epoeta 12.03.13, 21:28 Książka wartościowa! Warto i dzisiaj pisać monografie współczesne, bo za 10 lat tylko one będą nam przypominały o zabijanym dzisiaj Starym Mieście. Myślę, że za 10 lat już go nie będzie! Przykre, ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: płocczanin0 Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: 185.9.127.* 12.03.13, 23:01 Żeby zadowolić Nowbogackich zlikwidowano Rybaki. Teraz wygląda to wszystko , jak za czasów średniowiecza. Co by tu jeszcze rozebrać? W pierwsymn rzędzie MORKĘ. Potem piasek sprzedać Finom i Arabom.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdzich Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: *.plock.mm.pl 13.03.13, 07:30 Po co płacić spore pieniądze skoro można przeczytać tą książkę w internecie. Książnica Płocka we współpracy z MBC zeskanowała ową książkę i udostępniła na stronach MBC. Jak komuś nie przeszkadza czytanie książek z monitora komputera bo dla mnie osobiście to herezja LINK: mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/docmetadata?id=7427&from=&dirids=1&ver_id=&lp=21&QI= Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: płocczanin0 Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: 185.9.127.* 13.03.13, 08:08 Tak powiedział pewien minister, likwidując biblioreki... nawet szkolne....... Jedno drugiemu nie przeczy. To jest nasze Dziedzictwo Narodowe i Znaki Naszego Czasu. Dobrze, że wznowiono nakład. Dobrze, że są Organizatorzy, ciągnący Dzieje i Losy dawnych płocczan, poprzez kolejne Pokolenia. Podziekowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsieluk Re: monografia przez i krótkie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.13, 09:47 Książczyna bez sensu. Nie uwzględnia np badań dot. miejsca pochówku naszych przyjaciół niemieckich co w ramach wewnętrznych rozrachunków zbójeckich zostali rozstrzelani w pawilonie jaków ani piosenek Wandy Pilarskiej świadczących o tym że rodzili się tu ludzie zdolni. Pominięto także dzieje domu Bzure co to wydani w rece gestapo zwolnili swoje mieszkania dla propolskich osadników niemieckich oraz żyjących z nimi w symbiozie przez całą okupację dobrych Polaków. Lepeij na e-booku wydac Epilog Odpowiedz Link Zgłoś
zasciankowo wątek niemiecki 13.03.13, 14:04 Nowowiejski pewnie wyczuwał, co się świeci ze szwabami (+cały bagaż historii zaborczej), dlatego skąpił im miejsca w "książczynie", wszak to za sprawą Ewangelika, który podkablował na Biskupa do folksdojczów spędził on rok na internowaniu w Słupnie, a potem wraz ze świątobliwym sufraganem bp. Wetmańskim został zakatowany w obozie działdowskim. Sapienti sat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cytat Re: monografia przez i krótkie IP: 80.72.35.* 13.03.13, 14:09 "(...) na usługach władz niemieckich działał miejscowy pastor Adolf Schendel, bezpośrednio przed wojną niemiecki szpieg w Płocku. Należał on do wszystkich organizacji społecznych na terenie miasta, nawet jako członek wspierający zapisał się do Katolickiego Towarzystwa Dobroczynności „Caritas”. Jego działalność szpiegowską zdemaskował i poparł dowodami Michał Niemir, redaktor dziennika płockiego „Głos Mazowiecki” w szeregu rewelacyjnych artykułów, co na krótko przed wojną spowodowało zwolnienie Schendla ze stanowiska pastora miejscowego Kościoła ewangelickiego. Kościół ten stanowił starożytną świątynię katolicką OO. Dominikanów, zabraną katolikom przez Prusaków w roku 1805. Według ówczesnej relacji przesłanej do Berlina miał on służyć germanizacji miasta. Tym celom służył istotnie. Zaraz po wkroczeniu Niemców do Płocka Adolf Schendel, działający wraz ze swą żoną jako urzędnik wydziału kultury w landraturze zabierał głos przy aresztowaniu różnych osób, o których działalności społecznej doskonale wiedział. Biskup Wetmański interweniował u niego w sprawie aresztowania redaktora Niemira. Interwencja spotkała się z odmową, a nawet wyzywającym zachowaniem się żony Schendla. Teraz pastor mógł pomścić się na redaktorze i Arcybiskupie, wiedział bowiem dokładnie, że dziennik ten został założony dzięki inicjatywie Arcybiskupa i był przez niego finansowo wspomagany. Na wniosek Schendla wyszedł z landratury kwestionariusz, na który Arcybiskup miał dać do magistratu odpowiedź. Jedno z pytań, zdaje się 17, brzmiało: Jakie było kierownicze pismo (fiihrende Zeitung) diecezji? Odpisano, że urzędowym pismem diecezji był „Miesięcznik Pasterski Płocki”. Wezwano wówczas Arcybiskupa do landratury. Poszedł tam wraz z kapelanem; kazano mu oświadczyć, że organem kierowniczym był „Głos Mazowiecki”. A więc wszystko, co ten dziennik pisał o szpiegowskiej akcji Schendla, zapisano na rachunek redaktora Niemira i arcybiskupa Nowowiejskiego..." Za: ks. dr Wacław Jezusek, Męczeński koniec Arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego, Biskupa Płockiego (1858-1941), Płock 1947, s. 7-31; por. tenże, w: A. Suski, W. Góralski, T. Żebrowski (Red.), Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski (1908-1941), Płock 1991, s. 455-469. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cytat Re: monografia przez i krótkie IP: 80.72.35.* 13.03.13, 14:11 Por. nowowiejski.blogspot.com/2012/07/smutna-70-rocznica-wywiezienie-biskupow.html Odpowiedz Link Zgłoś
zasciankowo prawda o Mariawitach 13.03.13, 13:57 Panie Rafale, bp Nowowiejski nie przytacza osobistych refleksji na temat sekty mariawitów (od pewnego czasu nie wiedzieć czemu nazywaną nawet przez katolików 'kościołem'), tylko przytacza stanowisko Kościoła w tej sprawie poparte dokładną analizą kacerskiej ideologii. Proszę zapytać o stanowisko mariawitów do 'mateczki', a zrozumie Pan, że ze zdrowym myśleniem są na bakier. Nauka mariawitów o stanowisku "Franciszki-Felicyi z domu Kozłowskiej": "Przypisują jej takie stanowisko 'w tych ostatecznych czasach', jakie w pierwszych czasach chrześcijaństwa miała Panna Najświętsza, a nawet jeszcze większe. Posiada wszystkie te łaski, jakich Pan Bóg udzielił Matce Boskiej. A to dlatego, że jest 'małżonką Chrystusa'.Małżeństwo to mistyczne i duchowne. Bliższych wyjaśnień w tym względzie nie mamy. Łączy się z tym małżeństwem wiadomość, podana przez ks. Krocina, że 'mateczka' odprawia (czy od czasu do czasu, czy raz tylko, niewiadomo) gody w niebie z Panem Jezusem trzytygodniowe, na których był obecny ks. Kowalski. Takiem jej stanowiskiem tłumaczy się, że bez jej przyczyny nikt nie może się zbawić. To też nazywają ją świętą i portrety jej wieszają po kościołach i kaplicach. Mankietnicy ułożyli nawet litanię do 'mateczki'...Święta Maryo-Franciszko, małżonko Chrystusa - przyczyń się za nami. Św. Mario-Franciszko, małżonko Chrystusa - módl się za nami, Św. M.-Fr., matko miłosierdzia.. Św. M.-Fr. wzorze pokory Św. M.-Fr. wzorze dziewic Św. M.-Fr. założycielko maryawitów Św. M.-Fr. wierna adoratorko Najśw. Sakr. Św. M.-Fr. rozszerzająca cześć swoją Św. M.-Fr. znosząca wszelkie obelgi Św. M.-Fr. ogólnie w pismach wyszydzana Św. M.-Fr. przez ludzkie języki szarpana Św. M.-Fr. pogromicielko szatana Św. M.-Fr. prawdziwa lekarko w pokusach (...) Za: J. Kantak, Mankietnicy i mankietnictwo, w: Głosy na czasie, 21, Poznań 1910, s. 48-51; por. nowowiejski.blogspot.com/2012/07/litania-do-mateczki-kozowskiej.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: prawda o Mariawitach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.13, 21:19 Aż trudno komentować te bzdury, które czytam na temat mariawitów... Z całym szacunkiem, jeśli ktoś chce coś o Nich pisać, to proszę się dokształcić, a nie wypisywać bzdury, lub przytaczać rzeczy wyrwane z kontekstu i niewyjaśnione, byle tylko zabłysnąć na forum nowostkami i pozorowaniem znajomości tematu. Proszę mi w takim razie powiedzieć, kiedy nastąpiła owa "dokładna analiza kacerskiej ideologii" i kto jej dokonał (oczywiście w czasie takim, aby bp Nowowiejski mógł się na tej analizie opierać)? Oraz proszę mi w tym kontekście wyjaśnić stanowisko/wynik badań na temat ortodoksji objawień mariawickich ("kacerskiej ideologii") ks. Wojciecha Rożyka. W swojej pracy zatytułowanej "Objawienia" Marii Franciszki Kozłowskiej według rękopisu z archiwum watykańskiego" (wydanej przez Świdnicką Kurię Biskupią), ks. Rożyk pisze m.in. "W wyniku przeprowadzonych badań można stwierdzić, że przyczyną ogłoszenia ekskomuniki w roku 1906 nie była treść pisma przedłożonego Papieżowi, należy więc jej szukać w innej przestrzeni. W związku z tym rodzi się postulat, aby rozpoczęte badania były kontynuowane i pogłębione." W ostatnich słowach pisze również: "Osobiste doświadczenie Marii Franciszki Kozłowskiej opisane w „tekście watykańskim” zwraca uwagę na Miłosierdzie Boże. Dziś Kościół Katolicki, wzbogacony o nauczanie Jana Pawła II, szeroko rozwija teologię i nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia. Warto w tym kontekście na nowo pochylić się nad podstawową księgą mariawityzmu, zwłaszcza, że „objawienia” Marii Franciszki nie zostały potępione jako heretyckie, a tylko odrzucone jako nieautentyczne. Poza interpretacją sprawiedliwości pierwotnej, całość teologii Marii Franciszki Kozłowskiej mieści się w ortodoksji. Zaprezentowane treści „rękopisu watykańskiego” należy uznać za poważną propozycję naprawy ówczesnej sytuacji kościelnej w Królestwie Polskim. W galerii polskich mistrzów życia duchowego z przełomu XIX i XX wieku, Maria Franciszka Kozłowska zdumiewa trafnością w odczytywaniu znaków czasu." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Panie Szymonie.. Re: prawda o Mariawitach IP: *.class97.petrotel.pl 18.03.13, 21:38 Ad vocem. Poza przytaczaniem niepewnych i subiektywnych opinii ks. Rożyka próbującego wybielić wizerunek mateczki (na fali posoborowego pseudoekumenizmu) nie wysilił się Pan, aby zacytować Magisterium wypowiadające się o mariawitach (a Magisterium K-ła, to nieco więcej niż magisterium ks. Wojtka). Z tego co wiem encyklika Piusa X z kwietnia 1906 r. potępiająca imiennie (po raz pierwszy w historii Kościoła!) Marię Franciszkę ciągle obowiązuje. Zanim przytoczę ją w całości, życząc Panu owocnej lektury, zacytuję inną "mądrość". Jeśli po analizie obydwu tekstów dalej zamierza Pan bronić braci odłączonych, to nie bardzo wiem, o czym z Panem dalej rozmawiać.. Co do roli bp Nowowiejskiego w sprawie mateczki był on głównym zainteresowanym, aby sprawę wprowadzić na właściwe tory-bezskutecznie...Kozłowska bałamuciła kolejnych księży z diecezji. Osobiście (AJN) tłumaczył na łacinę i posyłał do Watykanu noty na temat działalności mariawitów, resztę analizy przeprowadzała Stolica Apostolska. Jeśli dopowiem, że abp Nowowiejski jawił się w wizjach mateczki jako Antychryst, czy dalej będzie Pan pospołu z ks. WR dowodził ortodoksyjności jej objawień? 1. "Mateczka powiedziała do mnie, że była obecna przy stwarzaniu świata i że urządzała świat. Mówiła, że te słowa Pisma św.: ‹Pan mnie posiadł na początku dróg swoich… Z nim byłam wszystko urządzając…› — do niej się odnoszą" («Brewiarzyk mariawicki», Felicjanów 1967, s. 546). 2. Encyklika "Tribus circiter": "Około trzech lat temu Stolica Apostolska powzięła wiadomość, że pewna liczba kapłanów w Waszych diecezjach, z młodego głównie kleru, utworzyła jakieś niby zakonne stowarzyszenie pod nazwą „Mariawitów”, czyli „kapłanów mistyków” bez żadnego na to zezwolenia ze strony prawych pasterzy. Okazało się, że członkowie tego gromadzenia zaczęli z wolna zbaczać z prostej drogi, wyłamywać się spod posłuszeństwa należnego Biskupom, „których Bóg postawił, aby rządzili Kościołem Bożym”, i uwodzić się własnymi wymysłami. Nie zawahali się bowiem całkowicie oddać i na skinienie być posłusznymi pewnej kobiecie, jako mistrzyni pobożności i sumienia, głosząc, że ona jest pełna świętości, łaskami niebieskimi w cudowny sposób wyposażona, wiele rzeczy wie z objawienia Bożego i dana została przez Boga na to, aby w tych ostatecznych czasach zbawić świat bliski już zagłady. Zaczęli więc rzekomo z Boskiego rozkazu krzewić wśród ludu wzmożone praktyki pobożności (zresztą największego, gdyby się należycie odbywały, zalecenia godne), głównie za adorację Najświętszego Sakramentu i bardzo częste przystępowanie do Komunii Świętej, czyniąc to samowolnie i nie rozróżniając usposobienia ludzi; ktokolwiek zaś z kapłanów lub Biskupów wydawał się im mieć wątpliwości co do świętości i Boskiego powołania pomienionej niewiasty, lub kto nie dość sprzyjał zgromadzeniu tak zwanych Mariawitów, na tych wszystkich bez wahania rzucali najcięższe oskarżenia, tak iż obawiać się należało, by znaczna liczba wiernych, nieszczęśnie uwiedziona, od prawych pasterzy nie odstąpiła. Dlatego też, w porozumieniu się z Czcigodnymi Braćmi Naszymi Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynałami, Członkami Oficjum Świętego poleciliśmy wydać, jak Wam wiadomo, w dniu 4 września 1904 roku dekret o skasowaniu owego stowarzyszenia kapłanów i zupełnym przerwaniu wszelkich z pomienioną niewiastą stosunków. Atoli kapłani owi, choć piśmiennie zaświadczyli swą względem Biskupów uległość, choć do pewnego stopnia, jak sami twierdzą, łączność swą z tąż niewiastą zerwali, jednakowoż od swych usiłowań nie odstąpili i potępionego stowarzyszenia swego szczerze się nie wyrzekli. Pod tym względem nie tylko wezwań Waszych i ograniczeń nie usłuchali, nie tylko bezczelnym oświadczeniem zerwanie łączności z Biskupami zaznaczyli, nie tylko uwiedziony przez siebie lud w wielu miejscach podburzyli i do wypędzenia prawych pasterzy popchnęli ale nawet, obyczajem rokoszan, twierdzi zaczęli, że Kościół zbłądził od prawdy i sprawiedliwości, że zatem Duch Święty Go opuścił i że tym samym oni jedynie kapłani Mariawici powołani są od Boga do uczenia ludzi prawdziwej pobożności. Nie dość na tym. Przed kilku tygodniami przybyli do Rzymu dwaj z tych kapłanów: jeden Roman Próchniewski, drugi Jan Kowalski, którego wszyscy członkowie zgromadzenia uważają za swego przełożonego, a to na mocy jakiej delegacji ze strony wzmiankowanej kobiety. Ci obaj w prośbie napisanej, jak mówili z wyraźnego polecenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, zażądali aby Naczelny Zwierzchnik Kościoła, lub w jego imieniu Kongregacja Świętego Oficjum, wydała dokument tej treści: „Maria Franciszka (tj. niewiasta, o której tylokrotnie jest mowa) obdarzona przez Boga najwyższym stopniem świętości, jest matką miłosierdzia dla wszystkich ludzi od Boga do zbawienia powołanych i wybranych w tych ostatecznych świata czasach; wszystkim za kapłanom Mariawitom polecił Pan Bóg, aby cześć Najświętszego Sakramentu i Matki Boskiej Nieustającej Pomocy po całym świecie szerzyli bez jakichkolwiek ograniczeń ze strony czy to prawa kanonicznego, czy ustaw ludzkich, czy zwyczajów, czy jakiejkolwiek władzy kościelnej lub świeckiej”. Przytoczeniem tych słów chcieliśmy wykazać, że księża owi, nie tyle może świadomą siebie pychą, ile raczej złudnymi pozorami są zaślepieni, jak owi fałszywi prorocy, o których Ezechiel mówi: „Widzą próżność, a prorokują kłamstwo, mówiąc, ‘mówi Pan’, gdyż ich Pan nie posłał i nie przestali utwierdzać mowy. Ażeście nie widzenie próżne widzieli, a proroctwo kłamliwe mówili? I mówicie: ‘mówi Pan’, gdyżem ja nie mówił (Ezech. XIII, 6, 7)”.[2] Otóż przyjąwszy ich miłościwie wezwaliśmy, aby porzuciwszy mamidła urojonych objawień, siebie samych i swe czyny zbawiennemu kierownictwu biskupów z całą szczerością poddali i jak najśpieszniej wiernych Chrystusowych na bezpieczną drogę posłuszeństwa i uszanowania względem pasterzy zwrócili. Przestrzegaliśmy ich też, aby czujności Stolicy Apostolskiej i tych, do których z urzędu należy, pozostawili troskę o utrwalenie pewnych praktyk pobożności, jakie w wielu sprawach Waszych, czcigodni Bracia, diecezji – okażą się do pełniejszego rozwoju życia chrześcijańskiego stosowniejszymi; z drugiej za strony, że do tejże Stolicy Świętej i Biskupów należy prawo karcenia kapłanów, o ile tacy się znajdują, którzy by pewne formy pobożności w Kościele przyjęte i ustalone odrzucali lub lekceważyli. Z pociechą w duszy patrzyliśmy, jak wzruszeni naszą ojcowską dobrocią, do nóg naszych upadli i złożyli nam oświadczenie niezłomnego synowskiego posłuszeństwa. Następnie wnieśli piśmienną deklarację, która zwiększała nadzieję, że ci zbłąkani synowie szczerze zechcą dotychczasowych bałamuctw zaniechać i na gościniec prawdy wkroczyć. „Zawsze gotowi – oto ich słowa – poddawać się Woli Boga, która w tej chwili przez Jego Zastępcę tak jasno się wyraziła, najszczerszej i najchętniej odwołujemy nasze pismo, któreśmy dnia 1 lutego b.r. Arcybiskupowi Warszawskiemu złożyli, i w którym oświadczyliśmy, że się od niego odłączamy. Nadto z całą szczerością i radością wyznajemy, że zawsze chcemy być w jedności z Biskupami naszymi, w szczególności z Arcybiskupem Warszawskim, dopóki nam to Wasza Świątobliwość rozkaże. Oprócz tego, ponieważ tu obecnie występujemy w imieniu wszystkich Mariawitów, przeto niniejsze wyznanie posłuszeństwa i uległości czynimy nie tylko od wszystkich Mariawitów, lecz także od całego koła adoratorów Najświętszego Sakramentu. W sposób szczególny składamy to wyznanie imieniem Mariawitów Płockich, którzy tak samo jak Warszawscy Biskupowi swojemu wypowiedzieli posłuszeństwo (...)" /Ciąg dalszy w sieci../ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belfer Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: *.30.110.179.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.03.13, 16:53 "Wydanie trzecie, będące reprintem z 1931 r., wyszło w bardzo małym nakładzie w 1990 r., z myślą o wizycie w Płocku Jana Pawła II. - Rozeszło się błyskawicznie." Takie zdanie - to właśnie trzeci rodzaj prawdy (g...o prawda). Trzeci wydanie kosztowało 200 000 zł (po denoninacji w 1995r. - 20zł) i właśnie za 20zł było bardzo długi czas do nabycia już po denominacji (sam mam egzemplarz z metką 200 000zł / 20 PLN). Książka, która wychodząc w niskim nakładzie (2000 egz) nie może się sprzedać przez ponad cztery lata, w dodatku sprzedawana za grosze - to chyba żaden hit wydawniczy. Ale wiadomo - reklama dźwignią handlu (wie Pani, jak poprzednio rzucili to na rynek, to się w try miga rozeszło, bierze Pani przynajmniej ze trzy...). I żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał - książka jest fenomenalna, tylko w Płocku nie ma jej kto czytać (Ci, co chcą, to ją pewno już mają) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ep Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.13, 22:41 plock.gosc.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Płocku nie ? Re: "Płock: monografja historyczna" abpa Nowowie IP: *.adsl.inetia.pl 04.04.13, 19:56 niezalezna.pl/40052-premiera-filmu-cristiada Odpowiedz Link Zgłoś