Dodaj do ulubionych

powstańcy styczniowi w Płocku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 08:51
Imienny wukaz powstańców którzy w styczniu 1863 roku dostali się do niewoli
obejmuje 113 nazwisk

Lista mieszkańcówpowiatu płockiego, wcielonych do wojska carskiego za
przestępstwa polityczne w 1863 roku obejmuje 223 nazwiska

Czy dostęp do pamięci historycznej w Płocku jest zastrzeżony i udostępniany
jest tylko niektórym osobom?

W Płocku paamięć o powstańcach styczniowych jest za kratą na prywatnym
gruncie. Był taki czas że przed pomnikiem Z. Padlewskiego odbywała się msza
polowa.

Materiały powinny być dostępne każdemu, Taką rolę widzę w fonotece płockiej.
Czy powstanie?
www.plock24.pl/fusion/readarticle.php?article_id=124
Obserwuj wątek
    • Gość: Etniczny Re: powstańcy styczniowi w Płocku IP: *.plock.mm.pl 21.06.06, 11:03
      Patrzę na Pana pracę z niepokojem. Teraz wezmą się za Pana. Nienawiść do
      Polski jest tak silna, że daje nadziei na przetrwanie Mojego Narodu Autochtonów.

      Wiedzą, co Pan pisze i boją się tego rozgłosu. Władze Miasta, nie chcą obcej
      sobie tradycji. Naukowcy siedzą tam gdzie pisze Samoobrona. Ale Etniczni się
      nie odzywają.
      • Gość: Krzysztof Re: powstańcy styczniowi w Płocku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:48
        Egzekucją Padlewskiego kierował pułkownik Poźniak polski renegat niskiego
        wzrostu, szczupły już 10 lat znany mieszkańcom Płocka z okrucieństwa i
        rozpusty. Toteż z sadystycznym upodobaniem i rutyną wyreżyserował tę paradę
        wojskową.

        W/w pochodzi z książki W Karbowskiego "Zygmunt Padlewski" Ja jedynie przepisuje
        fragment książki która liczy ponad 400 stron.

        Czyżby zyła w Płocku rodzina pułkownika Poźniaka. To Oni nie chcą by prawda
        została ujawniona?.
        • Gość: autochton Re: powstańcy styczniowi w Płocku IP: *.plock.mm.pl 21.06.06, 13:16
          Pewnie te kręgi które tak dobrze przebadały Sprawę z Królewieckiej wiedzą. ALe
          żyć tu z taką złą Karmą? Przecież to się ciągnie do 4 pokolenia i to pod
          warunkiem, że uzna się swoją winę i zacznie żyć lepiej, inaczej cza stoi w
          miejscu.
          • Gość: Krzysztof Re: powstańcy styczniowi w Płocku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 19:52
            W 25 rocznicę powstania 1863 roku

            Ruchliwe fale czasu nie zatarły
            Twych krwawych śladów, o nieszczęścia roku!
            Dotąd w swej grozie posępnej zamarły
            Ciężysz nad nami - i z przeszłości mroku
            Przez lat szeregi kroczysz, widmo blade,
            Wlokąc za sobą, jak całun - zagładę.

            Wieleż to razy - ciebie przeklinano,
            A z tobą marzeń zdradliwych ponętę:
            Za każdą świeżą z ręki wroga raną
            Zawsze twe imię wracało przeklęte
            I zamrażało żywsze serc porywy
            Krzykiem zwątpienia i bojaźni mściwej.

            Z twoich doświadczeń czerpano nauki
            I niewolnicze wysławiano cnoty,
            Gaszono skrzętnie święty żar - dopóki
            Męskim zapałem tchnęła pierś Heloty,
            Sądząc, że lekiem najlepszym na rany
            Jest gwałt, polskiemu uczuciu zadany.

            Za twoje grzechy Polskę z mieczem w dłoni
            Z szat obnażono jak jawnogrzesznicę
            I urągano, że praw swoich broni,
            I z ran szydzono, i plwano jej w lice,
            I z czci ją chciano odrzeć do ostatka,
            Jakby to była nie ich własna matka!

            Wszystko to w spadku zostało po tobie:
            Grzeszne ofiary i grzeszniejsza skrucha,
            Bunt tych, co widząc mdlejące już ciało,
            Śmieli doradzać samobójstwo ducha -
            I więzy, które mocniej się nam wpiły,
            I łzy palące... i wstyd... i mogiły...

            A jednak pamięć obchodzimy twoją,
            Jak ci, co dawno z niedolą zbratani,
            Nieszczęściu w oczy spojrzeć się nie boją
            I nawet z ciemnej wynoszą otchłani
            Tę nieśmiertelną nadzieję, co z dala
            Pracę pokoleń wiąże i utrwala.

            My obchodzimy twą rocznicę smętną,
            Bo dawnych zwycięstw święcić dziś nie śmiemy;
            Niewolnik, hańby swej noszący piętno,
            W rocznicę chwały ojców stoi niemy
            A tylko ta mu droga jest i święta,
            W której sam skruszyć chciał krzywdzące pęta.

            My obchodzimy w twym żałobnym święcie
            Najbliższą z naszych dziejowych pamiątek
            I rycerskiego rapsodu zamknięcie,
            Tego rapsodu, co jak krwawy wątek
            Przebiegał dziejów pogrobowych kartę,
            Zbrojąc wciąż serca pokoleń uparte.

            Boś ty nie przyszedł jako klątwa nieba
            Ani nie spadłeś jak grom niespodzianie,
            Lecz jak duchowa narodu potrzeba
            W krwawej wypadków wypłynąłeś pianie -
            Aby ostatnim orężnym protestem
            Zapisać w dziejach nieśmiertelne: Jestem!

            Ty byłeś dzieckiem ostatnim epoki,
            Która tradycję przechowując żywą,
            Z dumnej przeszłości czerpała swe soki
            I, wolnych marzeń snując wciąż przędziwo,
            Ku zmartwychwstaniu stale naprzód biegła
            Tak jeszcze bliska... a tak już odległa.

            Nad tą epoką jaśniał jeszcze w górze
            Duch niepodległej ojczyzny widomy,
            Jeszcze francuskiej rewolucji burze
            Świat wstrząsające rozrzucały gromy,
            I bila na nią krwawych świateł fala
            Z wojennych ognisk "małego kaprala".

            To pokolenie, które wówczas wzrosło,
            Dni Listopada było niedalekiem
            I swoich ojców rycerskie rzemiosło
            Z krwią wzięło w spadku - i wyssało z mlekiem
            Żywą tradycję krótkiej zwycięstw chwały
            I majestatu Polski zmartwychwstałej.

            W cudownej przed nim spływały legendzie
            Postacie wodzów, strojne w liść wawrzynu,
            Wieszczów krwawiących swe piersi łabędzie
            I męczenników, rwących się do czynu -
            Więzienia, groby, szubienice, krzyże
            I śnieżna, mroźna otchłań na Sybirze...

            Więc silniej każde uderzało tętno
            I klątwa wieszczów na grunt padła żyzny,
            Budząc gniew, zemstę i boleść namiętną
            Nad poniżeniem i hańbą ojczyzny,
            I wszystkie serca zbroiły się harde
            W niewolniczego żywota pogardę.

            Jeszcze ten łańcuch duszącej niewoli
            Nie zatamował męskiego oddechu,
            Jeszcze męczeńskiej naszej aureoli
            Nie tknęło błoto urągań i śmiechu
            I pokutnicze nie straciły tłumy
            Ostatnich błysków narodowej dumy.

            Nie było nawet podówczas w zwyczaju
            W dyplomatycznej ślizgać się zabawce,
            W lada koniuszym lub dworskim lokaju
            Zaraz ojczyzny upatrywać zbawcę
            I tym, co jawnie wyparli się Polski,
            Dawać na kredyt mandat apostolski.

            Kiedy kto z wrogiem chciał wchodzić w konszachty
            I stawiać złote zjednoczenia mosty
            Nie powiadano w gronie braci szlachty,
            Że to mąż stanu, lecz że zdrajca prosty -
            I nie wróżono nowej szczęścia ery,
            Widząc na piersiach błyszczące ordery.

            Jeszcze przybierać nie umiała Polska
            Postaci gadu, co się u stóp czołga:
            Wolała, żeby w drodze do Tobolska
            Trupy jej synów unosiła Wołga -
            Wolała ponieść ofiary najkrwawsze
            Niżby się miano wyprzeć jej na zawsze.

            O! wtedy jeszcze nurtem tajnych koryt
            Płynęły na świat idealne mary
            I nadawały cudowny koloryt
            Tkanej przez losy przędzy życia szarej,
            A na niebiosach jaśniał blask nadziemski,
            Niby wschodzącej znów gwiazdy betlemskiej.

            Męki wygnania, tęsknoty sieroctwa
            Tonęły w wielkim mistycznym zachwycie:
            Sny mesjaniczne, natchnione proroctwa
            Nad ziemią inne wytwarzały życie,
            Gdzie rzeczywistość znikała sprzed oczu
            W gwiaździstym, sennym marzenia przeźroczu.

            Pamiętam dotąd chwile owych wiosen,
            Gdy serca nasze paliła tęsknota,
            A bór nam szumem dębów swych i sosen
            Śpiewał, jak stary pieśniarz wajdelota,
            Rycerskie pieśni dawnej przodków chwały,
            Które nas czarem swoim upajały.

            Pamiętam dotąd, jak nam szmer strumieni,
            Słowików śpiewy, powiew kwiatów woni
            I zorza, która błękity rumieni,
            I wszystko wkoło wciąż mówiło o Niej,
            O nieśmiertelnej, co w grobowcu czeka
            Na odwalenie kamiennego wieka...

            A w piersiach naszych z każdą chwilą rosła
            Miłość bezbrzeżna, wyłączna, jedyna,
            Co na swych skrzydłach duszę w błękit niosła,
            Jakby do matki stęsknionego syna,
            Z wiarą, że w górze poza chmur zasłoną
            Ujrzy ją znowu - jasną i zbawioną.

            Myśmy ją wszyscy przed sobą widzieli -
            Cudowną postać w złotej gwiazd koronie,
            W niepokalanej czystości i bieli
            Ze zmaz obmytą przez anielskie dłonie,
            Z twarzą podobną do Najświętszej Panny
            I blask z swych włosów siejącą poranny.

            Każdy ją wieńczył w własnych rojeń kwiaty
            I jej piękności odczuwał inaczej
            Każdy w odmienne ubierał ją szaty
            Lecz nikt nie wątpił, iż po dniach rozpaczy
            Nadpłynie w blasków różanych powodzi
            I swą pięknością cały świat odmłodzi.

            Więceśmy ręce do niej wyciągali,
            Wołając: "Zstępuj z błękitów, królowo!
            Krzywdy nędzarzów zważ na prawa szali
            I sprawiedliwość wymierz im na nowo,
            Zawieś miecz pomsty nad fałszem i zbrodnią
            I bądź ludzkości gwiazdą znów przewodnią.

            My ci pod stopy ciała swe uścielem,
            Abyś stanęła na nich jak na tronie
            I praw zgwałconych stała się mścicielem,
            Z błogosławieństwem wyciągając dłonie
            Ku tym, co cierpiąc niesłusznie skrzywdzeni,
            Wzywają ciebie z czyśćcowych płomieni.

            My nic dla szczęścia swego, nic dla siebie
            Nie pragniem - nawet nie żądamy dożyć
            Chwili, gdy z jutrznią zabłyśniesz na niebie,
            Chcemy na zawsze w prochu się położyć
            I za swe wiano wziąć niepamięć wieczną,
            Byleś Ty jasność rozlała słoneczną."

            To wszystko teraz w przepaść się zapadło
            I już przeminął czas rycerskiej służby;
            Z błękitów jasne zniknęło widziadło,
            Umilkły wieszcze natchnienia i wróżby,
            A burza nieszczęść strąciła nam z głowy,
            Nawet ostatni wieniec nasz cierniowy.

            Śpiewne serc głosy, idealne hasła,
            Płomienne słowa, mistyczne zachwyty
            Przebrzmiały - lampa cudowna zagasła,
            Na ziemię runął ideał rozbity...
            I w naszych oczach rozpadło się w gruzy
            Tęczowe państwo romantycznej muzy.

            Prąd czasu innym popłynął korytem,
            Nastała nowa epoka, żelazna,
            Która wciąż ziemskim zaprzątnięta bytem,
            Niebiańskich widzeń słodyczy nie zazna
            I tylko w ziemi wnętrznościach się grzebie,
            Zajęta myślą o codziennym chlebie.

            Uboga duchem i uczuciem skąpa,
            Dokoła cień swój roztacza ponury,
            Ciężko po ciałach swoich ofiar stąpa -
            I chciwą dłonią szarpiąc pierś natury,
            Pragnie zasłonę zedrzeć tajemniczą,
            Za coraz nową zdążając zdobyczą.

            Choć na chorągwi kładzie prawdy znamię
            I ludzkiej wiedzy skarbnicę bogaci -
            Czynami swymi wiecznym prawdom kłamie
            I fałsz podaje w misternej postaci,
            I jadem zbroi węże i padalce,
            By zwyciężały w strasznej o byt walce.

            Nastała nowa epoka, z obliczem
            Nieubłaganem, lodowatem, chmurnem:
            Jej bóg jest owym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka