może?) , swetry za duże o 5 rozmiarów, dziurawe swetry po
          tacie, jeansy rurki , które na mnie zwisały bo byłam za mała i za chuda, glany
          na studniówce chłopaka do małej czarnej ! uhhh.trochę by się tego jeszcze
          nazbierało.
          • ataeigna1 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 13:25
            a, no i rozpięte szerokie ogrodniczki (bo nick carter miał takie na jednym
            koncercie)i okulary słoneczne w szkole ;>
      • oxy_gen_86 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 14:07
        A pamietacie takie "piankowe" klapki na lato?
        Masowo sprzedawana na bazarach i rynkach;P

        Ja mialam chyba z kilkanascie par - nasilam je latem do skarpetek (o zgrozo!) i
        ktotkich spodenek albo spodniczek. Hahaha

        Albo plastikowe sandalki...
        • lena186 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 16:38
          Hahaha te piankowe klapki to razem z mamą kultywowałyśmy, na wyjeździe do
          Szczecinka kupiłam sobie odblaskowe zielone, a ona granatowe..Później był
          jeszcze szał na takie z podeszwą piankową a la drewniana ;) Jak sobie przypomnę
          tą tandetę to wybucham smiechem..:D
          • zoraz Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 17:23
            Odpowiednikiem takiej piankowej tandety za ciężkiej komuny w latach chyba siedemdziesiątych jeszcze, były kurtki papierowe. Nie były tak rozpowszechnione bo przywożone zza żelaznej kurtyny kosztowały obłędne pieniądze, ale posiadać taka tandete to było COŚ. Podejrzewam, ze były to jakieś jednorazowe ubrania ochronne/robocze, białe często z jakimś znakiem firmowym.
            Teraz wożę w samochodzie kombinezon jednorazowego użytku lepszej jakości :)
            • goska_1 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 20:15
              Ja nosiłam i może nie tyle co mi wstyd z tego powodu ale uważam ze to mega
              zabawne było chodzić tak ubranym, no ale to wtedy było na topie.Nie moge w to
              uwierzyć, no ale jednak tak było.
              Nosiłam legginsy,przeróżne, zwykle z materiału w przeróżnych kolorach albo cale
              w jakieś kolorowe ciapki, albo takie z błyszczącego materiału.Jakos w III - IV
              klasie podstawówki na jakimś szkolnym przedstawieniu wystąpiłam w szarych
              legginsach,białych skarpetkach, fioletowej marszczonej mini i różowych
              tenisówkach-masakra.
              Noislam też koszulki z spice girls, backstreet boys, nickiem carterem(kochałam
              sie w nim buahahaha) i nawet z michaelem jacksonem choć jego fanką nigdy nie byłam.
              Nosilam też buty na koturnach, plastiki i kiedyś przyszla moda na buty na
              koturnie i obcasie,takim klocku.Pamiętam ze rodzice nie chceili mi ich kupić ale
              w koncu je wybłagałam, kupili mi, wyszłam i sie nich wywaliłam i już nigdy
              więcej nie założylam ich.
              Noisłam też wielkie bluzy, szerokie spodnie.
              Pamiętam ze chodzilam też w szarych dresach.Bluzy z misiami, myszkami itp. też
              miałam.W ogóle bluzki miałam jakieś takie niedpoasowane, wszystkie długie za
              tyłek i wiszące na mnie.
              Dzinsy na gumce.Narciarki z wypchanymi kolanami też miałam.
              Smoczki na łańcuszkach,sznurkach a nawet na kolczykach też przerabialam.
              Generalnie wychodzi ze chodzialm ubrana tak jak prawie cale społeczeństwo z tego
              tematu:)
              • dottoranda Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 21:52
                Oj, byyyyyyyyło tego....:
                -olbrzymie kokardy, w różnych kolorach, we wzroki, groszki itp.
                -"czeszki", które we Włoszech się nazywały "polacchine", czyli "małe polki";)
                -czarne trampki z gumą z przodu na palcach (żeby się nie przetarły, była
                również wersja za kostkę
                -chińskie tenisóweczki, w którycj odklejała sie guma z ppodeszwy i boków z
                kieszonkami na suwaczki-ja miałam różowe!!!
                -getry z lycry miałam pierwsza w klasie, jasnoniebieskie, ale były za luźne i
                wyglądały jak spodnie, potem czarne też świecące, z bawełny-szare (z
                zamieczkami z boku), czerwone i wersja krótka do kolan też była-moje były w
                kwiatki:/
                -przed większością bluz się ustrzegłam, koszulami w kratę, smoczkami na szyi, t-
                shirtami z idolami, ale różno kolorowe miałam (praktycznie w każdym kolorze) i
                lużne, szerokie swetry za tyłek-jak większość rzeczy
                -naszyjniki i wisiory, drewniane, plastikowe, szklane i jakie tylko, olbrzymie,
                do sportowego ubrania również-masakra; szklane pierścieni(do czegoś je
                dodawali, nie do jakiegoś napoju? a nie! do szamponów elseve!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                pamietacie???)
                -rolowanie skarpetek i podkolanówek też było
                -chińskie sukienki też były-śliczne, byłam z nich dumna, teraz mam odruch
                wymiotny na samą myśl o włożeniu ich
                -marszczona, przylegająca, czerwona mini-makabryczna, ale kiedyś uwielbiałam
                -pociętych dżinsów mi na szczęście nie pozwolono noisić, obcięte i wystrzępione
                na końcach miałam-babcia potem obszyła, żeby się dalej nie pruły;)
                -bawełniane opaski-miałam jedną kolorową, do dziś mam i nawet patrzę z sympatią
                -dżinsowa spódnica z pewexu, szyta z trójkąta z przodu a potem była druga część
                doszyta-wydała mi się ósmym cudem świata;)-teraz koszmar!!:P
                -frotki!!!! i tzw. fryzury "na cebulę" z ponakładanymi tymi nieszczęsnymi
                frotkami, różnokolorowymi na kucyk, tworząc taka palmę-w sumie-wszystko
                podpatrzone w Tik-taku lub 5-10-15<lol2>
                -kamizelki, których teraz nie znosze, a miewałam i materiałowe i nawet robione
                na drutach przez babcię
                -przeważnie wszystko było za duże, za luźne, ale to przecież dlatego, że
                żyliśmy w czasach, kiedy się ubrania i buty kupowało na zapas-spódnice, nogawki
                lub rękawy się podwijało i podszywało, do butów wkładało się watę i tak
                chodziło kilka sezonów;)

                Pozdrawiam:)
                • selenka32 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 22:26
                  Dodam jeszcze ja swoje 3 grosze;):
                  - spodnie tzw. piramidy;)
                  - żarówiaste klipsy np. turkusowe lub rozowe,
                  - przypinki do klapy w kształcie kołka, np. Modern talking,
                  - takie plastikowe worki na ramie, sciagane na sznurek,
                  -sportowe buty sofiksy,
                  - klamry do wlosow, takie robiace z wlosow z tylu irokesa(nie wiem,jak to
                  opisac;0),
                  - wisiorki na rzemyczku z imionami,

                  Fajnie sie czyta wasze wypowiedzi;)Ja sie nie wstydze tego, co
                  nosilam....wiem,ze wtey byłam z tych rzeczy bardzo dumna....
            • croyance Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 16.01.07, 17:59
              Niestety, papierowe buty + ubrania byla to odziez "trumienna", sprzedawana,
              zeby ubrac w nie zwloki; sprzedawana w Polsce jako "prawdziwa" ... Nie sadze,
              zeby akurat kurtki, bo rzadko kogo w nich grzebia, ale juz garnitury np. tak.
      • arnika77 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 11.01.07, 21:47
        a pamiętacie sandały piankowe z szerokimi taśmami. jak zakładało się je na
        kostkę, to wychodziły przodem palce.albo buty plastikowe, różne: sandały,
        pantofle itp. I jeszcze ćwieki na kurtkach, spodniach itp.Oprócz tego:
        bezrękawniki dżinsowe-marmurkowe i koszulki z napisem EUROPE. Do tego
        tzw.bandanka. Czad!
        • ataeigna1 pierścionki z elseve 12.01.07, 10:25
          o kurde, ale fajnie, że ktoś o tym przypomniał. na śmierć o nich
          zapomniałam ;))))
          • zoraz Re: pierścionki z elseve 12.01.07, 12:02
            Taaa, ja mając do wyboru szampon z pierscionkiem lub bez wybrałam zzzz. Z takim różowym. Miałam córke w podstawówie i wszystkie jej koleżanki nosiły ten badziew. No to dałam córce, ta przyjęła, a i owszem, podiękowała, ucieszyła się że pamiętałam o niej i wrzuciła toto do takiej puszki z rzeczami niepotrzebnymi.

      • bopin Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 13:08
        >
        > Ja mialam kiedys buty - spajsy (od Spajs Gers;P) - turkusowe na wielgachnej
        > bialej podeszwie:)))

        najpierw mysleć, potem nosić. garnitur od Cardena jest modny zawsze.
        • dakota77 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 13:24
          Pozwole sobie nie zgodzic sie:). Moda na garnituryb tez sie zmienia, rza modne sa dwurzedowe, luzniejsze, z poduszkami na przyklad, kiedy indziej obcisle i jednorzedowe. Jednym garniturem kilku dekad nie obskoczysz:)
          • szyje_na_basie Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 18:05
            A ja od dwóch lat mniej więcej śmieję się z butów, które noszą laski i
            niektórzy faceci, a są to te buciska z ogromnymi czubami, długimi na pół metra.
            Nigdy czegoś takiego nie włożę, never!!!
            • hangingrock Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 20:33
              Czuby do piachu. Wszyscy wyglądaja jak rodzeństwo Pinokia. Getry turkusowe,
              czapeczka szikago buls, skarpetki marsczone fioletowo czerwono niebieskie,
              wszystko przepiekne.
      • teyoo Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 12.01.07, 21:10
        Czytam ten wątek i momentami oczy przecieram ze zdumienia.
        Bojówki, glany, kurtki Bundeswehry to obciach? Chyba wam się już w głowach
        poprzewracało. Bez przesady.
        Znamienne, że żadna nie wspomniała o miniówce i szpilkach;)
        • cztery.strusie Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 15.01.07, 20:00
          teyoo napisała:

          > Czytam ten wątek i momentami oczy przecieram ze zdumienia.
          > Bojówki, glany, kurtki Bundeswehry to obciach? Chyba wam się już w głowach
          > poprzewracało. Bez przesady.
          > Znamienne, że żadna nie wspomniała o miniówce i szpilkach;)
          No nareszcie, witaj bratnia duszo!
      • login_i_haslo a ja nosiłam pełno wiochy:)) 13.01.07, 00:12
        Dobry temat. Mam dużo do opowiedzenia, bo jako dziecko/nastolatka ubierałam się
        fatalnie, nie przywiązując wielkiej wagi do stroju. Pośmiejcie się, zapraszam do
        listy moich okropnych pomysłów odzieżowych (okropne - raz, bo mama długo
        narzucała mi ubiór, dwa - jakoś nie miałam gustu;):

        - w przedszkolu oczywiście rajstopki w kolorze cielistym - też pamiętam, że
        wówczas chodziło się w SAMYCH rajstopkach, tzn. bez udziału spodni czy kiecki
        - okropne sweterki własnoręcznie robione przez mamę i babcię (niestety, obie
        panie lubują się w tej rozrywce do dziś dnia, no więc ku memu utrapieniu
        ubierały mnie w robione sweterki.. zawsze zazdrościłam koleżankom, które miały
        sweterki "ze sklepu", robione na maszynie, gładkie albo melanżowe.. a ja
        wiecznie te domowe robótki wrabiane we wzorki, domki, widoczki, kwiatki..:(
        Baaardzo długo nie mogłam się uwolnić od tej sweterkomanii.. mama z babcią co
        trochę wręczały mi sweterek "zobacz, taki ładny, wrabiany".. blee ale byłam
        nieszczęśliwa
        - turecki za duży sweter.. chodziłam w nim, będąc w ósmej klasie (tak!), do tej
        pory się tego wstydzę
        - kurtka kupiona na targu - fioletowa, z takiego obleśnego wypłowiałego
        materiału, ściągana w pasie sznurkiem, w stylu "dla starych chłopów", i dużo za
        duża.. tak bardzo, że po mnie przejął ją mój tata:)
        - Początki ogólniaka: koszule w kratkę (!!) - co gorsza, o wiele za duże i w
        naprawdę brzydkie kolory.. pamiętam, że na ogłoszenie wyników egzaminu do liceum
        przyjechałam na rowerze, w różowo-czarno-białej kraciastej koszuli i szarych
        legginsach:( ale wiocha.. ciekawie bym wyglądała, gdyby się okazało, że nie
        zdałam i mam zaraz poprawkę.. wejść w takim stroju na egzamin;) na szczęście
        zdałam wtedy
        - róznorakie bluzy, ze ściągaczami w rękawie (do tej pory mam uraz do takich
        rękawów i preferuję proste) i takimż w pasie.. przeważnie za duże i workowate,
        jedna była szczególnie brzydka, szara z czerwonym pasem idącym wszerz.. bardzo
        pogrubiała
        - spodnie z wysokim stanem
        - białe buty sportowe Szlazinger;) i Sofix:)
        - kurtka skórzana brązowa a la lata 80, wiecie, taka ściągana i marszczona w
        pasie, noszona w połowie lat 90
        - legginsy - wspomniane już szare, miałam też czarne, które non stop się
        rozpruwały:) i kwieciste (ale wiocha).. aha, plus złociste, błyszczały się jak
        psu jaja
        - dżinsy z potarganymi nogawkami
        - krótka szeleszcząca kurteczka (po młodszym bracie, dacie wiarę?;) - z
        ortalionu, kolor szafirowy, producent: levi's
        - kreszowy pistacjowy dres (krótka przygoda, ale zawsze)
        - komplet dżinsowy (wstrętna kusa kurteczka i spodnie - możliwe, że marmurkowe)
        - za duży czarny żakiet po mamie, z poduszkami na ramionach, ofkors
        - sztruksy
        - czapeczka i szaliczek z kangurkiem - różowe (podstawówka - widzę, kangurki to
        forumowa klasyka)
        - we wczesnym dzieciństwie kombinezon, w którym zawsze wyglądało się jak
        bałwan/balon, z napompowanym tyłkiem:P
        - biały bawełniany, o 3 numery za duży t-shirt z wizerunkiem ..Dr Albana :))) -
        kupiony na targu (to były wczesne lata 90te, okres świetności targowisk)
        - lakierki
        - wieeeelgaśna bluza z dżinsu, musiałam wywijac rękawy, a wielkością bardziej
        przypominała namiot
        - zielony skórzany plecak, noszony przez połowę podstawówki i cały ogólniak..
        mam go do dziś, ale nie używam
        - często też nosiłam t-shirty, zamiast rozmiaru S, ja oczywiście wkładałam XL..
        zapewne wyglądałam jak idiotka

        Nie ma tu kiecek, bo w nich rzadko chodziłam. Do tej pory nie mogę się nadziwić,
        ile obciasznych rzeczy na sobie nosiłam. Co gorsza, te ubrania jechały wiochą
        już wtedy. Gdy dziewczyny ubierały się w jakieś ówczesne kiecki, bluzki, ja
        chodziłam w tych pieprz..ętych sweterkach i porozciąganych bluzach. Fuuu, jak
        jakaś sierota..

        Pamiętam jeszcze, jak inne dziewczyny w czasach licealnych, namiętne słuchaczki
        zespołu Hey itp. miały charakterystyczny wygląd. Długie, proste, drutowate
        włosy, ciężkie buty na grubej podeszwie, jakąś burą kurtkę i obowiązkowo
        wojskową "kostkę", koniecznie popisaną długopisem w nazwy zespołów, na poczesnym
        oczywiście miejscu widniał Hey.
        Druga grupa, szarych myszek:) - w tym ja, poginała w skromnych bluzach i
        sweterkach, dżinsach i obuwiu sportowym. Uff, co za ohydne czasy.
        • cometa_14_88 Re: a ja nosiłam pełno wiochy:)) 13.01.07, 18:42
          ja pamiętam raząco-żółtą kruciutką bluzke z Enriko Iglesias xD albo jak mnie
          kiedyś matka ubrała na Mikołają do szkoły... Biała bluzka w granatowe
          kropeczki, u szyji czerwona wstążka, ochydne lakierki i ...szerokie dresiory w
          misie.....
      • kropkakropkakropka Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 14.01.07, 01:46
        Legginsy bawełniane (czerwone sic!) - mimo że nogi jak stołowe

        a do tego

        t-shirt z nacięciami- frędzlami na rękawach i u dołu

        a do tego bandamka
        • idoli Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 14.01.07, 09:00
          najbardziej wstyd mi mojej fryzury! pod koniec podstawowki obcielam sie prawie
          na lyso i wygladalo calkiem niezle ale jako ze wlos mam gesty i krecony po roku
          czasu wygladalam jak fanka boney m, wielkie afro bez ladu i skladu..
          bylam za mloda zeby pomyslec o jakichs zelach czy piankach i wygladalam po
          prostu strasznie, az moj owczesny men ze mna zerwal :D

          z obciachowych rzeczy to oczywiscie kreszowy dres i kreszowa pumpiasta kurtka
          zwiazywana w pasie i w efekcie olbrzymi tylek;
          koszulka t-shirt wciagnieta w jeansy - marmurki
          to najlepsze: czarne rajstopy, na to krotkie getry z lycry i do tego czarne
          "niby-elegancka" koszula na guziki oczywiscie z poduchami..

          ale mialam tez pare modnych rzeczy - chyba pierwsza w miescie mialam katane!
          zanim weszly do sklepow ja mialam taka czarna odziedziczona po tacie z Odry
          Szczecin, wszyscy mi zazdroscili!
          do katany obowiazkowo bandamka z guns n roses (czy ganzes rojzes jak tez
          pisano..) :D
      • blue_phoebee Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 15.01.07, 18:41
        hahaha.... miałam te buty... sznurowane, niebieskie, na koturnie... w życiu bym
        ich teraz nie założyła... <hahaha>
        • jonnas Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 15.01.07, 23:07
          a mi nie wstyd, jak była moda, to był mus:)
          ale wspominam z łezką w oku hi hiii na przykłąd dzinsy, oczywiście z wysokim
          stanem, całe w różyczki, takie TKANE w różyczki:) do tego sztuczna, pseudo
          jedwabna różowa koszula ze stójką... w tym pięknym stroju poszłam na szkolną
          dyskotekę w 7 czy 8 klasie, taka byłam piękna, że aż pewien Marcin ze mną DWA
          RAZY zatańczył... A w liceum, w okresie punkowo- buntowym, glany po które się
          do Chełmka jeździło, specjalnie zwężane u krawca spodnie zawinięte prawie pod
          kolana i całe we wzorki i napisy zrobione długopisem, wyciągnięty podkoszulek i
          gumowe szelki... Ach... a w drugiej klasie ogoliłam sobie pół głowy na łyso i
          do szkoły musiałam chodzić z głową okręconą chusteczką. Polonista mnie zapytał
          dlaczego noszę na głowie onuce... Ale do zdjęcia klasowego ja i jeden kolega
          wystąpiliśmy z irokezami pracowicie ukręconymi w szkolnej toalecie:) a przed
          powrotem do domu trzeba było rozczesać:) A jeszcze pod koniec podstawówki sama
          się ostrzygłam, tak do pół głowy z podgolonym karkiem i tam taki cieniutki
          ogonek zostawiony długi hi hii ach co za szyk:) No i nosiłam okularki lenonki
          BEZ SZKIEŁEK. to chyba mówi samo za siebie:)
      • aldonus Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 17.01.07, 00:09
        nostalgiczny wątek! bardzo pochwalam:)
        Każdy wiek ma swoje prawa, skoro kiedyś czuliśmy się w czymś dobrze to nie ma
        się czego wstydzić. Można się tylko nieźle uśmiać!
        dorzucam:
        -plastikowe sandałki, tzw. "plastiki" - marzenie wielu dziewczynek (chłopięce
        wersje też były!,
        -koronka kupowana w pasmanteriach "na metry", z której tworzyło się gigantyczne
        kokardy na warkoczach lub kucykach,
        -wspominany już kombinezon czyli coś, co lubily mamusie (jedna rzecz,a ubierała
        pociechę od stóp do głów), a czego nie cierpiały córunie (nigdy nie zapomnę
        chwili, w której zorientowałam się, że oba rękawy zmyślnego ubranka zanurzyły
        się w sedesie!
        Doszłam jednak do wniosku, że w czasach, kiedy już kształtowałam swój image
        samodzielnie wyglądałam czasem tak, że jednak wolę, by nie wspominano mnie z
        tamtych dni:)
        -czarna ażurowa bluzka noszona na gołe ciało (dziury byly tak duże,
        że "wyglądały" z nich sutki,
        -ogromne pierścionki na każdym palcu (stopy też ozdabiałam tylko skromniej),
        masa bransoletek (nie mogłam zginać rąk w łokciach),
        -na lewej ręce od łokcia po dłoń, wzorem mojego idola, strannie wyrysowane
        wodoodpornym pisakiem: PRO CHOICE
        Z czasów, gdy miałam ok. 11 lat i jeszcze mamunia decydowała o tym, co noszę
        pamiętam jak poszłam odebrać brata z przedszkola ubrana w letnią garsonkę mamy:
        rozkloszowaną spódnicę do połowy łydki (mamy łydki!, mi sięgała do kostek),
        żakiecie założonym na gołe ciało wyposażonym w olbrzymie poduszki, z klapkami i
        wypustką w kieszonce!Całość w kolorze khaki z brązowawymi cętkami. Dodatkową
        ozdobą były białe plastikowe korale sięgające mi poniżej pępka i oczywiście
        klipsy z tegoż samego tworzywa. Nie muszę dodawać, że spojrzenia przechodniów
        były "dziwne", ale mnie utwierdzało to tylko w przekonaniu, że wyglądam
        bajecznie i bardzo dorośle!
        PS. Tylko brat nie chaiał ze mną wracać do domu - jakiś taki wrażliwy był
        estetycznie już od dzieciństwa... :)
        • alfa70 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 19.01.07, 17:37
          a ja pamietam jak kupilam sobie cienkie rozowe rajstopy,i do tego mialam czarna
          z aksamitu mini spodnice a na gore zakladalam mojego taty niebieska koszule i
          przewiazywalam ja szerokim rozowym paskiem.myslalam ze wygladam odjazdowo.A i
          jeszcze wlosy na jeza.cha cha.
      • leyla_83 Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 20.01.07, 23:50
        niczego nie jest mi wstyd:) każde dziesięciolecie rządzi się swoimi prawami w
        modzie i każda dekada ma swój niepowtarzalny charakter:))

        :(...no może...jak byłam mała uwielbiałam moje futerko z królików...ale tego sie
        nie wstydzę, bo miałam zaledwie 3 lata:) taki berbeć nie może rozumieć, że to z
        żywych zwierzątek jest zrobione...:(...rodzice niech sie więc wstydzą
      • disa Re: Wstyd mi, ze kiedys nosilam...;P 21.01.07, 12:03
        ja nie mge glanow przezyc bo mi lekko stopki zniszczyly ;/

        i jeszcze w wieku 14 lat myslalam, ze glany + mini = sexy

        ;/

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka