Dodaj do ulubionych

24 czerwca? pani Marleno?

19.05.05, 09:41
Gdzies w ktorym z postow znalazlam pytanie czy to prawda ze 24 czerwca jest
dniem innym niz pozostale dni roku.Niby czemu mialoby tak byc, czy faktycznie
ta data jest jakas szczegolna?
Obserwuj wątek
    • marlena.skrabulska Re: 24 czerwca? pani Marleno? 19.05.05, 10:02
      Oczywiście, szczególnie noc z 23 na 24 czerwca.. Mityczny kwiat paproci, zbłakanych duchów oraz wróżb dotyczących miłości..
      Pozwole sobie przytoczyć obszerne fragmenty z nastepujących stron:

      1. czarodziejka.bizland.pl

      "WRÓŻBY W NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ
      Noc świętojańska, zwana także kupalnocką, przypada z 23 na 24 czerwca. Jest to najkrótsza noc w roku - wigilia dnia św. Jana. Wierzono, że jest to noc niezwykła, że "na św. Jana słońce kłania się ziemi dwa razy" (dwukrotnie zachodzi). Wróżby tej nocy dotyczą przede wszystkim miłości i małżeństwa.

      Dziewczęta plotły wianki, które mocowały do deseczek, a w środku umieszczały świecę. Wianki te puszczały na wodę i jeśli wianek płynął bez przeszkód lub wyłowił go ukochany, oznaczało to szybki ślub i szczęśliwe życie. Jeśli zaś wianek utknął w zaroślach lub świeca zgasła, wróżyło to niepomyślność dla miłosnych planów.

      Dziewczęta wyruszały także na poszukiwanie ziela, najczęściej języcznika, które miało im zapewnić miłość ukochanego i powodzenie. Do lasu należało pójść przed północą - nago, z rozpuszczonymi włosami, wypowiadając zaklęcie.

      Chłopcy natomiast udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, który miał zakwitać w tę noc. Kwiat miał przynieść znalazcy bogactwo, szczęście, dar przepowiadania przyszłości i stawania się niewidzialnym oraz umiejętność leczenia ludzi i zwierząt.

      Wianki pełne szczęścia
      W noc świętojańską przyciągniesz miłość i odegnasz zło
      Sobótka, czy - jak kto woli - święto Kupały, to czas poświęcony pochwale życia i rozmnażania. Dawni Słowianie składali wtedy dary Słońcu i bratali się między sobą. W dniu przesilenia letniego ogień jednoczy się z wodą, żywi z duchami zmarłych, kobiety z mężczyznami. Moc tej czarownej nocy jest tak wielka, że żadna panna nie powinna zapomnieć rzucić w nurt rzeki splecionego własnoręcznie wianka. Wianki są różne i różne niosą przesłania. Jedne zwiastują gotowość panien do zamąż- pójścia, inne są prośbą o uwolnienie się od złych wpływów. Wykorzystaj moc tej czerwcowej nocy i stwórz swój własny wianek. Niech będzie on odbiciem Twoich dążeń i pragnień.

      Wianek miłości
      Zaklęta w wianku magia pozwoli Ci się dowiedzieć, czy w nadchodzącym roku poznasz swego przyszłego męża. Wianek upleć z bylicy, liści paproci, białych kwiatów, z ziela miłosnego, np. lubczyku lub rozmarynu. Potrzebne są też cztery białe świece. Biel w tym wianku jest bardzo ważna, gdyż podkreśla szczerość i niewinność Twoich intencji. Przygotowując wianek, skoncentruj swoje myśli na mężczyźnie, z jakim chciałabyś się związać (na jego charakterze i swoim uczuciu szczęścia i spełnienia w przyszłym małżeństwie, a nie na jego wyglądzie!). Następnie wstaw w wianek cztery białe świeczki i idź nad rzekę. Zapal świeczki i puść wianek z prądem rzeki, wypowiadając zaklęcie (na głos lub w myślach):
      "Mój wianeczku, mój spleciony,
      płyńże sobie w świata strony.
      Niech cię płomień chroni od zguby,
      tak by znalazł mnie mój luby."
      Następnie, wyobrażając sobie wymarzonego mężczyznę, przyglądaj się zachowaniu wianka na wodzie. Jeśli zatonie, to znak, że tego roku Twój wybranek jeszcze się nie pojawi. Jeśli zaś woda zabierze go z prądem, możesz być pewna, że w ciągu 12 miesięcy powinnaś poznać swego przyszłego męża.

      Wianek na złe uroki
      Noc sobótkowa to także noc zabłąkanych w przestrzeni duchów szukających światła, które ogrzałoby je i oświetliło im drogę. Jeśli więc lękasz się, że nad Tobą lub Twoim domem ciąży jakieś fatum, wykorzystaj moc tej nocy i spleć wianek, za którym podąży nękające Cię zło.
      Wpleć do swego wianka liście paproci, bylicę i czerwone kwiaty. Czerwień jest od wieków kolorem chroniącym przed wszelkimi urokami. Dodatkowo wstaw w wianek cztery czarne świece. Ich barwa przyciągnie wszelkie zło i zatrzyma przy sobie.
      Pójdź nad pobliską rzekę (lub strumień) i stań nad jej brzegiem. W myślach lub na głos wypowiedz zaklęcie:
      Wszelkie zło, co przy mnie stało,
      już w tym wianku się ostało.
      Niechaj woda to zło zmyje,
      a ja w szczęściu niechaj żyję.
      Po czym połóż wianek na wodzie i, nie oglądając się za siebie, odejdź stamtąd jak najdalej, powtarzając jeszcze raz zaklęcie. Dodatkowo powieś na drzwiach wejściowych do swego domu czerwony materiał, np. wstążkę, jako ochronę przed urokami (może być również gałązka bylicy).
      Te magiczne rytuały, choć bardzo stare i dość prymitywne, są naprawdę bardzo skuteczne, jeśli wykonuje się je z wiarą i pełnym przekonaniem. Sprawdźcie sami. "
    • marlena.skrabulska Re: cd 19.05.05, 10:04
      2. prorok.pl

      " Noc świętojańska - taniec, śpiew, magia i namiętność
      Choć kultura Słowian, wierzenia sioła i zaścianków oraz praktyki kultu bogów, uosabianych w symbolach otaczającej nas przyrody oraz kosmosu, były niegdyś bogato rozkrzewione, to do dzisiejszych czasów przetrwały tylko nieliczne przesłanki, składające się na dość mglisty obraz dawnych rytuałów. Tym bardziej więc, cenić i pielęgnować musimy pamięć o pradawnych obrzędach, z których najsilniej ukorzenionym i najtrwalej przechowanym do dzisiejszych czasów, jest kult Nocy świętojańskiej - wielkiego misterium ognia i wody.
      Mimo, że nazwa nocy świętojańskiej, wskazuje na ścisłe korelacje z osobą św. Jana Chrzciciela, (którego męczeństwo dokonać miało się jakoby 21 czerwca) nie należy jednak podejmować prób datowania początków tego święta według tego tropu. W rzeczywistości, bowiem, wielkie misterium przesilenia, jest o wiele starsze, niż chrześcijaństwo wśród Słowian, zaś pierwszych jego śladów, doszukiwać należałoby się w zamierzchłych przedhistorycznych czasach. Odkąd, bowiem słowiańscy astronomowie przypuścili datę pierwszego letniego dnia, na okolicę 21 czerwca, we wilijum tegoż wydarzenia odbywały się pełne wielkiej radości obrzędy, ku czci boga słońca i jego zbawczej energii zsyłanej na Ziemię.
      Wraz z nastaniem wieczora, ludzie, którzy przez cały dzień przygotowywali się do świętowania, w pięknych, barwnych strojach, opuszczali osady, a zdążając ku najwyższej górze w okolicy, taką pieśń na ustach nieśli:

      " Witamy Jana świętego
      Cóżeś nam przyniósł dobrego?

      Na tę noc, tę wesołą
      Będą muzykanci grać
      Będą dzieweczki hukać
      Oj dzisiaj Kupajło
      Hej jurto Jan
      Oj pójdziem dzieweczki
      Hej w zielony gaj"

      Zanim jednak żądni biesiady "pielgrzymi", dotarli przez zapadające już mroki na wzgórze, specjalnie "wyselekcjonowana" kadra młodzieńców i panien, pospieszyć musiała na szczyt, a zebrawszy drewno przednie: sosnowe, świerkowe i cisowe w kopiec je ustawić. Aby ogień, który zapłonie na górze, był godną światłością, mającą przedłużyć tej nocy światłość słoneczną, rozniecanie jego musiało być poprzedzone wypowiedzeniem magicznej formuły. Sam akt krzesania iskry, jako tej, która da początek błogosławionej sobótce, był złożonym przekazywanym z pokolenia na pokolenie procesem, w którym materiał trący i zapalny stanowiły deski. Sposób ten wywodzący się od naszych słowiańskich dziadów, dawał pewność powstania ognia żywego, który z natury zrodzony, naturą - rodzicielką się karmi, aby dla kosmosu święte swe i czcigodne płomienie ofiarować.
      Tak to w całej Europie od wiek wieków, ognie świętojańskie płonęły, a dymy ich snujące się przez wszystkie niemal epoki i stulecia, dawały świadectwo niezwykłych rytuałów, odprawianych niegdyś przez słowiańskich szamanów - magów, na część i chwałę wszechpotężnych żywiołów.
      Rytualne ognie, zwane sobótkami, swą nazwę wywodzą od soboty. Nie oznacza to jednak, że palone były właśnie w ten dzień (noc świętojańska jest świętem "ruchomym" i zależy od kalendarza astronomicznego). Geneza nazwy sobótka, pozwala nam stwierdzić, że ogniska palone były w noc "przedswięcia", czyli wigilii - soboty przesilenia, które jednak nie w dzień, ale właśnie nocą miało swoje apogeum.
      Sobota, była również miejscem rytualnych biesiad. Góra Ślęża ( najwyższa w paśmie Masywu Ślęzy na Przedgórzu Sudeckim, w XII wieku, miała, bowiem i taką zastępczą nazwę) z uwagi na to, iż w Zielone Świątki oraz właśnie w Noc świętojańską, miejscowi zbierali się tam na swe ceremoniały, ludzie skojarzyli nazwę tego wzniesienia ze świętym blaskiem tam się mieniącym i do dzisiejszych czasów, nazwa sobótka przetrwała właśnie jako określenie kultowego ogniska.

      "Juże wieczór teraz krótki
      Hej zapalmy sobótki
      Dalej dziewki wybrane
      Bylicą przepasane
      Tańcujcie na dworze
      Aż do rannej zorze
      Aże do świtania
      Ale nie bez grania"
      Magia ziół świętojańskich

      "U nas we wilijum św. Jana, niewiasty ognie paliły. Tańcowano, śpiewano, diabłu cześć i modły czyniąc i tego pogańskiego zwyczaju, do tych czasów w Polszcze nie chcą opuścić, czyniąc z bylicy ofiarowanie, wieszają ją po domach i opasując się nią, czynią sobótki, paląc ognie, aby była świętość prawie diabelska, śpiewają pieśni, tańcują..."
      ks. Marcin z Urzędowa (XVI wiek)

      Jak podaje ksiądz Marcin (myląc się oczywiście, co do rzekomo "diabelskiego" charakteru święta) oraz wielu innych kronikarzy i historyków, okresu żywego kultu Nocy świętojańskiej, ważnym dopełnieniem ceremoniału, tej najkrótszej nocy w roku, były zioła. Drzewa, krzewy, krzewinki oraz wszelkie ziele polne i leśne, których najróżniejsze części od korzenia poprzez liście i kwiaty a na owocach skończywszy, używane były powszechnie w medycynie ludowej, około przesilenia nabierały szeregu szczególnych właściwości. Niezwykła moc, jaka w Noc świętojańską zlewała się obfitym strumieniem na wszystkie istoty żywe, potęgowała zbawienne lecznicze właściwości roślin, przysparzając im w tym okresie funkcji "antydiabelskich".
      Bylica- najwspanialsze ziele świętojańskiej Nocy, która przez wzgląd na swe uniwersalne działanie zwana była panaceum, stawała się na czas obchodów święta wody i ognia potężnym amuletem przeciwko złym mocom. Zerwanie bylicy w noc 21 czerwca, dawało osobie czyniącej z niej ofiarowane, potężną broń przeciw zasadzkom ciemnego świata. Zarówno na czas przesilenia, jak i na cały przyszły rok, noszący talizman z tego ziela mógł nie bać się żadnych chorób, zakusów podstępnych ludzi, nieszęśliwych zdarzeń losowych oraz buli krzyża, które przy nastaniu niedalekich Janowi prac polowych, mogły nawiedzać pracujących na roli.
      Szczególnie silną wiarę w skuteczność tego "najpierwszego ziela świętojańskiego" wykazywały kobiety młode, które przepasając się nim trzykrotnie wokół talii, jak również wkoło piersi oraz zaszywając go w fałdach sukien i fartuchów, dawały w ten sposób świadectwo na to, iż uroda ich, wdzięk, powab i młodość oraz przyszłe zdrowe potomstwo rodzone bez bólu, są im szczególnie drogie. Zatrzymanie ulotnych darów natury, które kobiecie zapewniały podziw i wzięcie wśród płci przeciwnej, możliwe było również podczas obrzędu palenia bylicy w sobótkach, który to kojarzony był również ze średniowiecznym aktem palenia czarownic (Jak jednak wiemy strach przez magią i osobami ją uprawiającymi, był wynikiem nieznajomości skutków działalności magów i czarownic, nie zaś krzywdami przezeń wyrządzanymi. Z drugiej jednak strony starano się ustrzec w ten sposób przed czarnomagicznymi praktykami: urokami i klątwami, które rzucane bywały przez osoby praktykujące magią niedozwoloną.)
      Bylica uosabiająca w wierzeniach ludowych wiedźmę, spalała się w błogosławionym ognisku, zaś dymy powstałe przy jej trawieniu przez ogień, okadzały biesiadników uchodząc na znak odejścia złych sił w mrok gwiaździstej nocy.
      Nie tylko jednak bylica cieszyła się wzięciem z tę najcudowniejszą noc w roku. Dziurawiec, który z racji pory kwitnienia zwany był (i jest zwany do dzisiaj) "zielem świętojańskim", biedrzeniec oraz leszczyna, jak również łopian, z którego cudowny wywar sprawił przyrośnięcie obciętej głowy Jana Chrzciciela, chętnie zrywane były w czas przesilenie przez wytrawne zielarki i młode panny, a przechowywane na zapieckach i pod połapami, niczym święte relikwie chronić miały domostwa przed pożarami, powodziami i huraganowym wichrem.

      W poszukiwaniu miłości i cudownego ziela
      Zabawy, tańce i śpiewy przy ognisku trwać musiały, aż do samego świtu, lecz nie znaczy to, że wszyscy spędzali tę noc na wspólnym świętowaniu. Przywilejem młodzieży: urodziwych panien i roznamiętnionych kawalerów były tej nocy wyprawy w głąb ciemnych borów, które skrywały w śród kniei najwspanialsze cuda świata.
      Na czas Nocy św. Jana, surowe prawa wstrzemięźliwości i skromności ulegały zawieszeniu, zaś wszelkie obecne zakazy, a nawet kara grzechu i potępienia za występki odchodziły w mroki niepamięci. Łamano wówczas surowy na ogół zwyczaj ludowy, a dozwalaj
    • anahella 24 czerwca 1838... 19.05.05, 20:12
      ... urodzil sie Jan Matejko, wiec dla wielbicieli jego sztuki to na pewno dzien
      szczegolny:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka