Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy.

    21.09.08, 20:01
    Bez zbednego wstepu:

    1. Zrzucanie rzeczy i udawanie, ze spadlo samo, po czym narzekanie
    jakie to są brudne i wymaganie rabatu.
    2. Rzucanie mi rzeczy po przymierzeniu z tekstem "Bardzo sie
    spieszę". Ok jak sie spieszysz, to nie bierz 15 par spodni.
    3. Zostawianie rzeczy w przymierzalni, mimo wieszaka stojacego metr
    dalej, z ktorego z przyjemnoscia (naprawde) je zabiore.
    4. Podmienianie metek, byleby zaplacic 2 zl mniej.
    5. Pytanie "czemu to nie jest przecenione? juz jest zimno a to
    cienka bluzka"
    6. Opowiadanie zbednych historii z życia.
    7. Wymaganie ściągania rzeczy z manekinów, kiedy jest tłum ludzi i
    połowa towaru leży na ziemi.
    8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
    przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami w
    domu.
    9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
    NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.
    10. Probowanie zwracania uzywanych rzeczy, najlepszy tekst jaki
    uslyszalam, kiedy nie chcialam przyjac zwrotu "Ale ja je przeciez
    wypralam".


    I kilka rzeczy w odpowiedzi na zarzutu z watku "Frustracje zakupowe"
    1. w przymierzalni naprawde wystarcza 2 godziny, zeby bylo pelno
    kotow.
    2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
    szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.
    3. Juz teraz mamy odgorny zakaz sciagania rzeczy z dekoracji.
    Obserwuj wątek
      • magdaksp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:03
        a wjakim sklepie pracujesz:)?
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:13
          W tej chwili w orsayu, wczesniej ponad rok czasu w camaieu,
          generalnei w tym drugim jest bardziej przyjazna obsluga i inny
          rodzaj klientek.
          • kochanica-francuza Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:14
            inc_i napisała:

            > W tej chwili w orsayu, wczesniej ponad rok czasu w camaieu,
            > generalnei w tym drugim jest bardziej przyjazna obsluga i inny
            > rodzaj klientek.

            O! Inny rodzaj? Czyli jaki? Pytam z ciekawości, bo nie zaopatruję się w żadnym z
            wymienionych.
            • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:24
              w kamyku rzeczy sa drozsze i bardziej powazne, wiekszosc lepszej
              jakosci, malo jest wsrod klientow mlodziezy w przeciwienstwie do
              orsaya gdzie przychodzi bardzo duzo mlodych osob ze wzgledu na ceny
              i modele, choc ten sklep tez przestaje byc juz ukierunkowany na
              mlodziez.
              • bgoralska1972 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:46
                A mnie się jednak kojarzy maksymalnie ze studentkami w wiekszości. Chocbym miała
                szczere chęci większośc rzeczy z tamtąd nie leży jak powinna. Choc materiały i
                zamysł w niektórych przypadkach bardzo mi się podoba. Jako klientka tez mnie
                denerwuje jak zachodze do przymierzalni a tam sterta rozwalonych ubran i wcale
                nie mam pretensji do obsługi tylko do osób które tam były przede mną, to samo z
                brudnymi rzeczami, wysmarowanymi pudrami albo samoopalaczami, albo bierze się
                coś a tu rozerwane bo ktoś coś wciska na siłe.
                Choc osobiście uważam, że w dużych sieciówkach powinna byc osoba która np
                przyszyje na poczekaniu oderwany guzik. Od razu to lepiej wyglada. Nie zapomne
                miny jednej cudzoziemki jak zwróciła na to uwage obsłudze, że ona chce rzecz z
                przyszytym guzikiem. Nie winię tu dziewczyn z obsługi ze jest ich mało. W każdym
                bądz razie pani mocno się zdziwła jak usłyszała odpowiedz ekspedientki że ma
                guzik zapasowy i moze sobie przyszyć. Pociszcie mnie że zagranicą jest tak jak u
                nas.
                • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:49
                  Za granica tez Ci kaza przyszyc guzik i bajzel pewnie jeszcze
                  wiekszy:)
                • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:52
                  zagranica, ktora ja znam, w kazdej sieciowce dostalabys za ten
                  przyslowiowy oderwany guzik rabat. ale balagan, ktory robia klienci
                  i problem z tym, ze obsluga nie daje rady tego ogarniac jest ten sam.
                  • nissa.fr Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 12:37
                    Nie wchodze do Zary (nie wazne w jakim kraju), bo juz przez szybe widac gigantyczny balagan, i mam wrazenie ze to nie sklep tylko sortownia ciuchow dla lumpeksow. Jestem sprzedawcoprzyjazna, za wyjatkiem ekspedientek nabzdyczonych ;-)
                    • lucusia3 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 14:04
                      Ja nie wchodze do Orsaya, bo kiedys rzuciłam okiem na przeliczenia euro na złotówki. Jakoś tak 200% tego co w kantorze. Poczułam sie jak gęś do oskubania.
                      Nie dość, że jakość przeciętna, pensje sprzedających i czynsze lokali niższe w Polsce niz gdzie indziej, transport tańszy, a ja mam płacic więcej niz Niemka czy inna? Czyli uważają, że jestem głupsza niż inne Europejki. Jak mnie ktos obraża, to nie chce miec z nim nic wspólnego i w Orsayu nic dla siebie czy córki nie kupuję. Koleżanki też jakoś zrezygnowały.
                      • yavanna86 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 12:14
                        > Ja nie wchodze do Orsaya, bo kiedys rzuciłam okiem na przeliczenia euro na złot
                        > ówki. Jakoś tak 200% tego co w kantorze. Poczułam sie jak gęś do oskubania.

                        A w którym sklepie tak nie przeliczają euro?...ja już nie mam żadnej
                        przyjemności z zakupów, a nawet z łażenia ot tak po sklepach i oglądania-cena
                        polska wynosi średnio 1,5 ceny "zachodniej" i te debile z marketingu myślą,że
                        Polki się rzucą i wykupią wszystko mimo to.
                        A co gorsza,chyba dobrze myślą :(
                        • smettka Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 07.11.08, 15:13

                          Smutna prawda, niestety.
                          Cena zalezy w od tego ile klient jest gotow zaplacic za towar. Jesli
                          Polki wykupuja(!!!) na pniu ciuchy za horrendalne ceny, sklepy daja
                          wysokie ceny, bo i tak sie sprzeda. Jakby towar zalegal, to zeszliby
                          z cen.
                    • mamabuly Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 04.10.08, 21:08
                      To polecam Zarę w Singapurze!
                      wrażenie nieprawdopodobne: w sklepie pusto (pewnie dlatego, że było z
                      15min do zamknięcia), ciuchy na wieszakach elegancko porozwieszane,
                      wcześniej wyprasowane! nadskakująco uprzejma obsługa w pięknie
                      dopasowanych kreacjach firmowych - część żeńska obsługi. Panowie w
                      garniturach i nieskazitelnie białych koszulach (nie pamiętam czy
                      mieli krawaty tak mnie zamurowało:) )
                      Sprawdzałam metki na wszystkich ciuchach z niedowierzaniem , żeby
                      się upewnić, czy mają tam wylącznie Zarę czy też kryje się za tym
                      jakiś podstęp. Sporo ciuchów wpadło mi w oko, ale ceny wyższe niż w
                      Europie więc wstrzymałam się z zakupami. pozdrawiam

                • nie-niebieska Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:29
                  zalezy za jaka granica
                  nie widzialam u siebie syfu w przymierzalniach takiego jak w Polsce
                  za kazda wade dostaje sie rabat
                  ostatnio przymierzajac spodnice poszedl suwak, poszlam do kasy zaplacic juz
                  pomijajac czy mi sie podoba czy nie, pani z 50 spuscila mi do 10 euro

                  a puszczanie glosnej muzyki to chamowa, chyba lepiej wylaczyc i powiedziec, ze
                  zamyacie za 5 minut
                  • bgoralska1972 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:33
                    To rozumiem. Ja raz poszlam w H&M ze spodnica -oderwana listwa, zle wszyty bok.
                    Poza tym byla to stara kolekcja H&M. Pytam z ciekawości ile dostane upustu -
                    zaproponowali mi marne 10%. Wybuchłam smiechem.
                • samson.miodek Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 19:36
                  Nie pociesze Cie.Ale z drugiej strony zalezy gdzie.
                  Tam gdzie pracowalam bluzka, sukienka jak byla wypaprana pudrem bo
                  paniusia byla tym uwalana na twarzy do przesady - natychmiast
                  zajmowalysmy sie tym zeby to wyczyscic.Odpruty guzik - natychmiast
                  ktos sie tym zajmowal.Ale sa sklepy ze rzeczy walaja sie po podlodze
                  i obsludze nie zalezy.
                  Co do ilisci rzeczy w przebieralni - niestety to wina obslugi - jak
                  klientka wychodzi z przebieralni to jest to obowiazkiem obslugi
                  natychmiast wyniesc rzeczy ktore tam sa i przygotowac kabine dla
                  nastepnej osoby.NIestyty.
              • sonic84 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 10.11.08, 20:57
                w kamyku rzeczy sa drozsze i bardziej powazne, wiekszosc lepszej
                > jakosci, malo jest wsrod klientow mlodziezy w przeciwienstwie do
                > orsaya gdzie przychodzi bardzo duzo mlodych osob ze wzgledu na ceny
                > i modele, choc ten sklep tez przestaje byc juz ukierunkowany na
                > mlodziez.

                "Kamyk" to taka sama szmaciarnia jak Orsay.Mało tego -w tym drugim można czasami
                znaleść coś ciekawego i w bardzo atrakcyjnej cenie.Tandetną modę francuską
                natomiast omijam szerokim łukeiem.
      • kochanica-francuza Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:08
        Ha! Nigdy nie czynię wyżej wymienionych. Jestem sprzedawcoprzyjazną ;-) klientką.
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:17
          Chwala Ci za to:) Mysle, ze mozesz liczyc na mila obslugę, szczera
          opinie ( w razie potrzeby) i moze nawet nei wciskanie bluzki za
          dyche ktorej nikt od miesiaca nie chce kupic;)
          • kochanica-francuza Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:18
            inc_i napisała:

            > Chwala Ci za to:) Mysle, ze mozesz liczyc na mila obslugę, szczera
            > opinie ( w razie potrzeby) i moze nawet nei wciskanie bluzki za
            > dyche ktorej nikt od miesiaca nie chce kupic;)

            I tak nie macie mojego rozmiaru. ;-)
      • sanvitalia Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:20
        jako, że też mam do czynienia z klientami (tyle, że nasz stosunki trochę inaczej
        wyglądają) doskonale rozumiem Twoje frustracje:)
        gdybym sama nie widziała niektórych 'akcji', nigdy nie uwierzyłabym, że TAK mogą
        zachowywać się dorośli ludzie :P
        • magdaksp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:31
          tez to doskonale rozumiem dlatego juz nigdy nie bede pracowac w zadnym sklepie:)
        • olek_01 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 15:36
          sanvitalia jest znacznie zabawniej - Ja pracuję na kasie w dużej hurtowni
          spożywczej w Bielanach Wr - Klient ma tam obowiązek wykładania towaru na taśmę
          - żeby nic nie wynosił w sprytnie wybudowanym prześwicie ze zgrzewek i innych
          artykułów - a tu gośc mówi ,że nie wyłoży bo się śpieszy - i skasuj go szybko bo
          on tak chce - a ja najpierw mam sprawdzić czy nie ukrywa czegoś,potem dostać się
          do kodów a na końcu wystawić Fakturę/Specyfikację i najlepiej w minutę:P a
          przecież jak nie wyłoży to obsługuje go wolniej bo muszę się dostać do kodów ,
          zdarzają się tacy co poustawiają kodami i wtedy tylko - pik,pik,pik i już po
          sprawie,ale są w mniejszości - ale i tak pozdrawiam tych klientów Makro:-)
          • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 16:50
            No tak, a nie tak dawno temu w prasie publikowano skargi kasjerek, że klienci
            "bezmyślnie" wykładają na taśmę całą zgrzewkę, zamiast wyjąć jedno opakowanie, a
            potem kasjerka musi takie ciężkie rzeczy kilkaset razy dziennie przenosić...
          • winifred Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 19:59
            olek_01 napisał: ale i tak pozdrawiam tych klientów Makro:-)

            skoro już o makro mowa, to najlepsi są klienci, którzy z uporem maniaka, i notorycznie rozrywają opakowania, bo np. jakaś paniusia, nie chce całej zgrzewki tylko tego soczku, ona by chciała sobie zrobić "mix wg własnego pomysłu" (!!!!!) więc zamiast wziąć 3 różne opakowania, i oszczędzić na paliwie (bo wtedy odwiedzi M za jakieś 2miesiące), to ona rozrywa, miksuje, po to żeby przyjechać za tydzień i powtórzyć całą operację. aż dziw bierze, że to dorośli ludzie robia tam zakupy.
      • sabriel Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:36
        Rozumiem twój ból.Też swego czasu pracowałam w sklepie i doskonale wiem ,że to
        bardzo ciężka praca.
        Tak pracować można max. rok ,dwa lata.To zajęcie dobre dla studentów,a nie jako
        stała praca.Wykańcza fizycznie i psychicznie,frustruje.
        W zasadzie cały dzień spędza się w pracy,weekend wolny to święto.
        Mnie się na szczęście udało wyrwać.Teraz jak wchodzę jako klient do sklepu, w
        którym kiedyś pracowałam to nie mogę uwierzyć, że tam byłam.
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:43
          Masz racje, ja jeszcze studiuje takze na szczescie nie utknelam w
          sklepie, jest to tymczasowe. Z drugiej strony ta praca, mysle jak
          kazda, ma swoje plusy, ktorych moglabym wypisac rownie duzo co
          frustracji;)
          • joanna182-0 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 12:19
            Ja musze się przyznać, że kupije w różnych sieciówkach ubrania, a
            wczoraj chciałam kupić buty do fitnessu też w sieciówce z rzeczami
            sportowymi. Sprzedawca nie mógł mi wskazać które to są buty
            treningowe i non stop pokazywał mi do biegania. Pytał się koleżanek
            i to samo. Zdenerwowałam się i poszłam do konkurencji gdzie mi
            doradzono bardzo dobrze, bo powiedział, że poszukuje butów
            treningowych babka pokazała mi klika par poczym zapytała się do
            czego konkretnie mi są potrzebne i w sumie pokazał mi 4 pary.
            Zastanawiam się jak tych ludzi przyjmują do pracy i szkolą jak
            sprzedawca butów nie może odróżnić do czego dane buty są
            przeznaczone. Pozdrawiam!!!
            • jattte Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 28.09.08, 18:31
              Moim zdaniem podzial na 3 miliony roznych rodzajow butow
              treningowych jest idiotyczny i glownie wymyslony jako chwyt
              marketingowy. Dlaczego nie mozna uprawiac fittnesu w tych samych
              butach co do biegania??? W czym lezy ta ogromna roznica, ktora
              sprawia, ze potrzebne sa dwie rozne pary a do tego trzecia - do
              wyjscia z psem, bo te do fitnesu i te do biegania, juz
              tego "wyczynu" nie pokonaja...
              • dakota77 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 28.09.08, 18:41
                Sprobuj pobiegac w butach do tego nie przeznaczonych, na przyklad w tenisowkach
                na silownie, a zobaczysz, czy naprawde nie ma roznicy.
      • morja13 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:39
        No to muszę stwierdzić, że i ja jestem w porządku klientką;)
        Nawet podnoszę zrzucone rzeczy i zawsze odwieszam rzeczy po
        mierzeniu - choć powiem szczerze, gdy nie ma odpowiedniego wieszaka,
        to mam ogromną chęć rzucić tym wszystkim o podłogę:P
        Ze wszystkim się zgodzę, nie mogę zrozumieć tylko jednego: dlaczego
        nie można ściągać rzeczy z manekinów? Jeszcze mi się nie zdarzyło co
        prawda o to prosić, ale mogę sobie wyobrazić, ze coś na wystawie
        naprawdę mi się spodoba, nie ma tego nigdzie w sklepie i co wtedy,
        naprawdę jest to AŻ TAKIM problemem (zarzut nie do sprzedawców,
        skoro to odgórny zakaz, ale kto i po co w ogóle to wydaje?)
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:51
          W sieciowkach jest okreslony harmonogram dekoracji na wystawy i w
          kazdym sklepie musi byc ona taka sama, czasem przychodzi jeden
          rozmiar albo co gorsze jedna sztuka... dla nas odpowiedz "nie ma
          rzeczy z wystawy" tez nie jest komfortowa. Poza tym sciagniecie i
          zabezpieczenie rzeczy z manekina, a potem ubranie go w cos innego
          zajmuje troche czasu, oczywiscie to nie jest argument kiedy jest
          maly ruch...
          • crazygirl11 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 01.10.08, 12:12
            No dobra, ale jeśli nie prosi sie o zdemontowanie całej wystawy, tylko
            podmienienie rozmiaru "M" który wisi na manekinie, na rozmiar "S" w który nie
            mogę wejść...? Ja jestem wyrozumiała, wiem, że kiedy kłębi się tłum klientek,
            nikt dla mnie nie będzie skakał po wystawie, ale przecież można powiedzieć, że
            za godzinę, na jutro, że ściągnę i odłożę dla pani do jutra... no nie wiem...
            chcę zbyt wiele?
            • mamabuly Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 04.10.08, 21:32
              Chcesz za mało!
              Nawet jeśli jest tłumek powinnaś być profesjonalnie obsłużona. Ja
              mieszkam za granicą i tutaj jeśli mam jakiekolwiek watpliwości co do
              ciucha zdjętego dla mnie z wystawy to mogę go sobie zarezerwować na
              kilka godzin i wrócić po niego jeśli uznam, że to dobra decyzja.
              Mówię o sklepach jak najberdziej sieciowych.
              Jeżeli jest burdel.. w przymierzalni to zwracam obsłudze uwagę. Jesli
              nie ma mojego rozmiaru prosze o sprawdzenie, choć panie same często
              to robia z własnej inicjatywy, czy nie ma tego rozmiaru w innm
              sklepie tej sieci. Jeśli urwany guzik albo coś się pruje zwracam
              uwagę żeby zrobić z tym porządek.
              Ze swojej strony staram im się tych ciuchów nie ubrudzić pudrem.
              Odwieszam na wieszaki, a jeśli jest miejsce zostawiam je na stojaku
              przy przymierzalni jesli nie to pytam ekspedienkę co robić.
              Wydaje mi się, że jestem w porządku... a to , że wymagam... no coż
              "klient nasz pan" :) pozdrawiam

        • kk_s Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 07.11.08, 01:27
          Bez przesady z tym "nierozbieraniem" manekinów. Widziałam ostatnio wymarzony
          sweter w outlecie VM, ale był na manekinie, a baba nie chciała mi zdjąć :( Chamstwo.
      • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:39
        no niestety... ten balagan robimy my, klienci ;) ale to zadne
        usprawiedliwienie, ze koty sie robia w przeciagu 2h. bo to oznacza
        tylko, ze trzeba je co 1,5h zamiatac. praca sprzedawcy, zwlaszcza w
        sieciowce, nie jest uslana rozami, ale czyja jest?
        • vincentyna Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:52
          To chyba wszystko zalezy od sklepu. W niektorych tanich sieciowkach, nastolatki
          potrafia w pol godziny narobic takigo bydla, ze rzeczywiscie, az mi zal obslugi.
          Chyba to nie jest najprzyjemniejsza praca w takim miejscu. Pewno znacznie
          fajniej jest pracowac w malym butiku, gdzie jest kilka klientek na godzine.
          Wprawdzie trzeba im zrobic kawe czy podac szklanke wody, ale mozna z nimi
          naprawde pogadac, doradzic, wykazac sie znajomoscia stylow i zasobow sklepu, no
          i nie trzeba tyle po nich sparztac!
          Ja osobiscie staram sie byc mila klientka, konkretnie, bez grymaszenia mowie
          czego szukam, zawsze starannie odwieszam ubranie na wieszak (zapne guzik, zamek
          itd). Zreszta system kart stalego klienta wymaga tez jakies grzecznosci wzajemnej.
          • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:58
            Ja tak wlasnie pracowalam, nawet mialam tytul ciekawszy od
            sprzedawcy:)
            Klientki umawialy sie na godzine, spedzaly po kilka, kawki, woda i
            milion roznych ubran, bo ubieralysmy je od stop do glow, robilsmy
            sesje stylizacji itd. Bardzo ciezka praca wbrew pozorom, sprzatania
            tez mnostwo i o wiele wiecej do zrobienia, niz w sieciowce.
            Nigdy wiecej.
            • vincentyna Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:03
              Powaznie???
              Mnie sie zawsze wydawalo, ze dziewczyny w H&M sie sto razy bardziej nabiegaja,
              niz w butiku sprzedajacym np diora....skoro mowisz, coz, chyba z jeszcze
              wiekszym szacunkiem bede traktowac obsluge w sklepach...i pomyslec, ze one
              jeszcze sie caly czas usmiechaja i zadnego focha nie strzelaja.
              • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:04
                Powaznie.
                Po kazdym dniu padalam na twarz, a i stres wiekszy.
                • vincentyna Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:09
                  Hehe, z tym stresem to sie zgodze, sama czasami sie boje przymierzyc cos, ze
                  popsuje :DDD
                  A ostatnio kupowalam sukienke wizytowa i obslugiwala mnie nowa babka i miala
                  takiego stresa, ze az mi jej zal bylo (rece jej sie doslownie trzesly, nie mogla
                  zdjac zabezpieczenia, otworzyc kasy, znalezc pudelka itd)
                • bgoralska1972 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:26
                  Rozumiem, żwe pracowałaś za granicą, bo wydaje mi się, że jednak trudno
                  porównywac nasze eksluzywne butiki z tymi na zachodzie? Tam mają zdecydowanie
                  wiecej klientek.
                  • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:40
                    Tak, w Londynie.
              • joanna182-0 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 12:24
                Uwież mi, że potrafią strzelić focha, bo mnie to przytrafiło i to
                nie raz. Ostatnio kupowałam sfeter i przy kasie czekałam 5 minut by
                któraś z pań raczyła mnie obsłużyć, a stały i gadały sobie w
                najlepsze.
                • lucusia3 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 14:12
                  Ja się zawsze pytam: Czy panie tu pracują?
                  Zazwyczaj działa.
                  A swoją drogą one też umieją focha zrobić, kiedyś nagle musiałam coś wyjściowego dokupić, a najwygodniej było mi po drodze z basenu. Wiadomojak ktos wygląda wychodząc z wody i nie mając czasu na układanie włosów czy makijaż. Panie były - tak na codzień dość uprzejme, tak lekceważące i niemiłe, że właściwe zastanawiam się czy nie chodzić do innego sklepu tej sieci (sioeci mi szkoda zostawić, bo ciuchy w porządku).
                  • joanna182-0 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 14:16
                    mnie sprzedawczyni czesto olewają bo wyglądam na 18 lat, a mam 24.
                    Nieraz mnie korci, żeby im coś powiedzieć, ale czasami naprawde mi
                    ich szkoda
                  • bezia80 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 13.10.08, 16:48
                    Och, my sprzedawcy uwielbiamy to pytanie:) Szczególne gdy jesteśmy ubrane w
                    wściekle różowe koszulki z ogromnym logo firmy na plecach i z nazwą, a podchodzi
                    do nas klientka i pyta czy my tu pracujemy:)
                    • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 07.11.08, 14:48
                      bezia80 napisała:

                      > Och, my sprzedawcy uwielbiamy to pytanie:) Szczególne gdy jesteśmy ubrane w
                      > wściekle różowe koszulki z ogromnym logo firmy na plecach i z nazwą,

                      Jasne, a obok na wieszaku wiszą dziesiątki takich koszulek z logo tej firmy, na
                      sprzedaż dla klientek. I klientka ma telepatycznie się domyślić, czy ty się
                      ubrałaś w ten wściekły róż z logo z własnej woli, czy z przymusu pracodawcy...
        • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:42
          cioccolato_bianco napisała:

          > no niestety... ten balagan robimy my, klienci ;)

          My, klienci, płacimy też marżę sklepowi i właściciel sieciówki mógłby z tejże
          marży uszczknąć dodatkowy etacik dla sprzątaczy... Nie zaszkodziłoby, gdyby w
          sklepach, przez które dziennie przewalają się tabuny ludzi, przymierzalnie były
          sprzątane także po południu. Oczywiście nie wszystkie na raz, ale np. jedna po
          drugiej.

          Nawet najbardziej porządna klientka nic nie poradzi na to, że do sklepu wchodzi
          w butach, tymi butami brudzi chodnik czy inną wykładzinę w przymierzalni, a
          potem kolejni klienci muszą stawać na tym gołymi stopami przy przymierzaniu np.
          spodni.
          • eirenne Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 00:50
            nessie-jp napisała:

            > cioccolato_bianco napisała:
            >
            > > no niestety... ten balagan robimy my, klienci ;)
            >
            > My, klienci, płacimy też marżę sklepowi i właściciel sieciówki mógłby z tejże
            > marży uszczknąć dodatkowy etacik dla sprzątaczy...

            Gdyby to mu się opłacało, z pewnością sprzątaczy byłoby full:D


            Nie zaszkodziłoby, gdyby w
            > sklepach, przez które dziennie przewalają się tabuny ludzi, przymierzalnie były
            > sprzątane także po południu. Oczywiście nie wszystkie na raz, ale np. jedna po
            > drugiej.
            >

            Ale po co? Skoro i tak są tabuny klientów? :P
          • zefiryna.czarna Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 18:59
            W RESERVED były sprzątane co 3 godziny, o ile dobrze pamiętam. Dawne czasy...
            Cały zespół na sklepie ma przydzielone zadania, jedna z osób sprawdza i zamiata
            przymierzalnie ;).
      • kamila29091 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 20:51
        patrząc na Twoją listę musze przyznać że jestem idealnym klientem.
        Do Orsaya zaglądam często, ale muszę się przyznać że nieraz nie
        tylko tam, prosiłam o ściąganie rzeczy z manekinów bo tylko takowe
        mi się podobały, ale w 90 % je potem kupowałam.
        • miska_malcova Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:07
          zdaje się, że ja tez jestem idealną klientką ;-)))
          • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:08
            wszystkie idealne, to kto ten balagan robi? ;D
            • nie-niebieska Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:32
              moze ty ;)))
              • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:42
                ja idealem sie nie czuje ;)
      • maggi9 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:08
        Jak się tak to czyta to miejscami jest smieszne(punkt 5,9,10 np).Ale jak się
        stoi po drugiej stronie kasy to w takich sytuacjach ręce opadają niestety.
        Od siebie dodam, że zawsze staram się być w porządku wobec sprzedawcy i nie
        zachowuje się jak bydło:)
      • magdaksp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:12
        jeszcze bym wspomniala o takich dodatkowych niespodziankach jak brudne gacie w
        przymierzalni,brudne podpaski,mocz.
        • gabrielafrancuz Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:25
          "Ech Ci ludzie, to brudne świnie..."
          Co do bałaganu robionego przez młodzież, to racja - w New Yorkerze, ile razy
          wejdę, czy nawet spojrzę - zawsze jest jedna wielka sterta ciuchów - zastanawiam
          się, czy sprzedawcy w ogóle układają ciuchy, kiedy już mija kilka dni od
          dostawy, czy dochodzą do wniosku, że i tak się nie opłaca.
          • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:31
            Sprzataja godzine przed zamknieciem, codziennie... Trudno uwierzyc,
            ale taka sterta potrafi sie zrobic juz po kilku godziniach, a w
            czasie dnia rzadko kto uklada.
        • sabriel Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:28
          Podpaski to już hardcore normalnie.Chociaż u nas też jeden dzieciak zsikał się w
          przymierzalni.Szkoda, że szanowna mamusia się nie poczuwała do sprzątnięcia.
          Co do ściągania rzeczy z manekinów to do nas raz na jakiś czas przyjeżdżali
          dekoratorzy i robili całą dekorację.Wystawa była zamykana i sprzedawcy nie mieli
          do niej dostępu.W sumie to i dobrze.Gdyby można było ściągać rzeczy z wystawy to
          manekiny stałyby gołe bo nie byłoby komu ich ubrać.
          A od sprzątania to była ekipa sprzątająca, która sprzątała codziennie
          rano,jeszcze przed otwarciem sklepu.Nie dziwne więc, że jak się przetoczyła masa
          ludzi to znów było brudno w przymierzalniach.
          • magdaksp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:57
            w hm bylo tak samo ze sprzatniem
        • winifred Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 20:40
          magdaksp napisała:

          > jeszcze bym wspomniala o takich dodatkowych niespodziankach jak brudne gacie w
          > przymierzalni,brudne podpaski,mocz.
          wow, to juz prawdziwy hardcore! mnie przyszły do głowy "tylko" paszki które być może nigdy nie zapoznały się z antyperspirantem. jak taka "pani" wchodzi do korytarza z 8 przymierzalniami, i tenże korytarz natychmiast niemal wypełnia się "fetorkiem spod paszek" (zdarzyło mi się kiedyś poczuć coś takiego, ale albo to stan chorobowy,który należało by leczyć, albo niechlujstwo do potęgi entej!)
          i co wtedy począć z ciuchami które taka pani przymierzyła? tego się nie da wynieść na sklep.
          ps, mówię o przypadku skrajnym. wiadomo, że każdy się poci i ma swój zapach, ale elementarne zasady higieny eliminują takie przykre sytuacje w 99%
        • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:16
          O rany! Gdzie Ty robisz zakupy? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam - i mam
          nadzieję, że tak zostanie :)
        • bezia80 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 13.10.08, 16:50
          o tak:)my znalazłyśmy test ciążowy :) nadmienię iz obok naszego sklepu jest
          toaleta gdzie mozna taki test wykonać w bardziej komfortowych warunkach :)
      • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:37
        Wiesz co, ja kiedyś odnosiłam każdą rzecz, którą mierzyłam, na miejsce, z
        którego ją wzięłam. Do czasu. Do czasu, aż jakaś pani ekspedientka mnie
        opieprzyła, że jej robię bałagan, źle odwieszam i że za taką pomoc to ona
        dziękuje... :(

        Nie zamierzam dokładać pracy paniom ekspedientkom i od tej pory po wyjściu z
        przymierzalni zawsze oddaję obsłudze.

        Co do wpadania 10 minut przed zamknięciem... postaw się na miejscu klientki,
        która od 6 jest na nogach, zdążyła z trudem załatwić w ciągu dnia po pracy 90
        innych spraw i o godzinie 19:45 musi sobie jeszcze coś kupić. Zadna przyjemność.

        I jeszcze jedno
        • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:41
          oo, 100% prawdy jest w tym, co nessie pisze.
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 21:53
          > Co do wpadania 10 minut przed zamknięciem... postaw się na miejscu
          klientki,
          > która od 6 jest na nogach, zdążyła z trudem załatwić w ciągu dnia
          po pracy 90
          > innych spraw i o godzinie 19:45 musi sobie jeszcze coś kupić.
          Zadna przyjemność
          > .
          >

          Fakt zadna, ale my tez nierzadko jestesmy na nogach od wczesnych
          godzin porannych, godzina otwarcia sklepu a rozpoczecia pracy rozni
          sie, czasem nawet o 3 godziny. Wiem, nie kazdy pracuje w handlu lub
          uslugach, ale chyba nikt nie lubi jak 15 minut przed wyjsciem cos
          wyskakuje, czy to klient, czy jakis problem, raport, sprawozdanie
          cokolwiek. Nie wierze, ze wszystkie nasze klientki wolontaryjnie
          zostaja w pracy po godzinach. Zaraz bedzie ze 10 minut mnie nie
          zbawi, fakt, mnie osobiscie moze nie, ale kogos kto wraca autubusem
          godzine do domu tak. Bo pan kierowca w autobusie nie bedzie czekal
          bo ktos wstal o 6 rano i chcial kupic bluzeczke;)
          • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 22:14
            > Fakt zadna, ale my tez nierzadko jestesmy na nogach od wczesnych
            > godzin porannych,

            No wiem i powiem ci, że mnie to zdumiewa. Czy naprawdę jest sens otwierać sklep
            już od 9 czy 10 rano? Kto wtedy przyjdzie kupować ubrania? Emeryci i renciści?
            Gimnazjalistki na wagarach?

            Gdyby sklepy były otwarte od 12:00 albo 13:00 do 20:00 czy 21:00 to wyglądałoby
            to trochę inaczej
            • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 22:23
              Pracowalam i w galerii, i "przy ulicy". W galerii do 10-11 pustki,
              przy ulicy otwieramy o 10 i zawsze ktos juz czeka przy drzwiach...
              Centra handlowe sa otwarte do 21 minimum, wiec to kwestia wybrania
              miejsca:)

              Przy okazji polecam zakupy odziezowe w centrach miast w soboty,
              wiekszosc osob jest juz w marketach, a w centrum pusto i przede
              wszystkim czysto:)
            • emma.gee Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 21.09.08, 22:31
              ja mam zajęcia często na 11:30 i gdyby sklepy były otwarte wcześniej
              to chętnie robiłabym zakupy rano i nie traciłabym czasu po
              południu :-(
            • sabriel Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 00:24
              Jak sklep jest "wolnostojący" to może się otwierać i zamykać jak mu się podoba.
              Jak jest w Galerii Handlowej to godziny jego funkcjonowania są narzucone,musi
              być otwierany tak jak jest czynna cała galeria, punktualnie co do minuty.
              Niektórym wydaje się, że czas pracy trwa tyle ile otwarty jest sklep.Niestety w
              realu wygląda to inaczej.Trzeba przychodzić wcześniej i wychodzić
              później(sprzątanie sklepu trwa niekiedy godzinę,zamykanie kasy,itp).Zbierają się
              nadgodziny, za które nikt nie płaci.Jak galeria otwarta jest do 22,to wychodzisz
              o 23.
              Pół biedy jak masz blisko do domu,gorzej jak mieszka się daleko i czeka 40 minut
              na autobus.
              Na szczęście ja już tego przerabiać nie muszę,a dziewczynom, które pracują w
              sieciówkach współczuję bo wiem, że to ciężki kawałek chleba.


              • joanna182-0 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 12:33
                W niektórych sieciówkach płacą za nadgodziny jak się zostaje i się
                sprząta. Koleżanka w ten sposób co miesiąc ma około 100-150 zł
                dodatkowo do pensji.
            • magdaksp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 01:08
              ja pracowałam w hm w arkadii,ktora jest otwierana od 10 ale zmianę miałam na 8
              rano.oczywiście zostawanie do 23 tez sie zdarzało(przy pracy na pozniejsze
              zmiany)i tez współczuję osobom które muszą pracować w handlu bo wiem jak jest
              ciężko.
            • cledomro Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 08:34
              Nessie, chyba zapominasz o tzw. wolnych zawodach. Sama tak pracuję i jedną z
              wielu tego zalet jest fakt, że mogę iść na zakupy odzieżowe właśnie rano, kiedy
              w sklepach pustki.
            • morgen_stern Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 08:41
              > No wiem i powiem ci, że mnie to zdumiewa. Czy naprawdę jest sens
              otwierać sklep
              > już od 9 czy 10 rano? Kto wtedy przyjdzie kupować ubrania? Emeryci
              i renciści?
              > Gimnazjalistki na wagarach?


              Niepracujące matki i gospodynie domowe? Przedstawiciele "wolnych
              zawodów"? Właściciele i właścicielki firm, którzy mogą sobie
              wychodzić z własnej firmy, kiedy chcą? Pracujący na zmiany?
              Studentki, którym zajęcia rozpoczynają się później? Przebywający na
              urlopach? ;-)
          • miang Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 12:48
            pan kierowca tez 15 przed odjazdem autobusu nie powinien juz wpuszczac pasazerow...
            • eirenne Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 12:55
              W Szwecji to NATURALNE że nie wpada się do sklepu na 3 minuty przed zamknięciem
              - to chyba kwestia mentalności, szanuje się cudzy czas.

              Fakt, byłam zirytowana, kiedy w Sztokholmie powiedziano, że mogą mi zrobić kawę
              jedynie na wynos, bo za 15 minut zamykają - ale po przemyśleniu przyznałam im
              rację. Niby czemu mają siedzieć po godzinach?

              Odtąd staram się robić zakupy z rozsądnym zapasem czasu.
              • jattte Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 28.09.08, 18:46
                Oj wiesz, chyba sie z toba nie zgodze. Pracuje jako florystka w
                kwiaciarni w Szwecji i zdazaja sie klienci (jak w kazdym innym
                kraju), ze przyjda 3 minuty przed zamknieciem. Bukiet, nie wiedza z
                jakich kwiatow, zastanawiaja sie, wybieraja, potem taki bukiet 5
                minut trzeba robic, zapakowac, skasowac. Co z tego, ze przyjda 3
                minuty przed zamknieciem, kiedy cala procedura trwa 10 minut???
                Zdazaja sie tacy, ktorzy chcieli tylko "troche" kwiatow kupic, kiedy
                przekredalam juz klucz w zamku. Na "nie" okropnie sie oburzali, i
                fukali, ze dziwne, ze nie chce zarobic.....
                Ja tez mam rodzine, dom, do ktorego chce wrocic a godziny otwarcia
                10-19.00 wydaja mi sie wystarczajaco dlugie, by klienci mogli
                inaczej planowac swoje zakupy.
                Pozdrawiam wszystkich pracujacych w handlu.
          • iluminacja256 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 13:33
            Wiesz, to niestety jest taka ogólna przypadłosc, z eludziom
            przypomina sie , z emają coś do kupienia na 5 minut przed
            zamknięciem. I sadzę , ze wodziezówce to mały problem, ale lata
            swietlne temu pracowałam w wakacje w spozywczym - to był hardkor.
            Punktualnie 19.55 pojawiało się około 10 osób:)))
          • maartha Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 22:08
            inc_i napisała:

            > > Co do wpadania 10 minut przed zamknięciem... postaw się na
            miejscu
            > klientki,
            > > która od 6 jest na nogach, zdążyła z trudem załatwić w ciągu
            dnia
            > po pracy 90
            > > innych spraw i o godzinie 19:45 musi sobie jeszcze coś kupić.
            > Zadna przyjemność
            > > .
            > >
            >
            > Fakt zadna, ale my tez nierzadko jestesmy na nogach od wczesnych
            > godzin porannych, godzina otwarcia sklepu a rozpoczecia pracy
            rozni
            > sie, czasem nawet o 3 godziny. Wiem, nie kazdy pracuje w handlu
            lub
            > uslugach, ale chyba nikt nie lubi jak 15 minut przed wyjsciem cos
            > wyskakuje, czy to klient, czy jakis problem, raport, sprawozdanie
            > cokolwiek. Nie wierze, ze wszystkie nasze klientki wolontaryjnie
            > zostaja w pracy po godzinach. Zaraz bedzie ze 10 minut mnie nie
            > zbawi, fakt, mnie osobiscie moze nie, ale kogos kto wraca
            autubusem
            > godzine do domu tak. Bo pan kierowca w autobusie nie bedzie czekal
            > bo ktos wstal o 6 rano i chcial kupic bluzeczke;)



            Dokladnie! popieram autorke wątku! na mnie autobus nigdy nie czekał
            a dziecko tak ;) szanujmy swój czas!
        • bestyjaa Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 12:34
          heh, ja ostatnio też spotkałam się z "dziwnym" zachowaniem pani sprzedawczyni.

          chciałam kupić buty firmy Lesta, podobały mi się od jakiegoś czasu ale akurat nie miałam na zbyciu 200 zł;) Była to już ostatnia para, leżała tam wiele miesięcy i w końcu, w końcu została przeceniona na 120. wyraźna duża informacja o przecenie i przekreślona cena na pudełku i na "metce-naklejce" przy bucie. Nie miałam przy sobie kasy, wyszłam więc ze sklepu do taty, który czekał w samochodzie, mówiac sprzedawczyni, ze na buty się decyduję.
          wróciłam po 15 minutach i co? i buty z powrotem kosztowały tyle ile wcześniej, naklejka z promocyjną cena i pudełko gdzieś zniknęły.. :/ po prostu żałosne...
          • bestyjaa Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 12:38
            bestyjaa napisała:

            > heh, ja ostatnio też spotkałam się z "dziwnym" zachowaniem pani sprzedawczyni.
            >
            > chciałam kupić buty firmy Lesta, podobały mi się od jakiegoś czasu ale akurat n
            > ie miałam na zbyciu 200 zł;) Była to już ostatnia para, leżała tam wiele miesię
            > cy i w końcu, w końcu została przeceniona na 120. wyraźna duża informacja o prz
            > ecenie i przekreślona cena na pudełku i na "metce-naklejce" przy bucie. Nie mia
            > łam przy sobie kasy, wyszłam więc ze sklepu do taty, który czekał w samochodzie
            > , mówiac sprzedawczyni, ze na buty się decyduję.
            > wróciłam po 15 minutach i co? i buty z powrotem kosztowały tyle ile wcześniej,
            > naklejka z promocyjną cena i pudełko gdzieś zniknęły.. :/ po prostu żałosne...

            aha, i jeszcze sprzedawczyni świetnie udawała, ze buty nigdy nie były przecenione i ze musiało mi się wydawać, mimo, że 15 minut wcześniej rozmawiałam z nią na ten temat i powiedziałam, ze się cieszę, ze cena spadła ..
          • the_kami Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 13:16
            O taką ściemę to kiedyś w Auchanie w Wola Parku niezłą aferę rozkręciliśmy z
            moim TŻ-tem. Chcieliśmy kupić _zwykły_ odtwarzać DVD, ale nie markowy (typu
            Sony), tylko taki, który odtworzy również inne formaty (np.: dvixy). Manta
            wydawała się idealna. No i przymierzaliśmy się do tej Manty, ale jakoś nigdy nie
            było okazji, aż kiedyś podczas zakupów znaleźliśmy przeceniony sprzęt - zniżka
            była spora, ZTCP powyżej 100 zł. Mój TŻ z odtwarzaczem poszedł do punktu obsługi
            klienta czy kasy, żeby się o coś dopytać, a ja się jeszcze kręciłam po sklepie.
            I nagle on do mnie dzwoni, żebym sprawdziła co się dzieje, bo jemu wmawiają, że
            nie ma żadnej obniżki. Ponieważ stałam blisko tego stanowiska, odwróciłam się, i
            zdążyłam zauważyć, jak ktoś z obsługi szybkim krokiem podchodzi do tych Mant i
            zdejmuje znad nich wielką żółtą kartkę z informacją o obniżce, po czym chowa ją
            przy innym stanowisku. Stanęłam tam sobie, zadzwoniłam do TŻ-ta, i po chwili
            przyszli razem z managerem, który - nota bene - nie umiał nawet 'przepraszam'
            powiedzieć. O ile dobrze kojarzę chodziło o to, że miała być obniżka, ale nie
            wprowadzili tego do systemu - czyli dany produkt figurował w nim pod poprzednią
            ceną. Ale czemu nie wytłumaczyli tego, nie przeprosili i nie powiedzieli 'proszę
            przyjść jutro', tylko posłali chłopaka do zdjęcia informacji? Idiotyzm.
            • asia_mat Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 16:43
              Miałam identyczną sytuacją w Carefourze w Reducie. Przy kasie wbiło mi
              "normalną" wysoką cenę, kazali więc iść do punktu obsługi klienta, a tam
              kierowniczka zdziwionym tonem powiedziała, że nie było żadnej obniżki. Półka z
              kosmetykami, bo chodziło konkretnie o plyn do demakijazu, byla na widoku, więc
              kiedy odwróciłam się w tym momencie, aby pani pokazać gdzie, obie zobaczyłyśmy,
              jak "wrotkarka" (wtedy jeszcze były) coś tam majstruje przy półce - oczywiście
              podmieniała cenę. Babie nawet głupio się nie zrobiło, żadnych przeprosin, ale w
              końcu z wielką łaską kasę oddali.
              Jedyna rada to robić komórką zdjęcia, jak coś ma obniżkę. Takie zachowanie to
              przecież nie wymysł personelu, markety czy właściciele sklepów idą powszechnie
              na tzw. beszczela. Tylko wtedy, gdy zobaczą, że klienci masowo fotografują
              obniżki (potem to przecież można z telefonu wykasować) i znają swoje prawa,
              przestaną tak oszukiwać...
      • lashqueen Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 08:19
        We Wloszech jest takie powiedzenie: "Klient ma zawsze racje" ;)
        A jezeli chodzi o mnie osobiscie, to jestem naprawde kulturalna i sympatyczna
        klientka.
      • magdalaena1977 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 14:05
        inc_i napisała:
        > 9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
        > NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.
        A jak mam to przekazać ?
        jeśli coś jest nie tak (np. skopana rozmiarówka) zawsze mówię obsłudze, żeby
        przekazała wyżej.
        • winifred Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 20:50
          magdalaena1977 napisała:

          > inc_i napisała:
          > > 9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
          > > NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.
          > A jak mam to przekazać ?
          > jeśli coś jest nie tak (np. skopana rozmiarówka) zawsze mówię obsłudze, żeby
          > przekazała wyżej.

          pewnie nie chodziło jej o to, że ktoś się nie mieści w wybrany rozmiar, i chce większy bo rozmiarówka jest zaniżona. Tylko raczej o głośne fochy w stylu: o boszszsz co za beznadzieja! co za łachy!
          na to sprzedawca nie ma wpływu.
          • magdalaena1977 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 21:19
            Mnie przeszkadza głównie szycie na jedną figurę - bez biustu, i talii.
            I wkurza mnie , kiedy ekspedientka, nie jest w stanie powiedzieć np. tego czy
            wszystkie żakiety są uszyte na te same wymiary. Albo, że nie powie, do jakiego
            rozmiaru są ciuchy w sklepie -
            Nie powie, że nie szyją 46, tylko mówią "niech pani przymierzy 44, może będzie
            dobre".
        • bezia80 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 13.10.08, 16:58
          Chinczykom :P
      • inecita Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 22.09.08, 21:02
        Szczerze mówiąc gdybym miała takiego pracownika już by u mnie nie
        pracował:

        2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
        szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.

        Najwcześniej można wyjść składając wypowiedzenie, socjalizm się
        skończył, teraz należy być frontem do klienta a nie "być myślami w
        domu"...
        Pozostałe punkty Ok, też mnie większośc z nich oburza.
        Ale koty w przymierzalni są obrzydliwe i skoro wystarczą 2 godziny
        co dwie godziny powinna chodzić sprzątaczka, nic nie usprawiedliwia
        obsługi klienta w brudzie. Ale to już uwaga do zarządu sklepów nie
        zaś do sprzedawców.
        • g_l_o_r_i_a ooo. 23.09.08, 07:41
          Niestety, wyrażając swoją opinię w ten sposób skazujesz się na utożsamienie Ciebie z właśnie takim upierdliwym klientem, który odziany w (według siebie li i jedynie) superowe ciuchy, wypachniony rzekomo trendowymi najmocniej perfumami i z przekonaniem, że przecież on jest ważniejszy, bo siedzi za biurkiem 8 godzin, wpada do "parszywej i podłej" sieciówki pełnej niedouczonego prostactwa zamiast obsługi i swoimi humorami próbuje udowodnić, że to naprawdę on jest najważniejszy.
          Z reguły do przymierzalni wnosi całe kopy ubrań, których oczywiście nie wynosi, bo się przemęczy, a panie w sklepie są według niego jak "du*a od srania" od tego, aby posprzątać po nim - po takich personach powinno się jeszcze wywieszać w kabinach kartkę: "Tu był/była X.Y.".


          Czasy socjalizmu minęły, zatem możesz pójść do innego sklepu, nie jesteś skazana na osiedlowy, w którym mnóstwo chamstwa i prostactwa.
          Ty może być zwolniła, natomiast jestem w stu procentach pewna, że pracodawca autorki wątku podziela jej poglądy i żywi podobne zdanie na temat gawiedzi do sklepu przychodzącej.
          Trochę pokory.
          to, że jesteś klientem sklepu, nie oznacza, że obsługa to Twoi służący/narzeczeni/smarkościerki.
          • joanna182-0 Re: ooo. 24.09.08, 12:42
            częściowo się z Toba zgadzam, ale obsługa potrafi czasem zdenerwować
            człowieka. Ja zawsze odwieszam ubrania chyba, że sklep tego nie
            wymaga i nigdy nie zostwiam rzeczy w przymierzalni po przymierzeniu.
            Denerwuje mnie to, że część sprzedawczyń patrzy na mnie jak na
            guwniare i czasami pytając się o coś wogule mi nie odpowiadają, a
            naprawde mam ochote tą rzecz kupić. Często mam tak z butami, bo
            zazwyczaj mierze buty poczym się pytam czy jest jakaś para jeszcze
            nie mierzona z tego względu, że mam bardzo szczupłe stopy. Często
            nie zdają sobie sprawy z kim mają doczynienia, bo wyglądam młodo, bo
            na 18 lat, a w rzeczywistości mam 24 lata. Ja czasami sprzedawczyń
            wogule nie rozumiem.
            • monia515 Re: ooo. 25.09.08, 13:14
              joanna182-0 napisała:

              > częściowo się z Toba zgadzam, ale obsługa potrafi czasem
              zdenerwować
              > człowieka. Ja zawsze odwieszam ubrania chyba, że sklep tego nie
              > wymaga i nigdy nie zostwiam rzeczy w przymierzalni po
              przymierzeniu.
              > Denerwuje mnie to, że część sprzedawczyń patrzy na mnie jak na
              > guwniare i czasami pytając się o coś wogule mi nie odpowiadają, a
              > naprawde mam ochote tą rzecz kupić. Często mam tak z butami, bo
              > zazwyczaj mierze buty poczym się pytam czy jest jakaś para jeszcze
              > nie mierzona z tego względu, że mam bardzo szczupłe stopy. Często
              > nie zdają sobie sprawy z kim mają doczynienia, bo wyglądam młodo,
              bo
              > na 18 lat, a w rzeczywistości mam 24 lata. Ja czasami sprzedawczyń
              > wogule nie rozumiem.

              .... a błędy ortograficzne walisz jakbyś miała 8 latek.
          • iminlove Re: ooo. 02.10.08, 08:53
            > Z reguły do przymierzalni wnosi całe kopy ubrań, których oczywiście nie wynosi
            > , bo się przemęczy

            > Ty może być zwolniła, natomiast jestem w stu procentach pewna, że pracodawca a
            > utorki wątku podziela jej poglądy i żywi podobne zdanie na temat gawiedzi do sk
            > lepu przychodzącej.

            Pytanie tylko, czego się od tej 'gawiedzi' oczekuje - czy tego, żeby nie robiła
            bałaganu i ubrania oglądała najlepiej bez dotykania, czy tego, żeby zostawiła w
            tym sklepie jak najwięcej kasy.

            Mój szef zwykł mawiać: 'business first'. Jeżeli możemy złapać klienta i zrobić
            na czymś kasę, to nikt nie pyta, która godzina. Nikt nie płaci mi za godziny
            spędzone na spotkaniach ciągnących się do 19-21 (od 8 czy 9). Nikt nie wymaga
            ode mnie, żebym zrezygnowała np. z przerwy obiadowej, ale jeśli trzeba coś
            zrobić szybko to po prostu to robię. W końcu taką mam pracę i wiedziałam, na co
            się decyduję.

            Być może, gdyby wszystkim sprzedawcom płaciło się procent od utargu, to nie
            byłoby obrażania się na pozostawiane rzeczy i późne wpadanie do sklepu, bo każdy
            klient byłby cenny...
        • magdalaena1977 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 10:53
          Spora część z tych zadań należy właśnie do obowiązków sprzedawcy - podawanie
          ubrań, odwieszanie ich na wieszaki, obsługiwanie klientów.
          I albo ekspedientki albo sprzątaczka powinni zamiatać tak często, żeby było czysto.
          Te dziewczyny po to właśnie tam są.
          Jeśli komuś nie odpowiada taka praca, to powinien poszukać innej. Jest mnóstwo
          innych zajęć, gdzie nie potrzeba szczególnych kwalifikacji, a płaca jak
          podejrzewam będzie podobna.
        • p26 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 22:59
          Widzę że jesteś jednym z tych polskich bossów co to wymagają ale nie płacą..jak
          sklep jest czynny do 20.00 to ostatni klient powinien wyjść od 19.59. Socjalizm
          i bycie frontem do kogoś nie ma tu nic do rzeczy. Każdy ma prawo do prywatnego
          życia i do ekstra kasy za naprogramową pracę. Jeżeli pracuje do 20.00 to nie do
          21.00. Nie ma co tu dyskutować i szastać jakimiś farmazonami o socjaliźmie.
          • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 10:57
            Klient ma prawo wejść do sklepu w godzinach jego otwarcia. Ekstra kasa za
            nadgodziny jest sprawą pracodawcy, a nie klienta.
            • tequilkuk Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 16:10
              A godzina zamkniecia sklepu to tak dla picu istnieje?
              • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 27.09.08, 11:23
                Naprawdę nie wiesz po co jest godzina zamknięcia czy udajesz? Na wszelki wypadek
                wytłumaczę: gdy wybija godzina zamknięcia sklepu zamyka się drzwi do sklepu,
                czyli nie można do niego wejść. Co się dzieje z klientami, którzy są w środku,
                to jest osobna sprawa zależna od polityki właściciela sklepu.
      • danuu Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 12:55
        Ja pracowalam w Reserved przez 3 miesiace. I uwazam, ze kazdy
        konsument powinien kiedys choc przez chwilę popracować w sklepie z
        odzieza, dzieki temu bedzie pamietal, ze jak lezy kupka starannie
        ulozonych ciuchow to mozna poszukac rozmiaru nie rozpieprzajac
        calosci, a zeby zobaczyc fason wystarczy wziac pierwsza z gory,
        ktora jest juz rozlozona...
        • lashqueen Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 13:05
          Przesadzacie troche. To tak, jakby kelner mial pretensje do klienta, ze talerzy
          po sobie nie odniosl do kuchni ;( W sumie to jeszcze moglby po sobie pozmywac,
          nie? ;)
          Sprzedawca zawsze powinien byc do pelnej dyspozycji klienta, przez caly czas
          pracy. No chyba, ze jest tylko kasjerem. Najsmieszniejsze sa zale o to, ze ktos
          wchodzi do sklepu na 5 minut przed zamknieciem i jeszcze smie sprzedawcy w ogole
          glowe zawracac i prosic o cokolwiek.
          • danuu Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 14:05
            Nie, ale uwazam, ze wolanie kelnera zeby podniosl widelec, ktory
            przed chwila upuscilam i lezy obok stolika, to jest przegiecie.
            • ichi51e Re: Tez pracowalam w sklepie 07.10.08, 20:37
              To NIE jest przegiecie. w sumie sami powinni zauwazyc i przyniesc nowy
              - (bez wlazenia pod stol i wyprawy ratunkowej po widelec - zajmie sie
              tym sprzatacz jak pojdziesz) mogli nie zauwazyc, wiec wolasz (i wcale
              nie po to ze by ci podniesli ale zeby ci podali czysty :)
          • gondra Re: Tez pracowalam w sklepie 27.09.08, 13:52
            > Przesadzacie troche. To tak, jakby kelner mial pretensje do klienta, ze talerzy
            > po sobie nie odniosl do kuchni ;( W sumie to jeszcze moglby po sobie pozmywac,
            > nie? ;)

            Brawo, w samo sedno.:)
        • magdalaena1977 Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 13:50
          danuu napisała:

          > jak lezy kupka starannie ulozonych ciuchow
          > to mozna poszukac rozmiaru nie rozpieprzajac calosci,
          Mnie się nigdy nie udało. Metki z rozmiarem są zawsze ukryte głęboko wewnątrz
          takiej sterty.
          • kochanica-francuza Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 22:20
            magdalaena1977 napisała:

            > danuu napisała:
            >
            > > jak lezy kupka starannie ulozonych ciuchow
            > > to mozna poszukac rozmiaru nie rozpieprzajac calosci,
            >
            To wymaga ogromnej sprawności manualnej oraz koordynacji wzrokowo-ruchowej.
            Udaje mi się tylko częściowo.
        • nessie-jp Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 14:42
          > ulozonych ciuchow to mozna poszukac rozmiaru nie rozpieprzajac
          > calosci,

          Zawsze się staram to zrobić, ale nigdy nie udaje mi się poskładać tak, jak były.
          No i w rezultacie więcej czasu spędzam, troskliwie rozwijając i zwijając ciuchy,
          niż mierząc i robiąc zakupy, co frustruje sprzedawców, którzy chcieliby już
          pójść do domu.

          Niektóre sklepy mają na tyle dobrą organizację, że rzeczy są poukładane
          rozmiarami. W innych
        • hrabina_murzyna Re: Tez pracowalam w sklepie 23.09.08, 22:43
          danuu napisała:

          > Ja pracowalam w Reserved przez 3 miesiace. I uwazam, ze kazdy
          > konsument powinien kiedys choc przez chwilę popracować w sklepie z
          > odzieza, dzieki temu bedzie pamietal, ze jak lezy kupka starannie
          > ulozonych ciuchow to mozna poszukac rozmiaru nie rozpieprzajac
          > calosci, a zeby zobaczyc fason wystarczy wziac pierwsza z gory,
          > ktora jest juz rozlozona...

          Akurat w reserved nigdy nie ma sprzedawcy pod ręką. Gdyby był nie
          musiałabym rozpieprzać kupki. I mam prawo zobaczyć fason w moim
          rozmiarze, bo niby czemu mam oglądać rzecz za dużą lub za małą dla
          mnie. A już na pewno nie mam zamiaru tej kupki sprzątać i ukłaadać.
          >
          >
        • joanna182-0 Re: Tez pracowalam w sklepie 24.09.08, 12:43
          zgadzam się z tobą i zawsze tak robie :)))
      • makelovenotfashion powinnas zmienic prace n/t 23.09.08, 14:40
        • g_l_o_r_i_a a Ty poglądy ;) n/t 24.09.08, 08:56
      • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 20:41
        Prosze darujcie sobie komentarze "zmien prace". Nigdzie nie
        napisalam, ze nie lubie tej pracy jest wręcz przeciwnie. Sprawia mi
        przyjemnosc ukladanie scian, przebieranie manekinow (te ktorych
        stroj zalezy tylko ode mnie), doradzanie przy wyborze stroju. Po
        prostu czasem spotykam sie z perfidnym chamstwem w pracy, tam nie
        moge nic powiedziec, zwrocic uwagi, w mysl zasady "klient ma zawsze
        racje", ale jak mam okazje zrobic to w innym miejscu, to dlaczego
        nie?

        Wiele osob mysli, takze jak widac tu na forum, ze osoby pracujace w
        sklepach sa niewyksztalcone, przyglupie czy malo ambitne. Jest
        odwrotnie, wiekszosc sprzedawcow to studenci, niemalo jest takze
        osob z wyzszym wyksztalceniem, glownie na stanowisku kierownika, ale
        oni tez w wiekszosci pracuja w sklepie.

        A tak na marginesie teoretycznie zatrudniona zostalam na stanowisko
        asystenta sprzedazy (!), a to znaczy, ze mam pomoc potencjalnej
        klientce przejsc przez proces sprzedazy, powitac, doradzic,
        zaznaczyc rzeczy do poprawki, dobrac dodatki i odwiesic to co sie
        nie spodobalo, co nie oznacza chodzic za nia i zbierac z ziemi co
        upusci.
        • dakota77 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 20:52
          Skoro sprzatanie slepu nie nalezy do twoich obowiazkow, to moze nalezy do nich
          wezwanie jakiejs osoby sprzatajacej? Ja podnosze to, co mi spadlo z gesto
          upchanych wieszakow, ale po innych klientach sprzatac nie bede. Nie chce byc
          brutalna, ale nie bede odbierac pracy sprzedawcom.
          • g_l_o_r_i_a Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 08:55
            Mogłas sobie w zasadzie darować wzmiankę o tym, że nie będziesz odbierać pracy sprzedawcom.
            Nie Ty ją dawałaś, nie Ty ją odbierzesz.
        • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 21:21
          Sorry, ale kto ma to zbierac jak nie ty, klientki???
          Cichya tez spadaja z powodu nieodpowiednich wieszakow, to tez nie
          jest wina klienta.
          • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 22:29
            greentea2 napisała:

            > Sorry, ale kto ma to zbierac jak nie ty, klientki???

            Powiem tak, ja rowniez robie zakupy, chodze do kina, restauracji,
            knajp, banku, na poczte itd itp i nie wyobrazam sobie, zeby bedac
            gdziekolwiek nie podniosla czegos co zrzucilam. Jak idziesz do
            knajpy to po skonczonym posilku rzucasz talerze i szklanki na ziemie
            bo "sorry jestes klientka"?
            • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 22:32
              No bez przesady.

              Nikt tu nie broni osoby, która coś upuści i nie podniesie.

              Ale ty wymagasz, żebyśmy
              • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 22:48
                > Ale ty wymagasz, żebyśmy
                • renatka_1 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 23:11
                  inc_i wspolczuje Ci, szkoda nerwow na czytanie niektorych wypowiedzi.
                • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 23:37
                  > Prosze pokaz mi, w ktorym miejscu powiedzialam, ze klient ma
                  > sprzatac po kims innym.

                  A gdzie którakolwiek z nas powiedziała, że zrzuca rzeczy i nie podnosi po sobie?
                  Zrozum, nikt nie pochwala braku kultury. Ale ty po raz kolejny powtarzasz, że to
                  nie twój obowiązek podnosić rzeczy. Więc czyj? Nie odpowiedziałaś na moje
                  pytanie: czyj to jest obowiązek podnieść rzecz w sklepie, jeśli trafi się
                  niekulturalny klient i ją zrzuci?

                  Przecież nie innych klientów, którzy mogą się czuć słusznie oburzeni, że w
                  sklepie jest bałagan, jest brudno, rzeczy są porozrzucane. Nie ja je
                  porozrzucałam, nie ja nabrudziłam
                  • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 00:01
                    > > Prosze pokaz mi, w ktorym miejscu powiedzialam, ze klient ma
                    > > sprzatac po kims innym.
                    >
                    > A gdzie którakolwiek z nas powiedziała, że zrzuca rzeczy i nie
                    podnosi po sobie
                    > ?

                    Z calym szacunkiem, ale chyba sie troszke gubisz... Miedzy moja
                    prosba a Twoim pytaniem w odpowiedzi zatraca sie ciag logiczney.

                    RAZ napisalam ze TEORETYCZNIE mam inne obowiazki, ale to nie znaczy
                    ze jak leza rzeczy na podlodze to stoje z zalozonymi rekami i
                    zastanawiam sie "jak mozna". Ukladanie ubran i rozwieszanie nalezy
                    do moich obowiazkow.

                    Podsumowujac masz pelne prawo byc obuzona brudnym sklepem, tak jak
                    ja brakiem kultury niektorych osob.

                    • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 00:54
                      Pytanie: "Sorry, ale kto ma to zbierac jak nie ty, klientki???"
                      Twoja odpowiedź: "Jak idziesz do knajpy to po skonczonym posilku rzucasz talerze
                      i szklanki na ziemie bo "sorry jestes klientka"?

                      Od razu przyjęłaś założenie, że osoba, która nie chce sprzątać brudów w cudzym
                      miejscu pracy, sama coś zrzuca.


                      Więc ustalmy raz na zawsze, że nikt ci niczego złośliwie nie zrzuca. I że osoby
                      wypowiadające się na tym forum kilkakrotnie podkreśliły, że

                      a) podnoszą po sobie zrzucone przez siebie rzeczy
                      b) sprzątanie sklepu nie należy do ich obowiązków

                      Bo inaczej dyskusja będzie się toczyć w kółko o tym samym, a ty ciągle będziesz
                      miała poczucie krzywdy.
                      • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 18:02
                        taka rola sprzedawcy, ze trzeba osblugiwac klienta. nie same
                        przyjemnosci sa w to wliczone...
                        • anka3395 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 22:58
                          ciekawa sprawa ,że najwięcej do powiedzenia mają osoby ,które nigdy
                          nie pracowały w zawodach ktore wiązą sie z kontaktem z ludźmi i nie
                          mają pojęcia jakie
                          'wynalazki"chodzą po świecie:)a w/w sprawę traktują pod kątem jestem
                          ja i reszta świata (oczywiście ta gorsza reszta).pracuję w tym
                          zawodzie i wiem że tu tak samo jak i wszędzie sa leserzy i
                          ściemniacze ale jednak w większości to klienci są powodem bałaganu i
                          niechęci sprzedawcow,którzy nie chcą być traktowani jak robot do
                          obslugi lepszej części świata:)
                          • dakota77 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 23:00
                            Zeby pracowac w zawodzie, ktory wymaga kontaktu z ludzmi nie trzeba miec do
                            czynienia z handlem;-)
                            • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 06:42
                              dakota77 napisała:

                              > Zeby pracowac w zawodzie, ktory wymaga kontaktu z ludzmi nie
                              trzeba miec do
                              > czynienia z handlem;-)

                              dokladnie.
                            • eirenne Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 26.09.08, 12:19
                              dakota77 napisała:

                              > Zeby pracowac w zawodzie, ktory wymaga kontaktu z ludzmi nie trzeba miec do
                              > czynienia z handlem;-)

                              Ale handel to radzenie sobie z ludźmi na troszkę innej płaszczyźnie ;)
                          • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 23:02
                            > ściemniacze ale jednak w większości to klienci są powodem bałaganu

                            Ale nie WSZYSCY klienci. Zrozumcie to wreszcie, drodzy sprzedawcy, i przestańcie
                            się odgrywać na normalnych klientach za to, że jakiś buc bez wychowania was
                            kiedyś źle potraktował.
                            • cioccolato_bianco Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 06:41
                              przede wszystkim to sprzedawcy musza zrozumiec, ze bez klienta nic
                              nie zarobia. klient nie robi nikomu laski, ze przychodzi, mierzy i
                              kupuje. jesli klient chce np robic zakupy 5 minut przed zamknieciem
                              sklepu - ma prawo. a do sklepu gdzie jest naburmuszona obsluga, syf
                              i balagan najwyzej drugi raz nie wejdzie. poniekad z tego powodu mi
                              sie do paru tzw sieciowek juz nie chce zagladac.
                              • nissa.fr Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 01.10.08, 11:47
                                Otoz to. Skad fenomen, ze w Zarze, Orsayu czy New Yorkerze balagan jest ZAWSZE, a np. w Espricie wszystko poukladane? Cuda, krasnoludki?
                          • maudesme Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 25.09.08, 11:06
                            W sklepie klienci są głównie źródłem pieniędzy. A że przy okazji robią bałagan -
                            cóż, taki lajf. Jeśli ktoś pracując w sklepie uważa, że mu się krzywda dzieje,
                            to będzie każdemu klientowi udowadniał, że nie jest gorszy od niego (vide
                            podejście typu "obsługa lepszej części świata"). Prawda jest taka, że wszyscy
                            jesteśmy klientami takich czy innych sklepów i powinniśmy się wszędzie
                            zachowywać tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani. Niestety, życie nie jest
                            idealne i na to też trzeba wziąć poprawkę - w każdej pracy.
            • greentea2 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 10:00
              A czy ja pisze o ciuchach, ktore zrzucilam, pisze o ogolnum
              balaganie, ktory sie robi w ciag dnia w sklepie ze roznych powodow
              typu wieszaki jak napisalam powyzej. Czasem klientki nawet nie
              widza, ze cos spadnie, a czy widza czy nie to ty powinnas to
              odwiesci na miejsce.
          • g_l_o_r_i_a Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 08:56
            Może podnieść, nawet musi, ale nie znaczy to, że nie ma np. prawa zwrócić uwagi, kiedy ktoś specjalnie coś zrzuci.
        • confused.girl Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 17.11.08, 20:28
          inc_i napisała:

          > Prosze darujcie sobie komentarze "zmien prace". Nigdzie nie
          > napisalam, ze nie lubie tej pracy jest wręcz przeciwnie. Sprawia mi
          > przyjemnosc ukladanie scian, przebieranie manekinow (te ktorych
          > stroj zalezy tylko ode mnie), doradzanie przy wyborze stroju. Po
          > prostu czasem spotykam sie z perfidnym chamstwem w pracy, tam nie
          > moge nic powiedziec, zwrocic uwagi, w mysl zasady "klient ma zawsze
          > racje", ale jak mam okazje zrobic to w innym miejscu, to dlaczego
          > nie?
          >
          > Wiele osob mysli, takze jak widac tu na forum, ze osoby pracujace w
          > sklepach sa niewyksztalcone, przyglupie czy malo ambitne. Jest
          > odwrotnie, wiekszosc sprzedawcow to studenci, niemalo jest takze
          > osob z wyzszym wyksztalceniem, glownie na stanowisku kierownika, ale
          > oni tez w wiekszosci pracuja w sklepie.
          >
          > A tak na marginesie teoretycznie zatrudniona zostalam na stanowisko
          > asystenta sprzedazy (!), a to znaczy, ze mam pomoc potencjalnej
          > klientce przejsc przez proces sprzedazy, powitac, doradzic,
          > zaznaczyc rzeczy do poprawki, dobrac dodatki i odwiesic to co sie
          > nie spodobalo, co nie oznacza chodzic za nia i zbierac z ziemi co
          > upusci.


          Nie spotkałam sie w tym wątku z ani jedną wypowiedzią, z której wynikałoby, że
          sprzedawcy w sieciówka to mało ambitni, niewykształceni ludzie, więc skąd u
          Ciebie takie przeświadczenie?
      • hrabina_murzyna Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 22:38
        Kolejny sprzedawca z cyklu: chcę pracować w sklepie bez klientow.
        Akurat dzisiaj byłam na zakupach i dziwne, iż w jednym sklepie
        sprzedawca niesie mi 20 biustonoszy do mierzenia z uśmiechem, poł
        godziny dobieramy majtki a w rezultacie ja kupuję jeden komplet, a w
        drugim sprzedawca ma jasne oczekiwania: chcę jeansy, bez dodatku
        lycry, nie biodrowki, z prostą nogawką i daje mi biodrowki, rurki
        lub dzwony na koniec kwitując, iż byłam do niego agresywnie
        nastawiona. O ile do pierwszego sklepu wrocę z przyjemnością do
        drugiego już nie, choćby za darmo dawali.
        Rezultat jest taki, że na takich sprzedawcach jak Ty traci
        właściciel, bo koniec końcow ja i tak kupię rzecz w danej sieciowce,
        ale w innym miejscu. I jeżdżę tak po mieście wqur...a, bo spodnie to
        tu, stanik tam, a bluzka w innym CH.
        I zapamiętaj sobie, że klient nie jest od:
        1) odwieszaniu rzeczy na właściwe miejsce, ba nawet na wieszak,
        2) ma prawo sugerować przeceny i marudzić, bo w końcu on jest
        klientem i zgłasza swoje oczekiwania
        3) ma prawo do czystej przymierzalni i czystej odzieży na wieszakach
        Bez klientow Ty nie miałabyś pracy dziewczynko.
        • inc_i Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 23.09.08, 23:03
          Kolejny klient z cyklu: jestem 3 razy starsza wiec wszystko mi wolno
          i wszystko mi sie nalezy.

          Po pierwsze: nie "dziewczynko"
          Po drugie: nie masz pojecia jakim jestem sprzedawca, myslisz ze
          kilka zrzuconych potrafi mnie wyprowadzic z rownowagi i strzelam
          focha na caly dzien? Mylisz sie.
          Po trzecie: nie mam najmniejszego wplywu na ceny w sklepie.
          I ostatnie, tez wymagam czystej odziezy na wieszakach to oczywiste,
          ale jednoczesnie nei nakladam kilograma fluidu na twarz przed
          odziezowymi zakupami i nie przechodze przez sklep jak tornado,
          zrzucajac co popadnie na ziemie.
        • g_l_o_r_i_a nick adekwatny ;) 24.09.08, 08:54
          och! ach! ech!
          Nick adekwatny do, jak mniemam, osobowości i poziomu kultury osobistej, na pewno jednak nie do obycia i poziomu wykształcenia społeczno-socjalnego ;)

          Sprzedawca nie ma żadnego obowiązku nieść Ci tych 20 biustonoszy, zwłaszcza, jeżeli jest zajęty innym klientem, tak jak Ty NAPRAWDĘ nie musisz robić zakupów w danym sklepie.
          nie musisz.
          uwierz.
          obroty sklepu nie spadną, bo zawsze trafi się wielu normalnych ludzi, którym to, że ktoś nie jest ich służącym nie będzie przeszkadzać.
          • hrabina_murzyna Re: nick adekwatny ;) 24.09.08, 09:52
            Pewnie nie ma. W sumie sama mogę iść na zaplecze i wyszukać sobie
            odpowiedni rozmiar. Równie dobrze sprzedawca mógł powiedzieć, że nie
            ma innych fasonów/rozmiarów i spławić klienta.
            Na szczęście w sklepach, które odwiedzam nie pracują studentki,
            które swoją pracę traktują jako przejśćiową tylko fajne babeczki
            lubiące to co robią. I jakoś zawsze w tych właśnie sklepach klientów
            nie brakuje.
          • danuu Re: nick adekwatny ;) 24.09.08, 10:00
            Dokładnie! Z jakiegos powodu wybieramy sklepy, gdzie same mozemy
            sobie poogladac, pomacac itd. Oczywiscie, jesli klient ma
            sprecyzowane wymagania i prosi sprzedawce o pomoc ten powinien jej
            udzielic, ale bez przesady. Robic za swite dla ksiezniczki za 6
            zl/h? Dziekuje bardzo...

            Dla mnie rola sprzedawcy jest prosta: pilnowac porzadku - ogolnie,
            nie tylko tego, czy jest czysto, ale tez tego, zeby byly ciagi
            komunikacyjne, zeby sie laski nie klocily w kolejce do
            przymierzalni, zeby minimalizowac kolejke do kasy, zeby ciuchy nie
            lezaly na podlodze pelnej kotow itd. Jesli przychodzi klientka i
            mowi: szukam szarej kamizelki - pokazac jej kamizelke.
            Zreszta rozne sklepy maja rozne standardy obslugi i to nie zalezy
            wylacznie od cen na metkach.
            • g_l_o_r_i_a :) 24.09.08, 10:37

              Sklep, jak każde miejsce publiczne, może być miejscem konfliktów, jeżeli któraś ze stron ma za duże wymagania.
              Nie przetłumaczysz zebranym tutaj, że praca sprzedawcy, to nie tylko podnoszenie ubrań i zawieszanieich na wieszaki.
              I tak Ci nie uwierzą, kiedy napiszesz, że gdyby nie Ty, to nie miałyby czego kupić, jeżeli nie wywiesiłabyś towaru na sklepie, nie zrobiła przebudowy, nie zabezpieczyła towaru (na własne uszy słyszałam jak dwie paniusie zapewniały siebie nawzajem, że zabezpieczenia "przypina" ochrona ;))))) ).. a przede wszystkim, gdyby kierownik nie przyjąłby dostawy, nie zaksięgował, nie wprowadził cen....

              Większość osób myśli, że Ty jesteś w sklepie tylko po to, aby w nim stać i pięknieć, a sklep spadł z nieba razem z ubraniami.
              W momentach, kiedy wchodzą nowe kolekcje dobra wróżka robi pstryk - i towar się wymienia.

              Ach, te dzieci.
              Albo inaczej - ach, Ci którzy myślą, że jak mają pieniądze, to mają na wszystko monopol.
              • dakota77 Re: :) 24.09.08, 10:49
                No pewnie, wypowiadaja sie tu same idiotki. Po pierwsze, wiele dziewczyn pisalo
                w tym watku, ze same pracowaly jako sprzedawczynie im wiedza, jak to wyglada. Po
                drugie, reszta, ktora w tej branzy nie pracowala, tez sobie zdaje sprawe,
                wyobraz sobie, ze praca sdprzedawcy nie sprowadza sie do przechadzania z
                usmiechem po sklepie.
                Wyobrazam sobie, ze to trudna praca i rozumiem czesc zazalen autorkiw atku,
                wiadomo, ze klientki nie zawsze sa mile i uprzejme. Ale nie przerzucajmy
                odpowiedzialnosci za sprawe funkcjonowanie sklepu wylacznie na klientki! Ja sie
                nie awanturuje, nie oczekuje cudow od sprzedawcy, ba, nie oczekuje nawet porady,
                jesli to sklep z ciuchami, bo sama sobie dam rade. Ale chcialabym dostac
                informacje, czy jest inny rozmiar, moc przymnierzyc ubrania w czystej
                przymierzalni i nie musiec sie przedzierac przez sterty porozrzucanych ubran. A
                z tego watku dowiedzialam sie, ze jeszeli przeszkadzaja mi te stertym, to
                powinnam sama je sobie posprzatac, bo to nie nalezy do obowiazkow sprzewdawcy.
                • hrabina_murzyna Re: :) 24.09.08, 10:53
                  Powinnaś jeszcze sama sobie poszukać właściwego rozmiaru, nie
                  powinnaś nawet pytać o inny kolor bluzeczki, bo sprzedawca ma
                  przecież tyyyle na głowie. Toż sam fakt, iż już przyjął towar i
                  wywiesił na wieszaki musi Cię zadowolić:), bo przecież on nie musiał
                  wywieszać towaru. A tak to zrobił Ci ogroooomną przysługę, bo masz w
                  czym wybierać i możesz coś kupić:)
                  • dakota77 Re: :) 24.09.08, 10:55
                    W ogole zaczynam sie zastanawiac, czy powinnam wchodzic do sklepu, czy nie bede
                    w ten sposob przeszkadzac sprzedawcom w pracy...
                    • danuu Re: :) 24.09.08, 12:55
                      O Jezu, dakota, juz nie udawaj, ze nie wiesz o co chodzi ;)
                      UWaga: mowie o sieciowkach, dostepnych dla kazdego, do ktorych
                      chodzi gawiedz ;) Tam te dziewczyny naprawde maja zapieprz, nie
                      mowiac o tym, ze w czasie wyprzedazy chce sie wyc. Porozrzucane
                      buty, ciuchy, wszystko lata...zreszta wystarczy poszukac watkow na
                      tym forum na temat syfu w Zarze, w czasie wyprzedazy. A jednak ktos
                      to musi ogarniac.
                      Ale fakt, ze wkurza mnie, jak slysze od paniusi na haslo: "czy sa
                      spodnie w rozmiarze ///" slysze: "Tylko to co wywieszone".
                      • kochanica-francuza Re: :) 24.09.08, 16:08
                        ktos
                        > to musi ogarniac.
                        > Ale fakt, ze wkurza mnie, jak slysze od paniusi na haslo: "czy sa
                        > spodnie w rozmiarze ///" slysze: "Tylko to co wywieszone".
                        >
                        Na ogół podczas przeceny baby wykupują niektóre rozmiary i zostaje niepełna
                        rozmiarówka.
                      • ally Re: :) 10.10.08, 17:54
                        > O Jezu, dakota, juz nie udawaj, ze nie wiesz o co chodzi ;)
                        > UWaga: mowie o sieciowkach, dostepnych dla kazdego, do ktorych
                        > chodzi gawiedz ;) Tam te dziewczyny naprawde maja zapieprz, nie
                        > mowiac o tym, ze w czasie wyprzedazy chce sie wyc.

                        to niech mają pretensje do pracodawcy, że za mało ludzi zatrudnia, a nie do
                        mnie, że robię zakupy.
                  • titta Re: :) 24.09.08, 18:58
                    Owszem, w sieciowkach sama sobie szukasz rozmiaru i koloru
                    (sprzedawca moze zrobic to co ty, czyli przejrzec wieszki), chyba,
                    ze nie ma, i chcesz aby sprawdzili ci czy maja w innym sklepie.
                • g_l_o_r_i_a Re: :) 24.09.08, 11:27
                  Czekaj, czekaj.. my się chyba znamy z wątku o kreatywności wyrażanej poprzez ubiór li i jedynie, czyż nie?
                  Tak, to wszystko tłumaczy - Twoje zdanie jest jedynym słusznym ;)
                • nessie-jp Re: :) 24.09.08, 14:56
                  Ach, jak marzę o dniu, kiedy sprzedawców w ogóle nie będzie! Ekipa sprzątająca
                  5x dziennie przetrze podłogę (jak w najpodlejszym hipermarkecie, ciekawe, że tam
                  mogą...?), klientka sama sprawdzi dostępność rozmiarów i kolorów w magazynie,
                  korzystając z jednego z wielu stanowisk komputerowych oznaczonych w sklepie,
                  żadnych dziur w odzieży nikt nie będzie musiał robić w celu zabezpieczenia, bo
                  zostanie to rozwiązane w inny sposób, w automatycznej kasie włożę kartę,
                  przesunę odzież z kodem kreskowym, wprowadzę PIN i zapłacę, a przymierzalni
                  będzie tyle, żeby nie stały pod nimi koleje jak za komuny...

                  I tylko trzeba będzie wtedy zatrudnić jakieś osoby do podnoszenia rzeczy z
                  podłogi
                  • kochanica-francuza Re: :) 24.09.08, 16:10

                    > zostanie to rozwiązane w inny sposób, w automatycznej kasie włożę kartę,
                    > przesunę odzież z kodem kreskowym

                    Ja sobie życzę płacić gotówką, bo taką mam fanaberię...


                    , wprowadzę PIN i zapłacę, a przymierzalni
                    > będzie tyle, żeby nie stały pod nimi koleje jak za komuny...

                    Jasne, o ilości przymierzalni to sprzedawczynie decydują...

                    • nessie-jp Re: :) 24.09.08, 16:49
                      > Ja sobie życzę płacić gotówką, bo taką mam fanaberię...

                      A co za problem? Wpłatomatu nie widziałaś? :)

                      > Jasne, o ilości przymierzalni to sprzedawczynie decydują...

                      A o zatrudnieniu sprzątaczek to sprzedawczynie decydują? A o myciu podłogi to
                      sprzedawczynie decydują? Co wy z tymi sprzedawczyniami, litości. Ja idę do
                      sklepu, a nie do sprzedawczyni. I życzę sobie od SKLEPU, żeby zapewnił mi w
                      miarę higieniczne warunki, a nie od sprzedawczyni. Tak jak piszę
                      • kochanica-francuza Re: :) 24.09.08, 17:51
                        nessie-jp napisała:

                        > > Ja sobie życzę płacić gotówką, bo taką mam fanaberię...
                        >
                        > A co za problem? Wpłatomatu nie widziałaś? :)

                        Po prostu LUBIĘ. Nie wolno mi? Nie, nie problem. Wpłatomat widziałam i umiem
                        korzystać. Nie ma obowiązku płacenia kartą płatniczą.
                        • nessie-jp Re: :) 24.09.08, 20:03
                          > Po prostu LUBIĘ. Nie wolno mi? Nie, nie problem. Wpłatomat widziałam i umiem
                          > korzystać. Nie ma obowiązku płacenia kartą płatniczą.

                          Ale dlaczego na mnie krzyczysz? Jeśli widziałaś wpłatomat i wiesz, jak wygląda,
                          to wyobraź sobie, że w moim wymarzonym sklepie oprócz 10 czytników kart będą też
                          3 wpłatomaty. Nie rozumiem, w czym problem?
                          • kochanica-francuza Re: :) 25.09.08, 16:30

                            >

                            A musi być "problem w czymś"?

                            Bo WOLĘ wyjmować gotówkę prosto z torebki i portfela niż badziewić się z
                            elektroniką. Mimo że umiem ją obsługiwać. Tak mam. Nie wiem, w czym widzisz problem.
                            • nessie-jp Re: :) 25.09.08, 19:06
                              W takim razie nie wiem, po co wchodzisz do mojego sklepu elektronicznego bez
                              sprzedawców. Pójdź sobie do tradycyjnego, tam gdzie zamiast wsuwać banknot do
                              wpłatomatu na kasie, podasz go pani siedzącej przy kasie. I już.

                              Czy naprawdę trzeba się o wszystko czepiać? Ja wolę sklepy bezobsługowe, ty
                              wolisz obsługowe. OK. I tyle.

                              Dodam jeszcze, że nie rozumiem, w jaki sposób wpłatomat ci przeszkadza wyjmować
                              gotówkę prosto z portfela. W portfelu ci siedzi, czy jak?
                              • kochanica-francuza Re: :) 25.09.08, 22:36

                                > gotówkę prosto z portfela. W portfelu ci siedzi, czy jak?
                                >
                                Fakt, źle się wyraziłam. Chodzi o to, że nie lubię nadmiaru techniki.

                                Tudzież miejsc bezobsługowych, w których klient ma "tylko" skorzystać z trzech
                                maszyn i obsłużyć się sam. ;-)

                                Kasjerka by chociaż mogła być. ;-)
                                • nessie-jp Re: :) 26.09.08, 15:13
                                  > Tudzież miejsc bezobsługowych, w których klient ma "tylko" skorzystać z trzech
                                  > maszyn i obsłużyć się sam. ;-)

                                  Wiesz, ja myślę, że nie jesteś jedyna i na pewno sklepów tradycyjnych
                                  pozostałoby więcej, niż zautomatyzowanych... Ale jednak chociaż jeden
                                  sklep-automat każdej sieciówki by się przydał. Całodobowy :)))
                  • zawsze_zielona Re: :) 24.09.08, 19:10
                    To jest wlasnie moje marzenie. Ewentualnie interaktywny sklep internetowy 3D,
                    gdzie moj awatar (w moim romiarze, nie jakis podrasowny) poprzymierza sobie co
                    potrzeba. Rozne rozmiary bede sobie podwac przez klikniecie mysza i bede
                    przymierzac do upadlego. I zamowione rzeczy przysla mi do domu. A jak jakims
                    cudem nadal nie bedzie pasowalo, to odesle i juz.
        • thehard Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 13:25
          Hm, jak masz między 18 a 30 (wiekowo), to ja też bym Tobie z uśmiechem na twarzy
          poprzymierzał ze sto staników a potem byśmy podobierali do nich majteczki aż do
          totalnego "wqur...a" któregoś z nas.
        • buj_w_chucie Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 16:37
          > 1) odwieszaniu rzeczy na właściwe miejsce, ba nawet na wieszak,

          Dobre wychowanie tez nie jest obowiazkowe.
        • kryniakrysia Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 16:39
          proponuje, zeby zatrudnila sie pani w jakims sklepie jako
          sprzedawca, zeby nauczyc sie szacunku dla wszystkich, ktorzy
          wykonuja te prace.
      • greentea2 Skad sie wzielo okreslenie, ze 24.09.08, 11:02
        w sklepie sie "stoi"?
        Z czasow komuny kiedy to panie nawet nie staly a siedzialy? Do tej
        pory wiele osob tego uzywa.
      • jadwiha Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 13:01

        > 1. Zrzucanie rzeczy i udawanie, ze spadlo samo, po czym narzekanie
        > jakie to są brudne i wymaganie rabatu.

        Zazwyczaj wiotkie i śliskie wieszaki + niewielki ruch drążka =
        odziez na podłodze. Moge podnieść jedną rzecz, która spadła przy
        moim wydatnym udziale ale sprzątać, przepraszam nie będę

        > 2. Rzucanie mi rzeczy po przymierzeniu z tekstem "Bardzo sie
        > spieszę". Ok jak sie spieszysz, to nie bierz 15 par spodni.

        Wuju Dobra Rada. Będę brać i 20 skoro będe miała ochotę coś kupić i
        to nie twój zasmarkany interes.


        > 7. Wymaganie ściągania rzeczy z manekinów, kiedy jest tłum ludzi i
        > połowa towaru leży na ziemi.

        Hm a kiedy jest na to dobra pora? W piątki między 11.25 a 11.34 ?

        > 8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
        > przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami
        w domu.

        Proponuję wymóc na pracodawcy abyście wywiesili wielki transparent:
        sklep jest czynny do 21 ale wchodzicie do 20.45. Na pewno się zgodzi
        a ty otrzymasz premię za innowacje.

        > 2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
        > szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.

        Może rozpyl przy wejściu dostępne w sklepach ze śmiesznymi
        rzeczami "gówienko w sprayu" Efekt murowany i już nikt nie będzie ci
        przeszkadzał.


        Zaś docinki o tym ze są inne sklepy, oczywiście, że są. Tylko czy
        twój pracodawca wie, ze traci klientki bo jesteś naburmuszona i
        przychodzisz do pracy odpoczywac i być "myslami juz w domu"?
      • prawdziwy.optymista Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 13:13
        Chopie więcej dystansu do swojej pracy;_)))

        ------------------------

        Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • kryniakrysia Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 16:29
        Sprzedaje produkty w innej branzy - w ogrodniczej, ale moge
        potwierdzic wiele zjawisk opisanych powyzej, np.:
        - klienci wpadajacy 2 minuty przed zamknieciem sklepu i oczekujacy,
        ze na poczekaniu zaprojektuje sie im caly ogrod
        - klienci wyrazajacy swoje zdumienie i prawie oburzenie na wiesc, ze
        sklep w niedziele jest zamkniety ("no przeciez odpoczywacie zima")
        - klienci, ktorzy nie rozumieja, ze rosliny to zywe stworzenia i nie
        lubia byc obmacywane i przestawiane z kata w kat, wzglednie
        tratowane wielkimi torbami, ewentualnie szturchane laska
        - klienci, ktorzy przy zakupach za 30 zl domagaja sie rabatu,
        bo "przeciez tyle kupili"
        - klienci zadajacy pytania i nie sluchajacy odpowiedzi, w zwiazku z
        tym kilka razy mowi sie to samo (jest to szczegolnie mile pod koniec
        dnia, kiedy czlowiek ma za soba przegadane 7-8 godzin)
        - klienci, ktorzy domagaja sie rabatu, transportu na drugi koniec
        miasta i sadzenia gratis
        - klienci, ktorzy pytaja sie jak roslina kwitnie, podczas gdy staja
        nad nia gdy jest w fazie obfitego kwitnienia
        - klienci, ktorzy nie dostrzegaja cen, bo nie chce im sie schylic do
        rosliny stojacej na ziemi (wszystkie rosliny maja metki z cenami,
        wiec wystarczy zerknac)

        i wiele wiele innych, a te sa glowne.
        Bycie sprzedawca jest faktycznie frustrujace i przynajmniej dla
        mnie, malo tworcze - moze na poczatku ma jakis urok, ale po jakims
        czasie... ma sie ochote uciec gdy widzi sie klienta wchodzacego do
        sklepu... dlatego postanowilam z tym skonczyc :)

        pozdrawiam wszystkich sprzedawcow :)
        • kartonowy_swiat Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 19:01
          Ostatnie cztery miesiące przepracowałam w sklepie w bardzo
          popularnym centrum handlowym, w którym to sklepie w ciągu dnia
          przewija się ok. kilku tysięcy osób.
          1. To nie jest takie łatwe stać i uśmiechać się przez osiem godzin,
          jednocześnie wynosząc puste butelki po napojach z przymierzalni,
          odpowiadać jednej osobie dziesięć razy na to samo pytanie i jeszcze
          wręczać numerki.
          2. Jako kasjerka nie mogę dawać upustu na rzecz, która jest
          ubrudzona czyimś make-up'em, bo nawet nie mam takiej możliwości na
          kasie.
          3. Czasem zdarza się, że nie ma innego rozmiaru, bo np. w dostawie
          przyszły spodnie po jednej sztuce w każdym rozmiarze.
          4. Praca sprzedawcy nie polega tylko na sprzedaży - czasem trzeba
          przyjść na 6.00 rano żeby odebrać dostawę, przenieść kartony do
          sklepu, rozpakować, policzyć, nowe rzeczy zabezpieczyć i znaleźć im
          miejsce na sklepie, resztę zmagazynować. A najczęściej dostawy to
          nie 5 czy 10 kartonów, tylko 50!
          5. Sprzątaczki nie pracują w ciągu dnia, bo marki dbają o wizerunek
          sklepu, a ganiająca z odkurzaczem baba raczej by w tym nie pomagała.
          6. Nie rozbiera się manekinów, bo inaczej stale byłyby gołe.
          • nin4 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 19:51
            A oto co ja mysle:


            1. Zrzucanie rzeczy i udawanie, ze spadlo samo, po czym narzekanie
            jakie to są brudne i wymaganie rabatu.

            Bardzo często wieszaki są tak zapchane że nawet jak z trudem wytargam jakąś
            rzecz, to nie ma szans żeby ją odwiesić tak żeby nie spadła - przy którejś z
            kolei tracę cierpliwość i mam gdzieś czy ciuch spadł czy cudem zawisł na wieszaku

            2. Rzucanie mi rzeczy po przymierzeniu z tekstem "Bardzo sie
            spieszę". Ok jak sie spieszysz, to nie bierz 15 par spodni.

            Sorry, ale to jest Twoja praca, mam prawo mierzyć co mi się podoba i w każdej
            ilości a obowiązkiem sprzedawcy jest to odwiesić i już.


            7. Wymaganie ściągania rzeczy z manekinów, kiedy jest tłum ludzi i
            połowa towaru leży na ziemi.

            Mam prawo domagać się rzeczy z wystawy jeżeli jest to ostatnia sztuka.

            8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
            przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami w
            domu.

            No wiesz, jak do mnie dzwoni klient pare minut przed koncem mojej pracy to nie
            odkładam bezczelnie słuchawki. Wiele osób nie ma czasu robić zakupów, bo długo
            pracuje a Twoim obowiązkiem jako sprzedawcy jest obsługa każdego klienta.

            2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
            szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.

            Tak samo jak podkręcanie na maksa temperatury...

            3. Juz teraz mamy odgorny zakaz sciagania rzeczy z dekoracji.

            Niezgodne z prawem
          • nessie-jp Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 20:02
            > 5. Sprzątaczki nie pracują w ciągu dnia, bo marki dbają o wizerunek
            > sklepu, a ganiająca z odkurzaczem baba raczej by w tym nie pomagała.

            No faktycznie, natomiast kudły kurzu na podłodze, podłoga i klamki lepiące się
            od brudu oraz wykładzica cuchnąca niemytymi stopami niesłychanie poprawiają
            wizerunek marki!
          • magdalaena1977 Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 21:36
            kartonowy_swiat napisała:
            > 1. To nie jest takie łatwe stać i uśmiechać się przez osiem godzin,
            > jednocześnie wynosząc puste butelki po napojach z przymierzalni,
            > odpowiadać jednej osobie dziesięć razy na to samo pytanie i jeszcze
            > wręczać numerki.
            Ja uważam, że moja praca jest trudniejsza, bardziej odpowiedzialna, wymaga
            wyższych kwalifikacji i skupienia. I dlatego jest lepiej płatna od pracy
            ekspedientki.
            Nie dość, że ja też nie mogę warczeć na ludzi (kto może ?), to wszystko co robię
            wymaga merytorycznej wiedzy i namysłu.
            A ekspedientka w sieciówce wykonuje proste fizyczne czynności - wiesza ubrana,
            rozpakowuje kartony, przypina zabezpieczenia, udziela informacji w bardzo
            ograniczonym zakresie swoich obowiązków (a raczej powinna udzielać, bo często
            nie wie "czy te spodnie są w rozmiarze X?").
            Nie analizują sprzedaży, nie zamawiają towarów, nawet nie wymyślają strojów dla
            manekinów na wystawie. Część nie przyjmuje pieniędzy (bo nie są kasjerkami),
            większość nie ma odpowiedzialności materialnej za ukradziony towar.
            Nic im nie wybuchnie i nie zajmują się zdrowiem innych.
            To raczej prosta praca (skoro wykonują ją dorywczo studentki, które nie mają
            jeszcze zawodu)i pewnie dlatego niezbyt dobrze płatna.
            • confused.girl Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 17.11.08, 20:53
              magdalaena1977 napisała:

              > kartonowy_swiat napisała:
              > > 1. To nie jest takie łatwe stać i uśmiechać się przez osiem godzin,
              > > jednocześnie wynosząc puste butelki po napojach z przymierzalni,
              > > odpowiadać jednej osobie dziesięć razy na to samo pytanie i jeszcze
              > > wręczać numerki.
              > Ja uważam, że moja praca jest trudniejsza, bardziej odpowiedzialna, wymaga
              > wyższych kwalifikacji i skupienia. I dlatego jest lepiej płatna od pracy
              > ekspedientki.
              > Nie dość, że ja też nie mogę warczeć na ludzi (kto może ?), to wszystko co robi
              > ę
              > wymaga merytorycznej wiedzy i namysłu.
              > A ekspedientka w sieciówce wykonuje proste fizyczne czynności - wiesza ubrana,
              > rozpakowuje kartony, przypina zabezpieczenia, udziela informacji w bardzo
              > ograniczonym zakresie swoich obowiązków (a raczej powinna udzielać, bo często
              > nie wie "czy te spodnie są w rozmiarze X?").
              > Nie analizują sprzedaży, nie zamawiają towarów, nawet nie wymyślają strojów dla
              > manekinów na wystawie. Część nie przyjmuje pieniędzy (bo nie są kasjerkami),
              > większość nie ma odpowiedzialności materialnej za ukradziony towar.
              > Nic im nie wybuchnie i nie zajmują się zdrowiem innych.
              > To raczej prosta praca (skoro wykonują ją dorywczo studentki, które nie mają
              > jeszcze zawodu)i pewnie dlatego niezbyt dobrze płatna.


              Magdaleno, przy całym moim szacunku dla każdego człowieka pracującego, w tym
              także dla ekspedientek z sieciówek - napisałaś najprawdziwszą prawdę ;)
              Mam tylko nadzieję, że nie rzucą się na Ciebie pracujące w sieciówkach
              dziewczyny, że masz się za kogoś lepszego i one usługiwać Ci nie zamierzają.
      • kaatrin Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 20:50

        > 1. Zrzucanie rzeczy i udawanie, ze spadlo samo, po czym narzekanie
        > jakie to są brudne i wymaganie rabatu.

        Jasne. Niektorzy ludzie to chamy.

        > 2. Rzucanie mi rzeczy po przymierzeniu z tekstem "Bardzo sie
        > spieszę". Ok jak sie spieszysz, to nie bierz 15 par spodni.

        Celem sklepu jest sprzedac jak najwiecej. W zwiazku z tym, do
        Twoich obowiazkow nalezy obsluzyc klienta tak, aby spodnie kupil,
        gdyz to jest Twoim priorytetem. Nie ma nic gorszego, niz
        nabzdyczona panienka w przymierzalni.

        > 3. Zostawianie rzeczy w przymierzalni, mimo wieszaka stojacego
        metr dalej, z ktorego z przyjemnoscia (naprawde) je zabiore.

        Patrz punkt 2.

        > 4. Podmienianie metek, byleby zaplacic 2 zl mniej.

        Niektorzy ludzie to zlodzieje. Niestety.

        > 5. Pytanie "czemu to nie jest przecenione? juz jest zimno a to
        > cienka bluzka"

        Patrz punkt 2.

        > 6. Opowiadanie zbednych historii z życia.

        Patrz punkt 2.

        > 7. Wymaganie ściągania rzeczy z manekinów, kiedy jest tłum ludzi i
        > połowa towaru leży na ziemi.

        Glupie zasady w sieciowych sklepach - pokazujemy towar, ktorego nie
        ma.

        > 8. Wchodzenie 5 minut przed zamknieciem, wybieranie 10 rzeczy do
        > przymeirzenia i oczekiwanie obslugi, kiedy wszyscy juz sa myslami
        w domu.

        Jesli sklep jest otwarty jeszcze przez 5 minut, to jest otwarty.
        Patrz punkt 2. Co mnie obchodzi, gdzie jest myslami obsluga.


        > 9. marudzenie o brzydkich kolorach, niedopasowanych fasonach itd.
        > NIE mamy wplywu na te rzeczy, tylko je sprzedajemy.

        Zawsze mozna zasugerowac inny ciuch i patrz punkt 2.

        > 10. Probowanie zwracania uzywanych rzeczy, najlepszy tekst jaki
        > uslyszalam, kiedy nie chcialam przyjac zwrotu "Ale ja je przeciez
        > wypralam".

        No comments.
        >
        > I kilka rzeczy w odpowiedzi na zarzutu z watku "Frustracje
        zakupowe"
        > 1. w przymierzalni naprawde wystarcza 2 godziny, zeby bylo pelno
        > kotow.
        > 2. Glosna muzyka moze byc celowa, np pod koniec dnia obsluga chce
        > szybko posprzatac i wyjsc jak najwczesniej.

        Swietny sposob. Gdybym byla menadzerka tego sklepu, obsluga
        wylecialaby na zbity pysk.

        > 3. Juz teraz mamy odgorny zakaz sciagania rzeczy z dekoracji.
      • szrama_z_szarm Frustracje zakupowe oczami klienta. 24.09.08, 21:32
        A ja mam jedno pytanie do sprzedawczyń- czy wy jesteście jakoś specjalnie
        szkolone czy z własnej inicjatywy wynika totalna olewka i pogarda dla klientki,
        która przybywa na zakupy nie obleczona w najlepsze szmaty,bez wieczorowego
        makijażu i bez szpilek na stopach?
        Tak tylko pytam.
      • agusiaki Re: Frustracje zakupowe oczami sprzedawcy. 24.09.08, 21:33
        Juz od dawna nie kupuje w orsayu, w wiekszości siecówek (promod,
        zara itd) jest jednak wyznaczona pani, która obsługuje
        przymierzalnie.

        Punkt 1 - masz rację.

        Punkt 2 - przepraszam, ale czy uważasz, że to klientka ma wszystkie
        rzeczy odwiesic na wieszak i zanieść na swoje miejsce??? Od tego
        właśnie jest sprzedawca w sklepie...Z resztą sprzedawca sam lepiej
        wie, gdzie co wisiałao a ja nie będę 10 minut biegac po sklepie i
        szukac gdzie co było. Zawsze oddaje pani przy przymierzalniach, jak
        mi sie chce to prostuje i wieszam a jak nie to ona sama musi to
        zrobić.

        Punkt 3 - racja
        Punkt 4 - nie wierzę..
        Punkt 5 - głupota
        Punkt 6 - no cóż tak się pracuje z ludzmi...
        Punkt 7 - czasami chce cos kupić, ale jedyna sztuka w moim rozmiarze
        jest na manekinie...Zwykle nie robią problemów, czasami jednak
        słyszę,że obsługa nie może. A w sklepie pusto i generalnie
        dziewczyny nudzą się strasznie... No to jak nie może to ja tam nie
        będę kupować...

        Punkt 8 - nasz klient nasz pannn...Staram się jednak tak nie robić,
        poza sytuacjami awaryjnymi typu: złamał mi się obcas musze kupić
        inne buty, bo jestem w delegacji...

        Punkt 9 - nasz klient nasz pannn - ma prawo pomarudzić, że rozmiary
        są bez sensu i nic nie leży

        Punkt 10 - żenada.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka