fehu
19.08.03, 20:21
Zastanawiam się dlaczego moi koledzy i koleżanki - absolwenci PWSZ w Płocku,
nie chcą pracować?
Podpisałam dzisiaj kontrakt z firmą, która uczy angielskiego w siatce godzin
w szkołach. Firma daje dobrze zarobić ludziom, którzy potrzebują pieniędzy.
Nie płacą wprawdzie za czas kiedy będę np. chorowała, ale nie idę przecież
do pracy z nastawieniem, że będę wciąż na zwolnieniach. Takiego pracownika
prędzej, czy później pozbędzie się nawet szkoła - bo i jej nie jest na rękę
utrzymywanie jakiegoś darmozjada kosztem dzieci.
Skończyłam ten kierunek kształcenia z nadzieją na dobre zarobki.
Za 27 godzin pracy tygodniowo zapłacą mi do ręki przeszło 2200 zł
miesięcznie.
LUDZIE! NA BOGA! PRZECIEŻ TO SĄ CAŁKIEM DOBRE PIENIĄDZE (jak na Płock)
Pani, która ze mną podpisywała umowę, opowiedziała mi niesamowitą historię o
kandydatach którzy przedemną "ubiegali się" o tą pracę. Ci kretyni zamiast
być zadowoleni ze znalezienia dobrej oferty, zrywali wstępne umowy, próbując
przy tym oczerniać pracodawcę i sugerując, że są wykorzystywani.
A najśmieszniejsze jest to, że za każdego z tych niedojdów próbował
załatwiać interesy mamusia lub tatuś - przeważnie "wspaniały radca prawny i
doradca biznesowy", a w rzeczywistości robotnik z FMŻ z pokolenia "nam się
należy".
KOCHANI! Przecież nikt was nie zmusza do pracy!