Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      a w MOIM ubiorze.... :)

    01.05.09, 17:06
    najbardziej nie podoba mi się to, że przyswajam trendy z opóźnieniem. nie żeby
    wszystkie jak leci, te które do mnie pasują, ale i tak pół sezonu mielę coś w
    głowie zanim dojdę do wniosku, że się nadaje.

    przykłady: wet look leggins, wiszą już na wieszakach z przecenami, a ja się
    zastanawiam. cage shoes to samo, a ja dopiero zamówiłam, dwurzędowe kurtki
    napoleońskie itd.

    najśmieszniejsze, że z racji profesji mam na co dzień do czynienia z modą,
    przymierzam te ciuchy, widzę w nich innych, piszę o nich, szwendam się między
    wieszakami - tylko jakoś wolno myślę.

    wam idzie szybciej?
      • nessie-jp Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:10
        O, ja też :) Tak się długo zastanawiam, czy aby na pewno i czy to w moim stylu,
        że się robi passe :)

        Poza tym mam sobie za złe, że nie umiem kupować zestawów. Kupuję przypadkowe
        rzeczy, które potem do siebie nie pasują i nie mam ich z czym nosić...
        • nostress.ka21 Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:14
          No i ja mogę dołączyć do zacnego grona :|

          Rzeczy kupuję z opóźnieniem, albo kupię i leżą gdzieś w szafie, a jak do nich
          dojrzeję to już dziwne mi się wydają :))

          A najbardziej wkurza mnie fakt, że podoba mi się styl ubioru niektórych
          "szafiarek", jednak ja za żadne skarby bym się tak nie ubrała...:( Odnoszę wtedy
          wrażenie, że się na mnie dziwnie patrzą :))
      • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:17
        Nie przejmuj i tak Polki patrząc z perspektywy Londynu, czy innej stolicy
        europejskiej wyglądają jak ostatnie wieśniary.
        • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:20
          niczym się nie przejmuję, mieszkam w australii i na co dzień mogłabym spokojnie
          chodzić w jutowym worku z cekinami :D
          • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:21
            I tam były modne te dwurzędowe kurtki?
            • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:24
              nie były, a są. krótkie, z długim rękawem. majowy vogue, in style, shop til you
              drop, na ebayu osiągają kosmiczne ceny.
              • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:32
                To bardzo ciekawe.

        • b.davies Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:32
          green_basik napisała:

          > Nie przejmuj i tak Polki patrząc z perspektywy Londynu, czy innej stolicy
          > europejskiej wyglądają jak ostatnie wieśniary.

          chyba sobie żartujesz...grube brytyjki wciskające się w za małe i za krótkie spódniczki...dzięki bardzo, wolę być już "wieśniarą":)

          Mnie w moich nawykach zakupowych wkurza to, że zawsze kupuję ubrania w tym samym stylu...nawet jak mam ochotę wybrać chociaż raz coś zupełnie innego niż do tej pory, i tak do domu wracam z kolejną parą rurek i dopasowaną bluzką/sweterkiem :P
          • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:43
            > chyba sobie żartujesz...grube brytyjki wciskające się w za małe i za krótkie sp
            > ódniczki...dzięki bardzo, wolę być już "wieśniarą":)

            Pisałam o krajach, w których cechą narodową nie jest otyłość.

            • paulinaa Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 19:16
              a to są takie kraje?
            • nessie-jp Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 19:18
              > Pisałam o krajach, w których cechą narodową nie jest otyłość.

              Na przykład?

              Chętnie poznam przykład kraju, w którym nie występuje zjawisko otyłości dużej
              części społeczeństwa.

              No, chyba że piszesz o modzie Korei Północnej...?
              • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 10:26
                >
                > Chętnie poznam przykład kraju, w którym nie występuje zjawisko otyłości dużej
                > części społeczeństwa.
                >
                > No, chyba że piszesz o modzie Korei Północnej...?


                Norwegia, Szwecja, Francja.
                • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 12:52
                  zdecydowanie norwegia jest doskonałym przykładem. właśnie od paru lat lekarze
                  biją na alarm, że otyłość stanowi coraz poważniejszy problem w grupie wiekowej
                  18-30 lat (po zakończeniu szkoły młode pokolenie bierze rozbrat ze sportem i
                  objada się na potęgę fastfoodami).
                  • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 13:17
                    Oj, to nie trafiłam z tą Norwegią.
                    Ale z Francją jak najbardziej.
                    • paulinaa Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 19:10
                      Problemy nadwagi i otyłości coraz wyraźniej dają się we znaki także Francji,
                      słynącej ze smacznej i zdrowej kuchni. Wśród dorosłych mieszkańców Francji
                      sytuacja nie jest jeszcze alarmująca, natomiast duży niepokój wywołuje rosnący w
                      zastraszającym tempie odsetek młodych ludzi zagrożonych nadwagą.
                      • green_basik Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 19:38
                        > Problemy nadwagi i otyłości coraz wyraźniej dają się we znaki także Francji,

                        Problem nadwagi i otyłości daje się we znaki wszędzie, gdzie są fast foody.
                        Dzieci uwielbiają takie jedzenie.

                        Smaczna i zdrowa kuchnia to jedno, druga kwestia to kultura spożywania posiłków
                        - nie ma pojadania między posiłkami, na deser jest z reguły jogurt lub owoce, a
                        nie tak jak w Polsce ciężkie i tłuste ciasta.
                • wanilinowa Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 13:56
                  green_basik napisała:

                  > >
                  > > Chętnie poznam przykład kraju, w którym nie występuje zjawisko otyłości d
                  > użej
                  > > części społeczeństwa.
                  > >
                  > > No, chyba że piszesz o modzie Korei Północnej...?
                  >
                  >
                  > Norwegia, Szwecja, Francja.

                  stolicą żadnego z tych krajów nie jest Londyn. sprawdź na wikipedii zanim znów
                  spróbujesz zabłysnąć.
          • magdaksp Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 23:04
            tez wole byc wiesniara-nie wiem gdzie te fajnie ubrane brytyjki, bo ja widzialam
            tylko mase dziewczyn,ktore byly ubrane w niemal ten am zestaw-tunika i
            balerinki,bez znaczenia czy nosza rozmiar 36 czy 44.dla mnie masakra.
            a poza tym zwykle jest tak,ze najwieksza wieśniarą jest osoba mowiac tak o innych
      • black-emissary Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 17:42
        Trendami nie przejmuję się wcale i kompletnie mi to nie przeszkadza.

        O tej porze roku natomiast coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać to, że noszę się głównie na czarno. Ale bez względu na to ile kolorowych bluzek sobie kupię to i tak rano sięgam po czarne.
      • ensoleillement Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 19:52
        ja tam na trendach się nie znam

        ale denerwuje mnie parę innych rzeczy:) przede wszystkim to, że wszystko mi się
        błyskawicznie nudzi, ale tak naprawdę do absurdalnego stopnia- że kupię sobie
        przecudowną sukienkę, założę raz, poczuję się przez te parę godzin jak gwiazda;)
        a potem leży w szafie miesiącami, bo juz się wyekspoatowała:/ Baardzo rzadko
        zdarza mi się powtarzać zestawy, przynajmniej na takiej przestrzeni czasowej, w
        której jestem stanie zapamiętać, co kiedyś miałam na sobie. No po prostu źle się
        czuję i już. I jeszcze jedna rzecz- mimo, że w moim mniemaniu żaden obcas nie
        będzie nigdy tak wygodny jak płaskie buty, nie mogę się ostatnio przełamać i
        nosić balerin tak, jak kiedyś. Głupie to i puste, no ale po prostu już tak się
        przyzwyczaiłam, że czuję się bez obcasów beznadziejnie:( I tak czasem zdarza mi
        się wracać z bólem stóp, bo przemierzyłam kilometry i mimo, że miałam je w
        planie- nie założyłam płaskich butów.
        • hanna.wanna do Enso 01.05.09, 22:51
          Enso, cudowny blog. znaczy genialne ubrania, fantastyczne! jestem pod wrazeniem caloksztaltu, czyli modela i jego odzienia :)
          • ensoleillement Re: do Enso 02.05.09, 18:33
            dziękuję:)
        • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 03:59
          > ja tam na trendach się nie znam

          naprawdę? na pierwszej stronie bloga znalazłam:
          sandały gladiatorki, "mokre" legginsy, boyfriend's jacket, biker jacket, pawie
          kolczyki, podarte rajstopy, "mokrą spódnicę", buty z frędzlami, tunikę,
          oversized bag, noszoną a la victoria beckham, i takież okulary, no i na koniec
          rara skirt i kurtkę, o której pisałam wyżej.

          to jak, miesiąc zbiegów okoliczności czy kokieteria? :)
          • ensoleillement Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 18:31
            no no:) to jak już tyle wyszukałaś to może pobądź na moim blogu trochę dłużej, z
            nastawieniem innym niż tylko chęć podważenia mojej wypowiedzi, może uda Ci się
            dowiedzieć czegoś więcej o mnie jako osobie i wtedy wszelkie Twoje pytania będą
            zbędne:)

            i tylko grzecznie proszę, nie mów mi że noszę coś a la victoria b, wolę żyć w
            błogiej nieświadomości tego faktu:) Pozdrawiam
            • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 05:35
              ależ Enso, ja jestem na Twoim blogu trochę dłużej. od pierwszych postów, tak
              konkretnie :) nie zostawiam jedynie komentarzy, bo nie wpisują sie one w
              charakter pozostałych.

              jak więc widzisz, nie czynię tego z chęci podważenia Twojej opinii, nie
              uczyniłam tego ani razu przez ponad rok.

              tym niemniej stwierdzenie, że nie interesują cię trendy, byłoby miłą kokieterią,
              gdyby nie trąciło hipokryzją. nie wiem zresztą, czemu zdecydowałaś się z tym
              "kryć", adaptowanie trendów idzie ci bardzo dobrze - ale rozumiem, że w wieku 22
              lat wypada głosić jakieś szczytniejsze ideały :)

              na koniec cytat:
              Mam nadzieję, że zdawaliście sobie sprawę z tego, że pokazanie na moim blogu
              dziurawych rajstop jest tylko kwestią czasu:) Co ja na to poradzę, że jaram się
              takimi, tfu, trendami...


              pozdrawiam :)
              • aniorek Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 11:43
                Hehe, busted. ;)
              • ensoleillement Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 11:45
                no masz Ci los a Ty dalej swoje:) naprawdę mi się nie chce z Tobą dyskutować,
                nie rozumiem też, co takiego Ci zrobiłam, że w drugim już wątku w tym samym
                czasie uderzasz do mnie personalnie. Ale proszę bardzo: interesowanie się
                trendami w moim mniemaniu, szczególnie jeśli ma się już jakiś bardziej
                ustrukturalizowany kontakt z modą, jak np. poprzez prowadzenie bloga, moim
                zdaniem polega przede wszystkim na czerpaniu inspiracji z wybiegów, od
                projektantów, tudzież od jakiś tam światowych ikon mody. Np. harel bardzo często
                odnosi się w swoich postach do danej kolekcji, a nasza forumowa hazel dobkins
                bezbłędnie podaje świetne zresztą przykłady najnowszych kolekcji i najnowszych
                trendów właśnie. Często też różne szafiarki piszą o najnowszym wydaniu vogue czy
                innych. Ja natomiast, moja droga strażniczko mówienia przeze mnie prawdy i tylko
                prawdy, nie odwiedzam żadnych portali modowych, nie oglądam żadnych kolekcji,
                nie znam się kompletnie na projektantach, nie czytam takich gazet itd. I
                oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam się czym chwalić... Poza
                odwiedzeniem kilku zagranicznych i kilku polskich blogów raz/ dwa razy w
                tygodniu nie robię nic, co mogłoby mnie przybliżyć do trendów, poza
                okazjonalnym, teraz już coraz rzadszym, czytaniem FM (gdzie bądź co bądź trochę
                wiedzy wpadnie, patrz hazel). Nie mam na to czasu, ale też być może trochę
                chęci- po prostu dużo czasu zajmują mi studia i cała reszta, a wysoka moda jakoś
                mnie nie kręci- wolę ulicę. I teraz proszę bardzo, podane przez Ciebie
                przykłady: serio wystarczy przetłumaczyć nazwę ciucha na angielski, żeby stał
                się trendy?:) moze zacznę stostować na szerszą skalę. Dziurawe rajstopy-
                zobaczyłam parę miesięcy temu na blogu Miss Pandory, potem na naszym polskim
                Doll of Porcelain, poza tym była o nich dyskusja na forum szafiarek- stąd stały
                się dla mnie trendem, jak najbardziej. Ale co innego jakaś tam "moda" wśród
                blogów szafiarskich, co innego prawdziwy trend w modzie, o którym tu rozmawiamy,
                zdaje się, że masz większą znajomość tego faktu niż ja, sama pisałaś, że
                zajmujesz się modą. Inne przykłady- jeśli serio uważasz, że "adaptuję nowe
                trendy", zakładając spódniczkę z H&M z zeszłorocznej przeceny, legginsy które ma
                już chyba absolutnie kazdy przynajmniej w blogosferze, pawie kolczyki noszone
                przez gwiazdy z rok temu (wiem, bo czytam pudelka;), buty po prostu z obecnej
                kolekcji taniego sklepu, "oversized bag" wtf??- to jest taki trend, myślałam ze
                po prostu musze zmieścić format a4 do szkoły! no i okulary "a la victoria b."
                sprzed 2 lat- to bardzo bardzo mi miło:) ale widocznie mamy inne pojęcie o tym,
                co to znaczy adaptować trendy, i być może kluczem do tej dyskusji jest nie to,
                że kokietuję, ale to, że jest tam we mnie jakaś tam skromność (taaak, a prowadzę
                bloga, jak to możliwe??), wiem, jak wielu rzeczy o modzie nie wiem (o wysokiej
                właściwie nic) i w moim mniemaniu zdanie "ja tam się na trendach nie znam" jest
                absolutnie prawdziwe, bo moja wiedza jest bardzo fragmentaryczna,
                nieustematyzowana, pochodzi z niepewnych źródeł i jedyne co mogę o niej dobrego
                powiedzieć, to to, że jest spontanicznie i czasem nieświadomie wykorzystywana w
                rzeczywistości, bo takie już spontaniczne, nieuważne i radosne ze mnie dziecię.

                Niniejszym zgłaszam też prośbę o zmianę obiektu sarkastycznych uwag i głębokiej
                psychologicznej analizy via Internet. Również pozdrawiam:)

                EOT
                • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 12:01
                  niepotrzebnie się unosisz. i niepotrzebnie polemikę odbierasz jako atak
                  personalny, co zresztą poniekąd wyjaśnia nieobecność na blogu innych komentarzy
                  niż euforyczne.

                  jeśli został tu użyty jakiś argument ad personam, to najpewniej ten: "moja droga
                  strażniczko mówienia przeze mnie prawdy i tylk
                  > o prawdy"

                  akapit o Twej fragmentarycznej znajomości mody w sumie by wystarczył jako
                  sensowny głos w dyskusji, ale skoro poruszenie nakazało Ci tak obszerną
                  wypowiedź, to umówmy się, że aby nie burzyć Twojego spokoju ducha, nie będę w
                  przyszłości z Tobą polemizować.

                  aha, należą Ci się moje przeprosiny za wzmiankę o wieku, wyszło protekcjonalnie,
                  choć nie miało.

                  jeśli zainstalujesz sobie feedjita na blogu, to powiem Ci, skąd jestem i możesz
                  mnie śmiało banować :):)
      • hanna.wanna Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 22:29
        w mojej garderobie co roku pojawia sie max jedna trendy rzecz. poza nia cala
        reszta jest uniwersalna i ponadczasowa. dzieki temu z latwoscia mieszam zestawy
        i raczej nigdy nie czuje sie przebrana, o co latwo gdy czlowiek zalozy na siebie
        wszystko co modne w danym sezonie.
        i to co opisalam powyzej bardzo w sobie lubie :)
      • ladyjm Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 23:00
        u mnie roznie to bywa - czasami z wyprzedzeniem, czasami z opoznieniem (np rurki
        - b dlugo sie im opieralam).
        generalnie nie bardzo przejmuje sie trendami ale miewam roznego rodzaju fazy i
        obsesje, ktore trwaja krocej lub dluzej.
        sa tez style/trendy, ktore zawsze mi sie podobaja i czesto kupuje ubrania nimi
        inspirowane wiec zawsze sie ciesze gdy powracaja. a jak aktualnie nie sa "in" to
        trudno - nosze i tak (np military look, victorian, maxi sukienki, orient).
      • zettrzy Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 23:40
        trendy przyswajam wylacznie kiedy mi leza... inaczej moze ich w
        ogole nie byc
        trendy ostatniej dekady byly tak beznadziejne, ze wlasciwie nic nie
        przyswoilam, a szafy i tak mi sie nie domykaja
      • jagoda_pl Re: a w MOIM ubiorze.... :) 01.05.09, 23:47
        Przybij piątkę:)! Do mnie też właśnie niedawno dotarło, że "mokre" legginsy są fajne. W ogóle jestem niby na bieżąco z trendami, ale... w teorii. W praktyce mam spore opóźnienie.

        Poza tym uwielbiam czarne ubrania i jak idę na zakupy to prawie zawsze wracam z czymś w tym kolorze. Od lat planuję wprowadzenie brązów, zieleni, ale jakoś mi to nie idzie.
      • karmelek4 Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 11:13
        durneip napisała:


        > wam idzie szybciej?


        Nie...u mnie chyba jeszcze wolniej :/
      • buka123 Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 17:56
        najmodniejszy jest ten, który jest o krok za modą <:
        • gabrielafrancuz Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 19:18
          A nie "przed"?
      • gabrielafrancuz Re: a w MOIM ubiorze.... :) 02.05.09, 19:21
        Nie jestem "niewolnicą" trendów, wybieram to, co mi pasuje. Czasem bywa tak, że
        kupuję coś, co będzie dopiero modne na pół roku do przodu, nie zdając sobie z
        tego sprawy. Fajne jest to, że moda jest na tyle eklektyczna i elastyczna, że
        naprawdę ciężko być kompletnie niemodnym.

        Co to są "cage shoes"? Można prosić o tłumaczenie?
        • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 12:10
          > Co to są "cage shoes"? Można prosić o tłumaczenie?

          to. na potrzeby pret-a-porter przerobione na zwykłe sandały gladiatorki, tylko z
          dużą ilością cienkich pasków, układanych w kratkę albo podłużnie względem siebie.
        • estraq Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 14:09
          Cage shoes
          • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 03.05.09, 14:11
            aaa, dzięki. miałam link do ysl, ale gdzieś mi się zgubił :)
      • bajeczka3 Re: a w MOIM ubiorze.... :) 04.05.09, 12:07
        Ja mam tak, że jak kupię coś naprawdę modnego, potrafię włożyć do
        szafy, bo "za ekstrawaganckie", leży to i leży, czekając na swoje 5
        min, potem nadaje się tylko do pojemnika pck:) co jakiś czas próbuję
        podjąć jakieś radykalne rozwiązania modowe, ale to raczej tylko
        zrywami...a na co dzień bezpieczna klasyka, ze szczyptą nowego
        • black_magic_women Re: a w MOIM ubiorze.... :) 04.05.09, 12:37
          Co mi przeszkadza?
          1.jestem trochę nieśmiała i nie chcę zbytnio zwracać na siebie uwagi,dlatego nie
          noszę dużych dekoltów i wysokich obcasów.W takich rzeczach wyglądam
          znakomicie,ale ta męska uwaga;)
          2.mam mnóstwo świetnych ciuchów,ale nie mam okazji żeby je nosić.Po za tym
          Lublin to trochę za małe jak dla mnie miasto,np w Warszawie czuję większy
          ubraniowy luz
      • hazel_dobkins Re: a w MOIM ubiorze.... :) 04.05.09, 12:24
        tak, idzie mi to szybko, zarówno jeśli chodzi o trendy, które
        przyjmuje, jak i te które odrzucam
      • durneip Re: a w MOIM ubiorze.... :) 04.05.09, 15:17
        na fali dzisiejszych zakupów przyszło mi jeszcze do głowy, że w ogóle nie umiem
        kupić sobie ani nosić biżuterii. trochę jej mam, a noszę od wielkiego dzwonu.
        tego co w sklepie czy na ebayu nie umiem "zobaczyć" z moimi ciuchami.

        a szkoda, bo widzę na innych zachwycającą biżuterię, tylko sobie nie umiem wybrać.
        • mekinking Re: a w MOIM ubiorze.... :) 04.05.09, 22:54
          to ja chyba też należę do tych trochę za trendami, ale to chyba wynika z
          lenistwa. nie chce mi się stać w długich kolejkach bo teraz wszyscy kupują
          wetleggins i trzeba je mieć itp itd (chyba trochę przesadzam), wolę przejść się
          do lumpeksu a tam wiadomo, jest albo to co było modne, albo to co będzie. dobrze
          jak wybiorę to co będzie :)
          ale faktem jest, że sandały rzymianki kupiłam przed boomem na gladiatorki ;)

          a co do biżuterii to polecam, jeśli nie wiesz jak ją ugryźć, zestaw kilkunastu
          łańcuszków i różne zawieszki, nawet takie handmade, brelok do kluczy też może
          robić za zawieszkę i inne domowe rzeczy-prosto i fajnie. do tego spokojne kolce
          i graj butami/torebkami/chustami. biżu nie musi być głównym punktem ubioru :)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja