Dodaj do ulubionych

PAPIEROSY ZABIJAJĄ

04.10.02, 21:39
Napis tej treści ma się niedługo pojawić na każdej paczce papierosów
sprzedawanej w UE (przewidziane są tez łagodniejsze wersje m.in. "Papierosy
mogą zabijać"). Takie same napisy mogą się wkrótce pojawić także w Polsce,
gdyż aspirujemy do członkostwa w Unii. W związku z tym mam kilka pytań: czy
uważacie, że takie walenie prawdy prosto w oczy coś zmieni w nastawieniu
palaczy? Czy taka forma walki z nałogiem jest właściwa? I jeszcze pytanie do
Maćka: jak kwestia palenia papierosów wygląda w Kanadzie? Czy nałóg ten jest
tolerowany, czy tępiony i czy panuje moda na niepalenie, czy może raczej
palenie jest "cool"? ;-)
Obserwuj wątek
    • pinch Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 04.10.02, 22:21
      roman_j napisał:

      > Napis tej treści ma się niedługo pojawić na każdej paczce papierosów
      > sprzedawanej w UE (przewidziane są tez łagodniejsze wersje m.in. "Papierosy
      > mogą zabijać"). Takie same napisy mogą się wkrótce pojawić także w Polsce,
      > gdyż aspirujemy do członkostwa w Unii. W związku z tym mam kilka pytań: czy
      > uważacie, że takie walenie prawdy prosto w oczy coś zmieni w nastawieniu
      > palaczy? Czy taka forma walki z nałogiem jest właściwa?


      Nie jestem palaczem i nigdy nie bylem, ale mam kontakt z
      typowymi "kopciuchami" . To sa akurat osoby, ktore przedkladaja milosc do
      papierosow nad milosc wlasna. Nie odpuszczą... ;-)
      A forma? Glos wolajacego na pustyni...

      • Gość: ●Werdan● Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: *.petrotel.bptnet.pl 04.10.02, 22:31
        Sam jestem palaczem i nie zwracam uwagi na zadne napisy na paczce. Jezeli nawet
        bedzie to napis 'Papierosy zabijaja' to i tak to dla mnie nic nie zmieni. Lubie
        palic i pale :))
        • Gość: ●Werdan● Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: *.petrotel.bptnet.pl 04.10.02, 22:33
          I nawet gdyby napis na paczce brzmial 'UWAZAJ ! ten papieros, ktory wyjales z
          paczki moze ciebie zabic i byc twym ostatnim', to i tak bym go zapalil :)))
        • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 08:31
          Gość portalu: ●Werdan● napisał(a):

          > Sam jestem palaczem i nie zwracam uwagi na zadne napisy na paczce. Jezeli
          > nawet bedzie to napis 'Papierosy zabijaja' to i tak to dla mnie nic nie
          > zmieni. Lubie palic i pale :))

          Znajdz więc sobie dobrze płatną pracę, bo kilka lat po wejściu do UE ten nałóg
          może stać się dla Ciebie bardzo kosztowny. Akcyza na papierosy w UE ma
          kosmiczną wielkość. ;-)))
    • hiubi Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 00:22
      Takie napisy są dobre dla kogoś kto sięgo po pierwszego papierosa. Później to
      już rutyna. Zatem profilaktyka powinna być prowadzona gdzie indziej (szkoły?)
      i w inny sposób.
    • Gość: hkreuz Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 00:25
      Może to co napiszę będzie niewiarygodne dla wielu, ale jest szczerą prawdą z
      mojego życia. Kopciłem gdzieś tak od 17 roku życia, a przestałem w 1986.
      A było tak, zostałem szefem warsztatu elektronicznego w firmie niemickeij w
      Wiedniu, byli tam sami austriacy i ja. Powiedziałem tak ogólnie przy
      wszystkich pracownikach, że przesytaję palić. I co zrobiłem, za jakiej dwa
      tygodnie wyciągnąłem papierosa, a wtedy jeden z nich stanął na przeciwko mnie,
      spojrzał mi w oczy i ... wytrącił papierosa z ust, i powiedział tak: ty chcesz
      być naszym szefem, a co znaczy twoje słowo? Przyznałem mu rację, że bedę
      szmatą jak nie dotrzymam własnego słowa i do chwili obecnej nie palę, z czego
      jestem bardzo zadowolony, a o paleniu nawet nie myślę, moim zdaniem jest tyle
      przyjemności z życia, a palenie ...., kto chce niech pali, jego sprawa.
      Henryk Kreuz
      • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 08:29
        Gość portalu: hkreuz napisał(a):

        > Może to co napiszę będzie niewiarygodne dla wielu, ale jest szczerą prawdą z
        > mojego życia. Kopciłem gdzieś tak od 17 roku życia, a przestałem w 1986.
        > A było tak, zostałem szefem warsztatu elektronicznego w firmie niemickeij w
        > Wiedniu, byli tam sami austriacy i ja. Powiedziałem tak ogólnie przy
        > wszystkich pracownikach, że przesytaję palić. I co zrobiłem, za jakiej dwa
        > tygodnie wyciągnąłem papierosa, a wtedy jeden z nich stanął na przeciwko
        mnie,
        > spojrzał mi w oczy i ... wytrącił papierosa z ust, i powiedział tak: ty
        chcesz
        > być naszym szefem, a co znaczy twoje słowo? Przyznałem mu rację, że bedę
        > szmatą jak nie dotrzymam własnego słowa i do chwili obecnej nie palę, z czego
        > jestem bardzo zadowolony, a o paleniu nawet nie myślę, moim zdaniem jest tyle
        > przyjemności z życia, a palenie ...., kto chce niech pali, jego sprawa.
        > Henryk Kreuz

        Ciekawa historia, ale nieco obok tematu. Palenie papierosów jest tu czynnością
        drugoplanową. W końcu mogłeś obiecać, że nie będziesz się spóźniał, albo
        podnosił głosu, wtedy też dostałbyś po głowie za niedotrzymanie słowa. Ale jest
        to, że rzuciłeś palenie i od 16 lat nie dajesz na sobie zarabiać producentom
        brązowej śmierci. Co jeszcze ważniejsze, dzięki Tobie także nikt inny nie
        zejdzie przedwcześnie z tego świata. To liczy się nawet bardziej. :-))))
        • naka Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 10:13
          Romanie - jestes bardzo antypapierosowy ???? Czy ten mały, drobny zwojek
          tytoniowy bardzo cie skrzywdził ??? Mam wrazenie, ze dał ci kiedys po nosie :))
          A co z małym drinkiem ??? czy tez ci sie od niego dostało ???
          • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 12:22
            naka napisała:

            > Romanie - jestes bardzo antypapierosowy ???? Czy ten mały, drobny zwojek
            > tytoniowy bardzo cie skrzywdził ??? Mam wrazenie, ze dał ci kiedys po
            > nosie :))

            "Po nosie" palacze dają mi regularnie w miejscach publicznych zmuszając mnie do
            wdychania szkodliwego dymu. Jak już pisałem, są zazwyczaj bardzo tolerancyjni.
            W ogóle im nie przeszkadza, że ktoś obok nie pali. To jest odpowiedź na Twoje
            pytanie, jeśli takie "dawanie po nosie" masz na myśli. Nie mam nic do palaczy,
            dopóki szkodzą sobie, ich życie ich sprawa (choć koszty leczenia skutków nałogu
            tytoniowego pokrywane są także z podatków od niepalących). Ale kiedy palacze
            swoim nałogiem narażają mnie na utratę zdrowia (zdarza się to dość często i
            proszę ode mnie nie wymagać, żebym to ja uciekał przed nimi, bo nie zawsze się
            da), wtedy sprawa wygląda nieco inaczej. Nie uważasz???

            > A co z małym drinkiem ??? czy tez ci sie od niego dostało ???

            W kontekscie powyższej odpowiedzi wydaje się oczywiste, że picie przez kogoś
            alkoholu też mi nie przeszkadza, dopóki nie skutkuje naruszeniem jakichś moich
            osobistych praw lub dóbr.

            Jak ktoś kiedyś powiedział lub napisał: "Wolność twojej pięści kończy się na
            moim nosie". I to jest motto mojego stosunku do użtkowników wszelkich używek.
            Używajcie ile chcecie, ale tak, żeby nie szkodzić innym (a przynajmniej mnie,
            bo inni niech sami o siebie dbają). Podoba Ci się takie podejście? A może
            chcesz mnie jednak wykreować na antynikotynowego inkwizytora???
            • naka Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 05.10.02, 22:52
              Romanie ??? ja ??? ja nie , nie bede cie kreowac na :

              " antynikotynowego inkwizytora"

              przeciez to nie jest sredniowiecze :))??????
            • hiubi Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 06.10.02, 00:18
              > (choć koszty leczenia skutków nałogu tytoniowego pokrywane są także z
              > podatków od niepalących).

              Podobnie jak np połamanych piratów drogowych z kasy osób niejeżdżących itd itp.

              No a co do tolerancji i in... (nie bierz Romanie tego do siebie). Troszkę
              wyolbrzymię, ale jakby mi coś przeszkadzało, to bym zmienił towarzystwo, lokal
              itd. Niestety w Płocku chyba nie ma lokalu dla niepalących... Ale widoczie nie
              ma takiego zapotrzebowania. Są za to lokale "przekopcone" (np mój ulubiony
              Grodzki, ale ma on tyle innych zalet, że przysłaniają tą wadę).
              • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 06.10.02, 17:11
                hiubi napisał:

                > > (choć koszty leczenia skutków nałogu tytoniowego pokrywane są także z
                > > podatków od niepalących).
                >
                > Podobnie jak np połamanych piratów drogowych z kasy osób niejeżdżących itd.
                > itp.

                Choć rozumiem idee tego porównania, to jednak jest ono nieco koślawe (jak
                zresztą każde porównanie). Przede wszystkim nieco inne są proporcje. :-))

                > No a co do tolerancji i in... (nie bierz Romanie tego do siebie). Troszkę
                > wyolbrzymię, ale jakby mi coś przeszkadzało, to bym zmienił towarzystwo,
                > lokal itd. Niestety w Płocku chyba nie ma lokalu dla niepalących... Ale
                > widocznie nie ma takiego zapotrzebowania. Są za to lokale "przekopcone" (np.
                > mój ulubiony Grodzki, ale ma on tyle innych zalet, że przysłaniają tą wadę).

                Odbiegliśmy nieco od tematu. Niepotrzebnie dałem się podpuścić Nace, ale skoro
                tak już się stało, to jeszcze kilka zdań na ten temat napiszę. Tematowi relacji
                palący-niepalący poświęce za jakiś czas na forum osobny wątek, ale już teraz
                napiszę o tym kilka słów.
                Poruszyłeś Hiubi kilka ważnych kwestii nad którymi ludzie zazwyczaj się nie
                zastanawiają. Ja musiałem je przemyśleć, gdyż po wpisie Naki spodziewałem się
                kolejnych "ataków" ze strony palaczy i chciałem sobie poukładać w głowie parę
                spraw, żeby dyskutować w oparciu o fakty, a nie o wyobrażenia. Zacznę od
                rozprawienia się ze stwierdzeniem, że "jakby mi coś przeszkadzało, to bym
                zmienił towarzystwo, lokal itd". Jesteś pewien, że byś tak postąpił? Ja nie.
                Chciałbym Ci zadać kilka pytań:
                1. Ilu masz znajomych, z grupy tych, z którymi spotykasz się najczęściej (ale
                tylko w celach towarzyskich), którzy nie palą papierosów?
                2. Ile razy w zyciu zdarzyło Ci się, że ktoś poprosił Cię, żebyś zgasił
                papierosa i umotywował swoją prośbę tylko tym, że mu to przeszkadza?
                3. Jak często pytasz osób niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać, że
                zapalisz papierosa i czy nie jest tak, że niemal w 100% otrzymujesz odpowiedzi
                przeczące (tzn. że im to nie przeszkadza)?
                4. Czy zdarzyło Ci się, że ktoś z Twoich niepalących znajomych (o ile masz
                takich) opuścił Twoje towarzystwo, ponieważ paliłeś?
                5. Czy Ty, gdybyś nie palił, stosowałbyś ostracyzm towarzyski wobec znajomych
                palaczy?
                Ciekaw jestem, czy kiedyś zastanawiałeś się nad powyższymi kwestiami? :-))

                I jeszcze kwestia tzw. "niepalących", którym nie przeszkadza cudze palenie. Oni
                tak naprawdę są palaczami, tyle że biernymi. Co prawda nie biorą papierosów do
                ust i nie wydaja pieniędzy na nałóg, ale też palą, a to palenie szkodzi im
                bardziej niż czynnym palaczom. Wiele z tych osób "pali" z powodów towarzyskich.
                Są więc takimi ofiarami nałogu, jak przysłowiowy Cygan, co dla towarzystwa dał
                się powiesić. To jest pośrednio odpowiedź, dlaczego nie ma zapotrzebowania na
                lokale dla niepalących. Jest tak dlatego, że jedynymi klientami sa ludzie
                palący (zarówno czynnie, jak i biernie), a to znowu dlatego, że są to głównie
                ludzie młodzi. Dla młodego człowieka papieros w zębach jest zazwyczaj symbolem
                dorosłości, buntu, itp. I nawet jeśli młody człowiek nie pali, to i tak pali,
                bo inaczej wypadnie z towarzystwa. Nie wiem, czy ktoś prowadził kiedyś takie
                badania, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że 99% palaczy zaczęło swoją
                przygodę z papierosami najpóźniej na studiach, a większość przed 18-tym rokiem
                życia. Czy to nie jest ważna wskazówka także dla obecnych palaczy...?

                Wracając jednak do tematu, to moja teza jest taka: ludzie przebywają zazwyczaj
                w towarzystwie osób podobnych do siebie. Palący z palącymi, niepalący z
                niepalącymi. Oczywiście na skutek różnych towarzyskich uwarunkowań zdarzają się
                też odstępstwa od tej reguły, ale i tak łatwiej spotkać osobę niepalącą w
                towarzystwie palących niż odwrotnie (zresztą ten niepalący też pali). Palący
                nie rozumieją potrzeb niepalących, gdyż rzadko z nimi przebywają, a jeśli już
                to Ci drudzy zazwyczaj nie artykułują jasno swoich oczekiwań. Przebywanie we
                własnym gronie skutkuje tym, że nie rozumiemy potrzeb innych. Dla palacza
                oddawanie się swojemu nałogowi jest czynnością tak naturalną i automatyczną, że
                nie zastanawia się on prawie nigdy, czy komus to nie przeszkadza. Natomiast
                zwrócenie uwagi komus palącemu jest dla niepalącego sytuacja stresującą i
                zazwyczaj woli on ustąpić. To znowu utwierdza palących w przekonaniu, że nie
                robią nic zdrożnego. To brak asertywności u niepalących z jednej strony i brak
                refleksji u palących z drugiej sprawia, że jest w społeczeństwie fałszywe (moim
                zdaniem) przywolenie na palenie. Skutek jest taki, że wszelkie próby obrony
                praw osób niepalących zazwyczaj wywołują ze strony palących reakcje negatywne,
                a nawet wrogie. A przecież nie musi tak być. Jak już pisałem, ja nie mam nic
                przeciwko paleniu, dopóki nikt nie zmusza mnie do biernego udziału w tym
                nałogu, a tego naprawde niełatwo jest uniknąć.
                • hiubi Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 07.10.02, 00:08
                  > > > (choć koszty leczenia skutków nałogu tytoniowego pokrywane są także z
                  > > > podatków od niepalących).
                  > >
                  > > Podobnie jak np połamanych piratów drogowych z kasy osób niejeżdżących itd
                  >
                  > Choć rozumiem idee tego porównania,

                  I o to chodziło.

                  > "jakby mi coś przeszkadzało, to bym
                  > zmienił towarzystwo, lokal itd". Jesteś pewien, że byś tak postąpił? Ja nie.

                  Jeśliby mi coś bardzo przeszkadzało, to sądzę, że tak. Jest jedna bardzo
                  pochodna od naszego tematu rzecz, która bardzo mi przeszkadza i jeśli ktoś w
                  moim towarzystwie ma z nią kontakt, to ja się odłączam wtedy. Ale musi mi to
                  BARDZO przeszkadzać. Jak nie paliłem, to dym mi aż tak bardzo nie
                  przeszkadzał, żeby wg tego całe życie sobie ustawiać.

                  > 1. Ilu masz znajomych, z grupy tych, z którymi spotykasz się najczęściej
                  (ale
                  > tylko w celach towarzyskich), którzy nie palą papierosów?

                  W Płocku pali 2/3. W Łodzi praktycznie palą 2 osoby z mojego najbliższego
                  towarzystwa.

                  > 2. Ile razy w zyciu zdarzyło Ci się, że ktoś poprosił Cię, żebyś zgasił
                  > papierosa i umotywował swoją prośbę tylko tym, że mu to przeszkadza?

                  Chyba ze 2 razy. Ale to już nie moja wina, że ktoś nie ma śmiałości.

                  > 3. Jak często pytasz osób niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać, że
                  > zapalisz papierosa i czy nie jest tak, że niemal w 100% otrzymujesz
                  odpowiedzi
                  > przeczące (tzn. że im to nie przeszkadza)?

                  Pytania zadaję często. Zwykle jak jestem w nowym towarzystwie. Stare znam i
                  wiem co o tym sądzą. A mam jedno takie "towarzystwo" wśród którego totalnie
                  nie palę.

                  > 4. Czy zdarzyło Ci się, że ktoś z Twoich niepalących znajomych (o ile masz
                  > takich) opuścił Twoje towarzystwo, ponieważ paliłeś?

                  Jeszcze nie... i mam nadzieje, że to nie nastąpi!!!

                  > 5. Czy Ty, gdybyś nie palił, stosowałbyś ostracyzm towarzyski wobec
                  znajomych
                  > palaczy?

                  Oj, ja późno zacząłem palić - przynajmniej spośród moich płockich znajomych. I
                  przez te kilka lat liceum zawsze im "wrzucałem", że palą. Ale że ich bardzo
                  lubiłem i nie przeszkadzało mi to aż tak, to nic się nie zmieniło.

                  > Ciekaw jestem, czy kiedyś zastanawiałeś się nad powyższymi kwestiami? :-))

                  Oczywiście. Bo chyba spodziewałeś się innych odpowiedzi. Patrzysz tylko z 1
                  strony i uogólniasz. Palacz palaczowi nierówny ;-))

                  > Palący
                  > nie rozumieją potrzeb niepalących, gdyż rzadko z nimi przebywają,

                  Przesadzasz. Przynajmniej mi się tak wydaje. Niektórzy palacze po prostu nie
                  chcą ustąpić niepalącym, a to już co innego...

                  > a jeśli już
                  > to Ci drudzy zazwyczaj nie artykułują jasno swoich oczekiwań.

                  A jo już wina niepalacych ;-))

                  > Przebywanie we
                  > własnym gronie skutkuje tym, że nie rozumiemy potrzeb innych. Dla palacza
                  > oddawanie się swojemu nałogowi jest czynnością tak naturalną i automatyczną,
                  że
                  > nie zastanawia się on prawie nigdy, czy komus to nie przeszkadza.

                  To się po prostu nazywa chamstwo. A palenie jest tu tylko przykładem...
                  • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 07.10.02, 17:16
                    hiubi napisał:

                    > > 2. Ile razy w zyciu zdarzyło Ci się, że ktoś poprosił Cię, żebyś zgasił
                    > > papierosa i umotywował swoją prośbę tylko tym, że mu to przeszkadza?
                    >
                    > Chyba ze 2 razy. Ale to już nie moja wina, że ktoś nie ma śmiałości.

                    Jasne, że to nie Twoja wina. Jednak tak samo mógłbyś napisać, że to nie Twoja
                    wina, że natura nie obdarzyła kogoś np. umiejętnością wstrzymywania oddechu na
                    czas potrzebny przez Ciebie do wypalenia papierosa. :-))))))

                    > > 4. Czy zdarzyło Ci się, że ktoś z Twoich niepalących znajomych (o ile masz
                    > > takich) opuścił Twoje towarzystwo, ponieważ paliłeś?
                    > >
                    > Jeszcze nie... i mam nadzieje, że to nie nastąpi!!!

                    Ja też Ci tego szczerze życzę, ale uprzedzam, że ja od jakiegoś czasu
                    ostentacyjnie oddalam się od osób zadymiających mnie (o ile mam taka możlwość).
                    A więc strzeż się, bo może znajdę naśladowców! ;-))))))

                    > > 5. Czy Ty, gdybyś nie palił, stosowałbyś ostracyzm towarzyski wobec
                    > > znajomych palaczy?
                    >
                    > Oj, ja późno zacząłem palić - przynajmniej spośród moich płockich znajomych.
                    > I przez te kilka lat liceum zawsze im "wrzucałem", że palą. Ale że ich bardzo
                    > lubiłem i nie przeszkadzało mi to aż tak, to nic się nie zmieniło.

                    Skoro więc sam nie stosowałeś wspomnianego przeze mnie ostracyzmu, dlaczego
                    więc mnie do tego namawiasz pisząc, że zawsze mogę zmienić towarzystwo. Prawda
                    jest taka, że nie zawsze mogę i nie zawsze wypada.

                    > > Ciekaw jestem, czy kiedyś zastanawiałeś się nad powyższymi kwestiami? :-))
                    >
                    > Oczywiście. Bo chyba spodziewałeś się innych odpowiedzi. Patrzysz tylko z 1
                    > strony i uogólniasz. Palacz palaczowi nierówny ;-))

                    Nie próbowałem przewidywać Twoich odpowiedzi. I nie odpowiedzi są tu ważne, ale
                    same pytania oraz chwila refleksji, jaka towarzyszyła Ci podczas szukania na
                    nie odpowiedzi.
                    Owszem masz rację, patrzę z jednej strony, ale czy sądzisz, że ludzie palący
                    próbują spojrzeć na sprawę z mojego punktu widzenia. W większości wypadków
                    odpowiedź brzmi "nie" i wiem to z własnego doświadczenia.
                    A zarzut o uogólnianiu odeprę w ten sposób, że choć zdarzają się chwalebne
                    wyjątki, to jednak potwierdzają one jedynie regułę, więc uogólniając niewiele
                    tracę z obrazu rzeczywistości. Oby jednak jak najwięcej było tych wyjatków.

                    > > Palący nie rozumieją potrzeb niepalących, gdyż rzadko z nimi przebywają,
                    >
                    > Przesadzasz. Przynajmniej mi się tak wydaje. Niektórzy palacze po prostu nie
                    > chcą ustąpić niepalącym, a to już co innego...

                    Masz prawo do własnego osądu.

                    > > a jeśli już to Ci drudzy zazwyczaj nie artykułują jasno swoich oczekiwań.
                    >
                    > A to już wina niepalacych ;-))

                    "Wina" to zdecydowanie za mocne słowo. Są sytuacje, kiedy nie można sformułować
                    takich oczekiwań z powodów socjologiczno-psychologicznych. Dobrym przykładem
                    jest np. szef palący w obecności swojego niepalącego podwładnego. Podwładnemu w
                    takiej sytuacji oczywiście w 99% przypadków w ogóle to nie przeszkadza. Ale czy
                    aby na pewno...?

                    > > Przebywanie we własnym gronie skutkuje tym, że nie rozumiemy potrzeb
                    > > innych. Dla palacza oddawanie się swojemu nałogowi jest czynnością tak
                    > > naturalną i automatyczną, że nie zastanawia się on prawie nigdy, czy komus
                    > > to nie przeszkadza.
                    >
                    > To się po prostu nazywa chamstwo. A palenie jest tu tylko przykładem...

                    Cieszę się, że te słowa padły z Twoich, a nie moich ust (rąk?). Tyle, że Ty
                    jesteś mało reprezentatywnym palącym. Zacząłeś późno, mało się wciągnąłeś, a na
                    spotkaniu forumowiczów przebąkiwałeś coś o niedługim rozstaniu z nałogiem. To
                    wszystko sprawia, że masz zdrowe, ale rzadkie wśród palaczy podejście do
                    sprawy. Może jednak jest więcej takich jak Ty. Zawsze można mieć taką
                    nadzieję. :-)))
                    • hiubi Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 08.10.02, 01:59
                      > Skoro więc sam nie stosowałeś wspomnianego przeze mnie ostracyzmu, dlaczego
                      > więc mnie do tego namawiasz pisząc, że zawsze mogę zmienić towarzystwo.
                      Prawda
                      > jest taka, że nie zawsze mogę i nie zawsze wypada.

                      Ja Cię wcale nei namawiałem. Napisałem tylko, że jest zawsze (no dobrze nie
                      zawsze tylko "zwykle") inne wyjście. Jednak ludzie nie chcą z niego
                      skorzystać. Jednak uważam, że i tak robi się coraz lepiej w tym względzie. W
                      zakładach zakazy palenia (palarnie powstają), moda wśród starszej młodzieży na
                      niepalenie itd itp.
    • Gość: Kasia Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 06.10.02, 17:27
      roman_j napisał:

      > Napis tej treści ma się niedługo pojawić na każdej paczce papierosów
      > sprzedawanej w UE (przewidziane są tez łagodniejsze wersje m.in. "Papierosy
      > mogą zabijać"). Takie same napisy mogą się wkrótce pojawić także w Polsce,
      > gdyż aspirujemy do członkostwa w Unii. W związku z tym mam kilka pytań: czy
      > uważacie, że takie walenie prawdy prosto w oczy coś zmieni w nastawieniu
      > palaczy? Czy taka forma walki z nałogiem jest właściwa?

      To i tak nic nie da. Teraz na paczkach jest napisane: "Palenie tytoniu powoduje
      raka" i co wszyscy nadal pala i nic z tego nie robią. I tak samo bedzie z tym
      napisem. Palacze przeczytaja i dalej będą palić nie zwracają c na konsekwencje
      jakie poniosą !!
      Moim zdaniem nic im to nie da, wydadza wiecej na napisy niz na zdrowie człowieka
      • Gość: Maciek Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca 07.10.02, 13:53
        Palacze nie tylko maja przyjemnosc palenia :)), ale moga jeszcze na tym spora
        kase zrobic, sic !! W Stanach, 64-letnia kobitka, wieloletnia palaczka
        ( obecnie chora na raka) zaskarzyla firme papierosowa Philip Morris o
        odszkodowanie i.........sad pierwszej instancji przyznal jej.....$28 miliardow.
        A wiec ploccy palacze, do ataku :))
        • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 07.10.02, 16:16
          Gość portalu: Maciek napisał(a):

          > Palacze nie tylko maja przyjemnosc palenia :)), ale moga jeszcze na tym spora
          > kase zrobic, sic !! W Stanach, 64-letnia kobitka, wieloletnia palaczka
          > ( obecnie chora na raka) zaskarzyla firme papierosowa Philip Morris o
          > odszkodowanie i.........sad pierwszej instancji przyznal jej.....$28
          miliardow.
          >
          > A wiec ploccy palacze, do ataku :))

          STOP!!!!!! Muszę niestety pohamować apetyty. Wygrana w sprawie opisanej przez
          Maćka była możliwa tylko dlatego, że wspomniana palaczka mogła w sądzie zeznać,
          że koncerny tytoniowe nie informowały rzetelnie o szkodliwości palenia. W
          Europie m.in. dzięki uregulowaniom, które opisałem w pierwszym wpisie w tym
          wątku, taka sytuacja nie ma miejsca. Nikt nie uzna roszczeń palacza o
          odszkodowanie, skoro na każdej paczce papierosów 30% powierzchni zajmuja
          informacje o szkodliwości palenia. Chyba, że palacz jest niewidomy, ale to mały
          odsetek całej populacji. ;-)))
          Dlatego tak naprawdę te nowe regulacje są korzystne głównie dla koncernów
          tytoniowych. Jak można tutaj było przeczytać, nikt z palaczy tymi napisami się
          nie przejmie, więc klientela się nie skurczy, a do tego odpada
          niebezpieczeństwo wypłat wysokich odszkodowań w przyszłości. Mówiąc wprost:
          wiesz dobrze palaczu, w co się pakujesz, więc robisz to na własną
          odpowiedzialność i nie licz na żadne odszkodowanie. Może więc warto rzucić albo
          wyemigrować do Stanów...
          A Ty, Maćku, nie napisałeś nic z tego, o co Cię prosiłem. Może jednak puścisz
          trochę farby? :-))
          • Gość: hkreuz Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 08:18
            roman_j napisał:

            > że koncerny tytoniowe nie informowały rzetelnie o szkodliwości palenia. W
            > Europie m.in. dzięki uregulowaniom, które opisałem w pierwszym wpisie w tym
            > wątku, taka sytuacja nie ma miejsca. Nikt nie uzna roszczeń palacza o
            > odszkodowanie, skoro na każdej paczce papierosów 30% powierzchni zajmuja
            > informacje o szkodliwości palenia. Chyba, że palacz jest niewidomy, ale to
            mały odsetek całej populacji. ;-)))
            > Dlatego tak naprawdę te nowe regulacje są korzystne głównie dla koncernów
            > tytoniowych.

            Słuszna uwaga, że regulacje prawne o umieszczaniu napisów o szkodliwości
            palenia są korzystne dla koncernów, dodam że powstały one na ich zamówienie i
            za ich pieniądze, aby uchronić się na przyszłość od sytuacji takich jak w
            Stanach, nauczyli się na własnych błędach. Ale czy rzeczywiście nie da się
            dochodzić odszkodowań, myślę że jest to możliwie, ale tylko w sytuacji jeżeli
            dowiodłoby się, że dodatki stosowane do papierosów są rakotwórcze i o tym
            wiedziały koncerny, np. takim dodatkiem jest glikol, który jest dodawany aby
            papieros nie wysychał. Inną sprawą jest wysokość odszkodowania, czy sędziowie
            w Polsce z ich bolszewicką mentalnością są w stanie należycie docenić wartość
            ludzkiego życia, wątpię ....

            Henryk Kreuz
    • Gość: Maciek Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca 07.10.02, 18:38
      Male sprostowanie postu Romana. Otoz tu na naszym rynku te ostrzegawcze napisy
      na papierosach tez sa relatywna nowoscia, bo zaczely sie pojawiac, jesli sie
      nie myle, dopiero przed paru laty. Ich brak przez te wszystkie lata zanim sie
      pojawily wlasnie stanowil dla sadu podstawe do przyznania w/w odszkodowania
      owej pani, ktora oskarzyla firme Philip Morris, ze przez cale dziesieciolecia
      palenia papierosow nie byla ostrzegana o ich szkodliwosci. A wiec ponawiam apel
      do Plocczan: do ataku !!
      • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 07.10.02, 21:49
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > Male sprostowanie postu Romana. Otoz tu na naszym rynku te ostrzegawcze
        napisy
        >
        > na papierosach tez sa relatywna nowoscia, bo zaczely sie pojawiac, jesli sie
        > nie myle, dopiero przed paru laty. Ich brak przez te wszystkie lata zanim sie
        > pojawily wlasnie stanowil dla sadu podstawe do przyznania w/w odszkodowania
        > owej pani, ktora oskarzyla firme Philip Morris, ze przez cale dziesieciolecia
        > palenia papierosow nie byla ostrzegana o ich szkodliwosci. A wiec ponawiam
        apel
        >
        > do Plocczan: do ataku !!

        A ja ponawiam apel o krótki rewiev kanadyjskiego podejścia do kwestii palenia
        papierosów. A może Maćku dopiero gromadzisz materiały do raportu. ;-)))))
        • Gość: Maciek Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca 08.10.02, 14:04
          roman_j napisał:
          > A ja ponawiam apel o krótki rewiev kanadyjskiego podejścia do kwestii palenia
          > papierosów. A może Maćku dopiero gromadzisz materiały do raportu. ;-)))))

          Moje "raporty" na forum sa definitywnie mniej wyczerpujace :)); opieraja sie
          glownie na materiale spostrzezen osobistych z najblizszego podworka tzn
          srodowiska pracy, kregu krewnych i znajomych. A zwloka w opisaniu tych
          spostrzezen na forum jest jedynie rezultatem........braku czasu. Ale napewno
          ktoregos dnia.....
          • naka Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 09.10.02, 16:23
            Pamietaj tez o innych uzywkach, ktore pustuszą organizm, takich jak herbata
            fusiasta - mocna, kawa w nadmiarze, pyfko w olbrzymich ilosciach i tłusta
            goloneczka :))?????
            • roman_j Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 09.10.02, 16:56
              naka napisała:

              > Pamietaj tez o innych uzywkach, ktore pustuszą organizm, takich jak herbata
              > fusiasta - mocna, kawa w nadmiarze, pyfko w olbrzymich ilosciach i tłusta
              > goloneczka :))?????
              >
              • naka Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ 09.10.02, 20:03
                Jasne, ze nie da :))!!! Czekamy teraz na recenzje Maćka, ale mozemy długo
                poczekac !!!!! bo pewnie walizy jego jeszcze nie rozpakowane, wiec pewnie do
                lata 03:((( ?????
                • Gość: Maciek Re: PAPIEROSY ZABIJAJĄ IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca 09.10.02, 22:10
                  naka napisała:

                  Czekamy teraz na recenzje Maćka, ale mozemy długo
                  > poczekac !!!!! bo pewnie walizy jego jeszcze nie rozpakowane, wiec pewnie
                  do lata 03:((( ?????
                  Naka.

                  Rzeczywiscie napisalem ongis, ze uaktywnie sie na forum jak juz rozpakuje
                  powakacyjne bagaze. Spiesze wiec dodac, ze moje bagaze to nie tylko prozaiczne
                  walizki, lecz rowniez...........bagaze wspomnien i wrazen; a z tymi ostatnimi
                  nie moge sie dotad uporac :)) Ale wkrotce........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka