Gość: tolo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.07.05, 14:28
Reporterzy "Faktu" obserwowali, jak wygląda dzień pracy przewodniczącej
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuty Waniek. Przyznajemy się bez
bicia: wstaliśmy o świcie. Godziny czekania na marne. (…) Dochodzi godz. 11.
Nareszcie! Jakiś ruch w jej domu. Chwilę potem przed willę zajeżdża służbowe
auto (skoda superb). (…) Mija dobry kwadrans, i Waniek majestatycznym krokiem
wychodzi z domu. Kierowca otwiera jej drzwi. I w drogę! - Każdemu zdarza się
zaspać i spóźnić do pracy - myślimy. Naiwnie! Bo służbowe auto, zamiast do
biura pędzi z szefową Rady… do fryzjera. To kilkaset metrów od jej domu. Ale
nogi trzeba oszczędzać… (…) zanim szefowa Rady dojedzie do biura, jest już
prawie południe. (…) pani minister - rach! ciach! - uwinęła się w dwie
godziny. Oczy nam na wierzch wyszły: bo gdzie dziś znaleźć taką pracę, żeby
za parę godzin przerzucania papierków dziennie zgarniać co miesiąc 12 tys.
zł?! Pisk opon, 80 km/h na liczniku i po paru minutach jesteśmy przed
zakładem rzemieślniczym "Ramy do obrazów. Pozłotnictwo". Tu dowiedzieliśmy
się, do czego służy służbowy kierowca. Do taszczenia ramy do obrazu, którą
Waniek odebrała od rzemieślnika. Potem kierowca zawiózł jeszcze
przewodniczącą na bazar. Przed godz. 15 Danuta Waniek była już w domu.