Dodaj do ulubionych

widziałyście?

09.03.07, 11:41
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3975313.html
Obserwuj wątek
    • a_weasley Szkoda. N/t 09.03.07, 11:51
    • sion2 a zauważyliście? 09.03.07, 12:21
      ... charakterystyczne "ego" na pierwszym miejscu, wybor "mojej prawdy", "w
      zgodzie z moim sumieniem" itd idt
      znowu "ja" najwyższą instancja i jedynym punktem odniesienia... jakie to
      charakterystyczne dla wszystkich ktorzy odchodzą!

      "Swoją osobistą prawdę przemyślałem gruntownie. Wybrałem uczciwie, bo w
      prawdzie wobec własnego sumienia."

      "Mówię o prawdzie mojego wyboru. Tak wybieram, jestem z tym wyborem gotów
      dzisiaj umrzeć bez lęku i pragnę, by taka powaga wszystkich moich istotnych
      wyborów trwała do godziny mojej śmierci."
      miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3975380.html
      • mamamonika Re: a zauważyliście? 09.03.07, 12:36
        Ale przecież to JEGO wybór, to w czyim imieniu miał pisać? Poza tym napisał, że
        wie o osobach, które swoje decyzje uzależniały od jego posunięć... Stąd może to
        podkreślenie, że to JEGO decyzja, a nie jakaś manifestacja i hasło dla innych...
        • sion2 Re: a zauważyliście? 09.03.07, 12:49
          nie chodzi o to ze to jego wybor, chodzi o to ze nie ma czegos takiego
          jak "moja prawda" bo prawda, zwlaszcza w odniesieniu do Boga jest czyms
          obiektywnym a nie relatywnym

          tak samo sumienie - owszem osobiste ono jest i dokunuje osobistych wyborow
          ale w chrzescijanstwie sumienie nie jest najwyzszą i jedyna instancja dlatego
          usprawiedliwianie odejscia z kaplanstwa "zgodnoscia z sumieniem" jest
          fałszowaniem winy swojej, bo sumienie moje zawsze moze byc przeze mnie samą źle
          ukształtowane

          wedlug mnie głównym powodem, jakby źródłem odhcodzenia ksiezy niektorych od
          kaplanstwa jest calkowity zanik u nich więzi oblubienczej z Jezusem Chrytusem
          bo kaplan, tak jak zakonnica czy zakonnik, jest "poslubiony" Bogu, oddany Mu na
          wyłacznosc - jesli zas gubi tę Miłość, to "zakochanie", zaczyna postrzegac
          siebie jako urzędnika, kaplanstwo wylacznie jako pewna funckje ktora wybral,
          dochodzi do tego odpowiednio wypelniona mądrosciami ludzkimi glowa i
          niewiernosc, ucieczka gotowa
          • mamamonika Re: a zauważyliście? 09.03.07, 21:42
            Ja trochę OT - samo mi się nasunęło. Jak w każdym małżeństwie - jest cudowny
            małżonek, a może się trafić wredna teściowa wink Kto w tej sytuacji pełni
            zaszczytną funkcję teściowej, tłumaczyć nie muszę. A ile małżeństw się przez
            taką ingerencję rozleciało, też nie musze mówić...
            Sion - myślę, że mówienie w tym przypadku o "zaniku więzi" i jedynie
            urzędniczym pełnieniu swojej funkcji jest krzywdzące. Ja bym na ten przykład
            kościelniej hierarchii nie zniosła sad((
      • isma Re: a zauważyliście? 09.03.07, 12:51
        Ee, a ja akurat jestem pod wrazeniem tego oswiadczenia. Owszem, ono bardzo
        dobitnie mowi "ja", ale uczciwie na "ja" sie zatrzymuje - nie probuje obarczac
        kogokolwiek (Kosciola, hierarchii, wspolnoty kaplanskiej/zakonnej)
        odpowiedzialnoscia/wina za swoje decyzje.

        Wydaje mi sie to i odwazne, i dojrzale - choc sam wybor mnie smuci ;-(((.
        • sion2 Re: a zauważyliście? 09.03.07, 13:17
          Owszem ismo ale gdyby ów ksiadz i kazdy inny odchodzący pozostał wierny jedynej
          i wyłacznej Milosci swego zycia, ktora go wybrala i powołała - nie odszedłby

          w ogole zauwaz ze on pisze iz to on wybral kaplanstwo
          nie ze Chrystus go wybrał co jest prawdą, a on tylko odpowiedzial na Jego
          wezwanie, ale stawia siebie samego jako "sprawce" swego powolania

          mysle ze sie pogubil duchowo, oczywiscie chwala mu za to ze łaskawie nie
          obarcza innych wina ale czy to rzeczywiscie takie niezywkłe powinno sie
          wydawac...
          • isma Re: a zauważyliście? 09.03.07, 14:40
            Gdzie? Ja czytam, ze swiadomie zadecydowal o przyjeciu swiecen kaplanskich, a
            to nie to samo. Zgadzamy sie, ze mozna miec powolanie, ale swiadomie swiecen
            NIE przyjac? No, wiec on pisze, ze postapil inaczej.
          • a_weasley Znaj proporcją, mocium panie 09.03.07, 16:49
            sion2 napisała:

            > gdyby ów ksiadz i kazdy inny odchodzący pozostał wierny jedynej
            > i wyłacznej Milosci swego zycia, ktora go wybrala i powołała - nie odszedłby

            Myślę, że nawet z utożsamianiem Kościoła Rzymskokatolickiego z Jezusem nie
            należy przesadzać.
            • sion2 Re: Znaj proporcją, mocium panie 09.03.07, 17:51
              Chyba nie chwytam aluzji i w ogole nie rozumiem co chcesz poruszyc.
              Kazdy ksiadz katolicki slubuje czystosc i posluszenstwo (ubóstwa wbrew
              powszechnemu przekonaniu nie slubuje) - posluszenstwo biskupowi jako nastepcy
              apostołow etc, a czystosc jest własnie przyjeciem milosci oblubienczej milosci
              Boga i oddaniem Mu siebie na wyłacznosc

              myli sie ten kto sprowadza slub czystosc do "slubowania braku seksu w zyciu" -
              nic bardziej blednego
              wstrzemięźliwosc od seksu jest tylko jednym z aspektow slubu czystosci,
              najwazniejszy to ten ze slubuje Chrystusowi ze moje serce i cialo bedzie odtąd
              nalezalo wyłacznie do Niego, niepodzielnie i wyłacznie

              gdy kaplan gubi sie, zapomina o tym najwazniejszym, staje sie urzednikiem
              kosciola a nie wybrancem Boga - wtedy to juz droga po rowni pochyłej i koniec
              łatwy do przewidzenia
              • a_weasley Re: Znaj proporcją, mocium panie 09.03.07, 20:07
                sion2 napisała:

                > Chyba nie chwytam aluzji i w ogole nie rozumiem co chcesz poruszyc.

                Hm.
                Nie bardzo umiem jaśniej... Czasem jest tak, że człowiek, będąc całym sercem
                oddany ruchowi, nie jest w stanie funkcjonować w organizacji.

                > Kazdy ksiadz katolicki slubuje czystosc i posluszenstwo (ubóstwa wbrew
                > powszechnemu przekonaniu nie slubuje) - posluszenstwo biskupowi jako nastepcą
                > apostołow

                Wybacz, ale w stosunku do księdza, który przez naście lat miał szefem - następcą
                apostołów, piszesz - niejakiego Paetza (i sporo kłopotów z tymże), brzmi to dość
                żałośnie. A już wprowadzanie do tych rozważań czystości zakrawa w tej sytuacji
                na szyderstwo.
                • sion2 Re: Znaj proporcją, mocium panie 09.03.07, 20:43
                  a_weasley napisał:

                  > Hm.
                  > Nie bardzo umiem jaśniej... Czasem jest tak, że człowiek, będąc całym sercem
                  > oddany ruchowi, nie jest w stanie funkcjonować w organizacji.

                  >
                  > Wybacz, ale w stosunku do księdza, który przez naście lat miał szefem -
                  następc
                  > ą
                  > apostołów, piszesz - niejakiego Paetza (i sporo kłopotów z tymże), brzmi to
                  doś
                  > ć
                  > żałośnie. A już wprowadzanie do tych rozważań czystości zakrawa w tej sytuacji
                  > na szyderstwo.
                  >


                  wiesz mam wrazenie ze troche niegrzecznie ze mna rozmawiasz
                  nie rozumiem co czyjes grzechy mialby miec do mojej osobistej odpowiedzi na
                  powolanie przez Chrystusa
                  co czystosc Wieclowskiego ma do nieczystosci Paetza itd
                  ale moze skonczy rozmowe bo jakos sie nie bardzo mile traktowana czuje smile
                  • a_weasley Re: Znaj proporcją, mocium panie 10.03.07, 13:00
                    sion2 napisała:

                    > [ciach wycieczka osobista nr 1, czy jest tu moderator?]
                    > nie rozumiem co czyjes grzechy mialby miec do mojej osobistej odpowiedzi na
                    > powolanie przez Chrystusa
                    > co czystosc Wieclowskiego ma do nieczystosci Paetza itd

                    i co cała sprawa ma do czystości w ogóle.
                    Do Paetza ma przede wszystkim kwestia "następców apostołów". Po Paetzu,
                    Wielgusie i paru innych warto chyba zachować daleko posunięty umiar. Biskupi to
                    są ludzie na kierowniczych stanowiskach, nie zawsze ich godni, a Kościół to jest
                    instytucja, w której nie każdy może wytrzymać.
                    Pobudek x. Węcławskiego nie znam. Wiem jeno, że w przeszłości miał spore
                    przykrości, kiedy sprzeciwił się oczywistemu złu czynionemu przez wspomnianego
                    następcę apostołów, trwającego w grzechu zaliczanym przez Kościół Katolicki do
                    grzechów wołających o pomstę do nieba, któremu inni następcy apostołów nie
                    potrafili czy nie chcieli się przeciwstawić tak, jak na to zasługiwało. Pewnie
                    to też nie pozostało bez wpływu na jego trudność odnalezienia się w Kościele
                    Katolickim w charakterze kapłana.

                    > [ciach druga wycieczka osobista]
              • direta Re: Znaj proporcją, mocium panie 10.03.07, 00:26
                sion2 napisała:

                > Chyba nie chwytam aluzji i w ogole nie rozumiem co chcesz poruszyc.
                > Kazdy ksiadz katolicki slubuje czystosc i posluszenstwo (ubóstwa wbrew
                > powszechnemu przekonaniu nie slubuje) - posluszenstwo biskupowi jako nastepcy
                > apostołow etc, a czystosc jest własnie przyjeciem milosci oblubienczej milosci
                > Boga i oddaniem Mu siebie na wyłacznosc

                Jesli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, ale IMHO ksiądz (tzw diecezjalny)
                nie tylko, jak piszesz, nie ślubuje ubóstwa, ale też nie slubuje czystości a
                jedynie celibat, czyli bezżennośc (nie znaczy to ze ma byc nieczysty, ale
                czystosc wynika tu po prostu z przykazan - "nie-księzy" tez obowiązuje czystość,
                innymi słowy celibat implikuje czystość i abstynencję seksualną)
                Czystość ubóstwo i posłuszeństwo ślubują zakonnicy

                Co do x Węcłąwskiego - osobiście nie miałam okazji go poznać, ale miałam okazję
                przechodzić formację dla rodziców pierwszokomunijnych prowadzoną przez jego
                brata Marcina. Wychodzi na to, ze choc bracia, to jednak w duchowości nie są
                chyba do siebie podobni.

                Ale oświadczenie x.W odebrałam bardzo pozytywnie. Nie widzę tu rozbuchanego ego,
                raczej wielką uczciwość i konsekwencje.
                W każdym razie, gdyby porównać z panami Obirkiem i Bartosiem, to tamci jawią mi
                się jako rozkapryszeni smarkacze, tu natomiast jest głęboko przemyślana decyzja
                człowieka dojrzałego.
                Czy słuszna?
                Bóg to wie. Nie nam osądzać.
                Mnie w każdym razie przekonuje to, co pisze o swoim sumieniu, wolności i
                niezależnosci od wpływów innych, a zarazem niecheci do wpływania swoją decyzją
                na kogokolwiek.

                Co tu duzo mówic - wśrod odchodzących, jest pierwszym, ktory pokazał klasę.
                Zacytuję kolegę, bo mogłabym to samo napisać słowo w słowo:
                "...muszę jednak przyznać, że nawet w takich
                sytuacjach Węcławski pokazuje klasę. Żadnych pretensji do Kościoła, do
                instytucji, do innych. Konkretne oświadczenie z wyraźnym przesłaniem, że
                należy postępować w zgodzie z własnym sumieniem, bo z tego zostaniemy
                rozliczeni."
            • mary_ann Re: Znaj proporcją, mocium panie 09.03.07, 18:38
              a_weasley napisał:

              >> Myślę, że nawet z utożsamianiem Kościoła Rzymskokatolickiego z Jezusem nie
              > należy przesadzać.
              >

              Święte słowa. Zwłaszcza, że Kościół to nie tylko "communio", ale także
              i "societas" (i czasem sumienie nakazuje pożegnac się z tym drugimsmile)
    • otryt Dramat 10.03.07, 03:05
      Ciekawy komentarz na ten temat:

      presje.salon24.pl/7854,index.html

      Ksiądz Węcławski pisze:

      "Dzisiaj jestem gotowy na śmierć - bez lęku. Nie, jakobym nie miał dla kogo i
      dla czego żyć - bo oczywiście mam, i to tym bardziej, im bardziej świadomie
      wybieram. Mówię o prawdzie mojego wyboru. Tak wybieram, jestem z tym wyborem
      gotów dzisiaj umrzeć bez lęku i pragnę, by taka powaga wszystkich moich
      istotnych wyborów trwała do godziny mojej śmierci."

      Jak wielki musi być dramat uczciwego i odważnego człowieka, skoro łamie swój
      ślub? Co musiały widzieć jego oczy skoro decyduje się na taki krok i nawet nie
      straszna mu wizja ostateczna? Wiadomo, że aktywnie uczestniczył w wyjaśnieniu
      sprawy abp Paetza i abp Wielgusa. Był za to marginalizowany w Kościele.
      Bolesnym owocem grzechów abp Paetza i abp Wielgusa jest podział w Kościele,
      odejścia ludzi uczciwych. Jego krok odbieram jako krzyk rozpaczy. Ks. TW prosi
      jednocześnie innych, aby nie robili tego samego, idąc tylko za jego przykładem.
      W tym apelu widzę jego dużą odpowiedzialność za Kościół.


      • mary_ann Re: Dramat 10.03.07, 11:08
        Otrycie, dzięki za link do artykułu.
        Słowo "dramat" jest tu niestety zdecydowanie na miejscusad(
      • kulinka3 Re: Dramat 10.03.07, 12:45
        Myślałam,że oświadczenie ks.Węcławskiego przyniesie wyjaśnienie powodów z jakich
        porzuca kapłaństwo.Tak się nie stało, dlatego powody mogą być różne i
        niekoniecznie łączyłabym je tylko ze sprawami abpów.
        A w tym apelu o nieodchodzeniu z kapłaństwa, jakoś trudno doszukać mi się
        odpowiedzialności. Zachęcanie do odpowiedzialności, samemu dając przykład jej
        braku,to dla mnie dziwne.
        Szkoda mi tego człowieka i ludzi, których prowadził do Boga.
        • mamalgosia Re: Dramat 10.03.07, 12:58
          kulinka3 napisała:

          Zachęcanie do odpowiedzialności, samemu dając przykład jej
          > braku,to dla mnie dziwne.

          Kulinko,
          z tym nie mogę się zgodzić. Bardzo nie lubię tego poglądu, że nie można leczyć
          cholery, nie chorując na nią. W myśl tej zasady ksiądz nie może pouczać o życiu
          w rodzinie, panna nie może nic wiedzieć o małżeństwie, mężczyzna o rodzeniu
          dzieci... Ja na oczy nie widziałam atomu, a uczniom truję o jego składnikach -
          święcie przekonana, że to co mówię jest prawdą. Urodziłąm dwoje dzieci, a wiem,
          że mój ginekolog (płci męskiej) o porodzie wie tysiąc razy więcej niż ja.
          Uważam, że można uczyć czegoś, czego się samemu nie zna z autopsji, a może
          nawet się zna, ale od strony porażki. A nawet czuję jakiś wewnętrzny nakaz by
          np. moje dzieci przestrzec przed czymś, na czym mi samej noga się powinęła.
          Dlatego nie mogę się zgodzić z tym, że ktoś, kto wykazał się
          nieodpowiedzialnością, nie może innym radzić zachowań odpowiedzialnych.
          >
          • kulinka3 Re: Dramat 10.03.07, 13:55
            Mamalgosiu,
            w znaczeniu o jakim piszesz,to pełna zgoda.
            Nie doszukałam się jednak w tym apelu odpowiedzialności za
            Kościół.Odpowiedzialnością byłoby dla mnie wierność danemu słowu, pokazanie
            innym, co znaczy trwać przy Chrystusie. A tak, jaki sygnał płynie do innych
            współbraci w kapłaństwie|? Wy bądźcie odpowiedzialni,a ja dziękuję za
            uwagę,rezygnuję. Można i tak.

        • a_weasley Re: Dramat 10.03.07, 13:04
          kulinka3 napisała:

          > A w tym apelu o nieodchodzeniu z kapłaństwa, jakoś trudno doszukać mi się
          > odpowiedzialności.

          Zachęcał do odpowiedzialności polegającej na tym, że się w takich decyzjach
          człowiek kieruje swoim sumieniem, a nie naśladuje czyjeś posunięcie.
          I taką odpowiedzialność popieram zdecydowanie.
          • kulinka3 Re: Dramat 10.03.07, 14:05
            a_weasley napisał:
            >
            > Zachęcał do odpowiedzialności polegającej na tym, że się w takich decyzjach
            > człowiek kieruje swoim sumieniem, a nie naśladuje czyjeś posunięcie.
            > I taką odpowiedzialność popieram zdecydowanie.

            „Czyńcie i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie”
        • otryt Re: Dramat 10.03.07, 14:01
          kulinka3 napisała:

          >Myślałam, że oświadczenie ks.Węcławskiego przyniesie wyjaśnienie powodów z
          >jakich porzuca kapłaństwo. Tak się nie stało, dlatego powody mogą być różne i
          >niekoniecznie łączyłabym je tylko ze sprawami abpów.

          Ksiądz Węcławski nie podaje powodów, ludzie spekulują. Dla mnie to również
          przemawia na jego korzyść, nie wywleka trudnych spraw Kościoła, jak inni, lecz
          w milczeniu odchodzi.

          Wyobraź sobie Kulinko, że jesteś w otoczeniu, w którym gorszy się młodych
          kleryków lub młodych księży, ludzi o czystych sercach, którzy z piękną wiarą w
          Chrystusa wstąpili do seminarium, aby służyć Bogu i ludziom. Ty widzisz to
          wszystko, próbujesz to zmienić, rozmawiasz w cztery oczy, później próbujesz
          wciągnąć inne osoby, aby nawrócić grzesznika. To nic nie daje, sam za to
          obrywasz po uszach, jesteś marginalizowany i samotny coraz bardziej. Skalałeś
          własne gniazdo, tego się nie wybacza. Co możesz jeszcze zrobić? Krzyczeć o
          kamieniu młyńskim? Wiem oczywiście, że prawdziwa wiara skieruje nas do
          Chrystusa. Podpowiedz mi proszę, jeśli znasz z Pisma Świętego, czy jest jakiś
          fragment o tym, co robić, gdy jest się świadkiem gorszenia maluczkich?

          >A w tym apelu o nieodchodzeniu z kapłaństwa, jakoś trudno doszukać mi się
          >odpowiedzialności. Zachęcanie do odpowiedzialności, samemu dając przykład jej
          >braku,to dla mnie dziwne.

          Każdy ma jakąś ludzką wytrzymałość, ze jednak kropla przelewa czarę goryczy.
          Nie wiemy, ile tych kropel ks. Tomasz przełknął. Wiemy o utracie stanowiska
          dziekana Wydziału Teologicznego UAM, o środowiskowej infamii. Tylko dlatego, że
          stanał po stronie prawdy. Jest wielu młodych księży zapatrzonych w niego,
          gotowi byliby również odejść, widząc jego los. Jednak ci młodzi nie niosą ze
          sobą ciężaru niedobrych doświadczeń, mają wiarę i siły, niech jeszcze powalczą
          o prawdę i dobro w Kosciele.

          Obserwuję los księdza Isakowicza-Zaleskiego. Kupiłem jego książkę, aby choć w
          ten sposób go wesprzeć. Była kiedyś w internecie akcja wspierająca księdza
          Tadeusza, aby nie czuł się osamotniony w swojej walce o prawdę. W książce tej
          ksiądz dziękuje tysiacom anonimowych ludzi, którzy go wsparli w trudnym
          momencie. Może księdzu Węcławskiemu zabrakło tego wsparcia zwykłych, świeckich
          ludzi? Każdy z nas ma momenty zwątpień, załamań. Wazne, aby w tych momentach
          nie był sam. Pozdrawiam serdecznie.








          "Tomasz Węcławski, który za dążenie do odsłonięcia prawdy zapłacił środowiskową
          infamią, utratą stanowiska dziekana Wydziału Teologicznego UAM i wieloma
          przykrościami, o których nawet nie wiemy."
          • kulinka3 Re: Dramat 10.03.07, 15:20
            otryt napisał:

            > Ksiądz Węcławski nie podaje powodów, ludzie spekulują. Dla mnie to również
            > przemawia na jego korzyść, nie wywleka trudnych spraw Kościoła, jak inni, lecz
            > w milczeniu odchodzi.

            Szanuję to milczenie, szczególnie,że powody ,tak jak pisałam, mogą być inne niż
            te,o których wspominasz w dalszej części swego listu, sugerując,że sprawa
            molestowania seksualnego mogła stać się powodem odejścia z kapłaństwa.


            > Obserwuję los księdza Isakowicza-Zaleskiego. Kupiłem jego książkę, aby choć w
            > ten sposób go wesprzeć. Była kiedyś w internecie akcja wspierająca księdza
            > Tadeusza, aby nie czuł się osamotniony w swojej walce o prawdę. W książce tej
            > ksiądz dziękuje tysiacom anonimowych ludzi, którzy go wsparli w trudnym
            > momencie. Może księdzu Węcławskiemu zabrakło tego wsparcia zwykłych, świeckich
            > ludzi? Każdy z nas ma momenty zwątpień, załamań. Wazne, aby w tych momentach
            > nie był sam. Pozdrawiam serdecznie.

            I właśnie postawa ks.Zalewskiego jest dla mnie światełkiem w tunelu.Podziwiam go
            za odwagę i wytrwałość.Takich ludzi w kościele życzyłabym sobie więcej.

            • otryt Re: Dramat 10.03.07, 16:27
              kulinka3 napisała:

              >sugerując,że sprawa molestowania seksualnego mogła stać się powodem odejścia z
              >kapłaństwa.

              Raczej miałem na myśli sprawę tuszowania tego faktu, blokowania dopływu
              informacji do JPII i karania ludzi uczciwych i zastroskanych, dążących do
              zapewnienia ładu moralnego w Kościele.

              >I właśnie postawa ks.Zaleskiego jest dla mnie światełkiem w tunelu. Podziwiam
              >go za odwagę i wytrwałość.Takich ludzi w kościele życzyłabym sobie więcej.

              Takich ludzi trzeba wspierać działaniem i modlitwą, aby wytrwali.smile)) Nie
              każdy jednak jest księdzem Zaleskim.



    • mamalgosia Re: widziałyście? 10.03.07, 12:52
      Zastanawiałam się nad powodami. Ton wypowiedzi wyklucza lekkomyślność,
      beztroskę. Czuję w niej jakiś żal.
      Pierwsza moj myśl była taka, że zobaczył cienie Kościoła - to, co niektórzy w
      Nim robią i stwierdził, że nie może reprezentować takiej instytucji. To była
      pierwsza myśl, ale głupia chyba. Bo przecież oznaczałoby to, że jest to osoba
      małostkowa (a nie jest), że patrzy na Kościół tylko poprzez pryzmat osób w nim
      będących, a kto jak kto - teolog jednak wie, że Kościół to nie tylko ludzie,
      ale i (lub: przede wszystkim) Mistyczne Ciało Chrystusa.
      Szymon Hołownia (którego jestem cichą wielbicielką) zwrócił uwagę na to, że w
      czteroakapitowej wypowiedzi 5 razy pojawia się słowo "śmierć". Skąd ono?
      Dlaczego tak częste odwoływanie się do spraw ostatecznych? I o czym to
      świadczy - oprócz tego, że decyzja została podjta bardzo świadomie.
      Teoria mojego Męża jest taka, że ksiądz ten ma na sumieniu coś, co nie daje mu
      spokoju i dlatego postąpił tak a nie inaczej. To coś zdarzyło się dawniej (w
      tekście jest wyrażenie, że wahania i rozmyślania nad tą decyzją trwały latami)
      i może w sumieniu nie da się tego pogodzić z reprezentowaniem Chrystusa przed
      Ludem Bożym.
      Nie wiem.
      W TVN 24 była ciekawa rozmowa na temat wyrażenia (z tej wypowiedzi) - o
      zakończeniu działalności kapłańskiej. O co tu chodzi i czy coś takiego jest
      możliwe? Wierzymy, że kapłaństwo wyciska na duszy niezatarte piętno i nie da
      się go wymazać przez jakąś rezygnację. To nie tylko osobista decyzja
      przyjmującego święcenia, ale to coś, co naznacza duszę na całe życie, a
      właściwie na całą wieczność. Rozumiem, że profesor teologii świadomość tę ma.
      Co więc oznacza zakończenie działalności kapłańskiej? Czy usunięcie się z życia
      publicznego? Nie, autor mówi, że tego własnie nie zamierza robić. Czy może
      tylko niewykonywanie swojego urzędu? Msza odprawiana we własnym pokoju? W
      studio wywiązała się rdyskusja, czy to jest możliwe. Jako przykład podano
      ojcostwo - czy głowa rodziny, ojciec dzieci, może pewnego dnia przyjść do domu
      i stwierdzić: "Od dziś zamykam moją działalność ojcowską"? - ojcem przecież
      nadal zostanie. Prawdę powiedziawszy nie bardzo zrozumiałam, który z rozmówców
      jakie miał zdanie na ten temat (troszkę się zagadali i moim zdaniem
      reprezentowali to samo stanowisko, ale jednak się spierali, czyli chyba jednak
      różne, ale ja tępa jestem, więc różnic nie wychwyciłam). Co więcej: sama nawet
      nie wiem, jakie zdanie mam.
      Jak większość nas na tym forum - uważam to odejście za smutne wydarzenie i
      wiem, że za nim kryje się dramat. Sprawa między nim a Bogiem - ale czy właśnie
      na pewno tylko w tym wymiarze?
      • rycerzowa Re: widziałyście? 10.03.07, 18:47
        mamalgosia napisała:

        > różnic nie wychwyciłam). Co więcej: sama nawet
        > nie wiem, jakie zdanie mam.

        Jaki to święty powiedział, że jeśli kobieta czegoś w kościele nie rozumie, to
        powinna męża spytać?
        Że też mojego akurat nie ma pod ręką, gdy jest potrzebny....
        • mamalgosia Re: widziałyście? 10.03.07, 20:46
          nie wiem, jaki to święty powiedział, ale choć mój Mąż jest bardzo mądry, to w
          tej dziedzinie wiem zdecydowanie więcejsmile Niemniej jednak moje niezrozumienie
          raczej nie polegało akurat w tym przypadku na tym, że coś w Kościele niejasne,
          ale chyba logika u mnie nawala na całej liniismile Tak więc Mąż-Matematyk jak
          najbardziej wskazany. Tylko, że on siedział obok mnie...
      • otryt Re: widziałyście? 10.03.07, 19:26
        mamalgosia napisała:

        >Teoria mojego Męża jest taka, że ksiądz ten ma na sumieniu coś, co nie daje mu
        >spokoju i dlatego postąpił tak a nie inaczej. To coś zdarzyło się dawniej (w
        >tekście jest wyrażenie, że wahania i rozmyślania nad tą decyzją trwały latami)

        To bym wykluczył, mówimy o człowieku krystalicznie uczciwym. Sprawa Paetza
        ciągnie się od 1999 roku. Do dziś padają oskarżenia, że zniszczono wspaniałego
        księdza biskupa, patriotę. Na to wszystko nałożyła się sprawa Wielgusa. Jako
        ciekawostkę warto podać fakt, że to właśnie abp Wielgus najmocniej bronił
        Paetza w 2002 roku.

        Ks. Węcławski:

        "Mówię o tym także dlatego, że docierają do mnie głosy o osobach, które czują
        się ze mną tak związane, że trwają przy swojej dotychczasowej formie życia,
        ponieważ ja trwam przy mojej, albo wahają się co do swoich własnych decyzji i
        losów i moje decyzje gotowe są potraktować jako punkt odniesienia dla swoich."

        Myślę, że ks. Węcławski wiele rozmawiał z tymi innymi księżmi, myśleli
        podobnie, rozumieli się, wspierali nawzajem, trwali w Bogu. Mieli do siebie
        zaufanie. Ks. Węcławski był dla nich kimś w rodzaju przewodnika duchowego. Nie
        wytrzymał w końcu, poddał się.

        • mamalgosia Re: widziałyście? 10.03.07, 20:48
          Być może masz rację. Ale może właśnie nie podołął temu, że jest uważany za
          krystalicznie uczciwego? A na sumieniu jednak coś ciąży?
          Nie wiem, ostatecznie zupełnie to nie moja sprawa, jakie miał powody. Myślę, że
          ważne
    • mama_kasia Re: widziałyście? 10.03.07, 18:15
      A mi jednak brakuje w tej deklaracji o odejściu
      słów o wierze, słów o Bogu.
      Mogę przyjąć "rezygnację z reprezentowania instytucji i
      wspólnoty kościelnej", jak czytamy. Ale co z relacją do Boga?
      Co stało sie z wiarą? Dla mnie, wierzącej w Boga, to jest
      bardzo ważne.
      • otryt Relacja do Boga 10.03.07, 19:29
        mama_kasia napisała:

        >Ale co z relacją do Boga?

        To są bardzo trudne sprawy. Relacji do Boga nie da się oddzielić od relacji do
        Kościoła. Profesor teologii sam tego uczył innych przez lata. Jakie deklaracje
        ma on dzisiaj składać? Że jest bardzo wierzący, ale niepraktykujący? Już słyszę
        te ironiczne uwagi. Jest osobą prywatną, jego stosunek do Boga jest od tej
        chwili jego sprawą osobistą. To prawdziwy dramat uczciwego ksiedza.
        • mamalgosia Re: Relacja do Boga 10.03.07, 20:49
          otryt napisał:

          > mama_kasia napisała:
          >
          > >Ale co z relacją do Boga?
          >
          > To są bardzo trudne sprawy. Relacji do Boga nie da się oddzielić od relacji
          do
          > Kościoła.
          Więc tym bardziej nie rozumiem tego o zamknięciu działalności kapłańskiej
        • mamamonika Re: Relacja do Boga 10.03.07, 21:57
          Ale z drugiej strony co ma zrobić ksiądz, który czuje, że pozostanie w tej
          wspólnocie jest wbrew jego przekonaniom, poglądom, uczuciom? Ma zostać i co?
          Głosić coś wbrew sobie? Utwierdzać innych nie będąc szczerym wobec siebie i
          Boga? Mówić okrągłe i mądre słowa, a myśleć zupełnie co innego?
          Bo przecież też wypowiedzieć posłuszeństwa wobec przełożonych też nie może,
          pozostając "w organizacji" musi siedzieć w tym sosie...
          Ja już wolę tak, jak jest...
    • rycerzowa Re: widziałyście? 10.03.07, 18:48
      Słuchajcie, a może i my nie jesteśmy bez winy?
      Czy okazaliśmy mu, że on właśnie t a k i jest nam potrzebny jako k s i ą d z?!
      • mamalgosia Re: widziałyście? 10.03.07, 20:51
        ?
        • rycerzowa Re: widziałyście? 10.03.07, 21:57
          Ot na przykład, ksiądz Rydzyk raczej nie odejdzie, gdyż czuje się ludziom bardzo
          p o t r z e b n y.

          Po tych głośnych ostatnich odejściach, zadajemy sobie pytanie, czy w Kościele
          jest miejsce dla "myślących" księży. Rozumiemy przez to miejsce wśród hierarchii.
          A wśród nas?

          Przed kilkoma laty ksiądz Węcławski był częstym gościem w naszej parafii.
          Nie było tłoku.
          Przed rokiem zainicjował ciekawą teologiczną dyskusję na łamach TP ("Trzy
          poziomy"). Nie było specjalnego zainteresowania.

          Jakimi problemami żyje Kościół (czyli my)? Lustracja, aborcja, celibat,
          polityka, rozwody, homoseksualizm, etc.

          Czy jest gdzieś czas i miejsce na pytania fundamentalne?
          • mamalgosia nisza 11.03.07, 12:53
            Patrz, to ja mam wrażenie przeciwne. Pytania fundamentalne, a poszukiwania
            kogoś z kim można by porozmawiać o nich (mam na myśli księży) - mizerne.
            Mieszkam w na prowincji i to niestety widać. Nawet na maila ksiądz proboszcz
            nie odpowiedział. Rekolecje naprawdę cienkie, kto by do nas przyjechał.
            Oczywiście to moja sprawa, co wydobędę z czyichś słów i Duch tchnie kędy chce,
            ale właśnie u nas takich ludzi, o których piszesz brakuje. Może powinno się
            tych mądrzejszych jakoś racjonować?
            • rycerzowa Re: nisza 11.03.07, 19:47
              Mam wrażenie, że twoje wrażenie nie jest przeciwne, ale przeciwnie - jest
              zbliżone do mojego.
              Że z pewnymi problemami człowiek pozostaje sam.
          • a_weasley Re: widziałyście? 11.03.07, 15:01
            rycerzowa napisała:

            > Ot na przykład, ksiądz Rydzyk raczej nie odejdzie, gdyż czuje się ludziom bardz
            > o
            > p o t r z e b n y.

            Powiem więcej. Czy się to nam podoba, czy nie, wielu ludzi naprawdę go potrzebuje.

            >
            > Po tych głośnych ostatnich odejściach, zadajemy sobie pytanie, czy w Kościele
            > jest miejsce dla "myślących" księży. Rozumiemy przez to miejsce wśród hierarchi
            > i.
            > A wśród nas?
            >
            > Przed kilkoma laty ksiądz Węcławski był częstym gościem w naszej parafii.
            > Nie było tłoku.
            > Przed rokiem zainicjował ciekawą teologiczną dyskusję na łamach TP ("Trzy
            > poziomy"). Nie było specjalnego zainteresowania.

            > Jakimi problemami żyje Kościół (czyli my)? Lustracja, aborcja, celibat,
            > polityka, rozwody, homoseksualizm, etc.

            O ile o lustracji i polityce różnie mówią, o tyle celibat jest poważnym
            problemem Kościoła instytucjonalnego, a pozostałe trzy... no cóż, można tylko
            spierać się, który między nimi najważniejszy, bo wszystkie trzy SĄ wagi zasadniczej.
            • rycerzowa Re: widziałyście? 11.03.07, 21:05
              a_weasley napisał:

              > O ile o lustracji i polityce różnie mówią, o tyle celibat jest poważnym
              > problemem Kościoła instytucjonalnego, a pozostałe trzy... no cóż, można tylko
              > spierać się, który między nimi najważniejszy, bo wszystkie trzy SĄ wagi zasadni
              > czej.

              Tak, to jest ważne i poważne. Jak i eutanazja, antykoncepcja, kapłaństwo kobiet.
              Ale to są wszystko problemy p o c h o d n e, nie podstawowe, nie fundamentalne.
              W zasadzie we współczesnym Kościele brak jest debaty prawdziwie teologicznej ,
              na miarę dawnych sporów o filioque.
              Ot, dowiedzieliśmy się mimochodem, że doszło do porozumienia z jednym z
              Kościołów protestanckich. Jak rozwiązano spór doktrynalny? Kto wie?

              Komentatorzy decyzji ks.Węcławskiego podejrzewają :
              - albo przyczynę obyczajową (czytaj: kobieta),
              - albo niezgodę ks. Tomasza na niegodziwości w łonie Kościoła instytucjonalnego
              (sumienie).
              Ale - przecież ksiądz ten był na cenzurowanym od dawna. Gdyby w tej materii
              (kobieta) w czymkolwiek by podpadł, nie dałoby się tego ukryć; tak przypuszczam.
              Drugie ale - ksiądz ten jest od dawna dorosły. Gdyby dopiero teraz dostrzegł
              zło wokół siebie, znaczyłoby, że jest skrajnie naiwny. Gdyby dopiero teraz
              zdecydował się dać wyraz swemu oburzeniu - że jest hipokrytą.
              Przypuszczam, że nie jest ani jednym, ani drugim.

              A może po prostu chodzi o rzecz dla niego fundamentalną - o wolność myśli
              naukowca?
              W tym sensie uważa, że postępuje zgodnie ze swym sumieniem, bo jest to zgodne z
              wolą Pana, który obdarzył człowieka wolnością i rozumem?
              Dlaczego nie jako kapłan?
              Może z poczucia odpowiedzialności? Błąd oficjalnego przedstawiciela Kościoła
              obciąża wszak Kościół. Teraz może poszukiwać Prawdy na własny rachunek.
              A może zapragnął myśleć nomen omen niedogmatycznie?
              Może.




              • jol5.po Re: widziałyście? 12.03.07, 10:19
                >Teraz może poszukiwać Prawdy na własny rachunek.<
                też mi się tak wydaje. W deklaracji pisze:
                >Po wieloletnim i gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji
                sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i
                wspólnoty kościelnej. Zakończyłem i zamknąłem moją działalność kapłańską.
                Zamierzam działać publicznie wyłącznie na moją własną odpowiedzialność.(...)
                Natomiast teraz dojrzałem do tego, by pójść konsekwentnie dalej - zgodnie z
                rozeznaniem mojego sumienia.<
              • minerwamcg Re: widziałyście? 14.03.07, 00:02
                > W zasadzie we współczesnym Kościele brak jest debaty prawdziwie teologicznej ,
                > na miarę dawnych sporów o filioque.

                Mnie osobiście sporów o filioque nie brakuje ani trochę. Nie wiem i nigdy na
                tym świecie się nie dowiem, od kogo pochodzi Duch Święty i pozostawiam to
                niewyjaśnioną tajemnicą Trójcy Świętej. Wierzę na słowo Kościołowi, że od Ojca
                i Syna, ale praktycznego znaczenia dla mnie nie ma to żadnego. Na liczenie
                diabłów na końcu szpilki też się nie piszę...
    • isma Re: widziałyście? 13.03.07, 12:59
      Zacytuje stara wiadomosc KAIa.
      No trzepie mnie ;-(((.
      Czy prymas Polski (i w ejdnej osobie metropolita poznanski, warszawski i
      krakowski) nazywa sie juz Tomasz Terlikowski, czy ja cos przeoczylam?

      "Ksiądz profesor Tomasz Węcławski stanowczo zaprotestował przeciwko piątkowej
      publikacji "Rzeczpospolitej", która podała informację o rzekomej rezygnacji z
      kapłaństwa tego jednego z najbardziej znanych polskich teologów.

      "Stanowczo protestuję przeciwko tej publikacji. Mam sam prawo informować o
      sobie, kiedy uznam to za właściwe, wobec czego publikowanie domysłów
      dziennikarskich okraszonych strzępami wiadomości, zwłaszcza w sprawie tej wagi,
      uważam za działanie głęboko nieetyczne. Żądam przeprosin za tę publikację" -
      napisał ksiądz Węcławski w specjalnym oświadczeniu.

      Komentarza na temat informacji podanych przez „Rzeczpospolitą” odmówiła
      poznańska kuria. "Nie komentujemy doniesień prasowych. Nie dotarły też do nas
      żadne fakty na ten temat" - powiedział KAI w dniu ukazania się publikacji
      rzecznik prasowy Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, ks. dr Maciej Szczepaniak.

      Tomasz Terlikowski w artykule zatytułowanym "Czy kapłan zrzuci sutannę",
      opublikowanym w piątek przez "Rzeczpospolitą", napisał między innymi, iż od
      kilku dni ksiądz Tomasz Węcławski "przychodzi na publiczne wykłady ubrany 'po
      cywilnemu', pod krawatem", a w wywiadzie udzielonym niedawno Gazecie Wyborczej
      zrezygnował z tytułu ksiądz przed swoim nazwiskiem.

      Ksiądz profesor Tomasz Węcławski jest znanym teologiem fundamentalnym, autorem
      wielu książek i publikacji prasowych. Kilka lat temu zasłynął z ostrego
      sprzeciwu wobec zachowań ówczesnego metropolity poznańskiego, arcybiskupa
      Juliusza Paetza, któremu zarzucono molestowanie seksualne kleryków i księży.

      Po oskarżeniach o współpracy arcybiskupa Stanisława Wielgusa z komunistycznymi
      służbami specjalnymi, ksiądz Węcławski był jedną z trzech osób, które na prośbę
      Rzecznika Praw Obywatelskich przeglądały w Instytucie Pamięci Narodowej akta
      dotyczące hierarchy."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka