Gość: Perez
IP: *.094.c88.petrotel.pl
22.11.09, 21:43
Niestety ma rację autor komentarza: w "Wiśle" źle się dzieje. I -
niewykluczone - że jest to na rękę obecnemu wiceprezesowi
Zajączkowskiemu.
Bo po pierwsze: to właśnie on sprytnie (według swojego planu)
rozgrywa zawodników: "starych" (Wuszter, Zołoteńko, Paluch,
Kwiatkowski, Twardo, Wiśniewski) przeciwko "nowym" (Miszka, i
skandynawscy obcokrajowcy), informując "starych", że jak ci "nowi"
mają takie oszałamiające kontrakty, to niech sobie grają. I
jak "nowi" złapali kontuzje, to niech klub cierpi, za to że nie
docenił ich ("starych") umiejętności, dając im gorsze od "nowych"
warunki finansowe kontraktów.
Po drugie: Zajączkowski ma plan odsunięcia duetu Jensen - Szczucki
od kierowania drużyną. Na ich miejsce jest lansowany trener
żeńskiego szczypiorniaka Kropiwnicki, którym Zajączkowski będzie
mógł sterować, a w końcu przejąć trenowanie pierwszej drużyny. Ma mu
w tym dopomóc grupka "starych" oraz ...nowy kierownik drużyny,
którym ma zostać Andrzej Marszałek (pełni on dzisiaj społecznie
funkcję swoistego "łącznika" między "starymi" a wiceprezesem
Zajączkowskim.
Po trzecie: "starzy" (np. panowie W.i Z.) są zajęci swoimi biznesami
prywatnymi (firmami handlowymi i budowlanymi oraz innymi
spółeczkami) i tak naprawdę nie mają czasu na solidne trenowanie.
Ponadto budują kolejne domy i dla nich to jest teraz najważniejsze.
Po co się męczyć z "Vive", przecież kontrakty miasto musi płacić, a
dwanaście tysięcy miesięcznie piechotą nie chodzi i zawsze się
przyda.