logiczny1
08.05.12, 10:09
A może z milion? Bez kozery powiem PIŃCET!
Jak chodzi o moje odczucia - to po pierwsze pan Wałęsa nie jechał 115 km/h, tylko dużo więcej - skoro przeleciał kilkadziesiąt metrów.
Po drugie - i tak "stwierdzono", że przekroczył prędkość, więc jak dla mnie jest WSPÓŁWINNY wypadku - no ale kierowca Toyoty nie nazywa się jak znany noblista.
Po trzecie - ograniczenie prędkości to jedno, a drugie to zachowanie BEZPIECZNEJ prędkości - skoro przejeżdżał koło STOJĄCEJ ciężarówki - to musiał zachować ostrożność bo:
- ciężarówka mogła się włączać do ruchu
- za ciężarówką (jak się okazało) ktoś mógł się włączać do ruchu (i się włączał)
Podsumowując: pan Jarosław W. nie zachował bezpiecznej prędkości, nie zachował ostrożności i był współuczestnikiem wypadku - a także powinien być uznany za WSPÓŁWINNEGO.
Żądanie 100 tys. zł odszkodowania jest w tym przypadku śmieszne.
(nie zamierzam się odnosić politycznie).