waldo11
15.01.15, 00:40
Otworzyć miasto na inwestorów i inne plany wiceprezydenta
Cały tekst: plock.gazeta.pl/plock/1,35710,17251169,Otworzyc_miasto_na_inwestorow_i_inne_plany_wiceprezydenta.html#ixzz3OpqF1k4x
Artykuł o takim tytule pojawił się właśnie wczoraj.
Kurz wyborczy opadł nieco, z powyborczego natomiast - wyłania się obraz zmian organizacyjnych (i personalnych) w kilku punktach Ratusza. Dosyć głębokie są one w pionie "inwestycji".
Ponieważ dotykają one (zmiany) spraw być może kluczowych dla sprawności/niesprawności działania istotnych komórek Urzędu Miasta - niniejszym wbijam kij w mrowisko mając nadzieję na nieco dyskusji co światlejszych obywateli Płocka.
Nasuwają się takie /pierwsze/ refleksje:
1. Biuro obsługi klienta (w domyśle - inwestora) - ma być przeorganizowane i w założeniu ma prowadzić "za rękę" potencjalnego inwestora. Pomysł może i przedni, ale wyraźnie sugerujący że dotychczas rożnie to bywało.
Poza tym: dlaczego ciągle zakładamy iż kluczowe jest ułatwienie działań hipotetycznym inwestorom, którzy to mają się pojawić w Płocku, a nie samodzielne i aktywne ich poszukiwanie. Wolnego kapitału krążącego po Polsce i Europie nie ma za wiele i megalomanią byłoby oczekiwanie, że sam się u nas zjawi, a UM tylko pomoże w pokonywaniu lokalnych uwarunkowań.
Jeszcze jedno: gdzie diagnoza?:
-jakie inwestycje byłyby przez miasto najbardziej pożądane: (pewnie w sektorze przetwórstwa, za którymi samoistnie rozwijałyby się handel i usługi)
-co i jakim branżom Płock może zaoferować, gdzie być może są nasze mocne punkty (centrów logistycznych raczej nie ściągniemy, ale może przemysł głębokiego przetwórstwa chemicznego, może branże, dla których krytyczne są pewne i stałe dostawy energii).
2. Wieloletni Plan Inwestycyjny jako dokument de facto planistyczny - odchodzi do historii, za to przygotowywany jest Otwarty Katalog Inwestycji Miejskich. Nazwa dość symptomatyczna: otwarty - oznacza plus/minus tyle, że pojawiają się tam pomysły (używając terminologii z Młodego Technika -czasopisma dla młodzieży sprzed lat) - "genialne, zwariowane i takie sobie". Część z nich słabo koresponduje z łatwymi do zdiagnozowania nawet dla laika - celami strategicznymi miasta.
Jednakże to na tym Katalogu będącym zbiorem zarówno rzeczy obiektywnie niezbędnych jak i zwyczajnie pobożnych życzeń rożnej maści marzycieli - UM chce oprzeć plan inwestycyjny na 10-15 lat.
Pomijając możliwości finansowe miasta (1,5mld zł w 10 lat nie wydaje się możliwe, a do katalogu z całą pewnością będą napływać nowe wnioski) - ciągle powstaje to samo pytanie:
A gdzie diagnoza?
Jakie problemy miasta są najbardziej istotne i w jaki sposób mogą zaważyć lub nie - na potencjale miasta w przyszłości?
Czy przypadkiem nie są to:
-spadająca aktywność otoczenia gospodarczego (mniejsza ilość, oraz spadająca jakość miejsc pracy - mniej pieniądza krążącego lokalnie na rynku konsumpcyjnym),
-niska w perspektywie długoterminowej atrakcyjność Płocka jako miejsca uzyskiwania dochodów z pracy najemnej (wywołująca wzrost migracji i "drenaż mózgów" przez inne ośrodki miejskie),
-niska jakość życia w stosunku do tego co oferują pobliskie gminy (wywołująca niebezpieczny proces utraty mieszkańców o wyższych dochodach, będących cennymi podatnikami).
Generalnie można przyjąć (i łatwo obronić) tezę że ww zjawiska naruszają podstawy podatkowe miasta i z cała pewnością mogą w przyszłości wywołać spadek dochodów własnych Płocka.
Wśród wniosków do Katalogu Inwestycji Miejskich przeważają zaś takie, które nie tylko pochłoną znaczne środki na same "inwestycje", ale też powiększą koszty bieżące miasta. Ze świecą natomiast szukać wśród nich takich - które mogłyby wpłynąć na odwrócenie zasygnalizowanych tu (a i to z cała pewnością nie wszystkich) niekorzystnych trendów.
3. W nazwie "Wydział Rozwoju i Polityki Gospodarczej Miasta" pojawiły się nowe akcenty (polityka gospodarcza - miejmy nadzieję że spójnie i z głową prowadzona), ale znikły inne (Urbanistyka i Architektura).
Co gorsza znika całkiem stanowisko Architekta Miasta. Ewenement dość duży. Oby nie oznaczało to marginalizacji tej sfery. Nie sposób wyobrazić sobie poprawnego kształtowania przestrzenni miejskiej bez odniesienia do współczesnej myśli urbanistycznej. I nie chodzi tutaj tylko o wygląd i formę naszych osiedli, ale także np. o sposób kształtowania kanałów komunikacyjnych. W tej sferze - po wieloletnich zaniedbaniach - nie może być pasywności miasta. Wieloletnie opóźnienia w sporządzaniu MPZP skutkują już teraz powstawaniem osiedli "wyrwanych z miejskiego kontekstu". Wystarczy pojechać na Górną lub Żyzną aby zobaczyć że ogon (developer) macha psem (Miastem i jego polityką przestrzenną a raczej jej brakiem).
Urbanista/Architekt - pilnie więc poszukiwany (naturalnie nie jeden).