Gość: tsar
IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl
10.11.02, 00:33
Mam pytanko dotyczace tzw. wideoradaru. Skierowane glownie do Rzecznika, ale
jesli ktos inny ma cos do powiedzenia w tej kwestii, to rowniez bede
wdzieczny.
Chodzi o sytuacje, gdy w/w urzadzenie zarejestrowalo wykroczenie, ale na
zdjeciu (z jakichkolwiek przyczyn) nie widac twarzy kierowcy, natomiast
numery sa doskonale rozpoznawalne. Jaka jest wtedy procedura?
Zdjatko jest wysylane do wlasciciela pojazdu, i co dalej? Jesli np. delikwent
mowi, ze to nie on wtedy jechal? Czy to on musi udowodnic, ze tak wlasnie
bylo, czy ciezar dowodu spoczywa na policji? (w tym drugim wypadku ukaranie
mandatem byloby raczej niemozliwe). Mi sie wydaje, ze jesli nie widac twarzy,
to nie ma mandatu, kolega twierdzi wprost przeciwnie - ze mandatem bedzie
kazdorazowo ukarany wlasciciel pojazdu, ktory nie chce/nie potrafi
powiedziec, co dzialo sie z jego autem. Bylbym wdzieczny za rozwianie moich
watpliwosci i opisanie jak to sie odbywa w praktyce.