roman_j
22.12.06, 09:48
Politycy PiS czują się w Polsce jak udzielni władcy. Do tego stopnia władza im
zasmakowała, że zaczęli dzielić nasz kraj na Polskę "Be" i Polskę "Cacy". Do
tej pierwszej niewątpliwie zalicza się Rzeszów, którego poszerzenie granic PiS
zablokował, choć decyzja ta stoi w jaskrawej sprzeczności z wolą zarówno
mieszkańców miasta, jak też mieszkańców przyłączanych miejscowości.
Nieoficjalnie mówi się, że to odwet za wynik wyborów w mieście:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3809003.html
Po raz kolejny mamy więc dowód na instrumentalny stosunek PiS do samorządów i
idei samorządności w ogóle. Karanie wyborców za ich polityczne wybory jest na
dodatek kpiną z demokracji. To przecież w PRL-u wybory polegały na tym, że
można było wybrać, kogo się chciało, ale tylko z listy ułożonej przez rządzącą
PZPR. Teraz w buty nieboszczki PZPR chce wejść PiS.
Ale skoro jest Polska "Be", to jest i Polska "Cacy", do którego zalicza się
województwo Gosiewskie (dawne Świętokrzyskie). Margrabia Gosiewski zażyczył
sobie budowy w Kielcach drugiego Okęcia. I za nic ma opinie ekspertów, według
których ta inwestycja będzie marnowaniem pieniędzy, bo się nie zwróci. Na
pewno za to zwróci się ona posłowi Gosiewskiemu, zwłaszcza, że nie z jego
kieszeni będzie finansowana, bo jemu wdzięczni kielczanie zapewnią co najmniej
kolejną kadencję w Sejmie. Cała nadzieja w UE, która może utrącić tę poselską
fanaberię:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3809025.html
Jeszcze ciekawszą informacją jest to, czym się na zlecenie polityków rządu
zajmują warszawscy policjanci. Otóż zajmują się aprowizacją urzędników:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3809523.html
Przyznam, że policja nie jest chyba najlepszą na rynku firmą kateringową, a
już na pewno nie najtańszą, ale jest o tyle wygodna, że za te usługi płacimy
my, podatnicy nie tylko pieniędzmi, ale też bezpieczeństwem, skoro policja
wozi hamburgery, zamiast patrolować ulice lub prowadzić dochodzenia. :-))
I na koniec pytanie: gdzie leży Płock? W Polsce "Be" czy w Polsce "Cacy"? Ja
myślę, że gdzieś na pograniczu, bo choć dostaliśmy siedzibę OLPP, to z drugiej
strony PKP (spółka państwowa czyli PiS-u) zdegradowało nas do roli podrzędnej
mieściny, gdzie jeździ jeden pociąg pasażerski na dobę. I choć jako miasto
rządzone przez najbliższego kumpla premiera powinniśmy opływać we wszelkie
przywileje (a co to Gosiewski niby od Milewskiego lepszy), to jednak na każdym
kroku rzeczywistość płocka skrzeczy. No cóż, ani my Włoszczową, ani Kielcami.
Dobrze, że przynajmniej desant z Gorzowa do PKN Orlen nie nastąpił. :-))